Koncert na rzecz Żołnierzy Wyklętych !

Koncert charytatywny DE PRESS i KRYZYS na rzecz kombatantów podziemia antykomunistycznego.

5 lutego 2010 r. o godz. 19:00 w sali górnej Centrum Kultury "Rotunda" w Krakowie przy ul. Oleandry 1 odbędzie się  charytatywny koncert legendarnych punkowych kapel – De Press i Kryzys. Koncert ten dedykowany będzie pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Całość dochodu przekazana zostanie na pomoc  kombatantom podziemia  antykomunistycznego.
Celem organizatorów koncertu  jest przypomnienie młodemu pokoleniu żołnierzy podziemia niepodległościowego, o których pamięć
komunistyczne władze starały się wymazać ze świadomości społecznej i okryć hańbą.
Organizatorem koncertu jest Stowarzyszenie Pokolenie wspólnie z Federacją Młodzieży Walczącej. Partnerami koncertu są Instytut Pamięci Narodowej i Narodowe Centrum Kultury,
a odbędzie się on pod honorowym patronatem szefa kancelarii Prezydenta RP Ministra Władysława Stasiaka.

Tego roku mija 65 rocznica wyzwolenia Krakowa spod niemieckiej okupacji, kiedy to Armia Czerwona 17 stycznia 1945 roku wkroczyła do miasta. Dla wielu nie był to jednak koniec wojny,  zamianą jednej okupacji na drugą. Właśnie dla tych wszystkich którzy wtedy nie złożyli broni, żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Konspiracyjnego Wojska Polskiego i innych niepodległościowych organizacji nie godzących się  na władze  komunistów.

Tysiącom z nich nie było dane doczekać końca PRL, wielu nie ma nawet własnych grobów,   a pamięć o nich starano się wymazać czyniąc ich „Żołnierzami Wyklętymi”. Koncert skierowany jest do tych, którzy nie znają ich trudu i ofiary, aby poprzez muzykę poznali wydarzenia tamtych dni.

Organizatorzy nie są nastawieni na zysk, cały koncert ma charakter charytatywny, zaś dochody z niego przekazane zostaną na pomoc kombatantom podziemia antykomunistycznego.


KONCERT DE PRESS I KRYZYS

Centrum Kultury "Rotunda"
Data: 05.02.2010 | Start: 19:00 | Sala: górna
Ceny biletów: 20,00 zł normalny | 15,00 zł ulgowy.

Kontakt
Centrum Kultury "Rotunda"
ul. Oleandry 1
30-060 Kraków
tel. (12) 633 35 38, 633 61 60, 292 65 16
fax (12) 633 76 48

Zobacz mapę dojazdu:


INFORMACJE O ZESPOŁACH:


De Press – założona w roku 1980 przez Andrzeja Dziubka, Jorna Kristensena i Ole Snortheima. Zespół łączy punk rock z melodiami polskiej muzyki góralskiej. W 1981 zadebiutowali albumem Block To Block, płyta ta swoim oryginalnym brzmieniem i politycznie zaangażowanymi tekstami sprawiła, że w Norwegii uznana została za najważniejszą płytę rockową XX wieku, zaś w Polsce władza nie pozwalała na jej wydanie aż do 1989 roku. W latach 80-tych zespół wydaje w Norwegii jeszcze jedną płytę On The Other Side,  po czym rozpada się. Reaktywowany w 1989 roku De Press nagrał szereg płyt 3 Potocki (reedycja wydanego w Norwegii Bolshov Trio), Groj skrzypko groj, Potargano chałpa, Dwie tęsknoty.  W składzie pojawili się muzycy z Nowego Targu. Zespół zagrał liczne koncerty w  kraju oraz za granicą, m.in. w krajach skandynawskich i Gruzji. W 2008 roku wydano płytę Zre nas konsumpcja, zaś w pod koniec 2009 roku album Myśmy rebelianci, na którym De Press umieścił swoje interpretacje piosenek poświęconych „Żołnierzom Wyklętym”.

Kryzys – jeden z pierwszych polskich zespołów punkrockowych. Założony w 1978 roku w Warszawie  przez Roberta Brylewskiego, Kamila Stoora, Marka Iwańczuka i Piotra Mrowińskiego.  Jedynym oficjalnym wydawnictwem Kryzysu była kaseta 78-81 (1994). Nagrania grupy znalazły się na wielu składankach (np. Fala), nawet po jej rozpadzie. Kryzys wywarł ogromny wpływ na polską scenę muzyczną inspirując wiele młodych zespołów. Reaktywowany w 2006 roku wystąpił jednorazowo na koncercie promującym płytę w warszawskim klubie CDQ 15 marca 2006 roku. W 2008 roku grupa zagrała w oryginalnym składzie na festiwalu w Jarocinie.

Źródło: Centrum Kultury "Rotunda", MMKRAKOW.PL

Strona główna>

WARTO PRZECZYTAĆ… (23)


Mirosław Surdej
Oddział partyzancki Wojciecha Lisa 1941-1948
Rzeszów 2009, ss. 368 + 32 s. wkł. zdj.


Na historię polskiego podziemia niepodległościowego składają się indywidualne losy tysięcy ludzi, którzy w imieniu suwerennej Rzeczpospolitej przeciwstawili się dwóm totalitaryzmom – brunatnemu i czerwonemu. Wojciech Lis wsławił się w czasie wojny z Niemcami, dowodząc oddziałem partyzanckim operującym na terenie powiatów mieleckiego i kolbuszowskiego. Gdy Europa świętowała upadek Niemiec, tak jak setki mu podobnych w całej Polsce, został zmuszony ponownie podjąć walkę zbrojną, tym razem przeciwko sowieckim „wyzwolicielom”.

Książka jest monografią autorstwa pracownika Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie. Przez pryzmat losów jednego z dwóch dowódców oddziałów partyzanckich ukazano w niej proces brutalnych narodzin systemu komunistycznego w Polsce. Bazą źródłową publikacji są przede wszystkim archiwalia wytworzone przez aparat bezpieczeństwa, uzupełnione o dokumenty podziemia niepodległościowego, akta administracyjne i materiały PPR. W aneksach zaprezentowano wybrane dokumenty oraz około stu fotografii.

Książkę można nabyć bezpośrednio w IPN lub księgarni internetowej:


Fotografia na okładce: od lewej: Konstanty Kędzior, Wojciech Lis, Jan Rydzowski – zima 1947/1948.



Wojciech Lis ps. "Mściciel" (1913-1948) – żołnierz AK, NSZ, WiN, dowódca oddziału partyzanckiego walczącego przeciw Niemcom i Sowietom w Puszczy Sandomierskiej.

Urodził się w Ostrowach Tuszowskich. Jego rodzice byli rolnikami, mieszkali w pobliskim Toporowie. Mając 21 lat, Lis wstąpił do ZMW "Wici", później zaangażował się w działalność Stronnictwa Ludowego.
W 1942 r. Niemcy wysiedlili Toporów, tworząc poligon wojskowy. Rodzina Lisów musiała opuścić gospodarstwo. W 1942 r. za zgodą Niemców powrócili do Toporowa, a syn podjął pracę przy budowie dróg. W niejasnych okolicznościach pobił i rozbroił oficera niemieckiego, po czym skrył się w lasach. W odwecie Niemcy spalili gospodarstwo Lisów, a jego ojca i siostrę rozstrzelali. Lis przyjął pseudonim "Mściciel", zgromadził innych sobie podobnych uciekinierów, tworząc z nich oddział partyzancki. Początkowo oddział ten nie podporządkował się żadnej większej organizacji, pozostawał jednak pod wpływami NOW/NSZ. Lis nękał Niemców, operując na granicy powiatów mieleckiego i kolbuszowskiego. W sierpniu 1944 r. jego żołnierze stanowili trzon sformowanego w ramach AK oddziału "Hejnał", który wziął czynny udział w "Burzy", współdziałając przy tym z Armią Czerwoną.

Po przejściu frontu Lis wstąpił do formującej się Milicji Obywatelskiej. Próba pozyskania go do współpracy w wyłapywaniu żołnierzy AK nie przyniosła rezultatu, toteż w październiku 1944 r. został aresztowany przez NKWD. Zbiegł, wyłamując drzwi celi aresztu w Mielcu. W końcu marca 1945 r. próbę aresztowania Lisa podjęli funkcjonariusze KP MO w Kolbuszowej, jednak ponownie zdołał zbiec. Wiosną 1945 r. rozpoczął formowanie oddziału partyzanckiego. Na bazie okolicznych byłych placówek AK i BCh utworzył sprawną sieć wywiadowczo-zaopatrzeniową. W maju 1945 r. podporządkował swój oddział komendantowi powiatowemu NSZ w Mielcu, kpt. Janowi Fiałkowskiemu. W czerwcu 1945 r. otrzymał awans podoficerski z ramienia NSZ. W połowie 1946 r. oddział Lisa stał się częścią zgrupowania WiN mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. "Zapora". Przez cały okres działania, od marca 1945 r. do stycznia 1948 r., przez oddział przewinęło się około 160 osób. Według materiałów MBP, Wojciech Lis i jego żołnierze przeprowadzili około dwustu akcji przeciw rodzimym komunistom i Armii Czerwonej. Wyraźnie objawiała się działalność polityczna. Żołnierze Lisa zakazywali wstępować do wojska, prowadzili agitację na rzecz niepodległego państwa polskiego, zdzierali plakaty PPR, kolportowali prasę podziemną. Funkcjonariusze UB w roku 1945 prowadzili z Lisem rozmowy na temat ujawnienia i rozwiązania oddziału, zakończyły się one jednak niepowodzeniem. Równocześnie PUBP Mielec i PUBP Kolbuszowa, wspierane przez Wydział III WUBP w Rzeszowie aktywnie rozpracowywały oddział; usiłowano wprowadzić w jego skład informatorów. Od września 1945 r. wśród współpracowników Lisa działał agent "Wat" (później "Tor"). Pod tymi pseudonimami ukrywał się Wojciech Paluch, były żołnierz Lisa, który ujawnił się w 1945 roku. W tym samym czasie aktywny był agent ukryty pod pseudonimem "Młot", był nim gajowy Stanisław Pawlik. Od stycznia 1946 r. działał agent "Pilniak", w tymże roku zwerbowano informatora ps. "Słup".

Momentem przełomowym w działalności oddziału Lisa stała się amnestia z lutego 1947 roku. Po sfałszowanych wyborach wiele walczących jeszcze oddziałów rozwiązano, a ich żołnierze się ujawnili. Z amnestii skorzystała także większość żołnierzy Lisa. Po amnestii przy Lisie pozostało nie więcej niż 10 najbliższych i najwierniejszych żołnierzy. W listopadzie były to 4 osoby uzbrojone w broń maszynową. Do tego czasu sieć agentów UB zwiększyła się o nowych ludzi używających pseudonimów: "Konrad", "Groźny", "Ząbek", "Ryś" i "Miś". Kierownictwo PUBP w Mielcu, widząc nieskuteczność kolejnych obław na ukrywającego się Lisa, sięgnęło po metodę skrytobójstwa. Polecenie zamordowania Lisa wydano Paluchowi. Stało się to 30.01.1948 r. "Tor" zastrzelił Lisa i jednego z jego żołnierzy Konstantego Kędziora podczas snu w okolicach leśniczówki Pateraki w lesie koło Ostrowów Baranowskich, a następnie powiadomił UB. Na miejsce mordu pojechała grupa funkcjonariuszy UB dowodzona przez Szefa PUBP w Mielcu – por. Wojciecha Pacanowskiego, która upozorowała potyczkę, a następnie zabrała ciała Lisa i Kędziory, które skrycie pochowano na śmietniku Komendy Powiatowej MO w Mielcu. Agent "Tor" za swój czyn dostał 2000 zł oraz kupon na garnitur i skórę na buty z cholewami. Zwłoki zamordowanych zostały odnalezione po 44 latach.  2 maja 1992 r. ciała Lisa i Kędziora
spoczęły na cmentarzu parafialnym w Mielcu.


Zdjęcie wykonane przez UB. Zwłoki zamordowanego Wojciecha Lisa ps. "Mściciel".

Zdjęcie wykonane przez UB. Zwłoki zamordowanych Wojciecha Lisa i Konstantego Kędziora.

Czytaj również:

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej, Księgarnia Dębickich, Patriotyczny Mielec.

Strona główna>

Nagroda dla Fundacji "Pamiętamy" – część 1/2

Fundacja "Pamiętamy" laureatem nagrody im. Grzegorza I Wielkiego.

Z końcem ubiegłego roku Fundacja "Pamiętamy", której celem jest przywracanie pamięci społecznej o ludziach, którzy w drugiej połowie lat 40-tych i na początku 50-tych ubiegłego stulecia podjęli walkę zbrojną z komunistami, została laureatem nagrody im. Grzegorza I Wielkiego, przyznawanej corocznie przez miesięcznik Niezależna Gazeta Polska – Nowe Państwo. Nagroda ta przyznawana jest ludziom, którzy w sposób szczególny: bezkompromisowo, z pełnym zaangażowaniem, bez oglądania się na głosy, często wrzaski, krytyków służą prawdzie w życiu publicznym.

Zapraszam do lektury dwóch tekstów z ostatniego numeru Niezależnej Gazety Polskiej – Nowego Państwa, w których  Katarzyna Hejke i Grzegorz Wierzchołowski  piszą o tegorocznym laureacie przyznanej przez miesięcznik nagrody im. Grzegorza I Wielkiego.


NASZ LAUREAT – Fundacja „Pamiętamy”
Katarzyna Hejke

Nie mamy wątpliwości, że tegoroczna Nagroda im. Grzegorza I Wielkiego trafi do ludzi, którzy zasłużyli na dziesiątki nagród. Jesteśmy dumni, iż zgodzili się przyjąć tę przyznawaną przez nasz miesięcznik.

Nagrodę im. Grzegorza I Wielkiego przyznaliśmy w tym roku po raz czwarty. Jej pierwszym laureatem został ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ubiegłorocznym Pan Prezydent Lech Kaczyński.
Cel określiliśmy jasno – marmurowa statuetka z ogromnym kryształem górskim trafia do tego, kto w sposób szczególny: bezkompromisowo, z pełnym zaangażowaniem, bez oglądania się na głosy, często wrzaski, krytyków służy prawdzie w życiu publicznym. Kierując się dokładnie tymi zasadami, redakcja „Niezależnej Gazety Polskiej – Nowego Państwa” wyłoniła tegorocznego laureata. Postanowiliśmy, iż „Grzegorz” trafi do Fundacji „Pamiętamy”.

Fundacja „Pamiętamy” to cichy bohater odrodzonej po 1989 roku Polski, który nie tylko stara się odkłamać najnowszą historię naszego kraju, ale jednocześnie ratuje honor wolnej Rzeczypospolitej. Fundacja powstała, by przywracać pamięć o żołnierzach antykomunistycznego podziemia – wspaniałych, odważnych Polakach, których polscy komuniści z pomocą sowieckich towarzyszy zaszczuli, upokorzyli, zniesławili a w wielu przypadkach zamordowali i zbezcześcili ich ciała. Mogłoby się wydawać, iż po odzyskaniu niepodległości takich organizacji jak „Pamiętamy” i takich działań będzie w Polsce mnóstwo. Wolni ludzie będą chcieli zmyć z siebie brud bolszewickiej propagandy. Nic z tego. Okazało się, iż „wolnych ludzi” znacznie bardziej pochłonęło tłumaczenie, dlaczego Jaruzelski musiał kazać strzelać do ludzi, a Kiszczak ma być człowiekiem honoru. Lata przeleciały, a ofiary obu wspomnianych osobników i ich poprzedników pozostały w bezimiennych grobach lub w zapomnieniu.

W tym czasie Fundacja „Pamiętamy” organizowała wystawy przywracające pamięć o żołnierzach, którzy jeszcze długo po zakończeniu II wojny światowej walczyli o demokratyczną, niekomunistyczną Polskę, wydawała książki, budowała pomniki. Ostatnim, zupełnie fantastycznym, projektem „Pamiętamy” jest płyta z piosenkami Żołnierzy Wyklętych. Nie mamy wątpliwości, że tegoroczny „Grzegorz” trafi do ludzi, którzy zasłużyli na dziesiątki nagród. Jesteśmy dumni, iż zgodzili się przyjąć tę przyznawaną przez nasz miesięcznik.
Gorąco zachęcam Czytelników do wspierania działań Fundacji „Pamiętamy” i do lektury artykułu o naszym tegorocznym Laureacie, który zamieszczamy w tym numerze.

Nagroda dla Fundacji "Pamiętamy" – część 2/2>
Strona główna>

Nagroda dla Fundacji "Pamiętamy" – część 2/2

BOJOWNICY O PAMIĘĆ ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
Grzegorz Wierzchołowski

Kilkanaście
niezwykle wartościowych publikacji naukowych, 19 pomników żołnierzy AK,
NSZ, WiN i NZW w całej Polsce, działania na rzecz odkłamania powojennej
historii Polski, wreszcie pomysł wydania płyty z piosenkami
antykomunistycznego podziemia… Trudno uwierzyć, że te wszystkie
dokonania są dziełem niewielkiej, kilkuosobowej fundacji.

NSZ
to formacja, której „karty chwały składają się głównie z dobijania
ocalałych Żydów, mordowania chłopów i nauczycieli, wieszania
milicjantów” – grzmiał w 1991 r. w „Polityce” Wiesław Górnicki, znany
reportażysta i felietonista. Rok później w tym samym tygodniku temat
Żołnierzy Wyklętych podjął satyryk i dziennikarz Ryszard Marek Groński.
„Stosowali oni kryterium rasistowskie: zabijali nie dlatego, że w ich
ręce wpadli przedstawiciele nowej władzy. Zabijali wyłącznie za
pochodzenie” – pisał. Równie kłamliwe tezy publikowano w latach 90. na
łamach „Gazety Wyborczej”, „Warsaw Voice” i innych znaczących pism – a
każdy, kto się tej linii przeciwstawiał, mógł spodziewać się. że
wkrótce zostanie okrzyknięty antysemitą.
Gdyby zabrakło wówczas
ludzi, którzy współtworzyli Fundację „Pamiętamy” – kto wie, czy w
największych dziennikach do dziś nie pisano by o „zbrojnym i morderczym
ramieniu polskiego faszyzmu” (K. Gebert, „Gazeta Wyborcza”, 13-14 marca
1993 r.).

Od Ligi do Fundacji

Choć
formalnie Fundacja „Pamiętamy" rozpoczęła swoją działalność w 1999 r.
to środowisko, które ją dziś współtworzy, walczyło o pamięć Żołnierzy
Wyklętych już od pierwszej połowy lat 90. Sam termin „Żołnierze
Wyklęci” został ukuty właśnie przez przyszłych twórców Fundacji.

Działaliśmy wtedy w ramach Ligi Republikańskiej. W listopadzie 1993 r.
stworzyliśmy pierwszą w Polsce wystawę poświęconą podziemiu
antykomunistycznemu
. Ponieważ ekspozycja, z czasem wzbogacana o nowe
materiały, cieszyła się dużym powodzeniem, do 1997 r. pokazaliśmy ją w
kilkudziesięciu miastach w całej Polsce
– wspomina Grzegorz Wąsowski z
zarządu Fundacji „Pamiętamy”.
Jego wuj był uczestnikiem
antykomunistycznej konspiracji młodzieżowej w latach 50., siedział
kilka lat w więzieniu. Rodzice innego ważnego współpracownika Fundacji.
Kazimierza Krajewskiego, walczyli w Armii Krajowej – zarówno z
Niemcami, jak i komunistami.




Po sukcesie wystawy przyszedł czas na
następny krok. W 1998 r. Oficyna Wydawnicza Volumen wydała album "Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r." (aut. Leszek Żebrowski, Grzegorz Wąsowski), w którym znalazły
się teksty licznych historyków, m.in. obecnego prezesa IPN Janusza
Kurtyki. Premierze albumu (który doczekał się dwóch wydań) towarzyszyła
bogata ekspozycja archiwalnych fotografii w Sejmie.
– To było duże
wydarzenie. Posłowie zobaczyli twarze tysięcy młodych, inteligentnych
ludzi, patriotów w mundurach Wojska Polskiego. Postacie na zdjęciach w
niczym nie przypominały bandytów z komunistycznej propagandy
– mówi
Wąsowski.
Warto dodać, że w przygotowaniu i promocji wystawy w
parlamencie kluczową rolę odegrał ówczesny poseł AWS i przewodniczący
Ligi Republikańskiej, Mariusz Kamiński – późniejszy szef Centralnego
Biura Antykorupcyjnego.

_

Powyżej okładki dwóch wydań (z lewej wyd. I) albumu Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r. Wydanie drugie zostało poprawione i uzupełnione o ok. 200 dodatkowych stron. Poniżej fragment zawartości albumu. Oba wydania są już praktycznie nieosiągalne, jedynie na allegro.pl czasami pojawiają się jeszcze pojedyncze egzemplarze w dość wysokich cenach. 

Rozpoczął się rok 1999. Choć Liga
Republikańska, w ramach której działało większość ówczesnych
organizatorów wystawy „Żołnierze wyklęci”, znacznie ograniczyła swoją
aktywność, to idea upamiętniania żołnierzy antykomunistycznego
podziemia wciąż była w tym środowisku żywa. Wkrótce padł więc pomysł,
by powołać w tym celu fundację. Chyba nikt nie spodziewał się wówczas,
że nadchodząca dekada najbardziej nawet wytężonej pracy może przynieść
tak imponujące rezultaty.

19 pomników, 1000 nazwisk

Dorobek
Fundacji „Pamiętamy” robi dziś ogromne wrażenie – efektów pracy mogłoby
pozazdrościć jej wiele instytucji państwowych. Dla przykładu: od 2001
r. dzięki wysiłkom członków Fundacji stanęło w całej Polsce aż 19
pomników upamiętniających żołnierzy antykomunistycznego podziemia
.

Od
2001 r. dzięki wysiłkom członków Fundacji stanęło w całej Polsce 19
pomników upamiętniających żołnierzy antykomunistycznego podziemia.


Pierwszy był monument w Radomiu, poświęcony bojownikom ze zgrupowania
WiN majora Franciszka Jaskulskiego „Zagończyka”. Idea zrodziła się w
grudniu 1999 r., sam pomnik stanął w czerwcu 2001 r. Wcześniej
musieliśmy stoczyć trwającą ponad rok walkę z postkomunistycznymi
wówczas władzami samorządowymi Radomia
– mówi Grzegorz Wąsowski. W
uroczystym odsłonięciu pomnika bohaterskich żołnierzy wzięło udział
kilka tysięcy ludzi.
Wkrótce, dzięki staraniom Fundacji (i
finansowemu wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), zaczęły
powstawać kolejne miejsca pamięci. 16 września 2001 r. w Siedlcach
odsłonięto pomnik żołnierzy V i VI Brygady Wileńskiej Armii Krajowej,
poległych i zamordowanych w walce z komunistami w łatach 1944-1953; dwa
lata później w Lublinie mieszkańcy mogli obejrzeć pomnik upamiętniający
ponad 250 poległych i pomordowanych żołnierzy WiN-AK zgrupowania mjr.
Hieronima Dekutowskiego „Zapory”
. Dziś monumenty upamiętniające
bohaterów z Armii Krajowej, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość,
Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego stoją
m.in. w Drohiczynie, Mielniku, Ostrołęce, Sokołowie Podlaskim,
Włodawie, Wyszkowie, Wysokiem Mazowieckiem i Zakopanem.
Dotychczas na naszych pomnikach
uwiecznionych zostało ponad tysiąc polskich patriotów, którzy padli w
walce z komunistami
– opowiada Wąsowski.
Odsłonięciu niemal każdego
pomnika towarzyszą wydawane przez fundację książeczki, poświęcone
upamiętnianym postaciom i wydarzeniom: są one bezpłatnie rozdawane
wśród uczestników uroczystości. Autorzy tych opracowań to wybitni
znawcy dziejów niepodległościowego podziemia antykomunistycznego, m.in.
Kazimierz Krajewski, Maciej Korkuć i Tomasz Łabuszewski.

"Myśmy rebelianci"

Od
kilku lat Fundacja „Pamiętamy” szczególny nacisk kładzie na
przybliżenie losów „Żołnierzy wyklętych” młodzieży. W sierpniu 2005 r.
w Perlejewie (woj. podlaskie) działacze Fundacji zorganizowali
rekonstrukcję jednego z najciekawszych epizodów antykomunistycznego
powstania: zwycięskiej potyczki 5. Brygady Wileńskiej AK z grupą NKWD w
Miodusach Pokrzywnych
. W rekonstrukcji, przygotowanej przez Trójmiejską
Grupę Rekonstrukcji Historycznych
, wykorzystano samochody, broń i
mundury z epoki. Dzięki atrakcyjnemu pomysłowi impreza przyciągnęła
kilkaset (głównie młodych) osób.

Strzałem w dziesiątkę okazał się
także pomysł płyty z piosenkami „Żołnierzy wyklętych”. Początkowo
utwory, które stworzyli i wykonywali bojownicy podziemia, miały zostać
nagrane na instrumentach bliższych epoce: skrzypcach, akordeonie,
ewentualnie gitarze klasycznej. Potem jednak w Fundacji przeważyło
zdanie, by z piosenkami bohaterów zbrojnego podziemia
antykomunistycznego spróbować dotrzeć właśnie do osób młodszych. W
Muzeum Powstania Warszawskiego, które zgodziło się wydać płytę,
narodziła się koncepcja współpracy ze znanym zespołem rockowym De
Press.
– Decyzję podjąłem, gdy tylko usłyszałem propozycję. Miałem ku
temu powód. Mój ojciec był w AK. Gdy byłem mały, bawiłem się w
partyzantkę, często nuciłem piosenki partyzanckie. To były dźwięki
mojego dzieciństwa
– mówi Andrzej Dziubek, lider grupy.

Efekt
przeszedł najśmielsze oczekiwania. Pięknie wydana płyta z piosenkami
żołnierzy podziemia w wykonaniu De Press spodobała się zarówno
krytykom, jak i słuchaczom. Wystarczy powiedzieć, że promującą album
piosenkę „Myśmy rebelianci” odsłuchało w serwisie YouTube – w ciągu
zaledwie dwóch miesięcy – ponad 55 tys. osób, a transmisję koncertu De
Press z Muzeum Powstania Warszawskiego
obejrzało 11 listopada 2009 r. w
TVP2 blisko milion widzów. To, jak dotąd, zdecydowanie najlepszy
przykład popularyzacji dziejów „Żołnierzy wyklętych” we współczesnej
kulturze masowej.

Pracami Fundacji „Pamiętamy”
kieruje zarząd w składzie: Michał Bichniewicz i Grzegorz Wąsowski.
Ekspertem Fundacji i jednocześnie osobą odpowiedzialną za jej działania
w aspekcie historycznym i edukacyjnym jest Kazimierz Krajewski.

Źródło: NIEZALEŻNA GAZETA POLSKA – NOWE PAŃSTWO, 12/2009, #46

Jeżeli
ktoś chciałby pomóc w rozpropagowaniu dzieła FUNDACJI "PAMIĘTAMY",
klikając niżej znajdzie link do pobrania banerów tej witryny:


BANERY FUNDACJI "PAMIĘTAMY"

63 rocznica śmierci por. "Jastrzębia"

63 rocznica śmierci por. Leona Taraszkiewicza ps. "Jastrząb"

Por. Leon Taraszkiewicz ps. "Jastrząb" (1925-1947). Zdjęcie ze stycznia 1946 r.

Dzisiaj, 3 stycznia 2010 roku, mija 63 lata od śmierci legendarnego dowódcy oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa, por. Leona Taraszkiewicza ps. "Zawieja", "Jastrząb". Zmarł on w wyniku ran odniesionych podczas ataku na grupę ochronno – propagandową KBW stacjonującą w Siemieniu.

3 stycznia 1947 r. zginął, obdarzony niebywałą fantazją, najprawdziwszy zagończyk oraz jeden z najwybitniejszych dowódców partyzanckich antykomunistycznego podziemia w Polsce po 1944 r. Por. "Jastrząb" pochowany został na cmentarzu w Siemieniu. Dzięki temu, że jego koledzy zrobili to potajemnie, jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia spoczywa we własnej mogile w poświęconej ziemi, choć do 1990 r. na prostym brzozowym krzyżu mógł widnieć jedynie tajemniczy napis "Leon". Dopiero 30 czerwca 1991 r. odbył się powtórny uroczysty pogrzeb i poświęcenie grobu por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia".

Styczeń 1946 r. Część oddziału por. „Jastrzębia”. Dowódca siedzi przy rkm-ach.

Żołnierze oddziału por. "Jastrzębia" przy trumnie swojego kolegi Józefa Piaseckiego ps. „Sokół”, poległego w starciu z UB-KBW pod Marianką 12 II 1946 r. Szósty od lewej stoi dowódca por. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”.

Grób por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na cmentarzu w Siemieniu.

GLORIA VICTIS !!!

Z racji tej smutnej rocznicy chciałbym przypomnieć dwie z wielu [kalendarium działań bojowych, część: 1>, 2>, 3>],
najbardziej spektakularne akcje, jakie wykonał oddział pod dowództwem
por. „Jastrzębia” jesienią 1946 r., a mianowicie atak na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we
Włodawie i bitwę pod Świerszczowem. Wprawdzie była jeszcze
bezprecedensowa akcja uprowadzenia rodziny B. Bieruta, ale o tym można
przeczytać tutaj:

Artykuły znajdują się w kategorii: „JASTRZĄB" I "ŻELAZNY" – OBWÓD WiN WŁODAWA, pt.:

Czytaj również:

Strona główna>