St. sierż. Paweł Heczko "Edek" i OP "Wędrowiec" – część 1/2

St. sierż. Paweł Heczko ps. "Edek" i oddział partyzancki "Wędrowiec"

Burzliwy wiek XX wydał wielu zbrodniarzy, ale także i setki bohaterów. W polskiej historiografii niewątpliwie w czołówce największych herosów znajdują się Żołnierze Wyklęci – ludzie podstępnie mordowani, celowo usuwani ze świadomości społeczeństwa przez władzę ludową, przedstawiani jako „zaplute karły reakcji” i „faszystowskie bandy” rzekomo mordujące Żydów. Osoby młode, którym wojna przerwała spokojną egzystencję, walczące sześć lat z hitlerowskim okupantem po to, by w powojennej Polsce – wydawałoby się wolnej – zginąć za rzekomą współpracę z Niemcami.
Jedną z takich postaci jest zapomniany przez historię st. sierż. Paweł Heczko. Miał zaledwie 40 lat gdy go stracono. 66 lat temu, 29 sierpnia 1946 roku, w katowickim więzieniu przy ulicy Mikołowskiej został rozstrzelany wraz z ostatnimi żołnierzami oddziału „Wędrowiec”.

Paweł Heczko (pierwszy z prawej) z rodziną [kliknij w zdjęcie aby powiększyć].

Paweł Heczko ps. „Edek”, „Waryński”, „Lampart”, „Dee”, „Waręcki” urodził się 30 listopada 1906 roku w Brennej, w rodzinie ewangelickiej, jako jeden z sześciorga dzieci Jerzego i Ewy z domu Bujok. 5 lutego 1930 roku ożenił się z Marią Pierzchawką, z którą miał trójkę dzieci. Cztery lata później urodził im się syn Henryk, w kolejnych latach córka Wanda i syn Paweł.
Heczko ukończył dwie klasy szkoły powszechnej, z zawodu był kamieniarzem, rzeźbiarzem i kierowcą. Pracował w firmie kamieniarskiej, jako ceniony fachowiec. Od 1931 roku był kierownikiem kamieniołomów na Wołyniu. Rok później wrócił do rodzinnej miejscowości, gdzie założył własny zakład kamieniarski, który funkcjonował do wybuchu wojny. Pracował m.in. przy budowie Opery w Poznaniu, gmachu Żeglugi Polskiej w Gdyni oraz Banku Gospodarstwa Krajowego w Katowicach. W 1941 roku odmówił podpisania volkslisty, przez co utracił firmę i zmuszony został podjąć pracę w nadleśnictwie. W 1943 roku wpisano go przymusowo na III grupę volkslisty i wcielono do Wehrmachtu. Na przełomie 1943/1944 zdezerterował, przyłączając się do stacjonującego w okolicach Brennej oddziału Armii Krajowej „Wędrowiec”, podległego Rybnickiemu Inspektoratowi AK, w którym od 1 września 1944 roku do 5 kwietnia 1945 roku pełnił funkcję dowódcy oddziału.

Jeszcze w sierpniu 1944 roku – nocą z 23 na 24 – w Brennej wylądował desant ośmiu spadochroniarzy sowieckich pod dowództwem mjr. NKWD Wasilija Stiepanowicza Anisimowa „Szczepanowicza”, próbującego przejąć dowództwo nad breńskim oddziałem, co mu się po części udało. Argumentował to niepewną sytuacją oddziału po wkroczeniu Armii Czerwonej. W rzeczywistości ich głównym zadaniem były działania agenturalne i przekazywanie informacji o sytuacji na ziemiach polskich. Informacje wywiadowcze, zbierane przez niektórych partyzantów, przesyłano drogą radiową. Jedynie grupa Pawła Heczki, który był najbardziej zorientowany w sytuacji Akowców pod sowiecką okupacją, całkowicie odcięła się od Anisimowa. Na złe stosunki Heczki z enkawudzistą wpłynęło rozbrojenie przez "Szczepanowicza" krewnego „Edka”, chcącego po dezercji z niemieckiej armii przyłączyć się do „Wędrowca”. Paweł Heczko, z rozkazu inspektora rybnickiego AK – Pawła Cierpioła, zorganizował zamach na Anisimowa. Nocą – wraz z braćmi Jerzym i Karolem oraz Emilem Ruśniokiem "Gustlikiem" i paroma innymi członkami oddziału „Wędrowiec” – zakradł się do bunkra na Diablim Młynie by zlikwidować Sowietów. Niestety, major NKWD został wcześniej poinformowany o planach Heczki, więc atak się nie powiódł.

Sierż. Emil Ruśniok "Gustlik", żołnierz oddziału AK "Wędrowiec".

„Edek” chciał objąć dowództwo nad całym oddziałem, będąc świadomym tego, czym może zakończyć się współpraca z Sowietami. Grupa Heczki, już po całkowitym odcięciu się od Anisimowa, prowadziła działalność dywersyjną. 7 września 1944 roku brat Pawła – Karol, otrzymał zgodę na odwiedzenie rodziny, jednak pod warunkiem, że nie pójdzie sam. Zabrał więc ze sobą braci – Pawła i Jerzego. Dwa dni później, przed południem dom gdzie przebywała żona Karola, Emilia, otoczyli Niemcy. Po zlokalizowaniu przebywających w stodole partyzantów otworzyli ogień, w wyniku czego Jerzy został postrzelony w płuco. Jego bracia wynieśli go ze stodoły i uciekli do lasu, jednak wrócili po niego, gdy dowiedzieli się, że przeżył. Paweł Heczko wyciągnął mu kulę z piersi, po czym wrócili do bunkra. Jesienią 1944 roku grupa Heczki rozkręciła szyny w rejonie Pogórza i zaatakowała posterunek policji w Grodźcu. W listopadzie zorganizowano wypad na Niemców w Kisielowie (poległo 5 Niemców, zdobyto broń). Następnie starcie miało miejsce pod koniec listopada w Harbutowicach gdzie zginął jeden Niemiec. 10 maja 1945 roku miała miejsce ostatnia potyczka z Niemcami, grupą SS-manów na Bukowym Groniu, w wyniku której zginęło dwóch Niemców, a osiemnastu wzięto do niewoli.

Rozkaz awansu sierż. "Gustlika", podpisany przez dowódcę K.P. "Wędrowiec" Pawła Heczko "Edka".

Po wydaniu przez gen. Okulickiego rozkazie o rozwiązaniu Armii Krajowej – o którym dowiedziano się na Śląsku Cieszyńskim z opóźnieniem – żołnierze oddziału ogłosili:

[…] wyzwolenie nastąpiło, german został pobity, lecz tego o cośmy walczyli, nie mamy. Wobec tego żołnierze plutonu »Wędrowiec« zobowiązują się trzymać starego hasła: Bóg, Honor i Ojczyzna i zastosować się do rozkazów Rządu Polskiego zasiadającego w Londynie. Wobec czego pluton, jaki był po zorganizowaniu »Mrówki« [Wiktora Kani], który działał do 1.9.44 pod jego dowództwem, a od 1.9.44 do 5.4.45 pod dowództwem »Lamparta« [Pawła Heczko], oprócz sześciu żołnierzy, którzy okazali się zwolennikami komunistycznymi, stoi i pluton »Wędrowiec« czeka na dalsze rozkazy.

Inspektor rybnickiego inspektoratu AK Paweł Cierpioł ps. „Makopol” nie był jednak zainteresowany dalszą działalnością oddziału, co spowodowało, że Paweł Heczko na krótko wrócił do pracy na gospodarstwie. Niestety, w wyniku działań nowych okupantów dość szybko zmuszony został do powrotu w szeregi partyzantki, tym razem już antykomunistycznej. Powstał obwód „Wędrowiec” Narodowej Organizacji Wojskowej, którym kierował Heczko pod ps. „Waryński”.

Sierż./por. Wiktor Kania "Felek", "Andrzej", "Mrówka", "Nad", od 1 lipca 1943 roku dowódca oddziału partyzanckiego AK "Wędrowiec". Zdjęcie z okresu robót przymusowych, 1941 r.

Już we wrześniu 1945 roku, w okolicy Grodźca, grupa Pawła Heczko ostrzelała samochód, w którym zginęli sowiecki pułkownik i szofer. W wyniku działań aparatu bezpieczeństwa w październiku 1945 roku rozpoczęły się aresztowania czło
nków NOW, w wyniku czego struktury organizacji zostały rozbite. Paweł Heczko uniknął aresztowania, a oddział przeszedł pod dowództwo Narodowych Sił Zbrojnych. Pod koniec 1945 roku na Błatniej Heczko spotkał się z podległą kpt. Henrykowi Flame „Bartkowi” grupą st. sierż. Józefa Kołodzieja ps. „Wichura”. W ocenie szefa PUBP Cieszyn, zagrożenie dla bezpieczeństwa powiatu stanowiły pod koniec 1945 roku jedynie grupy Pawła Heczki i Stanisława Krausa ps. „Andrus”, związane z grupą Henryka Flamego ps. „Bartek”. 15 października 70-osobowa obława cieszyńskiego UB, milicji i wojska otoczyła grupę Heczki w schronisku na Błatniej. Paweł Heczko zdołał ponownie umknąć, zabijając przy tym dwóch funkcjonariuszy MO. Podczas starcia ranny Józef Suchy dostał się do niewoli i wkrótce zmarł.

St. sierż. Józef Kołodziej „Wichura", jeden z dowódców w zgrupowaniu NSZ kpt. Henryka Flame "Bartka". Zamordowany przez komunistów 31 grudnia 1946 roku w Katowicach, w więzieniu przy ul. Mikołowskiej.

W grudniu 1945 roku Wiktor Kania „Mrówka” odnalazł ukrywający się w górach oddział „Wędrowiec”. Przekwaterował partyzantów do Osin koło Żor i nawiązał kontakty z ludźmi inspektora rybnickiego „Makopola”. Na początku stycznia 1946 roku pozyskał do współpracy funkcjonariuszy MO w Żorach: zastępcę komendanta Rudolfa Bednarza i Franciszka Skrobola, który pomógł mu nawiązać łączność z Wilhelmem Szwajnochem „Promem”. W styczniu Heczko spotkał się z Kanią, Ruśniokiem i Szwajnochem by odebrać przysięgę od dwóch milicjantów, zwerbowanych do współpracy.

Ponownie podjęto działania zbrojne i porządkowe. 6 stycznia 1946 roku zastrzelono w Kleszczowie k. Żor I Sekretarza KM Polskiej Partii Robotniczej i członka miejskiej Rady Narodowej w Żorach Augustyna Biskupa. Do około 50 członków PPR z Żor trafiły ostrzeżenia o zaprzestaniu działalności komunistycznej, opatrzone pieczątką „1-wszy pluton »Wędrowiec« NSZ”. 30 stycznia miała miejsce akcja na kopalnię w Dębieńsku. Tego dnia partyzanci spotkali się w Leśniczówce (prawdopodobnie Rzędówce). Nie licząc jednego NSZ-owca wszyscy ubrani byli w wojskowe mundury. Ustawiono blokadę w Przegędzy, na drodze z Rybnika do Dębieńska, gdzie wkrótce zatrzymano pojazd z konwojentami. Okazało się jednak, iż wypłata znajdowała się w ciężarówce jadącej przed eskortą. Konwojentów odprowadzono do lasu. Pilnowało ich trzech partyzantów, a trzech pozostałych ruszyło w pościg za ciężarówką, którą dogonili 400 m przed kopalnią. Zatrzymano ciężarówkę i rozbrojono strażników. W wyniku akcji zdobyto 2,5 mln zł, jednak reperkusje były poważne – aresztowano wielu byłych akowców. Akcja ta miała na celu zdobycie pieniędzy na przetrwanie zimy 1946 roku. Dawała także nadzieje na zjednoczenie grupy dywersyjnej.

Na początku 1946 roku Wiktor Kania i Paweł Heczko rozpoczęli rozmowy z dowództwem Okręgu Śląskiego Konspiracyjnego Wojska Polskiego „Klimczok”. W lutym 1946 roku powstała Komenda Powiatowa „Leśniczówka” z Wiktorem Kanią na czele i Pawłem Heczko jako zastępcą, który od marca został już dowódcą nowo utworzonej KP „Wędrowiec”. W tym czasie Heczko dowodził także grupą Służby Ochrony Społeczeństwa „Wędrowiec” – jednostką bojową, która liczyła początkowo czterech ludzi i działała w powiecie Cieszyn i częściowo Pszczyna, ściśle współpracując z SOS „Leśniczówka”.

Raport K.P. "Wędrowiec" do K.P. KWP "Klimczok".

W lutym 1946 roku grupa Wiktora Kani (najprawdopodobniej także Heczko i Ruśniok) dokonała akcji na siedzibę PPR w Żorach. W jednym z raportów pisano:

W nocy z 19 na 20 II [1946] nieznani sprawcy włamali się do biura PPR w Żorach przez wytłuczenie wszystkich szyb w oknach, po czym zniszczyli wszystkie znajdujące się w biurze akta, kradnąc maszynę do pisania oraz sztandar PPR-u. Po dokonaniu napadu zbiegli w niewiadomym kierunku.

13 marca 1946 roku Heczko i Kania przeprowadzili akcję na garbarnię skór w Orzeszu-Jaśkowicach, zaś 16 marca „Mrówka” z Ryszardem Kulą w Jaśkowicach zlikwidowali Jana Rajcę – sekretarza PPR Mikołów, wcześniej członka KPP. Warto wspomnieć o sytuacji, kiedy kierownik garbarni w Jaśkowicach poprosił W. Kanię o zwrot torby, ten nakazał ją oddać. Podobnie było w innych sytuacjach, co bez wątpienia świadczy o tym, iż żołnierze KWP przestrzegali zasady o niezabieraniu cywilom ich prywatnego mienia. 19 marca 1946 roku w miejscowości Gotartowice między Żorami a Rybnikiem Kania wraz z Heczką i Ruśniokiem wykonali w wyrok na referencie PUBP Rybnik – Zygmuncie Ćwiklińskim oraz na sekretarzu PPS Augustynie Buchaliku. Heczko zorganizował również akcję na browar w Tychach, gdzie zdobył 1,3 mln zł w gotówce. Partyzanci oddalili się ciężarówką, którą następnie porzucili w lesie. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa, wsparci przez oddział „ludowego” Wojska Polskiego dogonili w lesie „Wędrowców”. Partyzanci zastosowali fortel i zaczęli udawać milicjantów, co pozwoliło im rozbroić czujkę. Następnie „Wędrowcy” ruszyli w las, jednoczenie otwierając ogień. W trakcie starcia udało im się partyzantom schwytać trzech ubeków, których następnie wypuszczono.

St. sierż. Paweł Heczko "Edek" i OP "Wędrowiec" – część 2/2>
Strona główna>

St. sierż. Paweł Heczko "Edek" i OP "Wędrowiec" – część 2/2

30 …

30 marca 1946 roku Wiktor Kania rozkazał utworzenie w powiecie cieszyńskim komendy KWP. Zlecił to 6 swym partyzantom, którymi dowodził Paweł Heczko. Niedługo później dokonano zamachu na drugiego sekretarza PPR w powiecie cieszyńskim – Józefa Szewczyka. Miało to miejsce w Brennej, z rozkazu Pawła Heczko, jednakże bez jego udziału z obawy przed rozpoznaniem. 7 kwietnia wykonano chłostę na PPR-owcach w Grodźcu. Następnie przeprowadzono rekwizycję żywności miejscowej spółdzielni i zastrzelono sowieckiego żołnierza, który mógł być oficerem NKWD. 10 kwietnia Heczko został mianowany dowódcą KP „Wędrowiec”.

Ostrzeżenie wysłane przez partyzantów "Wędrowca" do członka PPR.

12 kwietnia rozesłano ostrzeżenia do 22 komunistów z Brennej, Górek Wielkich i Małych. Ostrzeżenia wysłano z Dziedzic, opatrzono pieczątką NSZ-u, a pisano m.in. tak:

Z pewnych danych dowiadujemy się, że jest pan czynnym członkiem „Związku Byłych Partyzantów” i „Związku Walki Młodych”, które współpracują z PPR-em nad wprowadzaniem reżimu bolszewickiego na terenach Rzeczpospolitej Polski. W wypadku dalszego kontynuowania przez Pana wrogiej propagandy, zostanie Pan uznany jako wróg Narodu Polskiego i ukarany najwyższym wymiarem kary.


Jedno z ostrzeżeń wysłanych przez partyzantów OP "Wędrowiec" do komunistów z Brennej, Górek Wielkich i Małych.

Kiedy pierwsze ostrzeżenie nie przynosiło rezultatów, partyjniakowi wymierzano karę chłosty. W szczególnych sytuacjach przeprowadzano egzekucję (np. w przypadku Jana Rajcy, będącego osobą stwarzającą znaczące zagrożenie). Nigdy nie wykonywano wyroków bez uzasadnienia, jak również nie strzelano do ludności cywilnej.
13 kwietnia wychłostano 6 PPR-owców z Chybia i Mnicha. Dokonano także akcji na lokal PPR w Świerklanach, gdzie również wymierzono kary cielesne członkom partii. Następnie „Wędrowcy” udali się na akcję do Szczejkowic, gdzie podali się za milicjantów i zdobyli listę członków PPS-u, zniszczyli sztandar PPS i wychłostali sekretarza tyle razy ile zapłacił składek. 15/16 kwietnia, po północy partyzanci Heczki udali się do sekretarza PPR na Pruchną i Zebrzydowice – Jana Granicy. Według raportu:

Gdy znaleźli [Granicę] kazali mu zejść na dół, przedtem jeszcze wymierzając mu parę policzków. Po zejściu do mieszkania zażądano od Granicy legitymację członkowską PPR, a gdy ją znaleźli – za należenie jako czynny członek partii wydzielono mu 35 razów. Po skończonej chłoście, w której otrzymujący doznał silnych obrażeń i złamania lewej ręki w trzech miejscach, zabrano mu trzy rowery, m.in. jego córki, a przy odejściu oświadczono, że jeżeli do 14 dni nie rozwiąże partii PPR, będzie skazany najwyższym wymiarem kary.

Potem „Wędrowcy” poszli po towar i gotówkę do miejscowej spółdzielni. Pracownikowi spółdzielni dano kwit rekwizycyjny z pieczątką oddziału, mówiąc: „Powiedzcie władzy, wszystko to zabrało NSZ”. Następnie, kilka dni później oddział udał się do Pruchnej, gdzie przeprowadził rekwizycję w folwarku stanowiącym własność państwa. Pod koniec kwietnia 1946 roku miała miejsce strzelanina w Drogomyślu z funkcjonariuszem PUBP Cieszyn. W akcji zginął Michał Dymczyszyn „Żbik”, zaś Heczko został trzykrotnie  ranny w rękę. 28 kwietnia 1946 roku Pawła Heczko z tymczasowego lokalu przetransportowano na plebanię przy parafii rzymsko-katolickiej w Pielgrzymowicach, gdzie opiekował się nim ksiądz Jan Górka. Stanowisko Heczki przejął Emil Ruśniok "Gustlik".

W tym okresie KP KWP "Leśniczówka" była już dobrze rozpracowana przez Urząd Bezpieczeństwa, którego tajny współpracownik, podpisujący donosy jako "Jan Kuczera" przeniknął do struktur organizacji. Z 4 na 5 maja 1946 roku we wsi Osiny przeprowadzona została obława z udziałem znacznych sił Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i milicji, w wyniku której Wiktor Kania poniósł śmierć w niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Obecny na odprawie KP "Leśniczówka" mjr Gerhard Szczurek "Erg", zdołał zbiec. W niedzielę 5 maja 1946 roku zwłoki "Andrzeja" zostały przetransportowane przez mieszkańców Osin na cmentarz farny w Żorach. W obliczu dużej ilości osób cywilnych zebranych w tym miejscu, przedstawiciele komunistycznych władz miasta oraz przybyli funkcjonariusze UB nie zdecydowali się na zatrzymania ciała. Ubecy zbezcześcili zwłoki, zdzierając z nich mundur i grzebiąc denata w bieliźnie. Obecnemu na miejscu księdzu zabroniono odprawienia ceremonii żałobnych.

Sierż./por. Wiktor Kania "Felek", "Andrzej", "Mrówka", "Nad", od 1 lipca 1943 roku dowódca oddziału partyzanckiego AK "Wędrowiec"; 18 marca 1946 r. mianowany przez komendanta wojewódzkiego KWP “Klimczok”, mjr. Gerharda Szczurka, dowódcą KWP w powiatach rybnickim, pszczyńskim i cieszyńskim oraz komendantem komendy powiatowej KWP “Leśniczówka” na powiat rybnicki. Zginął z 4 na 5 maja 1946 r.

Po śmierci Kani, jego funkcje przejął Roch Koziołek ps. „Odra”. Związki „Wędrowca” z KWP uległy rozluźnieniu. Koziołek w rozmowie z informatorem UB „Janem” powiedział pod koniec maja 1946 roku, że oddział Heczki nie chce mu się podporządkować. Heczko nie uznał nowego dowództwa, przeszedł całkowicie na tereny Śląska Cieszyńskiego i prawdopodobnie dołączył do NSZ kpt. Henryka Flame „Bartka”. Od momentu powstania komendy „Wędrowiec” nastroje eneszetowskie były tam bardzo silne. Gerhard Szczurek „Erg”, komendant Komendy Wojewódzkiej KWP o kryptonimie „Klimczok” pod koniec czerwca (już po aresztowaniu) uważał, że „prawdopodobnie »Wędrowiec« przeszedł do organizacji NSZ-u”. Wg zeznań Emila Ruśnioka, Heczko spotkał się [ponownie] z Józefem Kołodziejem „Wichurą”. Heczko pochwalił się, że przeprowadził egzekucję Szewczyka. Załatwił z „Wichurą” interesy handlowe.

W czerwcu 1946 roku „Wędrowiec” ponownie zaczął działać. 17 czerwca oddział pod dowództwem Emila Ruśnioka „Gustlika” dokonał napadu na siedzibę PPR w Pruchnej. „Wędrowcy” rozbroili dziesięciu milicjantów, którzy strzegli lokalu. Zdemolowali pomieszczenia. Następnie oddział udał się na zabawę, podczas której jeden z żołnierzy zabrał głos ws. niegłosowania na „tak” podczas referendum. Ostrzegli obecnych tam członków PPR aby zaprzestali działalności w aparacie komunistycznym. Wieczorem partyzanci udali się do Kończyc Wielkich, gdzie zdemolowali gmach Urzędu Gminy, rozbili granatami lokal wyborczy, a także rozbroili dziesięciu milicjantów. W trakcie akcji doszło do starcia między partyzantami a dwudziestoma żołnierzami, biegnącymi na pomoc funkcjonariuszom MO. Podczas strzelaniny zraniony został porucznik dowodzący żołnierzami WP, który następnie rozkazał swoim podkomendnym złożyć broń. Żołnierzom zabrano rkm, „automat” i pistolet oficera. Partyzanci, z racji tego, że byli bardzo dobrze uzbroj
eni, niepotrzebne im karabiny zniszczyli, a następnie nieniepokojeni splądrowali magazyny spółdzielni i się wycofali. 20 czerwca wczesnym popołudniem, grupa na czele z „Gustlikiem” na przedwyborczym wiecu w Golasowicach wykonała wyrok na Cywcu i konfidencie UB – Bronisławie Kuśce. Tutaj także wygłoszono przemówienie. Później rozbrojono posterunek ORMO, po czym wycofano się. Dwa dni później Ruśniok i jego oddział udali się do Tychów. Podając się za żołnierzy Wojska Polskiego, którzy mieli być organizatorami wiecu przed referendum, około godz. 8.00 do browaru w Tychach, skąd zabrali 1.650 tys. złotych oraz samochód, którym odjechali z miejsca akcji. Samochód następnie pozostawiono w lesie.

Na jakiś czas „Wędrowiec” nie chcąc się zbytnio narażać aparatczykom, zwłaszcza przy ich wzmożonej działalności przed referendum, zaprzestał organizowania większych akcji. Pod koniec 1946 roku do oddziału dołączyło kilku żołnierzy KWP z Pawłowa, którzy uniknęli aresztowań. Była to część grupy KWP kompanii Bielszowice. Skontaktowali się oni z oddziałem Ruśnioka, a Zygfryd Kołodziej „Jastrząb” doprowadził kolegów w miejsce koncentracji. Nowych partyzantów uzbrojono w pepesze. 2 lipca 1946 roku Paweł Heczko przyjechał do Zbytkowa i odebrał od nowych żołnierzy przysięgę. Wtedy oddział najprawdopodobniej był podporządkowany Narodowym Siłom Zbrojnym kpt. Henryka Flame „Bartka”. Dotychczasowi członkowie KWP z „Wędrowca” musieli składać nową przysięgę.

W związku z rozpracowywaniem oddziału przez UB, funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa wspomagani przez agenturę, zastawili pułapkę na grupę Ruśnioka. Jak raportowano po akcji:

Z dnia 7 na 8-go rozstawiliśmy wszystkich naszych referentów w powiecie, by obserwowali obiekty, gdzie odbywają się zabawy, gdyż bandyci w prawie każdą niedzielę odwiedzali jakąś zabawę. Ponieważ w kierunku tym zamieszkiwał leśniczy Majko Józef, prezes koła PSL-u, który był u nas na indeksie agenturalnym jako meliniarz bandytów, zarządziłem natychmiastowy pościg i obławę w okolicach gdzie zamieszkiwał Majko, tj. w lasach kiczyckich gmina Skoczów. […] Na podstawie doniesień agenturalnych z rozkazu Szefa Urzędu udałem się do Pierśca, gdzie miała przyjść banda »Wędrowiec« na zabawę. Około godz. 23-ej dnia 7.7.46 przyszła banda w sile 12-tu ludzi na zabawę przy poprzednim wylegitymowaniu wszystkich obecnych będących na zabawie. Ja sam byłem legitymowany przez bandytów, lecz uprzednio zdążyłem schować pistolet i dokumenty, sam bawiłem się z bandytami. O godz. 5-ej nad ranem bandyci odeszli z zabawy, udając się do leśniczego Majki. Powiadomiłem natychmiast Urząd Bezp[ieczeństwa].

Na akcję wysłano 20 żołnierzy 7. DP, 12 funkcjonariuszy MO oraz 10 ubeków pod dowództwem zastępcy szefa PUBP Cieszyn, Czesława Zawadzkiego (stryjeczny brat wojewody śląskiego). 8 lipca 1946 roku koło południa leśniczówka – wówczas miejsce przebywania partyzantów – została otoczona. Rozpoczęła się strzelanina, w trakcie której zginęło 4 partyzantów oraz leśniczy Majko. Dwóch kolejnych rozerwały miny. Po stronie komunistycznej zginął dowodzący obławą Czesław Zawadzki. Część partyzantów zdołała się przebić, jednak zostali później schwytani przez UB.

Rozkaz zatrzymania Pawła Heczko wydany 13 lipca 1946 roku przez szefa PUBP w Cieszynie.

Niedługo później cieszyński aparat bezpieczeństwa wpadł na trop Pawła Heczko, którego wydał dowódca KWP w Bielszowicach – Teodor Hassa „Vis”, który zaczął współpracować UB. 14 lipca 1946 roku plebania w Pielgrzymowicach została otoczona przez KBW. Ksiądz Górka zaprzeczał, żeby Heczko miał się u niego ukrywać, jednak po dokładnej rewizji KBW odnalazło „Edka”. Znaleziono także 5 maszyn do pisania, 55 tys. zł i broń osobistą dowódcy „Wędrowca”. Także dzięki informacjom „Visa” 22 lipca 1946 roku zatrzymano w Zabrzu Ruśnioka, Zygfryda Kołodzieja ps. „Jastrząb” oraz jego ojca Roberta. 

Raport naczelnika Wydziału III WUBP w Karowicach z dnia 9 sierpnia 1946 roku dotyczący zatrzymania st. sierż. Pawła Heczki "Edka".

St. sierż. Pawła Heczkę przewieziono do aresztu UB w Cieszynie. Przesłuchiwali go: Jan Zieliński, Jan Stefański i Markus Kac. O tymczasowym aresztowaniu zadecydował prokurator Marek Szauber. Rewizji dokonali: Jan Zieliński oraz Mieczysław Jakubowski. Po jego aresztowaniu, funkcjonariusze cieszyńskiego UB spalili jego dom w Brennej, który już wcześniej został przez nich ograbiony. Jego żona wraz z dziećmi zmuszona była ukryć się u siostry, skąd później wyjechała w Poznańskie, gdzie miała rodzinę. Akt oskarżenia, sporządzony przez prokuratora Tadeusza Jaszowskiego, skierowano do sądu 10 sierpnia 1946 roku, a rozprawa odbyła się tydzień później – 17 sierpnia 1946 roku.
„Wędrowcy” zostali skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach na sesji wyjazdowej w Cieszynie, podczas procesu, który odbywał się w sali cieszyńskiego Ratusza. Przewodniczącym składu sędziowskiego był Julian Giemborek, sędzią – Mieczysław Janicki. Funkcję ławnika pełnił Zdzisław Jankowiak. Obrońcą „Edka” był Zygmunt Wagner. W rozprawie uczestniczył także sowiecki oficer, ciągle wtrącający coś w języku rosyjskim.

Wycinek prasowy z "Trybuny Robotniczej" z dnia 19 sierpnia 1946 roku, w której komunistyczna propaganda informowała o procesie i w kłamliwy sposób przedstawiała partyzantów "Wędrowca".

Szesnaście osób – w tym ostatnie dowództwo oddziału – zasiadło pod silną eskortą na ławie oskarżonych. Według relacji świadków, oskarżeni byli skuci i trzymani w metalowych klatkach. Żołnierze oddziału mieli wyraźne ślady pobicia na ciele, co świadczy o brutalnym, bestialskim śledztwie (prowadzonym w trybie doraźnym). Z wypowiedzi córki jednego z oskarżonych wynika, iż „ojciec miał tak spuchniętą twarz, że w ogóle nie było widać oczu”. Wyrok po dwudniowym procesie ogłoszono o pierwszej w nocy. Osiem osób otrzymało karę śmierci – sześciu za przynależność do oddziału, dwóch za rzekomą współpracę z nim i nielegalne posiadanie broni. Pozostałym wymierzono kary – najniższą 10 lat więzienia, najwyższą – dożywocie. W procesie wyeksponowano przede wszystkim zamachy na najbardziej aktywnych działaczy komunistycznych – przede wszystkim funkcjonariuszy UB i członków PPR. Zamachy te rzekomo miały mieć rabunkowy charakter. Były to zarówno oskarżenia zgodne z prawdą, jak i wymyślone na potrzeby procesu.

Ogłoszenie Wojskowego Prokuratora Rejonu Katowice o skazaniu na karę śmierci partyzantów "Wędrowca".

21 sierpnia 1946 roku Bierut nie skorzystał z prawa łaski, pisząc m.in.: „Skazani, będąc wybitnymi członkami band leśnych, posiadali nielegalnie broń, dopuścili się całego szeregu gwałtownych zamachów, dlatego też na ułaskawienie nie zasługiwali”. Krewna jednego ze skazanych odwoływała się 28 sierpnia 1946 roku do Bieruta, jednak bezskutecznie.
29 sierpnia 1946 roku o godzinie 5.30 w więzieniu w Katowicach przy ul. Mikołowskiej na partyzantach „Wędrowca” wykonano wyroki śmierci przez rozstrzelanie. Do dzisiaj nie są znane miejsca ich pochówku.

Pomnik w Brennej poświęcony żołnierzom Oddziału Partyzanckiego AK "Wędrowiec".

10 listopada 2005 roku z inicjatywy lokalnych środowisk kombatanckich oraz pracowników IPN o. Katowice, samorząd gminy Brenna uhonorował partyzantów, fundując w Brennej pomnik poświęcony żołnierzom Oddziału Partyzanckiego AK "Wędrowiec" na którym wymienione zostały nazwiska jego kolejnych dowódców: Karola Hellera, Wiktora Kani i Pawła Heczko.

Marta Joanna Ociepka

Opracowano na podstawie:
  • Bębnik G., Ewangelicy w podziemiu antykomunistycznym na Śląsku Cieszyńskim i Żywiecczyźnie w latach 1944-946 [w:] Ewangelicy na Górnym Śląsku w ruchu oporu wobec hitleryzmu i stalinizmu (1939-1946), red. J. Szturc, Katowice 2007.
  • Dziuba A., Podziemie poakowskie w województwie śląsko-dąbrowskim w latach 1945-1947, Kraków 2005.
  • Miler T., Działalność oddziału partyzanckiego AK „Wędrowiec” w latach 1942-1945 w świetle wspomnień i relacji, [w:] Podziemie niepodległościowe na Podbeskidziu w latach 1939-1947, red. A. Namysło, T. Kurpierz, Bielsko-Biała 2002.
  • Miler T., Paweł Heczko (1906–1946), [w:] Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. II, Kraków–Warszawa–Wrocław 2004.
  • Niezgoda B., Wiktor Kania (1914-1946), [w:] Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. II, Kraków–Warszawa–Wrocław 2004.
  • Skazani na karę śmierci przez WSR w Katowicach w l. 1946-1955, red. T. Kurpierz, Katowice 2004.

St. sierż. Paweł Heczko "Edek" i OP "Wędrowiec" – część 1/2>
Strona główna>

Pomnik ostatnim z NZW na Mazowszu

Odsłonięcie pomnika ostatnim żołnierzom NZW na Mazowszu

W niedzielę 11 listopada 2012 roku, w 59. rocznicę walki w Dudach Puszczańskich, odbędzie się uroczyste odsłonięcie pomnika poświęconego żołnierzom Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – Aleksandrowi Góralczykowi „Toporowi”, Stanisławowi Grajkowi „Mazurowi” i Władysławowi Sadłowskiemu „Twardemu” – którzy polegli w starciu z obławą UB-KBW-MO 11 listopada 1953 roku. Uroczystość  rozpocznie się o godz. 12.00 mszą świętą w kościele pod wezwaniem Świętego Stanisława Kostki w miejscowości Zalas. Następnie, o godz. 13.30 nastąpi odsłonięcie pomnika i złożenie kwiatów w Dudach Puszczańskich.
Inicjatorami budowy pomnika i jego fundatorami są parlamentarzyści PiS – poseł Arkadiusz Czartoryski, senator Robert Mamątow oraz działacz tej partii Stanisław Sylwester Kamiński.

Z historią powstania pomnika, a dokładnie z głazem granitowym, który jest jego podstawą, wiąże się niezwykłe wydarzenie, które warto wspomnieć. Głaz został odkryto przypadkowo, przez osobę nie znającą historii wydarzeń w Dudach Puszczańskich. Znaleziono go w wiosce Rawy, w miejscu położonym niedaleko gospodarstwa państwa Boruckich, gdzie nadal mieszka brat Witolda Boruckiego „Babinicza”. Podczas podnoszenia głazu, by go przetransportować, okazało się, że mieszka pod nim jaszczurka, która jest symbolem narodowych formacji wojskowych. Pomimo huku silnika jaszczurka nie dała się spłoszyć i pięknie pozowała do zdjęcia…

Jaszczurka znaleziona w m. Rawy (gmina Sypniewo) podczas podnoszenia głazu stanowiącego podbudowę pomnika w Dudach Puszczańskich.

Historia, która wiąże się z pomnikiem w Dudach Puszczańskich, zaczyna się w roku 1949. Przełom lat 40. i 50. był na Mazowszu okresem kończącym walkę na śmierć i życie z bolszewickim zdobywcami Polski. Na Kurpiach pozostały ostanie małe oddziały partyzanckie, które utrzymywały się w lesie od 1942 roku. Komunistyczne siły UB, MO i KBW nie zwalczały wcale zwykłego bandytyzmu i złodziejstwa, który nadal doskwierał ludności wiejskiej, ale ścigały ostatnich partyzantów wolnej ojczyzny.

Komendant Okręgu XVI Narodowego Zjednoczenia Wojskowego chor. Witold Borucki „Babinicz”,  jeden z najwytrwalszych antykomunistycznych partyzantów powojennej Polski, mając świadomość nadchodzącej chwili, w której odda życie za ojczyznę, 13 kwietnia 1949 r. stworzył Raport do Administracji Przyszłej Nowej Polski, który zachował się w archiwach UB i jest niezwykłym testamentem tego wspaniałego patrioty i dowódcy. Fragmenty raportu – testamentu "Babinicza" są tym bardziej wstrząsające, gdy wiemy już, że zginął on cztery miesiące po jego napisaniu, w sierpniu 1949 r.:

Niewielu z nas powzięło dalsze kroki podtrzymujące honor Organizacji i honor Tych, którzy na śmierć i życie chcieli walczyć z wrogiem. W roku 1947 i 1948 podnieśliśmy ponownie echo walk naszych. Ze swej strony proszę o pamięć macierzystą dla Tych, co w imieniu sił naszych za granicą [chodzi o rząd emigracyjny], walczyli tu, nie szczędząc życia.

Po śmierci w dniu 18 kwietnia 1952 r. ostatniego dowódcy XVI okręgu NZW Hieronima Rogińskiego „Roga”, który został otoczony w swoim bunkrze w kolonii Czerwone pod Kolnem, dowództwo nad oddziałem Komendy Powiatu NZW „Łużyca” – „Łuków” objął Marian Borys „Czarny”.

Żołnierze PAS powiatu
Kolno NZW, Okręg Mazowsze – prawdopodobnie 1950 r. Od lewej: Marian Borys
"Czarny", od kwietnia 1952 dowódca oddziału PAS NZW, zginął w walce w
1954; Hieronim Rogiński "Róg", Komendant Powiatu Kolno NZW, jednocześnie
d-ca 15-osobowego oddziału PAS, zginął w walce 17 kwietnia
1952; Stanisław Śledzik "Huragan".


Żołnierze PAS powiatu Kolno NZW, Okręg Mazowsze – prawdopodobnie 1950 r.
Stoją
od lewej: Stanisław Waszkiewicz "Piskorz", szef PAS Powiatu, ciężko
ranny w głowę, wyleczony dzięki uporowi i wytrwałości Komendanta Powiatu
"Roga", który przez cały czas opiekował się nim. Nie odzyskał pełnej
sprawności fizycznej. W kwietniu 1952 r. opuścił kryjówkę i wydał UB
schronienie "Roga", Władysław Sadłowski "Twardy", "Franek", zginął 11
listopada 1953 r.; w drugim rzędzie od lewej: Marian Borys "Czarny"; Stanisław
Śledzik "Huragan"; w dolnym rzędzie od lewej siedzą: Hieronim Rogiński
"Róg", Komendant Powiatu
, Stanisław Grajek "Mazur".

Urodził się 30 lipca 1927 r. w Zabiele, pow. Łomża, w rodzinie chłopskiej. Ukończył 5 klas szkoły powszechnej. Od 1943 r. walczył w AK. W 1948 r. wstąpił do NZW, gdzie pełnił funkcję sekretarza KP NZW „Łuków”. Do jego obowiązków należało dokumentowanie spraw organizacyjnych Komendy i pisanie rozkazów „Roga”. Opracowywał informacje o członkach partii, organizacjach politycznych i funkcjonariuszach UBP, MO i ORMO, jak również dane o osobach podejrzewanych o współpracę z organami bezpieczeństwa. Brał udział w 25 akcjach. Cieszył się całkowitym zaufaniem „Roga”.
W 1952 roku oddział „Czarnego” liczył 9 członków. Nie posiadał już struktury organizacyjnej i nie utrzymywał żadnych kontaktów z innymi grupami. W środki do życia zaopatrywano się dzięki rozbudowanej siatce współpracowników. Według danych na dzień 1 stycznia 1953 r. trzon grupy stanowili: Marian Borys „Czarny”, Aleksander Góralczyk „Topór”, Władysław Sadłowski „Twardy” i Stanisław Grajek „Mazur”. Czwórka ta ukrywała się wspólnie. Natomiast Romuald Korwek „Orzech”, Czesław Kuliś „Chrom”, Stefan Kownacki „Gołąb”, Sczepan Sawicki „Wicher” i Stefan Greloch „Jastrząb” ukrywali się indywidualnie i utrzymywali stały kontakt z „Czarnym”. Od lutego 1953 r. partyzanci działali w dwóch patrolach, z których pierwszy operował na terenie gmin Czerwone, Mały Płock, Lachowo i w południowych gminach woj. olsztyńskiego, drugi natomiast na terenie gmin Turośl i Wiartel.

Żołnierz NZW z oddziału Mariana Borysa "Czarnego"Władysław Sadłowski "Twardy".

Żołnierz NZW z oddziału Mariana Borysa "Czarnego"Stanisław Grajek "Mazur".

Po śmierci komendanta Powiatu chor. „Roga” oddział  nie przejawiał przez pewien czas dużej aktywności zbrojnej, ale nie zaprzestał całkowicie działalności. Pierwszą akcje przeprowadził w dniu 24 czerwca 1952 r., kiedy to partyzanci rozstrzelali członka PZPR i ORMO Piotra Roszko ze wsi Ciemianka, gm. Grabowo, pow. Kolno. 26 czerwca 1952 r. Aleksander Góralczyk „Topór” usiłował zastrzelić Jana Piaseckiego z kolonii wsi Mały Płock, pow. Kolno. Przeszkodził mu patrol milicjantów i ormowców. W walce ranny został członek ORMO Bogdan Kutuła, zaś „Topór” wycofał się. Następna akcja miała miejsce 9 lipca 1952 r. Tego dnia „Topór” postrzelił ormowca Makowskiego we wsi Kołaki, gm. Rogienice, pow. Łomża. Z kolei 22 lipca 1952 r. „Czarny” i „Topór” zaatakowali milicjanta kpr. Józefa Burę i dwóch ormowców, Aleksandra Pisowładzkiego i Franciszka Supińskiego. W starciu, do którego doszło we wsi Kąty, gm. Mały Płock, ciężko ranny został milicjant.



Pośmiertne zdjęcia komendanta Hieronima Rogińskiego "Roga" wykonane przez UB 18 IV 1952 r.

Przez kolejny rok oddział nie przeprowadził żadnej akcji. Dopiero na początku lipca 1953 r. „Twardy” i „Mazur” uprowadzili pracownika GRN w Czerwonem, którego następnie rozstrzelano. 7 listopada 1953 r. oddział dowodzony przez „Czarnego”, w składzie: Władysław Sadłowski „Twardy”, Stanisław Grajek „Mazur”, Romuald Korwek „Orzech”, Aleksander Góralczyk „Topór” i Szczepan Sawicki „Wicher”, koło wsi Rogienice, pow. Kolno, usiłował opanować autobus PKS relacji Kolno-Łomża. Chciano zarekwirować przewożone pieniądze państwowe w sumie 80 tys. złotych. Wobec zaciekłej obrony jadących w charakterze pasażerów funkcjonariuszy PUBP i MO partyzanci ostrzelali autobus. W wyniku walki zabici zostali funkcjonariusz PUBP, milicjant z posterunku MO w Piątnicy i cztery osoby cywilne.

Żołnierz NZW z oddziału Mariana Borysa "Czarnego" – Szczepan Sawicki "Wicher".

Po akcji oddział podzielił się na dwa patrole i zapadł na „melinach”. Jej następstwem było uruchomienie natychmiastowych i zakrojonych na szeroką skalę działań sił bezpieczeństwa, które doprowadziły w efekcie do akcji likwidacyjnej we wsi Dudy Puszcańskie, gm. Łyse, pow. Kolno. W kolonii tej wsi schronił się trzyosobowy patrol, w składzie: Władysław Sadłowski „Twardy”, Stanisław Grajek „Mazur” i Aleksander Góralczyk „Topór”.

W dniu 11 listopada 1953 r. 3 pluton 2 kompanii 14 Samodzielnego Baonu KBW dowodzony przez ppor. Łosia przeprowadził przeszukiwanie „melin” w kolonii Dudy Puszczańskie. Według materiałów UBP partyzanci „Czarnego” mieli przebywać w zabudowaniach Franciszka i Franciszki Dąbrowskich, które były położone na otwartym terenie, ale od południa i północy, w odległości ok. 300 metrów, rozciągały się masywy leśne. Partyzanci mieli dogodne warunki do obserwowania przedpola. Mimo trudności, o godzinie 13.40 żołnierzom KBW udało się okrążyć „podejrzane” gospodarstwo. Dowódca plutonu wraz z grupą szturmową ruszył w stronę zabudowań, ale w pewnej odległości od nich zauważył biegnących trzech partyzantów. Rozwinął grupę szturmową w tyralierę i posuwał się w ich kierunku, otwierając jednocześnie ogień. Partyzanci próbowali wycofać się w kierunku południowo-wschodnim, kierując się na las, nie wiedząc jednak, że tam również znajdowała się już linia obławy. Gdy jeden z partyzantów został zabity, pozostała dwójka kontynuowała ucieczkę, co pozwoliło im przedrzeć się przez linię okrążenia. Niestety, żołnierze KBW rozpoczęli pościg, podczas którego zastrzelono kolejnego partyzanta. Ostatni z osaczonych został trafiony przez strzelca wyborowego z grupy szturmowej. Ponadto w wyniku akcji aresztowano czterech współpracowników oddziału. Przy zabitych partyzantach znaleziono automaty: bergman, PPSz, dwa pistolety parabellum, pistolet TT, pistolet nagan, 2 granaty, amunicję, notatki „Czarnego” i ulotki antypaństwowe. Miejsce pochówku ich ciał zostało starannie ukryte przez UB i nie jest znane do dzisiaj, natomiast gospodarstwo rodziny Dąbrowskich, gdzie ukrywali się żołnierze NZW, zostało całkowicie zniszczone, a ziemia w tym miejscu skrupulatnie zaorana.

Aleksander Góralczyk "Topór". Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB.

Władysław Sadłowski "Twardy". Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB.

Stanis
ław Grajek "Mazur".
Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB.

Po śmierci Władysława Sadłowskiego „Twardego”, Stanisława Grajka „Mazura” i Aleksandra Góralczyka „Topora” w dniu 11 listopada 1953 r., oddział „Czarnego” przestał praktycznie istnieć. „Czarny” ukrywał się wspólnie ze Stefanem Grelochem „Jastrzębiem”, z którym przebywali przeważnie w kompleksach leśnych i na bagnach, nie podejmując żadnych akcji. Natomiast „Wicher” i „Orzech” ukrywali się indywidualnie. Na skutek donosu tajnego współpracownika, UBP ustalił miejsce pobytu „Wichra”. Ukrywał się on u swojego teścia Aleksandra Komorowskiego we wsi Gołdynek, pow. Pisz. W dniu 3 lipca 1954 r. grupa wojskowa w sile 1 kompanii przeprowadziła pozorowany „pościg” za jednym z pracowników UBP, który udawał partyzanta. Ubowcy okrążyli „podejrzane” obejście. W czasie rewizji odnaleziono bunkier pod zabudowaniami, w którym ujęto Szczepana Sawickiego „Wichra”.

W tym momencie organom bezpieczeństwa zależało już tylko na ujęciu bądź likwidacji Mariana Borysa „Czarnego”. Postanowiono wykorzystać do tego informacje zgromadzony w teczkach personalnych członków miejscowego podziemia. Ustalono, że agent „Krzakowski”, jako były podwładny Stefana Grelocha „Jastrzębia” ma możliwość nawiązania z nim kontaktu, a przez niego – z „Czarnym”. „Krzakowski” w dniu 30 czerwca 1954 r., udając ukrywającego się, nawiązał kontakt z „Jastrzębiem”, a za jego pośrednictwem z „Czarnym”. Dwaj ostatni żołnierze NZW ukrywali się w masywie leśnym koło wsi Dzierzba i Zaskrodzie, gm. Stawiski, pow. Kolno. Po dotarciu do partyzantów, agent przebywał z nimi przez 5 dni, a następnie z polecenia „Czarnego” wszyscy trzej rozeszli się na swoje „meliny” wyznaczając na dzień 10 sierpnia termin kolejnego spotkania. Na podstawie informacji uzyskanych od TW „Krzakowskiego” por. Zdzisław Banaś z WUBP w Białymstoku dokładnie sprawdził miejsce przyszłego spotkania „Czarnego” z „Jastrzębiem” i opracowano plan zasadzki.

W dniu 8 sierpnia 1954 r. o północy zasadzka została założona i trwała bez przerwy do 12 sierpnia, kiedy to ok. godziny 7.30 dowódca grupy operacyjnej zauważył zbliżającego się „Czarnego”, który wyszedł z lasu i kierował się do pobliskiego jeziorka po wodę. Kiedy „Czarny” był o 10 metrów od stosu drzewa, zgodnie z wcześniejszym planem próbowano wypuścić na niego psa, jednak okazało się to bezskuteczne. „Czarny” zorientował się w sytuacji, wymierzył pistolet w kierunku ubowców i ostrzeliwując się zaczął uciekać. W wyniku wymiany ognia „Czarny” został ranny w nogę i zgubił pistolet, jednak nadal uciekał, kierując się na wieś Zaskrodzie. Ubowcy strzelając wszczęli pościg, wzywając „Czarnego” do poddania się, jednak ten odwrócił się i chciał rzucić granat. Będąc rannym w rękę, nie mógł zerwać gumki z dźwigni spustowej, co wykorzystali ścigający, którzy otworzyli ogień z broni maszynowej, zabijając go na miejscu. Ostatni żołnierz XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – Marian Borys „Czarny” poległ w walce 12 sierpnia 1954 r. Podczas przeszukania lasu natrafiono na kryjówkę w ziemi, gdzie znaleziono 10-strzałowy karabin SWT i 40 sztuk amunicji.

Marian Borys "Czarny". Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB 12 VIII 1954 r.

W dniu 25 grudnia 1954 r. schwytano Stefana Grelocha „Jastrzębia”, jednak nie wytoczono mu procesu i został zwolniony. Romuald Korwek „Orzech” ukrywał się do 1960 r., mimo że prokuratura umorzyła jego sprawę na mocy amnestii w kwietniu 1956 r.

Chorąży Hieronim Rogiński „Róg” 24 października 2008 r. został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

GLORIA VICTIS !

Więcej o XVI Okręgu NZW i jego żołnierzach czytaj:

Strona główna>