Szlakiem "Młota" i "Łupaszki" – część 2

CZĘŚĆ II

Oddział "Szumnego" był liczniejszy niż "Młota", wobec czego postanowił on połączyć się z "Szumnym" i oddać się pod jego rozkazy. Po kilku udanych akcjach, "Szumny" mianował "Młota" swoim zastępcą. Jednak większość decyzji dotyczących różnych operacyjnych akcji podejmował "Młot", gdyż jako zawodowy plutonowy z kilkuletnią służbą wojskową miał bez porównania większe doświadczenie niż "Szumny". Jak się później okazało, "Młot" był żołnierzem z krwi i kości, jakich mało można było spotkać. Połączone oddziały liczyły teraz prawie stu pięćdziesięciu ludzi. Prawie wszyscy posiadali wojskowe mundury i czapki rogatywki, oficerskie pasy z koalicyjkami przez piersi, buty z cholewami, tzw. oficerki lub wojskowe kamasze. Broń, w większości maszynowa, niemiecka jak też sowieckie erkaemy Diegtiariewa, pepesze i kbk. Na pierwszy rzut oka niczym nie różnili się od regularnego wojska. Ponadto, oddział posiadał bryczkę, z której podczas dłuższych marszów korzystał "Szumny". Była też mała orkiestra: akordeon, saksofon, skrzypce i trąbka na której grał Solich z Drohiczyna. Orkiestra grała zazwyczaj, gdy oddział opuszczał miejsce postoju, czyli jakąś miejscowość – wieś, gdyż prawie nigdy nie urządzano noclegu w lesie, tylko we wsi lub kolonii – kwatery zawsze były pod dachem.

Był też kwatermistrz odpowiedzialny za wyżywienie oddziału. On też wypłacał każdemu co miesiąc żołd, który wówczas wynosił 500 złotych, dodatkowo żołnierze dostawali papierosy. Dla przykładu nadmienię wartość żołdu. Kilogram słoniny czy kiełbasy kosztował wówczas 100 zł, tyle samo kosztował litr wódki czy dobrego bimbru. Każdy partyzant musiał być codziennie ogolony, mieć wyczyszczone buty i mundur. Oddział "Szumnego" operował nie tylko w okolicy Drohiczyna czy Siemiatycz, lecz po obu stronach Bugu, zjawiając się często tam, gdzie się go nie spodziewano.

Na początku maja 1945 r. do oddziału "Szumnego" dotarły wieści, że w siemiatyckim więzieniu znajduje się dużo ludzi aresztowanych przez UB z rejonu Siemiatycz. Urząd Bezpieczeństwa w tym mieście był znany w całej okolicy z powodu represji i okrucieństw, jakich dopuszczali się ubecy względem byłych członków AK i sympatyzującej z nimi ludności. Poczęto więc snuć plany zdobycia tego miasta. Nie było to jednak łatwe przedsięwzięcie. W Siemiatyczach oprócz Urzędu Bezpieczeństwa i komendy milicji, kwaterowała także kompania Wojska Polskiego. Partyzanci nawiązali kontakt z operującym w okolicy Bielska I Szwadronem Wileńskiej Piątej Brygady AK, przedstawiając im propozycję wspólnej akcji zdobycia miasta. Po kilku dniach, plan zaakceptował dowódca brygady, "Łupaszka". Zanim jednak przystąpiono do jego realizacji, postanowiono dokładniej zapoznać się z siłami wroga. Od specjalnych łączników mieszkających w mieście otrzymano meldunek, że siły milicji i UB liczą łącznie około 60 ludzi, kompania żołnierzy około 80 osób oraz kilkunastu członków PPR i ZMW, którym miejscowe władze dały różną broń. W sumie około 160 osób. Ponadto, partyzanci liczyli na zaskoczenie przeciwnika, gdyż miasto postanowiono zdobyć w nocy. Na dzień przed rozpoczęciem akcji, "Szumny" z "Młotem" rozesłali do nadbużańskich wsi "wici", zbierając grupki zakonspirowanych członków AK i NSZ, by zasilić swój oddział. Zaczęli więc małymi grupkami przybywać uzbrojeni mężczyźni z takich miejscowości jak: Arbasy, Osnówka, Twarogi, Perlejewo, Granne, itp., w większości członkowie NSZ. Tuż przed wieczorem oddział "Szumnego" liczył ponad 200 ludzi. Ci ostatni, idąc na tą wyprawę, wzięli ze sobą dwa konne wozy załadowane amunicją i granatami. Miały one także służyć do przewozu rannych. Do tej grupy ludzi dołączyła jeszcze wspomniana kompania "Łupaszki" pod dowództwem porucznika "Zygmunta" – Zygmunta Błażejewicza. Całość sił partyzanckich liczyła ponad 300 ludzi. Wśród nich byli także partyzanci z Sokołowa: Henryk Jakonowski ps. "Skała", Eugeniusz Todorski z ulicy Węgrowskiej, Kacper Błoński z ulicy Sadowej, Zechcio Sawicz, Marian Warsztocki z koloni Skrzeszew, byli też z miejscowości Zawady i inni.

W godzinę po zapadnięciu zmroku, zostały przecięte wszystkie linie telefoniczne łączące Siemiatycze z innymi miejscowościami. W ciągu następnej godziny miasto zostało otoczone partyzanckimi oddziałami, nie pozwalając nikomu opuścić miasta. Przed północą na sygnał rakiety, poszczególne kampanie i plutony ruszyły do centrum miasta, śpiewając znane partyzanckie, wojskowe i legionowe pieśni. Już na peryferiach miasta nastąpiły krótkie potyczki z patrolami ubeków i milicji, którzy odpowiadając strzałami, schronili się w budynkach swych komend. Partyzanci otoczyli te budynki jak również koszary wojskowe. Wystrzelono w górę kilka rakiet by oświetlić miasto i wezwano otoczone załogi do poddania się. Ale wtedy punkty oporu przeciwnika odpowiedziały gwałtownym ogniem. Rozpoczęła się walka. Po kilkunastu minutach poddali się żołnierze. Kilkunastu z nich, nie chcąc się poddać, korzystając z ciemności nocy, zbiegło na pobliskie pola. Natomiast Urząd Bezpieczeństwa mocno się bronił, ziejąc kulami z okien budynku. Partyzanci jednak przewidzieli, że zdobycie tego budynku nie będzie łatwe. Szykując się na tę wyprawę, wzięli ze sobą piata ? angielski przeciwpancerny granatnik. Ustawili go naprzeciw szczytu budynku, gdzie nie było okien i nie leciały kule. Po kilku strzałach zawaliła się szczytowa ściana, tworząc duży wyłom. Zaraz też wrzucono tam kilka ręcznych granatów. Gdy dym i kurz nieco opadł, z wnętrza budynku odezwały się głosy:

– Nie strzelać! Poddajemy się!

Tak też się stało, po chwilowym przerwaniu ognia, z budynku poczęli częściowo wychodzić ubecy z podniesionymi rękami. Otworzono zaraz prowizoryczne więzienie, w którym znajdowało się kilkadziesiąt osób. Sporadycznie trwały jeszcze walki. Broniła się jeszcze komenda milicji i część żołnierzy, którzy zbiegłszy ze swych koszar, tutaj znaleźli schronienie. Gdy się jednak dowiedzieli, że budynek UB został zdobyty, poddali się bez żadnych warunków. Gdy umilkły strzały, część mieszkańców miasta wyszła na ulice, by powitać zwycięskich partyzantów. Ci zaś, w centrum miasta zrobili zbiórkę swych oddziałów. A następnie na głównej ulicy zorganizowali coś w rodzaju defilady, idąc zwartymi oddziałami przez całe miasto, śpiewając wojskowe i partyzanckie piosenki. Gdy doszli do rynku, wystrzelono w górę dziesiątki rakiet, tworząc na ciemnym tle nieba świetlny parasol. Przed świtem partyzanci opuścili miasto, wycofując się do okolicznych lasów. Zabrali też ze sobą wziętych do niewoli ubeków i milicjantów. Tych, co dopuścili się zbrodni wobec byłych członków AK i NSZ, powieszono. Pozostałych puszczono wolno, udzielając odpowiedniego ostrzeżenia. Zabrano im też mundury i buty.

Zdobycie Siemiatycz było jedną z większych zwycięskich akcji partyzanckich na Podlasiu i odbiło się głośnym echem w okolicy. W kilka dni później, partyzanci zaplanowali kolejną większą operację, której celem miało być opanowanie mostu na Bugu, w pobliżu Siemiatycz. Tego ważnego kolejowego mostu strzegła kompania wojska w sile około sześćdziesięciu żołnierzy. Akcję wyznaczono na 18 maja. Miejscowi partyzanci dobrze znali most i przylegające do niego tereny. Tego dnia kilka kilometrów przed mostem, około pięćdziesięciu partyzantów wsiadło do pociągu jadącego od strony Siedlec do Siemiatycz. Gdy pociąg tuż przed mostem zaczął zwalniać, jak to zawsze czyniła obsługa pociągu, partyzanci wyskoczyli z wa
gonów na tory, obezwładnili dwóch wartowników, a następnie otoczyli pozostałą grupę, zmuszając ich do poddania. Żołnierze bez oporu oddali broń, a kilkunastu z nich wywodzących się z Wileńszczyzny, wstąpiło do oddziału "Szumnego" wraz z dowódcą kompani, który przyjął pseudonim "Kmicic".

Oprócz większych akcji i bitew, prawie codziennie trwały drobne potyczki z kręcącymi się w terenie milicjantami i ubekami. W drugiej połowie lipca, do oddziału "Szumnego" i "Młota" doszły wieści, że po przeciwnej stronie Bugu, w okolicy Korczewa, polscy żołnierze, tzw. berlingowcy, pod dowództwem sowieckich oficerów NKWD dokonują masowych aresztowań podejrzanych jak i przypadkowo napotkanych mężczyzn. "Szumny" dowiedziawszy się o tym, postanowił osobiście sprawdzić, czy wieści są prawdziwe. Oprócz tego, miał nawiązać bliższy kontakt z dowódcą innego partyzanckiego oddziału, "Rekinem", działającym po drugiej stronie Bugu.

Rankiem, 26 lipca, "Szumny" dobrał sobie trzech partyzantów, w tym swego adiutanta Jabłonowskiego i przeprawił się na drugi brzeg rzeki. Tu dokładnie rozejrzeli się po najbliższej okolicy. Nic jednak podejrzanego nie spostrzegli. Ruszyli wiec przed siebie. Zamierzali dotrzeć do wsi Bużyski i Starczewice, gdyż tutaj mieli się spotkać z oddziałem "Rekina". Gdy wyszli na szeroko otwartą równinę, ujrzeli nagle wyłaniającą się zza niewielkiego wzniesienia grupkę ludzi w wojskowych mundurach, którzy z daleka czynili rękami jakieś gesty. "Szumny" i towarzyszący mu partyzanci myśleli, że zbliża się oddział "Rekina". Śmiało więc ruszyli ku nim. Gdy zbliżyli się na odległość trzystu metrów, ujrzeli wyłaniającą się tyralierę wojska. Zrozumieli, że to pomyłka. Wygarnęli więc ze swych automatów po kilka serii i poczęli uciekać do odległych kilkaset metrów zarośli. Wtedy idący na przedzie tyraliery erkaemista, z pozycji stojącej wygarnął za uciekającymi kilka długich serii. Padł "Szumny" i towarzyszący mu partyzanci. Taki był koniec "Szumnego". W tym czasie jego oddział liczył około 120 ludzi, pełne cztery plutony. Po jego śmierci dowództwo nad całością objął "Młot".
c.d.n.

Szlakiem "Młota" i "Łupaszki" – część 1

Szlakiem "Młota" i "Łupaszki"

CZĘŚĆ I
Starsi mieszkańcy powiatu sokołowskiego pamiętają ostatnią wojnę i pierwsze powojenne lata. Dużo słyszeli o znanym partyzancie Władysławie Łukasiuku pseudonim "Młot". Walczył on w latach 1945-1949 z komunistycznymi władzami, funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji i tymi wszystkimi, którzy chcieli go schwytać lub zabić. A że był nieuchwytny i tropił zawzięcie ubeków, za jego głowę została wyznaczona nagroda w wysokości 100 tys. zł. Z końcem lata 1946 roku na dawnym rynku w Sokołowie, czyli przy obecnym placu ks. Brzóski rozlepiono duże plakaty z podobizną "Młota" oraz napisem: "Władysław Łukasiuk ps. "Młot" – groźny bandyta. Kto dostarczy go żywego, zabitego lub wskaże miejsce, gdzie przebywa, otrzyma w nagrodę 100 tys. złotych."

Postanowiłem przypomnieć w odcinkach cząstkę historii lat powojennych, którą opisuje Marian Pietrzak pt. Szlakiem "Młota" i "Łupaszki".

– Wiosna 1945 r. zaczęła się dość wcześnie. Już z końcem marca wsiedliśmy z ojcem na rowery, udając się do starej rzeki płynącej przez Bielany, Ruciany, Krynicę, gdzie łowiliśmy szczupaki. Po drodze mijaliśmy ciągnące na zachód kolumny rosyjskiego wojska, ponieważ wojna się jeszcze nie skończyła. Nad Odrą i Nysą toczyły się ciężkie walki. Z polowych lotnisk pod Kurowicami i Ceranowem startowały i lądowały ciężkie bombowce, samoloty myśliwskie i zwykłe dwupłatowce. Na terenie powiatu w kilkunastu miejscowościach biwakowali rosyjscy i polscy żołnierze, a w lasach partyzanci. Dlaczego tu pozostali? Dlaczego nie złożyli broni?

Wejście Rosjan i koniec niemieckiej okupacji nie dały Polsce i jej obywatelom całkowitego spokoju i wolności. Już w kilka tygodni po tak zwanym wyzwoleniu na terenie miasta i powiatu nastąpiły masowe aresztowania żołnierzy Armii Krajowej i ich sympatyków. Czyniły to nowe władze polskie przy pomocy sowieckiego NKWD, chcąc się pozbyć politycznych przeciwników. Część tych ludzi wymordowano wkrótce po aresztowaniu, pozostałych czekała wywózka na Sybir. W tej sytuacji ci, którzy uniknęli aresztowania, wydobyli ukrytą broń i rozpoczęli walkę z nową władzą.

Na terenie powiatu sokołowskiego powstało kilka oddziałów partyzanckich. Jednym z większych, we wschodniej części powiatu, w gminach Korczew, Skrzeszew, Jabłonna był oddział Władysława Łukasiuka, pseudonim "Młot". Pochodził on ze wsi Tokary należącej do gminy Korczew, urodził się 16 lutego 1906 r. Po odbyciu służby wojskowej w Wołkowysku, pozostał w armii jako zawodowy podoficer w stopniu plutonowego. Podczas ćwiczeń miał wypadek. Koń, na którym siedział, przewrócił się łamiąc mu nogę w kolanie. Po wyjściu ze szpitala nie mógł normalnie chodzić, noga stała się sztywna. Zwolniony z wojska, wrócił w swoje strony i założył sklep. Podczas okupacji związał się z ruchem oporu, a następnie z Armią Krajową. Pod koniec okupacji dowodził plutonem AK, nadając sobie pseudonim "Młot".

Kiedy w 1944 r. weszli do Polski Sowieci, nie ujawnił się ze swoim oddziałem, gdyż wiedział, że w najlepszym przypadku czeka go Sybir lub kula z rąk UB. 26 października 1944 r. uniknął aresztowania. W okolicznych wsiach funkcjonariusze UB wspólnie z sowietami poczęli robić obławy na byłych żołnierzy AK. W tym czasie "Młot" zaczął na nowo tworzyć swój oddział. Zaraz też dołączyło do niego wielu innych młodych mężczyzn, którzy uniknęli aresztowania. Tak powstał znany później w okolicy oddział "Młota".

Zimę, z 1944/45 r. partyzanci przetrzymali w małych grupkach, gdyż tak łatwiej można było znaleźć kwaterę i żywność. Wiosną, 1945 r. "nowa władza" postanowiła szybko rozprawić się z tzw. "wrogami ludu", szczególnie z rosnącymi w siłę oddziałami partyzanckimi. W tym celu z tzw. Armii Berlinga wydzielono specjalne oddziały wojska do walki z partyzantami. Miały one wspólnie z UB, Milicją i sowieckimi oddziałami NKWD likwidować ruch oporu oraz pacyfikować sympatyzujące z nim wioski.

18 marca 1945 r. "Młot" kwaterował ze swoim oddziałem w okolicy Mężenina, gdy otrzymał wiadomość, że ubecy wspólnie z sowieckim oddziałem NKWD liczącym kilkudziesięciu ludzi, dokonują aresztowań w sąsiednich wioskach i że w niedługim czasie będą w Mężeninie. Partyzanci w sile trzydziestu, urządzili przed wsią na drodze zasadzkę. Kiedy sowieci z ubekami zbliżyli się na odpowiednią odległość, powitały ich serie z karabinów maszynowych i automatów. Zaskoczenie ich było wielkie. Idący w pierwszej grupie sowieci i ubecy zostali prawie wszyscy wybici lub ranni. Pozostali szybko się wycofali, bojąc się okrążenia. W zasadzce zginęło 12 Rosjan i dwóch ubeków. Było też kilku rannych, których wycofujący się zabrali ze sobą. Po stronie partyzantów nikt nie zginął. Zostało rannych dwóch żołnierzy, których wkrótce umieszczono w bezpiecznym miejscu na innym terenie. W kilkanaście dni później "Młot" nawiązał kontakt z dowódcą innego oddziału partyzanckiego operującego po przeciwnej stronie Bugu, w okolicy Drohiczyna – Teodorem Śmiałowskim, pseudonim "Szumny". Był on synem profesora drohiczyńskiego gimnazjum, rodziców o patriotycznej postawie. On sam, wychowany raczej w duchu romantyzmu a nie realizmu, marzył o suwerennej Polsce w dawnych granicach na wschodzie.
c.d.n.

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” (1908 – 1957) – część 2

Latem 1945 roku Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj zdecydowała o zmianie sposobu walki ze zbrojnej na polityczną. W efekcie podjęto decyzję o „rozładowaniu lasów”. W toku tej akcji rozwiązany został też oddział „Ryby”. Utrzymał on stanowisko szefa samoobrony w nowoorganizujących się strukturach Rejonu Łomża WiN, ale nowe metody walki nie odpowiadały mu i w styczniu 1946 roku opuścił szeregi konspiracji.

Swoją walkę w strukturach ZWZ, AK, AKO, i WiN zakończył w stopniu podporucznika czasów wojny. Był odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

Po zerwaniu z konspiracją Stanisław Marchewka decyduje się ułożyć swoje życie na nowo, opuszcza łomżyńskie i osiedla się w Łodzi. Zostaje kupcem. Przyjeżdża do Łomży w 1947 roku aby dopełnić obowiązku ustawy amnestyjnej i wraca do Łodzi.

W roku 1950 zaczynają ponownie ukrywać się zagrożeni aresztowaniem major Jan Tabortowski „Bruzda” i kapitan Stanisław Cieślewski „Lipiec”. Urząd Bezpieczeństwa intensywnie poszukuje sposobu na ich likwidację, trafia również do Stanisława Marchewki.

Nie pozostawiono „Rybie” wielkiego wyboru – albo współpraca z UB i wydanie „Bruzdy” albo aresztowanie ze wszystkimi dalszymi konsekwencjami – przykładów co może stać się po aresztowaniu w tym okresie czasu nie brakowało. Pod koniec 1952 roku „Ryba” znalazł trzecie rozwiązanie. Pozornie zgodził się na współpracę z UB, otrzymał kryptonim „Rak” i z „błogosławieństwem” UB zaczął poszukiwać kontaktu z „Bruzdą”.

Do spotkania „Bruzdy” z „Rybą” doszło w lipcu 1953 roku u Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku. „Ryba” opowiedział „Bruździe” o działaniach podjętych przez UB i wstąpił do grupy w której byli wówczas „Bruzda”, „Zegar” i „Tygrys” – Wacław Dąbrowski a nieco później dołączył do nich Jan Rogiński „Lis”.

Grupa powróciła na bagna biebrzańskie i wkrótce opuścił ją „Lis”. We wrześniu 1953 roku dokonano rekwizycji w PGR Ławsko, doszło do wymiany ognia w wyniku której zginął milicjant – funkcjonariusz KPMO z Grajewa. W październiku 1953 dokonano rekwizycji pieniędzy z ambulansu pocztowego. Akcja została przeprowadzona bez strzału i strat w ludziach mimo że UB miało informacje o możliwości takiej akcji.

Dzięki wejściu „Ryby” do grupy udało się wybudować kolejną kryjówkę tym razem w Jeziorku tuż koło Łomży, a tym samym poza terenem działania grup operacyjnych poszukujących ukrywających się. UB prowadziło ciągłe rozmowy z rodzinami Wysockiego i Dąbrowskiego próbując przeciągnąć ich na swoją stronę obietnicami amnestii – na razie bez rezultatów.

W sierpniu 1954 roku „Bruzda” zdecydował się na kolejną akcję rekwizycyjną – tym razem na Gminną Kasę Spółdzielczą w Przytułach. Grupa przybyła do Przytuł 23 sierpnia wieczorem. Aby dostać się do kasy należało zdobyć przechowywane na posterunku milicji klucze. Udali się tam „Bruzda” i „Ryba”. Na posterunku było trzech milicjantów, jeden z nich próbował wyrwać „Bruździe” broń z ręki. Padły strzały w wyniku których ranni zostali wszyscy milicjanci – w tym jeden ciężko i „Bruzda”, który ranny w klatkę piersiową upadł przed komisariatem. Pieniądze z kasy spółdzielczej zarekwirowano. Rana „Bruzdy” okazała się bardzo ciężka i na jego własną prośbę został on dobity strzałem z pistoletu przez „Rybę”.

„Ryba” myli pościg i melinuje się wspólnie z „Tygrysem” i „Zegą”, „Zegarem” w schronie u Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku. Grupa ukrywa się i tylko od czasu do czasu dokonuje akcji rekwizycyjnych pozwalających na dalsze przetrwanie – w grudniu 1954 w Rydzewie, w czerwcu 1955 roku w Okrasinie, w sierpniu 1955 w Ciemnoszyjach i w lutym 1956 roku w Jeziorku. Urząd Bezpieczeństwa nie rezygnuje z możliwości dotarcia do „Tygrysa” i „Zegara”. Obaj zgadzają się wyjść z podziemia pod warunkiem amnestii, ale nie chcą ujawnić miejsca gdzie ukrywa się „Ryba”. Przełom następuje pod koniec lutego 1957 roku. Poprzez „Zdzisławę” t.w.UB udaje się w przybliżeniu ustalić miejsce pobytu grupy, a Tadeusz Wysocki „Zegar” dokonuje reszty wskazując funkcjonariuszom UB – kapitanowi Szkudelskiemu i kapitanowi Czaplejewiczowi lokalizację schronu, decyduje się też na udzielenie pomocy przy likwidacji „Ryby’.

Natychmiast rozpoczęto operację. 2 marca „Zegar” powrócił do schronu i pod pozorem choroby żony doprowadził do wyjścia ze schronu Wacława Dąbrowskiego „Tygrysa”. Natychmiast po odejściu „Tygrysa” zabudowania Grabowskiego zostały otoczone przez 2 kompanię 2 -go batalionu KBW z Grajewa. Pod pozorem wynoszenia gromadzącej się w schronie wody Wysocki wyszedł z kryjówki i zameldował UB że w schronie został tylko „Ryba”. Do chlewu, gdzie mieściło się wejście do schronu przedostali się kpt. Franciszek Czapajewicz z jeszcze jednym funkcjonariuszem UB. Zaniepokojony czymś „Ryba” właśnie opuszczał schron i zaczął strzelać do funkcjonariuszy UB ale broń której używał zacięła się, natomiast Czapajewicz serią z pistoletu maszynowego trafił „Rybę” zabijając go na miejscu.

W opowieściach miejscowych krąży inna wersja zdarzeń i śmierci „Ryby” nie przypisuje się Czapajewiczowi.

Postać „Ryby” pasjonowała mnie od dawna. Był kolegą moich rodziców. Był ostatnim oficerem AK, który zginął z bronią w ręku i to aż w 1957 roku. Dłużej od niego przetrwał tylko „Laluś” na lubelszczyźnie zabity przez SB w roku 1963. Często zadawałem sobie pytanie czy musieli zginąć i „Ryba” i „Laluś”. Czy zwycięskiej „władzy ludowej” nie było stać na gest łaski i darowania im ich „przewinień”. Czy naprawdę nie można było dla nich znaleźć miejsca w „nowym społeczeństwie”, a w końcu, czy nie można było ich „wywalić” za granicę, tak jak to robiono później w roku 1968 i po roku 1981.

Stanisław Wałach szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa z Białymstoku pisze o „Rybie” jako zaciętym wrogu „władzy ludowej”. Jest oczywiste że o inną Polskę niż Polska Wałacha bił się „Ryba”. Zaakceptował jednak zmiany i próbował ułożyć sobie życie wyjeżdżając do Łodzi. Dopełnił obowiązków ustawy amnestyjnej. To „władza ludowa” wybrała go sobie na swojego wroga. To „władza ludowa” zapędziła go w sytuację bez wyjścia. Czy ”Ryba” wierzył że jakoś z tego wyjdzie ? Moja mama „Grażyna” nie miała prawa opuścić łomżyńskiego po aresztowaniu mojego ojca „Rawicza”. UB liczyło na to, obserwując ją uda się znaleźć ścieżki prowadzące do „Bruzdy” a później i „Ryby”. Rzeczywiście, mimo ogromnego ryzyka taki kontakt istniał i to „Ryba” w czasie spotkania z moją mamą powiedział jej że „nie widzi szans na wyjście z więzienia mojego ojca, ale oni wygrają i zabezpieczą przyszłość dzieci „Rawicza”. Czy wierzył w to mimo wszystkiego co działo się wokół niego ? Czy była to tylko próba podtrzymania na duchu mojej mamy ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Janusz Przemysław Ramotowski

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” – część 1>
Strona główna>

Notka ta powstała z wykorzystaniem informacji zawartych w książkach:
  • „Jeden z wyklętych major Jan Tabortowski „Bruzda”; „Podziemie antykomunistyczne w łomżyńskim i grajewskim 1944-1957” Sławomira Poleszaka „Łomża i powiat łomżyński w latach drugiej wojny światowej i trudnych latach powojennych” Czesława Brodzickiego; pamiętnika Józefa Ramotowskiego „Rawicza” oraz materiałów operacyjnych UB zawartych jego w „teczce” ostatnio udostępnionej mi przez IPN.
    Janusz Przemysław Ramotowski
 

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” (1908 – 1957) – część 1

4 marca 1957 roku zginął we wsi Jeziorki podczas walki z oddziałem Urzędu Bezpieczeństwa podporucznik czasu wojny Stanisław Marchewka „Ryba”. Był on ostatnim oficerem podziemia poakowskiego, który zginął z bronią w ręku. Dłużej od niego przetrwał tylko „Laluś” na Lubelszczyźnie, zabity przez SB w roku 1963.

Stanisław Marchewka „Ryba” urodził się 15 listopada 1908 roku w Jeziorku koło Łomży. Rodzicami jego byli Antoni Marianna z domu Jankowska.
Służbę wojskową odbył w 18 pal i tam ukończył szkołę podoficerską. W 1939 roku 18 pal stanowił element SGO „Narew” .Stanisław Marchewka walczył w okolicach Ostrowi Mazowieckiej zdobytej przez Niemców 8 września i tam dostał się do niewoli, uciekł jednak z transportu. SGO „Narew” została ostatecznie rozbita 12 września 1939 roku.

Działalność niepodległościową rozpoczął w 1940 roku. Wspólnie z rodziną Rydzewskich z Jeziorka organizuje podziemie na terenie gminy Drozdowo i zostaje dowódcą miejscowego plutonu.
Przez jego pluton przewinęło się wielu ciekawych ludzi, Był w nim „Wiki – Wickey” Wiktor Surowiecki – kurier na trasie do Wilna aresztowany przez Niemców i osadzony z więzieniu w Łomży. Na wolność wydostał się uciekając z więzienia wspólnie z kpt.”Bruzdą”, por.”Lipcem” w nocy 12 stycznia 1943 roku. Pozostał w Obwodzie Łomżyńskim w plutonie „Ryby” aż do swojej śmierci w lipcu 1943 roku. Ciekawą postacią był poszukiwany przez Niemców listem gończym „Wuj” – żołnierz szaleńczej odwagi. Po pewnym czasie opuścił on struktury Obwodu Łomżyńskiego AK i działał na własną rękę. Zginął w Małym Płocku w zasadzce zorganizowanej przez Gestapo. Na polecenie „Lipca” zostali włączeni do plutonu w ramach „reedukacji” trzej mieszkańcy Olszewa, którzy trudnili się rozbojem podszywając się pod AK. Niestety, szansa dana im przez „Lipca” w niczym ich nie zmieniła. Niezdyscyplinowani, stwarzali wiele problemów aż w końcu uciekli z plutonu i wrócili do starego zajęcia kradnąc przy okazji najlepszą broń plutonu. Po ich lokalizacji zostali zlikwidowani. Pluton „Ryby” był bardzo aktywny i często wykorzystywany przez dowództwo Obwodu Łomżyńskiego do wszelkiego rodzaju akcji.

Pierwszego lipca 1944 roku zostaje aresztowany przez Niemców por. Józef Ramotowski „Rawicz” i jego żona Janina ps.”Grażyna” zawiadamia o tym fakcie „Rybę”. Ten wysyła łącznika do „Bruzdy” przebywającego w okolicach Wizny, sam zaś organizuje zasadzkę w lesie Jeziorkowskim na szosie Łomża – Jedwabne. Prawdopodobnie przygotowania do zasadzki nie uszły uwadze Niemców i dlatego do przewiezienia trójki aresztowanych Niemcy zorganizowali duże siły. Do Jedwabnego przyjechały trzy ciężarówki własowców osłaniane przez samochód pancerny. Na domiar złego w czasie przejazdu przez las Jeziorkowski własowcy zauważyli jakiś ruch w zaroślach, jeden z nich strzelił i kolumna została zatrzymana a spieszeni własowcy penetrowali obrzeże lasu. Jeden z nich przeczołgał się kilka metrów od zaczajonych partyzantów. Z uwagi na przewagę w sile ognia i braku elementu zaskoczenia „Ryba” nie zdecydował się na walkę i „Rawicz” został przewieziony do więzienia w Łomży a później do obozu koncentracyjnego.

W ramach akcji „Burza” pluton „Ryby” stanowił część zgrupowania kpt.”Lipca” i znalazł się w bazie na „Kościółku”. Prowadzone są akcje zaopatrzeniowe – w czasie jednej z nich plut.”Ryba” porywa landrata Millera. Według opowieści zasłyszanych przez Józefa Ramotowskiego „Rawicza” po negocjacjach Niemcy uwolnili kilkunastu ludzi, a landrat wraz ze swoim współtowarzyszem zostali „podrzuceni” z zawiązanymi oczami na moście w Piątnicy.
Niemcy postanawiają zniszczyć zgrupowanie, „Lipiec” zaś podejmuje decyzję o opuszczeniu bazy – co następuje w pierwszej połowie sierpnia 1944 roku. W czasie wycofywania się plut. „Ryba” atakuje i niszczy stojącą z okolicy Grądów Woniecko kolumnę samochodów ciężarowych. Dochodzi do kontaktu z wojskami sowieckimi. Sowieci żądają poddania się oddziału. „Lipiec” zmienia miejsce postoju oddziału – czyni to w porę, bo stare miejsce zostaje ostrzelane przez artylerię sowiecką – a następnie rozwiązuje oddział.
„Ryba” podobnie jak wielu żołnierzy ze zgrupowania majora „Bruzdy” i kapitana „Lipca” zostaje ze swoimi ludźmi rozbrojony i wcielony do 6 Zapasowego Batalionu 2 Armii Wojska Polskiego, skąd na rozkaz podziemia dezerteruje na początku 1945 roku i kontynuuje walkę w ramach AKO stworzonej 15 lutego 1945 roku rozkazem podpułkownika „Mścisława” – Władysława Liniarskiego komendanta Białostockiego Okręgu Armii Krajowej.
Awansowany do stopnia podporucznika „Ryba” obejmuje funkcję przewodnika walki czynnej Rejonu D AKO – był to odpowiednik funkcji szefa kedywu Inspektoratu Łomżyńskiego AK z przed stycznia 1945 roku. Zostaje też adiutantem majora „Bruzdy”. Do realizacji zadań samoobrony i walki czynnej powołano do istnienia oddział partyzancki poruszający się po terenie Rejonu D. Oddział ten liczył do 40 ludzi, z którego wyselekcjonowano kilkuosobową grupę podległą bezpośrednio ppor. ”Rybie” i stanowiącą ochronę osobistą majora „Bruzdy”. Wykonano wiele akcji likwidując dawnych współpracowników niemieckich i konfidentów „nowej władzy”. Atakowano posterunki milicji i zdobywano broń, dochodziło do starć z NKWD. W styczniu 1945 roku Białymstoku zostaje aresztowana przez NKWD i poddano ciężkim przesłuchaniom Franciszkę Ramotowską „Iskra” łączniczka, sanitariuszka i wielka sympatia „Bruzdy”. Na początku kwietnia 1945 roku „Iskra” została ciężko ranna w czasie próby ucieczki i umieszczona w Szpitalu Garnizonowym w Białymstoku. Major „Bruzda” zdecydował się na próbę jej odbicia. Akcję wykonano bez strat i bez jednego strzału wieczorem 20 kwietnia 1945 roku. Brali w niej udział „Bruzda”, „Ryba” , „Szczedroń” , „Jastrząb” , „Komar” , „Cezar” i „Sokolik”. Ranna „Iskra” została przetransportowana do Jeziorka – rodzinnej miejscowości „Ryby” i tam ją leczono, a następnie umieszczona w Warszawie.

Pod koniec kwietnia major „Bruzda” podjął decyzję o ataku na Grajewo. Celem akcji było uwolnienie aresztowanych przez UB żołnierzy podziemia i oraz sparaliżowanie pracy przedstawicieli „władzy ludowej”. Akcję wykonano w nocy z 8 na 9 maja. Ugrupowanie liczące około 200 ludzi zostało podzielone na cztery grupy – pierwsza pod dowództwem „Ryby” miała zaatakować UBP, druga pod dowództwem „Wawra” Komendę Powiatową Milicji, trzecia pod dowództwem „Olszyny” miała blokować komendanturę radziecką, czwarta zaś pod dowództwem „Dęba” miała blokować drogi dojazdowe do miasta. „Ryba” otoczył budynek swoimi ludźmi, ostrzelał go zmasowanym ogniem broni maszynowej a następnie do ataku przystąpiły kilkuosobowe grupy szturmowe, atakując budynek granatami i wdzierając się do środka. Uwolniono około 60 więźniów, zdobyto dokumenty i broń. Cała akcja na Grajewo zakończyła się powodzeniem, a w czasie powrotu rozbrojono jeszcze posterunek milicji w Szczuczynie i zlikwidowano punkt łączności Armii Radzieckiej pod miejscowością Łojki – dokonał tego patrol dowodzony przez „Rybę”.
11 maja major „Bruzda” wraz z ppor.”Rybą” i sześcioosobowym patrolem por.Wojciecha Przybylaka „Łosia” przebywał w lesie koło leśniczówki Drozdowo. Tam dostają wiadomość o aresztowaniu przez grupę operacyjną MO z Warszawy komendanta placówki Wyrzyki „Jałowca”. Zorganizowano zasadzkę na szosie Wizna – Łomża. W wyniku walki zginęło lub zostało rannych 16 funkcjonariuszy UB-MO, zdobyto całą broń i uwolniono „Jałowca”. Oddział miał tylko jednego lekko rannego.
Był to koniec działalności na terenie łomżyńskiego tzw. ”Szturmówki” – specjalnego oddziału powołanego w Warszawie do walki z podziemiem w łomżyńskim, a dowodzonego przez kapitana NKWD. Oddział ten liczący około 70 ludzi został skierowany do Łomży w marcu 1945 roku i w maju tego samego roku po klęsce pod Wyrzykami wycofany do Warszawy.

21 maja sześciu współpracujących z „Rybą” strażników więzienia w Łomży rozbraja pozostałych, likwiduje dwóch z nich, uwalnia więźniów, rekwiruje broń, pieniądze i zapasy żywności, niszczy dokumentację więzienną i dołącza do oddziału „Ryby”.

22 maja „Ryba” rozpędza odprawę Gminnej Rady Narodowej i sołtysów z Drozdowie. Rekwiruje akta i pieniądze. Jednocześnie zaostrza się konflikt między AKO i NSZ. Doprowadza to do wzajemnych konfiskat broni, pobić a nawet wykonywania wyroków śmierci. Patrole ppor. „Ryby” , często dowodzone przez niego osobiście biorą udział w tej bratobójczej walce.

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” – część 2>
Strona główna>
 

Mjr Jan Tabortowski "Bruzda" (1906 – 1954) – część 1

Jednym z ostatnich oficerów Armii Krajowej, który zginął w walce, był major Jan Tabortowski ("Bruzda"). Urodzony w 1906 roku pochodził z głęboko patriotycznej kresowej rodziny, która dla sprawy niepodległości Polski wiele uczyniła i wiele wycierpiała. W czerwcu 1920 roku, przed rozpoczęciem ofensywy Tuchaczewskiego, Tabortowscy opuścili Mińsk Litewski i przenieśli się do Warszawy. Na początku lata trzydziestych obydwaj synowie Jan i Albert, zostali oficerami WP.

Jan Tabortowski „Bruzda” urodził się 16 października 1906 roku w Nowogródku w rodzinie drobnej szlachty o starych tradycjach patriotycznych. Rodzicami jego byli Jan i Wacława z domu Wojno-Sidorowicz.

Pierwsze zachowane wzmianki o tej rodzinie pochodzą z XVII wieku.
Pradziad „Bruzdy” Nikodem Tabortowski zginął w wieku 70 lat zakatowany przez Kozaków, a jego synowie Walerian i Aleksander brali udział w Powstaniu Listopadowym Walerian późniejszy członek Wielkiej Emigracji we Francji w stopniu rotmistrza i Aleksander dziadek „Bruzdy” w stopniu szeregowca.
Po wybuchu rewolucji w Rosji rodzice „Bruzdy” zamieszkali w Mińsku i dom jego ojca stał się punktem konspiracyjnym POW. Konspirował ojciec, starszy brat „Bruzdy” Wacław, siostra Maria, a i Jan mały jeszcze chłopiec przenosił meldunki.

Odzyskanie niepodległości w 1918 roku poprawiło sytuację żyjącej dotąd w wielkiej biedzie rodziny, ale wybuch wojny polsko-sowieckiej i konieczność ewakuacji Mińska przekreślił nadzieję na stabilizację, był też przyczyną jednej z pierwszych tragedii rodzinnych.
Na wschodzie zostaje siostra „Bruzdy” Maria, a w Warszawie umierają siostry Bożena i Celina. Brat „Bruzdy” Wacław wysłany do Mińska przepada bez wieści. Z licznej rodziny pozostają rodzice, Maria, która przedostaje się do Polski oraz Jan i jego brat Albert.
Rodzina powraca do Nowogródka, i tam bracia Jan i Albert rozpoczynają naukę w Gimnazjum im.Adama Mickiewicza.

Po otrzymaniu matury w 1927 roku Jan Tabortowski zostaje wcielony do wojska. Służbę odbywa w 79 pp, ale szybko zostaje przeniesiony do Oficerskiej Szkoły Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, na kurs podchorążych służby stałej, a następnie do Oficerskiej Szkoły Artylerii z Toruniu. W 1930 roku kończy szkołę i zostaje awansowany do stopnia podporucznika i rozpoczyna służbę w pułkach artylerii w Lidzie i Nowowilejce. W roku 1933 zostaje awansowany do stopnia porucznika , służy w 19 PAL w Nowowilejce.
W roku 1935 zostaje skierowany do Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej w Modlinie i po ukończeniu kursu od 1936 roku służy w I Dywizjonie Pociągów Pancernych w Legionowie.
Mieszka z bratem Albertem kapitanem Wojska Polskiego i słuchaczem Wyższej Szkoły Wojennej i matką. W kampanii wrześniowej Albert walczy pod Lwowem, dostaje się do niewoli sowieckiej i ginie w Charkowie.

Przed wybuchem II Wojny Światowej Jan Tabortowski był dowódcą plutonu czołgów rozpoznawczych pociągu pancernego nr.11 „Danuta”. Pociąg patrolował granicę na odcinku Chodzież Bydgoszcz. Po wybuchu wojny Jan Tabortowski zostaje zastępcą dowódcy pociągu pancernego „Danuta”. Pociąg osłania odwrót wojsk polskich na linii Toruń – Inowrocław , 9 września dociera do Kutna i bierze udział w bitwie nad Bzurą.
Na stacji Jackowice por.Jan Tabortowski znajduje porzucone w transporcie cztery armaty 75 mm i organizuje improwizowaną baterię, która wspiera ogniem pociąg pancerny i kontynuuje walkę po jego zniszczeniu w dniu 16 września.
18 września 1939 bateria osłania odwrót jednostek polskich za linię rzeki Bzury, otoczona przez Niemców po wyczerpaniu amunicji kapituluje. Ranny Jan Tabortowski zostaje wzięty do niewoli i umieszczony w szpitalu w Warszawie, skąd ucieka w styczniu 1940 roku.
Przekracza linię demarkacyjną w okolicach Wysokiego Mazowieckiego i przy pomocy swojego kolegi por.Czesława Gołębiowskiego ps.”Bosy” zostaje wciągnięty do konspiracji. Przyjmuje pseudonim „Kusy” i od wiosny 1940 zostaje komendantem Obwodu Bielsk Podlaski. Mimo bardzo trudnej sytuacji organizuje pracę Obwodu, a w maju 1942 roku obejmuje stanowisko inspektora dwóch obwodów AK – Łomża i Grajewo. Zostaje też awansowany do stopnia kapitana i odznaczony Krzyżem Walecznych, przyjmuje pseudonim „Bruzda”, wtedy też poznaje por. rezerwy Stanisława Cieślewskiego – „Lipca” z którym los związał go do końca.

W listopadzie 1942 po odprawie w Łomżycy zostają przypadkowo aresztowani i osadzeni w więzieniu w Łomży: Inspektor rejonowy kpt. „Bruzda”, komendant obwodu łomżyńskiego por. „Lipiec” i szef VIII referatu por. „.Maj”.
Sytuacja była napięta. Po pierwsze Niemcy mogli się zorientować kogo przetrzymują w więzieniu, po drugie aresztowanie aż trzech oficerów paraliżowało pracę obwodu.
Po analizie sytuacji zdecydowano się na organizację ucieczki więźniów. Wykorzystano do tej akcji skonspirowanego strażnika więziennego „Zarzyna” i obecność w więzieniu innych żołnierzy AK por. „Bystrego” i łącznika z Wilna o pseudonimie „Wickey”.
Teresa Lustych „Hanka”, która kierowała Wojskową Służbą Kobiet zorganizowała dostawę paczek żywnościowych do więzienia. W ten sposób przemycono do więzienia broń krótką, amunicję, materiały wybuchowe i dorobione klucze. Przenoszeniem broni do Łomży zajmowała się między innymi Janina Ramotowska „Grażyna” żona Józefa Ramotowskiego „Rawicza”- szefa wywiadu na rejony Przytuły i Jedwabne.
Ucieczka dochodzi do skutku w nocy z 12 na 13 stycznia, ucieka około 10 więźniów, obywa się bez starcia z Niemcami, tylko „Lipiec” łamie nogę i musi się leczyć.

„Bruzda” zostaje mianowany inspektorem Inspektoratu suwalskiego, a na jego funkcję obejmuje cichociemny – por.Hieronim Łagoda „Lak” – uczestnik walk kampanii 1939 roku, walk pod Narwikiem i kampanii francuskiej.
Inspektorat suwalski był nasycony oddziałami partyzanckimi i „Bruzda” dużo czasu spędzał w lesie dokonując inspekcji podległych mu oddziałów.
Korzysta z każdej okazji osobistego udziału w akcjach. W kwietniu 1943 roku , przebywając na odprawie na terenie Obwodu Zambrów odbija z rąk Niemców swojego kolegę kpt.Czesława Gołębiowskiego „:Bosego" przetrzymywanego w Wiźnie. W sierpniu tego samego roku dowodzi wypadem na majątek Potyte – Jabłoń i uderzeniem na oddział żandarmerii w Królowej Wodzie, a w listopadzie dowodzi walką pod Strzelcowizną.
W październiku 1943 kapitan „Bruzda” zostaje ponownie odznaczony Krzyżem Walecznych.

30 stycznia 1944 roku „Bruzda” został odwołany z zajmowanego stanowiska i miał objąć funkcję szefa Wydziału Motoryzacji Okręgu Białostockiego AK, jednak aresztowanie przez Niemców kpt. „Laka” spowodowało że „Bruzda” objął ponownie stanowisko inspektora Inspektoratu Łomżyńskiego AK.
Kapitan „Bruzda” przejmuje nowe obowiązki w marcu 1944 roku i koncentruje się na przygotowaniach do akcji „Burza”. Kompletuje dowództwo przewidzianych do mobilizacji jednostek 33 pułku piechoty AK i 9 pułku strzelców konnych. Dowódcą pierwszego zostaje por.Stanisław Cieślewski „Lipiec” a drugiego rtm.Wiktor Konopko „Grom”. Nadzoruje rozbudowę przewidzianych na miejsca koncentracji baz na bagnach narwiańskich w okolicach wsi Olszyna Pniewska , Grądy Woniecko i na Uroczysku Kobielne nad Biebrzą. W maju 1944 kapitan „Bruzda” zostaje po raz trzeci odznaczony Krzyżem Walecznych.

Na teren Obwodu Łom
żyńskiego przybywają coraz liczniejsze jednostki niemieckie, dochodzi więc do licznych starć i potyczek z patrolami AK. Jednym z tych starć jest potyczka pod Boguszkami 2 lipca 1944 – próba odbicia aresztowanego przez Niemców ppor.Józefa Ramotowskiego „Rawicza”. Potyczka kończy się porażką ginie „Znicz”, ranni zostają major „Bruzda” oraz „Huzar” i „Kmicic”. W ramach represji Niemcy rozstrzeliwują 10 mężczyzn we wsi Boguszki.
Około 10 lipca 1944 pułkownik Władysław Liniarski „Mścisław” komendant Okręgu Białostockiego AK pojął decyzję o rozpoczęciu akcji „Burza” na terenie inspektoratu łomżyńskiego. W tym samym czasie kapitan „Bruzda” zostaje awansowany do stopnia majora.
Na terenie bazy „Kobielne” przebywa w tym momencie około 190 żołnierzy – szkieletowa obsada IV batalionu 33 pp.AK – około 60 żołnierzy , oddział „Czarna Hańcza” z obwodu białostockiego AK, w liczbie około 70 ludzi i liczący około 50 osób oddział sowieckich skoczków spadochronowych pod dowództwem płk.Wojciechowskiego. Współpraca między dowódcami nowo przybyłych jednostek a „Bruzdą” układa się źle. Dlatego komenda Okręgu Białostockiego AK decyduje się przesunąć oddział „Czarna Hańcza” do Puszczy Knyszyńskiej, razem z nimi powinni odejść partyzanci radzieccy, ci jednak odmawiają podporządkowania się i zostają na bazie „Kobielne”. Niemcy rozpoczynają akcję wysiedlania ludności z wiosek położonych nad Biebrzą i Narwią, co bardzo utrudnia zaopatrzenie w żywność i paraliżuje lączność. Jednocześnie wybucha Powstanie Warszawskie. „Bruzda” bada możliwości przejścia ze swoim oddziałem na pomoc powstańcom, utrzymuje kontakt oddziałami „Lipca” i „Groma„.

Trwają starcia z patroli partyzanckich z Niemcami. Jednym z tych starć jest potyczka pod Laskowcem, gdzie to dowodzony przez por.”Istoka” ( byłego oficera armii jugosłowiańskiej ) patrol wspomaga wojska radzieckie w walce z Niemcami. Po zwycięskiej potyczce partyzanci zostają doprowadzeni do sztabu dywizji radzieckiej i tam rozbrojeni.
Jednocześnie Niemcy atakują bazę „Kobielne”. Odziały AK pod dowództwem ”Bruzdę i spadochroniarze radzieccy wspólnie się bronią i 14 sierpnia opuszczają bazę. „Bruzdę” przechodzi we swym oddziałem w okolice Giełczyna koło Wizny, tam też dochodzi do kontaktu z wojskami radzieckimi.
Oddział został doprowadzony do sztabu 81 Korpusu 49 Armii stacjonującego w Długołęce, gdzie przebywali już partyzanci radzieccy i tam rozbrojony, sam zaś „Bruzda” i jego adiutant „Bystry” zostali aresztowani przez funkcjonariuszy SMIERSZ. Z niewoli uciekają około 26 sierpnia i nawiązują kontakt z dowództwem Okręgu Białostockiego. „Bruzda” zostaje ponownie inspektorem obwodów grajewskiego i łomżyńskiego, zostaje też odznaczony Krzyżem Virtuti Militari.

„Bruzda” do stycznia 1945 roku ukrywa się w okolicach Zambrowa i Tykocina. NKWD prowadzi działania mające na celu ponowne aresztowanie „Bruzdy”. Pozyskuje do współpracy byłych żołnierzy „Bruzdy”, „Papierosa” i „Huzara”. Ten ostatni – ranny w czasie potyczki pod Boguszkami 2 lipca 1944 był opatrywany przez Franciszkę Ramotowską „Iskrę”. W styczniu 1945 roku rozpoznaje „Iskrę” w Białymstoku i wskazuje ją NKWD. „Iskra” łączniczka, sanitariuszka i wielka sympatia „Bruzdy” zostaje aresztowana i poddana ciężkim przesłuchaniom.

Mjr Jan Tabortowski "Bruzda" – część 2>

Mjr Jan Tabortowski "Bruzda" (1906 – 1954) – część 2

Major …

Major „Bruzda” wraca na teren swojego inspektoratu i rozpoczyna jego odbudowę teraz w ramach Armii Krajowej Obywatelskiej powołanej do życia rozkazem płk.”Mścisława” z dnia 15 lutego 1945 roku. Struktura inspektoratu została poważnie naruszona akcją ”Burza” i wejściem wojsk sowieckich. Miedzy innymi zginął rotmistrz „Grom” a kapitan „Lipiec” został aresztowany przez NKWD i wywieziony do Związku Radzieckiego a wielu oficerów, podoficerów i żołnierzy zginęło, znalazło się w obozach koncentracyjnych niemieckich i sowieckich . Inspektorat stracił olbrzymią część posiadanej broni a na terenie inspektoratu instaluje się „władza ludowa” i sowieckie NKWD. Mimo tych trudności już w maju 1945 roku major „Bruzda” ma pod swoimi rozkazami około 5800 żołnierzy w tym dowodzony przez ppor.”Rybę” oddział partyzancki.
Do wiosny 1945 roku trwała praca organizacyjna, zaś akcje zbrojne ograniczono do niezbędnego minimum w obronie bezpieczeństwa organizacji – były to likwidacje donosicieli i szczególnie niebezpiecznych przedstawicieli „nowej władzy”.

Na początku kwietnia 1945 roku Franciszka Ramotowska „Iskra” została ciężko ranna w czasie próby ucieczki i umieszczona w Szpitalu Garnizonowym w Białymstoku. Major „Bruzda” zdecydował się na próbę jej odbicia. Akcję wykonano bez strat i bez jednego strzału wieczorem 20 kwietnia 1945 roku. Brali w niej udział „Bruzda”, „Ryba” , „Szczedroń” , „Jastrząb” , „Komar” , „Cezar” i „Sokolik”. Ranna „Iskra” została przetransportowana do Jeziorka koło Łomży, gdzie ją leczono, a następnie umieszczona w Warszawie.

Pod koniec kwietnia major „Bruzda” podjął decyzję o ataku na Grajewo. Celem akcji było uwolnienie aresztowanych przez UB żołnierzy podziemia i oraz sparaliżowanie pracy przedstawicieli „władzy ludowej”. Akcję wykonano w nocy z 8 na 9 maja. Ugrupowanie liczące około 200 ludzi zostało podzielone na cztery grupy – pierwsza pod dowództwem „Ryby” miała zaatakować UBP, druga pod dowództwem „Wawra” Komendę Powiatową Milicji, trzecia pod dowództwem „Olszyny” miała blokować komendanturę radziecką czwarta zaś pod dowództwem „Dęba” miała blokować drogi dojazdowe do miasta. Akcja zakończyła się powodzeniem, a w czasie powrotu rozbrojono jeszcze posterunek milicji w Szczuczynie i zlikwidowano punkt łączności Armii Radzieckiej pod miejscowością Łojki.

Dnia 11 maja 1945 w okolicach miejscowości Wyrzyki major „Bruzda” przeprowadził udaną akcję odbicia z rąk UB dowódcy plutonu plut.”Jałowca” – zginęło lub zostało rannych 16 funkcjonariuszy UB.
We wrześniu 1945 roku powstała nowa, zrzeszająca środowisko AK-wskie organizacja WiN. Major „Bruzda” wraz z podległym mu inspektoratem znalazł się w WiN, zmieniając przy tym pseudonim na „Tabor”. Za działalność w ramach AK i AKO został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami.
Zmiana sposobu działania organizacji nastawionej głównie na propagandę, niepewność sytuacji i zmęczenie ludzi spowodowało spory odpływ konspiratorów, którzy przenosili się w inne regiony Polski i tam próbowali ułożyć sobie życie na nowo. Przed „Bruzdą” stanęła na nowo konieczność odbudowy organizacji tym trudniejsza, że odbywająca się w czasie intensywnych działań UB i coraz gorszych stosunków z NZW – spadkobiercą NSZ.
Kierowany przez niego Inspektorat wziął udział w akcji „R” – akcji propagandowej przed czerwcowym referendum 1946 roku i obytej w październiku tego samego roku akcji „O” – odpluskwianie – akcji propagandowej przeciwko przedstawicielom „władzy ludowej”.
Ostatni okres działalności to kampania przed wyznaczonymi na 19 stycznia wyborami do Sejmu. Metodą fałszerstw i zastraszeń „władza ludowa” wybory te wygrała i już 22 lutego sejm uchwalił ustawę o amnestii, umożliwiającą złożenie broni przez podziemie.

Major „Bruzda” ujawnił się 25 marca 1947 roku, kończąc tym samym rozpoczętą w 1939 roku działalność konspiracyjną. Z podległego mu terenu ujawniło się około 2300 członków WiN.
Po ujawnieniu Jan Tabortowski wyjechał do Warszawy i tam próbował rozpocząć swoje nowe „cywilne życie”. Udało mu się nawiązać kontakt z przesiedloną z Nowogródka do Szczecina rodziną, znalazł wreszcie czas aby spotykać się, choć nieczęsto z Franciszką Ramotowską. Natomiast znalezienie normalnej rozsądnie płatnej pracy, nie mówiąc już o mieszkaniu było problemem nie do pokonania. Jego próba powrotu do służby wojskowej zakończyła się oczywiście niepowodzeniem. Dla takich jak on nie było miejsca w Ludowym Wojsku Polskim. Tabortowski pracował w kilku instytucjach , mieszkał w pokojach sublokatorskich a jesienią 1947 rozpoczął studia w Głównej Szkole Handlowej. W Warszawie osiedliło się kilka innych osób z dawnego „Obwodu Białystok” i Jan Tabortowski utrzymywał z nimi kontakty. Pod koniec 1948 roku przyjechał do Warszawy Stanisław Cieślewski „Lipiec”, który został wkrótce zatrzymany przez UB i przesłuchiwany kilka dni. Wtedy też Jan Tabortowski uzyskał potwierdzenie że jest obserwowany przez UB.
Był to okres, w którym rozpoczęto falę aresztowań byłych członków organizacji niepodległościowych. „Bruzda” i „Lipiec” musieli liczyć się z możliwością aresztowania i dlatego zaczęli odwiedzać tereny łomżyńskiego badając możliwości ukrycia się przed aresztowaniem.

Ostatecznie zeszli do podziemia w kwietniu 1950 roku. Ukrywali się u dawnych podkomendnych a latem 1950 roku wybudowali obóz na bagnach biebrzańskich. Rozpoczęli gromadzenie przechowanej po ujawnieniu broni. Zaopatrzenie i informacje dostarczali im dawni żołnierze. Dołączali się do nich inni ukrywający się, jednak żaden z nich nie pozostał z nimi na stałe. W listopadzie 1950 roku dwaj funkcjonariusze UB dotarli do obozu „Bruzdy”, ale zostali zlikwidowani. Okazało się że pobyt na bagnach zimą jest zbyt ciężki w związku z czym „Bruzda” z „Lipcem” zaczęli ponownie ukrywać się we wsiach, aby wiosną powrócić nad Biebrzę. Wtedy też przyjęli do siebie nowych ludzi – byli to Tadeusz Wysocki ps.”Zegar” i Mieczysław Zalewski „Tarzan”. Latem 1951 roku w obozie nad Biebrzą przebywał również ukrywający się Józef Ramotowski „Rawicz” były zastępca Prezesa Obwodu Łomżyńskiego WiN.
Brak środków do życia, tym bardziej widoczny po powiększeniu grupy spowodował konieczność przeprowadzenia akcji zaopatrzeniowych . Zarekwirowano towary i pieniądze między innymi w sklepach Kędziorowie, Sulewie, Łojach Awissa i w spółdzielni szewskiej w Radziłowie. Skład ulegał zmianom, opuścił ją „Rawicz” i „Tarzan” a przybyli Antoni Malinowski „Zając” i jego brat Kazimierz. Dołączył też Aleksander Sleszyński „Wicher”.
Zimę 1951-52 grupa spędziła w Nadborach w przygotowanej kryjówce. Wiosną 1952 roku grupę opuścili Malinowscy, a później Sleszyński. Oddziałek „Bruzdy” powrócił na bagna biebrzańskie.

Latem 1952 roku doszło do nieporozumień między „Bruzą” a „Lipcem” co spowodowało odejście „Lipca” – dołączył on do „Rawicza” i wkrótce zginął w czasie obławy UB i KBW w Grądach Małych.
Do grupy doszli Wacław Dąbrowski, Edward Łebkowski i Antoni Rogowski, ale Edward Łebkowski wkrótce utopił się w Biebrzy. Przeprowadzono kolejną akcję zaopatrzeniową tym razem w Kuleszach, po której nastąpił podzia
ł grupy – odeszli Dąbrowski i Rogowski.

Zimę 1952/1953 przetrwał „Bruzda” już tylko z „Zegarem” w dobrze przygotowanym i zamaskowanym poniemieckim bunkrze w okolicach Sulewa, dokonując wcześniej rekwizycji w sklepie w Klimaszewicy.
Wszystkie prowadzone przez UB akcje mające na celu likwidację „Bruzdy” nie przynosiły rezultatu, dlatego też UB postanowiło wprowadzić do grupy „Bruzdy” swojego człowieka. Wybrano Stanisława Marchewkę ps.”Ryba” – dawnego szefa samoobrony w obwodzie łomżyńskim. „Ryba” zerwał z podziemiem już w 1946 , ujawnił się w 1947 roku i wyprowadził się do Łodzi. Obecnie zmuszony przez UB pozornie podpisał współpracę i powrócił w łomżyńskie w poszukiwaniu „Bruzdy”.

Do spotkania „Bruzdy” z „Rybą” doszło w lipcu 1953 roku. „Ryba” opowiedział „Bruździe” o działaniach podjętych przez UB i wstąpił do grupy w której byli wówczas „Bruzda”, „Zegar” i „Tygrys” – Wacław Dąbrowski a nieco później dołączył do nich Jan Rogiński „Lis”.
Grupa powróciła na bagna biebrzańskie i wkrótce opuścił ją „Lis”. We wrześniu 1953 roku dokonano rekwizycji w PGR Ławsko, doszło do wymiany ognia w wyniku której zginął milicjant – fukcjonariusz KPMO z Grajewa. W październiku 1953 dokonano rekwizycji pieniędzy z ambulansu pocztowego. Akcja została przeprowadzona bez strzału i strat w ludziach mimo że UB miało informacje o możliwości takiej akcji.

Dzięki wejściu „Ryby” do grupy udało się wybudować kolejną kryjówkę tym razem w Jeziorku tuż koło Łomży, a tym samym poza terenem działania grup operacyjnych poszukujących ukrywających się. UB prowadziło ciągłe rozmowy z rodzinami Wysockiego i Dąbrowskiego próbując przeciągnąć ich na swoją stronę obietnicami amnestii – na razie bez rezultatów.
W sierpniu 1954 roku „Bruzda” zdecydował się na kolejną akcję rekwizycyjną – tym razem na Gminną Kasę Spółdzielczą w Przytułach. Grupa przybyła do Przytuł 23 sierpnia wieczorem. Aby dostać się do kasy należało zdobyć przechowywane na posterunku milicji klucze. Udali się tam „Bruzda” i „Ryba”. Na posterunku było trzech milicjantów, jeden z nich próbował wyrwać „Bruździe” broń z ręki. Padły strzały wyniku których ranni zostali wszyscy milicjanci – w tym jeden ciężko i „Bruzda”, który ranny w klatkę piersiową upadł przed komisariatem. Pieniądze z kasy spółdzielczej zarekwirowano. Rana „Bruzdy” okazała się bardzo ciężka i na jego własną prośbę został on dobity strzałem z pistoletu przez „Rybę”.

Prawdopodobnie „Bruzda” został ranny od rykoszetu ze swojej własnej broni, ale wśród miejscowych krąży jeszcze inna wersja jego śmierci. Ciało majora „Bruzdy” zostało zabrane do Białegostoku i tam poddano je obdukcji. Nie jest znane miejsce pochówku majora „Bruzdy”. W roku 1994 na cmentarzu w Przytułach powstała jego symboliczna mogiła.
Grupa, którą dowodził przetrwała do roku 1957 , do czasu kiedy we wsi Jeziorko zginął por.”Ryba”.

Opracował: Janusz Przemysław Ramotowski

Ps. Postać majora „Bruzdy” towarzyszyła mi przez znaczną część mojego życia. Pierwszymi moimi wspomnieniami z dzieciństwa były „wizyty” , które „składali” mojej zamieszkałej wtedy w Rawie Mazowieckiej mamie pracownicy UB. Nawet mnie – trzyletniego wtedy dzieciaka dopytywali się czy nie zjawił się tutaj „wujek z rudę głową”. Później, kiedy z więzienia wyszedł mój Ojciec dorastałem w atmosferze opowieści z tamtych lat, w naszym domu bywali ciągle koledzy Ojca – żołnierze majora „Bruzdy”.
Nigdy bym się jednak nie odważył na stworzenie notki biograficznej o majorze Janie Tabortowskim „Bruździe” – nie wszystkie fakty zapamiętałem, ludzie których słuchałem też nie wszystko wiedzieli, a wiele wydarzeń interpretowali po swojemu.
Dopiero badania przeprowadzone przez śp. prof. Tomasza Strzembosza i panów doktorów Sławomira Poleszaka i Czesława Brodzickiego pozwoliły mi na uporządkowanie i pogłębienie moich informacji o tej postaci, pomógł mi też pamiętnik mojego Ojca i udostępniona mi przez IPN jego „teczka”.
Janusz Przemysław Ramotowski

Mjr Jan Tabortowski "Bruzda" – część 1>

Notka ta powstała z wykorzystaniem informacji zawartych w książkach: "
"Jeden z wyklętych major Jan Tabortowski „Bruzda” i „Podziemie antykomunistyczne w łomżyńskim i grajewskim 1944-1957” Sławomira Poleszaka oraz „Łomża i powiat łomżyński w latach drugiej wojny światowej i trudnych latach powojennych” pana Czesława Brodzickiego

KALENDARIUM DZIAŁAŃ BOJOWYCH 1945-1947 – część 1

KALENDARIUM
DZIAŁAŃ ODDZIAŁU „JASTRZĘBIA” – „ŻELAZNEGO” W OKRESIE
CZERWIEC 1945 – KWIECIEŃ 1947*

    *Kalendarium
    obejmuje okres od chwili powstania oddziału do końca akcji
    ujawnieniowej oddziałów
    leśnych, po ogłoszonej w 1947 roku amnestii.

01.06.1945 – pow.
Włodawa, Wytyczno

Na
rozkaz komendanta rejonu Włodawa „Orlisa” (Klemensa Panasiuka)
bojówka „Sępa” (Tadeusza Bychawskiego) w sile 8-9 ludzi
(w późniejszym czasie
przekształciła sie w oddział partyzancki „Jastrzębia”) z
zaskoczenia opanowała i rozbroiła posterunek MO. Zdobyto 3
automaty, kilka kbk i pistolet.
Pamiętnik
„Żelaznego”, [w:] H. Pająk, „Żelazny kontra UB”, Lublin
1993, s.13; CAW, syg. 1580/75/364, k. 48; AUOPDL MA, syg. 24/6, k.
51.

04.06.1945
– pow. Włodawa, Dubeczno, Hańsk, Sosnowica, Pieszowola

Oddział „Jastrzębia” w sile 15-17 partyzantów wszedł do
wsi Lubowież i zarekwirował samochód ciężarowy ppor. WP
Antoniego Winka. Partyzanci zmusili właściciela do prowadzenia
samochodu i pojechali do Dubeczna, gdzie rozbili posterunek MO, z
którego zabrali broń. Następnie pojechali do Hańska, gdzie
przeprowadzili rekwizycję maszyny do pisania i materiałów
kancelaryjnych. Potem odział pojechał do Sosnowicy. Tam opanowano
posterunek MO. Podczas walki zginęło trzech milicjantów Jan
Chilimoniuk, Stefan Łuć i Piotr Zając. Partyzanci zdobyli większą
ilość broni, w tym dwa erkaemy. Następnie oddział pojechał do
Pieszowoli i tam rozbroił placówkę „samoobrony”.
Samoobrony te, zwane niekiedy też szturmówkami, w 1946 r.
przekształciły sie w ORMO. W końcu oddział udał się nad jezioro
Sumin. Tam pozostawiono samochód, a członkowie oddziału
rozeszli się do swych domów i na placówki terenowe.
Udało sie ustalić, iż w akcji tej brali udział między innymi:
komendant rejonu „Orlis” (Klemens Panasiuk), „Jastrząb”
(Leon Taraszkiewicz), „Dunaj” (Stanisław Marcinkowski),
„Brodacz” (Stanisław Zasadzki), „Fryc” (Adam Mielniczuk),
„Lew” (Albin Bojczuk), „Barabas” (Stefan Bieliński), „Sęp”
(Tadeusz Bychawski), „Grunwald” (Feliks
Prucnal).
ASRL,
syg. SR 968/47, k. 43; W.Góra, Z.Jakubowski, Z dziejów
organów bezpieczeństwa i porządku publicznego w województwie
lubelskim, Lublin 1978; Pamiętnik „Żelaznego”, [w:] H. Pająk,
„Żelazny kontra UB”, Lublin 1993, s.14-15.

12.06.1945
– pow. Włodawa, gajówka Czortówka

W lesie pod Włodawą grupa UB zaskoczyła dowódcę bojówki
obwodu włodawskiego „Sępa” (Tadeusza Bychawskiego) i „Lecha”
(Stefana Karaczewskiego). „Sęp” zginął na miejscu a „Lech”
podczas próby przebijania się został ranny i schwytany.
Oficer UB na miejscu go przesłuchał, a potem zastrzelił. Na
podstawie zeznań „Lecha” grupa UB ustaliła, że „Jastrząb”
przebywa we Włodawie w domu Ludwika Bilicza. „Jastrząb” nie dał
sie zaskoczyć i udało mu się przebić przez pierścień okrążenia.
Według Pamiętnika „Żelaznego” w trakcie przebijania się
„Jastrząb” zabił trzech milicjantów.
Pamiętnik
„Żelaznego”, [w:] H. Pająk, „Żelazny kontra UB”, Lublin
1993, s.16-17; AUOPDL MA, syg. 14/4, k. 3. Według akt UOP w trakcie
tej akcji miało zostać zabitych 36 [sic!] członków
oddziału, a jeden wzięty do niewoli.

Data
dzienna NN, październik 1945 – pow. Włodawa, Wytyczno

Oddział „Jastrzębia” w sile 10 ludzi rozbroił 4 milicjantów.
ASRL,
syg. SR 968/47, k. 44.

Data
dzienna NN, październik 1945 – pow. Włodawa, Hołowno

Oddział „Jastrzębia” w sile 25 ludzi przeprowadził rekwizycję
żywności i ubrań.
ASRL,
syg. SR 118/51, k. 73.

Data
dzienna NN, (okolice Bożego Narodzenia) 1945 – pow. Włodawa,
Białka

Oddział ukarał chłostą miejscowych złodziei.
Pamiętnik
„Żelaznego”…, s. 21-22

31.12.1945
– pow. Włodawa, Skorodnica

Oddział zaatakował G[rupę] O[peracyjną] UB i MO i odbił dwóch
aresztowanych członków oddziału.
CAW,
syg. 1580/75/294, k. 29.

10.01.1946
– pow. Włodawa, Kamień

GO UB natknęła sie na kilku partyzantów z oddziału
„Jastrzębia”. W wyniku walki śmierć poniosło 2 członków
GO.
CAW,
syg. 1580/75/292, k. 1.

17.01.1946
– pow. Włodawa, Zienki, Górki

Oddział „Jastrzębia” w sile 14 ludzi przeprowadził akcję na
ukraińskie wsie Zienki i Górki. Partyzanci zabrali
mieszkańcom tych miejscowości większą ilość pistoletów
maszynowych i 10 kbk. Po akcji, w okolicy Sosnowicy partyzanci
napotkali grupę 12 funkcjonariuszy UB. Na skutek wymiany ognia ranny
został pracownik UB – Romaneczko.
ASRL,
syg. SR 1128/46, k. 167; Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 22-23.

28.01.1946
– pow. Włodawa, Opole

Oddział zarekwirował towary w miejscowej spółdzielni.
AUOPDL
MA, syg. 24/13, k. 57.

05.02.1946
– pow. Włodawa, Parczew

Oddział „Jastrzębia” wraz z bojówką terenową „Dąbka”
(Piotra Kwiatkowskiego) liczące razem ok. 30 ludzi przeprowadziły
akcję wymierzoną przeciwko społeczności żydowskiej, która
w tej miejscowości liczyła ok. 200 ludzi. Podczas akcji zostało
zabitych trzech Żydów: Dawid Tempel, Mendel Turbiner i Abram
Zisman, natomiast Lejb Trajberg został ranny. Zabici Żydzi byli
funkcjonariuszami MO lub UB.
D.Blus-Węgrowska,
Atmosfera pogromowa, [w:] „Karta”nr 18, s. 88-89; Pamiętnik
„Żelaznego” …, s. 26, AUOPDL MA, syg. 24/13, k. 74.

06.02.1946
– pow. Włodawa, Wielki Łan

Licząca 130 ludzi GO KBW I UB pod dowództwem Rozenkera
pojechała do Parczewa, by przeprowadzić operację przeciwko
oddziałowi „Jastrzębia”, który poprzedniego dnia zajął
Parczew. W okolicy wsi Wielki Łan ścigająca partyzantów grupa (ok.
70 ludzi) starła się z wycofującymi partyzantami. GO została
oskrzydlona i zmuszona do wycofania się. W zasadzce zginęło
sześciu żołnierzy KBW, a czterech odniosło rany. Partyzanci
musieli porzucić zdobyte w Parczewie towary.
AUOPDL
MA, syg. 14/5, k. 13-14; Pamiętnik „Żelaznego” …, s. 28-30.

08.02.1946
– pow. Włodawa, Łowiszów

Oddział KBW zabił trzech partyzantów „Jastrzębia”.
CAW,
syg. 1580/75/233, k. 180.

12.02.1946
– pow. Włodawa, Marianka

Odział „Jastrzębia” i bojówka „Dąbka” zostały
otoczone przez obławę KBW i UB. Partyzanci wycofali się pod wieś
Marianka i tam przyjęli walkę. W jej wyniku poległ „Sokół”
(Józef Piasecki) z oddziału „Jastrzębia”. Straty KBW
wyniosły 3 zabitych i 10 rannych, a do niewoli dostało się dwóch
oficerów i 12 szeregowych, którzy zostali następnie
zwolnieni. Tego samego dnia KBW urządziło obławę na ludzi
podejrzewanych o związki z partyzantami i zabiło 4 członków
podziemia.
CAW,
syg. 1580/75/233, k. 180; Pamiętnik „Żelaznego” …, s. 257.

04.04.1946
– pow. Włodawa, Parczew

Partyzanci oddziału „Jastrzębia” zlikwidowali sekretarza PPR
Porajczyka.
CAW,
syg. 1582/75/1038, k. 187.

09.04.1946
– pow. Włodawa, szosa Lublin-Włodawa

Oddział „Jastrzębia” zatrzymał autobus PKS. Partyzanci
nakazali pasażerom i kierowcy opuszczenie pojazdu, wsiedli do niego
i odjechali.
CAW,
syg. 1582/75/1038, k. 31.

10.04.1946
– pow. Włodawa, Urszulin

Oddział rozbił miejscowy posterunek MO.
CAW,
syg. 1582/75/1038, k. 36.

12.04.1946
– pow. Włodawa, Lubowież

Oddział zatrzymał i zarekwirował dwa samochody, jeden należący
do spółdzielni Społem, drugi do Ukraińskiej Komisji
Przesiedleńczej. Partyzanci wsiedli do samochodów i pojechali
do wsi Lubowież, gdzie zaatakowali ochronę lotniska Armii Czerwonej
i je opanowali. Zdobyto 2 automaty, 2 rkm, 1 pistolet, 16 kbk, 1500
sztuk amunicji, radiostację i 5 mundurów z butami.
CAW,
syg. 1582/75/1038, k. 41; CAW, syg. 1582/75/1038, k. 39.

12.05.1946
– pow. Włodawa, Gródek

Na stacji PKP 25-osobowy oddział „Jastrzębia” przeprowadził
akcję na pociąg wiozący pieniądze z przesyłek pocztowych.
Pociągiem jechał oddział NKWD i kilku pracowników UB. Przed
przyjazdem pociągu oddział opanował stację. Gdy pociąg stanął
„Jastrząb” rozkazał wszystkim pasażerom opuścić pociąg. W
tym czasie żołnierze NKWD rzucili się do ucieczki. Partyzanci
pozwolili im wybiec na otwarte pole i otworzyli ogień z broni
maszynowej. W wyniku ostrzału poległo 9 enkawudzistów. Potem
partyzanci przystąpili do legitymowania podróżnych. Okazało
się, że pociągiem jechało 6 pracowników UB, których
na miejscu rozstrzelano. Oddział zabrał z wagonu pocztowego ok. 300
tys. zł. i wycofał się.
AUOPDL
MA, syg. 24/18, k. 1; CAW, syg. 1582/75/1038, k. 160; W.Góra,
Z.Jakubowski, Z dziejów organów bezpieczeństwa…, s.
143; Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 32.

KALENDARIUM DZIAŁAŃ BOJOWYCH 1945-1947 – część 2

15.05.1946
– pow. Włodawa, Wołoskowola

Zatrzymano samochód, którym podróżowali
starosta powiatu włodawskiego Rycerski i powiatowy sekretarz PPR,
Józef Kiełb. Partyzanci wypuścili starostę, a sekretarza
PPR zlikwidowali.
CAW,
syg. 1582/75/1038, k. 187; Pamiętnik „Żelaznego” …, s. 33.

22.05.1946
– pow. Lubartów, Łęczna

Połączone oddziały WiN „Jastrzębia” i NSZ „Boruty”
(Stefana Brzuszka) w sile ok. 30 ludzi zaatakowały i rozbiły
posterunek MO. Podczas akcji został zabity komendant posterunku
Tadeusz Danielewski, a 2 innych milicjantów zostało rannych.
Żołnierze NSZ i WiN zabrali z posterunku 1 rkm, 2 ppSz, 6 kbk,
mundury, bieliznę i żywność. Po opanowaniu posterunku oddziały
przeprowadziły rekwizycje na poczcie, w nadleśnictwie i w
spółdzielni. Partyzanci zabrali telefon, pieczęcie, 15 tys.
zł. i towar.
ASRL,
syg. SR 662/49, k. 172-213; Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 35.

23.05.1946
– pow. Włodawa, Stulno

Oddział wjechał dwoma samochodami ciężarowymi na stację
kolejową, gdzie zabrał mundury i broń żołnierzy WP, milicjantów
i funkcjonariuszy UB. Partyzanci uprowadzili ze sobą Żyda Abrama
Rozenberga i kolejarza Władysława Przegalińskiego. Abram Rozenberg
został puszczony wolno, a kolejarz zastrzelony.
CAW,
syg. 1582/75/1038, k. 130; Pamiętnik „Żelaznego” …, s. 36.

01.06.1946
– pow. Włodawa, Sosnowica

Partyzanci z oddziału „Jastrzębia” natknęli się na
milicjantów z Sosnowicy. W wyniku wymiany ognia dwóch
milicjantów zostało zabitych, a dwaj odnieśli rany.
CAW,
syg. 1582/75/292, k. 1.

Data
dzienna NN, czerwiec 1946 – pow. Włodawa, pociąg Chełm-Włodawa

Połączone oddziały „Jastrzębia” i „Boruty” rozbroiły 20
żołnierzy WP podróżujących
pociągiem osobowym.
ASRL,
syg. SR 662/49, k. 203-275.

08.07.1946
– pow. Włodawa, Lipniak, Pieszowola

We wsi Lipniak GO UB i KBW aresztowała kilku członków
oddziału wraz z dowódcą i ludzi pomagającym partyzantom.
„Jastrzębiowi” udało się uciec i dotrzeć do odległej o
kilometr kolonii Jamniki. Kwaterujące tam oddziały WiN dowodzone
pod nieobecność „Jastrzębia” przez jego brata „Żelaznego”
i NSZ „Boruty” właśnie szykowały się do odbicia zatrzymanych.
Oddziały szybkim marszem udały sie w okolice Pieszowoli i ustawiły
zasadzkę. Niemal natychmiast po jej ustawieniu nadjechały 3
samochody ciężarowe wypełnione żołnierzami KBW i
funkcjonariuszami UB, w sumie ok. 100 ludzi. Oddziały partyzanckie
otworzyły ogień i zmusiły załogę dwóch pierwszych
samochodów do poddania się. Trzeci samochód zatrzymał
sie 100 m. Przed zasadzką, lecz jego załoga ostrzelana przez
partyzantów nie odważyła się przyjść z pomocą żołnierzom
KBW i członkom UB. Partyzanci zabrali GO radiostację, całą
amunicję, granaty i siedem dichtiarowów. Wśród
członków GO było dwóch UB-eków, lecz
„Jastrząb” bojąc się o losy aresztowanych, nakazał puścić
ich wolno. Nie udało się odbić aresztowanych, gdyż okazało się,
że partyzanci zaatakowali inną GO. Grupa z aresztowanymi odjechała
do Włodawy dużo wcześniej. Następnie partyzanci udali się do
ukraińskiej wsi Kodeniec i przeprowadzili tam rekwizycję żywności.
Pamiętnik
„Żelaznego” …, s. 38-40.

17.07.1946
– pow. Włodawa, szosa Lublin-Włodawa w okol. Marysina

Oddziały „Jastrzębia” i „Boruty” przypadkowo zatrzymały
samochód, którym podróżowała siostra Bieruta,
Zofia Malewska z mężem, synem i synową. „Jastrząb” kazał
uwięzić członków rodziny Bieruta, co spowodowało olbrzymią
koncentrację UB i KBW w terenie i w związku z tym, z polecenia
komendanta Obwodu Włodawa „Komara” (Zygmunta Szumowskiego)
rodzina Bieruta została zwolniona.
CAW,
syg. IV 501 1/A 631, k. 129; Pamiętnik „Żelaznego” …, s. 37.

22/23.07.1946
– pow. Włodawa, Krasne

W akcji odwetowej za uprowadzenie rodziny Bieruta siły
bezpieczeństwa przeprowadziły wielką operację przeciwko
miejscowemu podziemiu. W jej wyniku zabito 2 żołnierzy
„Jastrzębia”. Byli to „Kruk” (Mieczysław Sawicki) i „Zimny”
(Tadeusz Garłoch). Aresztowano także 10 osób związanych z
oddziałem „Jastrzębia”.
CAW,
syg. IV 501 1/A 631, k. 141; Pamiętnik „Żelaznego” …, s. 37.

Data
dzienna NN, lipiec 1946 – pow. Włodawa, Gródek

„Jastrząb” na czele 8-osobowej grupy przeprowadził akcję na
pociąg na stacji kolejowej Gródek. Partyzanci zdobyli większą
ilość broni. Według pamiętnika „Żelaznego”, 50 sztuk.
Pamiętnik
„Żelaznego” …, s. 33.

16.08.1946
– pow. Włodawa, szosa Lublin-Włodawa

15 km. Od Włodawy oddział „Jastrzębia” w sile ok. 20 ludzi
zaatakował z zasadzki konwój samochodowy przewożący
aresztowanych. Partyzanci odbili 12 więźniów.
Podczas walki zginął oficer UB Jan Dudycz, dowodzący tą grupą
oficer UB z Lublina i dwóch żołnierzy KBW.
Pamiętnik
„Żelaznego” …, s. 44; I.Caban, E.Machocki, Za władzę ludu,
Lublin 1975, s. 373.

Data
dzienna NN, wrzesień 1946 – pow. Radzyń Podlaski, szosa koło
Jabłonia

Poruszający się samochodem ciężarowym oddział w sile 22 ludzi
natknął sie na zasadzkę KBW. Partyzanci udając GO podeszli do
stanowisk KBW i z zaskoczenia rozbroili żołnierzy. Dowiedzieli się
od nich o dwóch kompaniach KBW, operujących w tym rejonie i
postanowili sie wycofać. Zabrali na swój samochód
żołnierzy KBW, a po drodze pojmali jeszcze dwóch oficerów
UB. Jeden z funkcjonariuszy próbował uciekać i został
zastrzelony przez „Czarnego” (Antoniego Kosińskiego). We wsi
Kolano partyzanci natknęli sie na kolejną GO KBW i znowu używając
sprawdzonego podstępu, rozbroili 30 żołnierzy KBW, po czym
wszystkich uwolnili. W sumie partyzanci zdobyli 7 dichtiarowów
i ok. 45 sztuk innej broni oraz torbę z papierami UB, w której
znajdowały sie dane konfidentów UB z powiatu radzyńskiego.
Dokumenty te zostały przekazane do Obwodu WiN Radzyń Podl.
Pamiętnik
„Żelaznego” …, s. 46-47
.

02.10.1946
– pow. Włodawa, szosa Włodawa-Chełm, Parczew

Oddział „Jastrzębia” wykonał akcje na Parczew. Zatrzymano
pięć samochodów. Trzy zwolnili, dwa zatrzymali i pojechali
nimi do Parczewa, gdzie rozbroili posterunek MO, przeprowadzili
rekwizycję w siedzibie UNRRA, spółdzielni i na stacji PKP.
CAW,
syg. 1582/75/1034, k. 182; Pamiętnik „Żelaznego” …, s. 47.

09.10.1946
– pow. Włodawa, szosa Lublin-Włodawa

Oddział zarekwirował lekarstwa z samochodu należącego do Wydziału
Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego.
CAW,
syg. 1582/75/1034, k. 209.

22.10.1946
– Włodawa

Oddział ”Jastrzębia” rozbił PUBP we Włodawie. Akcja miała
następujący przebieg. 20 października
„Jastrząb” zebrał kadrowych członków oddziału oraz
ludzi z placówek obwodu, w sumie 65 osób. Akcje
rozpoczęło zarekwirowanie kilkadziesiąt km. Od Włodawy autobusu i
ciężarówki. Rano 22 października,
dysponując dwoma pojazdami, „Jastrząb” podzielił swoje
zgrupowanie na dwie części. On sam z częścią oddziału pojechał
do Milejowa, gdzie rozbroił posterunek MO. Reszta zgrupowania, z
„Żelaznym” i „Ordonem” (Józefem Strugiem) na czele, w
tym samym czasie, rozbroiła milicjantów w Łęcznej oraz
zamieniła wysłużony autobus na sprawniejszą ciężarówkę.
Obydwu tych akcji dokonano w celu odciągnięcia uwagi od Włodawy.
Następnie obydwie grupy ponownie się połączyły i wspólnie,
znów bez jednego wystrzału rozbroiły milicje w Cycowie.
Stamtąd partyzanci skierowali się prosto do Włodawy, po drodze
rekwirując jeszcze jedną ciężarówkę. Dopiero tuż pod
miastem „Jastrząb” zrobił krótka zbiórkę
oddziału, na której wyjawił swym ludziom cel uderzenia.
Wieczorem partyzanci wjechali wreszcie do miasta. Pierwsze kroki
skierowali ku Komendzie Powiatowej MO. Zdobyto ją, podobnie jak
wcześniej posterunki, bez większego trudu. Zostawiwszy 7 ludzi do
pilnowania schwytanych, „Jastrząb” ruszył teraz pod siedzibę
UB. Ciężarówki zajechały przed główne wejście.
Wartownik próbował zatrzymać idącego ku drzwiom
„Jastrzębia”, lecz ten krzyknął na niego: „Stań na
baczność, durniu! Nie widzisz, że my z Chełma?” Nim
zdezorientowany wartownik połapał sie w sytuacji, został
rozbrojony przez partyzantów. Funkcjonariusze UB właśnie
spożywali kolację, kiedy „Jastrząb”, nie wzbudzając żadnej
reakcji, wszedł na stołówkę. Zatrzymał się tuz za
drzwiami, czekając na wejście swych ludzi. Nagle jednak ubek Stefan
Pietrykowski rozpoznał „Jastrzębia”. Część funkcjonariuszy
sięgnęła po broń. Rozpoczęła się strzelanina. Zablokowawszy
grupę „bezpieczniaków” w stołówce ogniem broni
maszynowej, większość oddziału ruszyła pod główny gmach,
z którego okien również zaczęto strzelać. Po
krótkiej walce sforsowano drzwi, po czym uwolniono więźniów.
Wycofujący sie partyzanci zostali nieoczekiwanie ostrzelani z boku
przez spieszący w sukurs UB pododdział 49 Pułku Piechoty. Pod
ogniem wojska członkowie AK-WiN wycofali się jedną tylko
ciężarówką, tracąc dwóch zabitych, „Śmigłego
(NN) i '”Sybiraka” (Wacław Kondracki). Ze strony UB poległo 3
funkcjonariuszy i jeden został ranny. Oddział „Jastrzębia”
uwolnił około 100 więźniów.
CAW,
syg. 1582/75/259, k. 38; H. Pająk, „Jastrząb kontra UB”, Lublin
1993, s. 143-160.

KALENDARIUM DZIAŁAŃ BOJOWYCH 1945-1947 – część 3

31.10.1946
– pow. Włodawa, Opole

Oddział rozbił i opanował posterunek MO i pocztę.
CAW,
syg. IV 501 1/A 631, k. 456.

31.10.1946
– pow. Lubartów, Łęczna

Połączone
oddziały „Jastrzębia”, „Uskoka” (Zdzisława Brońskiego)

i
„Ordona” (Józefa
Struga) przerwały łączność telefoniczną z Łęczną, a
następnie weszły do miasta i zlikwidowały 11 osób –
członków PPR i współpracowników UB, w tym 1
milicjanta.

CAW,
syg. 1582/75/259, k. 39; W obronie władzy ludowej 1944-1952. Wybór
wydarzeń z dziejów walk w obronie władzy ludowej w Polsce w
latach 1944-1952, red. T. Walichnowski, W-wa 1985.

25.11.1946
– pow. Włodawa, Parczew

Oddziały „Jastrzębia”, „Ordona” i partyzanci z rozbitego
oddziału NSZ „Boruty” rozbili posterunek MO w Parczewie.
Partyzanci pobili komendanta posterunku, a potem przeprowadzili
rekwizycję w miejscowej spółdzielni.
CAW,
syg. 1582/75/1033, k. 306; ASRL, syg. SR 662/49, t. III, k. 189-207.

26.11.1946
– pow. Chełm, Świerszczów

Oddziały „Jastrzębia”, „Ordona” i „Uskoka” – razem ok.
70 ludzi – jadąc do Chełma w celu opanowania magazynów
broni KOP-Wschód natknęły sie na GO KBW. Według danych KBW,
w czasie walki poległo 2 żołnierzy KBW, a jeden został ranny.
Według pamiętnika „Żelaznego” poległo kilkunastu członków
GO i jeden z partyzantów.
CAW,
syg. 1582/75/1033, k. 308; ASRL, syg. SR 662/49, t. III, k. 200-223;
Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 53.

05.12.1946
– pow. Włodawa, Rozkopaczew

Oddziały „Uskoka”, „Ordona” i „Jastrzębia”
przeprowadziły akcję przeciwko komunizującej wsi Rozkopaczew.
Partyzanci zabili 1 członka ORMO i spalili zabudowania należące do
aktywnych komunistów.
CAW,
syg. 1582/75/1044, k. 5; Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 55.

05.12.1946
– pow. Włodawa, Buradów

GO KBW zaatakowała oddział „Jastrzębia”. Poległ 1 członek
GO, a jeden został ranny. Partyzanci zdobyli samochód,
radiostację, 4 rkm i wycofali się bez strat.
CAW,
syg. 1582/75/1044, k. 5; Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 57.

08.12.1946
– pow. Włodawa, Gródek

Na stacji kolejowej Gródek o godz. 7:00 oddział „Jastrzębia”
starał się przeprowadzić akcję rekwizycyjną na pociąg relacji
Łuków-Lublin. Pociągiem tym jechała GO KBW licząca 14
żołnierzy i oficerów. Wywiązała się walka, w wyniku
której 4 żołnierzy odniosło ciężkie rany, dwóch
lekkie, a pozostali poddali się. Wszyscy zostali rozbrojeni. Zdrowi
żołnierze zostali uprowadzeni i po kilku godzinach zwolnieni. Po
stronie partyzantów było kilku rannych. Partyzanci zdobyli 2
dichtiarowy i kilka pepesz.
CAW,
syg. 1580/75/259, k. 14; CAW, syg. 1582/77/1044, k. 6; Pamiętnik
„Żelaznego”…, s. 56.

18.12.1946
– pow. Włodawa, Parczew

Oddział przeprowadził akcję na pociąg. Partyzanci rozbroili grupę
milicjantów i funkcjonariuszy UB, zabrali przewożony przez
nich transport 60 sortów mundurowych i uprowadzili członka
ORMO i 3 milicjantów, członków działającej tam Grupy
Operacyjnej MO. Funkcjonariusze ci zostali potem zastrzeleni.
Pamiętnik
„Żelaznego”…, s. 56.

24.12.1946
– pow. Włodawa, Wola Wereszczyńska

Na skutek zdrady żołnierza placówki podległej
„Jastrzębiowi”, „Orzełka” (Bolesława Koniecznego) UB
dowiedziało się, gdzie będą spędzać święta partyzanci
„Jastrzębia”. Do Woli Wereszczyńskiej wysłana została licząca
25 żołnierzy GO KBW i UB, która otoczyła dom gospodarza Kozła,
gdzie przebywał „Jastrząb” wraz z 12 ludźmi.
Partyzanci przedarli się przez pierścień okrążenia, lecz dwóch
z nich, „Ryś” (Zdzisław Kogut) i „Słoń” (Józef
Milaniuk) poniosło śmierć, a kilku odniosło rany. Ze strony GO
poległ 1 żołnierz KBW, a 1 funkcjonariusz UB został ranny. Dzień
ten zapisał się w pamięci partyzantów „Jastrzębia”
jako „krwawa Wigilia”.
CAW,
syg. 1580/75/234, k. 192; Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 58.

31.12.1946/
01.1947 – Radzyń Podlaski

Oddziały Obwodu Radzyń i oddział „Jastrzębia” z Obwodu
Włodawa przeprowadziły akcję na PUBP w Radzyniu Podl. Jej przebieg
znamy z pamiętnika „Żelaznego (Edwarda Taraszkiewicza), brata
„Jastrzębia”. Według „Żelaznego”: „Na lotnisku w pobliżu
Radzynia, na punkcie koncentracyjnym czekało już ok. 300-350 ludzi z
całego Obwodu. Była to prawie cała „armia” jak to określił
„Jastrząb”. Leon Sołtysiak „Dżems” („James”) czekał
też już na nas. Brakowało jeszcze dwóch dużych grup
konspiracyjnych z dalszych okolic pow. radzyńskiego, mających
przyjechać autami, które zawiodły w podobieństwie naszych.”
Po przybyciu oddziału „Jastrzębia” odbyła się ostatnia narada
przed wyruszeniem do akcji. Dowodzący wszystkimi grupami Komendant
Obwodu Radzyń kpt. „James” przedstawił na niej plan opanowania
Radzynia. Według niego „miano zaatakować UB i Pow. Kom. MO,
jednocześnie sterroryzować ich ogniem broni maszynowej, przez co,
twierdził „Dżems”, ubeki się poddadzą. W międzyczasie
doszedł „Dżemsa” meldunek z Radzynia, że kwateruje tam w
szkole powszechnej oddział KBW w sile 50-60 ludzi. Według „Dżemsa”
grupę tę należało również w ten sam sposób
opanować.” Przedstawiony plan wzbudził kontrowersje. Według
„Żelaznego”: „Planowi temu sprzeciwił się „Jastrząb”,
proponując i podsuwając plan podejścia do wartownika KBW, zdjąć
go, wydobyć od niego hasło, po czym opanować przy tej pomocy z
paroma ludźmi jednocześnie wartowników
UB. Przy pomocy tego będzie można zbliżyć się do gmachu UB. W
razie gdyby doszło przypuszczalnie do do strzałów, to by
można było gmach UB palić od dołu. Inaczej, twierdził
„Jastrząb”, ubeki się nie poddadzą i będą się bić do
ostatniego naboju świadomi swego losu.” (…) „Plan „Jastrzębia”
został odrzucony przez „Jamesa”. Ostatecznie uzgodniono, iż
oddział „Jastrzębia” będzie atakował główny cel –
budynek Urzędu Bezpieczeństwa, grupa „Jurka” (Jerzy Skoliniec)
i „Płomienia” (Jan Grudziński) budynek szkoły obsadzony przez
żołnierzy KBW, a bojówka „Kuli” (Antoni Grochowski)
otrzymała jako zadanie zajęcie poczty i zniszczenie centrali
telefonicznej. Natomiast plutony z rejonu VIII pod dowództwem
por. „Marnego” (Wacław Stelmaszuk) i z rejonu II pod dowództwem
por. „Roli” (Piotr Woszczuk) miały za zadanie ubezpieczanie
całej akcji od strony Łukowa, Radzynia, Międzyrzeca i Parczewa.
Atak miał nastąpić o północy. Do akcji ruszono z
dwugodzinnym opóźnieniem, bez dwóch
grup, które nie przybyły. Ok. Godz. 4:00 wartownik stojący
na warcie przy Urzędzie Pocztowym zauważył wchodzących żołnierzy
z rejonu VI, którzy mieli zająć budynek pocztowy.
Natychmiast powiadomił kwaterującą w szkole załogę punktu
kontrolnego KBW o napadzie. Dowódca punktu kontrolnego por.
Pudłowski ogłosił alarm. Doszło do wymiany strzałów.
Podłożona przez Józefa Małeckiego „Sokoła” mina w
murze budynku UB wyrwała za mały otwór. Następna mina –
9-kilowa nie wybuchła, gdyż miała przemokniętą spłonkę.
Ostrzał budynku nie przyniósł spodziewanego efektu. Drobny
sukces odniosły jedynie grupy atakujące budynek szkoły, w którym
bronili się żołnierze KBW. Po ostrzelaniu budynku z garłacza
wywiesili oni białą flagę, ale nikt ze szturmujących nie chciał
iść do nich. Gdy minął moment zaskoczenia, żołnierze ponownie
zaczęli sie ostrzeliwać. Bez strzału opanowano jedynie budynek
poczty. Wraz z nastaniem świtu kierujący akcją komendant Obwodu
zarządził odwrót. Kolejno wycofywały się poszczególne
grupy w kierunku swoich rejonów. Oddział „Jastrzębia”
odszedł z placu boju jako jeden z ostatnich w kierunku Marynina.
Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 57-60.

01.01.1947
– pow. Radzyń Podlaski, Okalew

Oddział „Jastrzębia zorganizował zasadzkę na GO ścigającą
partyzantów po akcji na PUBP w Radzyniu. GO składała się z
33 żołnierzy KBW i 7 funkcjonariuszy PUBP. Według akt KBW, w
wyniku walki rannych zostało 5 żołnierzy WP i 1 funkcjonariusz UB
oraz 6 członków grupy zostało wziętych do niewoli.
Partyzanci zdobyli dwa samochody, 6 ppSz, 1 rkm i 1 kbk. „Jastrząb”
kazał uwolnić 5 żołnierzy. Plutonowego Władysława Klimsa
oddział uprowadził i prawdopodobnie zlikwidował. Nieco inaczej
wynik akcji opisał w swym pamiętniku „Żelazny”. Według niego
wydarzenia miały następujący przebieg. W Okalewie oddziały
pościgowe napotkały odpoczywający oddział „Jastrzębia”.
Doszło do walki. Pomimo zaskoczenia partyzanci szybko przeszli do
kontrataku. W ferworze walki zniszczone zostały strzałami z
rusznicy samochody, którymi przyjechali żołnierze KBW.
Ostudziło to ich zapał, w rezultacie czego uciekli oni z pola
walki. Zginęło 4 żołnierzy KBW, referent UB Smoraczewski, do
niewoli wzięto 7 żołnierzy. Spośród partyzantów
zginął Stefan Kucharuk „Ryś II” i Kazimierz Kłosiński
„Biały”, ranny został Stanisław Łuć „Żandarm”.
CAW,
syg. 1580/75/234, k. 219; Pamiętnik „Żelaznego”…, s. 90-91.

03.01.1947
– pow. Radzyń Podlaski, Siemień

Oddział „Jastrzębia” zorganizował atak na liczący 29
żołnierzy oddział KBW. Według pamiętnika „Żelaznego” oraz
akt KBW i UB akcja owa miała następujący przebieg.
Wieczorem z 2 na 3 stycznia 1947 r. wyruszono w kierunku Siemienia.
Zdecydowano się na podejście grupą czołową do budynku i wezwanie
żołnierzy do złożenia broni. Na wypadek oporu zastosowano manewr
okrążenia, który miała wykonać grupa „Żelaznego”.
Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Obie grupy zajęły
stanowiska. Pierwsza pod osobistym dowództwem „Jastrzębia”,
udając oddział wojska, zaczęła się zbliżać w kierunku budynku
szkoły, w którym kwaterowali żołnierze KBW. Tuż przed samym
budynkiem grupa została zatrzymana przez wartownika. Dalej
wydarzenia potoczyły sie błyskawicznie. Po krótkiej wymianie
ognia budynek szkoły został zdobyty przez partyzantów.
Żołnierzy KBW rozbrojono. Jedynym poszkodowanym wśród
partyzantów był dowódca oddziału WiN, Leon
Taraszkiewicz „Jastrząb”. Został on ciężko ranny i w wyniku
tych ran, podczas transportu na placówkę terenową, po kilku
godzinach zmarł. Został potajemnie pochowany na cmentarzu w
Siemieniu, gdzie spoczywa do dziś. Partyzanci rozstrzelali
komendanta grupy KBW, sierż. Stefana Rabendę, kaprala Magdziaka,
za to, że miał ordery „za walkę z bandami”, strzelca Hamala,
gdyż telefonował po pomoc do UB do Parczewa i Radzynia oraz
strzelca Uruska, gdyż powiadomił dowódcę o zbliżaniu sie
partyzantów. Następnie partyzanci wyprowadzili żołnierzy na
dwór, kazali im położyć sie na ziemi i zdjęli z nich
mundury, a „Żelazny” wygłosił przemówienie, w którym
nawoływał żołnierzy do przyłączenia się do partyzantki.
Atakujący, oprócz ubrań, zdobyli 3 rkm, 21 ppSz i 4 kb.
Akcja rozpoczęła się o godz. 1:00 i trwała 45 minut. Następnie
oddział przemaszerował do wsi Brzozowy Kąt i zarekwirował z kasy
gminy 100 tys. zł., a później
przeszedł do Tłuśćca i zabrał z gminy 200 tys. zł.
CAW,
syg. 1580/75/234, k. 193; AUOPDL MA, syg. 24/31, k. 12.

29/30.01.1947
– pow. Włodawa, Wola Wereszczyńska

Partyzanci z oddziału „Jastrzębia”zabrali z kasy gminy 50 tys.
zł. Zostawili pokwitowanie sygnowane „Groźny”.
AUOPDL
MA, syg. 24/31, k. 18.

12.03.1947 – pow. Włodawa, Pieszowola
W porozumieniu z szefem miejscowej placówki, „Rogiem”
(Feliksem Majewskim), patrol z oddziału „Żelaznego” w składzie: „Żelazny” (Edward Taraszkiewicz), „Sokół” (Mieczysław Małecki) i
„Wacek” (Karol Mielniczuk) zlikwidowali członka PPR i kierownika
samopomocy, Piotra Grzywaczewskiego.
Pamiętnik
„Żelaznego”…, s. 64.

Kalendarium
opracowano na podstawie:

Rafał Wnuk, Lubelski Okręg AK, DSZ i WiN 1944-1947, Warszawa 2000