52. rocznica śmierci sierż. "Lalka"

52. rocznica śmierci sierż. Józefa Franczaka "Lalka" – ostatniego żołnierza niepodległej Polski

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Józef Franczak "Lalek" (1918-1963)

52 lata temu, 21 października 1963 roku, w obławie funkcjonariuszy SB (Służba Bezpieczeństwa) i ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej) we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz niepodległej II Rzeczypospolitej. Jego siostry, dopiero 20 lat później mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.

Po wieloletnich poszukiwaniach, w styczniu 2015 r., śledczy z Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli czaszkę ostatniego
partyzanta podziemia niepodległościowego st. sierż. Józefa Franczaka ps. "Laluś", "Lalek"
w zbiorach
Uniwersytetu Medycznego w Lublinie
. To efekt śledztwa prowadzonego przez lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Siostra
Józefa Franczaka – Celina Mazur i jego syn Marek Franczak przy grobowcu
"Lalka" na cmentarzu w Piaskach (fot. Mariusz Kamiński, 2008).

Przez
lata utrzymywała się wersja, że "Lalka" zadenuncjował sąsiad – Wacław
Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Tak myślała rodzina i
okoliczna ludność. To oskarżenie powielił i utrwalił na wiele lat Henryk
Pająk, m.in. w książce "Uskok kontra UB". Tymczasem obciążony został
niewinny człowiek!
Jak wynika z akt znajdujących się w IPN SB wydał
bezpiece TW "Michał" – Stanisław Mazur – stryjeczny brat Danuty Mazur
(narzeczonej "Lalka" i matki jego syna). Pozostawał poza podejrzeniami
właśnie dzięki opinii mieszkańców podlubelskich miejscowości, dla
których zdrajcą był Wacław Beć. Nie zmienił tego fakt, że 12 czerwca
1964 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Becia na 5 lat więzienia za
współpracę z "Lalkiem".
Z bezpieką Stanisław Mazur współpracował
jeszcze długo po śmierci "Lalka". Trwała ona od przełomu 1962/63 r. do
11 maja 1967 r. TW "Michał" przekazywał m.in. informacje o nastrojach
ludności wsi, w których wcześniej ukrywał się Franczak i rozpracowywał
jego najbliższych współpracowników. To prawdopodobnie na podstawie
donosów Mazura aresztowano i osądzono Wacława Becia. Za kapowanie dostał
w sumie 12.050 zł, z tego prawie połowę – ok. 5000 zł za ustalenie
miejsca pobytu "Lalka"
w 1963 roku.

Odnowiony nagrobek sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" na cmentarzu w Piaskach.

1963…
to był niesamowity rok. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina
Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę
imperialistom – The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w
Polsce…? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew
Pietrzykowski
po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman
Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i
wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na
odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w
Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka
bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew
Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.

No
i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie
podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były
AK-owiec. Ten ostatni polski partyzant z bronią w ręku przeciwstawiał
się komunistycznemu zniewoleniu dokładnie 24 lata.


Sierż. Józef Franczak "Laluś", "Lalek" był ostatnim partyzantem polskiego podziemia
niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia
Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan
Kozic Górnych
. Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do
Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w
Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu
się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji
niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie
plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego
przez komunistów "ludowego" WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd
Polowy II Armii WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy
AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował.
Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.


Józef Franczak "Lalek"

Rozpoznany,
powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w
obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu
uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech
funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów
zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka".
Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z
pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od
czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów
lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące
aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na
temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych
funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność
zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do
zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz
wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach
komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je
grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku
jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a
dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł
jedynie "Laluś". W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W
czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch.
Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego,
ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze
ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych.
Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB,
niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.


1947
rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor",
kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty
Waśkowicz "Strzała".

"Lalek"
nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez
wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak
szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła
około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za
udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok
więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z
uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego
życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć,
że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat
więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z
jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że
za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego
więzienia.

W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w
najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi
wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia
powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia
1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania
swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża,
obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze
UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano
konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i
środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W
domach członków najbliższej rodziny "Lalusia" oraz jego najbliższych
współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach
sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w
których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w
oczekiwaniu na pojawienie się "Lalusia". Bezskutecznie.

Na
początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie
udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia
lub likwidacji "Lalusia". Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty
Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie "materiałów
kompromitujących" oficerom  SB udało się go zwerbować jako tajnego
współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące
dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie
współpracownikami "Lalusia". Jako bliski krewny darzony był przez nich
zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z "Lalusiem". Przez
następne trzy miesiące SB przy pomocy TW "Michała" coraz bardziej
osaczała "Lalusia". 20 października 1963 roku agent wyposażony w
aparaturę podsłuchową spotkał się z Józefem Franczakiem. W okolicy oczekiwała
grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60
funkcjonariuszy ZOMO.
Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii
środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych
oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW "Michał"
przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu
się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym "Laluś"
został przywieziony na spotkanie.

21 października 1963 roku
zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35
funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych.
O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla –
zostały okrążone. "Laluś" zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował –
udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do
zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął
uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po
kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w
Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie
złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie.
Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce
pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy do
rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.

21
października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane
przez SB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.


Wykonane przez SB pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka ps. "Lalek". Jak widać, ciało jeszcze w całości…

11
maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru
Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek".


Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".

21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.

17 marca 2008 r. Prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z
Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi
wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek"
.
Józef Franczak
odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej
Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek
Franczak.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

"Na straconych posterunkach" w konkursie "Książka Historyczna Roku"

Książka Kazimierza Krajewskiego „Na straconych posterunkach” wśród nominacji VIII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku”

Miło mi poinformować, że wśród nominowanych do VIII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku”, w kategorii: Najlepsza książka naukowa poświęcona dziejom Polski i Polaków w XX wieku, znalazła się monumentalna praca dr. Kazimierza Krajewskiego pt. Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej 1939-1945.

Na stronie Konkursu pojawiła się możliwość oddania swojego głosu na jedną z pozycji w danej kategorii, tak więc z przyjemnością, jako autor strony „Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie”, oddaję swój głos na rzeczoną książkę (pozycja nr 4) i również zachęcam do takiegoż głosowania.

Więcej szczegółów konkursowych tutaj:


Kazimierz Krajewski
Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej 1939-1945

Wydawnictwo Literackie 2015, ss. 928, oprawa twarda, format: 160×240 mm


Dramatyczna i wciąż bardzo mało znana historia polskiej armii i partyzantki na Kresach Wschodnich w czasach drugiej wojny światowej i początków komunistycznej Polski.

Kresy Wschodnie — sam termin może narzucać skojarzenie z niewielkim pasem ziemi na wschodzie II Rzeczypospolitej, a były to przecież obszary stanowiące ponad połowę terytorium ówczesnej Polski.
Gdy sięgniemy do podstawowych danych dotyczących owych „kresów”, okaże się, że wymowa liczb jest wstrząsająca. Kresy Wschodnie to nie był żaden odległy skrawek naszych ziem, tylko przeszło połowa terytorium Rzeczypospolitej Polskiej! Kresy Wschodnie, zagarnięte w 1939 roku przez Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich i ostatecznie anektowane przez to państwo w latach 1944–1945, to siedem najdalej wysuniętych na wschód województw, a także część województwa białostockiego (tj. Grodno z powiatami grodzieńskim i wołkowyskim) oraz spora część powiatu augustowskiego (gminy Balla Kościelna, Łabno, Sopoćkinie i Hołynka). Tereny, o których mówimy, zamieszkiwało w 1939 roku około trzynastu milionów obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.
To tam niemieccy i sowieccy najeźdźcy uścisnęli sobie dłonie we wrześniu 1939 roku, a po hitlerowskiej inwazji na Związek Radziecki właśnie na Kresach rozpętała się wojenna zawierucha, w której walkę toczyły dwa totalitarne reżimy i partyzantki kilku narodów na czele z Polakami.
Wojna na Kresach nie skończyła się po kapitulacji Niemiec, trwała jeszcze przez kilka lat, a układy sił i sojuszy kilkukrotnie uległy zmianom. Książka Kazimierza Krajewskiego, historyka warszawskiego IPN-u, jest opowieścią o walce, którą na Kresach stoczyła Armia Krajowa.
Od pierwszych polskich oddziałów, przez działalność w ramach AK, a następnie, już po jej rozwiązaniu, konflikt z nowym, „czerwonym” okupantem pod szyldami różnych podziemnych organizacji poakowskich. Historia, o której jeszcze niewiele uczą w szkołach: walka każdego z każdym – Wehrmacht, Polacy, Ukraińcy, Litwini, Żydzi, Armia Czerwona i komunistyczna partyzantka. Najpierw wojenny cyklon, który wymagał czasem nieoczekiwanych taktycznych sojuszy AK z Niemcami czy Sowietami. Potem dalsza walka „leśnych żołnierzy” z komunistycznym reżimem – bezpieką i wojskiem Polski Ludowej i ZSRR.

 

Książka do nabycia m.in.:


Zainteresowanych walką polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (m.in.: ppłk cc Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”, por. Jana Borysewicza „Krysi”, ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera”, ppor. Anatola Radziwonika „Olecha”) po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:

Przeczytaj okazjonalnie wydane opracowanie, autorstwa Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, zatytułowane „Polegli na straconych posterunkach. Z dziejów polskiego podziemia niepodległościowego na Kresach  II Rzeczypospolitej (1944-1956)”, które – klikając na okładkę poniżej – można pobrać w całości (w formacie PDF).

Zobacz również:

Strona główna>
Prawa autorskie>

62. rocznica śmierci kpt. "Huzara"

62. rocznica zamordowania kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

62 lat temu, 11 października 1953 r., w białostockim więzieniu komunistyczni bandyci zamordowali ostatniego dowódcę 6. Brygady Wileńskiej AK, legendarnego kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”.

Kazimierz Kamieński „Huzar” należał do najdłużej i najskuteczniej walczących żołnierzy Polski Podziemnej. Do dziś jest dla mieszkańców Podlasia legendą, a dla historyków symbolem pokolenia, które nie zawahało się stawić opór obu najeźdźcom, przechodząc długą drogę od lokalnych konspiracji niepodległościowych, poprzez ZWZ-AK, następnie struktury poakowskie (AKO) i Zrzeszenie „WiN”, by zakończyć swój szlak w szeregach niezależnych organizacji poakowskich. Wojenne oraz powojenne dzieje Kazimierza Kamieńskiego i jego podkomendnych to trzynaście lat nieprzerwanej walki z obydwoma wrogami wolności Polski – z hitlerowskimi Niemcami i z komunistami, zarówno z Sowietami, jak i z rodzimymi zdrajcami Ojczyzny.

Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” w wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN – został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany. W końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach i Ciechanowcu kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” i jego pięciu żołnierzy skazano na karę śmierci. Rada Państwa odmówiła skorzystania z prawa łaski. Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem najbardziej brutalnej komunistycznej propagandy – żołnierzy Armii Krajowej oskarżano w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich pobudek, itp. Te propagandowe kłamstwa powtarzali później, niemal do czasów nam współczesnych, sprzedajni historycy, literaci i publicyści.  Oprócz kpt. „Huzara”, w dniach 22 IX i 11 X 1953 r., zamordowano również pięciu jego żołnierzy. Byli to:

  • Mieczysław Grodzki  „Żubryd”,
  • Wacław Zalewski „Zbyszek”,
  • Kazimierz Parzonko „Zygmunt”,
  • Kazimierz Radziszewski „Marynarz”,
  • Józef Mościcki „Pantera”.

Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane…

GLORIA VICTIS !


Od lewej: ppor. Witold Buczak „Ponury”, kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar”, N.N.

Patrol oddziału „Huzara”. Od lewej: Mieczysław Grodzki „Żubryd”, Eugeniusz Tymiński „Ryś”, Tadeusz Kryński „Rokita”, Stanisław Gontarczuk „Rekin”. Zdjęcie z 1950 r.

Podlasie, prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski „Krakus”, 22 sierpnia 1952 otoczony przez GO UB-KBW popełnił samobójstwo, Józef Brzozowski „Zbir”, „Hanka”, zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski „Zbyszek”, zamordowany 11 X 1953 r. w więzieniu w Białymstoku, ppor. Witold Buczak „Ponury”, zginął w walce z KBW 28 maja 1952 r.,  NN „Jurek”, Eugeniusz Welfel „Orzełek”, zginął w walce z KBW 30 IX 1950 r.

Podlasie 1951 r., kadra oddziału „Huzara”. Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak „Tygrys” († 10 V 1952), Eugeniusz Tymiński „Ryś” († 30 V 1951), Wacław Zalewski „Zbyszek” († 11 X 1953), Józef Mościcki „Pantera” († 22 IX 1953), siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953), Adam Ratyniec „Lampart” († 11 V 1952).

Żołnierze kpt. „Huzara”. Chwila odpoczynku przy muzyce, od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953), Kazimierz Radziszewski „Marynarz” († 22 IX 1953) i NN.

Pierwszy z lewej: agent MBP wprowadzony w początkowej fazie rozgrywki z „Huzarem” – Janusz Terlikowski, były akowiec z Obwodu AK Bielsk Podlaski, a w 1952 r. TW „Rytel”, „Ryglewski”.

Marian Strużyński vel Reniak. Zdrajca i agent UB wprowadzony do oddziału kpt. „Huzara”, sprawca aresztowań i śmierci wielu wybitnych żołnierzy Niepodległościowego Podziemia, m.in. w 1949 r. oddziału „Wiarusy”, skupiającego byłych żołnierzy mjr. Józefa Kurasia „Ognia”, działający na Podhalu.


Kpt. Kazimierz Kamieński „Gryf”, „Huzar”, ur. 8 I 1919 r. we wsi Markowo Wólka gm. Piekuty pow. Wysokie Mazowieckie, w rodzinie pochodzenia drobnoszlacheckiego (jego ojciec posiadał duże gospodarstwo i jednocześnie pełnił funkcję wójta tej wioski). Ukończył Gimnazjum Handlowe w Wysokiem Mazowieckiem. Następnie jako prymus ukończył 10-miesięczną szkołę podchorążych rezerwy kawalerii, po czym skierowany został do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Szkolenie zakończył uzyskując stopień kaprala podchorążego rez. kawalerii. Otrzymał przydział do 9 psk (Dywizjon Osowiec). W szeregach tej jednostki wziął udział w wojnie obronnej 1939 r., przechodząc jej cały szlak bojowy. Brał udział m.in. w walkach na pograniczu z Prusami Wschodnimi, oraz w dalszych działaniach odwrotowych – aż po Lubelszczyznę. Po dołączeniu do Grupy Operacyjnej „Polesie” uczestniczył w ostatnich bitwach Września w rejonie Kocka jako konny łącznik pomiędzy dowódcą 9 psk i dowódcą GO „Polesie” (podczas tej służby zabito pod nim cztery konie, on sam odniósł tylko lekkie kontuzje). Dostał się do niewoli niemieckiej, z której od razu zbiegł, jeszcze w październiku 1939 r., i powrócił w rodzinne strony, na teren okupacji sowieckiej. W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940 r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw. Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji niemieckiej pełnił pod pseudonimem „Gryf” różne funkcje dowódcze w Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas przez ppor. Romana Ostrowskiego „Wichra”. Uczestniczył w akcjach zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie (likwidacja bandy komunistyczno – rabunkowej) i w akcji „Burza” w lipcu 1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK-AKO-WiN Obwodu Wysokie Mazowieckie.
Działalność „po wyzwoleniu” rozpoczął późną jesienią 1944 r. z przydzielonym przez Komendanta Obwodu czteroosobowym patrolem. Po kilku miesiącach miał już spory oddział partyzancki w sile plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe grupy dyspozycyjne i partyzanckie). Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw UBP, KBW, NKWD i ich agenturze. Awansowany do stopnia podporucznika (2 XI 1943 r.), porucznika (1 VI 1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na kapitana (30 IV 1946 r.). Za męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem Walecznych. W okresie amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego oddział został rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam nadal ukrywał się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych żołnierzy AK – WiN ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co pozwoliło na odbudowę oddziału partyzanckie
go. W maju 1947 r. podporządkował się por./kpt. „Młotowi”, zaś dowodzona przez niego grupa weszła na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej AK. Po śmierci „Młota” w czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu patrolami 6. Brygady Wileńskiej AK.

O poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców Podlasia świadczy fakt, że utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r. W wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN – został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany. 26 III 1953 r. skazany na karę śmierci przez WSR w Warszawie w procesie pokazowym na sesji wyjazdowej w Łapach i 11 X 1953 stracony w więzieniu w Białymstoku (miejsce pochówku nieznane).
11 listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”.
18 listopada 2007 roku, z inicjatywy Fundacji „Pamiętamy”, w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” i jego żołnierzy z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6. Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.

Pomnik Fundacji „Pamiętamy” w Wysokiem Mazowieckiem upamiętniający kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” i jego żołnierzy.

Zainteresowanych historią walki kpt. „Huzara” i jego żołnierzy  zapraszam również do pobrania i lektury publikacji  wydanej przez Fundację „Pamiętamy” – Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” – ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę]>
Czytaj również:

Strona główna>
Prawa autorskie>

Zlot Partyzancki w 100. rocznicę urodzin mjr. "Ognia"

X Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” – Zlot Partyzancki w setną rocznicę urodzin mjr. Józefa Kurasia „Ognia” 1915-2015, 2-4 października 2015 r.

W dniach 2–4 października 2015 r. odbędzie się X edycja rajdu edukacyjnego Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” oraz Zlot Partyzancki w setną rocznicę urodzin mjr. Józefa Kurasia „Ognia” 1915-2015.

Głównymi organizatorami tegorocznego rajdu są: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Krakowie, Gimnazjum nr 2 im. K. Przerwy-Tetmajera w Ludźmierzu, Podhalańska Grupa Rekonstrukcji Historycznej Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica” i Fundacja „Pamięć i Wolność” w Waksmundzie.

Honorowym patronatem rajd objął
Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej
Andrzej Duda

Inicjatywę wspiera: Stowarzyszenie Odra–Niemen Oddział Małopolski. Gośćmi specjalnymi będą Zbigniew Kuraś (syn mjr. Józefa Kurasia), Kazimierz Paulo „Skała” (dowódca V kompanii ZP „Błyskawica”) oraz Pani Zuzanna Kurtyka (Prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich 2010).

Rajd adresowany jest przede wszystkim do młodzieży starszych klas gimnazjalnych oraz młodzieży ponadgimnazjalnej, aczkolwiek mogą w nim wziąć udział także osoby indywidualne, zainteresowane najnowszą historią Małopolski. Wzorem poprzednich lat, uczestnicy – tworząc samodzielne kilkuosobowe patrole – w pierwszym i drugim dniu rajdu będą przemierzać szlaki, wykonując w poszczególnych miejscach wyznaczone przez organizatorów zadania.

Rajd odbędzie się w Gorcach, z bazami w dwóch schroniskach znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie Gorczańskiego Parku Narodowego, na Turbaczu oraz na Starych Wierchach (z możliwością wyboru noclegu w schronisku lub namiocie). W czasie trwania rajdu uczestnicy poznają dzieje niepodległościowego podziemia zbrojnego z lat 1939–1947 na terenie Podhala i okolic. Dotrą do miejsc i obiektów związanych z historią walk o niepodległość Polski, częściowo osobiście będą mogli uczestniczyć w rekonstrukcji wydarzeń w terenie. Gośćmi, z którymi uczestnicy będą mieć okazję spotkać się drugiego dnia rajdu, będą kombatanci Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” oraz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Zgłoszenia uczestników przyjmowane będą nie dłużej, niż do dnia 30 września 2015 r. pod adresem: [email protected].

  • Liczba miejsc jest ograniczona (140 uczestników na terenie schroniska na Turbaczu i 40 miejsc na terenie schroniska na Starych Wierchach + opiekunowie).
  • Decyduje kolejność zgłoszeń!
  • Rejestracja może być zakończona po wcześniejszym wyczerpaniu liczby uczestników rajdu!
Regulamin rajdu i obozowiska oraz karty zgłoszeniowe uczestników do pobrania:

PLAN RAJDU

Dzień I – piątek (2 października):

Wariant „Groźny”, komendant Adam Błaszczyk (Gimnazjum nr 2 im. K. Przerwy-Tetmajera w Ludźmierzu)

  • Godz. 10.00: zbiórka w Nowym Targu, na cmentarzu przy ul. Św. Anny (start) – Buflak (700 m n.p.m.) – Bukowina Obidowska (1039 m n.p.m.) – Stare Wierchy (969 m n.p.m.), gdzie będzie znajdować się baza noclegowa.

Wariant „Herkules”, komendant Jan Dudor (Podhalańska Grupa Rekonstrukcji Historycznej Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”)

  • Godz. 8.00: zbiórka w Waksmundzie na cmentarzu parafialnym (start) – Wielka Góra (698 m n.p.m.) – Dolina Kowańca Małego (700 m n.p.m.) – Bukowina Waksmundzka (1105 m n.p.m.) – Turbacz (1283 m n.p.m.) , gdzie będzie znajdować się baza noclegowa.

Po oficjalnym rozpoczęciu Rajdu i rejestracji zgłoszeń Patroli oraz przekazaniu niezbędnych informacji i zadań przez Sztab, Patrole zgromadzą się na cmentarzach w Nowym Targu i Waksmundzie, gdzie odbędzie się apel poległych nad grobami partyzantów, a następnie wyruszą w ustalonej kolejności na wyznaczoną trasę. Po przybyciu do bazy wszystkich patroli nastąpi wydanie wieczornego posiłku (osobno w bazie na Turbaczu i na Starych Wierchach). Dzień zakończymy apelem wieczornym.

Dzień II – sobota (3 października):

Wariant „Groźny”, komendant Adam Błaszczyk (Gimnazjum nr 2 im. K. Przerwy-Tetmajera w Ludźmierzu):

  • Godz. 9.00: Stare Wierchy (start z bazy) – Obidowiec (1106 m n.p.m.) – Rozdziele (1198 m n.p.m.) – Czoło Turbacza (1259 m n.p.m.) – Hala Wzorowa (1270 m n.p.m.) – Schronisko na Turbaczu (1283 m n.p.m.) – Bukowina Miejska (1143 m n.p.m.) – Bukowina Obidowska (1039 m n.p.m.) – Stare Wierchy (powrót do bazy).

Wariant „Herkules”, komendant Jan Dudor (Podhalańska Grupa Rekonstrukcji Historycznej Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”):

  • Godz. 8.30: Turbacz (start z bazy) – Bukowina Miejska (1143 m n.p.m.) – Bukowina Obidowska (1039 m n.p.m.) – Stare Wierchy (969 m n.p.m.) – Obidowiec (1106 m n.p.m.) – Rozdziele (1198 m n.p.m.) – Czoło Turbacza (1259 m n.p.m.) – Hala Wzorowa (1270 m n.p.m.) – Turbacz (powrót do bazy)

Ok. godz. 8.00 śniadanie (Sztab Rajdu zapewnia chleb, herbatę, kawę; dodatki do śniadania we własnym zakresie). Tego dnia Patrole będą wyruszać najwcześniej od godz. 8.30 na wyznaczone trasy, przebiegające również szlakami turystycznymi na terenie GPN. Obiadokolacja będzie wydawana wspólnie w obozie przy schronisku na Turbaczu. Dzień zakończymy przy ogniskach w obozach apelem wieczornym.

Dzień III – niedziela (4 października):

  • Godz. 8.00: pobudka i śniadanie (Sztab Rajdu zapewnia chleb, herbatę, kawę; dodatki do śniadania we własnym zakresie). Po śniadaniu będziemy porządkować teren. Uczestnicy Rajdu w ramach wariantu „Groźny” muszą zakończyć wszelkie czynności na terenie obozu pod schroniskiem Stare Wierchy ok. godz. 8.00. Ok. godz. 10.00 planuje się połączenie obydwu członów w obozie pod Turbaczem i uroczysty apel, w trakcie którego odbędzie się podsumowanie X Rajdu Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” połączone z rozdaniem nagród. Następnie będzie miał miejsce wymarsz do Kaplicy Papieskiej na Polanie Rusnakowej na Mszę Świętą o godzinie 11.00.
PLAN ZLOTU PARTYZANCKIEGO NA TURBACZU

Wszystkie osoby, które nie będą brać udziału w Rajdzie zapraszamy na Turbacz, gdzie przez trzy dni odbywać się będą spotkania i imprezy towarzyszące w ramach Zlotu Partyzanckiego w setną rocznicę urodzin mjr. Józefa Kurasia „Ognia”. Za tę część odpowiadać będzie przede wszystkim Stowarzyszenie Odra–Niemen. Przez wszystkie dni wydawane będą przybyłym na Zlot i zarejestrowanym osobom specjalne identyfikatory.

Dzień I – piątek (2 października):

  • od godz. 14.00 – odbędzie się pierwsza część Zlotu Partyzanckiego, który zgromadzi uczestników Rajdu kwaterujących w schronisku na Turbaczu oraz młodzież ze szkół z terenu Podhala; będzie można spotkać w pobliżu schroniska na Turbaczu członków grup rekonstrukcyjnych, którzy zainscenizują partyzanckie obozowisko; dla zgromadzonych uczestników Zlotu koncert zagra bard „Żołnierzy Niezłomnych” Andrzej Kołakowski.

Dzień II – sobota (3 października):

  • od godz. 10.00 będzie można zwiedzać obozowisko partyzanckie i spotykać się z członkami grup rekonstrukcyjnych na Turbaczu
  • od godz. 10.00 do 16.00 na terenie schroniska będą prezentowane edukacyjne gry planszowe IPN
  • o godz. 14.00 nastąpi spacer edukacyjny do miejsc związanych z działalnością partyzancką w Gorcach (m.in. Hala Wzorowa, Kiczora, Jaworzyna Kamienicka), który poprowadzi dr Dawid Golik
  • przez cały dzień w schronisku będą miały miejsce projekcje filmów historycznych (po każdej projekcji dyskusja):
  • 10.00 – „Ogień i inni” (reż. W. Wiśniewski)
  • 11.30 – „Kwatera Ł” (reż. A. Gołębiewski)
  • 13.00 – „Pani Weronika i jej Chłopcy” (reż. A. Pilarycz) – wprowadzenie Eugeniusz Gosiewski
  • 14:30 – „Rączy” (reż. D. Walusiak)
  • 16.00 – „My Ogniowe dzieci” (reż. T. Pawlicki)
  • o godz. 17:30 – Panel Dyskusyjny – „Polacy na Kresach wczoraj i dziś”
  • wieczorem „Partyzancka Watra”

Dzień III – niedziela (4 października):

  • godz. 11.00 Msza Święta w Kaplicy Papieskiej na Polanie Rusnakowej pod Turbaczem
  • ok. godz. 12.00 – koncert barda „Żołnierzy Niezłomnych” Andrzeja Kołakowskiego na Polanie Rusnakowej pod Turbaczem
  • ok. godz. 13.00 – inscenizacja połączonych Grup Rekonstrukcji Historycznej obrazująca walki Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” z siłami KBW i UBP w latach 1945-1947.
  • ok. godz. 13.30 Apel Pamięci kończący Zlot Partyzancki.

 

Wszystkich chętnych do wzięcia udziału w Zlocie Partyzanckim oraz Rajdzie serdecznie zapraszamy i prosimy o zapoznanie się z komunikatami na stronach organizatorów lub też o bezpośredni kontakt ze Sztabem Zlotu Partyzanckiego w osobach:

  • Adam Błaszczyk – dowódca Obozu Partyzanckiego w Starych Wierchach kryptonim „Groźny” (Gimnazjum nr 2 im. K. Przerwy-Tetmajera w Ludźmierzu): tel. 664 942 004
  • Jan Dudor – dowódca Obozu Partyzanckiego pod Turbaczem kryptonim „Herkules” (Podhalańska Grupa Rekonstrukcji Historycznej Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”): tel. 500 822 082
  • Jan Kuraś – główny kwatermistrz Zlotu (Fundacja „Pamięć i Wolność” w Waksmundzie): tel. 882 402 995
  • dr Marcin Chorązki – główny koordynator Zlotu Partyzanckiego (Oddział IPN BEP w Krakowie): tel. 666 010 647

Więcej na temat mjr. Józefa Kurasia „Ognia”, Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” i oddziału „Wiarusy” czytaj:

Zainteresowanych historią mjr. „Ognia” i jego Zgrupowania odsyłam do „Biuletynu IPN” nr 1-2/2010 [pobierz PDF>], poświęconemu w całości Podhalu. Oprócz wielu ciekawych artykułów na ten temat, „Biuletyn IPN” zawiera również bezpłatny dodatek – płytę DVD z programem „Siła bezsilnych – »Ogień«” i filmem dokumentalnym „My, Ogniowe dzieci”.

W podwójnym numerze „Biuletynu IPN” przedstawiono najnowsze dzieje Podhala – od dwudziestolecia międzywojennego aż po czasy „Solidarności” i stanu wojennego. W numerze zarysowano plany niemieckiego okupanta wobec regionu, kolaborację i mocną odpowiedź struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Na szczególną uwagę zasługują teksty o oporze wobec wszelkich prób komunizowania Podhala. Stron 208.

Obchody 68 rocznicy śmierci kpt. "Salwy"

Obchody 68 rocznicy śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy"

W imieniu organizatorów zapraszam na obchody 68 rocznicy śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego ps. "Salwa". W uroczystości wezmą udział córka kpt. "Salwy" – Maria Dubaniowska – Guzdek oraz syn Jan Dubaniowski, rodziny partyzanckie oraz liczne grono zaproszonych osób. Mgr Grzegorz Gaweł, na cmentarzu w Filipowicach, przybliży sylwetki osób tam pochowanych, a które były świadkami śmierci kpt. Dubaniowskiego. Dwie grupy rekonstrukcji historycznej – "Żandarmeria" z Nowego Sącza oraz "Błyskawica" z Podhala odtworzą potyczkę partyzantów z UB w Rudzie Kameralnej.


68. rocznica śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Kpt. Jan Dubaniowski "Salwa" (1912-1947)

27 września 1947 roku, poległ w walce z obławą UB kpt. Jan Dubaniowski ps. „Salwa”,
dowódca oddziału partyzanckiego „Żandarmeria”, który  w latach
1945–1947 należał do najbardziej  aktywnych jednostek partyzanckich
antykomunistycznego podziemia w Krakowskiem. Faktycznie będąc oddziałem
poakowskim, od 1945 r. konsekwentnie uznawał swą przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych. Po śmierci dowódcy część jego żołnierzy walczyła z komunistami do 1951 roku.


GLORIA VICTIS !!!

Żołnierze oddziału kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy". Dowódca stoi w środku.

Kapitan Jan Dubaniowski "Salwa" jako jeden z nielicznych dowódców
antykomunistycznego podziemia posiada swój grób. Został pochowany na
cmentarzu parafialnym w Zakliczynie (w powiecie tarnowskim, woj. małopolskie).
Jest to miejsce jak najbardziej godne tego dowódcy… spoczywają na nim
m.in. żołnierze z okresu I wojny (235 mogił pojedynczych i 2 zbiorowe),
żołnierze 38 pułku piechoty WP z kampanii wrześniowej 1939 r. oraz
kapitan Kazimierz Bojarski "Kuba" z I pułku piechoty Legionów Polskich z
1914 r. (grób kpt. Dubaniowskiego "Salwy" można odnaleźć idąc wzdłuż
cmentarza wojennego od strony bocznego wejścia po prawej stronie na
skrzyżowaniu alejek. W lewo alejka prowadzi do kaplicy w prawo do grobów
sióstr zakonnych). Mogiłą kpt. "Salwy" opiekuje się Pan Grzegorz Gaweł,
działający w ramach Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin".

Grób kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" na cmentarzu w Zakliczynie. Staraniem rodziny został on zdemontowany, w tym roku (2015) zostanie poświęcony nowy nagrobek.

TRZEBA PRZECZYTAĆ !!! (88)

Grzegorz Wąsowski
(Fundacja "Pamiętamy")
Szkice o Żołnierzach Wyklętych i współczesnej Polsce

Wydawnictwo LTW, Łomianki 2015, ss. 440, oprawa miękka,
format
A5 (145x205mm), ilustracje.

Szkice o Żołnierzach Wyklętych i współczesnej Polsce to zbiór tekstów publicystycznych, skupionych wokół tematu polskiej partyzantki antykomunistycznej po II wojnie światowej. Wydarzenia z aktualnego życia kulturalnego i politycznego naszego państwa stają się dla autora pretekstem do przypomnienia dramatycznych wydarzeń sprzed kilkudziesięciu zaledwie lat, których bohaterami byli żołnierze z oddziałów "Ognia", "Zapory" czy "Łupaszki", a niejednokrotnie do nakreślenia prawdziwego tych wydarzeń przebiegu. Jest to  kolejny krok na rozpoczętej nie tak dawno drodze do odzyskania przez Żołnierzy Wyklętych należnego im miejsca w historii kraju i pamięci narodu. I choć wiele dobrego się już w tej kwestii dzieje, to autor w pracy swej nie ustaje. Cierpliwie wskazuje nadal istniejące pomniki dawnego systemu – te betonowe i te żywe, wytyka "drobne" kłamstewka z gazety czy ekranu, stara się przywrócić słowom ich właściwe znaczenie.

"Wtedy w Kiełpińcu z całą ostrością dotarło do mnie, jak niezwykły splot wielu zdarzeń – wielkich (np. upadek komunizmu w Polsce), drobnych (np. działania Fundacji «Pamiętamy» czy inicjatywy podjęte przez IPN z myślą o rodakach żyjących za wschodnią granicą) i nieprawdopodobnych (np. opisane wcześniej w tekście spotkanie w Grodnie) – spowodował, że siostrze «Zbiega» dane było odbyć pielgrzymkę z Białorusi do miejsca śmierci jej brata, że przy pomniku upamiętniającym ofiarę z życia, którą złożył na ołtarzu wolności, mogła pozostawić wieniec, wyraz siostrzanej pamięci. […] Powiedzą jedni: wizyta siostry «Zbiega» w Kiełpińcu to proste następstwo rozmowy tej kobiety z Kazimierzem Krajewskim, zaś o ich spotkaniu w Grodnie zdecydował ślepy los, nic więcej. Inni, i do nich ja należę, uznają, że to wcale nie przypadek sprawił, że do wizyty tej doszło. Nie przesądzimy tu i teraz, która intuicja jest trafna. Rozstrzygnięcie leży poza granicą ludzkiego poznania, poza granicą, którą 17 lutego 1947 r. przekroczyli «Żwirko», «Grom», «Serdeczny» i «Zbieg»".

(fragment książki)

Grzegorz Wąsowski (ur. 1969) – adwokat, pasjonat historii najnowszej, współautor pierwszej wystawy i pierwszego albumu o polskiej partyzantce antykomunistycznej, zatytułowanych Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r. (wystawa została zaprezentowana w listopadzie 1993 r. w Warszawie i do roku 1999 odwiedziła kilkadziesiąt polskich miast). Jest współzałożycielem i kieruje pracami Fundacji „Pamiętamy”, której staraniem wzniesiono dotychczas 25 pomników upamiętniających Żołnierzy Wyklętych i wydano kilkanaście bezpłatnych publikacji. Swoje artykuły publikuje m.in. na portalu wPolityce.pl i na najlepszej jego zdaniem stronie internetowej poświęconej Żołnierzom Wyklętym – podziemiezbrojne.blox.pl.


Mec.
Grzegorz Wąsowski, Prezes Zarządu Fundacji "Pamiętamy". W tle jeden z pomników Fundacji, poświęcony kpt. Kazimierzowi Kamieńskiemu "Huzarowi" i jego żołnierzom, odsłonięty w Wysokiem Mazowieckiem w
listopadzie 2007 r.

"Najchętniej i najczęściej wspominam prace prowadzone z Grzegorzem Wąsowskim w terenie. Dziesiątki wyjazdów na Podlasie i Białostocczyznę, na Mazowsze i Podhale, a nawet na Ziemie Utracone […]. Niezapomnianymi przeżyciami pozostaną wędrówki z Marianem Pawełczakiem «Morwą», Zygmuntem Błażejewiczem «Zygmuntem » i Jerzym Gilernem «Świstem», Józefem Bandzo «Jastrzębiem», Kazimierzem Uszyńskim «Szatanem» i wieloma innymi dzielnymi żołnierzami drugiej konspiracji. […] Echa tych niezwykłych spotkań i ciekawe refleksje, dla których podstawą jest ponaddwudziestopięcioletnia przygoda autora z historią polskiego podziemia antykomunistycznego, odnajdujemy w szkicach Grzegorza Wąsowskiego publikowanych w niniejszej książce. Jestem przekonany, że dla osób interesujących się dziejami Żołnierzy Wyklętych i współczesnymi kontekstami tej historii szkice te będą satysfakcjonującą lekturą".

Kazimierz Krajewski

Książka do nabycia:

Strona główna>
Prawa autorskie>

Konferencja w Muzeum Żołnierzy Wyklętych

Konferencja "O Wolność Obywateli i Niepodległość Państwa". W 70 rocznicę powołania Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość – Ostrołęka, 18-19 wrzesień 2015 r.

– Głównym wydarzeniem 70. rocznicy powstania Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość w Ostrołęce będzie konferencja zatytułowana „O wolność obywateli i Niepodległość Państwa”, której tytuł nawiązuje do deklaracji ideowej WiN. Konferencja będzie w dużej mierze nie do końca typowa, bo poprzez szereg paneli będziemy chcieli sprowokować do wielu dyskusji – mówi Jacek Karczewski, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

Konferencja odbędzie się w dniach 18-19 września. Patronem medialnym konferencji jest portal niezalezna.pl.

– Zaproszeni goście będą mogli się wypowiedzieć w istotnych sprawach, np. o dzisiejszym odbiorze konspiracji antykomunistycznej. Tematy, o których będziemy rozmawiać, są w dużej mierze cały czas aktualne. Mamy panele poświęcone tematyce, jak w ogóle nazywać tych żołnierzy: Wyklęci czy Niezłomni. Będzie też dyskusja o formach ich upamiętnienia. Będą dyskusje rozmowy i referaty, ale też będziemy oglądać filmy, na które serdecznie zapraszam. Dobór uczestników konferencji powoduje, że będą to osoby już rozpoznawalne dla tych, którzy interesują się tą tematyką mówi portalowi niezalezna.pl Jacek Karczewski. – Wiemy już teraz, że będzie to duże wydarzenie, jest zainteresowanie mediów. Będą do kupienia książki o tematyce dotyczącej żołnierzy niepodległościowego podziemia. Niestety, liczba miejsc jest ograniczona. Aula pomieści około czterystu osób, wstęp jest wolny. Jeśli ktoś chciałby mieć pewność, że będzie na konferencji, to poproszę o mailową rezerwację na adres: [email protected]zaprasza dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

KONFERENCJA „O Wolność Obywateli i Niepodległość Państwa”
 W 70. rocznicę powołania Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość

18-19 września 2015 rok,
Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Ostrołęce
Ostrołęka, ul. Korczaka 73

18 września 2015


13.00 – Otwarcie konferencji
Janusz Kotowski Prezydent Ostrołęki
Jacek Karczewski kierujący Muzeum Żołnierzy Wyklętych (w organizacji) w Ostrołęce
13.30 – Projekcja filmu „WiN – Ostatnia Nadzieja” reż. Sławomir Górski
14.20-15.20 – Referaty

  • prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki – „Kontrowersje wokół Witolda Pileckiego”
  • Bartłomiej Ilcewicz – „Wyklęci w odbiorze współczesnych – świadomość i wartości”.
  • Józef Poteraj – „Jaworzniacy”
  • ks. dr Jarosław Wąsowicz – „Duchowni w służbie Niepodległej”

Przerwa – 10 min.
 
15.30-16.30 – Polskie Podziemie Niepodległościowe: cele i znaczenie

  • Wojciech Dorobiński – prowadzenie
  • dr Kazimierz Krajewski,
  • dr Rafał Sierchuła,
  • Piotr Szubarczyk
  • dr Dariusz Kucharski,
  • ks. dr Jarosław Wąsowicz

16.40 – Prezentacja Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce,
Jacek Karczewski kierujący Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce – zwiedzanie stanu obecnego obiektu oraz prezentacja wystawy
„Pamiętamy 1939 – 1945” –  Jerzy Tomaszewski – fotoreporter Powstania Warszawskiego

19 września 2015

 
10.00-11.40 – Wyklęci czy Niezłomni

  • red. Jan Pospieszalski – prowadzenie
  • Leszek Żebrowski,
  • red. Piotr Szubarczyk,
  • Zuzanna Kurtyka,
  • reż. Arkadiusz Gołębiewski,
  • red. Tadeusz Płużański,

12.00 – Projekcja filmu „Silniejszy od warunków” – reż. Alina Czerniakowska
 
12.30-14.00 Potrzeba i formy upamiętniania podziemia antykomunistycznego

  • Wojciech Dorobiński – prowadzenie
  • Jacek Karczewski,
  • dr Dariusz Kucharski,
  • reż. Arkadiusz Gołębiewski,
  • red. Tadeusz Płużański,
  • reż. Alina Czerniakowska

14.00 – Przerwa
 
14.40 – Referaty (15 min.)

  • dr Tomasz Łabuszewski – „Podziemie antykomunistyczne w pow. Ostrołęckim”
  • Michał Gruszczyński – Franciszek Niepokulczycki
  • dr Dariusz Kucharski – „Droga do Niepodległości”

15.30-16.15 – Wyklęci w mediach

  • red. Jan Pospieszalski – prowadzenie,
  • red. Piotr Szubarczyk – Nasza Polska
  • reż. Alina Czerniakowska
  • red. Piotr Dmitrowicz – Radio Wnet
  • red. Piotr Gursztyn – Do Rzeczy,
  • red. Marcin Wikło – W Sieci,
  • red. Wojciech Dorobiński – gazeta lokalna

16.15 – zwiedzanie stanu obecnego obiektu Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce (w organizacji) oraz prezentacja wystawy „Pamiętamy 1939 – 1945” – Jerzy Tomaszewski
17.00Zakończenie konferencji
Janusz Kotowski, prezydent Ostrołęki
Jacek Karczewski, kierujący Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

Głównym sponsorem wydarzenia jest Grupa Energa S.A.
Patronem medialnym konferencji jest portal niezalezna.pl.

Źródło: niezalezna.pl
Strona główna>
Prawa autorskie>

69. rocznica śmierci ppor. "Lwa"

69. rocznica śmierci ppor. Antoniego Kopaczewskiego "Lwa"

69 lat temu, 8 września 1946 roku, w miejscowości Ignasin (Gmina Fajsławice) w walce z grupą operacyjną UB-MO poległ podporucznik Antoni Kopaczewski "Lew" wraz z pięcioma podkomendnymi.

ppor. Antoni Kopaczewski "Lew"

Antoni Kopaczewski "Lew" – jeden z wielu żołnierzy wyklętych, urodził się w roku 1918 w Majdanie Brzezickim pod Piaskami na Lubelszczyźnie. W latach trzydziestych ukończył szkołę podoficerską w Nisku i do 1938 r. pełnił służbę zawodową w Wojsku Polskim. Pracę podjętą na kolei w Warszawie przerwało powołanie do 43. pp. w Równem i wybuch wojny. Jeszcze we wrześniu tego roku Antoni Kopaczewski przedostał się w rodzinne strony i szybko włączył się do pierwszej organizacji konspiracyjnej powstającej na tym terenie – „Baonów Zemsty”, zorganizowanej przez miejscowego komendanta Związku Strzeleckiego, Jerzego Drylskiego. Po rozbiciu tej organizacji przez Niemców, nieustannie ukrywając się przed poszukującym go okupantem związał się z konspiracją ZWZ-AK w Piaskach.

Partyzanci z oddziału Antoniego Kopaczewskiego "Lwa".

Po wkroczeniu Armii Czerwonej i aresztowaniu m.in. szefa placówki AK w Piaskach, „Lew” odbudował struktury konspiracyjne. Jesienią 1945 r. po zdemaskowaniu rzeczywistych intencji autorów amnestii ogłoszonej dla żołnierzy podziemia niepodległościowego Antoni Kopaczewski wszedł do organizacji „Wolność i Niezawisłość”. W końcu sierpnia 1946 r. kpt. Zdzisław Broński "Uskok", na rozkaz mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory", przejął
zwierzchnictwo nad liczącym wówczas ok. dziesięciu partyzantów
patrolem Antoniego Kopaczewskiego "Lwa", działającym wówczas w powiecie krasnostawskim, a tym samym  podporządkował go rozkazom dowódcy zgrupowania partyzanckiego Inspektoratu lubelskiego WiN. Oddział Antoniego Kopaczewskiego odpowiadał m.in. za wydawanie konspiracyjnego pisma "Wolność i Niezawisłość".

Żołnierze oddziału ppor. Antoniego Kopaczewskiego "Lwa" (stoi pierwszy z lewej). 1946 r.

8 września 1946 r. funkcjonariusze UBP z Lublina i Krasnegostawu wsparci przez milicjantów przeprowadzili obławę na „Lwa” i jego podkomendnych, ukrywających się na terenie gospodarstwa związanej z oddziałem rodziny Dziechanów w Ignasinie. W kilkugodzinnej walce zginęli poza dowódcą, ppor. Antonim Kopaczewskim następujące osoby: Władysław Sampolski „Aniołek”, Stanisław Pędrak „Poleszuk”, Józef Dziachan „Pościgowy”, Tadeusz Dziachan „Leśny”, Wincenty Kisielewski „Lipa”.

Żołnierze z oddziału ppor. "Lwa". Od lewej: Mieczysław Piłat "Rydz", Władysław Sampolski "Anioł".

W płonących zabudowaniach śmierć ponieśli także Helena i Stanisław Dziachan wraz z 4-letnią córką Anną. Cztery osoby zostały aresztowane. Przeprowadzenie skutecznej akcji komunistycznemu aparatowi bezpieczeństwa umożliwiły informacje uzyskane podczas brutalnego śledztwa od Władysława Ziętka ps. „Kulawy”, jednego z konspiratorów, który dostał się wcześniej w ręce UB.

Zabici
podczas walki w Ignasinie żołnierze z oddziału "Lwa". Leżą od
lewej:Władysław Sampolski "Anioł", Józef Dziachan "Pościgowy", Stanisław
Pędrak "Poleszuk", Antoni Kopaczewski "Lew", Wincenty Kisielewski
"Lipa". Zdjęcie wykonane przez UB, 8 IX 1946 r.

Najbliżsi poległych żołnierzy WiN, wśród nich synowie „Lwa”, spotykali się z szykanami praktycznie przez cały okres PRL.
Dnia 8 września 2006 r. na Lubelszczyźnie odbyły się uroczystości upamiętniające 60. rocznicę śmierci ppor. Antoniego Kopaczewskiego "Lwa" i jego poległych podkomendnych.

Pomnik we wsi Ignasin, upamiętniający miejsce śmierci ppor. „Lwa” i jego podkomendnych w dniu 8 września 1946 r., odsłonięty w 60. rocznicę Ich śmierci.

GLORIA VICTIS !!!

Czytaj również:

Strona główna>
Prawa autorskie>

W obronie dobrego imienia majora "Łupaszki"

dr …

dr Kazimierz Krajewski, Grzegorz Wąsowski

W obronie dobrego imienia majora "Łupaszki"

Major Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"

Instytut Pamięci Narodowej wspólnie z Instytutem Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk opublikował pracę Glinciszki i Dubinki. Zbrodnie wojenne na Wileńszczyźnie w połowie 1944 roku i ich konsekwencje we współczesnych relacjach polsko-litewskich, autorstwa dr. hab. Pawła Rokickiego. Jej lekturę kończy się z głębokim przekonaniem o słuszności tezy autora, że mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” [a nie „Łupaszko” jak u Rokickiego – przyp. KK i GW] jest zbrodniarzem wojennym, obciążonym rozkazem nakazującym zabijanie, w ramach polskiej akcji odwetowej wymierzonej przeciwko Litwinom, kobiet i dzieci.

Czytelnikowi towarzyszy też poczucie, że wskutek dotychczasowych zaniedbań będących udziałem badaczy dziejów polskiego podziemia niepodległościowego, którym to zaniedbaniom kres położył dopiero Rokicki, przywrócenie postaci mjra „Łupaszki” narodowej pamięci, mające miejsce po upadku komunizmu w Polsce, odbyło się w sposób niepełny i niewłaściwy. Jak pisze Rokicki:

wynikiem tego [zaniedbania] jest obecnie szeroka popularyzacja ułomnego – gdyż niepełnego – wizerunku wojennego bohatera. Tymczasem losy mjr. „Łupaszki” powinny nieść również przestrogę i inspirować do rozważań nad etycznym wymiarem metod prowadzenia walki (str. 221).

Tłem faktograficznym dla sformułowania przez Rokickiego poglądu, zgodnie z którym mjr „Łupaszka” jest zbrodniarzem wojennym, poglądu usankcjonowanego pieczęcią Instytutu Pamięci Narodowej, stały się mord popełniony 20 czerwca 1944 r. przez litewską policję na ludności polskiej w Glinciszkach (gdzie kompania 258 batalionu policji litewskiej rozstrzelała 39 Polaków, w tym kobiety, starców i jedenaścioro dzieci; zamordowany został także administrator majątków ziemskich Władysław Komar, polski działacz na Wileńszczyźnie) i będący jego konsekwencją odwet przeprowadzony przez oddziały AK na przedwojennym terytorium państwowym Litwy.
Główną rolę podczas działań odwetowych odegrały dwa pododdziały 5 Brygady Wileńskiej AK (dalej: 5 BW). Jednym z nich dowodził  wachm. Antoni Rymsza „Maks”, drugim por. cc Wacław Wiącek „Rakoczy”, pełniący wówczas funkcję zastępcy dowódcy 5 BW. Są one odpowiedzialne m.in. za śmierć 27 osób narodowości litewskiej w miejscowości Dubinki, w tym, niestety, także kobiet i dzieci. Łącznie w dniach 22- 30 czerwca 1944 r. w wyniku działań AK zginęło nie mniej niż 81 osób narodowości litewskiej, z czego ponad 60 od kul żołnierzy 5 BW.

Wileńszczyzna, 1944 r. Wachm. Antoni Rymsza "Maks", dowódca 3. Szwadronu 5. Brygady Wileńskiej AK, wraz z zastępcą Janem Kursewiczem "Akacją" idą obok maszerujących żołnierzy 5. Brygady.

Dla porządku należy zaznaczyć, że Rokicki nie dokonał żadnego odkrycia w badaniach nad relacjami polsko-litewskimi w latach II wojny światowej. Polskie działania odwetowe podjęte w reakcji na mord w Glinciszkach opisane bowiem zostały, choć nigdy nie tak szczegółowo jak uczynił to Rokicki, zarówno przez żołnierzy AK, uczestników tych działań, jak i przez historyków zajmujących się wojennymi dziejami Wileńszczyzny. Fakt, że ofiarą polskiego odwetu padły wówczas osoby cywilne jest znany każdemu, kto choć trochę interesuje się historią AK na Kresach. Rokicki, korzystając z szerokiej bazy źródłowej, osiągnął natomiast niespotykany dotąd stopień szczegółowości opisu tych wydarzeń, a zwłaszcza obrazu polskiego odwetu. W efekcie jego książka, pełna okropności zawartych w relacjach odnoszących się do śmierci litewskich cywilów, w tym kolejnych kobiet i dzieci, poniesionej z rąk żołnierzy AK, mocno oddziałuje na emocje polskiego czytelnika, czym  dodatkowo wzmacnia efekt dyskredytacji postaci „Łupaszki”.

Krzyż i tablica pamiątkowa w miejscu pochówku mieszkańców Glinciszek zamordowanych 20 czerwca 1944 r.

Z faktami nie należy polemizować, ludzie ci rzeczywiście zginęli, a opisane zdarzenia istotnie miały miejsce i nie mogą być dla strony polskiej powodem do dumy. Można jednak zastanawiać się, czy równie dużą staranność badawczą, jak przy odmalowaniu obrazu okropieństwa polskich działań odwetowych, zachował Rokicki wskazując mjra „Łupaszkę” jako osobę winną temu, że odwet ten został skierowany także wobec litewskich kobiet i dzieci.

W tym kontekście zasadnicze pytanie brzmi: czy Rokickiemu rzeczywiście udało się ustalić kto po stronie polskiej był wówczas rozkazodawcą działań, które przyniosły śmierć kobiet i dzieci? W ocenie niżej podpisanych prawidłowa odpowiedź na to pytanie jest niekorzystna dla autora książki. Uważna analiza pracy Rokickiego uzasadnia bowiem tezę, że z góry założył on winę dowódcy 5 BW, por./mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, choć nie potrafił tego w przekonywujący sposób dowieść. Jego tok rozumowania opierał się w tej kwestii, podobnie jak w wielu innych, na przypuszczeniach i spekulacjach. Tymczasem ustalenie dokładnej treści wydanego przez „Łupaszkę” rozkazu podjęcia działań odwetowych wobec Litwinów jest sprawą mającą absolutnie zasadnicze znaczenie dla przesądzenia o jego winie. Dokument ten nie zachował się, podobnie jak raport z odwetowego wypadu pododdziałów 5 BW na Litwę, choć jest wielce prawdopodobne, że takowy został sporządzony. Zapisy na temat owego rozkazu są w polskich relacjach i wspomnieniach bardzo ogólnikowe i wnoszą niewiele informacji. Z relacji „Rakoczego” wynika, że rozkaz istotnie wydał „Łupaszka” i była w nim mowa o egzekucji jako represji na ludności litewskiej. Kogo jednak taka represja miała dotyczyć, „Rakoczy” już nie precyzował. Jest wielce wątpliwe, że „Łupaszka” nakazał zabijanie kobiet i dzieci, ale dla Rokickiego wina dowódcy 5 BW jest oczywista. Dodajmy, że nigdy – ani wcześniej, ani później – rozkazów tego rodzaju „Łupaszka” nie wydał. Możemy posłużyć się analizą porównawczą z działaniami o charakterze odwetowym podejmowanymi przez odtworzoną w 1945 r. na Podlasiu 5 BW; w czasie kampanii wiosenno – letniej 1945 r. tej jednostki miały miejsce trzy tego rodzaju akcje, przy tym w żadnej nie wydano rozkazu represjonowania kobiet lub dzieci.

1944,
Wileńszczyzna. Dowództwo 5 Brygady Wileńskiej AK w marszu. Od lewej:
rtm Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" [dowódca 5 Brygady], NN, NN, NN, NN,
ks. Aleksander Grabowski "Ignacy" [kapelan], ppor. Wiktor Wiącek
"Rakoczy" [dowódca 1 komp. 5 Brygady], NN, NN, por. Grabowski
"Pancerny", ppor. Sergiusz Sprudin [fotoreporter z Komendy Okręgu]. Fot. Mikołaj Sprudin / zbiory Ośrodka KARTA
.

Rokicki, nie znając treści rozkazu „Łupaszki” dotyczącego odwetowego wypadu na Litwę, swoje przekonanie o odpowiedzialności dowódcy 5 BW za śmierć kobiet i dzieci, opiera wyłącznie na przypuszczeniach, pisząc m.in.

Z praktyki dowodzenia oddziałami partyzanckimi AK wynikałoby, że decyzję o sposobie przeprowadzenia akcji odwetowej podjął dowódca 5. Brygady AK rtm. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”. Jak można wnioskować ze skutków akcji, za jej cel uznał on najwyraźniej zniszczenie w całości wybranych rodzin. Tak bowiem zamordowano większość ofiar – w grupach rodzinnych. Za wyjątek można uznać cztery przypadki rozstrzelania wyłącznie młodych mężczyzn, czemu nie towarzyszyły represje wobec ich rodzin. Wspominaną w niektórych źródłach przygotowaną przed akcją listę osób do zgładzenia powinno się zatem interpretować jako listę rodzin (str. 61).

Dalej pisze Rokicki:

Jednocześnie od partyzantów [5 Brygady] wymagano ścisłego wykonywania otrzymanych rozkazów, w tym także egzekucji, nie pozostawiając miejsca na ocenę ich słuszności.

Na poparcie tej ostatniej tezy, uznawanej przez autorów niniejszego tekstu za zasadną, przywołuje przykład żołnierza 5 BW Zygmunta Mineyki „Lina”, który zimą 1944 r. za niewykonanie rozkazu likwidacji sowieckiego konfidenta został skazany na karę śmierci,  od wykonania której uratował go kapelan oddziału, wstawiając się za „Linem” u „Łupaszki”. W efekcie partyzantowi darowano życie, wydalając go jednak z szeregów 5 BW.

Kolejny element rozumowania Rokickiego sprowadza się do spekulatywnego wykluczenia możliwości podjęcia podczas akcji odwetowej działań naruszających rozkaz „Łupaszki”. Przebieg wydarzeń podczas wypadu pododdziałów 5 BW na Litwę jednoznacznie jednak pokazuje, czego Rokicki nie dostrzega bądź dostrzec nie chce, że w trakcie realizacji działań odwetowych doszło do zmiany ich pierwotnych założeń. Bo albo rozkaz „Łupaszki” nakazywał zabijanie całych rodzin, albo zabijanie wyłącznie osadników wojskowych, szaulisów, policjantów i bojówkarzy. Pododdziały 5 BW nie zrealizowały konsekwentnie żadnego z tych założeń.

Przyjmując na chwilę tezę Rokickiego, że „Łupaszka” wydał rozkaz zabicia ludzi z listy z ich rodzinami, należy stwierdzić, że w czterech przypadkach dopuszczono się ewidentnej niesubordynacji, która powinna skutkować surowymi konsekwencjami wobec osób winnych niewykonania rozkazu (analogicznie jak w sprawie „Lina”) – nic o tym jednak nie wiadomo. Dwie pierwsze egzekucje odbyły się bowiem według schematu, że ginął tylko mężczyzna wytypowany do likwidacji, a jego rodzinę oszczędzono. W takich samych okolicznościach zginęły także dwie ostatnie ofiary analizowanych działań 5 BW. Czyli zarówno na początku akcji odwetowej pododdziałów 5 BW, jak i w jej końcowym etapie zastosowano ten sam model postępowania, istotnie odmienny od pozostałych wówczas dokonanych egzekucji. Dlaczego zatem tego modelu działania Rokicki nie uznaje za odpowiadający ramom rozkazu Łupaszki ani takiej możliwości nie dopuszcza, forsując wyłącznie tezę przeciwną?

Trzeba też zauważyć, że Paweł Rokicki stosuje niejednakowe kryteria przy ocenie odpowiedzialności oficerów AK za przelew krwi podczas odwetowego wypadu na Litwę. Pisze m.in., że:

W odrębny sposób [od akcji odwetowej 5 BW]  rozpatrywać należy sprawstwo zabójstw dokonanych w trakcie ekspedycji karnej 2. Zgrupowania AK. Przeprowadzona ona została na rozkaz komendanta okręgu ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego „ Wilka”, więc przede wszystkim on ponosi za nią odpowiedzialność. Nie sposób tego potwierdzić bez znajomości treści rozkazu ppłk „Wilka” […] Można jednak mieć wątpliwości, czy podczas realizacji zadania nie doszło do przekroczenia ram rozkazu przez jego wykonawców (str. 193).

Mamy zatem u Rokickiego dwie różne miary w stawianiu hipotez badawczych. Nie jest znana ani treść rozkazu „Łupaszki”, ani treść rozkazu „Wilka”, lecz w pierwszym przypadku Rokicki praktycznie wyklucza, że ramy rozkazu „Łupaszki” zostały przekroczone, natomiast w drugim taką możliwość dopuszcza.

W swej książce Rokicki cytuje fragment artykułu pt. „Jak prawy żołnierz polski”, który ukazał się 25 czerwca 1944 r. w organie prasowym BIP Komendy Okręgu Wilno „Pobudce”, napisany zapewne przez redaktora tego pisma – ppor. Lecha Beynara vel Pawła Jasienicę „Nowinę”. Jednoznacznie określono tam zasady moralne, jakimi powinni kierować się żołnierze AK (stanowczo odrzucono możliwość represjonowania osób cywilnych, kobiet i dzieci, uznając takie działania za haniebne). Nawet jeśli nie Jasienica był autorem wzmiankowanego tekstu, to bez wątpienia, jako główny redaktor „Pobudki”, z przesłaniem  artykułu  w pełni się utożsamiał. W tym kontekście bardzo wymowny jest fakt, że oficer ten już we wrześniu 1944 r. oddał się pod rozkazy „Łupaszki” i został jego zastępcą, walcząc u boku dowódcy 5 BW do połowy sierpnia 1945 r.

Od lewej: ppor. Lech Leon Beynar "Nowina" (Paweł Jasienica), mjr. Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka".

Okoliczność ta nie skłoniła jednak Rokickiego do rozważań, czy Paweł Jasienica był aż takim hipokrytą, że w trzy miesiące po ukazaniu się rzeczonego artykułu w „Pobudce” został podkomendnym człowieka, który, jak twierdzi Rokicki, wydał rozkaz zabijania litewskich kobiet i dzieci, czy też jednak przeciwnie –  Jasienica podjął taką decyzję, bo o treści rozkazu „Łupaszki” nakazującego podjęcie akcji odwetowej za zbrodnię popełnioną na Polakach w Glinciszkach miał wiedzę odmienną od przemyśleń, które w książce firmowanej przez IPN upowszechnia Rokicki. Dodajmy, że z relacji podkomendnych i współpracowników „Łupaszki” wynika, że stosunki pomiędzy nim i Pawłem Jasienicą charakteryzowały się wzajemnym szacunkiem, zaufaniem i przyjaźnią. Czy można uwierzyć, że intelektualista jakim był Paweł Jasienica pozostawałby w takich relacjach z człowiekiem, który rozkazał zabijać kobiety i dzieci? Czy przyjąłby funkcję jego zastępcy?

Maj
1944, Punżanki, woj. wileńskie. Rtm Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"
(d-ca 5 Brygady Wileńskiej AK) z córką Barbarą. Fot. Sergiusz Sprudin.


Zdaniem autorów niniejszego tekstu, „Łupaszka”, wydając rozkaz o zastosowaniu odwetu na Litwinach, nie nakazywał zabijania kobiet i dzieci, zaś ramy jego rozkazu zostały przekroczone przez „Rakoczego” i „Maksa” – dowódców pododdziałów 5 BW skierowanych wówczas przez „Łupaszkę” na przedwojenne terytorium państwowym Litwy w celu wykonania działań odwetowych (sam „Łupaszka” nie wziął udziału w tych działaniach, pozostając z resztą sił 5 BW po polskiej stronie starej granicy państwowej). W pierwszej i ostatniej fazie akcji odwetowej, a zatem bezpośrednio po odebraniu rozkazu „Łupaszki” i gdy bliski był powrót do miejsca postoju dowódcy 5 BW, zastosowano się ściśle do treści rozkazu „Łupaszki”, pozbawiając życia wyłącznie osoby wytypowane do likwidacji. W innych momentach działań odwetowych rozkaz ten przekroczono, wybijając całe rodziny.

Kolejna istotną kwestią jest odpowiedź na pytanie czy odwet polski miał być rzeczywiście z założenia ślepy? Na liście osób wytypowanych do egzekucji znaleźli się osadnicy wojskowi, aktywni szaulisi, uczestnicy litewskiego ruchu powstańczego w czerwcu 1941 r., a także policjanci w służbie niemieckiej. Nie byli to ludzie bezbronni. Zaatakowane gospodarstwa zostały wskazane partyzantom 5 BW przez przewodników z siatki terenowej AK, którzy byli doskonale zorientowani, jak poszczególni Litwini zachowywali się w stosunku do Polaków. Że swej broni nie zdążyli oni użyć, to już zupełnie inna kwestia. Co oczywiście nie usprawiedliwia w najmniejszym stopniu tych partyzantów, którzy dopuścili się zabójstw kobiet lub dzieci.

Konkluzje poczynione przez Rokickiego odnośnie osoby majora „Łupaszki” wpisują się w doniosły sposób w dyskusję na temat „Panteonu Żołnierzy Wyklętych”. Nasuwają oczywiste pytanie, czy mjr „Łupaszka”, przedstawiony przez Rokickiego jako zbrodniarz wojenny, powinien tam się znaleźć. Problem polega na tym, że przekaz sformułowany przez Rokickiego jest ułomny. Autor nie zdołał ustalić okoliczności zupełnie zasadniczych dla przesądzenia o winie dowódcy 5 BW. Przyjmuje jednak za bezsporne, że „Łupaszka” wydał rozkaz zabijania litewskich kobiet i dzieci, czym skazuje go na infamię w oczach czytelników i szerszej opinii publicznej. Prawi przy tym morały o prawdzie i „właściwej ocenie” wydarzeń i postaci. Cóż, może jednak zdałoby się więcej rozwagi i powściągliwości w formułowaniu tego rodzaju osądów? Także wówczas, gdy ceną za to mógłby być mniejszy rozgłos nazwiska autora książki.

dr Kazimierz Krajewski
historyk, badacz dziejów polskiego podziemia niepodległościowego,
kierownik Referatu Badań Naukowych OBEP
Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie,
prezes Nowogródzkiego Okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK

Grzegorz Wąsowski
adwokat, współkieruje pracami Fundacji "Pamiętamy", zajmującej się przywracaniem pamięci o żołnierzach polskiego podziemia niepodległościowego
z lat 1944-1954

V Rajd Motocyklowy "Żołnierze Niezłomni – Pamiętamy. Pamiętaj i Ty!"

V Rajd Motocyklowy "Żołnierze Niezłomni – PAMIĘTAMY. PAMIĘTAJ i TY!" Hanna – Włodawa 2015 (Śladami "Jastrzębia" i "Żelaznego")

Organizatorzy:

Współorganizatorzy:

Komandor Rajdu:

PROGRAM:

17.07.2015 – Piątek

  • od godz. 19:00 – przyjazd do Hanny, miejsce noclegu: plac przy budynku OSP Hanna (GPS: 51.720465, 23.50260 / 51°43’11.0"N 23°30’16.0"E)
  • godz. 21:00 – Apel Jasnogórski (Kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła, Hanna 39, GPS: 51.719646, 23.503556)
  • godz. 21:30 – ognisko (OSP Hanna)

18.07.2015 – Sobota

  • godz. 9:00-16:00 – Motocyklowa Gra Historyczna ŚLADAMI "JASTRZĘBIA" i "ŻELAZNEGO" (początek i zakończenie: OSP Hanna)
  • godz. 17.00 – wyjazd do Kodnia (poznanie terenów nadbużańskich)
  • godz. 18:00 – Msza Św. Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej Królowej Podlasia – Matki Jedności w Kodniu, Rynek 1 (GPS: 51.913834, 23.607101)
  • godz. 21:00 – Hanna (OSP): ognisko, podsumowanie Gry z zaproszonymi Gośćmi

19.07.2015 – Niedziela

  • godz. 11:00 – Msza Św. w intencji Żołnierzy Niezłomnych, Hanna, Kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła,
  • godz. 12.15 – Parada Motocyklowa
  • godz. 12.30 – Uczestnicy Rajdu biorą udział w corocznych obchodach „Imienin Hanny” związanych z prezentacją osiągnięć mieszkańców (wystawa rękodzieła, prezentacja i degustacja tradycyjnych regionalnych wyrobów spożywczych, występy zespołów muzycznych – oficjalne rozpoczęcie o godz. 13.00)
  • godz. 14:30 – zakończenie Rajdu
  • godz. 15.00 – dla chętnych: wyjazd do Sobiboru: wizyta w Miejscu Pamięci – Muzeum byłego niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady KL Sobibór (GPS: 51.447873, 23.592539)

INFORMACJE ORGANIZACYJNE:
1. Zapisy listem elektronicznym u Komandora Rajdu prowadzimy do dnia 15.07.2015. Zgłaszając uczestnictwo proszę podać:
a. imiona i nazwiska zgłaszanych uczestników Rajdu;
b. telefon kontaktowy;
c. adres elektroniczny do korespondencji;
d. markę/i i model/e motocykla.
2. Nocujemy w OSP w Hannie k/Włodawy (GPS: 51.720465, 23.50260 / 51°43’11.0"N 23°30’16.0"E) w namiotach lub w budynku na podłodze (konieczne co najmniej materace/karimaty i śpiwory).
3. Przyjeżdżamy na motocyklach udekorowanych biało-czerwona flagą.
4. Każdy uczestnik otrzyma rajdowy znaczek i nalepkę na motocykl.
5. Organizatorzy zapewniają wrzątek i „coś” do zjedzenia na ogniskach. Pozostałe wyżywienie w czasie Rajdu jest w gestii uczestników.
6. Patrole wyruszające na trasę Motocyklowej Gry Historycznej powinny mieć ze sobą przynajmniej 1 telefon komórkowy (tzw. smartfon) umożliwiający fotografowanie i wysyłanie MMS-ów oraz nagrywanie głosu (dyktafon). Mile widziane aparaty fotograficzne i kamery. Sugerujemy, aby motocykliści byli zaopatrzeni w mapę okolic Włodawy, Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego lub turystyczną Lubelszczyzny (Polesie Lubelskie) – sam GPS może nie wystarczyć – oraz notatnik.
7. Pamiętajmy o zabraniu ze sobą obok dobrego humoru również śpiewnika, chęci śpiewania na ognisku oraz ewentualnie instrumentu muzycznego.
8. Organizacja V Rajdu Motocyklowego „Żołnierze Niezłomni – PAMIĘTAMY. PAMIĘTAJ i TY!” nie jest usługą turystyczną w rozumieniu Ustawy „O usługach turystycznych”, Dz. U. Nr 223, poz. 2268 z dnia 29 sierpnia 1997 roku z późniejszymi zmianami.
9. Każdy uczestnik Rajdu jedzie na własną odpowiedzialność i odpowiada za siebie zgodnie z obowiązującymi odpowiednimi przepisami prawa, w tym prawa o ruchu drogowym.
10. Wpisowe: 100,- PLN (wpłaty po dołączeniu do Rajdu w Hannie).
11. Zgłoszenie uczestnictwa jest jednocześnie akceptacją przedstawionych informacji organizacyjnych V Rajdu Motocyklowego „Żołnierze Niezłomni – PAMIĘTAMY. PAMIĘTAJ i TY!” Hanna – Włodawa 2015 (Śladami „Jastrzębia” i „Żelaznego”).

Więcej informacji organizacyjnych dla motocyklistów zainteresowanych udziałem w Rajdzie na stronie www.rajdkatynski.com

Strona główna>
Prawa autorskie>