Dokument o kpt. "Młocie" w TV Polonia

Historia "Młota" czyli dwie Polski

W najbliższy poniedziałek o godz. 22:20 TV Polonia wyemituje film dokumentalny pt. "Historia "Młota" czyli dwie Polski", ukazujący sylwetkę i okoliczności śmierci kpt. Władysława Łukasiuka ps. "Młot", dowódcy VI Brygady Wileńskiej AK walczącej na Podlasiu z komunistycznym reżimem w latach 1945-1953.

kpt. Władysław Łukasiuk "Młot"

TV Polonia: Poniedziałek 22:20   
Emisje powtórkowe:
27.03.2007 o  04.22
27.03.2007 o 10.40

Reżyseria: Krzysztof Wojciechowski
Scenariusz: Krzysztof Wojciechowski
Zdjęcia: Jerzy Bonczyk, Krzysztof Wojciechowski
Muzyka: Czesław Niemen ("Bema pamięci żałobny rapsod")
Produkcja: Polska
Rok produkcji: 2002

Leniwie płynące rzeki, znieruchomiałe starorzecza, stawy, zielone łąki, moczary, potoki z wierzbami nad brzegiem. Bukolicznie, cicho, sennie. Ale na Podlasiu nie zawsze było spokojnie. W rodzinnej tradycji mieszkańców tych stron nadal żyją wydarzenia 1863 roku, jakby wyjęte z kartonów Grottgera, a pamięć najstarszych Podlasian przechowuje obrazy wojny polsko-bolszewickiej, sowieckiej, a potem niemieckiej okupacji, wreszcie – szczególnie dramatycznych, bo bratobójczych walk toczonych w tym regionie jeszcze przez kilka lat po 1945 roku. Tragicznych w dwójnasób, bowiem nie wszystkie wystrzeliwane kule raziły ludzi stojących po drugiej stronie granicy oddzielającej ostatnich żołnierzy II Rzeczypospolitej i państwa Podziemnego, od funkcjonariuszy przyniesionego na radzieckich bagnetach reżimu.

Ofiarą niektórych partyzanckich pocisków byli towarzysze broni… Tak właśnie, z ręki podwładnego, zginął bohater filmu – Władysław Łukasiuk, pseudonim "Młot". Jego siostra, Maria Sobolewska, pomagała bojownikom. Piekła im chleb, robiła konieczne zakupy w miasteczku. Do czasu. Zadenuncjowana przez sąsiada, trafiła w ręce oprawców z organów bezpieczeństwa. Mimo nieludzkiego bicia, tortur i trzech miesięcy spędzonych w karcerze, młoda dziewczyna nie załamała się, odmówiła współpracy z UB. Wyrokiem sądu została skazana – "za zdradę ojczyzny" – na dziesięć lat więzienia, z czego sześć przesiedziała. Po powrocie zastała dobytek rozgrabiony. Ale dobrzy ludzie pomogli. Nie udało się jej jednak trafić na ślad mogiły brata.

Zamordowany w lesie przez podkomendnego został pogrzebany na bezludziu, gdzieś nad Nurcem. Ludzie z sokołowskiego UB, powiadomieni przez zdrajcę, odkopali ciało i wywieźli w nieznane do dziś miejsce. To nie jedyna zagadka. Nie do końca wiadomo, kto zabił "Młota". Pada nazwisko dwóch braci walczących w oddziale Władysława Łukasiuka. Czy któryś z nich popełnił zbrodnię? Dlaczego? Na zlecenie bezpieki, czy też z powodów osobistych? Z zemsty? A może nie wytrzymał nerwowo atmosfery zaszczucia, rozłąki z bliskimi, osaczenia w leśnej głuszy przez swoich przecież rodaków, krajan, znajomków? Maria Sobolewska milczy, jej rówieśni sąsiedzi zasłaniają się niepamięcią, bądź wręcz odmawiają odpowiedzi. Po co rozgrzebywać stare sprawy? Lepiej nie mówić, lepiej nie wiedzieć. Ale prawda, choć bolesna, ujrzy światło dzienne.

Emisja 26.03.2007 o 22.20, 04.20 i 27.03.2007 o 10.40 Emisja z napisami angielskimi. Premiera na antenie TV Polonia.


Podlasie, jesień 1947. Żołnierze 2. szwadronu VI Brygady Wileńskiej AK. Kpt. "Młot" klęczy pierwszy od prawej (nad nim cyfra 5).

Ppor./kpt. Władysław Łukasiuk „Młot" urodził się 16 II 1906 r. we wsi Tokary pow. Siedlce w rodzinie chłopskiej, jako najstarszy z czworga dzieci Marcina i Marianny (z domu Swentkowskiej). Mimo, iż jego rodzice byli ludźmi prostymi, zadbali o wykształcenie pierworodnego syna. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Tokarach kształcił się w gimnazjum im. J. Kraszewskiego w Drohiczynie, a po krótkiej przerwie w 1923 r. spowodowanej trudną sytuacją rodzinną, ponownie podjął naukę w prywatnym gimnazjum w Sokołowie Podlaskim (ukończył 6 klas gimnazjum). Po zakończeniu edukacji pracował jako pisarz – buchalter w tartaku w Korczewie pow. Siedlce. Nie uchylał się również od pracy społecznej i około 1927 r. został prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w swej rodzinnej wsi. W 1929 r. W. Łukasiuk został powołany do wojska. Służbę odbywał w 3 pułku strzelców konnych w Wołkowysku. Wykształcenie, dobra kondycja fizyczna i predyspozycje psychiczne stwarzały mu możliwość podoficerskiej kariery wojskowej, bardzo atrakcyjnej dla młodego chłopaka ze wsi. Niestety, podczas ujeżdżania konia na placu koszarowym uległ wypadkowi, doznając poważnych obrażeń głowy i złamania w kolanie lewej nogi. Po powrocie do zdrowia wyszedł z wojska w 1933 r. w stopniu plutonowego. Następstwem wypadku było jednak trwałe kalectwo – lewa noga na zawsze pozostała sztywna. W. Łukasiuk po zawarciu związku małżeńskiego z Jadwigą Oksiutówną osiedlił się w Mężeninie nad Bugiem (gm. Sarnaki pow. Siedlce), skąd pochodziła jego żona. Miał z nią troje dzieci: synów Zygmunta i Andrzeja (urodzonych w 1937 i 1939 r.) oraz córkę Martę (urodzoną w 1942 r.). Do wybuchu wojny pełnił funkcję zastępcy wójta gminy Sarnaki. Utrzymywał się z prowadzenia wiejskiego sklepiku. Starostwo wydzierżawiło mu także dwa odcinki rzeki Bug. Każdy, kto chciał tu łowić ryby lub uprawiać sporty wodne musiał uzyskać zgodę W. Łukasiuka i uiścić stosowną opłatę. Trzeba dodać, że sam W. Łukasiuk był zapalonym rybakiem i wiele czasu spędzał nad Bugiem. Istnieje uzasadnione przypuszczenie, że w okresie tym pracował dla polskiego wywiadu, rozpracowując lewicujących wolnomularzy z Zakonu Wszechświatowego Zjednoczonego Wolnomularstwa „Le Droit Humain" oraz Polskiego Towarzystwa Teozoficznego, odbywających spotkania we dworze w Mężeninie (pod oficjalnym szyldem „Spółdzielni dla prowadzenia kolonii letnich"). Rozpracowywał m.in. Wandę Wasilewską będącą częstym gościem w mężenińskim dworze, komunistkę, która złowrogo zapisała się w historii Polski.

W wojnie obronnej 1939 r. W. Łukasiuk nie brał udziału, gdyż ze względu na swe kalectwo był zwolniony ze służby wojskowej. Natomiast od pierwszych miesięcy okupacji uczestniczył w konspiracyjnej pracy niepodległościowej. Już 4 II 1940 r. został zaprzysiężony jako żołnierz ZWZ (następnie AK). Dowodził drużyną konspiracyjną z Mężeninia, wchodzącą w skład 8 kompanii utworzonej na terenie IX Ośrodka Sarnaki – Górki Obwodu AK Siedlce. Najpoważniejszym przedsięwzięciem organizacyjnym, w którym uczestniczyła drużyna „Młota", była „akcja V" polegająca na zbieraniu elementów niemieckich rakiet V-2. Nocą 9/10 VIII 1944 r. drużyna „Młota" uczestniczyła w odbiorze alianckiego zrzutu broni. 4 X 1944 r. „Młot" będąc zagrożony aresztowaniem przez NKWD poszedł na stałe „do las
u" (tę datę, jako początek swej działalności partyzanckiej, podawał w dokumentacji 5 i 6 Brygady Wileńskiej). Od tej chwili do końca życia pozostawał już na „nielegalnej stopie", chodził po terenie w mundurze i z bronią.

Zimą 1944/45 r. plut. „Młot" nawiązał pierwszy kontakt organizacyjny z Obwodem Bielsk Podlaski, należącym do Białostockiego Okręgu AK. 18 III 1945 r. patrol „Młota" wspólnie z oddziałem T. Chomko „Gerwazego" rozbił grupę operacyjną NKWD na drodze Mężenin – Figały, zadając jej wysokie straty i odbijając kilkunastu aresztowanych. Wkrótce potem grupa „Młota" weszła w skład oddziału partyzanckiego AK-AKO Bielsk Podlaski dowodzonego przez ppor. Teodora Śmiałowskiego „Szumnego", gdzie „Młot" objął funkcję dowódcy pierwszego plutonu, a prawdopodobnie także zastępcy komendanta. Jego pluton wyróżniał się bojowością na tle innych pododdziałów tej jednostki. W szeregach tej jednostki „Młot" i jego żołnierze uczestniczyli w wielu udanych akcjach bojowych, m.in. w walce z grupą operacyjną NKWD, KBW i MO w rejonie Ostrożan. Najsłynniejszą akcją oddziału ppor. „Szumnego", w której pluton „Młota" odegrał główną rolę, było uderzenie na kompanię 11 pułku KBW (w sile ponad 130 żołnierzy) kwaterującą w Siemiatyczach.

Podczas służby w oddziale ppor. „Szumnego" plut. „Młot" złożył egzamin Kursu Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty (SPRP), zorganizowanego dla kadry dowódczej Obwodu AK-AKO’ Bielsk Podlaski. W dwa miesiące później, w sierpniu 1945 r. pchor. „Młot" został awansowany do stopnia podporucznika czasu wojny. Opinia na jego wniosku awansowym była sformułowana następująco: „W czasie akcji „Burza" odznaczył się odwagą i inicjatywą. Następnie był dowódcą plutonu partyzanckiego, dokonał szeregu pomyślnych akcji, zlikwidował wielu szpiclów, był wzorem odwagi w walce". Kolejne awanse: sierż. pchor. (VI 1945 r.) , ppor. cz.w. (15 VIII 1945 r.), por. (X 1946 r.), kpt. (11 XI 1947 r.). Został też odznaczony KW.

Po śmierci ppor. „Szumnego" 26 VII 1945 r. w walce z grupą operacyjną KBW dowodzony przezeń oddział został rozformowany. Jednak „Młot" dołączył 1 VIII 1945 r. wraz ze swoim plutonem do 5 Brygady Wileńskiej. W sierpniu 1945 r. walczył wraz ze szwadronem por. „Zygmunta" pod Sikorami, Zalesiem i w Miodusach Pokrzywnych. Po demobilizacji 5 Brygady pozostał wraz z ppor. Lucjanem Minkiewiczem „Wiktorem" w polu na czele oddziału kadrowego. Na zlecenie Obwodu WiN Bielsk Podlaski wykonał jesienią 1945 r. szereg udanych akcji bojowych (najbardziej spektakularną z nich był zwycięski bój z grupą operacyjną NKWD 30 XI 1945 r. pod Łempicami). Od lutego 1946 r. oddział dowodzony przez „Wiktora" i „Młota" przeszedł ponownie pod rozkazy mjr „Łupaszki" i otrzymał nazwę 6 Brygady Wileńskiej.

W 6 Brygadzie Wileńskiej „Młot" początkowo pełnił funkcję zastępcy dowódcy, zaś od 18 10 1946 r. mianowany został przez mjr. „Łupaszkę" jej dowódcą. Przez dalsze 3 lata dowodził nią, potrafiąc utrzymać się w terenie nawet w najtrudniejszych okresach. Był człowiekiem solidnym, odpowiedzialnym, mającym przy tym świetny instynkt partyzancki. Wyróżniała go mocno zarysowana osobowość i bardzo silny charakter. Odbiciem jego rzetelności w sprawach codziennych jest drobiazgowo prowadzona księgowość 6 Brygady Wileńskiej (nie było mowy o lekkomyślnym szafowaniu ciężko zdobywanymi środkami finansowymi). Osobiście był bardzo odważny. Pomimo kalectwa zawsze maszerował z oddziałem. Starzy mieszkańcy Podlasia pamiętają, że poruszanie się sprawiało mu trudność, często podpierał się używanym przez siebie dziesięciostrzałowym karabinem SWT (tzw. samozariadką). Z pozornie niewyróżniającego się niczym szczególnym terenowego dowódcy niskiego szczebla, w ciągu kilku lat „wyrósł" na najwybitniejszego partyzanta Podlasia. Jego autorytetowi ulegali najlepsi partyzanci i konspiratorzy Podlasia, zdecydowani na kontynuowanie zbrojnej walki o niepodległość po amnestii lutowej 1947 r. – por./kpt. „Huzar", por. „Brzask", plut. „Sokolik", plut. „Ryg" i inni. Cenił go i bardzo się z nim liczył sam major „Łupaszka". Charakteryzował go poprawny stosunek do ludności, bez względu na pochodzenie narodowe, stanowe, czy religijne. W oddziale, rekrutującym się głównie z ludności wiejskiej i małomiasteczkowej, służyli zgodnie zarówno żołnierze pochodzenia drobnoszlacheckiego jak i włościańskiego; w tym także prawosławni. Dbałość o ludność (przejawiająca się m.in. w skutecznym zwalczaniu bandytyzmu i złodziejstwa), dyscyplina panująca w 6 Brygadzie, a także konsekwencja w walce z kolejnymi okupantami sprawiły, że jeszcze za życia stał się wśród ludności Podlasia postacią niezwykle popularną, można powiedzieć – legendarną. Wśród podkomendnych był niezwykle lubiany i szanowany. Z kolei władze komunistyczne przez pół wieku budowały oszczerczą „czarną legendę" „Młota", której pokłosie zbieramy do dzisiaj. Kpt. W. Łukasiuk „Młot" zginął 27 VI 1949 r. na kolonii wsi Czaje Wólka, jak można sądzić w wyniku nieporozumienia, z ręki swego podkomendnego Czesława Dybowskiego „Rejtana" (zwłoki zostały wykopane 13 VIII 1949 r. przez funkcjonariuszy UBP – miejsce pochówku do dziś jest nieznane).

Biogram kpt. "Młota" autorstwa Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego

Wierny przysiędze Hipokratesa – część 1

Sprawa felczera Andrzeja Fedorowicza z Sosnowicy oskarżonego o leczenie partyzantów w latach 1946-1951
Dr Jarosław Kopiński IPN O/Lublin

7 października 1951 roku, dzień po likwidacji grupy WiN dowodzonej przez Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” został zatrzymany przez funkcjonariuszy PUBP we Włodawie Fedorowicz Andrzej, s. Jana ur. 1892, zam. Sosnowica. Oskarżono go o przestępstwo z art. 14 paragraf 1 dekretu z dnia 13 czerwca 1946 roku.1 10 października Prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Lublinie mjr Marek Szauber wydał postanowienie o aresztowaniu Fedorowicza zarzucając mu udzielanie w latach 1949-1951 czynnej pomocy członkom bandy „Żelaznego”2. Został osadzony w więzieniu w Chełmie. Kilka dni później, mianowicie 18 października oficer śledczy PUBP w Chełmie ppor Władysław Makowski wszczął śledztwo przeciwko wspomnianemu Fedorowiczowi.

Pierwsze informacje UB uzyskało o pomocy świadczonej partyzantom przez felczera Fedorowicza w lutym 1951 roku. Podał je przesłuchiwany w Szczecinie Monstrański Jan3, który zeznał, że dowiedział się od Jana Jarmuła i Edwarda Konstantynowa, że „(…) w Sosnowicy pow. Włodawa woj. Lubelskie mieszka doktor Fedorowicz, który jest w bliskim kontakcie z niedobitkami bandy „Jastrzębia” i „Żelaznego” ukrywającymi i grasującymi w woj. lubelskim. Zatem ten według tego co mi opowiadali wyżej wymienieni pomaga bandytom udzielając im pomocy lekarskiej, robiąc opatrunki, w ten sam sposób pomaga im też córka doktora Fedorowicza, studentka medycyny.”4
W kolejnym zeznaniu Monstarński poszerzył informacje przekazane mu przez Jana Jarmuła5. Po tym zeznaniu 20 marca 1951 roku został przesłuchany więzień Konstantynow Edward, który potwierdził, że wraz z Edwardem Taraszkiewiczem6 kilkakrotnie był w 1946 roku u felczera7.

Ciekawe jest pierwsze przesłuchanie Andrzeja Fedorowicza, można by powiedzieć, klasyczne. Miał on opowiedzieć swój życiorys. Fedorowicz zeznał, że służył w armii carskiej w czasie I wojny światowej w charakterze felczera, następnie w 1920 roku powrócił do swojej rodzinnej miejscowości. Praktykował jako felczer powiatowy we Włodawie. Wymienił też, co uszło uwadze przesłuchującego, że w trakcie okupacji niemieckiej leczył partyzantów z ugrupowań Satanowskiego8, Czarnego9 i Chila10 oraz partyzantów AK z oddziału „Jaremy”11.
W 1944 roku został powołany do LWP i skierowany do 6 DP wchodzącej w skład I AWP, z którą przeszedł szlak bojowy na stanowisku felczera batalionowego.12 Został zdemobilizowany w 1946 roku i wrócił na teren Sosnowicy. W trakcie pierwszego przesłuchania zeznał, że przychodzili do niego partyzanci z grupy „Jastrzębia”, którym musiał udzielić pomocy, gdyż grozili mu bronią. Zeznał też, że zwracał się do niego z prośbą o pomoc Adam Zalewski13 oraz ukrywający się Karol Mielniczuk. W kolejnych zeznaniach Fedorowicz potwierdził swoje kontakty z partyzantami, opowiadając o ich leczeniu.14

13 października 1951 roku został przesłuchany przez oficera śledczego PUBP w Chełmie Wacława Lekszyckiego członek oddziału „Jastrzębia” Prucnal Feliks, który zeznał między innymi, że Fedorowicz były przywożony na kwatery do rannych partyzantów przez dowódcę oddziału Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”.15 W tym dniu została przeprowadzona konfrontacja Feliksa Prucnala z Andrzejem Fedorowiczem, w trakcie której Fedorowicz nie przyznał się do leczenia partyzantów na „melinach”.16 Kolejny świadek Adam Zalewski zeznał, że na prośbę ukrywających się partyzantów dostarczył im w lipcu 1950 roku zastrzyki kupione przez Felczera Fedorowicza w aptece w Sosnowicy. Oświadczył również, że informował Fedorowicza dla kogo są te lekarstwa.17

19 października felczer Fedorowicz został przesłuchany przez podprokuratora kpt Stefana Wiktora. Zeznał, podtrzymując poprzednie zeznania składane przed oficerem śledczym PUBP w Chełmie, że przychodzili do niego partyzanci w latach 1946-1950, ale on meldował o nich do Urzędu Gminy w Sosnowicy.18 Po tym przesłuchaniu podprokurator na podstawie jedynie dwóch świadków: Prucnala Feliksa i Adama Zalewskiego podjął decyzję o pociągnięciu Andrzeja Fedorowicza do odpowiedzialności karnej za kilkakrotną pomoc medyczną udzielaną partyzantom oraz za dostarczanie lekarstw.19 W tym samym dniu podejrzany został zapoznany z wynikami śledztwa, które było ujęte na 38 kartach.

Powstaje pytanie, skąd taki pośpiech w działaniach podprokuratora i oficerów śledczych. Moim zdaniem chodziło o szybkie postawienie zarzutów i przeprowadzenie procesu pokazowego, którym de facto chciano spacyfikować oporne środowiska, zwłaszcza wiejskie. Ostatecznie zamiast Fedorowicza wybrano do procesu pokazowego rodzeństwo Dobrowolskich z Urszulina uznając, że ich wina była znacznie cięższa, gdyż przez ponad rok przechowywali oni grupę „Żelaznego” w swoich zabudowaniach.
Jako swoiste kuriozum śledztwie należy przytoczyć charakterystykę sporządzoną przez Posterunek MO w Sosnowicy, w której można zacytować między innymi:
„W okresie okupacji nadal zamieszkiwał i pracował jako felczer, oficjalnie do organizacji podziemnych AK nie należał, lecz współpracował oraz był przychylnie ustosunkowany do okupanta, gdzie w tym okresie utrzymywał przyjazną znajomość z niemiecką policją” I dalej :”(…) Jako felczer bardzo w ordynarny sposób odnosił się do ludności biedniejszej, której z niechęcią udzielał pomocy lekarskiej”20
Całkowicie odmienną opinię wystawił Sekretarz GRN w Sosnowicy, który w zdaniu końcowym pisze:
„Nadmienia się, że jest opinii nieposzlakowanej, wśród społeczeństwa cieszy się dobrą opinią i zaufaniem”.21

25 października mjr Szauber Marek wydał postanowienie o zatwierdzeniu aktu oskarżenia sporządzonego przez oficera śledczego WUBP w Lublinie.22
Rodzina oskarżone
go chcąc bronić go wynajęła w listopadzie lubelskiego adwokata Mikołaja Reńskiego, który wystąpił o widzenie z więźniem.
7 Listopada odbyło się w Lublinie posiedzenie niejawne WSR, któremu przewodniczył mjr Juliusz Surażski. Postanowiono na nim akta sprawy przeciwko Fedorowiczowi skierować do ponownego uzupełnienia w śledztwie prowadzonym przez WPR, a nie WUBP oraz utrzymać w mocy areszt jako środek zapobiegawczy.23
19 listopada 1951 roku kpt. Wiktor Stefan przesłuchał mieszkańca wsi Sosnowica Józefa Szumskiego, który pełnił obowiązki wójta gminy Sosnowica od listopada 1946 do sierpnia 1947 (na niego powoływał się Fedorowicz, zeznając, że meldował jemu o pobycie partyzantów). Szumski zeznał, że nie przypomina sobie, aby Fedorowicz meldował mu o pobycie u niego partyzantów, mógł to mówić sekretarzowi gminy Tadeuszowi Szczygielskiemu. Jednocześnie powiedział, że:
„(…) jako felczer cieszył się dobrą opinią i był lubiany przez ludność wsi Sosnowica i okolicznych wsi, gdyż otaczał troskliwą opieką chorych, znał się na leczeniu ziołami, także ściągali do niego ludzie obcy nawet z innych gmin. Był specjalistą chorób dziecinnych. Biednych leczył bezpłatnie. Nikomu nie odmawiał pomocy lekarskiej, jeździł do chorych w dzień i w nocy. Za czasów okupacji niemieckiej jak słyszałem od ludzi, że nie jaki Kowalewski, imienia jego nie pamiętam, pochodzący z Lejna gm. Wola Wereszczyńska, pow. Włodawa (ojciec jego był młynarzem) woził Fedorowicza Andrzeja do partyzantów radzieckich, którym udzielał pomocy lekarskiej. Tak przed wojną jak i w czasie okupacji Fedorowicz leczył bezpłatnie biedną ludność żydowską zamieszkałą w Sosnowicy i nazywali go swoim ojcem. Panie, do mnie mówili, Panie Szumski, tak Fedorowicz to jest naszym ojcem. Obecnie przewodniczącym Gminnej Rady Narodowej Wołoskowola z siedzibą w Sosnowicy jest Pająk (imienia jego nie znam). Za czasów okupacji niemieckiej Fedorowicz leczył partyzantów żydowskich, których dowódcą był niejaki Dąbrowski o ps. „Chyl”. Wiem to stąd, gdyż byli u mnie na kolacji i sami o tym mówili”.24
Kolejny przesłuchiwany w sprawie Tadeusz Parczyński – sekretarz gminy w latach 1946-1947 – nie potwierdził, aby Fedorowicz meldował mu osobiście o pobycie partyzantów, bądź swoich wyjazdach do nich.25


Przypisy do części 1:
1. Postanowienie o zarządzeniu rewizji z dnia 7.paździenika 1951, IPN LU 31/72,k.7
2. Postanowienie o tymczasowym aresztowaniu z dnia 10.10.1951, IPN Lu 31/72, k.11-11v
3. Monastrański Jan ur. 28.02.1921, skazany przez sąd rumuński za fałszowanie dokumentów na 7 lat wiezienia, następnie skazany w 1944 roku przez sąd polowy 5 DP LWP za napad na karę smierci, ułaskawiony do 10 lat, w 1946 roku został zwolniony. Ponownie aresztowany w 1949 roku przez funkcjonariuszy WUBP w Szczecinie.
4. Protokół przesłuchania świadka z dnia 6 lutego 1951 roku IPN LU 31/72,k. 15-15v
5. Protokół przesłuchania świadka z dnia 19 mara 1951 roku IPN LU 31/72,k. 16-18
6. Edward Taraszkiewicz "Żelazny", "Grot", żołnierz WiN. W 1945 roku powrócił z robót przymusowych w Niemczech. Wstąpił do oddziału dowodzonego przez swego młodszego brata Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia". W 1947 roku, po śmierci brata objął dowództwo nad oddziałem. Nie dowierzając zapewnieniom ówczesnych władz komunistycznych , nie ujawnił się w kwietniu 1947 roku. Zginął w walce z grupą operacyjną KBW i UB 6 października 1951 roku w Zbereżu koło Włodawy. Miał 31 lat.
7. Protokół przesłuchania świadka z dnia 20 marca roku IPN LU 31/72,k. 19-19v
8. Grupa Satanowskiego "Jeszcze Polska nie zginęła" była podporządkowana Sztabowi Partyzanckiemu.
9. Oddział partyzantki sowieckiej dowodzony przez płka Iwana Baanowa "Czornyj" operował na terenie północnej Lubelszczyzny w 1944 roku.
10. Oddział Chyla Gryszpana składał się z partyzantów żydowskich- uciekinierów z gett oraz z obozów śmierci w Sobiborze i w Treblince.
11. Oddział AK dowodzony przez kpt. Bolesława Flisiuka "Jaremę" został stworzony w 1944 roku. Tworzyli go żołnierze z Obwodu AK Włodawa.
12. Był odznaczony medalem na polu chwały, Medalem za Warszawę, Odrę i Nysę, odznaką Grunwaldu.
13. Protokół przesłuchania podejrzanego z dnia 8 października 1951 roku IPN LU 31/72,k. 20-23
14. Protokół przesłuchania podejrzanego z dnia 10, 11,12 października 1951 roku IPN LU 31/72,k. 24-30
15. Protokół przesłuchania świadka z dnia 13 października 1951 roku IPN LU 31/72,k. 30-31
16. Protokól konfrontacji z dnia 13.10.1951 roku IPN LU 31/72, k. 32-33 Kolejną konfrontację przeprowadzono w obecności podprokuratora WPR w Lublinie kpt Wiktora Stefana. Nie przyniosła ona również spodziewanych przez śledczych rezultatów.
17. Protokół przesłuchania świadka z dnia 14 października 1951 roku IPN LU 31/72,k. 34-35
18. Protokół przesłuchania podejrzanego z dnia 19 października 1951 roku IPN LU 31/72,k. 41-43
19. Postanowienie o pociągnięciu do odpowiedzialności karnej z dnia 20 października 1951 roku IPN LU-31/72, k.44
20. Charakterystyka z dnia 19 października 1951 roku Andrzeja Fedorowicza, IPN LU 31/72, k. 48
21. Opinia dot. Andrzeja Fedorowicza, IPN LU 31/72, k49
22. Postanowienie o zatwierdzeniu aktu oskarżenia z dnia 25 października 1951 r. IPN LU 31/72, k. 53
23. Wyciąg ze wspólnego protokołu posiedzenia niejawnego z dnia 7 listopada 1951 roku IPN LU 31/72, k. 60
24. Protokół przesłuchania świadka J. Szumskiego z dnia 19 listopada 1951 r. IPN LU-31/72, k.63 i n.
25. Protokół przesłuchania świadka T. Parczyńskiego z dnia 21 listopada 1951 roku IPN LU 31/72 W piśmie do Prokuratury Przewodniczący GRN w Sosnowicy Stanisław Pająk napisał, że meldunki z lat 1945-1947
dotyczące pobytu partyzantów nie zachowały się, gdyż prawdopodobnie zostały spalone przez grupę "Jastrzębia" – patrz pismo z dnia 29 listopada 1951 roku IPN LU 31/72, k. 73

Wierny przysiędze Hipokratesa – część 2>

Wierny przysiędze Hipokratesa – część 2


Sosnowica. Pozostałości po domu Andrzeja Fedorowicza.

8 grudnia 1951 roku akta przeciwko Andrzejowi Fedorowiczowi ponownie zostały przesłany do WSR w Lublinie. W styczniu po analizie zgromadzonych materiałów w sprawie mecenas Mikołaj Reński zgłosił wniosek o zbadanie nowych świadków:
1. Bolesława Turbinowskiego, s. Szlomy, zam. Dzierżoniów ul. Wesoła,
2. Henryka Burdala z Łodzi,
3.Stefana Kowalewskiego z Olsztyna,
4. Turbinera Kindera z Łodzi,
5. Łotysa Wacława z Sosnowicy,
6. Szustaka Andrzeja z Kodeńca,
7. Budzyńskiego Stanisława z wsi Górki.

Świadkowie ci mieli zeznać, że:
1. w czasie okupacji niemieckiej walcząc w żydowskim oddziale partyzanckim był świadkiem, jak oskarżony udzielał pomocy jemu jak i innym partyzantom,

2. że w czasie okupacji niemieckiej leczył bezpłatnie zbiegłego z niewoli żołnierza sowieckiego za co groziła mu kara śmierci,

3. że jako członek AL korzystał z pomocy lekarskiej udzielanej mu przez oskarżonego, którego woził również do lasów, gdzie udzielał on pomocy lekarskiej partyzantce aelowskiej i żydowskiej,

4. że jako uciekinierka z obozu śmierci w Sobiborze i będąca ciężko chorą znalazła w oskarżonym oparcie i pomoc, a przede wszystkim pomoc lekarską,

5,6,7. że oskarżony bezinteresownie udzielał pomocy lekarskiej podczas okupacji niemieckiej partyzantom z oddziałów polskich, żydowskich i radzieckich.26
Jednocześnie obrońca na prośbę rodziny wystąpił o zbadanie stanu zdrowia oskarżonego, co też uczyniono. Zezwolono, co było rzadkością w ówczesnych czasach na widzenie obrońcy z oskarżonym.

17 stycznia 1952 roku na sesji wyjazdowej w Chełmie odbyła się rozprawa sądowa. Sądził sąd w składzie: Przewodniczący kpt. Bolesław Kardasz strz. Monda Stefan i strz. Emil Bałuta. Oskarżał nadprokurator kpt. Wiktor Stefan. Zabierając głos na rozprawie oskarżony wyjaśnił, że nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów zawartych w akcie oskarżenia i złożył obszerne zeznania wyjaśniające.
Zeznania te zostały potwierdzone przez wezwanych przez obronę świadków: Józefa Szumskiego i Tadeusza Parczyńskiego, którzy potwierdzili podczas procesu, że mógł mieć miejsce fakt meldunku o pobycie partyzantów dokonany przez oskarżonego, ale nie ma na to stosownej dokumentacji w gminie, a oni nie pamiętają o tym.
Ciekawe zeznania na rozprawie złożyli: Bolesław Turbinowski, s. Szlomy, który potwierdził, że oskarżony zawsze niósł pomoc rannym partyzantom, w tym również uciekinierom z obozu śmierci w Sobiborze. Dodał, że robił to bezpłatnie.27
Również Turbiner Kinder zeznała:
„(…) Pewnego razu w czasie okupacji zostałam silnie pobita kołkiem tak, że myślałam, że nie wytrzymam, zaraz posłałam córkę po doktora Chomickiego jednak ten bał się przyjść i odmówił. Córka wobec tego zwróciła się do Fedorowicza, który mimo wszystko przyszedł i zbadał mnie. Okazało się, że miałam złamane żebro, Fedorowicz opatrzył mnie nasmarował maścią. Żeby nie Fedorowicz to na pewno bym już nie żyła, bo w tym czasie nikt inny nie odważył się udzielić pomocy żydkom. Później kiedy byłam z rodziną już w lesie Fedorowicz też mnie leczył, przywoził lekarstwa i za to nie chciał żadnych pieniędzy. Fedorowicz również i innych, kto tylko był biedny leczył bez grosza….W tym czasie Fedorowiczowi groziła śmierć za udzielanie pomocy żydkom jednak on był odważny i nie bał się niczego”.28

W ostatnie mowie prokurator zażądał 5 lat więzienia, natomiast oskarżony poprosił o najniższy wymiar kary.29 Skazany został na łączną karę dwóch lat więzienia z zawieszeniem na 3 lata.30
19 stycznia 1952 roku więzień Fedorowicz opuścił wiezienie w Chełmie.

24 lipca 1952 roku Naczelny Prokurator Wojskowy złożył wniosek rewizyjny w sprawie Fedorowicza zarzucając sądowi I instancji oparcie się tylko na zeznaniach oskarżonego złożonych na rozprawie oraz Józefa Szumskiego. „Przyjmując kwaflikację prawną Sąd I instancji w konkretnym przypadku stanął na politycznie i prawnie błędnym stanowisku. Wyszedł bowiem Sąd z założenia, że oskarżony z tytułu swego zawodu winien był każdemu udzielić pomocy lekarskiej w ramach swej wiedzy i uprawnień i dlatego w tym wypadku nie można zastosować kwalifikacji z art 14 paragraf 1 MKK. Z takim poglądem nie można się zgodzić”.31
Najwyższy Sąd Wojskowy po rozpatrzeniu sprawy postanowił uchylić wyrok i skierować ponownie sprawę do rozpatrzenia przez Sąd Wojskowy w Lublinie.32
27 stycznia 1953 roku decyzją WPR w Lublinie Andrzej Fedorowicz trafił z powrotem do wiezienia, tym razem z art. 28 do art. 86 KKWP.33
Ponownie funkcjonariusze WUBP w Lublinie rozpoczęli śledztwo, ale tym razem oskarżony nie przyznawał się do winy. 28 stycznia śledztwo zostało zamknięte i sporządzony został akt oskarżenia. Dodatkowo przesłuchano w nim tylko więźnia Feliksa Majewskiego,34 którego zeznanie nie obciążało oskarżonego. Oficerowie śledczy WUBP w Lublinie sprawę potraktowali niezwykle rutynowo, gdyż zapewne zdawali sobie sprawę, że wyrok w niej musi zapaść po ich myśli. 25 lutego 1953 roku na niejawnym posiedzeniu, któremu ponownie przewodniczył mjr Surażski Juliusz postanowiono skierować akt oskarżenia do rozpatrzenia na rozprawie oraz podtrzymać areszt w stosunku do oskarżonego.35

Z kolei obrona korzystając z okazji wystąpiła z nowymi świadkami, którzy mieli potwierdzić jej linię. Jednocześnie dostarczono do sądu podanie podpisane przez mieszkańców wsi z gminy Sosnowica: Pieszowoli, Białki, Górek, Olchówki, Orzechowa, Marianki i Sosnowicy. W sumie jak wynika z zachowanych akt w obronie więźnia podpisało się kilkuset mieszkańców wspomnianych wsi.36
10 czerwca 1953 roku odbyła się ponowna rozprawa, której przewodniczył por. Basiński Leszek, a oskarżał podprokurator por. Leberda Edward. Po przesłuchaniu świadków sąd wydał wyrok skazując oskarżonego łącznie na mocy art. 86 par. 2 KKWP na 5 lat, utratę praw publicznych na okres 2 lat i przepadek mienia. Po zastosowaniu amnestii z 1952 roku wyrok złagodzono do 3 lat i 4 miesięcy.37
17 czerwca 1953 roku adwokat wniósł skargę rewizyjną, którą Najwyższy Sąd Wojskowy pozostawił decyzją z dnia 17 lipca bez biegu.38
3 grudnia 1953 lekarz więzienia w Lublinie rozpoznał u oskarżonego gruźlicę włóknistą obu płuc.39
W styczniu 1954 roku Rada Państwa skorzystała z prawa łaski i zawiesiła wykonywanie kary na okres lat dwóch.40
20 stycznia 1954 roku więzień Fedorowicz Andrzej opuścił mury zakładu karne
go.

Podsumowując, sprawa przeciwko Andrzejowi Fedorowiczowi ma kilka wątków. Po pierwsze, pokazuje represyjność ówczesnego aparatu bezpieczeństwa państwa, który aresztując człowieka opierał się tylko na niejasnych przesłankach o pomocy udzielanej partyzantom. Nie potwierdzili tego zatrzymani w 1951 r. żołnierze z grupy Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”: Stanisław Marciniak i Łukasz Domański. Po drugie widoczne jest bardzo mocno, można by rzec niechlujstwo funkcjonariuszy śledczych UB, którzy zadowolili się kilkoma przesłuchaniami oskarżonego oraz zrobili jedną konfrontację. Ich zdaniem to powinno było wystarczyć dla Sądu. Co ciekawe, prawdopodobnie pośpiech ten był powodowany chęcią urządzenia procesu pokazowego oskarżonemu. Nie wzięli pod uwagę późniejszego zachowania oskarżonego, który na rozprawie odwołał wszystkie swoje zeznania złożone, jak tłumaczył, pod przymusem. Po trzecie, zastanawiające jest zachowanie składu sędziowskiego Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie, który dopuścił świadków obrony oraz w wyroku skazującym wziął pod uwagę wszystkie okoliczności, w tym między innymi postawę oskarżonego w trakcie wojny.

Wreszcie, po czwarte, co wynika z zachowanych akt i co też należy podkreślić, to fakt, że wyłania się z nich wspaniała postawa felczera Andrzeja Fedorowicza w trakcie okupacji niemieckiej, o której, gdyby nie akta sądowe i zeznania świadków, zapewne nie dowiedzielibyśmy się od niego samego. Niesienie w trakcie okupacji niemieckiej pomocy rannym partyzantom: radzieckim, żydowskim i polskim oraz ukrywającym się osobom narodowości żydowskiej wymagało dużego poświęcenia i niezwykłej odwagi, którą nie każdy posiadał. Za to w każdej chwili groziła mu kara śmierci ze strony okupanta – żandarmów niemieckich, którzy stacjonowali w Sosnowicy.
Inni odmawiali. On nie odmówił nigdy i co też jest bardzo ważne, nie brał od potrzebujących pieniędzy za wyświadczoną pomoc. Ba, nawet zostawiał leki chorym bez pobrania za nie zapłaty.
Andrzej Fedorowicz zmarł 23 stycznia 1959 roku. Jest pochowany na cmentarzu w Sosnowicy.

Grób Andrzeja Fedorowicza na cmentarzu w Sosnowicy.

Dr Jarosław Kopiński, IPN O/Lublin


Przypisy do części 2:
26. Pismo adwokata M. Reńskiego z dnia 4 stycznia 1952 roku IPN LU 31/72, k. 82-82v.
27. Protokół rozprawy głównej z dnia 17 stycznia 1952 IPN LU 31/72, k. 90 i n.
28. tamże.
29. tamże, k.99v.
30. Wyrok w sprawie przeciwko Andrzejowi Fedorowiczowi IPN LU 31/72 k. 100 i n.
31. Wniosek rewizyjny z dnia 24 lipca 1952 roku IPN Lu 31/72, k. 108-108v
32. Postanowienie IPN LU 31/72, k. 111-112.
33. Postanowienie o pociągnięciu do odpowiedzialności karnej z dnia 28 stycznia 1953 roku IPN LU 31/72.
34. Feliks Majewski ps. "Róg", żołnierz AK. W 1945 roku nie ujawnił swojej działalności. Przeszedł do Zrzeszenia WiN, w którym objął funkcję Komendanta Rejonu II Obwodu WiN Włodawa. W kwietniu 1947 roku ujawnił się, ale nadal utrzymywał kontakt z grupą Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego". Aresztowany, na skutek donosu informatora WUBP w Lublinie Tadeusza Topolskiego został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie na karę wieloletniego więzienia.
35. tamże, k. 127 i n.
36. tamże, k. 139 i n.
37. Wyrok w sprawie Andrzeja Fedorowicza IPN LU 31/72, k. 196 i n.
38. tamże, pismo adwokata z dnia 17 czerwca 1953 roku o protokół rozprawy niejawnej NSW z dnia 17 lipca 1953 roku, k.201-202, 204-205.
39. Orzeczenie lekarskie z 3 grudnia 1953 roku – k. 221.
40. Pismo Prezesa NSW z dnia 14 stycznia 1954 roku – IPN LU 31/72, k.224.

Wierny przysiędze Hipokratesa – część 1>
Strona główna>

„Słowo honoru” – premiera przedstawienia w TVP1

Scena Faktu zaprasza na premierę przedstawienia „Słowo honoru” Krzysztofa Zaleskiego i Pawła Wieczorkiewicza w reżyserii Krzysztofa Zaleskiego, która odbędzie się w poniedziałek 19 marca 2007 (TVP Program 1, godz. 21.00)

Scena Faktu Teatru TV przedstawi spektakl, którego kanwą są powojenne losy kapitana Armii Krajowej – Emilii Marceliny Malessy „Marcysi”, organizatorki i kierownika komórki łączności zagranicznej AK.

Emilia Malessa reprezentuje formację pokoleniową i ideową Rzeczypospolitej, dla której takie pojęcia jak „honor”, „wierność”, „odpowiedzialność” nie były czczymi frazesami. Natomiast dla służby bezpieczeństwa – forpoczty władzy komunistycznej – pojęcia te stanowiły instrumenty wykorzystywane w grze operacyjnej, mającej na celu fizyczne zniszczenie i wyeliminowanie przeciwnika. Tym przeciwnikiem było środowisko niepodległościowe związane ze strukturami Polskiego Państwa Podziemnego.

Spektakl obrazuje starcie tych dwóch postaw, mających swe personifikacje w osobach Emilli Malessy i prowadzącego przeciw niej śledztwo – kapitana Różańskiego. Los Emilii Malessy ma wymiar tragiczny w najgłębszym sensie tego słowa.

Obsada:
Maria Pakulnis (Emila Malessa – „Marcysia”), Anna Grycewicz (Izabela Tańska-Kwapińska – „Iwona”), Monika Krzywkowska (Maria Kann – „Murka”), Katarzyna Herman (Wacława Zapolska – „Basia”), Piotr Adamczyk (Ppłk Józef Rybicki – „Maciej”), Leon Charewicz (Płk Jan Rzepecki – „Prezes”), Robert Gonera (Kpt. Jan Piwnik – „Ponury”/, Jarosław Gajewski (Ppłk Ludwik Muzyczka – „Benedykt”), Jacek Rozenek (Kpt. Józef Różański), Janusz R. Nowicki (Władysław Garnowski), Robert Jarociński (Prokurator), Wojciech Wysocki (Funkcjonariusz IV Wydziału MBP), Jan Pęczek, Marcin Bosak, Jacek Mikołajczak, Andrzej Mastalerz, Przemysław Kaczyński, Sebastian Skoczeń (Funkcjonariusze MBP), Andrzej Piszczatowski (Ppłk Jurij Nikołaszkin), Marcin Troński (Ppłk Siergiej Dawydow), Karolina Dryzner, Joanna Pierzak, Bożena Stachura, Katarzyna Zielińska, Katarzyna Tatarak (Składające Przysięgę), Jerzy Łapiński (/Fotograf), Paulina Chruściel (Kobieta u Fotografa)/, Monika Pikuła (Dziewczyna), Barbara Baryżewska (Starsza Kobieta), Barbara Sołtysik (Matka), Krzysztof Ogłoza, Marcin Sitek, Wojciech Solarz (Mężczyźni na ulicy), Tomasz Leszczyński, Andrzej Ferenc, Tadeusz Borowski (Lektorzy).

Czas: 76’ 52’’
Autorzy: Krzysztof Zaleski, Paweł Wieczorkiewicz
Reżyseria: Krzysztof Zaleski
Zdjęcia: Jacek Petrycki
Scenografia: Marek Chowaniec
Kostiumy: Małgorzata Chachaj
Montaż: Grażyna Łuckoś
Dźwięk: Wacław Pilkowski, Błażej Kukla
Opracowanie muzyczne: Małgorzata Małaszko
Konsultacja historyczna: dr Tomasz Łabuszewski (IPN)

Emila Malessa – „Marcysia”
Urodzona 26 lutego 1909 r. w Rostowie nad Donem w rodzinie o tradycjach patriotycznych (obydwaj dziadkowie brali udział w Powstaniu Styczniowym). Uczestniczyła w kampanii wrześniowej jako ochotnik (w pomocniczej służbie wojskowej) w szeregach 19 DP. W konspiracji SZP-ZWZ-AK od połowy października 1939 r. – najpierw w komórce szyfrów, a następnie jako kierowniczka komórki łączności zagranicznej (przekształconej później w Wydział Łączności Zagranicznej Oddziału V KG ZWZ-AK kryptonim „Zenobia”, „Łza”, „Załoga”, „Zagroda”).

Uczestniczka Powstania Warszawskiego – w 1. batalionie „Rum” w Obwodzie Śródmieście. Po jego upadku wydostała się z Warszawy wraz z ludnością cywilną i kontynuowała działalność niepodległościową na terenie Krakowa aż do rozwiązania AK w styczniu 1945 r. W ramach Delegatury Sił Zbrojnych i I Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN pełniła funkcje kierowniczki komórki łączności zagranicznej. 16 października 1945 r. zgłosiła chęć zakończenia działalności konspiracyjnej (na co uzyskała zgodę przełożonych). Przekazanie obowiązków służbowych miało nastąpić 5 listopada 1945 r.

W nocy z 30 na 31 października 1945 r. została aresztowana w Warszawie przez UB. 10 listopada 1945 r., po uzyskaniu od naczelnika IV Samodzielnego Wydziału MBP kpt. Jacka (Józefa) Różańskiego deklaracji o nierepresjonowaniu podległych jej konspiratorów oraz po kontakcie z aresztowanym 5 listopada prezesem I Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN płk Janem Rzepeckim, zdecydowała się na ujawnienie resortowi wszystkich swoich ludzi. Sądzona w procesie I Zarządu Głównego WiN w Warszawie i skazana przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie 3 lutego 1947 r. na 2 lata więzienia. Ułaskawiona przez prezydenta RP Bolesława Bieruta i zwolniona z więzienia 5 lutego 1947 r.
Wobec złamania przez MBP zawartych wcześniej umów podejmowała liczne próby uwolnienia aresztowanych przez resort konspiratorów (w tym m.in. głodówkę w kwietniu 1949 r.).

W liście do Różańskiego pisała wówczas:
„Po wyczerpaniu na przestrzeni trzech i pół lat wszystkich środków dla uzyskania zwolnienia pozostałych ujawnionych, donoszę Panu Pułkownikowi, że od 9 kwietnia podjęłam głodówkę, jako ostatni z mojej strony akt protestu przeciwko niedotrzymaniu umowy dotyczącej akcji ujawniania WiN i grupy »Liceum«. Mając za sobą wypełnienie wszystkich obowiązków wobec mego kraju w okresie okupacji oraz w pierwszym okresie niepodległości przez dokonanie aktu ujawniania, mam niewątpliwie prawo oczekiwać od władz bezpieczeństwa, a w szczególności od Pana Pułkownika jako głównego inicjatora akcji ujawniania, decyzji, która zapobiegnie mojej śmierci i dalszemu więzieniu lojalnie ujawnionych wobec państwa ludzi”.

W związku z bezskutecznością owych starań oraz świadomością roli, którą bezwiednie odegrała przy ujawnieniu swoich współpracowników, 5 czerwca 1949 r. popełniła samobójstwo. Pochowana na Cmentarzu Bródnowskim, 19 września 2005 r., staraniem swoich podkomendnych po uroczystej mszy św. w Katedrze Polowej WP przeniesiona do Panteonu Żołnierzy Polski Walczącej na warszawskim Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Robert Gonera w roli por. cc Jana Piwnika "Ponurego"

Trzykrotnie zamężna. Od 1943 r. żona por. cichociemnego Jana Piwnika „Ponurego”, szefa Kedywu, dowódcy zgrupowania partyzanckiego w Okręgu Kieleckim AK, a następnie dowódcy VII batalionu 77 pp. AK w Okręgu Nowogródzkim (poległ w 1944 r.)

Źródło: TVP.PL-TEATR TELEWIZJI

V Rajd Pieszy szlakiem żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK

Strona poświęcona Rajdowi Pieszemu szlakiem żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszko"

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia nowo powstałej strony poświęconej Rajdowi Pieszemu szlakiem żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszko".

Informacje o V Rajdzie

V Rajd Pieszy szlakiem żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej mjr. "Łupaszki" – 23-28 czerwca 2007, Bory Tucholskie-Ziemia Sztumska

Organizatorzy
Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN Oddział Gdańsk
70 Sopocka Drużyna Harcerzy ZHR

Honorowy patronat
Światowy Związek Żołnierzy AK

INFORMACJE

Założenia programowe:
– zdobycie wiedzy na temat działalności podziemia niepodległościowego w Polsce po 1944 roku
– poznanie specyfiki dziejów Kaszub, Kociewia i Powiśla, zwłaszcza w okresie wojny i w pierwszych latach powojennych
– kształtowanie postaw etycznych i obywatelskich według hasła: „Bóg – Honor – Ojczyzna”
– wykorzystanie wzorów postaw żołnierzy mjr. „Łupaszki” i pozostałych żołnierzy polskiego podziemia (ofiarność, braterstwo, dyscyplina, praca nad sobą)
– sprawdzenie własnych umiejętności samodzielnego poruszania się w terenie z wykorzystaniem mapy, kompasu itp.
– spotkanie z „żywą” historią – spotkanie z kombatantami podziemia niepodległościowego.

Koncepcja organizacyjna:
– rajd ma charakter rajdu pieszego
– każdy z patroli porusza się w terenie samodzielnie na podstawie otrzymanych rozkazów
– w czasie rajdu patrole spotykają się z sytuacjami podobnymi do partyzanckiego życia, wykonując zadania z zakresu terenoznawstwa, samarytanki, wywiadu, zadania historyczne

Uczestnicy:
Młodzież w wieku 14-18 lat (młodzież w innej kategorii wiekowej – po ustaleniu z organizatorami) zorganizowana w 15 patroli /9 osób + pełnoletni opiekun/ Wymagana jest odpowiednia tężyzna fizyczna do pokonania marszem odległości od 20 do 30 km dziennie.

Wyposażenie:
– osobiste: plecak, śpiwór, karimata, wygodne buty do marszu, strój przeciwdeszczowy, niezbędnik, menażka, manierka, latarka, ewentualnie osobisty prowiant na drogę
– dodatkowe: kompas (konieczny co najmniej jeden w patrolu), apteczka, telefon komórkowy (przynajmniej jeden w patrolu)

Obowiązki i regulaminy:
– uczestników rajdu obowiązuje ścisły zakaz spożywania alkoholu i zakaz palenia ognisk poza miejscem wskazanym przez organizatorów
– patrole mają obowiązek stosować się do regulaminu poruszania się po drogach i załączonego regulaminu rajdu

Ubezpieczenie NW:
– ubezpiecza organizator

Dojazd:
– Rajd rozpoczyna się w Gdańsku na głównym punkcie startowym. Dalsze punkty zostaną określone we wstępnych rozkazach Rajdowych, po ostatecznym sformowaniu patroli. Dojazd środkami komunikacji publicznej, ewentualnie dojazd we własnym zakresie.

KOSZTY:
– Uczestnik pokrywa we własnym zakresie koszty dojazdu do Gdańska w dniu 23 czerwca (cena zależna od miejsca zamieszkania uczestnika), dojazdu na punkty startowe z Gdańska w tym samym dniu (nie więcej niż 30 zł) oraz koszty wyjazdu z Czernina (koszt biletu PKP do Gdańska około 20 zł). W czasie marszu nie będą potrzebne żadne dodatkowe opłaty, za wyjątkiem „kieszonkowego” na drobne zakupy po drodze (w celu ewentualnego uzupełnienia wyżywienia).

Zadania:
– Na punkcie startowym następuje otwarcie rozkazu startowego i rozpoczyna się realizowanie zadań.
– Każdy patrol otrzymuje „patrona” (posługiwać się będzie pseudonimem jednego z partyzantów podziemia niepodległościowego) i wykonuje zadania samodzielnie.
– Do zadań należeć będzie m.in. nauczenie się piosenki (dostarczone zostaną tekst i linia melodyczna), opanowanie biogramu „patrona” patrolu i otrzymanych po drodze materiałów historycznych, odnalezienie wskazanego przez organizatorów miejsca historycznego, zebranie relacji od miejscowej ludności (wskazane będzie zabranie ze sobą długopisu i cienkiego zeszytu do spisywania najważniejszych informacji) oraz przeprowadzenie akcji informacyjnej w wyznaczonej miejscowości (materiały do akcji zostaną dostarczone przez organizatorów). Kolejne zadania wydawane będą w czasie Rajdu, w punktach wskazanych przez organizatorów.
– Przeprowadzona zostanie także „gra terenowa”, podczas której patrol będzie miał do wykonania zadania specjalne m.in. z zakresu „samarytanki”.
– Zadania będą oceniane na koniec Rajdu i przyznawane będą punkty według skali otrzymanej w regulaminie.

Wyżywienie:
– Wyżywienie podczas marszu zapewnione jest przez organizatorów. Raz dziennie każdy uczestnik rajdu otrzyma pakiet żywnościowy. Przykładowy skład: bochenek chleba, dwa serki topione, mały pasztet, batonik, chińska zupka. Z dotychczasowego doświadczenia wynika, że taki pakiet żywnościowy jest w pełni wystarczający. Resztę posiłków, w zależności od osobistych potrzeb, uczestnicy zapewniają sobie we własnym zakresie.
– Wodę i napoje uczestnicy zapewniają we własnym zakresie. Dla wygody warto zabrać jeden kociołek na patrol, aby móc zagotować wodę na ognisku lub kocherze.
– W dniu 26-go wieczorem oraz w dniu 27-go przez cały dzień a także 28-go rano organizatorzy zapewniają pełne wyżywienie dla wszystkich uczestników (w tym ciepłe posiłki).

Noclegi:
– Patrole organizują noclegi na własną rękę. Możliwe jest nocowanie w namiotach (odradzamy ze względu na dodatkowy ciężar podczas marszu), napotkanych gospodarstwach lub w otwartym terenie przy dobrej pogodzie. W niektórych miejscach organizatorzy w dostarczonych rozkazach mogą wskazywać miejsca, gdzie można przenocować (zostało to już uzgodnione z gospodarzami). Nocleg na „własną rękę” a nie w punktach rezerwowych, zorganizowanych przez organizatorów, będzie dodatkowo oceniany.
– Nocleg z 26-go na 27-my oraz 27-my na 28-ty zapewniają organizatorzy (sala gimnastyczna). Niezbędne więc będą karimaty i śpiwory.
– Dla grup dojeżdżających z głębi Polski, możliwe jest zorganizowanie noclegu z 22-go na 23-go w Gdańsku
. Należy to jednak odpowiednio wcześniej zgłosić.

Terminarz:
– 23-ty czerwca – sobota
• 9.00 – 11.00 – wykłady wstępne (historia podziemia niepodległościowego, zasady walk partyzanckich, podstawy znajomości mapy i samarytanki)
• 11.00 – wydanie rozkazów, biogramów patronów patroli i materiałów historycznych, pierwszego pakietu żywnościowego. Dojazd na punkty startowe i wymarsz
– 23-ty – 26-my czerwca
Rajd (dzienne trasy od 15 do 30 km – zależne od składu patrolu). Zadania po drodze:
• akcja informacyjna (rozdawanie po drodze materiałów historycznych – ulotek i rozwieszenie plakatów, przygotowanych przez organizatorów)
• zbieranie relacji
• znalezienie magazynu żywności według otrzymanych rozkazów
– 26-my czerwca wieczorem
ognisko, połączone ze składaniem relacji z trasy Rajdu i wykonaniem piosenki. Rozdanie koszulek rajdowych, naszywek i upominków.
– 27-my czerwca
9.00-16.00 – gra terenowa:
8.30 – wyjazd autobusami do szkoły w Piekle
9.00 –wykłady o historii Powiśla i wymarsz patroli w teren
Fabuła: oddziały podziemia niepodległościowego.
Punkty typu:
• odbieranie meldunku z miejsca ukrycia
• zaopatrzenie rannego – samarytanka
• egzamin ze znajomości piosenki
• egzamin ze znajomości biogramu patrona patrolu i materiałów historycznych
• „opanowanie” punktu terenowego (umiejętność skrytego podejścia)
• ewakuacja rannego na zrobionych noszach
17.00 zbiórka w Czerninie i obiad
18.00 uroczyste ognisko, spotkanie z kombatantami i gośćmi honorowymi oraz rozdanie nagród. Uroczyste zakończenie rajdu.
– 28-ty czerwca
9.00 – msza święta za spokój duszy por. Zdzisława Badochy „Żelaznego” i wyjazd do domów

Uwagi:
– W czasie marszu decyzje podejmuje dowódca patrolu, przejmując jednocześnie odpowiedzialność za wszystkich członków patrolu.
– Kontakt z organizatorami możliwy jest poprzez telefon komórkowy (proponujemy zabrać przynajmniej jeden aparat na patrol). Wszelkie dane uczestnicy otrzymają w pakiecie startowym.
– Organizatorzy dysponują samochodem, który w wyjątkowych wypadkach może być wykorzystany przez uczestników (patrz Regulamin Rajdu).
– Organizatorzy mogą zaopiekować się dodatkowym bagażem na czas Rajdu (np. gitara). Bagaż trzeba dostarczyć do organizatorów do 23-go czerwca rano a można go odebrać dopiero 26-go czerwca wieczorem.

Wszelkie informacje dodatkowe można uzyskać u:
Piotra Malinowskiego – mail: [email protected]
Piotra Niwińskiego – mail: [email protected] lub [email protected]

Oni wydali "Ognia" – po konferencji IPN i PTH…

IPN ujawnia nazwiska zdrajców winnych śmierci mjr. Józefa Kurasia "Ognia" !!!


Stanisław Byrdak, Antoni Twaróg i Stefania Kruk
to osoby, które zdradziły „Ognia”. W czasie trzydniowej konferencji „Wokół Legendy Ognia. Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945–56” (która odbyła się w Nowym Targu) wszystkie te nazwiska oraz pseudonimy wymienił Robert Rubacha w swoim referacie.

Jak się okazało w pracach badawczych, wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami. To dzięki m.in. Stefanii Krukowej – łączniczce i matce złapanego i maltretowanego przez bezpiekę jednego z „ogniowców” – Urzędowi Bezpieczeństwa udało się zasadzić na mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w 1947 r. w Ostrowsku.

Ostrowsko, 21 luty 1947 r. Śmiertelnie ranny mjr "Ogień", na kilka
godzin przed śmiercią, do której przyczynili się Stanisław Byrdak,
Antoni Twaróg i Stefania Kruk.

W czasie sympozjum ujawniono też najbardziej skrywaną przez władze komunistyczne informację – tę dotyczącą miejsca pochówku „Ognia”. Po dziennikarskim śledztwie Grażyny Starzak wszystko wskazuje na to, że po śmierci legendarnego partyzanta jego szczątki spoczęły na Rakowicach, w kwaterach gdzie grzebano partyzantów, którzy zginęli z rąk komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

W nowotarskiej konferencji wzięło udział kilkudziesięciu prelegentów. Wśród nich pracownicy IPN, naukowcy, historycy i dziennikarze.
– Myślę, że tego typu konferencja jest normalna w normalnym kraju – mówi dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN. – Jej zamierzeniem nie była tylko polemika z tezami PRL, ale przekazanie nowych informacji wynikających ze stanu badań historycznych. To, że dyskusja wokół Józefa Kurasia „Ognia” nadal jest żywa, wydaje się być czymś zrozumiałym. Przecież tutaj, gdzie miały miejsce te wydarzenia, dzisiaj obok siebie żyją dzieci i wnukowie partyzantów oraz potomkowie ubowców i konfidentów. Są też zwykli ludzie, którzy uwierzyli w propagandę PRL. Przecież jeszcze w latach 90. „dokumenty” na temat „Ognia” spreparowane przez Władysława Machejka były cytowane jako autentyczne.

Obejrzyj wypowiedź Adama Błaszczyka z PTH na temat mjr "Ognia": TVP3 Kraków, Tematy dnia 10 III 2007>



Najciekawszym elementem konferencji była niewątpliwie rekonstrukcja wydarzeń z roku 1945 pod tytułem „Ogień schodzi z gór”, w trakcie której na Rynku w Nowym Targu rozegrano sceny rozbicia Urzędu Bezpieczeństwa z 1946 roku. W rekonstrukcji uczestniczyli m.in. członkowie Polskiego Towarzystwa Historycznego.
[obejrzyj więcej zdjęć z rekonstrukcji]>




Źródło: Gazeta Krakowska

58 rocznica śmierci majora cc Hieronima Dekutowskiego ps. "Zapora"

Dzisiaj mija 58 lat od śmierci majora cc Hieronima Dekutowskiego "Zapory" – legendarnego dowódcy oddziałów partyzanckich Lubelszczyzny. Skazany na karę śmierci przez WSG w Warszawie, został zamordowany w więzieniu MBP na warszawskim Mokotowie 7 marca 1949 r. wraz z grupą sześciu podkomendnych.

mjr cc Hieronim Dekutowski "Zapora"

58 lat temu śmierć z rąk UB ponieśli:

– mjr Hieronim Dekutowski "Zapora" (ur. 1918) – cichociemny, komendant oddziałów leśnych Inspektoratu DSZ-WiN Lublin, a następnie dowódca zgrupowania partyzanckiego liczącego w szczytowym okresie ponad 300 ludzi;

– kpt. Stanisław Łukasik "Ryś" (ur. 1918) – dowódca oddziału w zgrupowaniu "Zapory";

– ppor. Roman Groński "Zbik" (ur. 1926) – dowódca oddziału żandarmerii zgrupowania;

– por. Jerzy Miatkowski "Zawada" (ur. 1923) – żołnierz zgrupowania, a następnie adiutant "Zapory";

– por. Tadeusz Pelak "Junak" (ur. 1922) – żołnierz "Zapory", członek siatki terenowej WiN;

– por. Edmund Tudruj "Mundek" (ur. 1923) – żołnierz oddziału "Rysia" w 1944 r. wywieziony do ZSRR, od 1946 r. ponownie w jego oddziale;

– por. Arkadiusz Wasilewski "Biały" (ur. 1925) – żołnierz zgrupowania, adiutant "Zapory".

Cześć Ich Pamięci !!!
GLORIA VICTIS !!!

O rozpracowaniu "Zapory" przez UB czytaj tu:
"Zapora" w sieci agentów" część 1>
"Zapora" w sieci agentów" część 2>

Strona główna>

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 1

Poniższy artykuł, autorstwa dr Jarosława Kopińskiego z IPN O/Lublin, ukazał się w Zeszytach Historycznych WiN-u Nr 25/2006. Dziękuję autorowi za udostępnienie tekstu do publikacji.

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947.
Próba charakterystyki w świetle wybranych przykładów.

Temat, który próbuję badać jest bardzo skomplikowany i niestety mało udokumentowany. Zachowały się tylko szczątki sprawozdawczości komórek kontrwywiadu i wywiadu AK i następnie WiN. Większość archiwaliów wytworzonych przez komórki kontrwywiadu została zapewne zniszczona w 1947 roku przed ujawnieniem. Ocalały jedynie te, które zostały zarekwirowane przez funkcjonariuszy UB podczas rewizji w latach 1945-1947. Są one rozsiane po różnych aktach, zwłaszcza sądowych i personalnych oraz w zdecydowanej mniejszej mierze śledczych. Dopiero teraz po otwarciu archiwów dawnego Urzędu Bezpieczeństwa przez Instytut Pamięci Narodowej będzie można zapoznać się ze skalą tego zjawiska. Będzie można ocenić, jak poszczególne komórki państwa podziemnego starały się przeniknąć w szeregi powstającego Urzędu Bezpieczeństwa i tworzącej się równolegle Milicji Obywatelskiej i porównać jak to wyglądało na szczeblu gminy, powiatu, województwa i centrali, czyli MBP i KG MO.

Penetracja szeregów tej instytucji przez ludzi podziemia była skrzętnie skrywana w okresie PRL. Naprzykład na terenie Lubelszczyzny do końca lat osiemdziesiątych akta te przeglądali funkcjonariusze SB, którzy najpierw zwalczali aktywnie podziemie, a później na emeryturze dodatkowo zarabiali pisząc na zamówienie Służby Bezpieczeństwa historię podziemia niepodległościowego. Jednocześnie prawie nie zachowały się akta Wydziałów do spraw Funkcjonariuszy WUBP, SB i KW MO1, które zajmowały się prześwietlaniem przeszłości funkcjonariuszy UB, a później SB i Milicji, ich rodzin pod kątem ewentualnych powiązań z podziemiem niepodległościowym. Badanie przeszłości funkcjonariuszy i ich rodzin kontynuowano do roku 1989. Nikt, którego ktoś z rodziny (ojciec, dziadek, stryj) miał styczność z AK bądź WiN nie miał szans podjąć pracę w tzw. resorcie, no chyba, że ktoś poszedł na współpracę z UB/SB i zmazał ofiarnym donoszeniem na innych swoje winy.
Z zachowanych akt Wydziału VI KW MO w Rzeszowie wynika, że oprócz faktycznych milicjantów – współpracowników podziemia starano się nieraz pod pozorem współpracy z WiN pozbyć niepokornych wobec wyższego dowództwa.2 Po prostu często wystarczał jeden donos na milicjanta i jego kariera w aparacie bezpieczeństwa PRL była przekreślona na zawsze.
Szkoda, że nie będzie można porównać informacji zwartych w odnalezionych dokumentach z relacjami uczestników tamtych wydarzeń, którzy odeszli już na wieczną wartę. Pozostaje tylko żmudne układanie historii tego bardzo zasłużonego i zarazem niezwykle trudnego pionu struktur AK-WiN ze szczątków meldunków, korespondencji, itp. Pionu, którego członkowie – żołnierze Polski Podziemnej – w bardzo istotny sposób przyczynili się do ocalenia nie jednego istnienia ludzkiego.

I. Kontrwywiad Armii Krajowej w okresie okupacji niemieckiej

Kontrwywiad – według słownika wyrazów obcych jest organem wojskowym, którego zadaniem jest śledzenie i zwalczanie obcego wywiadu. Jego działalność ma charakter defensywny, nastawiony na obronę przed działalnością wywiadowczą przeciwnika. Istotą jego jest, podobnie jak i wywiadu, głęboka tajność, co do metod, form oraz kierunków i zakresu działania.3
Armia Krajowa posiadała w swoich strukturach organizację o charakterze wywiadowczym i kontrwywiadowczym. Była to próba odtworzenia struktur dawnego Oddziału II Sztabu Generalnego WP. Zadaniem wywiadu było zbieranie informacji o przeciwniku – głownie o niemieckim potencjale zbrojeniowym, jednostkach wojskowych i policyjnych oraz kierunkach natarć jednostek niemieckich.
Natomiast zadaniem kontrwywiadu AK było gromadzenie informacji o niemieckich jednostkach policyjnych, ich wywiadzie, agenturze werbowanej wśród Polaków oraz o działaniach niemieckiego wywiadu wojskowego – Abwehry na ziemiach polskich. Generalnie działalność komórek kontrwywiadu funkcjonującego w ramach Polskiego Państwa Podziemnego miała za zadanie chronienie własnych szeregów przed penetracją podziemia przez siły bezpieczeństwa okupanta niemieckiego.

Kontrwywiad Armii Krajowej posiadał rozbudowane struktury począwszy od szczebla Komendy Głównej AK poprzez Komendy poszczególnych Okręgów, Inspektoratów aż do szczebla Komend Powiatowych i nawet Rejonowych. Odnalezione ostatnio w archiwum lubelskiego IPN dokumenty mówią o bardzo skutecznej działalności komórek Kontrwywiadu Komendy Okręgu AK zarówno skupionych w Oddziale II Komendy Okręgu AK jak i w Wydziale I – Organizacyjnym Komendy Okręgu. Z zachowanych materiałów wynika, że posiadał on wtyczki w lubelskim gestapo oraz w wojsku i żandarmerii niemieckiej. Konspiratorzy działający w ramach niego docierali poprzez swoje kontakty do więźniów przetrzymywanych w gestapo oraz na terenie więzienia na Zamku i na terenie obozu koncentracyjnego Majdanek. Wiedziano o aresztowaniach członków organizacji, nawiązywano z nimi kontakt między innymi poprzez sekretarkę Szefa Lubelskiego gestapo. Jednocześnie kontrwywiad wewnętrzny zbierał informacje o oddziałach partyzanckich AK na terenie Okręgu, o ich dowódcach, zachowaniu w terenie, stosunku do nich ludności cywilnej, itp.4

Zachowały się również materiały kontrwywiadu AK o działalności innych organizacji, w tym grup komunistycznych, ale wydaje się, że w latach 1940-1944 zbyt mało czasu poświęcano rozpracowaniu grup komunistycznych i partyzantki sowieckiej, która na terenie Lubelszczyzny pojawiła się w drugiej połowie 1943 roku. Owszem źródła kontrwywiadu AK informowały o pobycie grup komunistycznych, partyzantki sowieckiej i grup AL, ale nie zetknąłem się przeglądając meldunki kontrwywiadu AK z informacjami o celach tych grup, ich sytuacji wewnętrznej, współpracujących z nimi osobach narodowości polskiej, itp. Można zatem stwierdzić, że w tym zakresie informacje dostarczane przez wywiad i kontrwywiad Komendy Okręgu AK w Lublinie były bardzo ogólnikowe i nie dostarczały Komendantowi AK pełnego obrazu wydarzeń na terenie Lubelszczyzny, szczególnie w odniesieniu do zamierzeń grup komunistycznych. Dla przykładu można podać choćby zabójstwo przez partyzantkę sowiecką (prawdopodobnie oddział NKGB) pod dowództwem „Wołodii”, na co dzień stacjonujący w oddalonych od miejsca zabójstwa około 150 km lasach kąkolewsko-radzyńskich, Komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Millerta „Sępa” wraz z adiutantem i żołnierzem AK. Co ciekawe zasadzkę na Komendanta Obwodu zrobiono tuż przed jego przeniesieniem na teren Zamojszczyzny. Przeprowadzone dochodzenie w tej sprawie nie wykryło zdrady w szeregach włodawskiej AK, chociaż padały różne oskarżenia.5 Później na terenie obwodu włodawskiego zdarzały się przypadki porwań i zaginięć osób pełniących funkcje kierownicze. Podobnie było na terenie powiatu radzyńskiego, gdzie np. zaginę
li łącznicy Komendy Obwodu AK wysłani do rejonu Ostrowa Lubelskiego w czerwcu 1944 roku w celu nawiązania łączności z dowództwem 27 DP AK.6 Takich przypadków było znacznie więcej, co gorsze Dowództwo AK było wobec nich całkowicie bezradne. A partyzantka komunistyczna w ten sposób zdobywała informacje o miejscowej konspiracji.

Drugim sposobem, który powodował rozkonspirowanie siatki organizacyjnej AK była wszechstronna pomoc ze strony AK świadczona dla grup sowieckich i AL podczas ich przemieszczania miedzy innymi poprzez umożliwianie kontaktów z miejscową siatką konspiracyjną. Dowództwo AK nie zdawało sobie sprawy z powagi sytuacji i zadań grup spadochroniarzy sowieckich, którzy przede wszystkim mieli za zadanie rozpracować teren i struktury polskiego niepodległościowego podziemia, a dopiero w następnej kolejności prowadzić walkę z hitlerowcami. Uwidoczniło się to dopiero w II połowie 1944 roku, kiedy to NKWD dysponowało gotowymi listami żołnierzy AK przeznaczonych do internowania i wywiezienia na teren ZSRR. A był to efekt kilkuletniego systematycznego rozpracowywania polskiego podziemia przez wywiad sowiecki (grupy NKWD i NKGB) oraz polską partyzantkę komunistyczną.
Rozpracowaniu polskiego podziemia sprzyjała również akcja „Burza”, podczas której wiele osób ujawniło swoją działalność w organizacji podziemnej. Po tej akcji wiedzieli sąsiedzi, znajomi, kto jest z ich znajomych w organizacji. To też w jakimś stopniu przyczyniło się do gruntownego rozpoznania struktur podziemnych przez wywiad komunistyczny.

Podsumowując, można stwierdzić, że kontrwywiad AK był w ponad 90 % nastawiony na rozpracowanie sił bezpieczeństwa III Rzeszy stacjonujących na terenie tzw. Generalnej Guberni, natomiast kontrwywiad AL i wspomagające go grupy sowieckie (NKWD, NKGB) w tym samym czasie rozpracowywały siatkę konspiracyjną AK nie cofając się przed porwaniami żołnierzy AK (Lubelskie, Kieleckie) i wykorzystując dobrą wolę lokalnych dowódców AK. Można zatem stwierdzić, że z chwilą wkroczenia na omawiane tereny Armii Czerwonej sytuacja żołnierzy AK przedstawiała się bardzo niepokojąco. Zanim społeczeństwo zorientowało się, jakie cele wobec niego ma „sojusznik naszych sojuszników” minęło kilka miesięcy. W tym czasie tworzony w oparciu o NKWD aparat bezpieczeństwa PKWN poczuł się na tyle pewny, że rozpoczął przeprowadzać samodzielnie operacje przeciwko podziemiu, które po masowych aresztowaniach mających miejsce na przełomie października i listopada 1944 było w znacznym stopniu zdezorganizowane.


Przypisy do części 1:
1. Akta Wydziałów do spraw funkcjonariuszy systematycznie niszczono. Pierwsza fala brakowania tych akt miała miejsce w 1956-1957 roku, następna pod koniec lat sześćdziesiątych. W sumie pozostały jedynie szczątkowe akta.
2. Dotyczy to Wydziału Śledczego Komendy Wojewódzkiej MO w Rzeszowie, w którym, jak wynika z danych Wydziału VI KWMO większość funkcjonariuszy współpracowała z organizacją WiN, w tym również Naczelnik Wydziału. – patrz Sprawozdanie Wydziału VI KW MO w Rzeszowie za okres 28.08.-24.09.47 IPN Rz 00106/22, k.43
3. L.Pietrzak, Działalność wywiadu Zrzeszenia WiN w Obwodzie Garwoli w latach 1945-1947 w: Zeszyty Historyczne WiN 19-20 (2003), s.193-194
4. W dwóch doniesieniach agent III Departamentu MBP o krypt. „333” ujawnił siatkę Kontrwywiadu Komendy Okręgu AK, która funkcjonowała w ramach Wydziału I – Organizacyjnego Komendy Okręgu AK Lublin. Wśród osób współpracujących z tą siatką wymienił miedzy innymi sekretarkę Szefa Wydziału Politycznego Gestapo Anni Neeschen oraz kapitana z Oberfeld Kommandantur Lublin, który współpracował z polskim podziemiem ze względów ideowych- patrz Jarosław Kopiński, Dwa doniesienia agenta Departamentu III MBP o pseudonimie „333” w: Zeszyty Historyczne WiN 24(2005) s. 291-302
5. J. Kopiński, Kilka uwag o śmierci Komendanta Obwodu AK Włodawa kapitana Józefa Milerta „Sęp”, „Kowalski” w: Rocznik Chełmski 5 (1999), s. 237-243
6. Relacja Stanisława Kalisza z dnia 14.07.1991 /zbiory autora/

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 2>

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 2

II. Rozpracowywanie Polskiego Państwa Podziemnego na terenach „wyzwolonych” w 1944 roku przez NKWD i UB i próby lokowania ludzi powiązanych z podziemiem w strukturach władz bezpieczeństwa.

Mając tak przygotowany teren jednostki NKWD przystąpiły na początku sierpnia 1944 roku do działania. W pierwszym okresie Sowieci wykorzystali ujawnienie oddziałów AK do ich rozbrojenia, internowania kadry dowódczej oraz skierowania żołnierzy do tworzących się jednostek LWP, przede wszystkim II Armii.7 Nie do końca ten manewr się powiódł, rozpoczęto więc kuszenie oficerów, szczególnie kadrę dowódczą na Lubelszczyźnie i Rzeszowszczyźnie odtwarzaniem dawnych dywizji WP w celu, jak to określono, wspólnej walki z Niemcami. W związku z tym zwalniano z więzień dowódców, pozwalano tworzyć sztaby, organizować jednostki i zarządzano koncentracje.8 Wszystko to z usilnym dążeniem do wyłapania przez jednostki NKWD żołnierzy AK. Proces ten zakończył się pod koniec sierpnia 1944 roku. Następnie przystąpiono do masowych obław wykorzystując informacje zdobyte w okresie okupacji niemieckiej, dostarczone przez działaczy PPR i żołnierzy AL, zdobyte w trakcie prowadzenia śledztw oraz od zwerbowanych informatorów, których kaptowano na masową skalę w obozach filtracyjnych i w aresztach NKWD.

W październiku 1944, po upadku powstania warszawskiego na terenie Białostocczyzny, Lubelszczyzny i wyzwolonej części Rzeszowszczyzny wykorzystując rozbicie podziemia jednostki NKWD rozpoczęły przeprowadzanie masowych obław mających na celu wyłapanie ukrywających się żołnierzy AK oraz sterroryzowanie społeczeństwa polskiego. Jednocześnie rozpoczęto wyławianie oficerów i żołnierzy AK z tworzących się jednostek LWP, których często za działalność w AK w trakcie okupacji niemieckiej skazywano na kary śmierci bądź też wywożono do obozów w Skrobowie i w Błudku-Nowinach. Pozostałych kierowano do tzw. kompanii karnych, które wysyłano na pierwszą linię ataku. Było to z reguły skazanie na pewną śmierć, tylko, że odłożoną w czasie.

Doskonale tamten okres charakteryzują wspomnienia dr Zygmunta Klukowskiego9, oficera AK, lekarza w szpitalu w Szczebrzeszynie, czy też relacja żołnierza V wileńskiej Brygady AK Wacława Beynara „Orszaka”10 oraz książka Jana Łopuskiego11, oficera łączności Inspektoratu Rejonowego „Rzeszów”. Mówią one o permanentnym zagrożeniu aresztowaniem przez NKWD, UB czy MO. Klukowski w swoim pamiętniku porównując okupację niemiecką z pierwszym okresem panowania PKWN pisze miedzy innymi:
„Taka nagonka paraliżuje oczywiście bardzo dotkliwie wszelką pracę konspiracyjną. Ludzie przede wszystkim muszą szukać dla siebie jakiegoś schronienia, nie mogą swobodnie poruszać się nie tylko po ulicach miasta, lecz w ogóle po całym terenie, ponieważ są znani, a wśród PPR-owców, milicjantów, gorliwych berlingowców itp. coraz więcej jest żołnierzy i podoficerów z oddziałów leśnych i czynnych dawniej członków organizacji. Konspiracja jest teraz o wiele trudniejsza aniżeli przy Niemcach.”12

AK chcąc przetrwać musiała podjąć działania obronne. Były one prowadzone dwutorowo. Po pierwsze starano się uświadomić członkom własnej organizacji, jakie zagrożenie niosą służby specjalne „sojusznika naszych sojuszników” poprzez wydawanie instrukcji z pełnym opisem metod postępowania NKWD i UB oraz mniej znanego „Smierszu”. Na terenie Podokręgu „Rzeszów” instrukcję taką wydano 26 października 1944 roku.13 Podobnie postąpił w Okręgu Lubelskim Inspektor radzyński mjr Wilhelm Szczepankiewicz „Kogurt”, który 17 października 1944 roku wydał rozkaz do żołnierzy AK, w którym przestrzegał przed kontaktami z uciekinierami z LWP oraz z żołnierzami oddziałów stacjonującej na terenie Inspektoratu Armii Czerwonej. Pisał w nim:
„[….] Pod pozorem ucieczki berlingowcy starają się nawiązać kontakty z oddziałami AK, aby wniknąć w sieć organizacji, wydostać materiał do przyszłych oskarżeń i aresztowań. Ostrzec żołnierzy naszych, aby byli ostrożni. Wykluczam w ogóle nawiązywanie kontaktu z uciekinierami, ponadto podaję do wiadomości, że żołnierze sowieccy bezwzględnie na charakter ich służby […] otrzymali rozkazy tajne, aby wniknąć w prywatne życie nasze, śledzić nasze poruszanie się po terenie, podejrzanych zatrzymać i rewidować. Nakazano im również chodzenie prywatnie do domów pod pretekstem zakupów, aby wiedzieć co się dzieje i kto tam przebywa. Zdają oni sobie dokładnie sprawę, że sieć nasza jest czynna i opiera się na zagrodach wiejskich. W niektórych przypadkach wkraczają z całą bezwzględnością usiłując przyłapać ich na robocie”.14

Po drugie wykorzystując tworzące się od podstaw w oparciu o model sowiecki struktury komunistycznego aparatu bezpieczeństwa tj. Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej, kontrwywiad AK, mając na uwadze słabość kadrową AL i PPR na wspomnianych terenach rozpoczął lokowanie swoich ludzi w Urzędzie Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej oraz w tworzonych więzieniach i administracji szczebla lokalnego i samorządowego. O wiele łatwiej było to uczynić w szeregach Milicji Obywatelskiej, do której przyjmowano nawet w wyjątkowych przypadkach granatowych policjantów, niż w Urzędzie Bezpieczeństwa, do którego trzeba było mieć rekomendację struktur PPR lub AL, odkomenderowanie z wojska albo poparcie ze strony działających na terenie Generalnej Guberni partyzantów sowieckich. Dodatkowo w tej strukturze Wydział kadr kierowany przez kpt. Mikołaja Orechwę po sporządzeniu ankiety przez przyszłego funkcjonariusza zajmował się badaniem jego przeszłości oraz najbliższej rodziny. W przypadku wykrycia powiązań z AK funkcjonariusz był zatrzymywany i poddawany śledztwu.
Z przenikania żołnierzy podziemia do szeregów UB zdawali sobie doskonale sprawę kierujący pracą resortu już na początku 1945 roku. Na odprawie kierowników powiatowych urzędów bezpieczeństwa publicznego odbytej w gmachu WUBP w Lublinie w dniach 1-17 sierpnia 1945 roku z udziałem miedzy innymi ministra Stanisława Radkiewicza oraz wojewody i doradców sowieckich szef MUBP w Lublinie kpt. Wincenty Wojciusz poinformował, że w podległym mu Urzędzie wykryto 4 funkcjonariuszy wrogo nastawionych do demokracji,15 kolejnych dwóch wykryto w strukturze PUBP Lublin kierowanej przez ppor Mikołaja Joszczuka16 oraz dwóch w PUBP Zamość dowodzonym przez por. Mikołaja Lachowskiego.17 Wywołało to zrozumiałe zaniepokojenie Szefa WUBP w Lublinie płka Faustyna Grzybowskiego, który oceniając pracę WUBP i poszczególnych PUBP powiedział miedzy innymi: „Należy zwrócić uwagę na pracowników UBP, wykrywać zdrajców, bo to jest najniebezpieczniejszy wróg. Bez końca należy ludzi rozpracowywać”.18

Z zachowanych dokumentów wiemy, że na Lubelszczyźnie udało się ulokować, co najmniej kilkunastu żołnierzy
AK w strukturach UB zarówno na szczeblu powiatowych jak i wojewódzkim. W WUBP w Lublinie był ulokowany, co najmniej jeden żołnierz AK, który dostarczał Lubelskiej organizacji WIN informacji o pacyfikacjach, spisy funkcjonariuszy oraz dane o zatrzymanych przez UB członków podziemia. W PUBP Łuków z WiN współpracowało co najmniej pięciu funkcjonariuszy19, w PUBP Radzyń Podlaski dwóch20, PUBP Biała Podlaska przynajmniej jeden21, PUBP Włodawa jeden22, PUBP Puławy dwóch, Lubartów czterech, Hrubieszów trzech, Krasnystaw czterech i jeden z PUBP w Chełmie. Ponadto dwóch funkcjonariuszy z PUBP w Garwolinie współpracowało z operującym na terenie powiatu garwolińskiego, puławskiego i łukowskiego oddziałem mjra Mariana Bernaciaka „Orlika”. Z „Orlikiem” współpracował również jeden funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Była to liczba bardzo duża zważywszy na pewną hermetyczność środowiska, z którego wywodzili się funkcjonariusze UB. Z zachowanych w lubelskim oddziale IPN akt wynika, że jeszcze w październiku 1946 roku posiadano „wtyczki” w Urzędzie Bezpieczeństwa w Lublinie. Tak o tym donosi informator WUBP w Lublinie o kryt. „Dzidek”23:
„[…] Wywiad z Bezpieczeństwa podaje, że w pierwszym rzędzie UB ma likwidować „Rysia”24, który przebywał w gminie Konopnica – Zemborzyce oraz o tym, że UB ma kierować swoich ludzi do OP (oddziałów partyzanckich – JK) wraz z nazwiskami tych, którzy pracują na korzyść UB. Dowiedziałem się o jednym takim nazwisku od „Rysia. Jest to Ślązak Zdzisław, zam. w Puchaczowie, gm. Łęczna. Meldunek o tym poszedł do „Uskoka”[…].”25
Ponadto lubelskiemu kontrwywiadowi udało się prawdopodobnie uzyskać źródło informacji w stacjonującej w Lublinie III Brygadzie KBW, o której to raportował w dniu 25 października informator WUBP o kryptonimie „Dzidek”:
„[…] W kancelarii KBW jest wtyczka, która wynosi i daje „Wiśle”26 /te dane osobiście od „Wisły”/.”27


Przypisy do części 2:
7.Tak
postąpiono na terenie Wileńszczyzny i częściowo na terenie województwa
lwowskiego. Mówienie przez przedstawicieli Armii Czerwonej o
odtworzeniu dawnych jednostek WP było zwykłą mrzonką i miało uśpić
czujność żołnierzy AK, zwłaszcza kadry dowódczej. Należy powiedzieć, że
zarówno na Wileńszczyźnie jak i na terenie Lwowskiego manewr ten się
powiódł. Aresztowano podczas odpraw większość wyższych oficerów na
czele z dowódcami Okręgów AK.
8.Na terenie Rzeszowszczyzny
nakłoniono do odtwarzania 24 DP płka „Zwornego”, natomiast na terenie
Lubelszczyzny to samo zrobiono z pułkownikiem Antonim Świtalskim
„Dąbrową” – byłym dowódcą 3 DP Leg. AK oraz gen. Ludwikiem Bittnerem
„Halką” – dowódcą odtwarzanej na północy Lubelszczyzny 9 Podlaskiej DP
AK. Posunięto się do tego, że nie rozbrojono częściowo odtwarzanego 34
pp AK i pozwolono III batalionowi tego pułku wkroczyć do Białej
Podlaskiej. Jednak po kilku dniach na odprawie zatrzymano oficerów oraz
żołnierzy i wszystkich wywieziono do obozu na Majdanku. Żołnierzy
skierowano do batalionów zapasowych, natomiast oficerów wywieziono do
obozów internowania na terenie Rosji Sowieckiej. Nie wszyscy byli tak
sprytni, jak dowódca 35 pp AK ppłk Konstanty Witkowski „Muller”, który
po wypuszczeniu na wolność z aresztu NKWD w towarzystwie dwóch
pilnujących go oficerów NKWD urządził odprawę suto zakrapianą alkoholem
ze swoimi podkomendnymi i uciekł, a zanim oficerowie AK, którzy wyszli
z miejsca odprawy pod pozorem szukania swego Komendanta. Na miejscu
pozostało dwóch pijanych oficerów NKWD. W zdecydowanej większości
jednak kończyło się to aresztowaniem zatrzymanych – relacja Mariana
Radzikowskiego z dnia 30.01.1991 /zbiory autora/.
9.Z. Klukowski, Dziennik 1944-1945, oprac. W. Samoliński, Lublin 1990
10.W. Beynar, U boku „Łupaszki” cz. II: Na Podlasiu i Pomorzu (1944-1948) w: Zeszyty Historyczne WiN 11 (1998), s. 137-165
11. Łopuski J, Losy Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie. Sierpień – Grudzień 1944, Warszawa 1990
12.Z. Klukowski, Dziennik 1944-1945, oprac. W. Samoliński, Lublin 1990, s.73
13.Z. Nawrocki, Zamiast Wolności. UB na Rzeszowszcyźnie 1944-1948, s. 91-92
14.Akta AK-WiN, spis II, teczka 95, k.3 (AP Lublin)
15.Protokół
z trzeciej odprawy kierowników powiatowych urzędów bezpieczeństwa
publicznego województwa lubelskiego z dnia 13,14 i 17 sierpnia 1945 r –
patrz IPN LU 055/6, k.34-55
16.tamże
17.tamże
18.tamże
19.Mówi
o tym raport Komendanta Obwodu WiN Łuków z dnia 06.01.1946 r – patrz
Zbrodnie NKWD-UB, oprac. H. Pająk, Lublin 1991, s.181
20.W PUBP
Radzyń Podlaski z WiN współpracowała w 1946 roku sekretarka Szefa PUBP
por. Mikołaja Kruta Maria Płachta i funkcjonariusz Kazimierz Wieliczko
– patrz IPN Lu 31/4
21.W PUBP Biała Podlaska informacji dostarczał oficer śledczy chor. Romaniuk
22.W
PUBP Włodawa z oddziałem WiN Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”
współpracował strażnik aresztu PUBP Franciszek Matejczuk, który w 1946
roku został zdekonspirowany przez żołnierzy z oddziału zbrojnego.
23.NN „Dzidek”, nie udało się ustalić personaliów tego informatora WUBP w Lublinie
24.„Ryś”
– por. Stanisław Łukasik, jeden z dowódców oddziału wchodzącego w skład
Zgrupowania „Zapory”. Aresztowany przez funkcjonariuszy WUBP w Kłodzku
zginął rozstrzelany 7 marca 1949 roku w więzieniu mokotowskim.
25. Doniesienie informatora ps. „Dzidek” z dnia 25 października 1946 roku – IPN Lu 020/42, k.17
26.„Wisła” – por/kpt Aleksander Głowacki, zastępca mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory”
27.Doniesienie informatora ps. „Dziadek” z dnia 25 października 1946 roku – IPN Lu 020/42, k.17

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 3>

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 3

Podobnie wyglądała …

Podobnie wyglądała sytuacja na terenie Białostocczyzny i Rzeszowczyzny, gdzie z WiN współpracowało co najmniej kilkudziesięciu funkcjonariuszy UB. Między innymi kilku funkcjonariuszy UB współpracowało z operującym na terenie Okręgu Białostockiego oddziałem kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”. Z kolei na terenie województwa rzeszowskiego w samym WUBP w Rzeszowie współpracowała z WIN co najmniej jedna osoba – sekretarka Alicja Wnorowska, która wcześniej pracowała w PUBP Przemyśl. W tym ostatnim z Brygadami Wywiadowczymi WiN współpracowała również Maria Grzegorczyk.28 Ponadto z WiN współpracował oficer śledczy PUBP Brzozów chorąży Stanisław Wójtowicz „Rota”, który przekazywał informacje o mających nastąpić aresztowaniach, dane informatorów PUBP z podaniem nazwisk, pseudonimów, miejsc zamieszkania i prowadzących ich funkcjonariuszach UB.29
W województwie łódzkim z WiN współpracował referent WUBP Czesław Stachura,30 który dostarczał dokumenty wytworzone przez funkcjonariuszy WUBP, dane pozwalające na identyfikację agentów bezpieki oraz informował WiN o zatrzymanych członkach organizacji w areszcie śledczym WUBP.31 Natomiast z Wojewódzkiej Komendy Milicji w Łodzi informacje dla podziemia dostarczała Halina Piotrowska32 oraz oficer śledczy wydziału specjalnego chorąży Łuczak.33 Dane otrzymywane od tych agentów pozwoliły organizacji wyprzedzać wiele posunięć i działań Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego kierowanego przez Mieczysława Moczara.34

W województwie krakowskim ze zgrupowaniem „Ognia” współpracowali funkcjonariusze PUBP w Nowym Targu oraz funkcjonariusz WUBP w Krakowie. Nie wiemy jak wyglądała w tym zakresie sytuacja na terenie województwa gdańskiego, poznańskiego i katowickiego oraz w województwie warszawskim.
Z materiałów przekazanych do Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że podziemie starało się, korzystając z doświadczeń okupacji niemieckiej, przeniknąć również w struktury Departamentu VI MBP, czyli więziennictwa. Z zachowanych akt wiemy, że współpracował z organizacją AK naczelnik więzienia w Białej Podlaskiej Andrzej Sobol, który umożliwił dwukrotnie opanowanie więzienia przez żołnierzy z oddziału kpr pchor./ ppor. Roberta Domańskiego „Jaracha” i wypuszczenie na wolność ponad 100 osób.35
Z pewnością takich postaci było znacznie więcej w więziennictwie.

W porównaniu z UB o wiele lepiej wyglądała pod tym względem sytuacja w Komendach Powiatowych i gminnych posterunkach Milicji Obywatelskiej, w których niekiedy całe posterunki MO były opanowywane przez żołnierzy AK,36 którzy w ten sposób zapewniali bezpieczeństwo organizacji. Między innymi AK obsadziła swoimi ludźmi Komendy Powiatowe w Lubaczowie i w Jarosławiu, w tym również stanowiska Komendantów. Tak o tym zdarzeniu pisał Naczelnik Wydziału do spraw funkcjonariuszy KW MO w Rzeszowie:
„Następnie rozpracowano i zrealizowano Komendę Powiatową Lubaczów i Jarosław, gdzie kilkunastu pracowników tych komend po rozpracowaniu aresztowano i wydalono z szeregów MO za współpracę z bandami i nielegalnymi organizacjami podziemnymi. Powiatową Komenda MO Lubaczów po rozpracowywaniu zatrzymano cały aparat Pow. Kom. wraz Komendantem Powiatowym za współpracę z bandami polskimi i UPA.”37
Ten stan rzeczy utrzymał się w zasadzie do połowy 1946 roku, kiedy to w MO na masową skalę rozpoczęto weryfikację funkcjonariuszy. Nawet cień podejrzenia o kontakty z organizacjami podziemnymi powodował wydalenie funkcjonariusza ze służby w MO. Jeszcze w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych Wydział Specjalny – VI KWMO w Rzeszowie i w Lublinie podejrzewał, nie bez podstaw, kilku milicjantów o współpracę z WiN.

III. Działalność kontrwywiadu AK-WiN we własnych szeregach

W latach okupacji niemieckiej kontrwywiad AK stosował szereg zabezpieczeń przed przenikaniem konfidentów niemieckich do struktur podziemnego państwa polskiego. Między innymi starano się werbować do współpracy żołnierzy podziemia oraz sprawdzać ich poprzez niezależną siatkę informacyjną. Podjęto również na szeroką skalę przeciwdziałanie tzw. gadulstwu, które było przyczyną nie jednego aresztowania przez okupanta. Dodatkowo w zdecydowanej większości Poczta była opanowana przez członków AK, którzy praktycznie przechwytywali większość donosów pisanych przez Polaków do władz niemieckich. Po wkroczeniu Rosjan tego typu działania prawie zanikły, nie stosowano ich na tak masową skalę jak podczas okupacji niemieckiej.
Kolejną różnicą w porównaniu z okresem okupacji niemieckiej była tzw. kwarantanna. Przechodził ją każdy aresztowany przez okupanta żołnierz AK, który po wyjściu na wolność lub po ucieczce musiał złożyć do swoich władz zwierzchnich szczegółowy raport.38 Dopiero po wyjaśnieniu okoliczności zwolnienia ewentualnie ucieczki przez komórkę kontrwywiadu po upływie kilku miesięcy mógł dany żołnierz AK powrócić do czynnej działalności konspiracyjnej i to początkowo w ograniczonym zakresie.

W trakcie badania konspiracji powojennej nie zauważyłem, aby tą zasadę stosowano powszechnie. W efekcie zaniechanie prowadziło do wielu tragedii kończących się w najlepszym przypadku długoletnimi wyrokami i rozbiciem struktur konspiracyjnych, których potem nie można było odbudować. Na terenie Lubelszczyzny takim klasycznym przykładem są dwie sprawy pełnego zignorowania zasad konspiracyjnych. Pierwsza z nich dotyczy łączniczki Kedywu Lubelskiego Heleny Moor „Juki”, a druga zastępcy mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory” por/kpt. Stanisława Wnuka „Opala”. Oboje zdradzili i poszli na współpracę. W przypadku „Juki” najpierw z NKWD, a później z UB, natomiast „Opal” został zwerbowany do współpracy prawdopodobnie na przełomie 1945 i 1946 roku przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie. Oboje zostali zdekonspirowani w swoich środowiskach, ale za dobrą monetę przyjęto ich pokrętne wytłumaczenia bez jakiegokolwiek sprawdzenia przyczyn zatrzymania przez UB i NKWD.39 Co gorsze mieli nieograniczony dostęp do dowódców, ich zamierzeń i planów, o których to raportowali na drugi dzień oficerom prowadzącym. Oto kilka faktów.
Helena Moor „Juka” została zdekonspirowana przez Kapelana Komendy Okręgu AK Lublin księdza Iwanickiego „Alchillesa”, który wykrył jej powiązania z aparatem bezpieczeństwa PKWN. Ksiądz Iwanicki ostrzegł przed „Juką” innych członków sztabu AK, ale nie wszyscy uwierzyli „Alchillesowi”. Miedzy innymi w aktach Moor zachował się jej meldunek, w którym mówi ona, że po zwolnieniu z więzienia w 1945 roku przyszedł do niej były szef Wydziału I Organizacyjno-Kadrowego Robert Bijasiewicz i powiedział : „Ludzie mówią, że współpracuje ona z UB, ale on osobiście w to nie wierzy".40 Później Bijasiewicz był przez tą agentkę WUBP w Lublinie niejednokrotnie wykorzystywany kapturowo do dostarczenia interesujących funkcjonariuszy UB informacji o podziemiu, jego członkach z Komendy Okręgu i oddziałów zbrojnych, przede wszystkim oddziału mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory”.
Natomiast Zastępca mjra Hieronima Dekutowskiego por Stanisław Wnuk „Opal” na współpracę z UB zgodził się podczas pobytu w więzieniu. Został zwerbowany prawdopodobnie w grudniu 1945 roku lub na początku stycznia 1946 roku przez kpt. Stanisława Wojciusza, który szybko wydobył od niego dane o rodzinie mjra „Zapory” i ewentualnym miejscu jego ukrywania się.


Przypisy do części 3:
28.Szerzej o tym pisze Dariusz Iwaneczko – patrz D. Iwaneczko, Urząd Bezpieczeństwa w Przemyślu 1944-1956, Warszawa 2005, s.38
29.P. Fornal, Zamach na Bronisława Czecha Szefa PUBP w Brzozowie (18 kwietnia 1946 r.) w: Zeszyty Historyczne WiN 24 (2005), s.63 Szerzej o Stanisławie Wójtowiczu pisze Robert Witalec, który wymienia między innymi informacje przekazane kontrwywiadowi WiN przez niego: informacje o mających nastąpić aresztowaniach członków WiN ( jeden z wykazów liczył 131 nazwisk), zeznania osób aresztowanych, spis funkcjonariuszy PUBP Brzozów, stan uzbrojenia, spis sieci informatorów PUBP wraz z nazwiskiem prowadzącego funkcjonariusza, informacje o przebiegu referendum, nastrojach funkcjonariuszy – patrz R. Witalec, Stanisław Wójtowicz (1924-1987) w: Studia Rzeszowskie 9 (2002), s.211-213
30.Czesław Stachura został aresztowany w październiku 1946 roku i 16 grudnia 1946 roku po krótkim śledztwie skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy na karę śmierci. Wyrok wykonano – patrz M. Michalik, Zbigniew Zakrzewski „Bryła” w: Zeszyty Historyczne WiN 7(1995), s.51
31. tamże, k.46 i n.
32.Halina Piotrowska została aresztowana przez funkcjonariuszy WUBP w Łodzi w grudniu 1946 roku – tamże, k.47
33.tamże
34.tamże, kwestią otwartą pozostaje fakt, w jaki sposób UB udało się wpaść na trop Czesława Stachury i aresztować prawie całą komórkę kontrwywiadu WiN. Według Bronisławy Borowskiej Stachura zgłosił Zbigniewowi Zakrzewskiemu „Bryle” – Szefowi komórki, że UB otrzymuje informacje z WiN od tajnego współpracownika o pseudonimie „Kapitan”. Taki pseudonim w centrali WiN miał Kazimierz Czarnocki. Borowska sugeruje, że aresztowanie Stachury nastąpiło po wysłaniu jego danych personalnych do Centrali WiN, gdyż miał otrzymać odznaczenie.
35.J. Kopiński, Konspiracja akowska i poakowska na terenie Inspektoratu Rejonowego „Radzyń Podlaski”, Biała Podlaska, 1998 s. 147 Oprócz Andrzeja Sobola z kontrwywiadem WiN współpracował przodownik więzienny Liberacki Jan i dowódca warty Pióro Jan – patrz Meldunek nadzwyczajny KP MO Biała Podlaska z dnia 12..03.1945 r. IPN LU 048/36, k.8
36.W Leżajsku na rozkaz władz zwierzchnich posterunek MO tworzył późniejszy dowódca oddziału partyzanckiego Józef Zadzierski „Wołyniak” – patrz Tadeusz Cieśla przed sądami PRL oprac. Andrzej Zagórski w: Zeszyty Historyczne WiN 12 (1999) s. 238 przypis 11
37.Sprawozdanie Naczelnika Wydziału do Spraw Funkcjonariuszy KWMO w Rzeszowie za okres 08.02.1947 – 22.03.1947 IPN Rz 00106/22, k.11-12, w którym pisze, że Kmdt pow. Lubaczów MO Koś Władysław wraz z 6 pracownikami MO i plut. Wiąckiem Czesławem oficerem śledczym za przynależność do organizacji podziemnej i morderstwa na partyjnych funkcjonariuszach MO. Sprawę skierowano do Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.
38.Nie spotkałem w trakcie kwerendy takich raportów w zespole Okręgu Lubelskiego AK-WiN. Może ograniczano się do ustnego powiadomienia przełożonych o aresztowaniu i ewentualnie przesłuchaniach przez funkcjonariuszy UB. Ale moim zdaniem nie stosowano nawet tej zasady.
39.Kontrwywiad Inspektoratu Lubelskiego WiN nawet ich nie przesłuchał po wyjściu na wolność. Przyjęto za dobrą monetę ich tłumaczenia i sprawę wyjaśnień odłożono ad acta.
40.Teczka personalna agenta „Maria” vel „ Lena” IPN Lu 0017/1206, t.1. Helena Moor będąc agentką NKWD a później WUBP wydała prawdopodobnie komórkę Kedywu Inspektoratu Rejonowego „Lublin” przygotowującą zamach na Bolesława Bieruta, Premiera Osóbkę – Morawskiego i Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza II Komendę Okręgu odtwarzaną pod koniec 1944 roku przez cichociemnych oraz miejsce i czas odprawy Komendy Okręgu AK w marcu 1945 roku. Na podstawie jej informacji aresztowano wtedy prawie cały skład ocalałej z aresztowań w 1944 roku Komendy na czele z Komendantem Okręgu płk. Żaczkowskim „Zuzią” i prawie wszystkimi Inspektorami Rejonowymi. Później aktywnie uczestniczyła w rozpracowaniu Komendy Okręgu WiN. Udzielała na bieżąco informacji funkcjonariuszom WUBP o zatrzymanych w styczniu i w lutym 1946 członkach WiN charakteryzując zajmowane przez nich stanowiska w organizacji oraz w rozpracowaniu Inspektora Rejonowego Lublin Franciszka Abraszewskiego „Boruty”. Brała również udział w rozpracowaniu kpt. Andrzeja Rejmaka „Ostoi” oraz mjra Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Współpracowała z UB a później z SB z niewielkimi przerwami do 4 sierpnia 1973 roku. Za współpracę została odznaczona na wniosek SB Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Dwukrotnie była aresztowana przez UB i SB.

Kontrwywiad AK-WiN w latach 1944-1947 – część 4>