Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 1

Poniższy artykuł, autorstwa dr Jarosława Kopińskiego z IPN O/Lublin, ukazał się w Zeszytach Historycznych WiN-u Nr 25/2006. Dziękuję autorowi za udostępnienie tekstu do publikacji.

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947.
Próba charakterystyki w świetle wybranych przykładów.

Temat, który próbuję badać jest bardzo skomplikowany i niestety mało udokumentowany. Zachowały się tylko szczątki sprawozdawczości komórek kontrwywiadu i wywiadu AK i następnie WiN. Większość archiwaliów wytworzonych przez komórki kontrwywiadu została zapewne zniszczona w 1947 roku przed ujawnieniem. Ocalały jedynie te, które zostały zarekwirowane przez funkcjonariuszy UB podczas rewizji w latach 1945-1947. Są one rozsiane po różnych aktach, zwłaszcza sądowych i personalnych oraz w zdecydowanej mniejszej mierze śledczych. Dopiero teraz po otwarciu archiwów dawnego Urzędu Bezpieczeństwa przez Instytut Pamięci Narodowej będzie można zapoznać się ze skalą tego zjawiska. Będzie można ocenić, jak poszczególne komórki państwa podziemnego starały się przeniknąć w szeregi powstającego Urzędu Bezpieczeństwa i tworzącej się równolegle Milicji Obywatelskiej i porównać jak to wyglądało na szczeblu gminy, powiatu, województwa i centrali, czyli MBP i KG MO.

Penetracja szeregów tej instytucji przez ludzi podziemia była skrzętnie skrywana w okresie PRL. Naprzykład na terenie Lubelszczyzny do końca lat osiemdziesiątych akta te przeglądali funkcjonariusze SB, którzy najpierw zwalczali aktywnie podziemie, a później na emeryturze dodatkowo zarabiali pisząc na zamówienie Służby Bezpieczeństwa historię podziemia niepodległościowego. Jednocześnie prawie nie zachowały się akta Wydziałów do spraw Funkcjonariuszy WUBP, SB i KW MO1, które zajmowały się prześwietlaniem przeszłości funkcjonariuszy UB, a później SB i Milicji, ich rodzin pod kątem ewentualnych powiązań z podziemiem niepodległościowym. Badanie przeszłości funkcjonariuszy i ich rodzin kontynuowano do roku 1989. Nikt, którego ktoś z rodziny (ojciec, dziadek, stryj) miał styczność z AK bądź WiN nie miał szans podjąć pracę w tzw. resorcie, no chyba, że ktoś poszedł na współpracę z UB/SB i zmazał ofiarnym donoszeniem na innych swoje winy.
Z zachowanych akt Wydziału VI KW MO w Rzeszowie wynika, że oprócz faktycznych milicjantów – współpracowników podziemia starano się nieraz pod pozorem współpracy z WiN pozbyć niepokornych wobec wyższego dowództwa.2 Po prostu często wystarczał jeden donos na milicjanta i jego kariera w aparacie bezpieczeństwa PRL była przekreślona na zawsze.
Szkoda, że nie będzie można porównać informacji zwartych w odnalezionych dokumentach z relacjami uczestników tamtych wydarzeń, którzy odeszli już na wieczną wartę. Pozostaje tylko żmudne układanie historii tego bardzo zasłużonego i zarazem niezwykle trudnego pionu struktur AK-WiN ze szczątków meldunków, korespondencji, itp. Pionu, którego członkowie – żołnierze Polski Podziemnej – w bardzo istotny sposób przyczynili się do ocalenia nie jednego istnienia ludzkiego.

I. Kontrwywiad Armii Krajowej w okresie okupacji niemieckiej

Kontrwywiad – według słownika wyrazów obcych jest organem wojskowym, którego zadaniem jest śledzenie i zwalczanie obcego wywiadu. Jego działalność ma charakter defensywny, nastawiony na obronę przed działalnością wywiadowczą przeciwnika. Istotą jego jest, podobnie jak i wywiadu, głęboka tajność, co do metod, form oraz kierunków i zakresu działania.3
Armia Krajowa posiadała w swoich strukturach organizację o charakterze wywiadowczym i kontrwywiadowczym. Była to próba odtworzenia struktur dawnego Oddziału II Sztabu Generalnego WP. Zadaniem wywiadu było zbieranie informacji o przeciwniku – głownie o niemieckim potencjale zbrojeniowym, jednostkach wojskowych i policyjnych oraz kierunkach natarć jednostek niemieckich.
Natomiast zadaniem kontrwywiadu AK było gromadzenie informacji o niemieckich jednostkach policyjnych, ich wywiadzie, agenturze werbowanej wśród Polaków oraz o działaniach niemieckiego wywiadu wojskowego – Abwehry na ziemiach polskich. Generalnie działalność komórek kontrwywiadu funkcjonującego w ramach Polskiego Państwa Podziemnego miała za zadanie chronienie własnych szeregów przed penetracją podziemia przez siły bezpieczeństwa okupanta niemieckiego.

Kontrwywiad Armii Krajowej posiadał rozbudowane struktury począwszy od szczebla Komendy Głównej AK poprzez Komendy poszczególnych Okręgów, Inspektoratów aż do szczebla Komend Powiatowych i nawet Rejonowych. Odnalezione ostatnio w archiwum lubelskiego IPN dokumenty mówią o bardzo skutecznej działalności komórek Kontrwywiadu Komendy Okręgu AK zarówno skupionych w Oddziale II Komendy Okręgu AK jak i w Wydziale I – Organizacyjnym Komendy Okręgu. Z zachowanych materiałów wynika, że posiadał on wtyczki w lubelskim gestapo oraz w wojsku i żandarmerii niemieckiej. Konspiratorzy działający w ramach niego docierali poprzez swoje kontakty do więźniów przetrzymywanych w gestapo oraz na terenie więzienia na Zamku i na terenie obozu koncentracyjnego Majdanek. Wiedziano o aresztowaniach członków organizacji, nawiązywano z nimi kontakt między innymi poprzez sekretarkę Szefa Lubelskiego gestapo. Jednocześnie kontrwywiad wewnętrzny zbierał informacje o oddziałach partyzanckich AK na terenie Okręgu, o ich dowódcach, zachowaniu w terenie, stosunku do nich ludności cywilnej, itp.4

Zachowały się również materiały kontrwywiadu AK o działalności innych organizacji, w tym grup komunistycznych, ale wydaje się, że w latach 1940-1944 zbyt mało czasu poświęcano rozpracowaniu grup komunistycznych i partyzantki sowieckiej, która na terenie Lubelszczyzny pojawiła się w drugiej połowie 1943 roku. Owszem źródła kontrwywiadu AK informowały o pobycie grup komunistycznych, partyzantki sowieckiej i grup AL, ale nie zetknąłem się przeglądając meldunki kontrwywiadu AK z informacjami o celach tych grup, ich sytuacji wewnętrznej, współpracujących z nimi osobach narodowości polskiej, itp. Można zatem stwierdzić, że w tym zakresie informacje dostarczane przez wywiad i kontrwywiad Komendy Okręgu AK w Lublinie były bardzo ogólnikowe i nie dostarczały Komendantowi AK pełnego obrazu wydarzeń na terenie Lubelszczyzny, szczególnie w odniesieniu do zamierzeń grup komunistycznych. Dla przykładu można podać choćby zabójstwo przez partyzantkę sowiecką (prawdopodobnie oddział NKGB) pod dowództwem „Wołodii”, na co dzień stacjonujący w oddalonych od miejsca zabójstwa około 150 km lasach kąkolewsko-radzyńskich, Komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Millerta „Sępa” wraz z adiutantem i żołnierzem AK. Co ciekawe zasadzkę na Komendanta Obwodu zrobiono tuż przed jego przeniesieniem na teren Zamojszczyzny. Przeprowadzone dochodzenie w tej sprawie nie wykryło zdrady w szeregach włodawskiej AK, chociaż padały różne oskarżenia.5 Później na terenie obwodu włodawskiego zdarzały się przypadki porwań i zaginięć osób pełniących funkcje kierownicze. Podobnie było na terenie powiatu radzyńskiego, gdzie np. zaginę
li łącznicy Komendy Obwodu AK wysłani do rejonu Ostrowa Lubelskiego w czerwcu 1944 roku w celu nawiązania łączności z dowództwem 27 DP AK.6 Takich przypadków było znacznie więcej, co gorsze Dowództwo AK było wobec nich całkowicie bezradne. A partyzantka komunistyczna w ten sposób zdobywała informacje o miejscowej konspiracji.

Drugim sposobem, który powodował rozkonspirowanie siatki organizacyjnej AK była wszechstronna pomoc ze strony AK świadczona dla grup sowieckich i AL podczas ich przemieszczania miedzy innymi poprzez umożliwianie kontaktów z miejscową siatką konspiracyjną. Dowództwo AK nie zdawało sobie sprawy z powagi sytuacji i zadań grup spadochroniarzy sowieckich, którzy przede wszystkim mieli za zadanie rozpracować teren i struktury polskiego niepodległościowego podziemia, a dopiero w następnej kolejności prowadzić walkę z hitlerowcami. Uwidoczniło się to dopiero w II połowie 1944 roku, kiedy to NKWD dysponowało gotowymi listami żołnierzy AK przeznaczonych do internowania i wywiezienia na teren ZSRR. A był to efekt kilkuletniego systematycznego rozpracowywania polskiego podziemia przez wywiad sowiecki (grupy NKWD i NKGB) oraz polską partyzantkę komunistyczną.
Rozpracowaniu polskiego podziemia sprzyjała również akcja „Burza”, podczas której wiele osób ujawniło swoją działalność w organizacji podziemnej. Po tej akcji wiedzieli sąsiedzi, znajomi, kto jest z ich znajomych w organizacji. To też w jakimś stopniu przyczyniło się do gruntownego rozpoznania struktur podziemnych przez wywiad komunistyczny.

Podsumowując, można stwierdzić, że kontrwywiad AK był w ponad 90 % nastawiony na rozpracowanie sił bezpieczeństwa III Rzeszy stacjonujących na terenie tzw. Generalnej Guberni, natomiast kontrwywiad AL i wspomagające go grupy sowieckie (NKWD, NKGB) w tym samym czasie rozpracowywały siatkę konspiracyjną AK nie cofając się przed porwaniami żołnierzy AK (Lubelskie, Kieleckie) i wykorzystując dobrą wolę lokalnych dowódców AK. Można zatem stwierdzić, że z chwilą wkroczenia na omawiane tereny Armii Czerwonej sytuacja żołnierzy AK przedstawiała się bardzo niepokojąco. Zanim społeczeństwo zorientowało się, jakie cele wobec niego ma „sojusznik naszych sojuszników” minęło kilka miesięcy. W tym czasie tworzony w oparciu o NKWD aparat bezpieczeństwa PKWN poczuł się na tyle pewny, że rozpoczął przeprowadzać samodzielnie operacje przeciwko podziemiu, które po masowych aresztowaniach mających miejsce na przełomie października i listopada 1944 było w znacznym stopniu zdezorganizowane.


Przypisy do części 1:
1. Akta Wydziałów do spraw funkcjonariuszy systematycznie niszczono. Pierwsza fala brakowania tych akt miała miejsce w 1956-1957 roku, następna pod koniec lat sześćdziesiątych. W sumie pozostały jedynie szczątkowe akta.
2. Dotyczy to Wydziału Śledczego Komendy Wojewódzkiej MO w Rzeszowie, w którym, jak wynika z danych Wydziału VI KWMO większość funkcjonariuszy współpracowała z organizacją WiN, w tym również Naczelnik Wydziału. – patrz Sprawozdanie Wydziału VI KW MO w Rzeszowie za okres 28.08.-24.09.47 IPN Rz 00106/22, k.43
3. L.Pietrzak, Działalność wywiadu Zrzeszenia WiN w Obwodzie Garwoli w latach 1945-1947 w: Zeszyty Historyczne WiN 19-20 (2003), s.193-194
4. W dwóch doniesieniach agent III Departamentu MBP o krypt. „333” ujawnił siatkę Kontrwywiadu Komendy Okręgu AK, która funkcjonowała w ramach Wydziału I – Organizacyjnego Komendy Okręgu AK Lublin. Wśród osób współpracujących z tą siatką wymienił miedzy innymi sekretarkę Szefa Wydziału Politycznego Gestapo Anni Neeschen oraz kapitana z Oberfeld Kommandantur Lublin, który współpracował z polskim podziemiem ze względów ideowych- patrz Jarosław Kopiński, Dwa doniesienia agenta Departamentu III MBP o pseudonimie „333” w: Zeszyty Historyczne WiN 24(2005) s. 291-302
5. J. Kopiński, Kilka uwag o śmierci Komendanta Obwodu AK Włodawa kapitana Józefa Milerta „Sęp”, „Kowalski” w: Rocznik Chełmski 5 (1999), s. 237-243
6. Relacja Stanisława Kalisza z dnia 14.07.1991 /zbiory autora/

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 2>

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 2

II. Rozpracowywanie Polskiego Państwa Podziemnego na terenach „wyzwolonych” w 1944 roku przez NKWD i UB i próby lokowania ludzi powiązanych z podziemiem w strukturach władz bezpieczeństwa.

Mając tak przygotowany teren jednostki NKWD przystąpiły na początku sierpnia 1944 roku do działania. W pierwszym okresie Sowieci wykorzystali ujawnienie oddziałów AK do ich rozbrojenia, internowania kadry dowódczej oraz skierowania żołnierzy do tworzących się jednostek LWP, przede wszystkim II Armii.7 Nie do końca ten manewr się powiódł, rozpoczęto więc kuszenie oficerów, szczególnie kadrę dowódczą na Lubelszczyźnie i Rzeszowszczyźnie odtwarzaniem dawnych dywizji WP w celu, jak to określono, wspólnej walki z Niemcami. W związku z tym zwalniano z więzień dowódców, pozwalano tworzyć sztaby, organizować jednostki i zarządzano koncentracje.8 Wszystko to z usilnym dążeniem do wyłapania przez jednostki NKWD żołnierzy AK. Proces ten zakończył się pod koniec sierpnia 1944 roku. Następnie przystąpiono do masowych obław wykorzystując informacje zdobyte w okresie okupacji niemieckiej, dostarczone przez działaczy PPR i żołnierzy AL, zdobyte w trakcie prowadzenia śledztw oraz od zwerbowanych informatorów, których kaptowano na masową skalę w obozach filtracyjnych i w aresztach NKWD.

W październiku 1944, po upadku powstania warszawskiego na terenie Białostocczyzny, Lubelszczyzny i wyzwolonej części Rzeszowszczyzny wykorzystując rozbicie podziemia jednostki NKWD rozpoczęły przeprowadzanie masowych obław mających na celu wyłapanie ukrywających się żołnierzy AK oraz sterroryzowanie społeczeństwa polskiego. Jednocześnie rozpoczęto wyławianie oficerów i żołnierzy AK z tworzących się jednostek LWP, których często za działalność w AK w trakcie okupacji niemieckiej skazywano na kary śmierci bądź też wywożono do obozów w Skrobowie i w Błudku-Nowinach. Pozostałych kierowano do tzw. kompanii karnych, które wysyłano na pierwszą linię ataku. Było to z reguły skazanie na pewną śmierć, tylko, że odłożoną w czasie.

Doskonale tamten okres charakteryzują wspomnienia dr Zygmunta Klukowskiego9, oficera AK, lekarza w szpitalu w Szczebrzeszynie, czy też relacja żołnierza V wileńskiej Brygady AK Wacława Beynara „Orszaka”10 oraz książka Jana Łopuskiego11, oficera łączności Inspektoratu Rejonowego „Rzeszów”. Mówią one o permanentnym zagrożeniu aresztowaniem przez NKWD, UB czy MO. Klukowski w swoim pamiętniku porównując okupację niemiecką z pierwszym okresem panowania PKWN pisze miedzy innymi:
„Taka nagonka paraliżuje oczywiście bardzo dotkliwie wszelką pracę konspiracyjną. Ludzie przede wszystkim muszą szukać dla siebie jakiegoś schronienia, nie mogą swobodnie poruszać się nie tylko po ulicach miasta, lecz w ogóle po całym terenie, ponieważ są znani, a wśród PPR-owców, milicjantów, gorliwych berlingowców itp. coraz więcej jest żołnierzy i podoficerów z oddziałów leśnych i czynnych dawniej członków organizacji. Konspiracja jest teraz o wiele trudniejsza aniżeli przy Niemcach.”12

AK chcąc przetrwać musiała podjąć działania obronne. Były one prowadzone dwutorowo. Po pierwsze starano się uświadomić członkom własnej organizacji, jakie zagrożenie niosą służby specjalne „sojusznika naszych sojuszników” poprzez wydawanie instrukcji z pełnym opisem metod postępowania NKWD i UB oraz mniej znanego „Smierszu”. Na terenie Podokręgu „Rzeszów” instrukcję taką wydano 26 października 1944 roku.13 Podobnie postąpił w Okręgu Lubelskim Inspektor radzyński mjr Wilhelm Szczepankiewicz „Kogurt”, który 17 października 1944 roku wydał rozkaz do żołnierzy AK, w którym przestrzegał przed kontaktami z uciekinierami z LWP oraz z żołnierzami oddziałów stacjonującej na terenie Inspektoratu Armii Czerwonej. Pisał w nim:
„[….] Pod pozorem ucieczki berlingowcy starają się nawiązać kontakty z oddziałami AK, aby wniknąć w sieć organizacji, wydostać materiał do przyszłych oskarżeń i aresztowań. Ostrzec żołnierzy naszych, aby byli ostrożni. Wykluczam w ogóle nawiązywanie kontaktu z uciekinierami, ponadto podaję do wiadomości, że żołnierze sowieccy bezwzględnie na charakter ich służby […] otrzymali rozkazy tajne, aby wniknąć w prywatne życie nasze, śledzić nasze poruszanie się po terenie, podejrzanych zatrzymać i rewidować. Nakazano im również chodzenie prywatnie do domów pod pretekstem zakupów, aby wiedzieć co się dzieje i kto tam przebywa. Zdają oni sobie dokładnie sprawę, że sieć nasza jest czynna i opiera się na zagrodach wiejskich. W niektórych przypadkach wkraczają z całą bezwzględnością usiłując przyłapać ich na robocie”.14

Po drugie wykorzystując tworzące się od podstaw w oparciu o model sowiecki struktury komunistycznego aparatu bezpieczeństwa tj. Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej, kontrwywiad AK, mając na uwadze słabość kadrową AL i PPR na wspomnianych terenach rozpoczął lokowanie swoich ludzi w Urzędzie Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej oraz w tworzonych więzieniach i administracji szczebla lokalnego i samorządowego. O wiele łatwiej było to uczynić w szeregach Milicji Obywatelskiej, do której przyjmowano nawet w wyjątkowych przypadkach granatowych policjantów, niż w Urzędzie Bezpieczeństwa, do którego trzeba było mieć rekomendację struktur PPR lub AL, odkomenderowanie z wojska albo poparcie ze strony działających na terenie Generalnej Guberni partyzantów sowieckich. Dodatkowo w tej strukturze Wydział kadr kierowany przez kpt. Mikołaja Orechwę po sporządzeniu ankiety przez przyszłego funkcjonariusza zajmował się badaniem jego przeszłości oraz najbliższej rodziny. W przypadku wykrycia powiązań z AK funkcjonariusz był zatrzymywany i poddawany śledztwu.
Z przenikania żołnierzy podziemia do szeregów UB zdawali sobie doskonale sprawę kierujący pracą resortu już na początku 1945 roku. Na odprawie kierowników powiatowych urzędów bezpieczeństwa publicznego odbytej w gmachu WUBP w Lublinie w dniach 1-17 sierpnia 1945 roku z udziałem miedzy innymi ministra Stanisława Radkiewicza oraz wojewody i doradców sowieckich szef MUBP w Lublinie kpt. Wincenty Wojciusz poinformował, że w podległym mu Urzędzie wykryto 4 funkcjonariuszy wrogo nastawionych do demokracji,15 kolejnych dwóch wykryto w strukturze PUBP Lublin kierowanej przez ppor Mikołaja Joszczuka16 oraz dwóch w PUBP Zamość dowodzonym przez por. Mikołaja Lachowskiego.17 Wywołało to zrozumiałe zaniepokojenie Szefa WUBP w Lublinie płka Faustyna Grzybowskiego, który oceniając pracę WUBP i poszczególnych PUBP powiedział miedzy innymi: „Należy zwrócić uwagę na pracowników UBP, wykrywać zdrajców, bo to jest najniebezpieczniejszy wróg. Bez końca należy ludzi rozpracowywać”.18

Z zachowanych dokumentów wiemy, że na Lubelszczyźnie udało się ulokować, co najmniej kilkunastu żołnierzy
AK w strukturach UB zarówno na szczeblu powiatowych jak i wojewódzkim. W WUBP w Lublinie był ulokowany, co najmniej jeden żołnierz AK, który dostarczał Lubelskiej organizacji WIN informacji o pacyfikacjach, spisy funkcjonariuszy oraz dane o zatrzymanych przez UB członków podziemia. W PUBP Łuków z WiN współpracowało co najmniej pięciu funkcjonariuszy19, w PUBP Radzyń Podlaski dwóch20, PUBP Biała Podlaska przynajmniej jeden21, PUBP Włodawa jeden22, PUBP Puławy dwóch, Lubartów czterech, Hrubieszów trzech, Krasnystaw czterech i jeden z PUBP w Chełmie. Ponadto dwóch funkcjonariuszy z PUBP w Garwolinie współpracowało z operującym na terenie powiatu garwolińskiego, puławskiego i łukowskiego oddziałem mjra Mariana Bernaciaka „Orlika”. Z „Orlikiem” współpracował również jeden funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Była to liczba bardzo duża zważywszy na pewną hermetyczność środowiska, z którego wywodzili się funkcjonariusze UB. Z zachowanych w lubelskim oddziale IPN akt wynika, że jeszcze w październiku 1946 roku posiadano „wtyczki” w Urzędzie Bezpieczeństwa w Lublinie. Tak o tym donosi informator WUBP w Lublinie o kryt. „Dzidek”23:
„[…] Wywiad z Bezpieczeństwa podaje, że w pierwszym rzędzie UB ma likwidować „Rysia”24, który przebywał w gminie Konopnica – Zemborzyce oraz o tym, że UB ma kierować swoich ludzi do OP (oddziałów partyzanckich – JK) wraz z nazwiskami tych, którzy pracują na korzyść UB. Dowiedziałem się o jednym takim nazwisku od „Rysia. Jest to Ślązak Zdzisław, zam. w Puchaczowie, gm. Łęczna. Meldunek o tym poszedł do „Uskoka”[…].”25
Ponadto lubelskiemu kontrwywiadowi udało się prawdopodobnie uzyskać źródło informacji w stacjonującej w Lublinie III Brygadzie KBW, o której to raportował w dniu 25 października informator WUBP o kryptonimie „Dzidek”:
„[…] W kancelarii KBW jest wtyczka, która wynosi i daje „Wiśle”26 /te dane osobiście od „Wisły”/.”27


Przypisy do części 2:
7.Tak
postąpiono na terenie Wileńszczyzny i częściowo na terenie województwa
lwowskiego. Mówienie przez przedstawicieli Armii Czerwonej o
odtworzeniu dawnych jednostek WP było zwykłą mrzonką i miało uśpić
czujność żołnierzy AK, zwłaszcza kadry dowódczej. Należy powiedzieć, że
zarówno na Wileńszczyźnie jak i na terenie Lwowskiego manewr ten się
powiódł. Aresztowano podczas odpraw większość wyższych oficerów na
czele z dowódcami Okręgów AK.
8.Na terenie Rzeszowszczyzny
nakłoniono do odtwarzania 24 DP płka „Zwornego”, natomiast na terenie
Lubelszczyzny to samo zrobiono z pułkownikiem Antonim Świtalskim
„Dąbrową” – byłym dowódcą 3 DP Leg. AK oraz gen. Ludwikiem Bittnerem
„Halką” – dowódcą odtwarzanej na północy Lubelszczyzny 9 Podlaskiej DP
AK. Posunięto się do tego, że nie rozbrojono częściowo odtwarzanego 34
pp AK i pozwolono III batalionowi tego pułku wkroczyć do Białej
Podlaskiej. Jednak po kilku dniach na odprawie zatrzymano oficerów oraz
żołnierzy i wszystkich wywieziono do obozu na Majdanku. Żołnierzy
skierowano do batalionów zapasowych, natomiast oficerów wywieziono do
obozów internowania na terenie Rosji Sowieckiej. Nie wszyscy byli tak
sprytni, jak dowódca 35 pp AK ppłk Konstanty Witkowski „Muller”, który
po wypuszczeniu na wolność z aresztu NKWD w towarzystwie dwóch
pilnujących go oficerów NKWD urządził odprawę suto zakrapianą alkoholem
ze swoimi podkomendnymi i uciekł, a zanim oficerowie AK, którzy wyszli
z miejsca odprawy pod pozorem szukania swego Komendanta. Na miejscu
pozostało dwóch pijanych oficerów NKWD. W zdecydowanej większości
jednak kończyło się to aresztowaniem zatrzymanych – relacja Mariana
Radzikowskiego z dnia 30.01.1991 /zbiory autora/.
9.Z. Klukowski, Dziennik 1944-1945, oprac. W. Samoliński, Lublin 1990
10.W. Beynar, U boku „Łupaszki” cz. II: Na Podlasiu i Pomorzu (1944-1948) w: Zeszyty Historyczne WiN 11 (1998), s. 137-165
11. Łopuski J, Losy Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie. Sierpień – Grudzień 1944, Warszawa 1990
12.Z. Klukowski, Dziennik 1944-1945, oprac. W. Samoliński, Lublin 1990, s.73
13.Z. Nawrocki, Zamiast Wolności. UB na Rzeszowszcyźnie 1944-1948, s. 91-92
14.Akta AK-WiN, spis II, teczka 95, k.3 (AP Lublin)
15.Protokół
z trzeciej odprawy kierowników powiatowych urzędów bezpieczeństwa
publicznego województwa lubelskiego z dnia 13,14 i 17 sierpnia 1945 r –
patrz IPN LU 055/6, k.34-55
16.tamże
17.tamże
18.tamże
19.Mówi
o tym raport Komendanta Obwodu WiN Łuków z dnia 06.01.1946 r – patrz
Zbrodnie NKWD-UB, oprac. H. Pająk, Lublin 1991, s.181
20.W PUBP
Radzyń Podlaski z WiN współpracowała w 1946 roku sekretarka Szefa PUBP
por. Mikołaja Kruta Maria Płachta i funkcjonariusz Kazimierz Wieliczko
– patrz IPN Lu 31/4
21.W PUBP Biała Podlaska informacji dostarczał oficer śledczy chor. Romaniuk
22.W
PUBP Włodawa z oddziałem WiN Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”
współpracował strażnik aresztu PUBP Franciszek Matejczuk, który w 1946
roku został zdekonspirowany przez żołnierzy z oddziału zbrojnego.
23.NN „Dzidek”, nie udało się ustalić personaliów tego informatora WUBP w Lublinie
24.„Ryś”
– por. Stanisław Łukasik, jeden z dowódców oddziału wchodzącego w skład
Zgrupowania „Zapory”. Aresztowany przez funkcjonariuszy WUBP w Kłodzku
zginął rozstrzelany 7 marca 1949 roku w więzieniu mokotowskim.
25. Doniesienie informatora ps. „Dzidek” z dnia 25 października 1946 roku – IPN Lu 020/42, k.17
26.„Wisła” – por/kpt Aleksander Głowacki, zastępca mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory”
27.Doniesienie informatora ps. „Dziadek” z dnia 25 października 1946 roku – IPN Lu 020/42, k.17

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 3>

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 3

Podobnie wyglądała …

Podobnie wyglądała sytuacja na terenie Białostocczyzny i Rzeszowczyzny, gdzie z WiN współpracowało co najmniej kilkudziesięciu funkcjonariuszy UB. Między innymi kilku funkcjonariuszy UB współpracowało z operującym na terenie Okręgu Białostockiego oddziałem kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”. Z kolei na terenie województwa rzeszowskiego w samym WUBP w Rzeszowie współpracowała z WIN co najmniej jedna osoba – sekretarka Alicja Wnorowska, która wcześniej pracowała w PUBP Przemyśl. W tym ostatnim z Brygadami Wywiadowczymi WiN współpracowała również Maria Grzegorczyk.28 Ponadto z WiN współpracował oficer śledczy PUBP Brzozów chorąży Stanisław Wójtowicz „Rota”, który przekazywał informacje o mających nastąpić aresztowaniach, dane informatorów PUBP z podaniem nazwisk, pseudonimów, miejsc zamieszkania i prowadzących ich funkcjonariuszach UB.29
W województwie łódzkim z WiN współpracował referent WUBP Czesław Stachura,30 który dostarczał dokumenty wytworzone przez funkcjonariuszy WUBP, dane pozwalające na identyfikację agentów bezpieki oraz informował WiN o zatrzymanych członkach organizacji w areszcie śledczym WUBP.31 Natomiast z Wojewódzkiej Komendy Milicji w Łodzi informacje dla podziemia dostarczała Halina Piotrowska32 oraz oficer śledczy wydziału specjalnego chorąży Łuczak.33 Dane otrzymywane od tych agentów pozwoliły organizacji wyprzedzać wiele posunięć i działań Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego kierowanego przez Mieczysława Moczara.34

W województwie krakowskim ze zgrupowaniem „Ognia” współpracowali funkcjonariusze PUBP w Nowym Targu oraz funkcjonariusz WUBP w Krakowie. Nie wiemy jak wyglądała w tym zakresie sytuacja na terenie województwa gdańskiego, poznańskiego i katowickiego oraz w województwie warszawskim.
Z materiałów przekazanych do Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że podziemie starało się, korzystając z doświadczeń okupacji niemieckiej, przeniknąć również w struktury Departamentu VI MBP, czyli więziennictwa. Z zachowanych akt wiemy, że współpracował z organizacją AK naczelnik więzienia w Białej Podlaskiej Andrzej Sobol, który umożliwił dwukrotnie opanowanie więzienia przez żołnierzy z oddziału kpr pchor./ ppor. Roberta Domańskiego „Jaracha” i wypuszczenie na wolność ponad 100 osób.35
Z pewnością takich postaci było znacznie więcej w więziennictwie.

W porównaniu z UB o wiele lepiej wyglądała pod tym względem sytuacja w Komendach Powiatowych i gminnych posterunkach Milicji Obywatelskiej, w których niekiedy całe posterunki MO były opanowywane przez żołnierzy AK,36 którzy w ten sposób zapewniali bezpieczeństwo organizacji. Między innymi AK obsadziła swoimi ludźmi Komendy Powiatowe w Lubaczowie i w Jarosławiu, w tym również stanowiska Komendantów. Tak o tym zdarzeniu pisał Naczelnik Wydziału do spraw funkcjonariuszy KW MO w Rzeszowie:
„Następnie rozpracowano i zrealizowano Komendę Powiatową Lubaczów i Jarosław, gdzie kilkunastu pracowników tych komend po rozpracowaniu aresztowano i wydalono z szeregów MO za współpracę z bandami i nielegalnymi organizacjami podziemnymi. Powiatową Komenda MO Lubaczów po rozpracowywaniu zatrzymano cały aparat Pow. Kom. wraz Komendantem Powiatowym za współpracę z bandami polskimi i UPA.”37
Ten stan rzeczy utrzymał się w zasadzie do połowy 1946 roku, kiedy to w MO na masową skalę rozpoczęto weryfikację funkcjonariuszy. Nawet cień podejrzenia o kontakty z organizacjami podziemnymi powodował wydalenie funkcjonariusza ze służby w MO. Jeszcze w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych Wydział Specjalny – VI KWMO w Rzeszowie i w Lublinie podejrzewał, nie bez podstaw, kilku milicjantów o współpracę z WiN.

III. Działalność kontrwywiadu AK-WiN we własnych szeregach

W latach okupacji niemieckiej kontrwywiad AK stosował szereg zabezpieczeń przed przenikaniem konfidentów niemieckich do struktur podziemnego państwa polskiego. Między innymi starano się werbować do współpracy żołnierzy podziemia oraz sprawdzać ich poprzez niezależną siatkę informacyjną. Podjęto również na szeroką skalę przeciwdziałanie tzw. gadulstwu, które było przyczyną nie jednego aresztowania przez okupanta. Dodatkowo w zdecydowanej większości Poczta była opanowana przez członków AK, którzy praktycznie przechwytywali większość donosów pisanych przez Polaków do władz niemieckich. Po wkroczeniu Rosjan tego typu działania prawie zanikły, nie stosowano ich na tak masową skalę jak podczas okupacji niemieckiej.
Kolejną różnicą w porównaniu z okresem okupacji niemieckiej była tzw. kwarantanna. Przechodził ją każdy aresztowany przez okupanta żołnierz AK, który po wyjściu na wolność lub po ucieczce musiał złożyć do swoich władz zwierzchnich szczegółowy raport.38 Dopiero po wyjaśnieniu okoliczności zwolnienia ewentualnie ucieczki przez komórkę kontrwywiadu po upływie kilku miesięcy mógł dany żołnierz AK powrócić do czynnej działalności konspiracyjnej i to początkowo w ograniczonym zakresie.

W trakcie badania konspiracji powojennej nie zauważyłem, aby tą zasadę stosowano powszechnie. W efekcie zaniechanie prowadziło do wielu tragedii kończących się w najlepszym przypadku długoletnimi wyrokami i rozbiciem struktur konspiracyjnych, których potem nie można było odbudować. Na terenie Lubelszczyzny takim klasycznym przykładem są dwie sprawy pełnego zignorowania zasad konspiracyjnych. Pierwsza z nich dotyczy łączniczki Kedywu Lubelskiego Heleny Moor „Juki”, a druga zastępcy mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory” por/kpt. Stanisława Wnuka „Opala”. Oboje zdradzili i poszli na współpracę. W przypadku „Juki” najpierw z NKWD, a później z UB, natomiast „Opal” został zwerbowany do współpracy prawdopodobnie na przełomie 1945 i 1946 roku przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie. Oboje zostali zdekonspirowani w swoich środowiskach, ale za dobrą monetę przyjęto ich pokrętne wytłumaczenia bez jakiegokolwiek sprawdzenia przyczyn zatrzymania przez UB i NKWD.39 Co gorsze mieli nieograniczony dostęp do dowódców, ich zamierzeń i planów, o których to raportowali na drugi dzień oficerom prowadzącym. Oto kilka faktów.
Helena Moor „Juka” została zdekonspirowana przez Kapelana Komendy Okręgu AK Lublin księdza Iwanickiego „Alchillesa”, który wykrył jej powiązania z aparatem bezpieczeństwa PKWN. Ksiądz Iwanicki ostrzegł przed „Juką” innych członków sztabu AK, ale nie wszyscy uwierzyli „Alchillesowi”. Miedzy innymi w aktach Moor zachował się jej meldunek, w którym mówi ona, że po zwolnieniu z więzienia w 1945 roku przyszedł do niej były szef Wydziału I Organizacyjno-Kadrowego Robert Bijasiewicz i powiedział : „Ludzie mówią, że współpracuje ona z UB, ale on osobiście w to nie wierzy".40 Później Bijasiewicz był przez tą agentkę WUBP w Lublinie niejednokrotnie wykorzystywany kapturowo do dostarczenia interesujących funkcjonariuszy UB informacji o podziemiu, jego członkach z Komendy Okręgu i oddziałów zbrojnych, przede wszystkim oddziału mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory”.
Natomiast Zastępca mjra Hieronima Dekutowskiego por Stanisław Wnuk „Opal” na współpracę z UB zgodził się podczas pobytu w więzieniu. Został zwerbowany prawdopodobnie w grudniu 1945 roku lub na początku stycznia 1946 roku przez kpt. Stanisława Wojciusza, który szybko wydobył od niego dane o rodzinie mjra „Zapory” i ewentualnym miejscu jego ukrywania się.


Przypisy do części 3:
28.Szerzej o tym pisze Dariusz Iwaneczko – patrz D. Iwaneczko, Urząd Bezpieczeństwa w Przemyślu 1944-1956, Warszawa 2005, s.38
29.P. Fornal, Zamach na Bronisława Czecha Szefa PUBP w Brzozowie (18 kwietnia 1946 r.) w: Zeszyty Historyczne WiN 24 (2005), s.63 Szerzej o Stanisławie Wójtowiczu pisze Robert Witalec, który wymienia między innymi informacje przekazane kontrwywiadowi WiN przez niego: informacje o mających nastąpić aresztowaniach członków WiN ( jeden z wykazów liczył 131 nazwisk), zeznania osób aresztowanych, spis funkcjonariuszy PUBP Brzozów, stan uzbrojenia, spis sieci informatorów PUBP wraz z nazwiskiem prowadzącego funkcjonariusza, informacje o przebiegu referendum, nastrojach funkcjonariuszy – patrz R. Witalec, Stanisław Wójtowicz (1924-1987) w: Studia Rzeszowskie 9 (2002), s.211-213
30.Czesław Stachura został aresztowany w październiku 1946 roku i 16 grudnia 1946 roku po krótkim śledztwie skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy na karę śmierci. Wyrok wykonano – patrz M. Michalik, Zbigniew Zakrzewski „Bryła” w: Zeszyty Historyczne WiN 7(1995), s.51
31. tamże, k.46 i n.
32.Halina Piotrowska została aresztowana przez funkcjonariuszy WUBP w Łodzi w grudniu 1946 roku – tamże, k.47
33.tamże
34.tamże, kwestią otwartą pozostaje fakt, w jaki sposób UB udało się wpaść na trop Czesława Stachury i aresztować prawie całą komórkę kontrwywiadu WiN. Według Bronisławy Borowskiej Stachura zgłosił Zbigniewowi Zakrzewskiemu „Bryle” – Szefowi komórki, że UB otrzymuje informacje z WiN od tajnego współpracownika o pseudonimie „Kapitan”. Taki pseudonim w centrali WiN miał Kazimierz Czarnocki. Borowska sugeruje, że aresztowanie Stachury nastąpiło po wysłaniu jego danych personalnych do Centrali WiN, gdyż miał otrzymać odznaczenie.
35.J. Kopiński, Konspiracja akowska i poakowska na terenie Inspektoratu Rejonowego „Radzyń Podlaski”, Biała Podlaska, 1998 s. 147 Oprócz Andrzeja Sobola z kontrwywiadem WiN współpracował przodownik więzienny Liberacki Jan i dowódca warty Pióro Jan – patrz Meldunek nadzwyczajny KP MO Biała Podlaska z dnia 12..03.1945 r. IPN LU 048/36, k.8
36.W Leżajsku na rozkaz władz zwierzchnich posterunek MO tworzył późniejszy dowódca oddziału partyzanckiego Józef Zadzierski „Wołyniak” – patrz Tadeusz Cieśla przed sądami PRL oprac. Andrzej Zagórski w: Zeszyty Historyczne WiN 12 (1999) s. 238 przypis 11
37.Sprawozdanie Naczelnika Wydziału do Spraw Funkcjonariuszy KWMO w Rzeszowie za okres 08.02.1947 – 22.03.1947 IPN Rz 00106/22, k.11-12, w którym pisze, że Kmdt pow. Lubaczów MO Koś Władysław wraz z 6 pracownikami MO i plut. Wiąckiem Czesławem oficerem śledczym za przynależność do organizacji podziemnej i morderstwa na partyjnych funkcjonariuszach MO. Sprawę skierowano do Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.
38.Nie spotkałem w trakcie kwerendy takich raportów w zespole Okręgu Lubelskiego AK-WiN. Może ograniczano się do ustnego powiadomienia przełożonych o aresztowaniu i ewentualnie przesłuchaniach przez funkcjonariuszy UB. Ale moim zdaniem nie stosowano nawet tej zasady.
39.Kontrwywiad Inspektoratu Lubelskiego WiN nawet ich nie przesłuchał po wyjściu na wolność. Przyjęto za dobrą monetę ich tłumaczenia i sprawę wyjaśnień odłożono ad acta.
40.Teczka personalna agenta „Maria” vel „ Lena” IPN Lu 0017/1206, t.1. Helena Moor będąc agentką NKWD a później WUBP wydała prawdopodobnie komórkę Kedywu Inspektoratu Rejonowego „Lublin” przygotowującą zamach na Bolesława Bieruta, Premiera Osóbkę – Morawskiego i Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza II Komendę Okręgu odtwarzaną pod koniec 1944 roku przez cichociemnych oraz miejsce i czas odprawy Komendy Okręgu AK w marcu 1945 roku. Na podstawie jej informacji aresztowano wtedy prawie cały skład ocalałej z aresztowań w 1944 roku Komendy na czele z Komendantem Okręgu płk. Żaczkowskim „Zuzią” i prawie wszystkimi Inspektorami Rejonowymi. Później aktywnie uczestniczyła w rozpracowaniu Komendy Okręgu WiN. Udzielała na bieżąco informacji funkcjonariuszom WUBP o zatrzymanych w styczniu i w lutym 1946 członkach WiN charakteryzując zajmowane przez nich stanowiska w organizacji oraz w rozpracowaniu Inspektora Rejonowego Lublin Franciszka Abraszewskiego „Boruty”. Brała również udział w rozpracowaniu kpt. Andrzeja Rejmaka „Ostoi” oraz mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Współpracowała z UB a później z SB z niewielkimi przerwami do 4 sierpnia 1973 roku. Za współpracę została odznaczona na wniosek SB Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Dwukrotnie była aresztowana przez UB i SB.

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 4>

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 4

W notatce z 3 stycznia …

W notatce z 3 stycznia 1946 roku pisał:

„[…] W rozmowie z kpt. Wojciuszem „Opal” zameldował, co następuje:
1.W mieście Warszawie zamieszkuje łączniczka AK, która co miesiąc dostarcza literaturę lubelskiemu okręgowi AK. Wymieniona łączniczka ma łączność z londyńską delegaturą rządu emigracyjnego w Warszawie. „Opal” osobiście zna tą łączniczkę i może ją wydać organom Bezpieczeństwa.
2.On też osobiście zna łączniczkę AK zamieszkała w mieście Łodzi i mającą kontakty z kraśnickim i puławskim inspektoratem AK oraz puławskim obwodem. Komendantem kraśnickiego Obwodu jest kpt. „Rymsza”41, z którym „Opal” jest dobrze znajomy i może z nim nawiązać łączność.
3.„Opal” osobiście zna komendanta rejonu AK „Bolka” działającego w rejonie Urzędowa i może go wydać Bezpieczeństwu.
4.Zna z twarzy łącznika lubelskiego inspektoratu i obwodu AK za pośrednictwem, którego można zatrzymać komendanta obwodu „Borutę”. „Opal” posiada do niego kontakt.
5. „Opal” może nawiązać kontakt z komendantem oddziałów NSZ „Cichy” i „Orłem” działającymi w rejonie Gdyni-Gdańska i Sopot.
6.Obiecuje także wydać „Zaporę” t.j. Dekutowskiego Henryka urodz. w mieście Tarnobrzegu woj. Rzeszowskiego rodzina, którego zamieszkuje w Tarnobrzegu woj. Rzeszowskiego rodzina, którego zamieszkuje w Tarnobrzegu ul. Kolewa nr 67. Według słów „Opala” „Zapora” winien znajdować się na wolności u swojej siostry w miesiącu styczniu r.b.
7.„Opal” może nawiązać kontakt z wieloma komendantami dywersyjnych placówek w puławskim powiecie.
Dnia 3.I.1946 r. (…)”42

Z zachowanych akt wynika, że „Zapora” wiedział o współpracy swego byłego zastępcy z UB, ale prawdopodobnie zakładał, że „Opal” fikcyjnie współpracuje z UB i jest szczery wobec niego, dlatego nie krył się wobec niego z planami wyjazdu do Niemiec w 1947 roku.43 Niestety, „Opal” był szczery, ale w stosunku do UB, a nie do swych dawnych towarzyszy broni. Świadczy o tym protokół przesłuchania Stanisława Wnuka, w którym czytamy:

„O powyższym44 zameldowałem dnia następnego ówczesnemu Kierownikowi PUBP w Lublinie Joszczukowi45, a za kilka dni będąc w Lublinie opowiedziałem o tym kpt. Lachowskiemu.46 O zdobyciu podobnych danych od „Zapory” miałem nastawienie od mjra Wojciusza i kpt. Lachowskiego”.47

Stanisław Wnuk „Opal”, w terminologii UB i SB występował pod pseudonimem „Żmudzki” vel „Iskra”, pracował aktywnie na rzecz nowego ustroju od końca 1945 roku aż do chwili jego upadku, czyli do 1989 roku. Był bardzo aktywnym informatorem – agentem, który w latach 1945-1956 dostarczył do UB, jak obliczył Leszek Pietrzak48, około 1600 doniesień.49

Drugim problemem, z którym kontrwywiad WiN nie mógł sobie do końca poradzić było gadulstwo. Był to problem bardzo trudny do opanowania w czasie okupacji niemieckiej, ale istniała bariera językowa oraz było mniejsze nasycenie agenturą niemiecką w terenie. Po wkroczeniu Sowietów i utworzeniu rodzimej bezpieki problem ten urósł do gigantycznych rozmiarów. Prześladowanie żołnierzy AK wytworzyło wśród nich bardzo silną więź, otwierającą automatyczne zaufanie do drugiego żołnierza AK. Sprytnie wykorzystywali to między innymi wspomniani wyżej agenci UB funkcjonujący w środowisku żołnierzy AK: „Opal” oraz przede wszystkim Helena Moor „Juka”, którzy funkcjonowali w środowisku akowskim przez wiele lat dostarczając UB i SB wiele informacji. Ale nie tylko oni. Inni też dostarczali informacji, tylko, że byli mniej aktywni.

Z drugiej strony gadulstwo było dużym problemem w oddziałach partyzanckich. Weźmy dla przykładu operujący na terenie powiatu włodawskiego i chełmskiego oddział WiN dowodzony przez Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, który w jednej z zasadzek zatrzymał dwóch funkcjonariuszy PUBP we Włodawie. Żołnierze z oddziału myśleli, że obaj zostaną rozstrzelani, więc nie kryli się z nimi w trakcie rozmów. Jeden z nich, Stanisław Pakuła „Krzewina” powiedział im wprost, że oddział posiada dobrego człowieka w PUBP we Włodawie i ze jest nim Feliks Matejczuk. „Jastrząb” zwolnił obu zatrzymanych nieświadom rozmów członków oddziału z nimi i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po powrocie z niewoli funkcjonariusze UB natychmiast złożyli doniesienia oskarżające Matejczuka o współpracę z organizacją WiN. Aresztowany przesiedział kilka lat w więzieniach, za głupotę i lekkomyślność innych.50

Takich przykładów z pewnością było znacznie więcej. W wielu wypadkach nie zdawano sobie sprawy z konsekwencji wypowiadanych słów.
Reasumując, gdyby w oddziale „Jastrzębia” był ktoś odpowiedzialny za kontrwywiad i posiadał kilka zaufanych osób z pewnością nie doszłoby do tak skrajnej sytuacji i utraty źródła informacji w PUBP Włodawa.51

Tak było np. w oddziałach UPA, w których istniało stanowisko referenta bezpieczeństwa. Referent posiadał w każdym plutonie i w prawie każdej drużynie osoby zaufane dostarczające mu informacje o poszczególnych członkach oddziału, ich zachowaniu w trakcie walki, kontaktach z obcymi osobami, itp. To w znacznym stopniu chroniło oddziały UPA przed rozpracowaniem od wewnątrz przez organa bezpieczeństwa ZSRR i PRL oraz pozwalało wykrywać ewentualne dezercje. Zresztą podobny system w omawianym okresie stosowano w jednostkach KBW i LWP oraz później w UB i MO, w których Wydziały do spraw funkcjonariuszy posiadały liczną agenturę donoszącą o każdym funkcjonariuszu.

Innym bardzo ważnym problemem, dla trwania konspiracji zwłaszcza na terenie wsi i małych miasteczek, była współpraca oddziału partyzanckiego, jego dowódcy z Komendantem Rejonu i kierowaną przez niego siatką współpracowników kontrwywiadu. Tam, gdzie zarówno w okresie okupacji niemieckiej jak i później operował oddział partyzancki, którego dowódca posiadał bardzo duży autorytet wśród ludności wiejskiej („Ogień” na Podhalu, na Lubelszczyźnie mjr Marian Bernaciak
„Orlik”) było stosunkowo najkorzystniej. Wtedy miejscowa siatka dostarczała oprócz niezbędnego do funkcjonowania zaopatrzenia również informacje o ruchach jednostek niemieckich, a później sowieckich i polskich władz bezpieczeństwa oraz o podejrzanych osobach przebywających na terenie danej wsi, a także informacje o zachowaniu wobec ludności cywilnej żołnierzy z oddziału. Dzięki współpracy z siatką unikano konfrontacji zbrojnej niekorzystnej dla przebywającego na odpoczynku oddziału oraz zatrzymywano podejrzane osoby.

Ale nie wszystkie oddziały posiadały tak mocne poparcie ze strony ludności wiejskiej, zwłaszcza pod koniec 1946 i na początku 1947 roku, kiedy to terror stosowany przez UB był najsilniejszy, stąd też musiały znaleźć inny sposób na przetrwanie w terenie. Z reguły, aby nie narażać na represje sympatyzującej z oddziałem ludności na kwatery wybierano gospodarstwa ludzi, co do których istniało uzasadnione przypuszczenie, że sympatyzują z nową władzą. Natomiast w stosunku do podejrzanych osób (różnego rodzaju sprzedawców obwoźnych, kominiarzy) stosowano bardziej drastyczne metody połączone nieraz z likwidacją. Na przykład na terenie Obwodu Biała Podlaska w czerwcu 1945 roku zaobserwowano znaczną ilość agentów przebranych za kominiarzy, żebraków włóczących się po terenie powiatu, itp. Przeciwdziałano temu zjawisku rozlepiając ulotki, w których ostrzegano włóczących się, że będą aresztowani i przetrzymywani do czasu wyjaśnienia ich tożsamości, a w razie udowodnienia współpracy z NKWD i UB, zlikwidowani. Plaga ta, jak pisze w sprawozdaniu Inspektor Inspektoratu Rejonowego „Radzyń Podlaski” na skutek likwidacji kilkunastu agentów UB przebranych za kominiarzy została prawie całkowicie usunięta.52


Przypisy do części 4:
41.kpt. Bronisław Rębacz „Rymsza“ Komendant Obwodu AK-WiN Kraśnik został aresztowany przez funkcjonariuszy UB 16 listopada 1946 roku
42. IPN LU 02/294 t.1 k.21
43.Z przesłuchania członka grupy „Zapory” i później „Kędziorka” Mikołaja Malinowskiego „Mikołaja” wynika, że „Zapora” zdawał sobie sprawę z współpracy swego byłego zastępcy z UB. Świadczy o tym fragment przesłuchania Mikołaja Malinowskiego w którym mówi on: „(…) Jak sobie przypominam w jednej z rozmów miedzy członkami naszej bandy „Walerek” postawił wobec „Kędziorka” sprawę zlikwidowania „Opala” mówiąc, że to jest szpicel UB. „Kędziorek” zaś przeciwstawił się temu mówiąc, że kiedy „Zapora” przekazywał mu dowództwo w czasie jego odjazdu z tutejszych terenów powiedział, aby „Opala” nie likwidować, ponieważ jest i będzie potrzebny.” – patrz protokół przesłuchania Mikołaja Malinowskiego z dnia IPN LU 81/1299
44.o planach wyjazdu „Zapory” i towarzyszy poprzez Czechy za granicę
45.Joszczuk Mikołaj, ur. 1912 r. w wsi Krzywowierzba, pow. Włodawa, narodowość ukraińska, pochodzenie chłopskie, ukończył 5 klas szkoły powszechnej, członek PZMZU, KPP, PPR. Brał udział w wojnie obronnej 1939 roku. W trakcie okupacji niemieckiej w policji ukraińskiej, później w AL. 15 września 1944 roku wstąpił do UBP, od 15 listopada 1944 roku pełnił funkcję kierownika personalnego PUBP Włodawa. 16 czerwca 1945 roku został mianowany na Szefa PUBP Lublin. 25 listopada 1947 roku początkowo w dyspozycji Szefa WUBP w Bydgoszczy, pełnił miedzy innymi funkcję Szefa PUBP w Aleksandrowie Kujawskim. Został zwolniony dyscyplinarnie za zatajenie w kwestionariuszu faktu służby w policji ukraińskiej – patrz Rok Pierwszy s.355, przypis 8
46.Lachowski Mikołaj, ur. 1925 r. w m. Kremenczug koło Połtawy, narodowość polska, obywatelstwo sowieckie, pochodzenie robotnicze, wykształcenie niepełne średnie, członek PPR, PZPR, od sierpnia 1941 roku żołnierz Armii Czerwonej, ciężko ranny. Ponownie zmobilizowany w kwietniu 1943 r. w maju 1943 roku został skierowany do 1 DP im. Tadeusza Kościuszki. Brał udział w bitwie pod Lenino. W kwietniu 1944 roku został skierowany do szkoły NKWD w Kujbyszewie. W UBP od 21 sierpnia 1944, początkowo w sekcji 2 Wydziału Kontrwywiadu, następnie od grudnia 1944 w PUBP Zamość. W sierpniu 1945 roku przeniesiony na stanowisko Naczelnika Wydziału III WUBP w Lublinie. W styczniu 1949 roku objął stanowisko zastępcy Naczelnika Wydziału VI Departamentu Ochrony Rządu MBP, mianowany w lutym 1950 roku na stanowisko Naczelnika Wydziału I tego departamentu. 1 lipca 1953 roku mianowany na stanowisko wicedyrektora Departamentu Ochrony Rządu MBP. Zwolniony. Wyjechał do ZSRR. Rok pierwszy, oprac. S. Poleszak i inni, s.54 przypis 13
47.Protokół przesłuchania Stanisława Wnuka z dnia 08.03.1951 r. IPN Lu 81/1299
48. L. Pietrzak, Kto wydał „Zaporę” w: Zeszyty Historyczne WiN 15 (2001), s. 285
49.Tak o Wnuku pisał w Zeszytach Historycznych WiN były zastępca mjra Hieronima ieronima HDekutowskiego kapitan Aleksander Głowacki „Wisła”: „Po ujawnieniu się był kilkakrotnie aresztowany przez UB i zwalniany z więzienia. Miałem do niego dużo koleżeńskiego szacunku i długo nie chciałem uwierzyć pogłoskom, że po ujawnieniu zaczął się wysługiwać bezpiece.” – patrz Aleksander Głowacki, W imię prawdy o „Zaporze” Zeszyty Historyczne WiN 9 (1997), s. 240, przypis 5
50.H. Pająk, „Jastrząb” kontra UB, Lublin 1993, s.119
51.Brat Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” Edward Taraszkiewicz „Żelazny” wyciągnął wnioski z tego przypadku. Mianowicie podczas ukrywania się w latach 1947-1951 na terenie powiatów: włodawskiego, chełmskiego i radzyńskiego oraz lubartowskiego nie zdradzał swoim podwładnym wielu swoich współpracowników. Na spotkania z nimi chodził sam bez współtowarzyszy broni. Podobnie postępował inny dowódca grupy działającej na Lubelszczyźnie Stanisław Kuchcewicz „Wiktor” i samotnie ukrywający się do października 1963 roku Stanisław Franczak „Lalek”.
52.Raport Inspektora Rejonowego za okres15.09.-15.10.45 – Zbrodnie NKWD-UB, oprac., wyd. H. Pająk, Lublin 1991, s.171

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 5>

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 5

IV. Starcia Kontrwywiadu AK-WiN z NKWD i „Smiersz”

W 1944 roku za jednostkami Armii Czerwonej wkroczyły na teren Polski jednostki NKWD oraz kontrwywiadu wojskowego „Smiersz”. Przystąpiły one od razu do zwalczania polskiego państwa podziemnego. W początkowym okresie ich działalność skupiła się na internowaniu biorących udział w akcji „Burza” żołnierzy AK, przede wszystkim kadry dowódczej, którą wysłano do obozów na teren ZSRR.

W pierwszym okresie zdarzały się przypadki, że wdzięczni za ocalenie Rosjanie potrafili się odwdzięczyć ukrywającym ich w okresie okupacji niemieckiej Polakom. Zachowanie żołnierzy AK oraz funkcjonariuszy NKWD – byłych żołnierzy oddziału AK – przedstawia relacja Zygmunta Radźki, który będąc żołnierzem oddziału partyzanckiego AK na terenie powiatu radzyńskiego cudem uniknął wraz ze swoją rodziną aresztowania przez NKWD. Mówi on w niej:
„W sierpniu część ludzi została aresztowana przez NKWD i poprzez Majdanek wywieziona na Sybir, pomimo, że mając informacje ostrzegające przed aresztowaniem (mój ojciec na zebraniu w magistracie przekazał informacje zdobyte od Rosjan – funkcjonariuszy NKWD – wcześniej żołnierzy oddziału leśnego mjra Konstantego Witkowskiego „Mullera”) nie podjęła środków ostrożności. Miejsce policji granatowej zajął Urząd Bezpieczeństwa i Milicja. Komendantem UB został Antoni Dawidowicz, a MO por. Lato. Rozpoczął się terror wojenny. Jego nasilenie trwało do pierwszej połowy października 1944 roku. Przed mającymi nastąpić aresztowaniami koledzy z oddziału – żołnierze NKWD – zostali przerzuceni w pobliże Warszawy. W połowie października NKWD, UB i MO przeprowadziło masowe aresztowania byłych żołnierzy AK z Międzyrzeca i okolic. Zatrzymanych osadzano w piwnicach przy Komendzie Miasta mieszczącej się przy ulicy Staromiejskiej. Zgromadzono tam około 160 osób. Mnie oraz ojcu i bratu niemal „cudem” udało się uciec. Po dwóch tygodniach załadowano ich na samochody ciężarowe i pod silną eskortą poprzez Białą Podlaskę – Parczew – Radzyń – Siedlce wywieziono do obozu przejściowego w Sokołowie. Stamtąd dotarła do Międzyrzeca kartka, że ich wiozą na Sybir.”53

NKWD oraz „Smiersz” rozpoczęło tworzenie, tzw. obozów przejściowych niezwłocznie po wkroczeniu na tereny Rzeszowszczyzny, Lubelszczyzny i Białostocczyzny. Obozy te natychmiast zapełniły się aresztowanymi żołnierzami AK. Przetrzymywani w bardzo trudnych warunkach poddawani byli przesłuchaniom przez oficerów śledczych, którzy przed wywiezieniem w głąb ZSRR chcieli uzyskać informacje o podziemiu. Niektórym proponowano współpracę. Godzili się na to chcąc się wydostać z rąk NKWD. Doskonale obrazuje to meldunek Komendanta Obwodu AK Łuków kpt. Wacława Rejmaka „Ostoi”, w którym czytamy miedzy innymi:

„1. Melduję, że ob. Paweł54 por. sł. st. pierwszy adiutant K.O. był aresztowany przez NKWD i został zwolniony jako konfident. Po złożeniu meldunku o tym samowolnie się oddalił z terenu Obwodu (….)”55
Zapewne większość z zwerbowanych w ten sposób oficerów i żołnierzy AK zachowała się przyzwoicie meldując władzom zwierzchnim bądź też nie meldując o tym fakcie, ale w konsekwencji nie podejmując żadnej współpracy, ale zdarzały się jednostki, które po zwerbowaniu przez NKWD dostarczały informacje o konspiracji przyczyniając się w ten sposób do wielu tragedii, np. chociażby wspomniana kierowniczka Pomocy Żołnierzom oraz łączniczka Kedywu Komendy Okręgu AK Lublin Helena Moor „Juka”. W bardzo nielicznych przypadkach udało się wyprowadzić w pole NKWD, np. w powiecie lubartowskim osoby podstawione przez AK wskazywały NKWD do internowania członków PPR.

W styczniu 1945 roku po rozpoczęciu ofensywy ponad 3 milionowa Armia Czerwona rozpoczęła marsz w kierunku zachodnim. Na terenach zajętych przez Armię Czerwoną (Lubelszczyzna, Rzeszowszczyzna, Białostocczyzna) pozostały nieliczne jednostki NKWD oraz PUBP, w których główną rolę ogrywali tzw. „doradcy” z ramienia NKWD. Ich zadaniem oprócz nadzorowania pracy PUBP było również prowadzenie własnej pracy operacyjnej na podległym terenie. Podtrzymywali oni kontakty z informatorami zwerbowanymi przez NKWD, którzy mieli za zadanie rozpracowywanie polskiego podziemia, np. aresztowanie Komendanta Obwodu AK Łuków kpt. Wacława Rejmaka w czerwcu 1945 roku było przeprowadzone przez funkcjonariuszy NKWD w oparciu o informacje uzyskane od swoich agentów. Dopiero po kilku przesłuchaniach „Ostoja” został przekazany WUBP w Lublinie.56 Kontrwywiad podziemia był bezradny wobec działań doradców. Tylko w nielicznych przypadkach podjął próbę walki, która z reguły kończyła się śmiercią doradcy. Miedzy innymi w Inspektoracie Rejonowym „Radzyń Podlaski” AK podjęła próbę rozpracowania agentury prowadzonej przez doradcę z ramienia NKWD płka Szpilowoja. Próba ta zakończyła się zdemaskowaniem agenta i jego ucieczką z terenu Radzynia w marcu 1945 roku. Podobne działania zostały podjęte na terenie Obwodu Biała Podlaska, gdzie doradca sowiecki Wachitow zadurzył się w Polce – żołnierzu podziemia, która została w tym celu oddelegowana przez oficera kontrwywiadu Obwodu.57 Niestety rozpoczęta gra szybko się zakończyła, gdy stwierdzono, że Polka zaczyna dostarczać informacje oficerowi NKWD o podziemiu. Podjęto decyzję o likwidacji doradcy Wachidowa. Pod pozorem spotkania prawdopodobnie z szefem Wywiadu Obwodu „Jurkiem”58 a wywabiono go poza obszar miasta Biała Podlaska i tam zastrzelono wraz z przybyłą z nim polską żoną. 59

Należy również wspomnieć o penetracji polskiego wschodniego i północnego pogranicza przez placówki NKGB i NKWD z miejscowości przygranicznych: Lwowa, Brześcia, Grodna i Kalinngradu. Na ten temat jest stosunkowo mało informacji, ale ten problem istniał w latach 1944-1947, być może również później. Wiemy, że na terenie powiatu Biała Podlaska kontrwywiad WiN przez kilka miesięcy śledził poczynania w tym zakresie placówki NKGB z Brześcia nad Bugiem. Z zachowanych meldunków wynika, że przedstawiciele tej placówki NKGB z Brześcia swobodnie poruszali się po stronie polskiej i podejmowali próby werbunków obywateli polskich, głównie milicjantów. Opisuje to meldunek informatora kontrwywiadu WiN o kryptonimie „111” z dnia 8 października 1945 roku. Czytamy w nim:
„Melduję, że dn. 9.IX.45 przyjechali z Brześcia major Pietrow i st. lejtn. Bucharow i zażądali:
1.muszę być ich współpracownikiem
2.mam napisać swój życiorys
3.podpisać deklarację o tajemnicy
4.punktualnie dawać wiadomości z całego Terespola o AK
5.pieniędzy dadzą wiele będę potrzebował
6.prywatnie będą przyjeżdżali do mego domu w porze nocnej
7.mam opisać stan mojej rodziny, wielu mam braci, gdzie pracują
Domagali się, żebym powiedział, kto czyta „Redutę” z milicjantów w Terespolu.
W końcu major Pietrow wyjął broń, kazał mi podnieść ręce do góry i przeprowadzili z lejtnantem osobistą rewizję, a nic nie znajdując odjechali.
To samo zażądali od „125”(….)”60

W raporcie wywiadowczym Inspektoratu Rejonowego „Radzyń Podlaski” za okres 15 września – 15 października 1945 roku w rozdziale poświęconym NKWD i UB czytamy: „[…] Komendant miasta Brześcia mjr Pietrow ma ścisły kontakt z mieszkańcem wsi Kopytków (Kopyłów) – Kubielem. Wymieniony Kubiel miał rozgałęzioną sieć wywiadowców na inne tereny, jak: Kodeń, Sławatycze, Bubel i inne. Wymieniony Kubiel jak również jego agenci byli Ukraińcami. Po wykryciu i schwytaniu ich przez nasze oddziały zostali przekazani UPA (likwidację przeprowadziło UPA). Nadmieniamy, że wymieniony Kubiel kontaktował się z majorem Pietrowem w następujący sposób: „W czasie 13451 chaczu adychat na dziesiat dniej”. Kubiel i jego agenci mieli się stawić ostatnio na zebraniu na stacji kolejowej Stradecz dnia 30 marca br. (nie zdążyli). W dniu 30 marca zostali zatrzymani przez nasze bojówki następujący wywiadowcy bolszewiccy: Siluk Mikołaj ur. w Zalesiu, gm. Dobryń, pow. Biała Podlaska, który długi czas przebywał w Rosji, a w dniu 10.12.45 przybył samolotem do Polski i zamieszkał w Zalesiu, Kuprzedin Grzegorz posiadał zaświadczenie NKWD nr 252 koloru czerwonego. Ostatnio zamieszkiwał na kolonii Lebiediew gm. Kodeń. Aby nie zwrócić na siebie uwagi pozostawał na służbie jako parobek u gospodarza. Wyżej wymienieni zeznali, że byli płatnymi agentami na służbie NKWD, za co miesięcznie otrzymywali 400 rubli.(….)”61

Zatrzymanie kilku agentów NKGB z Brześcia i ich przesłuchanie pozwoliło kontrwywiadowi Obwodu WIN Biała Podlaska ustalić zainteresowania mjra Pietrowa polskimi obywatelami. Z danych uzyskanych przez badacza dziejów wojennych i powojennych południowego Podlasia Mirosława Barczyńskiego wynika, że po zlikwidowaniu współpracowników NKGB usiłowano zwabić na teren Polski mjra Pietrowa i schwytać go. Chciano uzyskać dalsze materiały o współpracownikach NKGB z Brześcia. Niewykluczone, że placówka NKGB z Brześcia brała udział w porwaniach obywateli polskich, których następnie osadzano w łagrach. Nie wiemy, jak było pod tym względem na terenie Białostocczyzny i Rzeszowszczyzny. Wiadomo, że oddziały wojsk pogranicznych NKWD wkraczały na teren PRL w trakcie pościgów za grupami partyzanckimi, głownie ukraińskimi.

Podsumowując, wydaje się, że w trakcie trwania najpierw AK, a później Zrzeszenia WiN kontrwywiad tych organizacji na szczeblu Okręgu, Inspektoratu i szczególnie Obwodu dość dobrze bronił się w 1945 roku i w pierwszej połowie 1946 roku przed prowadzoną na masową skalę penetracją przez jednostki UB. Potrafiono przewidzieć kierunki zagrożeń ze strony UB, zdobywać informacje z Urzędu Bezpieczeństwa, nieraz bardzo cenne, jak choćby wykazy agentów UB, wykazy funkcjonariuszy, stan uzbrojenia, wykazy więźniów, ich zeznania, a także werbować do współpracy z WiN funkcjonariuszy. W tym zakresie pomocne była również wsparcie milicjantów – żołnierzy AK-WiN, którzy mając styczność z funkcjonariuszami UB przekazywali swoim przełożonym z komórek WiN informacje z milicji oraz z działalności UB. Na podstawie przeprowadzonych w ostatnich latach badań historyków znamy kilkadziesiąt osób – funkcjonariuszy UB, które zgodziły się na współpracę z WiN. Nie wiadomo, jakie motywy nimi kierowały, ale oni wiedzieli co ryzykują po wykryciu ich współpracy z WiN. A pomimo tego, zapewne przerażeni metodami stosowanymi przez ich kolegów godzili się na współpracę. Czy byli to wszyscy. Myślę, że było ich znaczenie więcej. A ich działanie, nieraz ukryte, w obronie ludności polskiej przed prześladowaniami trudno ocenić.
Podsumowując, o ile do hermetycznego środowiska funkcjonariuszy UB kontrwywiadowi WiN udało się w wielu przypadkach dość łatwo przeniknąć, to wobec NKWD i NKGB było to bardzo trudne, o ile niemożliwe. Ale podejmowano próby, które w kilku przypadkach odniosły sukces. Tym większy, że sowieckie służby specjalne kreowały mit swojej wszechwiedzy i nieprzenikalności.

Dr Jarosław Kopiński


Przypisy do części 5:
53.Relacja Zygmunta Radźki z dnia 10.07.1991 Podobna relację przedstawiono w Biuletynie IPN, w której mieszkańców powiatu augustowskiego ostrzegł przed wywózką ukrywający się na ich terenie Rosjanin – patrz relacja Stefana Rapczyńskiego w: Alicja Maciejowska, Wszelki ślad zaginął Biuletyn IPN 12(2005), s. 103 i n.
54.Por. Piotr Niwiński „Paweł”, oficer Komendy Obwodu AK Łuków.
55.Akta AK-WiN, spis II, t.94, k.12 (AP Lublin)
56.Oprócz Kmdta Obwodu żołnierze NKWD zatrzymali w mieszkaniu doktor Lutowej w Stoczku zastępcę Kmdta Obwodu ppor. Edmunda Sułkowskiego „Marka”, ppor. Adama Nenckiego „Konrada”, adiutanta Kmdta ppor. Mieczysława Kańskiego „Czeczota” i NN „Koraba” – J. Kopiński, Konspiracja akowska i poakowska na terenie Inspektoratu Rejonowego Radzyń Podlaski, Biała Podlaska, s. 79-80
57.W meldunku z dnia 30 czerwca 1946 roku tak o niej pisał NN „Las”: Stwierdziłem, że p. Parczyńska zamieszkała w Białej Podlaskiej przy ulicy Orlicz-Dreszera jest na usługach UB Biała, a także kochanką kapitana sowieckiego z UB. Wyżej wymieniona daje mu olbrzymi materiał. Tylko dotychczas kapitan nie robi żadnego użytku, gdyż chce wydostać więcej materiału, obiecuje jej, że się z nią ożeni. Swego czasu u niej się melinowali nasi ludzie jak „Tom”, „Kropka” i „Jaskółka”.” – patrz Zbrodnie NKWD-UB, wyd. H. Pająk, Lublin1991, s. 153
58.Władysław Piec pełnił w latach 1945-1946 funkcję oficera wywiadu Obwodu WiN Biała Podlaska. Był zatrudniony w PUR w Białej Podlaskiej.
59.O zabójstwie Wachidowa i jego żony Rozalii Parczyńskiej pisze w meldunku Szef PUBP Biała Podlaska. Wachidow, jak zauważył Szef Franciszek Filipiuk posiadał w swoim notesie informacje o „Jurku” i Komendancie Obwodu WiN Biała Podlaska kpt. Leonardzie Duniczu ps. „Świt” – patrz Raport Specjalny Szefa PUBP Biała Podlaska z dnia 27.07.1946 r. IPN LU 048/36 k. 48
60.Meldunek NN „111” z dnia 8.X.45 – patrz Zbrodnie
NKWD-UB, wyd. H. Pająk, Lublin1991, s. 158-159
61.Raport za czas 15.09-15.10.45 – patrz Zbrodnie NKWD-UB, wyd. H. Pająk, Lublin1991, s. 170-171

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 1