Kilka zdań o Lucjanie i Władku. Lucjan pochodzi z Litwy kowieńskiej. Działa w konspiracji od 1940 roku, od 1943 r. walczy w szeregach partyzantki, najpierw na Wileńszczyźnie, a od 1945 r. na Białostocczyźnie i Podlasiu. Bierze udział w szeregu poważnych walk z grupami operacyjnymi NKWD – UB – LWP – KBW. Wymieńmy niektóre z nich: Sikory – 8 sierpnia 1945 r., Miodusy – 18 sierpnia 1945 r., Łempice – 29 listopada 1945 r., Brzozowo – Antonie – 28 kwietnia 1946 r., Śliwowo – 30 kwietnia 1946 r., Łosice – 2 lipca 1946 r. W każdym z tych bojów działo się, oj działo (sprawna kamera, np. w rękach Tomka Madejskiego, mogłaby wydobyć w scenach retrospekcji tej czy innej z ww. walk cały jej dynamizm, zaciekłość, a co się tyczy starć z NKWD czy UB także brak pardonu po obu walczących stronach).
Ppor. Lucjan Minkiewicz "Wiktor"
Wspomniany szlak bojowy od Sikor do Łempic Lucjan przechodzi razem z Władkiem. Władek to rodowity podlasiak, do jesieni 1944 r. zamieszkujący wraz z żoną i trójką małych dzieci w pięknie położonej nad Bugiem wiosce Mężenin. Akowiec, zasłużony w akcji V; w październiku 1944 r. tylko przypadkowo unika aresztowania przez Sowietów. Od tego czasu na stałe pozostaje w polu.
Kpt. Władysław Łukasiuk "Młot"
Lucjan i Władek różnią się mocno zarówno wyglądem, jak i osobowością. Lucjan to chudy dryblas o pociągłej twarzy, wrażliwy inteligent (w chwili wybuchu wojny miał rozpoczęte studia politechniczne) z zacięciem do muzykowania (potrafi bardzo ładnie grać na skrzypcach). Władek jest dobrze zbudowany, można powiedzieć krępy, średniego wzrostu; bardzo silny i wytrzymały fizycznie (walczy w partyzantce pomimo tego, że ma sztywną lewą nogę – to wynik wypadku podczas jazdy konnej, jakiemu uległ jeszcze przed wojną podczas odbywania służby wojskowej). Mocny człowiek, mocnego charakteru. Bardzo dobry dowódca partyzancki, znający Podlasie jak własną kieszeń. Zdecydowany na walkę do końca, nie wierzy w żadne amnestie ani propozycje ugodowe ze strony komunistów. W tym sensie, nie ma złudzeń i nie zaprząta sobie głowy problemem czy i w jaki sposób w realiach terroru komunistycznego zakończyć walkę i wyjść z lasu.
Co innego Lucjan. Ma nadzieję, mimo wszystko, że zdoła jakoś wyprowadzić podległych mu żołnierzy i siebie z partyzantki i rozpocząć życie cywila. Od jesieni 1945 r. nie chce już dłużej walczyć, nie widzi sensu kontynuacji zbrojnego oporu. Taka postawa towarzyszy mu przez kolejne miesiące zmagań. Jednak Major oczekuje od Lucjana, aby ten dalej dowodził oddziałem. I Lucjan, jako człowiek bardzo ideowy i odpowiedzialny za swoich podkomendnych, nadal trwa w walce. Czyni tak pomimo poważnych kłopotów ze zdrowiem oraz próśb a czasem ostrych wyrzutów ze strony ciężarnej żony (Wanda spodziewa się wtedy pierwszego dziecka), która domaga się od Lucjana żeby przestał walczyć a zajął się nią. Zachował się list Lucjana do Wandy (przy czym Lucjan posługuje się w nim leśnym imieniem małżonki – przyp. GW) napisany w połowie 1946 r. Warto go przeczytać. Polecam jego lekturę zwłaszcza tym, którzy uważają, że ten tak bardzo sugestywnie nakreślony w filmie „Obława” obraz człowieka – partyzanta, dla którego uderzeniowa dawka bromu jest rzeczą zapewne najważniejszą spośród potrzebnych mu w bliskim planie do szczęścia, to jest właśnie właściwe wybitnym obrazom filmowym, a w każdym razie produkcjom zasługującym na uznanie, celne oddanie rzeczywistych pragnień czy rozterek ludzi przedstawionych na ekranie – w tym przypadku naszych przodków, którzy w „czasach nadaremnych” znaleźli się w szeregach leśnych. Innymi słowy, polecam lekturę tego listu tym, którzy sądzą, że narracja „Obławy” dotyka owej prawdy życia, do której odnosi się przywołana przeze mnie myśl Józefa Mackiewicza. Namawiam do niej także tych, którzy nie są zupełnie obojętni na świadectwa trudnej ludzkiej wielkości. Bo ów list jest właśnie takim świadectwem.
Don Najdroższa!
Twój ostatni list przesłany przez „Bobra” (Władysław Rymaszewski- poległ w walce z UB 3 kwietnia 1947 r. – przyp. GW), zrobił mi wielką przykrość. Wiem, że kochasz mnie bardzo, ale nie umiesz czy nie chcesz mnie zrozumieć. (…) Wiesz że Cię jedynie kocham i chciałbym zawsze z Tobą przebywać, ale mi warunki na to nie pozwalają. Naprawdę zostawiłbym już to wszystko, ale gdy pomyślę, że zrobiłbym tak samo jak ci, których zawsze potępiałem, wolę przeżywać męki rozstania, wolę zginąć z honorem niż narazić się na podobne powiedzenie (…) Przecież wiesz jak potępia się wszystkich, którzy wyjechali! Don! Piszesz, że nie chcę z Tobą przebywać dłuższy czas, aby inni nie krytykowali mnie. Nie Don! Ja tej krytyki się nie boję, ale nie chcę spraw ogólnych podporządkowywać sprawom osobistym (…). Don! Widzę jak ty się męczysz ,czuję to, ale nie mogę ci pomóc i to mnie dobija do reszty (…) Gdyby to się już nareszcie wszystko skończyło, naprawdę wtedy bylibyśmy szczęśliwi. Wiesz, że wtedy, gdy byłem chory prosiłem Boga, aby coś się ze mną stało takiego, bym musiał pozostać dłużej na kuracji, gdyż moglibyśmy wtedy przebywać razem. Don! Jak ja zazdroszczę tym, którzy już odeszli z oddziału, że mogą sobie swobodnie urządzić życie. Z drugiej jednak strony boję się, żeby w mieście nie było ze mną jak z „Mścisławem” (Ppor. Marian Pluciński "Mścisław", skazany przez komunistyczny sąd na karę śmierci i zamordowany w więzieniu w Białymstoku 28 czerwca 1946 r. – przyp. GW). Wolę zginąć w walce niż na szubienicy. Wiesz, że u mnie już teraz nie ma litości u panów z UB, a przecież ja chcę żyć jak najdłużej z Wami, chcę choć trochę zaznać szczęścia przy Twoim boku. Don! Musisz pogodzić się z tym, że jeszcze dłuższy czas będziemy musieli żyć z dala od siebie. Danuś! Pamiętaj, że jesteś moją żoną, że byłaś tak jak ja żołnierzem. Musisz trwać na swoim posterunku, musisz wychować nasze dziecko w duchu takim,w jakim i my byliśmy wychowani! (…)Twój Witek

Podlasie, sierpień 1946 r. Grupa żołnierzy z pododdziału Żandarmerii 6. Brygady Wileńskiej AK. Oznaczeni numerami: 1. NN „Orzełek”; 2. NN „Sokolik”; 3. sierż./ppor. Antoni Borowik „Lech”, poległ 7 maja 1948 r. podczas próby przedarcia się przez pierścień obławy; 4. Czesław Pilecki „Jaskółka”; 5. ppor. Lucjan Minkiewicz „Wiktor”; 6. NN „Krzak”; 7. sierż. Władysław Wasilewski „Grot”; 8. NN „Żbik”; 9. Józef Cegliński „
;Zemsta”.
Pamiętam, że gdy pierwszy raz czytałem ten list, miałem przed oczyma znaną mi ze zdjęć postać Lucjana. Była mocno rozmazana, a to za sprawą łez , które szkliły się wtedy w moich oczach. Tak, tak – wiem – ten list jest raczej daleko od bromowych, tak oklaskiwanych przez znawców kina, potrzeb partyzantów z filmu „Obława”. A jednak uważam, o święta naiwności, że odpowiednie przełożenie, bez zbędnej tkliwości, na język filmu tragedii Lucjana, Wandy i innych bohaterów tej opowieści – ludzi tak bardzo chcących normalnie żyć, i tak całkowicie pozbawionych przez komunistów szansy na normalne życie, dałoby bardzo mocny efekt. Ale pewnie nie mam racji.
Antoś, ten wyręczyciel listonosza w wymianie korespondencji pomiędzy ludźmi, którzy nie korzystają, bo nie za bardzo mogą, z usług poczty, po krótkim pobycie u Lucjana i spotkaniu z żoną Władka, której przekazuje wiadomości i list od męża, wraca na Podlasie, do oddziału. Zawsze szczęśliwie wraca, niezależnie od stopnia niebezpieczeństwa i skali trudności misji kurierskich, które realizuje na rozkaz Władka. Od początku 1948 r. przemieszcza się pomiędzy leśnymi obozowiskami oddziału Władka a tętniącymi życiem ulicami Wrocławia. Wiąże świat śmierci w walce, nierównej, ale jednak walce, ze światem, w którym spokój jest wyłącznie zwiastunem nadchodzącej śmierci po piekle przesłuchań. Spaja dwa pozornie biegunowo odległe od siebie rzeczywistości, w których nieodległa przyszłość jest równie tragicznie ponura.
Wspomniani przez Lucjana w liście do Wandy panowie z UB nie próżnują. Urząd Bezpieczeństwa od miesięcy przygotowuje bardzo dużą operację wymierzoną w środowisko wileńskiej konspiracji, oznaczoną kryptonimem „X”. Rozpracowaniem w ramach tej operacji objętych zostaje kilka tysięcy osób, wśród nich ukrywający się na Podhalu Major, wraz z towarzyszką jego życia, piękną kobietą i dzielnym żołnierzem 5 Brygady Wileńskiej z lat 1943 – 1947 Lidią Lwow „Lalą”, Lucjan i Wanda, a także Jadwiga i wspomniany w liście Władka „Kukuś” (Janusz Rybicki „Kukułka”).
Osielec na Podhalu, 1948 r. – w cywilu, już bez mundurów, po 4 latach spędzonych w partyzantce – od prawej: mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", Lidia Lwow "Lala", Wanda Minkiewicz "Danka" (żona "Wiktora").
Rozpoznanie poczynione przez komunistów jest bardzo dokładne. Uderzenie następuje na przełomie czerwca i lipca 1948 r. Zatrzymanych zostaje w ramach akcji „X” sześć tysięcy osób. 26 czerwca 1948 r. w ręce bezpieki wpadają Major i Lidia Lwow, 1 lipca 1948 r. ubecy aresztują Lucjana i Wandę, a 3 lipca 1948 r. Jadwigę, żonę Władka. W jej mieszkaniu ubecy zastawiają kocioł. Los sprawia, że właśnie wtedy po raz kolejny do Wrocławia przyjeżdża Antoś. Do mieszkania Jadwigi dociera 5 lipca 1948 r. Już na miejscu, praktycznie w progu lokalu, orientuje się, że w środku jest zastawiona zasadzka; nie wchodzi do środka i, mimo pościgu ubeków, ucieka. Nie dowiemy się nigdy, co pozwoliło mu rozpoznać czające się za drzwiami mieszkania Jadwigi niebezpieczeństwo. Tak jak nigdy nie ustalimy, co zdecydowało, że postanowił tam wrócić, aby ponownie podjąć próbę skontaktowania się z żoną Władka. Ot, losu gra.
Ppor. Antoni Wodyński "Odyniec", żołnierz 6. Brygady Wileńskiej AK, jeden z najbardziej zaufanych współpracowników kpt. "Młota", postrzelony przez funkcjonariuszy UB we Wrocławiu 2 lipca 1948 roku, umarł po bestialskim przesłuchaniu we wrocławskim szpitalu 8 lipca 1948 r.
Zapewne nie chciał powrócić do oddziału, do Władka, z niczym, bez jakiejkolwiek informacji na temat aktualnej sytuacji Jadwigi, Lucjana i innych, z którymi nie mógł się już tym razem skontaktować. Tak czy inaczej, dwa dni później, 7 lipca 1948 r., podejmuje piekielnie ryzykowną próbę ponownego dotarcia do żony Władka. Tym razem nie ma już szczęścia. Przy próbie ucieczki z ubeckiej pułapki zostaje ciężko ranny w brzuch. Ubecy doskonale wiedzą kogo mają w swoich rękach i jak ważnymi informacjami dysponuje Antoś. Zaczyna się wyścig z czasem, koszmarny wyścig nie o ocalenie jego życia, lecz o wydobycie z niego wiadomości, zwłaszcza o aktualnym miejscu postoju oddziału Władka, a także o terminie i punkcie kontaktowym, w którym ma po powrocie na Podlasie dołączyć do oddziału. Ciężko ranny Antoś błyskawicznie zostaje przewieziony do gmachu WUBP we Wrocławiu. Nie epatujmy okrucieństwem, jak twórcy filmu „Obława” odciętą głową niemieckiego spadochroniarza, która następnie posłużyła jako wkładka do zupy podanej przez bohatera filmu dwóm jeńcom niemieckim, i oszczędźmy sobie opisu przebiegu przesłuchania Antosia. Przypomnijmy sobie kadry z filmu „Akcja pod Arsenałem”, ze scenami pobytu Janka Bytnara „Rudego” w Alei Szucha. Przesłuchanie Antosia musiało wyglądać podobnie, a jeszcze ta rana postrzałowa, kula w brzuchu…. 
Siedzą od lewej: Antoni Wodyński "Odyniec", Czesława Czarnecka, Janusz Rybicki "Kukułka" (Kukuś), Marian Jankowski "Marek".
Na potrzeby tej opowieści wyobraźmy sobie, że o jego przebiegu rozmawiają pomiędzy sobą ubecy:
– No i co, wyciągnąłeś z niego, gdzie jest „Młot”?
– Gówno wyciągnąłem. Twardy był, ścierwo. Sam zobacz.
Zaciekawiony ubek spogląda na protokół przesłuchania Antosia, na ostatnie materialne świadectwo istnienia tego dzielnego człowieka, na dowód jego heroicznej postawy w piekle ubeckiej katowni. W protokole odnotowano tylko trzy pytania, choć zadano ich Antosiowi znacznie, znacznie więcej. Zostały utrwalone na papierze dokumentu przesłuchania obok trzech odpowiedzi, jakich udzielił Antoś:
-na pytanie: gdzie jest "Młot"? odpowiedział: – „Młot” wraz z oddziałem przebywa w lesie, ostatnio myśli o zaprzestaniu walki i rozwiązaniu oddziału (Władek nie nosił się z takim zamiarem – przyp. GW),
– na pytanie: gdzie jest "Lufa" (pseudonim Henryka Wieliczki, partyzanta 5. i 6. Brygady Wileńskiej – przyp. GW)? odpowiedział: – niedawno spotkałem go przypadkowo na dworcu w Warszawie. Nie wiem gdzie teraz przebywa,
– na pytanie: gdzie jest Cyrski (fałszywe nazwisko jednego z partyzantów 5. Brygady Wileńskiej – przyp. GW)? odpowiedział: – nie wiem.
Nie podpisał protokołu przesłuchania, nie był w stanie. W miejscu przeznaczonym na podpis przesłuchiwanego znajduje się odcisk jego kciuka.
Ubecy doskonale wiedzą kogo mają w swych rękach, ale w protokole przesłuchania wpisują, że przesłuchują nieznanego z imienia i nazwiska mężczyznę. Na skutek takiego zabiegu Antoś trafia do znajdującego się pod kontrolą WUBP szpitala we Wrocławiu jako NN. Tam umiera 8 lipca 1948 r. Jego zwłoki, jako zwłoki NN, zostają przekazane do Zakładu Anatomii Prawidłowej Kliniki Uniwersyteckiej we Wrocławiu, gdzie są przechowywane przez ponad pół roku. W końcu stycznia 1949 r. ciało Antosia, oczywiście jako ciało NN, zostaje oddane do ćwiczeń studentom medycyny. Następnie, po upływie blisko miesiąca, zwłoki Antosia, czy raczej to, co z nich pozostało, zostają pogrzebane w
nieznanym do dziś miejscu.
Na podhalańskiej kwaterze – pierwszy z lewej ppor. Antoni Wodyński "Odyniec" (1), w środku ppor. Lucjan Minkiewicz "Wiktor" z żona Wandą (4 i 5).
Oddział Władka nadaremnie czeka w ustalonym miejscu i terminie na powrót Antosia. Dzięki jego heroicznej postawie podczas przesłuchania, partyzanci bezpiecznie odchodzą z wyznaczonego punktu kontaktowego. Nieobecność Antosia w umówionym czasie i miejscu jest oczywiście dla Władka niepokojąca, ale jeszcze niczego nie przesądza. Przecież Antoś zawsze wraca. Dopiero cisza kolejnych tygodni przynosi ze sobą Władkowi smutną prawdę, że doszło do nieszczęścia, że już nie zobaczy Antosia stojącego pośród żołnierzy oddziału, że tym razem Antoś nie wróci. Strata tego dzielnego żołnierza oznacza dla Władka także zerwanie kontaktu z Jadwigą (przez kilka miesięcy Władek nie wie, że jego żona została aresztowana), z Lucjanem i innymi. Pozostaje mu tylko Podlasie, jego matecznik, już bez kontaktu ze światem, przy coraz silniejszych i celniej trafiających obławach komunistycznych, przy coraz bardziej sterroryzowanej przez komunistów miejscowej ludności. I tak trwa w walce przez kolejne miesiące….
Podlasie, jesień 1947 r. Żołnierze 2. szwadronu 6. Brygady Wileńskiej AK. Oznaczeni numerami: 0 – ppor. Antoni Wodyński „Odyniec”,
zamordowany 8 lipca 1948 r.; 1 – ppor. Marian Nowak vel Walerian
Nowacki „Bartosz”, zamordowany 3 lipca 1948 r.; 2 – plut. NN „Mściciel”;
3 – plut. NN „Wichura”; 4 – kpr. NN „Marynarz”; 5 – Władysław Łukasiuk
„Młot”, zginął 27 czerwca 1949 r.; 6 – plut. Mieczysław Magadzia
„Wilan”; 7 – Zdzisław Kręciejewski „Brzoza”; 8 – NN „Szach”; 9 – NN
„Wicher”; 10 – kpr. NN „Akacja”.
W tym samym czasie rozgrywa się ostatni rozdział życia Lucjana. Jego położenie jest beznadziejnie trudne. W chwili aresztowania Wanda jest przecież w ciąży z drugim dzieckiem; w więzieniu przychodzi na świat ich córka. Ubecy oczywiście chcą wykorzystać sytuację rodzinną Lucjana do zwerbowania go do współpracy. Ich celem jest przede wszystkim zabicie, albo jeszcze lepiej pojmanie Władka i tych, którzy trwają wraz z nim w zbrojnym oporze. A Lucjan może być w tym wydatnie pomocny.
Ppor. Lucjan Minkiewicz "Wiktor", zdjęcie wykonane po aresztowaniu przez UB w 1948 r.
Dostaje gwarancję w miarę łagodnego wyroku w zamian za pomoc w dotarciu do Władka; jednocześnie jest straszony, że jeżeli odmówi podjęcia współpracy, to los Danuty i dzieci będzie jeszcze gorszy od tego, który już jest ich udziałem. Ubecy mają zatem bardzo dużo do zaoferowania Lucjanowi, niezależnie od tego, że danych mu obietnic nie zamierzają dotrzymać. Ale Lucjan, pomimo, że stawką w tej grze jest jego życie i los jego żony i dzieci, nie zdradza Władka. Odmawia podjęcia współpracy….
Wanda Minkiewicz "Danka", żona "Wiktora". Zdjęcie wykonane po aresztowaniu przez UB w 1948 r.
Czas przerwać tę opowieść, bo nawet najwytrwalsi czytelnicy zapewne mają już dość.
- Władek ginie 27 czerwca 1949 r. na skraju lasu rudzkiego, nieopodal wsi Czaje – Wólka;
- Lucjan po ciężkim śledztwie zostaje skazany na karę śmierci. Jego los dopełnia się 8 lutego 1951 r. o godz. 19.55 w więzieniu mokotowskim w Warszawie;
- Major także zostaje skazany na karę śmierci, w tym samym co Lucjan procesie. Jego życie zostaje przerwane kulą wystrzeloną w tył jego głowy przez więziennego kata raptem dwadzieścia minut po zastrzeleniu Lucjana;
- Wanda również jest sądzona razem z Lucjanem. Zostaje skazana na 12 lat więzienia. Więzienne mury opuszcza w 1956 r. Ostatnie kilkanaście lat życia spędza na wpół sparaliżowana pod opieką troskliwej córki, Ewy. Umiera w 2001 roku;
- Jadwiga zostaje skazana na 9 lat więzienia. Karę odbywa do lipca 1954 r. Umiera w tym samym roku co Wanda.
Miejsca pogrzebania przez komunistów ciał Władka, Lucjana i Majora pozostają nieznane.
To była krótka opowieść o ludziach, którzy bronili wolności w czasach dla niej najgorszych, i w jej obronie dali z siebie wszystko. Dosłownie i do końca. "Kłaniam się Ich cieniom."
Mój symboliczny ukłon przed Władkiem, Lucjanem, Antosiem, Majorem, Wandą i Jadwigą pierwotnie miał kończyć ten tekst. Ale po namyśle uznałem, że choć opowiedziana w nim historia nie ma happy endu, to jednak nie powinna kończyć się tak całkowicie tragicznie. Ekran – cały czas myślę o tym, że dożyję sfilmowania historii tych ludzi – tego nie zniesie. Dlatego z uśmiechem patrzę na fotografię wykonaną wczesną wiosną 1949 r., a na niej trzech mężczyzn w garniturach i kapeluszach. Stoją na tle samolotu. I nie powinno to nikogo dziwić, bo zdjęcie zostało wykonane na płycie lotniska w Sydney. Nie wiem kto zrobił tę fotografię, ale jeżeli nie znał historii uwiecznionej na niej trójki, to byłby bardzo zdziwiony, jak dużo pieniędzy za pomoc w schwytaniu tych ludzi (czyli w praktyce za ich głowy) dawała wówczas policja polityczna Polski Ludowej. A szczególnie za głowę jednego z nich. Za głowę „Kukusia”, czyli Janusza Rybickiego „Kukułki”. 
Kpr. Janusz Rybicki "Kukułka" (Kukuś)
Tego samego, którego Władek, w przypomnianym w niniejszym szkicu liście z lutego 1948 r. do Lucjana, tak serdecznie zachęcał do wypadu na Podlasie. Obaj – Władek i Lucjan – lubili i cenili „Kukusia”, do początku sierpnia 1946 r. dowódcę jednego ze szwadronów w ich oddziale.
Również komuniści wysoko oceniali bogaty dorobek bojowy „Kukusia”, stąd na ich liście życzeń lokował się on w ścisłej czołówce, był jednym z najbardziej poszukiwanych przez bezpiekę żołnierzy Brygad Wileńskich. A jednak nie zdołali go dopaść (nie mogli w to zresztą uwierzyć; intensywnie tropili go do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, a już bardziej rutynowo do końca lat sześćdziesiątych).
Białostocczyzna,
lato 1945. Żołnierze z dowodzonego przez por. "Zygmunta" 1 szwadrony 5.
Brygady Wileńskiej AK. Od lewej: kpr. Janusz Rybicki "Kukułka",
Władysław Kendyśl "Tarzan", Szczepan Filipiuk "Kula", NN "Lot",
Stanisław Romańczuk "Staś".
Dosłownie w ostatniej chwili przed aresztowaniem – na przełomie czerwca i lipca 1948 r. – „Kukuś” i dwaj inni partyzanci z oddziałów „pana Majora” („Zbyszek” i „Marek”) zdołali przedostać się przez zieloną granicę do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Austrii. Po kilku miesiącach pobytu na terenie Austrii i Niemiec dotarli do Włoch, a następnie na pokładzie okrętu „Generał Omar Bundy” dopłynęli 20 marca 1949 r. do wybrzeży Australii, do Sydney. Na antypody. Byli wolni.

adwokat, współkieruje pracami Fundacji "Pamiętamy", zajmującej się przywracaniem pamięci o żołnierzach polskiego podziemia niepodległościowego
z lat 1944-1954
PS. I) Blisko rok temu miałem okazję przeczytać scenariusz pierwszego odcinka serialu telewizyjnego mającego opowiadać historię majora „Łupaszki” i jego podkomendnych. Nie mogłoby zabraknąć w tym serialu losów Władka, Lucjana i Antosia. Scenariusz jest świetny. Napisany został przez znanego i zdolnego scenarzystę i reżysera filmowego. Tylko co z tego, skoro wedle mojej wiedzy żadna rodzima telewizja, z tzw. publiczną na czele, nie wyraziła najmniejszego zainteresowania tym projektem. Takie czasy… czasy „Obławy” i „Pokłosia”.
PS. II)
1. „niepamięć to dar” – fraza piosenki Toma Waitsa „The Part You Throw Away” (z albumu "Blood Money") w przekładzie Romana Kołakowskiego,
2. „czasy nadaremne” – zapożyczenie z wiersza K. Baczyńskiego „Spojrzenie”,
3. „z czasów Drugiej Apokalipsy” – zapożyczenie z wiersza Z. Herberta „Raport z oblężonego miasta”,
4. „Dlaczego powieść (…).” – zapożyczenie z książki Józefa Mackiewicza „Sprawa pułkownika Miasojedowa”,
5. „Jestem za ścisłością (…).” – fragment tekstu Józefa Mackiewicza „Literatura contra faktografia”, „Kultura”, nr 7-8 z 1973 r.
Anglojęzyczna wersja tekstu (na stronie www.doomedsoldiers.com):
Refleksja w związku Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych – część 1/2>
Strona główna>
Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w… (2)
Powiesili Bohatera !
Całe dorosłe życie poświęcił Polsce. Żołnierz I Brygady Legionów, walczył z bolszewikami w 1920 i Niemcami w 1939 r., dowódca Kedywu i zastępca Komendanta Głównego AK. Był uosobieniem patriotyzmu, godności i wiary w suwerenną, wolną Ojczyznę, jednak 60 lat temu mordercy w togach orzekli, że „skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje”. Barbarzyńcy spod znaku sierpa i młota uznali, że ten polski oficer nie zasługuje nawet na rozstrzelanie. 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie gen. August Emil Fieldorf "Nil" został powieszony.
Ppłk August Emil Fieldorf, zdjęcie z 1935 r.
W trakcie śledztwa Jerzy Mering, obrońca „Nila” z urzędu, miał powiedzieć do żony generała – Janiny Fieldorf: „Pani mąż to człowiek ze stali, nie okazuje ani skruchy, ani żalu. Szkoda, że nie jest po naszej stronie”. Tę postawę zachował do ostatnich chwil swego życia. Prokurator Witold Gatner, który nadzorował egzekucję Fieldorfa, tak wspominał po latach: „[…] Skazany patrzył mi cały czas w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał. Po odczytaniu dokumentów zapytałem skazanego, czy ma jakieś życzenie. Na to odpowiedział: «Proszę powiadomić rodzinę». Oświadczyłem, że rodzina będzie powiadomiona. Zapytałem ponownie, czy jeszcze ma jakieś życzenia. Odpowiedział, że nie. Wówczas powiedziałem: «Zarządzam wykonanie wyroku». Kat i jeden ze strażników zbliżyli się […]. Postawę skazanego określiłbym jako godną. Sprawiał wrażenie bardzo twardego człowieka. Można było wprost podziwiać opanowanie w obliczu tak dramatycznego wydarzenia”. Generał „Nil” odszedł tak, jak żył…
August Emil Fieldorf urodził się 20 marca 1895 r. w Krakowie, gdzie ukończył szkołę męską im. św. Mikołaja, a następnie I Męskie Seminarium. Wzorem wielu młodych ludzi z jego pokolenia, bardzo wcześnie włączył się w działalność patriotyczną, wstępując w 1910 r. do Towarzystwa „Strzelec”, w ramach którego ukończył szkołę podoficerską. Od 6 sierpnia 1914 r., jako ochotnik służył w Legionach Polskich, walcząc na froncie rosyjskim. Po odmowie w lipcu 1917 r. złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec przez żołnierzy Legionów, został wcielony do Cesarskiej i Królewskiej Armii, po czym przeniesiony na front włoski, skąd zdezerterował i w sierpniu 1918 r. zgłosił się do Polskiej Organizacji Wojskowej w rodzinnym Krakowie.
Po odzyskaniu niepodległości znalazł się w szeregach Wojska Polskiego. W 1919 r. ożenił się z Janiną Kobylińską, z którą miał dwie córki – Krystynę i Marię. W latach 1919-1920 brał udział w kampanii wileńskiej, a następnie – dowodząc kompanią – w wojnie polsko-bolszewickiej. Po zakończeniu działań wojennych pozostał w służbie czynnej. 1 stycznia 1928 r. został awansowany do stopnia majora i objął stanowisko dowódcy batalionu w 1. Pułku Piechoty Legionów. W stopniu podpułkownika, od 1935 r. dowodził samodzielnym Batalionem KOP „Troki” w Pułku KOP „Wilno”, a od marca 1938 r. 51. Pułkiem Strzelców Kresowych im. Giuseppe Garibaldiego w Brzeżanach, z którym w kampanii wrześniowej 1939 r. przeszedł cały szlak bojowy w ramach 12. Dywizji Piechoty. Po jej rozbiciu 9 września w bitwie pod Iłżą, przedostał się do rodzinnego Krakowa, skąd w październiku 1939 r. próbował dotrzeć do Francji, jednak został zatrzymany na granicy słowackiej i internowany. Po kilku tygodniach zbiegł z obozu i przez Węgry dotarł do tworzącej się we Francji armii polskiej.
Tam ukończył kursy sztabowe i 3 maja 1940 r. został awansowany do stopnia pułkownika. Po kapitulacji Francji ewakuował się do Wielkiej Brytanii i w lipcu 1940 r., jako pierwszy emisariusz Naczelnego Wodza i rządu RP od czasu wybuchu wojny na Zachodzie, został wysłany do kraju. 6 września 1940 r. dotarł do Warszawy, gdzie w ZWZ pełnił funkcję oficera do zleceń Komendanta Głównego, a następnie inspektora obszaru krakowsko-śląskiego ZWZ. Od lutego do sierpnia 1942 r. był komendantem obszaru II Białystok AK. W sierpniu 1942 r. został mianowany dowódcą Kedywu KG AK, którym dowodził do marca 1944 r., używając pseudonimu „Nil”. Wydał m.in. rozkaz likwidacji szefa SS i policji dystryktu warszawskiego gen. Franza Kutschery.
Gen. August Emil Fieldorf "Nil", zdjęcie powojenne.
W kwietniu 1944 r. „Nil” otrzymał zadanie stworzenia poza strukturami AK tajnej organizacji „Niepodległość” (krypt. „NIE”), która miała być przygotowana do działań na wypadek okupacji ziem polskich przez Sowietów. 28 września 1944 r. został awansowany na generała brygady i odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari. Po Powstaniu Warszawskim pełniący funkcję Komendanta Głównego AK gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” wyznaczył go na swojego zastępcę.
7 marca 1945 r., pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki, został aresztowany w Milanówku przez NKWD i nierozpoznany wywieziony do obozu na Uralu. Do Polski powrócił w październiku 1947 r. i pod fałszywym nazwiskiem osiadł na stałe w Łodzi, nie podejmując na nowo pracy konspiracyjnej. W odpowiedzi na ogłoszoną w 1947 r. amnestię, ujawnił się w lutym 1948 r. w łódzkiej RKU. 9 listopada 1950 r. gen. Fieldorf został zatrzymany w Łodzi przez funkcjonariuszy MBP, po czym przewieziono go do Warszawy i osadzono w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej, oskarżając o wydawanie rozkazów likwidowania przez AK partyzantów sowieckich. Oficer śledczy MBP ppor. Kazimierz Górski, który sporządzał akt oskarżenia, mimowolnie wystawił generałowi piękną opinię, pisząc w uzasadnieniu: „Wrogość swą do ruchu lewicowego i Związku Radzieckiego Fieldorf August wykazał już w latach 1920, podczas których, będąc w stopniu porucznika jako dowódca kompanii 1. Pułku Legionów Polskich, brał czynny udział w marszu Piłsudskiego na ZSRR i za szczególne wyróżnienie się w walkach został czterokrotnie wyróżniony Krzyżem Walecznych oraz awansował do stopnia kapitana”. Pomimo tortur gen. Fieldorf odmówił współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa.
Gen. August Emil Fieldorf "Nil". Fotografia więzienna z 1950 r.
Po sfingowanym procesie, na którym przedstawiono wymuszone w śledztwie zeznania jego podkomendnych, generał Fieldorf został 16 kwietnia 1952 r. skazany przez sędzię Marię Górowską (właśc. Maria Sand) na karę śmierci przez powieszenie. Sąd Wojewódzki, wyrażając opinię w sprawie jego ułaskawienia, uznał za niezbędne „całkowite wyeliminowanie oskarżonego ze społeczeństwa” i stwierdził, że „Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje. Skazany wykazał wielkie natężenie woli przestępczej”. 20 października 1952 r. Sąd Najwyższy zatwierdził wyrok. Prośba rodziny o ułaskawienie została odrzucona, Bierut także nie skorzystał z prawa łaski i 3 lutego 1953 r. wyrok podpisał. 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w War
szawie gen. August Emil Fieldorf został powieszony, a jego ciało pogrzebano w nieznanym miejscu, najprawdopodobniej na tzw. „łączce” na Powązkach.
Protokół wykonania kary śmierci na generale Auguście Emilu Fieldorfie "Nilu".
Śledztwo w sprawie mordu sądowego na gen. Fieldorfie zostało wszczęte w 1992 r. przez Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, jednak żadna z osób odpowiedzialnych za zamordowanie gen. Fieldorfa nie poniosła kary.
27 lipca 2006 r., przy okazji obchodów 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, śp. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył gen. Fieldorfa pośmiertnie – za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej – Orderem Orła Białego.
GLORIA VICTIS !
Strona główna>
WARTO PRZECZYTAĆ… (57)

Wybór i opracowanie: Marta Markowska
Współpraca: Agnieszka Uścińska
Kwerendy tekstowe: Marta Chrząstek, Marcin Czajkowski, Agnieszka Dębska, Małgorzata Kudosz, Hanna Kukwa, Patryk Makulski, Monika Samoraj, Emilia Wileńska-Skwarzec, Monika Żyła
Kwerendy Ikonograficzne: Ewa Czuchaj
Konsultacja naukowa: dr Sławomir Poleszak (IPN Lublin)
Wyd. Fundacja Ośrodka KARTA, Fundacja Niepodległości
Warszawa 2013, Wydanie I, 191 s., 27 ilustracji, opr. miękka
„Uskok”, „Huzar”, „Wiktor”, „Róg”, „Łupaszka”, „Żelazny” to tylko kilka pseudonimów z setek tych, którzy w ostatnich latach wojny i po jej zakończeniu nie godzili się na to, aby Polska nadal była zniewolona – tym razem przez Związek Radziecki. Od 1944 roku krok po kroku Sowieci realizowali plan wprowadzenia „demokracji ludowej” pod dyktando Moskwy. Służyć temu miał marionetkowy rząd, a także szeroko rozbudowany aparat śledczy oraz propagandowy. Kiedy Polskę zalała bezkresna, wzbierająca fala sowietyzmu, zaprawionego zaraźliwym powojennym konformizmem, stali się siłami zbrojnymi bez państwa i bez szansy na zewnętrzną pomoc. Pozbawione nadziei na zwycięstwo, oddziały leśne trwały aż do 1963 roku, kiedy to przeszło 18 lat po oficjalnym zakończeniu II Wojny Światowej w Europie, zastrzelony został ostatni walczący partyzant – Józef Franczak ps. Laluś. Po latach tylko nieliczni z tych zdeklarowanych przeciwników komunizmu zdołali doczekać odbudowującej się Rzeczpospolitej, która wtedy była ich celem.
O tych właśnie jest książka: Wyklęci. Podziemie zbrojne 1944–1963.

1944, Wileńszczyzna. Dowództwo 5 Brygady Wileńskiej AK w marszu. Od lewej: rtm Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" [dowódca 5 Brygady], NN, NN, NN, NN, ks. Aleksander Grabowski "Ignacy" [kapelan], ppor. Wiktor Wiącek "Rakoczy" [dowódca 1 komp. 5 Brygady], NN, NN, por. Grabowski "Pancerny", ppor. Sergiusz Sprudin [fotoreporter z Komendy Okręgu]. Fot. Mikołaj Sprudin / zbiory Ośrodka KARTA.
Wyklęci to chronologiczny obraz dwudziestoletniej walki o wolną, wymarzoną Ojczyznę. Opowieść jest montażem wypowiedzi dziesiątek osób – świadków tamtych wydarzeń. Naoczne relacje przeplatane są komunikatami, odezwami, rozkazami, a także korespondencją zarówno lokalnych przedstawicieli UB z Centralą, jak i np. Ławrientija Berii ze Stalinem. Całość sprawia, że czujemy się uczestnikami tych wydarzeń.
Znacząca część niepublikowanych dotąd materiałów pochodzi z rozległej kwerendy podjętej przez IPN.
Polska tonie w czerwonej powodzi… Istnieje przysłowie, że „tonący brzytwy się chwyta”, jakże ono obecnie pasuje do wielu Polaków! Toniemy – a nadzieja, której się chwytamy – pozostaje niestety tylko przysłowiową brzytwą.
Powiat lubartowski, 1 maja 1949
Z polecenia szefa PUBP w Lubartowie [Lucjana Łykusa] udałem się służbowo w teren. W czasie zasadzki, na której byłem wraz z żołnierzem KBW, przyszedł Reduty 152 „Babinicz”, Libera Zygmunt, członek bandy „Uskoka” – który został przez nas pochwycony. Stawiał zacięty opór, wystrzelił kilkakrotnie, raniąc dwukrotnie żołnierza KBW, lecz został przeze mnie powalony na ziemię i wyrwałem mu pistolet „piętnastkę”. Chciał rozerwać granat obronny, który miał w kieszeni, lecz wykręciłem mu rękę i nie dopuściłem do tego. Gdy próbował wyrwać granat, powiedział: „Ja zginę i ciebie szlag trafi”.
Lubartów, 20 maja 1949
SPIS TREŚCI:
- Od wydawców
- Wojna
- Mobilizacja
- Abolicja
- Odwet
- Referendum
- Pacyfikacja
- Amnestia
- Odwrót
- Reduty
- Ostatni
- Posłowie
- Biogramy
- Spis źródeł
Książka w sprzedaży od 1 marca na stronie: http://ksiegarnia.karta.org.pl oraz w księgarniach na terenie całego kraju. Cena książki: 20 zł.

Październik 1944, Radomszczyzna. Konny zwiad partyzancki w lesie. Fot. NN, Studium Polski Podziemnej w Londynie.
Wyklęci – wiadomo kto. Chociaż w XX wieku potępionych formacji było w naszej części Europy wiele, nie ma wątpliwości, że to pojedyncze słowo odnosi się do tych, którzy nie uznali końca II wojny i z bronią w ręku wystąpili przeciw drugiemu – obok nazizmu – zaborczemu totalitaryzmowi. Stanęli nie tylko przeciw potężnym siłom nowego agresora (i sowieckim, i peerelowskim), lecz także wobec jego gigantycznej, bezwzględnej propagandy. Nie mogli zwyciężyć zbrojnie ani nawet ocalić swojego wizerunku – nonkonformistów i obrońców Niepodległej. Niezależnie od ich postawy, zaciążyło na nich na lata odium „bandytów, antysemitów i złodziei”. Zagarnął ich śmietnik Peerelu. Niemniej wiadomo już także, że to – żołnierze. Uczestniczący w strukturze, podporządkowani hierarchii, uznający dyscyplinę. Póki trwał rząd (choćby daleki), którego zwierzchnictwo uznawali, wojskiem byli w sensie ścisłym. Gdy jednak Polskę zalała bezkresna, wzbierająca fala sowietyzmu, zaprawionego zaraźliwym powojennym konformizmem, stali się siłami zbrojnymi bez państwa i bez szansy na zewnętrzną pomoc. W latach 1947–51 zachodni alianci rozważali jeszcze oparcie swoich destrukcyjnych działań wobec Wschodu na niezależnych formacjach za Żelazną Kurtyną, potem po obu jej stronach nie pozostały już żadne złudzenia. Resztki polskiej armii podziemnej ocalały jedynie mit Rzeczpospolitej.
Białostocczyzna, lato 1945. Żołnierze z dowodzonego przez por. "Zygmunta" 1 szwadrony 5. Brygady Wileńskiej AK. Od lewej kpr. Janusz Rybicki "Kukułka", Władysław Kendyśl "Tarzan", Szczepan Filipiuk "Kula", NN "Lot", Stanisław Romańczuk "Staś".
Żołnierze wyklęci pojawili się – jako hasło – w 1992 roku, gdy Liga Republikańska zatytułowała tak swoją niewielką wystawę. Sześć lat później wydawca Adam Borowski rozwinął tę inicjatywę, przygotowując – wraz z kilkoma historykami – album Żołnierze wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku z 600 fotografiami tego ruchu… startego, zdawało się wtedy, z powierzchni pamięci. Potem już w sposób systemowy zajmował się tą szczególną formacją Instytut Pamięci Narodowej, wiedzę o niej odtwarzając całościowo.
Gdy 1 marca 2011 Polska po raz pierwszy obchodziła Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – jako doroczne święto państwowe – wielu jej starszych obywateli reagowało zdziwieniem: „Jak to narodowa pamięć, tym bandytom?”. To pewnie wykonawcy lub ofiary peerelowskiej propagandy, którzy uwierzyli, że jeśli ktoś podnosił rękę na tamten system, z pewnością stanowił przypadek patologiczny. Dla pogodzonych z komunizmem, ale i dla tych, którzy czuli się przez nich skrzywdzeni, żołnierze ci pozostali wyklętymi bez cudzysłowu.
Po dwóch latach Dzień Pamięci staje się w istocie ogólnopolski. Pomysłodawca tak przygotowanych obchodów, Przemysław Omieczyński, prezes Fundacji Niepodległości z Lublina, poruszył kraj, przekonując, że 2013 jest rokiem o specjalnym znaczeniu, skoro w nim właśnie – 21 października – mija 50 lat od śmierci ostatniego zbrojnego. Ten ostatni zginął na Lubelszczyźnie – w walce, co podkreśla Fundacja, która wiąże obie daty i planuje akcje pamięci od 1 marca do 21 października 2013.
Książka ta, realizowana przez KARTĘ wraz z lubelskim koordynatorem ośmiomiesięcznego przedsięwzięcia, przygotowana została przez zespół prowadzony przez Martę Markowską, redaktora całości. Znacząca część niepublikowanych dotąd materiałów pochodzi z rozległej kwerendy podjętej przez IPN, partnera obchodów. Z wszelkich dostępnych tekstów źródłowych stworzony został spójny, chronologiczny obraz dwudziestoletniej walki (1944–63).
Las klonowski koło
gajówki Tarczewskiego, 30 VIII 1947 r. Oddział bojowy III Komendy KWP krypt.
"Bałtyk", "Drzymała II". Stoją od lewej: 1. st. strz. Edward Paś ps.
"Zbyszek", 2. kpr. Stefan Krzemianowski ps. "Krzemień", 3. st. strz.
Stefan Trzeciak ps. "Szpieg", 4. st. strz. Stefan Wydrzyński ps.
"Zygmunt", 5. kpr. Władysław Antczak vel Trzcina ps. "Czesiek", siedzą
od lewej: 1. kpr. Jan Chowański ps. "Tadek", 2. ppor. Antoni Chowański
ps. "Kuba", 3. por. Kazimierz Skalski ps. "Zapora", 4. kpr. Antoni
Stanioch ps. "Czarny", leżą od lewej: 1. kpr. Zdzisław Balcerzak
ps."Wiktor", 2. st. strz. Kazimierz Jażdżyk ps. "Śmiały" (zbiory
prywatne autora).
Oddziały leśne trwały, nie mając żadnych szans zwycięstwa. Ich żołnierze godzili się nawet na status tropionej zwierzyny, dając w ten sposób świadectwo wierności Polsce – zapamiętanej, wymarzonej. „Czerwona zaraza” ogarnęła kraj na blisko pół wieku; tylko nieliczni jej zdeklarowani przeciwnicy zdołali doczekać nowej Rzeczpospolitej – tej, która była ich celem, choć pewnie inaczej wyobrażonym. Tragiczny, gorzki, beznadziejny los żołnierzy, bijących się o ojczyznę, której coraz bardziej nie ma. Wielu z nich, czcicieli wolności, stawało w końcu przed wyborem: podległość, ucieczka albo śmierć. Tę pierwszą wybierali słabsi, podszyci strachem (stąd tylu zdrajców w ich szeregach). Tę ostatnią – zdeterminowani, osaczeni bez wyjścia, mogący dokonać już tylko aktu ostatecznego. Czasem ginęli z własnej ręki w imię lepszej przyszłości – na rzecz tych, co przyjdą tu kiedyś, ludzi współczesnych.
Luty 2013
66. rocznica śmierci mjr. "Ognia"
Zbigniew Herbert

Major Józef Kuraś "Ogień"
66 lat temu, 21 lutego 1947 r., w wyniku zdrady Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanii Kruk, w Ostrowsku na Podhalu został otoczony przez obławę UB-KBW mjr Józef Kuraś "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica".
Nie widząc szansy wyrwania się z okrążenia, ostatnią kulę przeznaczył
dla siebie. W wyniku postrzału zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku.
W lecie 1946 r. jego rozkazom podlegało kilkanaście oddziałów, skupiających w sumie ok. 600 partyzantów, zaś liczba współpracowników przekraczała 2 tysiące ludzi. Oddziały podporządkowane „Ogniowi” niepodzielnie panowały na terenie Podhala i powiatu tatrzańskiego, zbrojnie przeciwstawiając się nowej okupacji.
Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor
Tekst ulotki mjr. Józefa Kurasia "Ognia" z 1945 r.
[…] Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku «Tak mi dopomóż Bóg». Zdrajcą nie byłem i nie będę. […] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy.
Fragment listu mjr. "Ognia" do UB

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (przyjmuje meldunek). Lato 1946 r.
Komuniści przez kilkadziesiąt lat kreowali opinie o „Ogniu”. Zafałszowana propaganda miała zastąpić fakty skrywane w archiwach. W tysiącach egzemplarzy wielokrotnie wznawiano preparowane przez komunistycznego literata Władysława Machejka rzekome „dzienniki” „Ognia”. Do dziś wielu uważa je za autentyczny „dokument”…
Najgroźniejsze było to, że banda «Ognia» miała oparcie w tamtejszym społeczeństwie.I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Nowym Targu Jan Półchłopek
Miejscowa ludność miała uzasadnioną wątpliwość czy władza ludowa w ogóle istnieje, wszak na tym terenie faktycznie nie liczyła się, nie była odczuwalna, na każdym kroku dawało o sobie znać […] reakcyjne podziemie. Górale nie wywiązywali się z obowiązków wobec Państwa […], np. do odbycia służby wojskowej zgłosiło się zaledwie 5 proc. poborowych.Eugeniusz Wojnar – instruktor propagandy PPR w Nowym Targu

Grupa sztabowa zgrupowania „Ognia” nad Przełączą Borek w Gorcach latem 1946 r. „Ogień” z żoną stoi po lewej stronie. 
Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (zaznaczony „×”). Gorce, lato 1946 r.
Józef Kuraś „Ogień” wśród podkomendnych (w środku grupy w białej koszuli), pierwszy z lewej Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek "Ognia", osaczony wraz nim poległ 21 II 1947 r.), drugi z prawej Jan Kolasa „Powicher”.
Major został zdradzony przez Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanię Kruk.
Wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami. To dzięki
m.in. Stefanii Krukowej – łączniczce i matce złapanego i maltretowanego
przez bezpiekę jednego z „ogniowców” – Urzędowi Bezpieczeństwa udało się
zasadzić na mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w 1947 r. w Ostrowsku.
Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r.
Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych,
wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do
Ostrowska.
Dom w Ostrowsku, w którym 21 lutego 1947 r. osaczono Józefa Kurasia „Ognia”.
Atak
na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok.
godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie
trzech dróg. W trakcie strzelaniny Jan Kolasa „Powicher” wraz z
rannym Stanisławem Ludzią „Harnaś”
zdołali się przebić i uciec. Zginęli Stanisław Sral „Zimny”,
Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek „Ognia”). Franciszkowi Dróżdżowi
„Szpakowi” udało się ukryć.
Stanisław Ludzia ps. "Harnaś", dowódca postogniowego oddziału "Wiarusy",
walczącego na Podhalu do końca lat 40-tych. W wyniku prowokacji ujęty
przez UB i zamordowany 12 stycznia 1950 roku. Zdjęcie z aresztu WUBP w
Krakowie, wykonane w drugiej połowie 1949 r.
Partyzanci
najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała
Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z Ireną Olszewską ps.
„Hanka” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk –
Pachowej. Tam otoczony, został wezwany do poddania się. Odmówił,
polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku
„Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował
jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został
pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili
nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni
wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka
cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW
udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala,
który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.
Ostrowsko, 21 lutego 1947 r. Ubecka
fotografia rannego mjr. Józefa Kurasia „Ognia”. Po śmierci jego ciało zostało pogrzebane przez komunistów w nieznanym miejscu. W sprawie ukrycia zwłok „Ognia” ówczesny kierownik Sekcji ds. Walki z Bandytyzmem PUBP w Nowym Targu, Kazimierz Jaworski, wyraził się jasno: „Nie chcieliśmy pochować go na ziemi nowotarskiej, aby jego grób nie stał się miejscem manifestacji, składania kwiatów itp.”.
uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień”
zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało
zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według
niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi
Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.
sierpnia 2006 r. przez ŚP. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pomnik w
hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom jest niewielkim, symbolicznym
zadośćuczynieniem za ogrom kłamstw, krzywd i zbrodni, których
doświadczyli Ci ludzie z rąk komunistycznych oprawców.

Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło
miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem, choć wiele
wskazuje na to, że po śmierci legendarnego partyzanta jego szczątki
spoczęły na Rakowicach w Krakowie, w kwaterach gdzie grzebano
partyzantów, którzy zginęli z rąk komunistycznego aparatu
bezpieczeństwa. W walce z komunistami zginęło lub zostało zamordowanych ponad
dziewięćdziesięciu podkomendnych "Ognia". Grobów zdecydowanej większości
z Nich także do dzisiaj nie udało się odnaleźć. Być może w przyszłości dane będzie Majorowi i jego żołnierzom spocząć w poświęconej ziemi…
Pomnik w kształcie brzozowego krzyża nakrytego partyzancką czapką upamiętnia żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Ludowej Straży Bezpieczeństwa, Zgrupowania "Błyskawica" Józefa Kurasia "Ognia" oraz partyzantów postogniowego oddziału "Wiarusy".

GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat mjr. Józefa Kurasia "Ognia", Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i oddziału "Wiarusy" czytaj:
- Grzegorz Wąsowski, OD PUŁKOWNIKA UB DO JACKA KURONIA, CZYLI JAK NA PRZESTRZENI LAT HAŃBIONO IMIĘ PEWNEGO DZIELNEGO GÓRALA. ROZWAŻANIA O PAMIĘCI>
- Grzegorz Wąsowski, KRÓTKA REFLEKSJA NA TEMAT KONTROWERSJI WOKÓŁ POSTACI JÓZEFA KURASIA "OGNIA", ODPOWIEDNIEJ PERSPEKTYWY I PATRIOTYZMU PEJZAŻU>
- W Gorcach pod Turbaczem stanął pomnik Żołnierzy Wyklętych>
- Roman Szuszkiewicz, Ostatni bój „Ognia” – Pamięci mjr Józefa Kurasia w 66. rocznicę śmierci>
- Mjr Józef Kuraś „Ogień” i Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”>
- Oni wydali "Ognia" – po konferencji IPN i PTH…>
- Gdzie pochowano „Ognia”? – cykl artykułów Grażyny Starzak>
- Wokół legendy „Ognia”. Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945 – 1956>
- Dawid Golik, Po "Ogniu" był "Mściciel"… oddział partyzancki "Wiarusy" i jego rozbicie>
- Jak likwidowano „Wiarusów”>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (37): Dawid Golik, Z wiarą w zwycięstwo… Oddział partyzancki „Wiarusy” 1947–1949>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (34): Dawid Golik, Obszar opanowany przez "leśnych". Działania partyzanckie oraz represje aparatu bezpieczeństwa na terenie Ochotnicy w latach 1945–1956>
- Maciej Korkuć, Horror podmalowany>
- Partyzant nie nadstawia policzka – z dr. Maciejem Korkuciem (IPN) rozmawiają Wojciech Bonowicz i Michał Kuźmiński>
- Fundacja "Pamiętamy" – pomnik mjr. "Ognia" i jego żołnierzy w Zakopanem [zdjęcia i artykuły]>
- Maciej Korkuć, Za Wolność i Niepodległość. Zgrupowanie partyzanckie Józefa Kurasia „Ognia” w latach 1945-1947 [publikacja Fundacji "Pamiętamy" w PDF]>
- Maciej Korkuć, Zgrupowanie "Ognia", [w:] "Biuletyn IPN", nr 1-2/2010 (PDF – 543 KB)>
- Niepodległość pod wierc
hami. Z Maciejem Korkuciem i Wojciechem Szatkowskim rozmawia Dawid Golik (PDF – 540 KB)> - WARTO PRZECZYTAĆ… (24) – Maciej Korkuć, "Zostańcie wierni tylko Polsce…" Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944-1947)>
Zainteresowanych
historią mjr. "Ognia" i jego Zgrupowania odsyłam do "Biuletynu IPN" nr 1-2/2010 [pobierz PDF>], poświęconemu w całości Podhalu. Oprócz
wielu ciekawych artykułów na ten temat, „Biuletyn IPN” zawiera również
bezpłatny dodatek – płytę DVD z programem „Siła bezsilnych – »Ogień«” i filmem dokumentalnym „My, Ogniowe dzieci”.
W
podwójnym numerze „Biuletynu IPN” przedstawiono najnowsze dzieje
Podhala – od dwudziestolecia międzywojennego aż po czasy „Solidarności” i
stanu wojennego. W numerze zarysowano plany niemieckiego okupanta wobec
regionu, kolaborację i mocną odpowiedź struktur Polskiego Państwa
Podziemnego. Na szczególną uwagę zasługują teksty o oporze wobec
wszelkich prób komunizowania Podhala. Stron 208, cena 8 zł.
Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w… (1)



Zobacz plan obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie [PDF]

[kliknij w plakat aby powiększyć]
ZOBACZ SZCZEGÓŁY OBCHODÓW NA
youtube.com>
WARSZAWA i okolice
[kliknij w plakat aby powiększyć]
ZOBACZ PROGRAM SPOŁECZNYCH OBCHODÓW
NARODOWEGO DNIA PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
w 2013 ROKU [PDF]

[kliknij w plakat aby powiększyć]
ZOBACZ PROGRAM MARATONU FILMOWEGO [PDF]

[kliknij w plakat aby powiększyć]
[kliknij w plakat aby powiększyć]
Kolejne ofiary komunistów zidentyfikowane !
Tadeusz Pelak, Bolesław Budelewski, Stanisław Abramowski i Stanisław Kasznica to kolejne nazwiska ofiar komunistycznego terroru zidentyfikowane w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych od lata 2012 roku na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Wyniki ekshumacji ogłosił w środę 20 lutego prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Łukasz Kamiński.
Projekt naukowo-badawczy „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956" realizowany jest przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwo Sprawiedliwości przy współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa.

Tadeusz Pelak (1922-1949), ps. „Junak”, porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W konspiracji ZWZ/AK od 1941 r. W okresie okupacji niemieckiej służył w oddziale dyspozycyjnym Kedywu pod dowództwem: cichociemnych ppor. Jana Poznańskiego „Ewy”, ppor. Stanisława Jagielskiego „Sipaka”, ppor. Czesława Piaseckiego „Agawy” i mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. W lipcu 1944 r., zgodnie z rozkazem mjr „Zapory” zaniechał konspiracyjnej działalności po wkroczeniu wojsk sowieckich na teren Lubelszczyzny. Prowadził restaurację w Halinówce, w której znajdował się punkt kontaktowy wszystkich pododdziałów zgrupowania. Niespełna rok później w maju 1945 r. wraz z grupą Tadeusza Orłowskiego „Szatana” wziął udział w akcji na posterunek MO w Nałęczowie. Wkrótce dołączył do odtworzonego zgrupowania mjr Dekutowskiego. Jesienią 1945 r. i w lutym 1947 r. skorzystał z amnestii ogłoszonych przez komunistyczną władzę. Latem 1947 r. mjr „Zapora” kwaterował w domu jego rodziców. W tym czasie został wyznaczony do pierwszej grupy, która miała opuścić Polskę, wraz z mjr. „Zaporą”, kpt. Stanisławem Łukasikiem „Rysiem”, por. Romanem Grońskim „Żbikiem”, por. Arkadiuszem Wasilewskim „Białym”, ppor. Edmundem Tudrujem „Mundkiem” i ppor. Jerzym Miatkowskim „Zawadą”. Wszyscy zostali zatrzymani 16 września 1947 r. przez funkcjonariuszy UB w Nysie. Przez ponad rok przechodził brutalne śledztwo połączone z torturami. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie razem z mjr. H. Dekutowskim „Zaporą”, kpt. S. Łukasikiem „Rysiem”, por. R. Grońskim „Żbikiem”, por. A. Wasilewskim „Białym”, ppor. E. Tudrujem „Mundkiem” i ppor. J. Miatkowskim „Zawadą”.

Bolesław Budelewski (1910-1948), pseudonim „Pług”, żołnierz Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W okresie okupacji niemieckiej żołnierz Obwodu AK Ostrołęka. Od stycznia 1946 r. w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym, dowódca kompanii terenowej NZW w gminie Troszyn, podlegającej Komendzie Powiatu „Orawa” (Ostrołęka). 24 lipca 1947 r. ujęty przez funkcjonariuszy UB pod zarzutem działalności w strukturach NZW. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 5 maja 1948 r. skazany na karę śmierci. Zamordowany 15 lipca 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Stanisław Abramowski (1922-1948), pseudonimy „Bury” i „Partyzancik”, żołnierz Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” oraz Narodowych Sił Zbrojnych (Narodowego Zjednoczenia Wojskowego), żołnierz oddziałów partyzanckich „Mściciela” (WiN) oraz „Orła” (NSZ-NZW). W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem Obwodu AK Mińsk Mazowiecki. Po zakończeniu II wojny światowej został wcielony do 15 p.p. „ludowego” Wojska Polskiego, skąd zdezerterował w 1945 r. W połowie 1946 r. wstąpił do Zrzeszenia WiN. Walczył w oddziale Janusza Kotowskiego „Mściciela” (OP „Pogoń”), działającym w powiatach Siedlce, Węgrów i Mińsk Mazowiecki. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych z zakresu samoobrony przed komunistycznym aparatem represji. 31 marca 1947 r. ujawnił się przed komisją amnestyjną. Od czerwca 1947 r. wznowił działalność konspiracyjną. 26 kwietnia 1948 r. został ujęty przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie orzekającego na sesji wyjazdowej w Kałuszynie 21 lipca 1948 r. skazany na karę śmierci. Zamordowany 30 lipca 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Stanisław Kasznica (1908-1948), pseudonimy „Maszkowski”, „Przepona”, „Wąsal”, „Wąsowski”, „Stanisław”, „Stanisław Piotrowski”, porucznik Wojska Polskiego, podpułkownik i komendant Narodowych Sił Zbrojnych, kawaler orderu Virtuti Militari V klasy i Krzyża Walecznych (dwukrotnie). Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Poznańskim. Działacz „Bratniej Pomocy”. Od 1934 r. działacz Obozu Narodowo-Radykalnego, członek Organizacji Polskiej – tajnej struktury kierowniczej ONR. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 roku. Konspiracyjną działalność niepodległościową rozpoczął w szeregach Grupy „Szańca” wywodzącej się z przedwojennego ONR – „ABC”. Członek powołanego na przełomie 1939-1940 roku Komisariatu Cywilnego, kadrowej organizacji obozu narodowego, której celem było przygotowanie administracji na wyzwolonych spod okupacji terenach Polski. Po utworzeniu NSZ pełnił funkcję szefa Administracji Ogólnej w strukturach Służby Cywilnej Narodu. Od jesieni 1943 r. członek Tymczasowej Narodowej Rady Politycznej. Uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Od września 1944 r. do stycznia 1945 r. komendant Okręgu NSZ Częstochowa, następnie od stycznia do sierpnia 1945 r., komendant Inspektoratu „Zachód” NSZ-OP. Od czerwca 1945 r. szef wywiadu OP, a od sierpnia 1945 r. p.o. komendanta głównego NSZ-OP. Na przełomie 1945 i 1946 r. wraz z grupą kadry NSZ-OP wszedł do NZW. 15 lutego 1947 r. aresztowany w Zakopanem przez funkcjonariuszy Departamentu III MBP. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 2 marca 1948 r. skazany na karę śmierci. Zamordowany 12 maja 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie od lipca zeszłego roku prowadzone są ekshumacje ofiar terroru komunistycznego. Podczas prac wykopaliskowych wydobyto łącznie szczątki 117 osób. Na terenie kwatery na tzw. Łączce w latach 1948-1956 pochowano kilkaset osób zamordowanych przez UB. Wśród poszukiwanych są bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego, powstańcy warszawscy i żołnierze powojennego podziemia niepodległościowego.
Kolejny etap ekshumacji na Powązkach rozpocznie się w kwietniu 2013 r. Na wrzesień planowane są też prace ekshumacyjne na warszawskim Służewie. Identyfikacja ofiar terroru komunistycznego jest możliwa dzięki badaniom DNA. Prace te prowadzone są w ramach Polskiej Bazy Genety
cznej Ofiar Totalitaryzmów, powstałej w efekcie umowy między IPN, a Pomorskim Uniwersytetem Medycznym, zawartej we wrześniu 2012 roku.
Edmund Bukowski, Stanisław Łukasik i Eugeniusz Smoliński – to trzy zidentyfikowane wcześniej w ten sposób ofiary terroru komunistycznego. Ich nazwiska ogłosił prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński w grudniu ubiegłego roku.
Porucznik Armii Krajowej okręgu wileńskiego Edmund Bukowski był oficerem łączności straconym 13 kwietnia 1950 r. w więzieniu mokotowskim. Kapitan Stanisław Łukasik, żołnierz AK oraz Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, był jednym z grupy zamordowanych 7 marca 1949 r. Chemik, specjalista od materiałów wybuchowych Eugeniusz Smoliński służył w referacie materiałów wybuchowych w Komendzie Głównej AK. Jego egzekucję przeprowadzono podczas sfingowanego pokazowego procesu 9 kwietnia 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
WARTO PRZECZYTAĆ… (56)

Joanna Wieliczka-Szarkowa
Żołnierze wyklęci. Niezłomni bohaterowie
Wydawnictwo AA, Kraków 2013, 424 s., opr. twarda, format 140×200 mm
Fascynująca opowieść o żołnierzach antykomunistycznego podziemia niepodległościowego, stawiających opór wobec sowietyzacji Polski i podporządkowania jej ZSRR w latach 40. i 50. XX wieku.
Niezłomni bohaterowie – ścigani, chwytani, prześladowani, wiezieni i mordowani przez władze komunistyczne. Wśród nich m.in. mjr Józef Kuras „Ogień”, rtm. Witold Pilecki „Witold”, Danuta Siedzikówna „Inka”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, kpt. Antoni Żubryd „Zuch” i wielu innych. Ostatni „żołnierz wyklęty” zginął w obławie prawie dwadzieścia lat po wojnie – 21 października 1963 r.!
Autorka kreśli sylwetki żołnierzy, opowiada o ich dramatycznych losach oraz tłumaczy, dlaczego zostali „wykleci”. To jest książka o trzydziestu trzech dowódcach i ich żołnierzach, wybranych spośród wielu tysięcy uczestników ostatniego niepodległościowego powstania. Joanna Wieliczka-Szarkowa opowiada o ludziach, o których historia miała zapomnieć. Ale historia nigdy nie zapomina. A Polska dziś coraz mocniej upomina się o ich pamięć i sławę.
Walczyli na przekór jałtańskiej kapitulacji zachodnich aliantów. Walczyli o suwerenne państwo, o żołnierski honor, o prawo do normalnego życia. Walczyli z nadzieja, że sprawiedliwość zwycięży, a kara dosięgnie sowieckich okupantów i ich polskich kolaborantów. Chociaż dziś nazywamy ich żołnierzami wyklętymi, oni sami uważali się tylko za żołnierzy słusznej sprawy. Wielu z nich walczyło do końca, do śmierci z rak wroga. Często nadal nie znamy ich grobów. Ale byli sumieniem Polski i dla następnych pokoleń wysoko wyznaczyli miarę wierności Ojczyźnie.
Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa, historyk, autorka książek: III Rzesza. Narodziny i zmierzch szaleństwa (Kraków 2006); Józef Piłsudski 1867-1935. Ilustrowana biografia (Kraków 2007); Czarna księga Kresów (Kraków 2012). Współautorka książki W cieniu czerwonej gwiazdy. Zbrodnie sowieckie na Polakach (1917-1956) (Kraków 2010) oraz serii książek historycznych dla dzieci Kocham Polskę.
Książkę można nabyć:
- Przeczytaj fragment książki dr Joanny Wieliczki – Szarkowej: wNas.pl>
- czytaj również: Bohaterowie wychodzą z ukrycia>
66. rocznica śmierci mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca"
Zbigniew Herbert
W
dniu dzisiejszym, 19 lutego 2013 roku, przypada 66. rocznica
zamordowania przez komunistycznych oprawców dwóch wybitnych oficerów
podziemia antykomunistycznego w Polsce: majora Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" i kapitana Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca”.
_
lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w
dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. "Zagończyka" (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. "Warszyca"
(w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i
powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej
bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze
postacie antykomunistycznego oporu przeciwko sowietyzacji Polski.

Protokół wykonania wyroku śmierci na mjr. Franciszku Jaskulskim "Zagończyku"

GLORIA VICTIS !
Więcej na temat mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca" czytaj:
- Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski "Zagon", "Zagończyk" (1913 – 1947)>
- Ppor. Tadeusz Zieliński "Igła">
- Grzegorz Wąsowski, O nieznanym pośredniku wolności i zwycięskiej walce z sowietami 15 czerwca 1946 roku pod Zwoleniem>
- Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" i Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP)>
- III Komenda Konspiracyjnego Wojska Polskiego kpt. Jana Małolepszego "Murata">
- Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" (30 III 1910 – 19 II 1947)>
- Kpt. "Warszyc" – Generałem Brygady !>
- Tragiczna rocznica… >
- 61 rocznica śmierci mjr. „Zagończyka” i kpt. "Warszyca”>
- Mjr "Zagończyk" i Kpt. "Warszyc" – GLORIA VICTIS !!!>
- KONSPIRACYJNE WOJSKO POLSKIE "WARSZYC">
- Na poligonie na Brusie trwają poszukiwania szczątków Stanisława Sojczyńskiego – "Warszyca" i jego żołnierzy>
- Ksawery Jasiak, Działalność partyzancka Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Z dziejów II Konspiracji w środkowej Polsce w latach 1945-1955>
- Tomasz Toborek, Stanisław Sojczyński i Konspiracyjne Wojsko Polskie>
- Fundacja "Pamiętamy" – pomnik mjr. "Zagończyka i jego żołnierzy w Radomiu>
- "Czy
warto było tak żyć?" – film Aliny Czerniakowskiej o życiu i walce kpt.
Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", dowódcy Konspiracyjnego Wojska
Polskiego>






[kliknij w plakat aby powiększyć]









