Z Zeszytów Historycznych WiN-u… (2) – część 1/2

64 lata temu, 22 lutego 1947 r. we wsi Ostrowsko na Podhalu, otoczony przez obławę UB-KBW, zginął śmiercią samobójczą mjr Józef Kuraś ps. "Ogień", dowódca kilkusetosobowego Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica", walczącego po wojnie z komunistycznym zniewoleniem.
Z racji tej smutnej rocznicy i w ramach kolejnej odsłony publikacji z "Zeszytów Historycznych WiN-u", zapraszam do lektury artykułu historyka krakowskiego Oddziału IPN Dawida Golika,
Józef Kuraś "Ogień" nad Ochotnicą (sierpień – listopad 1946 r.). Artykuł pierwotnie ukazał się w 2006 r., jednak postęp badań naukowych spowodował, że tekst został przez autora zaktualizowany, w oparciu o nowe, nie znane dotychczas informacje.
Życzę zajmującej lektury !


Zeszyty Historyczne WiN-u, nr 25/2006 (aktualizacja – luty 2011)

Dawid Golik
Józef Kuraś "Ogień" nad Ochotnicą (sierpień – listopad 1946 r.)

Sześcioletnia okupacja niemiecka odcisnęła się na Ziemi Nowotarskiej szczególnym piętnem, związanym zarówno ze zjawiskiem Goralenvolku, pacyfikacjami, jak i ze wzmożoną działalnością podziemnych organizacji oraz ich oddziałów partyzanckich. Rozpoczęta na początku 1945 r. ofensywa Armii Czerwonej stosunkowo łatwo odrzuciła broniące się na linii Dunajca i Popradu oddziały niemieckie i już 29 stycznia wojska sowieckie IV Frontu Ukraińskiego zajęły Nowy Targ. Linia frontu przesunęła się na zachód, zatrzymując się jednak aż do kwietnia 1945 r. w okolicach Lipnicy Wielkiej i Babiej Góry1. Podhale i przylegające do niego Gorce były wolne pomimo tego, że wojna w Europie trwać miała jeszcze następne 4 miesiące.

To, co dla jednych oznaczało wyzwolenie, dla drugich okazać się miało kolejną okupacją. Kiedy 9 V 1945 r., w sowiecki „dzień zwycięstwa”, uroczyście ogłaszano kapitulację III Rzeszy i pokój w Europie, Gorce i Podhale stanowiły już obszar objęty „małą wojną”. Wiązało się to przede wszystkim z działalnością Józefa Kurasia „Ognia”, który stworzył pod swoim dowództwem najsilniejszy oddział partyzancki w południowej Polsce, skutecznie walczący z „władzą ludową” aż do lutego 1947 r2.

Mjr Józef Kuraś ps. "Ogień" († 22 II 1947)

"Ogień" był postacią bardzo barwną, wokół której na przestrzeni ostatnich 60 lat namnożyło się wiele, niekiedy sprzecznych ze sobą, opinii. Warto wspomnieć, że już 11 IV 1945 r. przeprowadził zbiórkę swoich ludzi na jednej z gorczańskich polan i rozpoczął walkę z komunistami. Do jego oddziału szybko dołączali następni. W niedługim czasie z niewielkiej grupy „Ognia” powstało Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”, liczące w drugiej połowie 1946 r. ponad 700 żołnierzy podzielonych na osiem kompanii3.

Szczególne miejsce w zgrupowaniu zajmowała grupa sztabowa, dowodzona przez samego „Ognia”. Jej liczebność szacuje się w zależności od omawianego okresu na 25–60 ludzi, podzielonych na drużyny, którymi dowodzili zaufani oficerowie o dużym stażu partyzanckim4. Sama grupa sztabowa pełniła dwojaką funkcję – z jednej strony ochraniała dowódcę zgrupowania, czyli Józefa Kurasia oraz jego kancelarię, z drugiej natomiast stanowiła zaplecze kadrowe dla poszczególnych kompanii. To tutaj właśnie decydowano o ruchach zgrupowania, redagowano ulotki i odezwy, kolportowane następnie na Ziemi Nowotarskiej i Podhalu. Z oczywistych względów sztab był również punktem kontaktowym dla rozbitych grup z terenu całego województwa. Operował przede wszystkim w Gorcach, kwaterując w leśnych obozach pod Turbaczem i Kiczorą lub w góralskich osiedlach5.

Grupa sztabowa zgrupowania "Ognia" nad Przełączą Borek w Gorcach latem 1946 r. (IPN)

Także Ochotnica zapisała się na kartach historii Małopolski jako wieś wyjątkowa. Już od 1943 r. ogniskowała się wokół niej działalność partyzancka. W bezpośrednim jej sąsiedztwie kwaterowały silne oddziały AK – OP „Wilk” (1943/1944) por. Krystyna Więckowskiego „Zawiszy” oraz oddział kpt. Juliana Zapały „Lamparta”, czyli IV batalion 1. pułku strzelców podhalańskich AK. Żołnierze z tego ostatniego zamieszkiwali w różnych osiedlach Ochotnicy nieprzerwanie od lipca 1943 r. do stycznia 1945 r. We wsi przebywali też od jesieni 1944 r. partyzanci sowieccy ze zgrupowania ppłk. Iwana Zołotara oraz z oddziałów wywiadowczych kpt. Ludmiły Gordijenko „Tani” i płk. Afanasija Gładilina „Griszy”. Zaglądały tam też patrole z oddziału „Ognia”, obozującego wówczas pod Turbaczem6.

Niemcy rzadko zjawiali się w zaszytej pośród lasów Ochotnicy, którą określali mianem „wsi bandyckiej” (Banditendorf). Mieszkańcy nowatorszczyzny nazywali ją natomiast „Wolną Republiką Ochotnicką”. Sytuacja taka spowodowała, że okupacyjne władze postanowiły ukarać niepokorną wieś. W październiku 1944 r. została wysłana tam karna ekspedycja wojska i policji, której połączone siły partyzantów polskich i sowieckich stawiły czoła w trzydniowej bitwie (18–20 X 1944 r). Niemcom nie udało się rozbić partyzanckich baz, zaś sama wioska nie poniosła wówczas znacznych strat7.
Niestety ostatecznie okupanci zemścili się na mieszkańcach Ochotnicy, dokonując 23 XII 1944 r. brutalnej pacyfikacji, która przeszła do historii pod
nazwą „krwawej wigilii”. W wyniku sprowokowanej przez partyzantów sowieckich akcji, śmierć poniosło 50 mieszkańców Ochotnicy Dolnej, a spaleniu uległo wiele zabudowań w centrum wsi8.

Ochotnica Górna, wieś położona w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim, w gminie Ochotnica Dolna.

Do Ochotnicy grupa sztabowa „Ognia” trafiła 1 VIII 1946 r., wybierając na stały obóz dom Jana Wójciaka Pod Magurką w potoku Jaszcze9. Nie znaczy to jednak, że wcześniej do tej wsi nie zaglądała. Specyfika wojny partyzanckiej w Gorcach powodowała, że patrole zgrupowania raz po raz wysyłane były w inne rejony, posiadały też w każdej góralskiej wiosce swoich współpracowników. Już na początku swojej działalności, w kwietniu 1945 r., Kuraś zdołał skłonić złożony przede wszystkim z mieszkańców Ochotnicy posterunek MO do dezercji i stawienia się w pełnym uzbrojeniu w obozie oddziału, który mieścił się wówczas na polanie Zielenica nad Ostrowskiem. Po obławie NKWD na ten obóz, która miała miejsce 28 kwietnia, milicjanci powrócili do Ochotnicy i byli poszukiwani przez UB. Część z nich aresztowano, żaden jednak nie trafił do więzienia. W większości utrzymywali oni nadal kontakty z „ogniowcami”, nie wchodząc jednak w skład zgrupowania10.

Zabudowania rodziny Wójciaków Pod Magurką w Ochotnicy Górnej. (foto D.G.)

Jakiś czas później (najprawdopodobniej na początku 1946 r.), tym razem na terenie Ochotnicy Górnej, w osiedlu Forendówki, „Ogień” i jego ludzie przejęli ukryty w styczniu 1945 r. przez oddział AK kpt. Juliana Zapały „Lamparta” magazyn broni i amunicji. Znajdowały się w nim m. in. 3 działka wymontowane z wraku amerykańskiego bombowca B-24 Liberator, który rozbił się w grudniu 1944 r. nad Ochotnicą, oraz spora ilość innej broni i amunicji. Z wizytą tą łączy się również relacja o zabójstwie brata „Lamparta” – Franciszka Zapały, który po wskazaniu miejsca zakopania broni, w nieznanych bliżej okolicznościach, został zastrzelony przez „ogniowców”11.

„Ogień” nie był też pierwszym partyzantem kwaterującym na Magurkach. Miejsce to na przełomie października i listopada 1944 r. wykorzystywał już IV batalion 1. psp AK, czyli oddział partyzancki wspomnianego Juliana Zapały. Jednak wtedy dom i stajnię Wójciaka Pod Magurką zajmowali szeregowcy, natomiast sztab mieszkał w pobliskim osiedlu Za Groniówką u Jana Hubiaka12.
Grupa, którą w lecie 1946 r. dowodził osobiście Józef Kuraś, liczyła kilkudziesięciu doskonale uzbrojonych żołnierzy. Sam „Ogień” z najbliższymi współpracownikami mieszkał w domu Wójciaka, gdzie otrzymał osobny pokój służący za kancelarię oddziału. Inni partyzanci spali w pobliskich stajniach i kolibach, a większa ich grupa, stanowiąca bojowe zaplecze sztabu, miała, wedle relacji mieszkańców Ochotnicy, kwaterować na oddalonej nieco od Magurek polanie Szlagowa. Jednocześnie na terenie Forendówek ukrywali się teściowie „Ognia” oraz jego żona – Czesława z domu Polaczyk13.

Zaznaczyć należy, że obecność partyzantów i „Ognia” Pod Magurką nie była tajemnicą. Wiedzieli o tym mieszkańcy Ochotnicy Górnej i niemal wszyscy przyjmowali „ogniowców” życzliwie. O tym, że w roku 1946 Ochotnica stanowiła, podobnie jak podczas okupacji niemieckiej, obszar opanowany przez „leśnych”, wspominał również po latach działacz PPR z Nowego Targu, Eugeniusz Wojnar14. Partyzanci budzili wśród ludności dość duże zaufanie, natomiast fakty takie jak wykonywanie wyroków śmierci i nakładanie kontrybucji, nie wydawały się nikomu czymś dziwnym lub karygodnym, a jedynie bezpośrednią kontynuacją metod stosowanych przez podziemie już podczas okupacji niemieckiej. Często zdarzało się, że żołnierze „Ognia” rzeczywiście wcześniej działali na tym terenie, należąc do BCh lub AK i byli dobrze znani przez miejscową ludność. Duża część z nich pochodziła z sąsiednich wiosek (Waksmund, Ostrowsko), a w Ochotnicy miała swoje rodziny i znajomych. Nie znaczy to jednak, że „ogniowcy” czuli się Pod Magurką w pełni bezpieczni. Ciągle zagrażały im donosy i sprowokowane nimi obławy przeprowadzane przez UB, MO i KBW. Dlatego też podejść do sztabu w domu Wójciaka broniły aż trzy pierścienie wart, które do środka przepuszczały tylko bliskich znajomych i współpracowników. Zdarzało się tak, że patrol nie wpuszczał kogoś do obozu i dopiero potrzebna była interwencja Wójciaka u samego „Ognia”, by ten ktoś mógł Pod Magurkę przyjść15.

Współpracownicy Józefa Kurasia "Ognia" z terenu Ochotnicy. Zdjęcie odnalezione w dokumentach KBW. (IPN)

Część ludności utrzymywała z partyzantami także bliższe kontakty. Z oddziałem współpracowało wielu mieszkańców Ochotnicy. Oprócz wspominanej już kilkakrotnie rodziny Jana Wójciaka, dużą rolę w życiu obozu odgrywali też bracia Dolińscy – Franciszek, Wojciech i Jakub, z osiedla Za Holiną, położonego w pobliżu Magurek. Często kwaterowali u nich partyzanci, a Dolińscy wywozili zakupione lub zarekwirowane w spółdzielniach towary do ich obozu. Innym, wieloletnim współpracownikiem oddziału, był gajowy Franciszek Szlaga zwany „Mientką” z Forendówek, a także gospodarz Polaczyk, spokrewniony z teściami Józefa Kurasia. Funkcje łączników pełnili m.in. Jan Jaróg, Leon Chlebek oraz Franciszek Cebula. Doraźnie korzystano też z pomocy innych górali – przy przenoszeniu meldunków i zapewnianiu kwaterunku.

To, że Magórki wybrane zostały na obóz, nie zmieniało faktu, że cały oddział pozostawał mobilny. Józef Kuraś często przebywał poza Ochotnicą, wielokrotnie zmieniały się też osoby kwaterujące w siedzibie sztabu. Jedni przychodzili, drudzy odchodzili – wspominała Maria Królczyk. Przy samym dowódcy było ich niewielu. Wszyscy codziennie rano stawali w szeregu przed domem i modlili się. „Ogień” był religijny16. Partyzantów spowiadał proboszcz Ochotnicy Górnej ks. Józef Śledź17. Poza tym życie oddziału toczyło się włas
nym rytmem. Żołnierzy wysyłano na patrole do okolicznych wsi, przybywali też gońcy z meldunkami od innych podległych „Ogniowi” kompanii zgrupowania. Jednocześnie nakładano kontrybucje na współpracowników bezpieki i na tych, którzy zapisali się do PPR. W ostateczności groził im nakaz opuszczenia miejsca zamieszkania lub wyrok śmierci. Lato 1946 r. było kulminacyjnym okresem działalności bojowej zgrupowania i całe Podhale liczyło się z wyrokami wydawanymi przez Józefa Kurasia. Wielu okolicznych górali przychodziło też do niego, by rozstrzygał lokalne spory18.

Dom Dolińskich Za Holiną, położony w pobliżu Magurek, gdzie często kwaterowali partyzanci Józefa Kurasia "Ognia". (foto D.G.)

Z Zeszytów Historycznych WiN-u… (2) – część 2/2>
Strona główna>


1. G. Mazur, W. Rojek, M. Zgórniak, Wojna i okupacja na Podkarpaciu i Podhalu na obszarze inspektoratu ZWZ-AK Nowy Sącz 1939–1945, Kraków 1998, s. 321–326.
2. Józef Kuraś „Ogień” zmarł 22 II 1947 r. w szpitalu w Nowym Targu, po tym jak dzień wcześniej podczas obławy UB i MO we wsi Ostrowsko śmiertelnie postrzelił się w głowę.
3. Więcej na temat działalności Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” zob.: M. Korkuć, Zostańcie wierni tylko Polsce… Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944–1947), Kraków 2002.
4. Ibidem, s. 526–528.
5. Ibidem.
6. Wojenne losy Ochotnicy doczekały się wielu opracowań. Szerzej o tym m. in.: S. Czajka, Ochotnica. Dzieje gorczańskiej wsi 1416–1986, Jelenia Góra 1987; R. Dzieszyński, Krwawa wigilia. Walka i martyrologia wsi Ochotnica, Warszawa 1980.
7. Z. Faix-Dąbrowski, Spod Gorca do Gross-Rosen, „Zeszyty Historyczne. Kraków i Ziemia Krakowska 1939–1945”, z. 1: 1988, s. 59–64.
8. Z. Faix-Dąbrowski, J. M. Kacwin, Przyczynek do wydarzenia zwanego krwawą wigilią w Ochotnicy, „Na drodze do zwycięstwa. Materiały Komisji Historycznej Zarządu Dzielnicowego ZBoWiD Kraków- Śródmieście”, s. 42–50, Kraków 1987.
9. S. Wałach, Był w Polsce czas…, Kraków 1971, s. 461; Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r. (jeśli nie zaznaczono inaczej, przytaczane w tekście relacje znajdują się w zbiorach autora).
10. IPN Kr 010/5267, Akta operacyjne dotyczące Władysława Chrobaka, k. 2–3, Protokół przesłuchania Władysława Chrobaka z 24 X 1945 r.; IPN Kr 07/889, Akta kontrolno-śledcze sprawy przeciwko Stanisławowi Giblakoi, k. 10, Protokół przesłuchania Władysława Chrobaka z 3 IX 1945 r.; Relacja Władysława Chrobaka „Wróbla” z lipca 2002 r.; S. Wałach, op. cit., s. 453.
11. Na temat dokładnej daty oraz okoliczności śmierci Zapały brak jest wiarygodnych źródeł. Miał on wskazać miejsce ukrycia broni, po czym zastrzelono go przed domem Jurkowskich we Forendówkach. U „Ognia” i w materiałach UB pojawia się pod pseudonimami „Niedźwiadek” i „Przybytek”. IPN Kr 074/12, Materiały pomocnicze do historii bandy „Ognia”, t. 1, k. 688; t. 2, k. 584; Relacja Bogusława Szokalskiego „Herkulesa” z 31 VIII 1991 r. (w zbiorach M. Korkucia); Relacja Karola Wanata z 15 X 2005 r.; W. Budarkiewicz, AK na Podhalu, [b.m.] 1990, s. 128.
12. Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r.
13. Ibidem; Relacja Leona Chlebka z 9 VIII 2005 r.
14. E. Wojnar, Z lat walki z reakcją na Podhalu (1945–1948), „Pokolenia” 1971, nr 2, s. 88.
15. Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r.
16. Ibidem.
17. IPN Kr, 06/1, Sprawa obiektowa przeciwko bandzie „Ognia”, t. 17, Doniesienie informacyjne dot. działalności b. czł. bandy „Ognia“ z 8 VIII 1952 r. W doniesieniu tym współpracownik UB o pseudonimie „Wacław” pisze, że: Ksiądz Śledź Józef jak stwierdziłem nieposiadał normalnych kontaktów z bandą „Ognia“, lecz dorywczo pomagał poszczególnym bandytom. Wiadomym mi jest fakt jak we wrześniu 1946 r. przyszli do niego na noc „Śmigły“, oraz 3 bandyci z grupy sondeckiej „Żar“ i „Ursus“ oraz „Wicher“. Ksiądz Śledź przenocował ich w szopie na sianie skąd udali się następnego dnia do obozu „Ognia“. Jesienią 1946 r. osobiście nawiązał kontakty z samym „Ogniem“, lecz „Ogień“ w tym czasie przeniósł swój obóz z Ochotnicy gdzie indziej. Ksiądz Śledź cieszy się dużym szacunkiem u miejscowej ludności i ma na nią poważny wpływ. Podobnych informacji na temat ks. Śledzia dostarczył w trakcie przesłuchania w 1948 r. teść „Ognia”, Bronisław Polaczyk. IPN Kr 075/68, Wykaz członków bandy „Ognia”, t. 3, Materiały różne.
18. M. Korkuć, op. cit., s. 524–525.

Z Zeszytów Historycznych WiN-u… (2) – część 2/2

W tym też czasie „ogniowcy” dokonali brawurowego rozbicia więzienia Św. Michała w Krakowie, uwalniając z niego 64 osoby. Akcję przeprowadziła 18 VIII 1946 r. grupa krakowska zgrupowania (6. kompania) pod dowództwem Jana Janusza „Siekiery”.

Jan Janusz ps. "Siekiera", dowódca działającej w Krakowie i na ziemi miechowskiej 6 kompanii zgrupowania "Ognia" (fotografia więzienna).(IPN)

Doszło do niej w biały dzień, we współdziałaniu z dwoma strażnikami, którzy dostarczyli więźniom broń. Z zewnątrz akcją dowodził „Siekiera”, natomiast wewnątrz organizował wszystko akowiec z okolic Tarnowa – Bolesław Pronobis „Ikar”. Przy pomocy dostarczonej broni więźniowie rozbroili pilnujących ich strażników i bez jednego wystrzału zajęli niemal całe, znajdujące się w centrum miasta więzienie. Po otwarciu bramy większość uwolnionych rozbiegła się po mieście natomiast około 30 osób pod dowództwem „Ikara” podstawioną przez „ogniowców” ciężarówką odjechało w kierunku Miechowa, mijając po drodze gmach WUBP przy Placu Inwalidów19.

11 IX 1946 r. trafili oni w Gorce. Kiedyś przyszła do „Ognia” grupa uciekinierów z więzienia. Około trzydziestu. Strasznie nie mogli się dogadać. Kilku przystąpiło do oddziału, inni nie mogli się zdecydować – opowiadała Maria Królczyk20. Było ich dokładnie 24 – na czele z Pronobisem, który chciał utrzymać dowództwo nad swoją grupą, tylko formalnie podporządkowując się „Ogniowi”. Kuraś miał w stosunku do nich inne plany – nie chciał się zgodzić na powstanie nowego oddziału, złożonego jedynie z uwolnionych więźniów i zamierzał ich rozesłać do poszczególnych kompanii. „Ikar” w takich okolicznościach poprosił o możliwość opuszczenia zgrupowania. „Ogień” uszanował jego decyzję i w celu zapewnieniu mu bezpiecznego powrotu wyposażył go w sumę 10 000 zł21.

Na Magurkach Józef Kuraś spotkał się również z wysłanym specjalnie w tym celu łącznikiem II Korpusu Polskiego – Andrzejem Gocem „Szponem”. Był on postacią szczególną, ponieważ podczas okupacji służył w szeregach oddziału partyzanckiego AK kpt. „Lamparta”, później zaś po przedostaniu się na Zachód i przeszkoleniu w ośrodku II Korpusu we włoskiej miejscowości Barletta ponownie trafił na Ziemię Nowotarską, którą znał bardzo dobrze. W sierpniu i wrześniu 1946 r. trzykrotnie rozmawiał z „Ogniem”, przekazując mu przesyłki kurierskie22.

Ważnym aspektem działalności oddziału były wyroki śmierci wydawane przez „Ognia” na współpracownikach i funkcjonariuszach UB. Podczas pobytu Pod Magurką wykonano ich kilka. W swoim podręcznym notatniku Kuraś zapisał pod datą 12 VIII 1946 r. wyrok na Alojzym Piotrowskim z UB Katowice, wykonany w Ochotnicy. Pod datą 28 sierpnia jest też zapis o zastrzeleniu Jana Waśniowskiego, konfidenta UB z Katowic, oraz Aleksandry Borkenhage. Oboje przed śmiercią odmówili zeznań23. Również dla zdrajców, którzy zdezerterowali z oddziału i podjęli współpracę z UB, litości nie było. Los jednego z  nich, NN ps. „Murzyn”, dopełnił się na oczach Marii Królczyk, mieszkanki Ochotnicy. Jak wspominała, podkreślając przy tym, że jej zdaniem "Ogień" był stanowczy, ale nie okrutny, ujęty przez partyzantów zdrajca poddany został twardemu  przesłuchaniu, po którym zaprowadzono go do lasu i tam zlikwidowano24.

Wyrok śmierci pozostawiony przy zwłokach NN "Murzyna", zwerbowanego i skierowanego do oddziału "Ognia" przez krakowskie UB.  Na dole dopisek nowotarskich UB-owców "To na pewno był agent, ale kto to?". Krakowska bezpieka uznała to za kolejną porażkę w walce z Józefem Kurasiem.

25 IX 1946 r. jedna z kompanii zgrupowania „Ognia” pod dowództwem Kazimierza Paulo „Skały” zaatakowała placówkę MO w Tymbarku. Atak nie powiódł się, a wezwani na pomoc przez broniących się milicjantów żołnierze KBW, jeszcze tego samego dnia wytropili grupę „ogniowców” i podczas walki wzięli do niewoli dwóch partyzantów – Antoniego Szczerka „Stefana” oraz Franciszka Śmieszka „Głaza”. Ten ostatni najprawdopodobniej zgodził się wskazać miejsce stacjonowania „Ognia” nad Ochotnicą25. 29 IX 1946 r. na kilku ciężarówkach przyjechało do wsi wojsko i od strony Forendówek wysłało patrole w kierunku Magurek. Warto przytoczyć tu fragment meldunku specjalnego Szefa WUBP Kraków, kpt. Jana Olkowskiego do MBP w Warszawie z 12 X 1946 r. relacjonujący całą akcję:

Dnia 29. IX. 1946 r. WBW stacjonujące w Nowym Targu przeprowadziło akcję w okolicy miejscowości Ochotnica Górna pow. Nowy Targ przeciwko bandzie „Ognia“. Pierwsza grupa żołnierzy składająca się z 15-tu ludzi natknęła się na grupę bandytów pod szczytem góry Ochotnickiej [Magurek] gdzie po krótkiej walce zostało zabitych przez bandę 2 żołnierzy z Batalionu Operacyjnego WBW Kraków, a to 1. Rozalski Marian ur. 18. IV. 1925 r. 2. Kubiaczyk Tadeusz ur. 23. X. 1922 r. Bandyci ofiar nie ponieśli żadnych ani też nie zdołano schwytać żadnego ponieważ teren był górzysty i zarośnięty gęstym lasem. Pościg za bandą nie udał pozytywnego rezultatu26.

Fragment meldunku o ujęciu dwóch żołnierzy "Ognia" – Antoniego Szczerka "Stefana" oraz Franciszka Śmieszka "Głaza".(IPN)

W rzeczywistości walka wyglądała nieco inaczej. Żołnierze KBW nie wiedzieli najprawdopodobniej gdzie dokładnie szukać obozu „Ognia” i początkowo trafili do osiedla Za Holiną, gdzie rozlokowali całą grupę wraz z radiostacją. Nie zdawali sobie sprawy z bliskości sztabu zgrupowania. Oczywiście o przybyciu wojska do wsi bardzo szybko partyzantów poinformowano – zrobił to jeden z braci Dolińskich. Meldowały też o tym patrole rozlokowane od Magurek po polanę Szlagową. Na jeden z tych patroli natknęli się żołnierze KBW i w trakcie wymiany ognia dwóch z nich zostało zabitych. Do strzelaniny doszło w bezpośrednim sąsiedztwie osiedla Za Holiną, co spowodowało panikę w szeregach wojska, które szybko wycofało się do centrum Ochotnicy. Na wieść o akcji Kuraś zarządził ewakuację obozu – partyzanci zabrali ze sobą broń oraz najpotrzebniejsze rzeczy i udali się w góry. Wójciakom kazano ukryć to, czego „ogniowcy” nie zdąży
li zabrać. Została między innymi maszyna drukarska [maszyna do pisania] i czapka „Ognia”. Ojciec zakopał je na skraju lasu – pod wykrotem. Gdy już wszystko było uprzątnięte zauważyliśmy leżącą w kącie pokoju „Ognia” taśmę amunicyjną – wspominała Maria Królczyk. Mało prawdopodobne są też podawane przez Szefa WUBP w Krakowie informacje o rzekomym pościgu za partyzantami. Dementują je mieszkańcy Ochotnicy, a ważnym świadectwem jest fakt, że tego dnia wojsko nie trafiło Pod Magurkę, nikt też nie został aresztowany27.

Grupa sztabowa z „Ogniem” na czele udała się do wsi Lubomierz – Rzeki, ale po kilku dniach powróciła w rejon Ochotnicy, najprawdopodobniej korzystając ze swojego leśnego obozu pod Kiczorą28. Patrole partyzanckie nadal pojawiały się we wsi. Maria Szlaga tak wspomina wydarzenie z pierwszych dni października:

Pasłam razem z siostrą Staszką krowy w Certezie [polana w pobliżu osiedla Za Holiną] i przyszli do nas Wojtek i Franek Dolińscy, przyprowadzając ze sobą dwóch partyzantów. Przynieśli litr wódki, zaczęli śpiewać. Później przyłączyła się do nas jeszcze Kaśka Lupula. […] W sobotę była u nas w Jamnym zabawa, na której byli też chłopcy z Za Holiny. Wtedy ostatni raz widziałam Wojtka i Franka, bo w poniedziałek już przyszło do nich wojsko29.

7 X 1946 r. w osiedlu Za Holiną znowu zjawiło się KBW. Obstawiło cały przysiółek – ze wsi przyprowadziło dwóch braci Dolińskich, a trzeciego aresztowało na miejscu. Zatrzymano też sąsiada Dolińskich, Franciszka Cebulę. Rozpoczęło się brutalne śledztwo – każdego z aresztowanych przesłuchiwano oddzielnie. Najmłodszy – Jakub Doliński był przesłuchiwany w mieszkaniu, a jego bracia – jeden w stajni Dolińskich, a drugi w stajni Cebulów. Franciszka Cebulę przesłuchiwano najprawdopodobniej w jego własnym domu. Jednocześnie na teren przysiółka nikogo nie wpuszczano, zaś mieszkańcy zamknięci byli w jednej izbie.


Kuba opowiadał, że ich strasznie bili. Jego braciom wkładali ziemniaki do ust, żeby nie krzyczeli. Ciągle pytali, gdzie jest banda. Wojtek i Franek nie chcieli mówić, więc zamęczyli ich na śmierć, a zwłoki wyrzucili przed chałupę. Obaj mieli połamane ręce i nogi. Mówili Kubie, że skończy jak oni30.

Franciszek Cebula i Jakub Doliński zgodzili się złożyć zeznania, a ten ostatni miał zaprowadzić ekspedycję KBW do obozu „Ognia” w górach. Wyprawa wyruszyła następnego dnia. Około 100-osobowa grupa żołnierzy prowadziła skutego Dolińskiego w kierunku Kiczory. Tuż przed celem wyprawy, na Jaworzynie Kamienickiej, ten krzyknął: „Tu jest banda!” i uciekł do lasu. Miał poluzowane kajdanki, dzięki czemu mógł uwolnić jedną rękę i próbować ucieczki przez gęstwinę. Zdezorientowani ubecy nie zdołali go zatrzymać. W swoim notatniku „Ogień” zapisał pod datą 7 X 1946 r.: Aresztowanie Dolińskich, Kuba, Franek, Wojtek, UB zamordowało Wojtka i Franka, Kuba uciekł na Jaworzynie31. Po swojej ucieczce Doliński trafił na osiedle Skałka, do zabudowań Józefa Szlagi, gdzie go rozkuto. Później ukrywał się w szopach i kolibach, aż do amnestii w lutym 1947 r32.
Znamienne jest to, że w raportach KBW pokazano morderstwo w zupełnie innym świetle, sugerując w meldunku zwiadowczym, że Franciszek i Wojciech Dolińscy byli żołnierzami „Ognia” i zginęli w walce z ekspedycją. Nadano im także, podobnie jak aresztowanym Jakubowi Dolińskiemu i Franciszkowi Cebuli, pseudonimy, których najprawdopodobniej w rzeczywistości nigdy nie posiadali, będąc tylko współpracownikami zgrupowania33.

Fragment sprawozdania UB z informacją o operacji, podczas której zabito jakoby dwóch żołnierzy "Ognia" a dwóch zatrzymano. (IPN)

19 XI 1946 r. do Ochotnicy Górnej został wysłany patrol egzekucyjny z 1. kompanii Jana Batkiewicza „Śmigłego”, w celu znalezienia współpracowników UB odpowiedzialnych za śmierć braci Dolińskich. Według partyzanckich ustaleń mieli być nimi sąsiad zabitych z osiedla Za Holiną Franciszek Szlembarski (o przezwisku „Gwint”) oraz Franciszek Rungier, u którego pracowali Dolińscy. Obu tego samego dnia zastrzelono34. Nie odnaleziono dotychczas w materiałach UB żadnych notatek świadczących o ich współpracy z bezpieką. Wyrok śmierci, podobnie jak i inne wyroki wydawane w tym okresie przez podziemie, zapadł na podstawie doraźnie zebranych przez „ogniowców” informacji i wywiadu wśród mieszkańców Ochotnicy. Franciszek Szlembarski wskazany został z uwagi na to, że miał reputację złodzieja i praktycznie jako jeden z niewielu mógł wiedzieć, gdzie Dolińscy trzymają schowaną broń i amunicję, którą znalazło w trakcie rewizji UB. Franciszek Rungier był zaś postacią o bardziej złożonej biografii. W czasie wojny był pracownikiem gminnym w Ochotnicy Górnej, czym niezbyt dobrze zapisał się w pamięci wielu mieszkańców. Nie żył skromnie, brał podobno łapówki za skreślenie z listy wywozowej na roboty przymusowe35. Z drugiej jednak strony w 1943 r. jego dom stał się skrzynką kontaktową dla tworzącego się wówczas w Gorcach oddziału partyzanckiego „Lamparta”. Rungier otrzymał wtedy od AK pseudonim „Łosoś”36. Mariaż z podziemiem zakończył się wraz z końcem okupacji hitlerowskiej. Jak to określił jeden z byłych partyzantów z tego terenu: Rungier zawsze pływał – jak Niemcy się kończyli to przystał do AK, jak przyszli komuniści to zaczął trzymać z nimi37. W podobnym tonie sformułowana jest wypowiedź samego „Lamparta”, który w meldunku z czerwca 1945 r. do dowódcy rozformowanego już wówczas 1. psp AK pisze, że Rungier odpowiada, że jak się ktoś z naszych ludzi pokaże w Ochotnicy to każe aresztować, dowiaduje się o meliny z bronią, a mnie jak by mnie dostał to ma pasy drzeć38. Jedna z teorii głosi, że pracujący u Rungiera w lesie Wojciech i Franciszek Dolińscy, od momentu pojawienia się Pod Magórką partyzantów „Ognia” przestali przychodzić „do roboty”, a on z tego powodu doniósł na nich do UB. Sam jednak Jakub Doliński do końca życia nie był w pełni przekonany, że to właśnie ci dwaj poinformowali władzę o ich kontaktach z partyzantami39. Wiadomo na przykład, że w lutym 1945 r. w notatkach PUBP w Nowym Targu na temat Ochotnicy pojawia się wzmianka, że Franciszek Doliński przechowuje u siebie broń. Świadczy to o tym, że już wtedy na terenie wsi działali niezidentyfikowani dotychczas informatorzy UB40.

Obóz "ogniowców" nad Przełęczą Borek. Lato 1946 r. (IPN)

Jakub Doliński ujawnił się po amnestii w 1947 r., następnie zaś wyjechał na Ziemie Zachodnie. Po aresztowaniu w 1947 r. Leona Chlebka okazało się, że broń, którą u niego znaleziono pochodziła właśnie od Dolińskiego. UB nie zdołał jednak zlokalizować wówczas jego miejsca zamieszkania, dzięki czemu uniknął aresztowania. Później powrócił z zachodu i aż do śmierci w 2000 r. mieszkał Za Holiną w Ochotnicy Górnej.
Leon Chlebek, któremu w październiku 1947 r. odebrano dwa pistolety został skazany wyrokiem WSR w Krakowie na 7 lat więzienia. Na wolność wyszedł w roku 195341. Działający razem z nim informator zgrupowania Jan Jaróg był poszukiwany przez UB i ukrywał się na Dolnym Śląsku.
Franciszek Cebula został po aresztowaniu skazany na dożywotnie więzienie. Jego brat Józef Cebula, z jednej strony utrzymujący kontakty z oddziałem partyzanckim „Wiarusy”, z drugiej mający nie najlepszą opinię pośród mieszkańców Ochotnicy, został w listopadzie 1947 r. pochwycony przez żołnierzy placówki KBW w Ochotnicy Górnej. Po kilku dniach znaleziono go powieszonego na drzwiach aresztu42.
Gajowy Franciszek Szlaga „Mientka” ujawnił się wraz ze swoją żoną w marcu 1947 r. W późniejszych latach udzielał pomocy oddziałowi partyzanckiemu „Wiarusy”, za co trafił do więzienia43.

Pod koniec listopada 1948 r. do domu Jana Wójciaka przyszło kilku funkcjonariuszy UB. Kazali pokazać gdzie jest zakopana maszyna do pisania i rogatywka „Ognia”. Po odkopaniu tych rzeczy zabrali go ze sobą do Nowego Targu. Po kilku dniach został jednak wypuszczony, gdyż UB zamierzało wykorzystać go jako agenta44. W znanych autorowi dokumentach nie figuruje on jednak jako współpracownik UB, nie wiadomo więc czy próba werbunku zakończyła się sukcesem. Ostatni bezpośredni świadek pobytu „Ognia” Pod Magurką, córka Jana Wójciaka – Maria Królczyk zmarła w 2003 r.

Z Zeszytów Historycznych WiN-u… (2) – część 1/2>
Strona główna>


19. Ibidem, s. 419–421.
20. Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r.
21. M. Korkuć, op. cit., s. 419–421, 586; S. Wałach, op. cit., s. 464.
22. IPN Kr 07/304, Akta kontrolno-śledcze sprawy przeciwko Andrzejowi Gocowi, k. 15; B. Dereń, Józef Kuraś „Ogień” – partyzant Podhala, Warszawa 2000, s. 209–210; M. Korkuć, op. cit., s. 523. W swojej książce Bolesław Dereń błędnie podaje Skałkę nad Ochotnicą jako miejsce spotkania „Szpona” z „Ogniem”.
23. S. Wałach, op. cit., s. 461, 463. W materiałach UB pojawia się informacja o tym, że wraz z Alojzym Piotrowskim zabity został również Marian Bielski, będący tak jak ten pierwszy funkcjonariuszem UBP w Katowicach (IPN Kr 074/12, Materiały pomocnicze do historii bandy „Ognia”, t. 2, k. 301). Natomiast Jan Waśniowski (Wiśniewski?) miał być zastrzelony już 24 sierpnia, razem z osobnikiem o nazwisku Purak (Ibidem, k. 308). Wraz z Aleksandrą Borkenhage (Chage-Borken?) zabity miał być 28 sierpnia także Czesław Przyboś (Ibidem, k. 334).
24. Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r.
25. M. Korkuć, op. cit., s. 547–548.
26. IPN Kr 06/1, Sprawa obiektowa przeciwko bandzie „Ognia”, t. 1, Meldunek specjalny z dnia 12 X 1946 r. W przytaczanym przez M. Korkucia „Meldunku zwiadowczym pięciodniowym Dowództwa WBW woj. krakowskiego za okres od 25 IX do 30 IX 1946 r.” pojawia się nazwisko Różalski, a nie Rozalski (M. Korkuć, op. cit., s. 527).
27. Relacja Leona Chlebka z 9 VIII 2005 r.; Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r.
28. S. Wałach, op. cit., s. 464.
29. Relacja Marii Szlaga z września 2003 r.
30. Ibidem.
31. S. Wałach, op. cit., s. 464.
32. Relacja Leona Chlebka z 9 VIII 2005 r.; Relacja Anieli Kłak z sierpnia 2003 r.; Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r. Według przekazanych autorowi relacji nieżyjącego już żołnierza KBW (Relacja I – zbiory własne autora), grupą, która trafiła Za Holinę, miał dowodzić oficer o nazwisku Olejniczak. To właśnie on wykazywał się w trakcie śledztwa szczególnym okrucieństwem (bicie drewnianym drągiem i zamoczonym w wodzie workiem z mąką), a następnie po zabiciu braci Dolińskich oddał do ich zwłok kilka strzałów z pistoletu, aby można było napisać w raporcie, że zostali zastrzeleni w czasie ucieczki. Z tego samego źródła pochodzi przekaz o ucieczce Jakuba Dolińskiego, któremu to kajdanki poluzować miała idąca z wojskiem kobieta, najprawdopodobniej sanitariuszka.
33. M. Korkuć, op. cit., s. 527–528. W swoim opracowaniu M. Korkuć podaje za „Meldunkiem zwiadowczym nr 00392” Sztabu Dowództwa WBW woj. krakowskiego, że Franciszek Doliński miał pseudonim „Śmiały”, jego brat Wojciech „Smrek”, Jakub Doliński „Kat”, a Franciszek Cebula „Kacper”. Pseudonimy te nie znalazły dotychczas potwierdzenia w dostępnych autorowi relacjach, ani w przytaczanym przez S. Wałacha notatniku „Ognia”.
34. Relacja Leona Chlebka z 9 VIII 2005 r.; Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r.; S. Wałach, op. cit., s. 473-474.
35. Relacja Marii Szlaga z września 2003 r.
36. W. Budarkiewicz, op. cit., s. 50, 168.
37. Relacja Władysława Chrobaka „Wróbla” z lipca 2002 r.
38. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, Zespół IV batalionu 1. psp AK, k. 428–429, Meldunek „Lamparta” do „Borowego”.
39. Relacja Stanisława Dolińskiego z 9 VIII 2005 r.
40. IPN Kr 06/2, Sprawa obiektowa przeciwko bandzie „Wiarusy”, t. 8, k. 80.
41. IPN Kr 07/823, Akta kontrolno-śledcze sprawy przeciwko Leonowi Chlebkowi.
42. Relacja Anieli Kłak z sierpnia 2003 r.; Relacja Marii Szlaga z września 2003 r.
43. IPN Kr 111/2237, Akta sprawy przeciwko Jakubowi Tomaśko i Franciszkowi Szladze.
44. IPN Kr 06/2, Sprawa obiektowa przeciwko bandzie „Wiarusy”, Raport z przeprowadzonej akcji p-ko współpracownikom bandy „Wiarusy”, t. 3, k. 118, Raport z przeprowadzonej akcji przeciwko współpracownikom bandy „Wiarusy”; Relacja Marii Królczyk z lipca 2002 r.