Ogólnopolska Konferencja Naukowa – Wokół Legendy „OGNIA”

OGÓLNOPOLSKA KONFERENCJA NAUKOWA – WOKÓŁ LEGENDY „OGNIA” – OPÓR PRZECIW ZNIEWOLENIU:
POLSKA – MAŁOPOLSKA – PODHALE 1945 – 1956

Organizatorzy:
Polskie Towarzystwo Historyczne, Oddział w Nowym Targu
Instytut Pamięci Narodowej, Oddział w Krakowie

Współorganizatorzy:

Starostwo Powiatowe w Nowym Targu
Urząd Miasta Nowego Targu
Urząd Gminy Nowy Targ
Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu
Rada Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa

Patronat Honorowy:
Prof. Janusz Kurtyka
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej

Termin: 9 –11 marca 2007 r.

Miejsce: Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu

I Dzień konferencji (piątek 9 marca 2007 r.)

Otwarcie wystawy pt. "… O Orła w koronie… Zgrupowanie partyzanckie „Błyskawica” – godz. 10.00
Uroczyste otwarcie konferencji – godz. 10:30

Okolicznościowe wystąpienia:

1. Blok tematyczny: Przeciw sowieckiemu najazdowi. Polska 1944-1956
Moderator: mgr Dariusz Gorajczyk /IPN, Kraków/

Dr Piotr Kołakowski /Politechnika Koszalińska/ – (11:20-11:40) NKWD na ziemiach polskich – mechanizm zbrodni.

Dr Maciej Korkuć /IPN, Kraków/ – (11:40-12:00) Przetrwać aby walczyć. Niepodległościowe podziemie zbrojne 1945-1947.

Dr Bolesław Dereń /Kraków/– (12:00-12:20) Wolne wybory a wojna – klęska realistów…

Dr Marek Lasota /IPN, Kraków/ – (12:20-12:40) Kościół wobec komunizmu 1944-1956

12:40-13:00 – dyskusja i pytania
13:00-14:00 PRZERWA OBIADOWA

2. Blok tematyczny: Legendarni dowódcy partyzantki niepodległościowej
Moderator: dr Maciej Korkuć /IPN, Kraków/

Dr Tomasz Łabuszewski, /IPN, Warszawa/ – (14:00-14:20) „Młot” – legenda Podlasia,

Dr Sławomir Poleszak /IPN, Lublin/ – (14:20-14:40) „Żołnierze wyklęci” Mazowsza i Podlasia – mjr. J. Tabortowski „Bruzda”, Z. Broński „Uskok”

Dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki /IPN, Kielce/, – (14:40-15:00) Franciszek Jaskólski – Komendant „Zagończyk”

Dr Ewa Kurek /Wyższa Szkoła Umiejętności, Kielce/ – (15:00-15:20) „Zapora” i „Ogień” jako symbol chłopskiego oporu przeciwko komunistycznej władzy

15:20-15:40 – dyskusja i pytania
15:40-16:10 PRZERWA NA KAWĘ

3. Blok tematyczny: Małopolska wobec „czerwonej okupacji”
Moderator: mgr Dariusz Gorajczyk /IPN, Kraków/

Dr hab. Zdzisław Zblewski /IPN, Kraków/ – (16:10-16:30) Zrzeszenie WiN w Małopolsce

Dr Tomasz Skrzyński /PAN, Kraków/ – (16:30-16:50) Ludowcy w Małopolsce 1945-1947

Mgr Dariusz Walusiak /IPN, Kraków/ – (16:50-17:10) Księża niezłomni: ks. Michał Rapacz, ks. Władysław Gurgacz.

Dr Piotr Sadowski /PTH, Nowy Targ/ – (17:10-17:30) Partyzantka niepodległościowa na ziemi myślenickiej w relacjach mieszkańców regionu

17:30-18:00 – dyskusja i pytania

II. Dzień Konferencji (sobota 10 marca 2007 r.)

4. Blok tematyczny: Podhale niezłomne 1945 – 1956
Moderator: mgr Robert Kowalski /PTH, Nowy Targ/

Mgr Wojciech Szatkowski /Muzeum Tatrzańskie, Zakopane/ – (10:00-10:20) Problem goralenvolku a ludność Podhala, Spisza i Orawy w czasie okupacji

Dr Maciej Korkuć, /IPN Kraków/ (10:20-10:40) Ludność Podhala wobec podziemia niepodległościowego 1945-1947

Dr Julian Kwiek /AGH, Kraków/ – (10:40-11:00) „Ogień” wobec mniejszości narodowych

Mgr Robert Rubacha /IPN, Kraków/- (11:00-11:20) Ostatnia walka „Ognia” – kto zdradził? Kulisy operacji UB

11:20-11:40 PRZERWA NA KAWĘ

Moderator: mgr Adam Błaszczyk /PTH, Nowy Targ/
Dawid Golik /PTH, Nowy Targ/ 11:40-12:00 Oddział partyzancki „Wiarusy” – droga przez Ochotnicę…

Mgr Tomasz Gołdyn /IPN, Kraków/ – (12:00-12:20) Likwidacja oddziału „Wiarusy” w aktach UB

Dr Mariusz Mazur /UMCS, Lublin/ – (12:20-12:40) Ogień w świetle propagandy komunistycznej 1945-1955

Mgr Marek Kurzeja, Michał Maciaszek /PTH, Nowy Targ/ – (12:40-13:10) Obozy oddziałów partyzanckich Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” w Gorcach

13:10-13:30 – dyskusja i pytania
13:30-14:00 PRZERWA OBIADOWA

5. Blok tematyczny: Major „Ogień” – życie po śmierci
Moderator: dr Piotr Sadowski /PTH, Nowy Targ/

Dr Bohdan Urbankowski /Warszawa/ – (14:00-15:20) Powstanie Antysowieckie w literaturze

Mgr Adam Błaszczyk /PTH, Nowy Targ/ – (15:20-15:40) „Król Podhala” – biała legenda „Ognia”

Mgr Krzysztof Strauchman /„Nowa Trybuna Opolska”/ – (15:40-16:00) Powojenne losy „Ogniowców”

Katarzyna Mlekodaj /UJ, Kraków/- (16:00-16:20) Pamięć społeczna Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu

Mgr Grażyna Starzak /„Dziennik Polski”/ – (16:20-16:40) Gdzie są Jego prochy? – relacja z dziennikarskiego śledztwa

16:40-17:30 – dyskusja, pytania podsumowanie konferencji
17:30-19:00 Bohaterowie naszej historii – kominek harcerski z udziałem kombatantów

III. Dzień Konferencji (niedziela 11 marca 2007 r.)

10:30-12:30 Plenerowa rekonstrukcja historyczna:
„Ogień” schodzi z gór…Rozbicie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu- Ratusz – Rynek /PTH, Nowy Targ/

13:00-17:00 Projekcje filmów dokumentalnych:

„Major Zapora” (Ewa Kurek)
„My od Sztubaka” (Dariusz Walusiak)
„M
y Ogniowe dzieci”
(Tadeusz Pawlicki)
„A potem nazwali go bandytą” (Grzegorz Królikiewicz)

Uroczystości w 50. rocznicę śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. „Ryba”

Uroczystości w 50. rocznicę śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. „Ryba”, ostatniego partyzanta w Polsce północno-wschodniej – Jeziorko k. Łomży, 3–4 marca 2007 r.


ppor. Stanisław Marchewka ps. „Ryba”

W dniach 3–4 marca 2007 r., z inicjatywy białostockiego oddziału IPN, w Jeziorku koło Łomży odbędą się uroczystości z okazji 50. rocznicy śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. „Ryba”, ostatniego partyzanta w Polsce północno-wschodniej.

Program uroczystości:

3 marca

• godz. 12.30 – Sesja naukowa: Działalność ppor. „Ryby” na tle powojennej polityki władz komunistycznych – Starostwo Powiatowe w Łomży, Szosa Zambrowska 1/27, sala konferencyjna nr 104

Wystąpienia:
Prof. dr. hab. Jerzy Eisler – Władza i opozycja w Polsce 1944–1956
Dr Krzysztof Sychowicz – Podziemie zbrojne wobec władzy komunistycznej na Ziemi Łomżyńskiej
Mgr Piotr Łapiński – Ppor. Stanisław Marchewka ps. „Ryba” (1908–1957)

• Prezentacja filmu „Żołnierze wyklęci”, reż. Adam Sikorski.

4 marca

• godz. 10.00 – Odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej ppor. Stanisławowi Marchewce i złożenie kwiatów, apel poległych, salwa honorowa – plac przy Szkole Podstawowej w Jeziorku

• godz. 11.30 – Msza św. w intencji poległych za Ojczyznę – kościół parafialny w Piątnicy

• godz. 12.30 – Złożenie kwiatów na grobie ppor. Stanisława Marchewki – Piątnica, cmentarz parafialny

Stanisław MARCHEWKA (1908–1957)

Urodził się 16 listopada 1908 r. w Jeziorku (gm. Drozdowo, pow. Łomża), w rodzinie chłopskiej, s. Antoniego i Marianny z d. Jankowskiej.
Ukończył 3 klasy szkoły powszechnej. W latach 1929–1931 odbył służbę wojskową w 18. pułku artylerii lekkiej w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie ukończył szkołę podoficerską.
Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r. Walczył w szeregach 18. pal 18. Dywizji Piechoty (Samodzielna Grupa Operacyjna „Narew”) jako dowódca plutonu artylerii. Dostał się do niewoli niemieckiej, z której zbiegł podczas transportu do obozu jenieckiego.
W 1940 r. nawiązał kontakt z lokalnymi strukturami ZWZ, jednak ze względu na konieczność ukrywania się przed NKWD utracił łączność z organizacją. Zaprzysiężony do ZWZ w czerwcu 1941 r., po ataku niemieckim na ZSRR. W działalności konspiracyjnej posługiwał się pseudonimem „Ryba”. Był żołnierzem Obwodu ZWZ-AK Łomża, początkowo placówki nr 8 (Piątnica–Jeziorko), następnie od września 1943 r. – dowódcą plutonu terenowego w Jeziorku, wchodzącego w skład 8. kompanii (gm. Drozdowo). Latem 1944 r., w okresie poprzedzającym oraz podczas trwania akcji „Burza”, był dowódcą plutonu w III/33 pp AK. Dowodził akcjami zaopatrzeniowymi na majątki administrowane przez władze okupacyjne, likwidował patrole niemieckie oraz brał udział w walkach z wycofującymi się oddziałami Wehrmachtu. Według opinii przełożonych: „Wzorowy żołnierz i dobry dowódca, dokonał wielu aktów sabotażowo-dywersyjnych”.
Po zatrzymaniu i rozbrojeniu pozostałości oddziału przez jednostki Armii Czerwonej został skierowany do formującego się w Dojlidach k. Białegostoku 6. samodzielnego/zapasowego batalionu piechoty LWP. Zdezerterował wiosną 1945 r. i kontynuował działalność niepodległościową w szeregach AKO na terenie Rejonu „D” (d. Inspektoratu Łomżyńskiego). Pełnił odtąd funkcję przewodnika walki czynnej/samoobrony (d. Kedywu) Rejonu, adiutanta przewodnika Rejonu (d. inspektora) mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy” oraz dowódcy jego osobistej ochrony. W maju 1945 r. przestał pełnić funkcję adiutanta i objął dowództwo rejonowego oddziału partyzanckiego. Oddział operował w nadnarwiańskiej części powiatu, głównie na terenie gmin Drozdowo i Bożejewo, w okresie od maja do lipca 1945 r.,i liczył wówczas około 40 partyzantów. Stojąc na czele wspomnianych struktur brał bezpośredni udział w akcjach zbrojnych, był wyróżniającym się żołnierzem. 20 kwietnia 1945 r. uczestniczył w odbiciu ze szpitala garnizonowego w Białymstoku łączniczki Franciszki Ramotowskiej „Iskry”. W nocy 8/9 maja 1945 r. podczas akcji opanowania Grajewa dowodził atakiem na gmach PUBP, po zdobyciu którego uwolniono około 60 aresztowanych. 11 maja 1945 r. brał udział w rozbiciu grupy operacyjnej UBP-MO pod Wyrzykami (pow. Łomża). Uczestniczył również w działaniach represyjnych wymierzonych w miejscowe struktury NSZ, będących rezultatem wzajemnych konfliktów. Po rozwiązaniu oddziału „Ryba” zachował stanowiska szefa samoobrony rejonu oraz dowódcy osobistej ochrony mjr. „Bruzdy”, kontynuując następnie działalność w szeregach Zrzeszenia WiN.
W styczniu 1946 r. zaprzestał działalności konspiracyjnej i wyjechał do Łodzi, gdzie zajął się handlem. W kwietniu 1947 r. ujawnił się w PUBP w Łomży, po czym powrócił do Łodzi. Początkowo nie znajdował się w polu zainteresowania miejscowego UBP, jednak w listopadzie 1952 r., w porozumieniu z WUBP w Białymstoku, doszło do jego zatrzymania. 15 listopada 1952 r. został zwerbowany do współpracy z UBP (pod krypt. „Rak”), najprawdopodobniej na podstawie tzw. materiałów kompromitujących. Według materiałów UBP: „Otrzymał on zadanie nawiązania kontaktu z bandą „Bruzdy” oraz przygotowanie warunków do jej likwidacji”. Pod koniec 1952 r. i w pierwszej połowie 1953 r. kilkakrotnie przyjeżdżał w łomżyńskie poszukując kontaktu z „Bruzdą”. Pod koniec lipca 1953 r., po nawiązaniu kontaktu, zerwał współpracę z UBP i ujawnił plany bezpieki. Dołączył do powinowskiego oddziału partyzanckiego mjr. „Bruzdy”, w którym pełnił funkcję zastępcy dowódcy. Wspomniany oddział operował na pograniczu powiatów łomżyńskiego i grajewskiego, głównie na terenie gmin Bożejewo, Jedwabne, Przytuły, Radziłów i liczył wówczas pięć osób, była to typowa grupa przetrwania. 23 sierpnia 1954 r., po śmierci „Bruzdy” w Przytułach (pow. Łomża), przejął dowództwo nad oddziałem.
Wydany przez zwerbowanego do współpracy z UBP–SB członka oddziału Tadeusza Wysockiego „Zegara”. Otoczony w nocy z 3 na 4 marca 1957 r. przez grupę operacyjną SB–KBW w Jeziorku (pow. Łomża), w schronie ukrytym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego. Zginął w godzinach porannych 4 marca 1957 r. w walce, zastrzelony przez funkcjonariusza SB por. Włodzimierza Stefańskiego. Pochowany na cmentarzu parafialnym w Piątnicy k. Łomży.
Szkalowany po śmierci przez rozmaitych pisarzy i publicystów, szczególnie przez Stanisława Wałacha, b. oficera UBP–SB oraz Feliksa Sikorskiego, b. oficera KBW. Echa oszczerczej kampanii propagandowej pobrzmiewają do chwili obecnej.
Żona Agnieszka, mieli synów: Kazimierza, Stanisława, Lucjana i Piotra.
Awanse: kapral (1930 r.), plutonowy (1943 r.), podporucznik (1945 r.).
Odznaczenia: Order Virtuti Militari V klasy (1945 r.), Krzyż Walecznych (1944 r.).

Więcej na temat ppor. S. Marchewki czytaj tu:
1) Ppor. cz. w. Stanisław Marchewka "Ryba" – część 1
2) Ppor. cz. w. Stanisław Marchewka "Ryba" – część 2

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

Uroczystości rocznicowe we Włodawie



W lutym 2007 r. przypadają dwie ważne rocznice związane historią naszego kraju oraz historią lokalną powiatu włodawskiego, warte tego by ocalić je od zapomnienia. Pierwsza z racji doniosłości i skutków dla tradycji narodowej, druga prawie zupełnie zamilczana i zapomniana, jednak niemniej ważna dla historii najnowszej Włodawy i jej mieszkańców.

14 lutego 1942 r. rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, gen. Władysława Sikorskiego, Związek Walki Zbrojnej przemianowano na Armię Krajową, która stała się najsilniejszą i najlepiej zorganizowaną armią podziemną z działających w tamtym czasie w Europie, a 65 rocznica tego wydarzenia jest okazją do upamiętnienia i poszerzenia wiedzy na ten temat.

Włodawa i okolice również dopisały piękną, ale też i tragiczną kartę do legendy Armii Krajowej. 63 lata temu, 23 lutego 1944 r. we wsi Załucze ( była gmina Wola Wereszczyńska, obecna Urszulin ) został zamordowany przez sowieckich partyzantów Komendant Obwodu AK Włodawa kapitan Józef Milert "Sęp". Wraz z nim śmierć poniósł jego adiutant ppor. rez. Józef Majewski "Jotem" i st. strzelec Józef Pasoń "Słowik".
kpt. Józef Milert ps. "Sęp"
Pamięć o tych wydarzeniach stała się impulsem do przygotowania przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Koło we Włodawie i włodawski Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej uroczystej sesji popularnonaukowej, która odbędzie się w dniu 28 lutego 2007 r. o godz. 13:00 w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego we Włodawie, Al. J. Piłsudskiego 41.

W imieniu organizatorów serdecznie zapraszam !!

Program sesji:
1."Proces scaleniowy ZWZ – AK" – Adam Puławski (IPN O/Lublin)
2."ZWZ-AK w Obwodzie Włodawa" – Wiesław Holaczuk
3."Zabójstwo komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Milerta ps. "Sęp" – dr Jarosław Kopiński (IPN O/Lublin)

Przeczytaj artykuł autorstwa dr Jarosława Kopińskiego z IPN O/Lublin, pt. "Kilka uwag o śmierci Komendanta Obwodu AK Włodawa Kapitana Józefa Milerta "Sęp", "Kowalski", który ukazał się w Roczniku Chełmskim, Tom 5, 1999 i przybliża okoliczności mordu dokonanego przez sowiecką partyzantkę na osobie kpt. J. Milerta i jego żołnierzach.

60 rocznica śmierci majora Józefa Kurasia ps. "Ogień"

Sześćdziesiąt lat temu, 22 lutego 1947 r. w Ostrowsku na Podhalu, walcząc do końca z przeważającymi siłami obławy UB, MO i KBW, zginął major Józef Kuraś ps. "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica". W latach 1945 – 47 w oddziałach majora "Ognia" walczyło kilkuset partyzantów, kilka tysięcy ludzi współpracowało z oddziałami, które skutecznie przeciwstawiały się nowej okupacji w Małopolsce.

„Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor”

mjr "Ogień"


Major Józef Kuraś ps. "Ogień"


Mjr "Ogień" (czwarty z lewej) wraz z konnym zwiadem oddziału.

Grupa Ochrony Sztabu w "Gnieździe Orła" – Zgrupowanie "Ognia" – Gorce.

Major został zdradzony. Człowiekiem, który doniósł o miejscu kwaterowania dowódcy w Ostrowsku był ten sam agent o pseudonimie operacyjnym „Śmiały”, który wcześniej doprowadził do zajęcia obozu "Ognia" 18 II 1947 r.
Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r. Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych, wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do Ostrowska.

Atak na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok. godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie trzech dróg. W trakcie strzelaniny „Powicher” wraz z rannym „Harnasiem” zdołali się przebić i uciec. Zginęli „Zimny” i „Kruk”. „Szpakowi” udało się ukryć.
Partyzanci najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z „Hanką” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk – Pachowej. Otoczony tam, został wezwany do poddania się. Odmówił, polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku „Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala, który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.

Próby uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień” zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.
Major Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma nawet swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem.
Cześć Ich Pamięci !!!
GLORIA VICTIS !!!



Odsłonięty w Zakopanem, 13 sierpnia 2006 r. przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pomnik w hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom, jest niewielkim, symbolicznym zadośćuczynieniem za ogrom kłamstw, krzywd i zbrodni, których doświadczyli Ci ludzie z rąk komunistycznych zbrodniarzy.

Tragiczna rocznica…

W dniu dzisiejszym, 19 lutego 2007 roku, przypada 60 rocznica zamordowania przez komunistycznych oprawców, dwóch wybitnych oficerów podziemia antykomunistycznego w Polsce: majora Fraciszka Jaskulskiego ps. „Zagończyk” i kapitana Stanisława Sojczyńskiego ps. "Warszyc”.

Mjr Franciszek Jaskulski "Zagończyk"

Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc"

Przypadek (czy aby na pewno?!) sprawił, że 19 lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. „Zagończyka” (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. „Warszyca” (w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze postacie oporu przeciwko sowietyzacji kraju.

Wyrokiem Sądu Rejonowego w Kielcach wydanym 17 stycznia 1947 r. major Franciszek Jaskulski skazany został na karę śmierci. W ostatnim słowie „Zagończyk” nie prosił o życie, tylko o śmierć. Akt oskarżenia zarzucał, że jego – jak to określono – "bandy" zamordowały: 17 funkcjonariuszy UBP, 25 funkcjonariuszy MO, 18 żołnierzy Wojsk Polskich, 48 żołnierzy Armii Czerwonej oraz 12 działaczy demokratycznych. Prośbę o ułaskawienie Jaskulskiego napisał w jego imieniu adwokat – Bierut jednak prośbę odrzucił. Wyrok wykonano 19 lutego.

Wyrok w sprawie Stanisława Sojczyńskiego i jego żołnierzy został wydany 17 grudnia 1946 r. przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi w składzie:
ppłk Bronisław Ochnio – przewodniczący,
kpt. Piotr Adamowski – członek,
mjr Leonard Kroze – ławnik,
por. Roman Dyhdalewicz – sekretarz.

Ośmiu oskarżonych: kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc", por. Ksawery Błasiak "Albert", kpt. Henryk Glapiński "Klinga", Albin Ciesielski "Montwiłł", sierż. Marian Knop "Własow", pchor. Stanisław Żelanowski "Nałęcz", por. Władysław Bobrowski "Wiktor", sierż. Antoni Bartolik "Szary", zostało skazanych na karę śmierci (prezydent Bierut ułaskawił Bobrowskiego i Bartolika) a czterech na kary pozbawienia wolności – por. Czesław Kijak "Romaszewski na 8 lat, Zygmunt Łęski "Doman" na 15 lat, ks. Mieczysław Krzemiński na 6 lat, Andrzej Zbierski na rok.
"Warszyc" oraz kilku innych skazanych na karę śmierci odmówiło napisania prośby o ułaskawienie. Uczynili to ich adwokaci. Bolesław Bierut ułaskawił Antoniego Bartolika i Władysława Bobrowskiego. W stosunku do pozostałych oskarżonych nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok śmierci na 6 skazanych wykonano 19 lutego 1947 r.

Do dzisiaj nie udało się ustalić, gdzie pochowano mjr. Franciszka Jaskulskiego „Zagończyka oraz kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca" i jego pięciu podwładnych.
Cześć Ich Pamięci !!!
GLORIA VICTIS !!!

Pogrobowcy UB w akcji

Jak chronić dobre imię bohaterów walki o niepodległy byt państwa polskiego?

Dnia 8 lutego minęła 56. rocznica śmierci mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", jednego z najwybitniejszych oficerów powojennej, antykomunistycznej konspiracji zbrojnej, skazanego na śmierć przez komunistów i zamordowanego na Mokotowie wraz z trzema innymi oficerami wileńskiej Armii Krajowej. Ich ciała posypano wapnem i wdeptano w ziemię w nieznanym miejscu.

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"

Nie bacząc na to, że sąd w wolnej Polsce unieważnił wyrok śmierci na majora, uznając, że ten oficer Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari walczył o niepodległy byt państwa polskiego; nie bacząc na to, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uczcił pamięć majora Szendzielarza specjalną uchwałą w marcu zeszłego roku, wydawana w Bydgoszczy "Gazeta Pomorska", dawny organ KW PZPR, nazwała majora, w anonimowej, niepodpisanej przez nikogo wypowiedzi, bandytą, mordercą i terrorystą! Stało się to dokładnie w 56. rocznicę śmierci "Łupaszki" na Mokotowie. Ponieważ nie wiadomo, kto tak uważa, należy domniemywać, że jest to stanowisko redakcji gazety i jej właściciela. Tak to interpretuje prawo prasowe. Tym bardziej że przed paru laty ta sama gazeta zamieściła na swych łamach listy znieważające majora i jego żołnierzy. Trudno mówić o przypadku. Powstaje pytanie, w jaki sposób możemy się bronić przed podobnymi "odkryciami historycznymi". Czy ludzie, którzy umierali za Polskę, rzucając "swój życia los na stos", wierząc do końca, że sowiecka dominacja jest tylko stanem przejściowym, mają prawo do obrony pamięci i czci? Czy można publicznie znieważać ich pod płaszczykiem "telefonicznej opinii czytelników"? Czy można bezkarnie upowszechniać w Polsce roku 2007 obelgi sformułowane przez aparat UB i PPR?

Nasze wojsko
Przez całe lata major i jego żołnierze byli obiektem zaciekłych ataków propagandy komunistycznej – tak jakby się ich bano nawet po śmierci! Trudno się temu dziwić. Podczas kampanii prowadzonej w roku 1946, przed zaplanowanymi na styczeń 1947 r. wyborami, szwadrony "Łupaszki" zdobyły sobie poparcie ludności terenów, na których działały. Ludność informowała o funkcjonariuszach i konfidentach UB, aktywistach PPR i innych szkodnikach sowieckiego chowu, którzy przyczyniali się do umacniania uzurpatorskiej władzy komunistów i przyspieszania sowietyzacji Polski. Wielu z tych ludzi cierpiało potem w więzieniach i kazamatach UB. Zdarzały się wyroki 10 lat więzienia za przyjęcie patrolu łupaszkowców na kolacji i niedoniesienie o tym UB! Starsi doskonale pamiętają, że mawiało się wówczas: "siedzi z paragrafu 'wiedział, nie powiedział’"… To cierpienie sprawiło jednak, że później, gdy system coraz bardziej dawał się ludziom we znaki, rozkwitała legenda żołnierzy i ich dowódcy – prawdziwego Wojska Polskiego, przeciwstawianego wojsku "ludowemu", dowodzonemu przez sowieckich politruków lub ich wychowanków. Ludzie z Borów Tucholskich, z Kociewia i Kaszub, gdzie operowały lotne szwadrony wileńskie, nie dali się nabrać propagandzie, która nazywała naszych żołnierzy "bandytami", "mordercami", szydziła z ryngrafów z wizerunkiem Matki Bożej Ostrobramskiej, które łupaszkowcy nosili na lewej kieszeni mundurów. Było wielu dzielnych ludzi, którzy nie wahali się z dalej idącą pomocą.

Z notesu dowódcy
Ze wzruszeniem zaglądam do zachowanego notesu dowódcy szwadronu, w którym służyła sanitariuszka "Inka", przypomniana w niedawnym spektaklu Teatru Telewizji "Inka 1946". Olgierd Christa "Leszek" zanotował, że w Konarzynach, w powiecie Czersk, ludzie przechowują łupaszkowcom pepeszę i mauzera. W Osowie, kolonia Kujawy, 3 magazynki do MG i 300 sztuk amunicji. W Lubikach pepeszę przechowuje Edmund Lubiński. Amunicja jest też u Alojzego Osowieckiego w Hucie. Na kolonii Pólko jest 1000 sztuk amunicji do mauzera, bęben i 300 sztuk amunicji do pepeszy. W Brusach u Rekowskiego 3 pepesze, 2 MP, 6 ładownic, magazynki i 5000 sztuk amunicji. W Parzynie u Orłowskiego sten, magazynki do pepeszy i do mauzera, rakietnica i maszyna do pisania. W leśniczówce Parzyn u Rajmunda Bera 2 skrzynki amunicji, 1 MG, 1 beretta, 2 MP. W Parzynie u sołtysa 2 pepesze, 1 "derkacz", 2 ładownice, skrzynka z amunicją, 2 MP, 3 magazynki do pepeszy i aparat telefoniczny. W Bączu u sołtysa 1 MG, pepesza. U Klawikowskiego "dziekciar" i pepesza. W kolonii Rzym pod Mirachowem płaszcze, ładownice i pasy amunicyjne. W Polesiu ładownice, pasy, magazynki. W Boryszewie pod Tczewem pepesza, magazynki, bębny i amunicja. U "Babci", koło stacji kolejowej Szałamaje, 1 MP, pepesza, 4 "derkacze", kabury, torby, magazynki, bębny, amunicja. W Kamiennych Łąkach 2 pepesze, 1 beretta, torby i magazynki. Prawdziwy polski arsenał, potrzebny do czasu "aż czerwoni pójdą sobie precz"!

Spraw, Boże, by Naród przejrzał na oczy…

Aż ręka świerzbi, by zacytować z notesu nazwiska tych, którzy wysługują się UB! To oni donosili na takich ludzi jak Orłowski, Klawikowski i inni. To oni wydawali ich ubowcom. To oni informowali o miejscach pobytu leśnych żołnierzy i ściągali na nich obławy UB, KBW, wojska i milicji. Na cichych bohaterów ostatniej, beznadziejnej w ówczesnych warunkach politycznych walki o Polskę "czystą jak łza" – jak głosiły słowa jednej z najpopularniejszych piosenek, śpiewanych w szwadronach 5. Wileńskiej Brygady AK. Powojenne szwadrony były kontynuacją działań zbrojnych tej brygady. By zrozumieć cele, jakie przyświecały temu niezwykłemu, leśnemu wojsku, nie trzeba zbyt wiele. Wystarczy polskie serce… Trochę wyobraźni. Zajrzyjmy raz jeszcze do notesu dowódcy szwadronu. Co śpiewali przy ogniskach, jakie słowa pomagały im w refleksji nad tym, co dzieje się w Polsce?
"W lasach wileńskich grzmią strzały, a u nas w Polsce wesele. Co krok to huczy kapela, aż ręce grajkom pomdlały. Za Niemnem, Bugiem wróg hula, a u nas z wrogiem przymierze, chociaż najlepszych Jej synów wroga morduje wciąż kula. Spraw, litościwy nasz Boże, by naród przejrzał na oczy, nim się na samo dno stoczy, nim się obudzi w obroży" (s. 25). "Nie wolno czekać, gdy naród ginie, ni szukać w tłumie ducha – giganta. To nic, że płacze matka po synie, bo Polskę stworzy krew partyzanta. To nie jest ważne – order na piersi i bez znaczenia szumne przemowy. My mamy życie, a ci najlepsi leśnej mogiły krzyżyk brzozowy" (s. 48). "Na znojną walkę, krwawy bój z wrogami, każdego z nas sumienia wezwał głos, przebojem iść, a los iść musi z nami, a jeśli nie, to przełamiemy los"…
Czy to piosenki i wiersze "terrorystów"? "Bandytów"? "Morderców"? Trzeba nie mieć serca lub trzeba być skończonym głupcem, by się na coś takiego zdobyć dziś, gdy tyle już wiemy o powojennej konspiracji niepodległościowej. "Nie jesteśmy żadną bandą, jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. Niejeden z Waszych ojców, braci i kolegów jest z nami. My walczymy za świętą
Sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę!" – to słowa samego majora kolportowane w Gdańsku w marcu i kwietniu 1946 roku.

Bohater dla Chojnic

W tym samym czasie, gdy "Gazeta Pomorska" w swej chojnickiej mutacji znieważała majora "Łupaszkę", rada miejska Chojnic nadała tytuł honorowego obywatela miasta byłemu redaktorowi tej gazety z czasów, gdy była ona organem KW PZPR. Towarzysz redaktor nie lubił nigdy "leśnych bandytów". Ich propagandowe akcje przed wyborami 1947 r. nazywał "rabunkami", "morderstwami", które "wywoływały strach i oburzenie mieszkańców tego rejonu". Wzburzony pisał, że "komendantowi posterunku w jego mieszkaniu zabrali broń i ostrzegli, że za przynależność do PPR grozi śmierć, lecz darowali mu życie". Biedaczysko! Tak się przestraszył. A przecież on tylko budował Polskę sowiecką! Swoją przyszłą karierę w PZPR! Jak można było tak się obchodzić z "bohaterami walk o utrwalenie władzy ludowej"! Proszę sobie nie wyobrażać, że ja tu cytuję teksty z czasów PRL. Redaktor Ostrowski wypisywał te podłe rzeczy w roku 2002, w reakcji na przygotowaną przez gdański IPN wystawę "Za świętą Sprawę – żołnierze "Łupaszki""! "Gazeta Pomorska" ochoczo drukowała każdą brednię, nawet wypowiedź oburzonego czytelnika o tym, jak mu "Łupaszko" zamordował kogoś z rodziny, w roku… 1951.
Po wojnie na Pomorzu pełno było uzbrojonych bandytów, na przykład sowieckich maruderów, którzy napadali na wioski i terroryzowali ludność. Ubowcy usłużnie przyjeżdżali do takich wsi i tłumaczyli, że to żołnierze "Łupaszki". Wygląda na to, że kłamstwa UB przeżyły UB. A może chodzi po prostu o to, by bronić tego, co się kiedyś wypisywało i za co się było wynagradzanym na akademiach z okazji rocznicy rewolucji październikowej?

Jeszcze raz stawiam pytanie: Jak chronić dobre imię bohaterów walki o niepodległy byt państwa polskiego?
Piotr Szubarczyk, IPN Gdańsk

Źródło: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20070214&id=my12.txt

Zabójstwo Komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Milerta „Sępa” – część 1

Poniższy artykuł, autorstwa dr Jarosława Kopińskiego z IPN O/Lublin, ukazał się w Roczniku Chełmskim, Tom 5, 1999. Dziękuję autorowi za wyrażenie zgody na publikację tekstu.

Zabójstwo Komendanta Obwodu AK Włodawa kapitana Józefa Milerta ps. „Sęp”, „Kowalski”

23 lutego 1944 roku we wsi Załucze (gmina Wola Wereszczyńska) został zastrzelony przez niezidentyfikowaną grupę zbrojną Komendant Obwodu AK Włodawa kapitan Józef Milert „Sęp”.1 Wraz z nim śmierć poniósł ppor. rez. Józef Majewski „Jotem”, syn znanego na Lubelszczyźnie działacza Stronnictwa Narodowego doktora Adama Majewskiego. Pełnił on wtedy funkcję adiutanta Komendanta Obwodu AK Włodawa. Zginął także towarzyszący obu oficerom st. strzelec Józef Pasoń „Słowik”.

Komendant Obwodu AK Włodawa Kapitan Józef Milert ps. „Sęp”

Do zabójstwa pośrednio przyznała się Armia Ludowa. Dowódca Obwodu II AL Mieczysław Moczar w jednym z meldunków adresowanym do centrali pisał:
„Zlikwidowano podżegacza do walk bratobójczych kom. na pow. Włodawa / «Sępa»”.2
Czy Komendant Obwodu Włodawskiego był „podżegaczem” walk bratobójczych? Według mojej oceny na pewno nie. Świadczą o tym między innymi nieliczne dokumenty zachowane w Archiwum Państwowym w Lublinie. W jednym z nich czytamy:
2.Proszę o przysłanie Pana Mecenasa Michała 3 w dniach miedzy 20 a 30 X br. Będzie obecny sztab PPR. Pan Mecenas Michał niech przyjedzie na kilka dni do Drozdówki przez Parczew. W Parczewie wstąpić do Kruka,4 on wskaże do kogo.
3.Przysłany do mnie został na zastępcę przez „Leśnika”5 por. „Aleksander”.6 Wolałbym, żeby zastępca był oficer z NOW, bo ja nie jestem wieczny. Proszę o tym pomyśleć, Sprawa PPR i dr Michała ważna.7

Jakie więc były przyczyny wydania wyroku śmierci na kapitana Milerta? Wydaje się, że pewne wątpliwości może wyjaśnić sprawozdanie za miesiąc październik 1943 roku podpisane przez „Zygmunta”, które jako jedno z nielicznych zachowało się w aktach Inspektoratu Chełmskiego Armii Krajowej. Oto jego treść:
„Na ogół jednak przeciw Niemcom PPR występuje bardzo ostrożnie. Za to tam, gdzie czuje swoją silę szantażuje, odbiera broń członkom AK”.8

Biorąc pod uwagę powyższe stwierdzenie należy przyjąć, że dla PPR, postać Komendanta AK na Obwód Włodawa była bardzo niewygodna, zwłaszcza, że „Sęp” jako pierwszy w Okręgu Lublin 1944 roku utworzył w II połowie stycznia 1944 roku przy Komendzie Obwodu Powiatową Radę Jedności Narodowej.9 Na jej czele stanął rolnik z Sękowa Roman Panasiuk. Ta inicjatywa była bardzo niebezpieczna dla PPR, mogła jej odebrać wpływy polityczne, stąd też należy przypuszczać, tak gwałtowna reakcja.
Wydarzenia w lutym potoczyły się błyskawicznie. Według mojej oceny, były trzy próby zamachów na życie Komendanta Obwodu. Dwie nieudane i trzecia udana. Pierwsza miała miejsce na początku lutego. Wyrok miał wykonać żołnierz AK Marcinkowski „Brzytwa”10 z miejscowości Lipniak. Powiedziano mu, że „Sęp” jest Niemcem, który podszywa się pod oficera AK. Do wykonania wyroku, nie doszło, gdyż Marcinkowski po zorientowaniu się w sprawie opowiedział wszystko „Sępowi”. Ten natychmiast pojechał do Komendanta Rejonu III Bronisława Armacińskiego ps. „Tajfun”11, który posiadał dobre kontakty z partyzantką sowiecką i alowską operującą na terenie tzw. lasów Parczewskich. Nie jest znany przebieg rozmowy „Sępa” z „Tajfunem”, ale jego natychmiastowy wyjazd do Lublina do Komendanta Okręgu AK płka „Marcina”, z pominięciem Inspektora Rejonowego „Leśnika” wskazuje, że mógł potwierdzić swoje przypuszczenia o wydanym na niego wyroku śmierci.

Druga próba zastrzelenia Komendanta Obwodu Włodawa miała miejsce między 15 a 20 lutym 1944 roku w domu Pasoniów12, w którym bardzo często kwaterował „Sęp”. W tym dniu w zabudowaniach gospodarczych na tzw. „wyszkach” spali Józef i Bernard Pasoniowie. Zbudziły ich odgłosy rozmów stojących koło zabudowań gospodarczych. Dwaj z tej grupy – żołnierze AK: Jan Szymczak „Żydek”13 z Dubeczna i Zygmunt Lamont z Lejna weszli do domu, w którym szukali Komendanta Obwodu. Po stwierdzeniu, że nie ma w nim Komendanta oraz jego adiutanta wyszli do oczekujących, którym powiedzieli, że „zawsze ich można było tutaj zastać, ale teraz, gdy trzeba ich zabić, to ich nie ma”14 Taki przebieg rozmowy słyszeli bracia Pasoniowie.


Przypisy do części 1:
1. Milert Józef, „Sep”, „Kowalski”, oficer służby stałej, podporucznik, porucznik, kapitan. Urodzony 3 lipca 1898 roku w miejscowości Dubica koło Brześcia nad Bugiem. W 1924 roku zgłosił się na ochotnika do wojska. Odbywał służbę wojskową na terenie Brześcia i Pińska. Ukończył z wynikiem pozytywnym szkolę podchorążych w Bydgoszczy. W latach 1934-1939 służył w 8 pp Legionów w Lublinie. 19 marca 1939 roku otrzymał awans na porucznika. 15 lipca został przeniesiony do Poleskiej Brygady KOP, gdzie objął dowództwo kompanii KOP stacjonującej w Olchomlu. Po wkroczeniu Rosjan na tereny RP wraz z grupą gen. Orlik-Ruckemana wycofał się na teren lasów parczewskich. W październiku 1939 roku rozbroił swoją kompanię w okolicach Sosnowicy. Sam wraz z 2 zaufanymi podoficerami ukrył broń. Następnie udał się poprzez Bug w swoje rodzinne strony, skąd musiał szybko uciekać, gdyż jego rodzinę aresztowało NKWD. Po powrocie na teren Lubelszczyzny ukrywał się na terenie Chełma czynnie uczestnicząc w tworzeniu konspiracji – Organizacji Zbrojnej. Po scaleniu z AK objął na początku 1943 roku funkcję Komendanta Obwodu AK Włodawa – patrz I. Caban, Ludzie Lubelskiego Okręgu Armii Krajowej, Lublin 1995, s. 119-120, relacja NN (w zbiorach autora).
2. Raport Dowódcy Obwodu II AL. Mieczysława Moczara z dnia 1 marca 1944 r. – patrz Gwardia Ludowa i Armia Ludowa na Lubelszczyźnie 1942-1944, oprac. Z. Mańkowski, J. Naumiuk, Lublin 1960, s. 154.
3. Mecenas Mtchat – nie udało się ustalić kto pod tym pseudonimem występował w Okręgu Lublin.
4. „Kruk” – por./kpt. Tadeusz Golka „Kruk” pełnił od czerwca 1941 roku funkcję Komendanta Rejonu III w Obwodzie Wtodawskim. Pracował w charakterze kierownika „Społem” w Parczewie. Aresztowany przez żandarmerię niemiecką w październiku 1943 roku po kilku dniach został odbity z więzienia przez żołnierzy z rejonu I Obwodu Radzyń Podlaski. Po dekonspiracji przeniesiony do Obwodu Radzyń Podlaski, w którym pełnił funkcję I zastępcy Komendanta Obwodu mjra Konstantego Witkowskiego „Mullera”, „Ksawerego”. Brał udział jako zakładnik w rozmowach z szefem gestapo radzyńskiego w lipcu 1944 roku. Po zakończeniu „Burzy” został aresztowany przez NKWD w Olszewnicy i osadzony w obozie filtracyjnym w Świdrach koło Łukowa. Udało mu się stamtąd uciec wraz z ppor. Marianem Radzikowskim „Wesołkiem” Po zakończeniu wojny mieszkał w Warszawie – relacja Mariana Radzikowskiego z dnia 31.01.1991, (zbiory autora).
5. „Leśnik” — kpt. Władysław Zalewski, oficer służby stałej artylerii, ur. 14 listopada 1905 roku we wsi Szewno (kieleckie), w rodzinie pracownika cukrowni. Po ukończeniu szkoły powszechnej został przyjęty do Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie. W 1927 roku otrzymał pierwszy stopień oficerski jako absolwent Centrum Wyszkolenia Artylerii w Toruniu. Służbę wojskową odbywał w 3 pal stacjonującym w Zamościu. W trakcie kampanii wrześniowej dowodził początkowo baterią szkolną, a później dywizjonem w 3 palu. Pod Biłgorajem dostał się do niewoli niemieckiej. Uciekł z przejściowego obozu jenieckiego w Pińczowie. Zamierzał przedostać się na zachód, aby dalej walczyć. Jednak po rozmowie z mjr dypl. Marianem Drobikiem (szefem Sztabu Okręgu SZP Lublin) podjął decyzję o pozostaniu na terenie kraju. Rozpoczął organizację SZP na terenie powiatu hrubieszowskiego. W sierpniu 1940 roku zagrożony dekonspiracją został przeniesiony do Obwodu Janów Lubelski na stanowisko Komendanta. W marcu 1941 roku z powodu wsypy w Komendzie Okręgu został ponownie przeniesiony na teren Inspektoratu Rejonowego „Zamość”, w którym objął funkcję zastępcy Inspektora. Aresztowany 14 lipca 1942 roku przez gestapo na punkcie kontaktowym w Suścu zdołał zbiec podczas transportu do Zamościa. Przeniesiony do Inspektoratu Rejonowego „Chełm” pełnił najpierw funkcję oficera inspekcyjnego Obwodu Włodawskiego, a następnie od schyłku 1942 roku Inspektora Rejonowego. W sierpniu 1944 roku prowadził rozmowy z oficerami Armii Berlinga, ale nie ujawnił Inspektoratu. Jesienią 1944 został wyznaczony na zastępcę Komendanta Okręgu AK Lublin. Aresztowany 21 marca 1945 roku podczas odprawy Komendy Okręgu w Warszawie. Zwolniony w sierpniu 1945 roku na podstawie amnestii. Stanął na czele Komisji Likwidacyjnej AK na terenie Inspektoratu Rejonowego „Zamość”. Po zakończeniu jej prac wyjechał do Wrocławia. – patrz I. Caban, Ludzie Lubelskiego Okręgu Armii Krajowej, Lublin 1995, s. 217-219.
6. „Aleksander” – ppor. rez. Mieczysław Łabędź-Zatorski, przybył na teren Obwodu w październiku 1943 roku.
7. Pismo z 15 października 1943 roku, – patrz Akta AK-WiN Okręgu Lublin, teczka 23, k. 7 (AP Lublin).
8. Sprawozdanie za miesiąc październik 1943 r., Akta AK-WiN Okręg Lublin, teczka 23, k. 12 (AP Lublin). Na terenie Obwodu AK Włodawa w jego północno-zachodniej części, w tzw, lasach parczewskich od II połowy 1943 roku stacjonowało silne zgrupowanie AL pod dowództwem Mieczysława Moczara „Mietka”. W styczniu 1944 pojawiło się zgrupowanie partyzantki sowieckiej płka Iwana Banowa „Czornyj”. Można przyjąć, że wobec szczupłości AK na tym terenie (mieszkała na nim również ludność ukraińska) AL wspomagana przez partyzantkę sowiecką kontrolowała północną i zachodnią część powiatu włodawskiego.
9. Pierwsze posiedzenie Rady odbyło się w mająteczku w Nowym Załuczu, prowadzonym przez Cichowskiego – relacja NN (imię i nazwisko do wiadomości autora).
10. Tamże.
11. Bronisław Armaciński „Tajfun”, Wicher” pełnił funkcję Komendanta Rejonu II Obwodu AK Włodawa. W marcu 1944 roku został mianowany zastępcą Komendanta Obwodu do spraw organizacyjnych.
12. St. strzelec Józef Pasoń ps. „Słowik” pelnił funkcję dowódcy drużyny sztabowej przy Komendancie Obwodu Włodawa. W domu Pasoniów bardzo często kwaterował kpt. Józef Milert „Sęp”. Ojciec Pasonia brał udział w trzech powstaniach śląskich. Po ustaleniu granicy polsko-niemieckiej osiedlił się na terenie powiatu szamotulskiego. We wrześniu 1939 roku uciekł wraz z rodziną w obawie przed represjami niemieckimi.
13. Jan Szymczak „Żydek” przebywał w drużynie sztabowej przy Komendancie Obwodu AK Włodawa. Zginął w Załuczu – relacja NN (imię i nazwisko do wiadomości autora).
14. Relacja NN (imię i nazwisko do wiadomości autora).

Zabójstwo Komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Milerta „Sępa” – część 2>
Strona główna>

Zabójstwo Komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Milerta „Sępa” – część 2


Kwiecień 1944 r. Trzon oddziału partyzanckiego AK Obwód Włodawa po przysiędze oddziału na kol. Zahajki. Na dole leżą od lewej: Jan Gawron ps. „Piast”, Klemens Panasiuk ps. „Orlis”, L. Pałys ps. „Ludwik”, K. Piotrowski ps. „Zagłoba”, Stanisław Parzebudzki ps. „Mars”, po lewej z pepeszą stoi Piotr Kwiatkowski ps. „Dąbek”.

20 lutego „Sęp” powrócił z rozkazem przeniesienia na Zamojszczyznę do 9 pp AK. Zamierzał w ciągu kilku dni zdać Obwód swemu zastępcy – por. Mieczysławowi Łabędź-Zatorskiemu ps. „Aleksander”. Umówił się z nim na spotkanie w Załuczu Starym w domu por. Leona Rentflejsza ps. „Błyskawica”. Oprócz „Błyskawicy” o spotkaniu został powiadomiony oficer organizacyjny Inspektoratu Chełm por. Bolesław Flisiuk „Sławuta”15, który miał być obecny przy przekazywaniu Komendy.

23 lutego wieczorem kpt. Milert wyjechał z Sękowa do Załucza. Towarzyszył mu adiutant por. Józef Majewski ps. „Jotem”16 oraz dowódca drużyny ochronnej starszy strzelec Józef Pasoń ps. „Słowik” i żołnierz z tej drużyny strzelec Marceli Kazimierz Gościniak „Biały Kazik”. Powoził furmanką mieszkaniec Sękowa Zenon Zakrzewski. Poprzez Wereszczyn, Zabrodzie i Dębowiec dotarli do Załucza Starego około godziny 20-tej. Podczas zbliżania się do zabudowań Rentflejsza drogę zatarasowały im sanie. Zza przydrożnych topoli wybiegli zamachowcy – kilkunastu uzbrojonych w broń automatyczną ludzi. Żołnierze AK oślepieni światłem latarek elektrycznych oraz sterroryzowani kilkoma pepeszami nie zdołali użyć posiadanej broni krótkiej. „Sęp” po zorientowaniu się, że napastnikami są Sowieci wzywał swoich towarzyszy do spokoju mówiąc, że wszystko zaraz się wyjaśni. Po rozbrojeniu, oficerów i towarzyszących im żołnierzy zaprowadzono do mieszkania Stanisława Górki17, gdzie zamachowcy przeprowadzili identyfikację zatrzymanych oraz pobieżną rewizję.18
Po ustaleniu tożsamości w obecności gospodyni i ukrytej pod łóżkiem młodej córki odbyła się egzekucja. Pierwszy został zastrzelony strzałem w usta przez dowódcę grupy sowieckiej „Wołodię” kpt. Józef Milert „Sęp”. Następnie z rąk drugiego Sowieta – „Andrieja” został postrzelony w pierś adiutant por. Józef Majewski „Jotem”, którego dobił dowódca grupy strzałem w głowę z pistoletu. Ostatni zginął starszy strzelec Józef Pasoń „Słowik”.
Z tej egzekucji ocalał szeregowy Marceli Kazimierz Gościniak „Biały Kazik”, gdyż jego rysopis nie zgadzał się z rysopisem posiadanym przez zamachowców.
Podczas identyfikacji zamachowców zaintrygowało miejsce pracy
Gościniaka – parowozownia Chełm. Zatrzymali go do dalszych wyjaśnień,
gdyż prawdopodobnie byli zainteresowani dywersją na kolei.
Po zamachu oddział „Wołodii” przemieścił się do kolonii Bartoszycha
obok Kulczyna i Serniaw. Zatrzymał się w domu Romana Honorego, gdzie po rozebraniu Gościniaka (zabrano mu buty) Sowieci poczęli się raczyć
samogonem. Gościniak skorzystał z nieuwagi pilnujących i uciekł boso
polami do Sękowa. Udało mu się dotrzeć do zabudowań Karoliny i Romana
Panasiuków, których poinformował o całym zdarzeniu.
Kilka szczegółów wymaga dokładnego wyjaśnienia. Po pierwsze po śmierci
Komendanta Obwodu jego bezpośredni przełożony Inspektor Chełmski ppłk Władysław Zalewski „Leśnik” nie przeprowadził śledztwa w tej sprawie, pomimo tego, że tuż po zamachu pojawiły się na terenie Obwodu AK Włodawa pogłoski o zastrzeleniu „Sępa” przez żołnierzy AK. Z zebranych materiałów wynika, że zamachowcy czekali obok zabudowań Górków co najmniej półtorej godziny. W trakcie tego zatrzymali i zrewidowali przejeżdżające dwie furmanki. Było ich kilkunastu, więc takie
zachowanie nie powinno ujść uwadze mieszkającego obok Górków Rentflejsza. Mógł ostrzec nadjeżdżających.19
Oprócz niego o mającym nastąpić spotkaniu został jedynie poinformowany
kpt. Bolesław Flisiuk „Sławuta”, który miał być obecny przy przekazywaniu Obwodu przez „Sępa”. Do końca nie jest wyjaśniona jego obecność w domu Rentflejsza. Był czy nie był?
Wiele danych wskazuje, że informacja o przyjeździe „Sępa” przekazana została z kręgów dowództwa włodawskiej AK do partyzantki sowieckiej.
Pozostaje pytanie, zapewne na które nie padnie już odpowiedź, mianowicie, dlaczego zdecydowano się na wykonanie zamachu, pomimo tego, że wiedziano, iż „Sęp” opuści za kilka dni Obwód Włodawa.
Po zlikwidowaniu Komendanta Obwodu, 3 marca 1944 roku został zabity na terenie lasów parczewskich ppor. Dominik Bolesta „Abisyńczyk”, który pełnił funkcje kwatermistrza Obwodu AK Włodawa. Prawdopodobnie został rozstrzelany na terenie wsi Bójki przez partyzantkę sowiecką ze zgrupowania Iwana Banowa „Czornego”20.
Zginął również w niewyjaśnionych okolicznościach Komendant placówki AK w Dębowcu koło Urszulina plut. Antoni Miazga „Lew”.
I jeszcze jeden fakt, w pewien sposób rzucający nieco światła na zabójstwo „Sępa”. Otóż na przełomie lipca i sierpnia 1945 roku na rozkaz ówczesnego Komendanta Obwodu AK Włodawa Klemensa Panasiuka „Orlisa” został zlikwidowany przez patrol z oddziału „Jastrzębia” – Leona Taraszkiewicza Stanisław Marcinkowski „Dunaj”. „Orlis” powoływał się, zapytany o przyczyny, na wcześniejszy rozkaz wydany jeszcze przez poprzedniego Komendanta Obwodu AK kpt. Bolesława Flisiuka „Jaremę”21. Czyżby było to likwidowanie niewygodnych świadków?
Wiele pytań, z racji upływu czasu i śmierci uczestników tamtych wydarzeń nie zostanie wyjaśnionych. Wydaje się jednak, patrząc z perspektywy lat, że po śmierci „Sępa” partyzantka sowiecka i wspierające ją grupy AL przejęły kontrolę nad Komendą Obwodu AK Włodawa.

Dr Jarosław Kopiński, IPN O/Lublin


Przypisy do części 2:
15. Por. Bolesław Flisiuk „Sławuta”, „Jarema” związany z POZ, po scaleniu z AK pełnił w latach 1943-1944 funkcję Zastępcy Inspektora Rejonowego „Chełm”. Po zabójstwie „Sępa” przejął obowiązki Komendanta Obwodu AK Włodawa. Dowodził Obwodem do lipca 1944 roku, następnie ukrywał się. Aresztowany w grudniu 1944 roku pod przybranym nazwiskiem został osadzony w obozie w Wólce Abramowickiej. Zwolniony w II połowie stycznia 1945 roku wyjechał w składzie grupy operacyjnej na czele z Henrykiem Świątkowskim do Bydgoszczy, gdzie brał udział w organizowaniu miejscowego Urzędu Wojewódzkiego. Później mieszkał jako osadnik wojskowy na terenie Koszalińskiego i Szczecińskiego. Zmarł w 23 czerwca 1984 roku w Kudowie-Zdroju. Otwarte pozostaje pytanie, kto poręczył za „Jaremę”, skoro tak szybko uzyskał zaufanie nowych władz. Dla przypomnienia wydano wtedy kilkanaście wyroków śmierci wobec oficerów lubelskiej AK. Niektórych zabijano bez wyroków.
16.
Por. Józef Majewski ps. „Jotem”, syn znanego lubelskiego działacza narodowego dr Adama Majewskiego, adwokat.
17. Stanisław Górka mieszkał obok zabudowań Rentflejsza.
18. Rewizja była tak pobieżna, że nie zabrali mapnika „Sępa”, w którym były meldunki wywiadowcze z terenu całego Obwodu, miedzy innymi o próbie zamachu na adiutanta Komendanta Obwodu por. Majewskiego.
19. Rentflejsz tłumaczył później, że rzucił granat w stronę zamachowców, ale nie wybuchł – patrz relacja NN (imię i nazwisko do wiadomości autora). Trzeba stwierdzić, że to tłumaczenie jest co najmniej dziwne. Po zabójstwie „Sępa” Rentflejsz został mianowany na adiutanta kpt. Bolesława Flisiuka „Sławuty”, „Jaremy” – patrz I. Caban, Ludzie Lubelskiego Okręgu AK, Lublin 1995, s. 206.
20. Na terenie tej wsi rozstrzeliwano również ujętych żołnierzy AK z Obwodu Radzyń Podlaski. Między innymi zginął tam 16 lipca 1944 roku kpr. Władysław Kalisz ps. „Czarny II” oraz wójt gminy Siemień — żołnierz AK Nurzyński „Longin”, którzy mięli z ramienia Komendy Obwodu Radzyń Podlaski nawiązać kontakt ze stacjonującymi w południowej części lasów parczewskich oddziałami 27 Dywizji Piechoty AK – patrz relacja Stanisława Kalisza z 14.07.1991.
21. Po egzekucji Marcinkowskiego u „Orlisa” protestował Feliks Majewski „Róg”, pełniący wtedy funkcje Komendanta Rejonu III w Obwodzie AK Włodawa – patrz H. Pająk, Jastrząb kontra UB, Lublin 1993, s. 47-48.

Zabójstwo Komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Milerta „Sępa” – część 1>
Strona główna>

Otwarcie wystawy „»Zwyczajny« resort. Ludzie i metody »bezpieki« 1944–1956”

7 lutego 2007 r. w Bielsku-Białej została otwarta wystawa przygotowana przez OBEP IPN w Warszawie, obrazująca organizację i działanie służby bezpieczeństwa w latach 1944-1956.

„»Zwyczajny« resort. Ludzie i metody »bezpieki« 1944–1956” to tytuł ekspozycji, która została uroczyście otwarta w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej, przy ul. Słowackiego 17a, 7 lutego 2007 r. Wernisaż rozpoczęło przemówienie dyrektora Oddziału IPN w Katowicach Andrzeja Sikory. Następnie prelekcję pt. „Aparat bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944–1956” wygłosił Dariusz Węgrzyn z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Katowicach. Wykład poświęcony był działalności organów bezpieczeństwa państwa w Polsce w latach 1944–1956, ze szczególnym uwzględnieniem specyfiki pracy UB na terenie Podbeskidzia.


Wystawa została przygotowana przez OBEP IPN w Warszawie. Poprzez wykorzystane dokumenty i zdjęcia ma przybliżyć metody działalności operacyjnej funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Szczególną uwagę zwracają instrukcje werbowania i prowadzenia tzw. TW (tajnych współpracowników) oraz materiały szkoleniowe dla agentów.
Wystawę można oglądać do końca lutego.
Serdecznie zapraszamy.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej