Od Wandejczyków do Jaruzelskiego… – część 1/2

Grzegorz Wąsowski
[wybór ikonografii – autor strony]

OD WANDEJCZYKÓW DO JARUZELSKIEGO, CZYLI RZECZ O DWUTOROWOŚCI DZIEJÓW.

[…] trawiłem lata by poznać prostackie tryby historii
monotonną procesję i nierówną walkę
zbirów na czele ogłupiałych tłumów
przeciw garstce prawych i rozumnych […]
Zbigniew Herbert
"Elegia na odejście pióra atramentu lampy"

W ostatnich tygodniach na kilku portalach internetowych, min. wPolityce.pl, ukazały się teksty  zawierające prognozy dla  historii, jako przedmiotu nauczania w polskich szkołach. Ich lektura prowadzi do wniosku, że dla tej dyscypliny  wiedzy  przyszłość wykładania jej na poziomie szkolnym  nie jawi się zbyt różowo, choć wypada zaznaczyć, że  Minister Edukacji Narodowej ma w tej sprawie odmienne zdanie. Osobiście nie sądzę, że dodanie czy odjęcie godziny albo nawet dwóch godzin lekcyjnych historii tygodniowo zmieni istotnie stan rzeczy, a ten wydaję mi się zasługiwać od lat na miano zapaści.

Problem, który uważam za dla tej kwestii zasadniczy, polega na tym, że okres historii najnowszej jest przerabiany (siłą osi chronologicznej zdarzeń) przy końcu nauki w ostatniej klasie gimnazjum czy liceum, tj. kiedy mało który z uczniów, nawet tych skłonnych do poznawania wiedzy, ma głowę do bieżącej nauki – gimnazjaliści przygotowują się wtedy do egzaminu do liceum, a licealiści  do matury. A przecież ten właśnie wycinek historii, jako najbliższy teraźniejszości, powinien być poznawany bardziej wnikliwie niż przykładowo, przy całym szacunku do wagi zdarzenia, rozbicie dzielnicowe z XII wieku. Chodzi przecież o to, aby historia była tworzywem do przemyśleń, pozwalała wyciągać właściwe wnioski na dziś i jutro. Dlatego też przeciętny uczeń powinien wiedzieć nieco więcej raczej o wieku dwudziestym niż dwunastym, wszak istotne wydarzenia dwudziestego wieku mają  jeszcze wpływ, często całkiem znaczący, na czasy obecne, a  fakty z dwunastego stulecia, niezależnie od ich ówczesnej wagi,  raczej już nie.

Nie chcąc tylko narzekać, opracowałem konspekt lekcji historii, którą, w moim przekonaniu, powinien przyswoić sobie właśnie taki przeciętnie zainteresowany historią uczeń, nie posiadający ambicji kształcenia się na wydziałach historycznych wyższych uczelni (na wypadek gdyby Ministerstwo Edukacji Narodowej lub któreś z kuratoriów oświaty chciało skorzystać z tegoż konspektu, oświadczam, że udzielam im na to blankietowej, bezpłatnej licencji). Niedawno, przeglądając kolejny  raz swoje dzieło, uruchomiłem wyobraźnię i jej siłą wcieliłem się w rolę nauczyciela historii uczącego, przyjmijmy, w ostatniej klasie gimnazjum. W ten sposób spełniłem swe dziecięce marzenie, aby zostać belfrem.

Moja lekcja, której wiodącym tematem byłaby wskazana w tytule niniejszego tekstu dwutorowość dziejów, wyglądałaby tak:

Drodzy Uczniowie, zaczynamy. Czasu jest mało, raptem 45 minut. Dlatego rezygnuję z  narracji własnej, niech przemówią ci, którzy historię  tworzyli…

Żeby zbudować nowy świat, należy zniszczyć stary. W tym celu trzeba zniszczyć ludzi z tego świata. Jeśli zajdzie konieczność wymordowania 90% Francuzów, należy zabić 90 % Francuzów.

Antoine Saint – Just, jeden z przywódców rewolucji francuskiej, zwolennik terroru, bliski współpracownik Maksymiliana  Robespierre. Na własnej skórze dozna bolesnej prawdziwości tezy, że "rewolucja zjada własne dzieci". Zostanie zgilotynowany w grupie Robespierre’a  28 lipca 1794 r.


Musimy walczyć, bo Republika nas zmiażdży. Rzeczą kobiet jest modlić się, my mężczyźni musimy się bić.
 

Jakub Cathelineau, ojciec jedenaściorga dzieci.  12 czerwca 1793 r. obejmie dowództwo nad  Armią Katolicką i Królewską – armią powstańczą Wandei. Umrze 14 lipca 1793 r. w następstwie gangreny, w wyniku ciężkiej rany odniesionej 29 czerwca 1973 r. w czasie bitwy o Nantes.

 

Nie ma już Wandei, obywatele republikanie. Umarła pod naszą wolną szablą, wraz ze swymi kobietami i dziećmi. Właśnie pochowałem ją w błotach i lasach pod Savenay. Wedle rozkazów, jakie mi przekazaliście, zmiażdżyłem te dzieci pod końskimi kopytami, zmasakrowałem kobiety, które – przynajmniej te – nie będą już rodzić bandytów. Nie mam sobie do zarzucenia ani jednego wziętego jeńca. Zgładziłem wszystkich […].

Francois Joseph  Westermann,  republikański generał ("rzeźnik z Wandei") w liście do Konwentu po zniszczeniu  Armii Katolickiej i Królewskiej przez siły Rewolucji 23 grudnia 1793 r. w bitwie pod Savenay. Swymi "sukcesami" nie będzie cieszył się zbyt długo. Zostanie zgilotynowany w grupie Dantona 5 kwietnia 1794r. 


Jeśli będę szedł naprzód – idźcie za mną, jeśli się cofnę – zabijcie, jeśli umrę – pomścijcie.

Henri de la Rochejaquelein, 19 października 1793 r. obejmie stanowisko głównodowodzącego Armii Królewskiej i Katolickiej. Zginie w wieku 22 lat w dniu 28 stycznia 1794 r.


Zabijaj tych bandytów zamiast palić gospodarstwa, nakaż karać uciekinierów i tchórzy i zniszcz całkowicie tę straszną Wandeę […] Uzgodnij z generałem Turreau środki najbardziej pewne, aby zgładzić wszystko w tej bandyckiej rasie.
Z proklamacji Komitetu Ocalenia Publicznego (najwyższego wówczas organu władzy rewolucyjnej) z dnia 15 lutego 1794 r. do przedstawiciela ludu, Dembarere’a.


Wandejczycy, walczcie z nadzieją. Walczycie dla Boga. Życie wieczne, nagroda dla sprawiedliwych, będzie ceną waszej ofiary. W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego.
Z proklamacji dowódców Armii Katolickiej i Królewskiej, lipiec 1793 r.


Jutro umieram, ale trzydzieści dwa lata żyłem uczciwie. Przyczyną uczciwości mojej – Ty; przyczyną śmierci mojej – ja. Posłano nas daleko: nam chciało się iść jeszcze dalej: ja byłem naczelnikiem: broń była w robocie: do starych klęsk doszła nowa; rząd nazwał to buntem – jutro zostanę rozstrzelany […]. Umieram trochę wcześniej, jakby należało, to głupstwo, mój przyjacielu. To mój zwyczaj robić wszystko nie w porę. […] Umieram z samopojęciem,  z pokojem, i z poddaniem się zupełnym woli Opatrzności – i możesz żałować mego życia, ale rumienić się za niego nie będziesz – bo uczciwość i zacność pociąga szacunek za sobą.

Gustaw Szaramowicz, jeden z przywódców wystąpienia zbrojnego polskich katorżników, przede wszystkim powstańców styczniowych, przeciwko caratowi, do którego doszło w ostatnich dniach czerwca 1866 r. nad Bajkałem (zwanego też powstaniem zabajkalskim). Fragment listu do ojca z 14 listopada 1866 r. Szaramowicz zostanie rozstrzelany na przedmieściu Irkucka 15 listopada 1866 r. Jego pożegnalny  list, decyzją władz carskich, nie zostanie wysłany.


Lenin uczył nas już, że każdy członek partii powinien być agentem Czeka. Mamy CKK, mamy KC, ale myślę, że każdy członek partii powinien donosić. Jeśli tracimy na czymś, to nie na donosicielstwie, lecz na jego braku.
Siergiej Gusiew, sekretarz  sowieckiej Centralnej Komisji Kontroli, 1925 r. Jego losów nie udało mi się ustalić.


Można różnie oceniać ustroje polityczne, można być skrajnym republikaninem, socjalistą, a nawet marksistą, ale nie sposób nie dostrzec, że tak zwana republika sowiecka jest przykładem najbardziej tyrańskiego, złowieszczego despotyzmu, pod którego uciskiem ginie Rosja, i nawet jej nowa,  jakoby rządząca klasa robotnicza wdeptana jest w ziemię, jak cała reszta społeczeństwa […]. Tylko ludzie ślepi i nieuczciwi mogą uważać nas za reakcjonistów. My walczymy o wyzwolenie narodu spod jarzma, jakiego nie znano w najbardziej ponurych okresach naszej historii […] my doskonale wiemy, że nasza wojna domowa ma światowe znaczenie. Jeśli nasza ofiara pójdzie na marne, to społeczeństwo europejskie, europejska demokracja będzie musiała sama bronić swoich kulturowych  i politycznych zdobyczy przed uskrzydlonym zwycięstwami wrogiem cywilizacji.

Piotr Wrangel, Głównodowodzący Sił Zbrojnych Południa Rosji, następca gen. Antona Denikina, początek lipca 1920 r. Utrzyma się na Krymie jeszcze tylko cztery miesiące. Zdoła zorganizować i przeprowadzić ewakuacje ok. 150 tysięcy osób, które powiększą kilkumilionowe grono rosyjskiej białej emigracji. Umrze w Belgradzie 25 kwietnia 1928 r.


Nie każdy z tych co znajduje się na wolności jest prawdziwie wolny. Wielu z nich już siedzi u nas, nawet tego nie podejrzewając.
Jakow Agranow, sowiecki wicekomisarz spraw wewnętrznych, wypowiedź z 1936 r. Rozstrzelany w ramach tzw. czystek stalinowskich w 1938 r.


Czegoż się obawiacie? Przecież dzierżymy w rękach pełnię władzy. Skazujemy – kogo chcemy, udzielamy łaski – komu chcemy […]. Zrozumcie, jesteśmy wszystkim.

Nikołaj Jeżow, szef NKWD w latach 1936-1938, wypowiedź z 1937 r. Na polecenie Stalina zostanie aresztowany w 1938 r., w tajnym procesie otrzyma karę śmierci. Wyrok zostanie wykonany w lutym 1940 r.


Cóż mogę powiedzieć? Wszystkie słowa są już dawno powiedziane i mój stosunek do bolszewików, lecz i do całej "wielkiej i bezkrwawej" rewolucji jest dobrze znany. Mogę tylko raz jeszcze z całej duszy przyłączyć się do potężnego chóru przekleństw pod adresem tego dziesięciolecia, gdyż znajdą się, chwała Bogu, miliony nie tylko rosyjskich, ale i w ogóle dusz ludzkich, które przeklną dzień tego jubileuszu, a być może nawet dzień własnego przyjścia na świat, w którym okazało się możliwe takie dziesięciolecie. Najpodlejsze i najbardziej przestępcze od stworzenia tego świata. Niechże Bóg zechce mieć w pamięci wszystkich wymordowanych w tamte lata i błogosławić wszystkim poległym i walczącym za Rosję i za podobieństwo Boże dane człowiekowi […].

Iwan Bunin, pisarz rosyjski, fragment artykułu opublikowanego w emigracyjnym piśmie białorosyjskim w dniu 7 listopada 1927 r. (w dziesiątą rocznicę rewolucji bolszewickiej). Zostanie pierwszym rosyjskim laureatem Literackiej Nagrody Nobla (za rok 1933). Umrze w Paryżu 8 listopada 1953 r.


Mam na myśli wytępienie Żydów, wytępienie rasy żydowskiej. Każdy członek partii (narodowosocjalistycznej – przyp. G.W.) mówi: "Wytępimy rasę żydowską". O
czywiście: taki jest program partii. Wytępimy ich. Żaden problem.
[…] Żaden z tych, którzy tak mówią, nie widział tego na własne oczy, żaden z nich nie brał w tym udziału. Większość z was wie jak to jest, kiedy sto trupów leży obok siebie pokotem, albo pięćset, albo tysiąc. Brać w tym udział, a jednocześnie – pomijając nieliczne sytuacje wynikłe za słabości ludzkiej natury – pozostać porządnymi ludźmi, oto co nas zahartowało.


Heinrich Himmler, Reichsführer SS, fragment przemówienia do esesmanów  z  4 października 1943 r. Zostanie aresztowany przez żołnierzy angielskich 21 maja 1945 r. Uniknie wyroku sądu. Jeszcze tego samego dnia zdoła zażyć truciznę. Umrze po piętnastu minutach.


Czyż nie jest tak, że dziś każdy uczciwy Niemiec wstydzi się swojego rządu? A kto z nas przeczuwa wielkość hańby, jaka obciąży nas i nasze dzieci, gdy kiedyś opadnie z naszych oczu zasłona i na światło dzienne wyjdą najpotworniejsze i nieustannie przekraczające wszelką miarę zbrodnie? […] Dlatego każdy, świadomy swojej odpowiedzialności jako uczestnik kultury chrześcijańskiej i zachodniej, musi bronić się w tej ostatniej godzinie, jak tylko potrafi, pracując przeciw pladze ludzkości, przeciw faszyzmowi i każdemu podobnemu do niego systemowi państwa absolutnego.
Fragment pierwszej ulotki Białej Róży, kilkunastoosobowej, antynazistowskiej organizacji konspiracyjnej. Lipiec 1942 r. Członkowie Białej Róży zdołają wydać jeszcze pięć  ulotek. Organizacja zostanie rozbita aresztowaniami w lutym 1943 r. Pięciu jej członków, w tym rodzeństwo Sophie i Hans Schollowie, zostanie przez Trybunał Ludowy skazanych na śmierć i zgilotynowanych.


Drukarnię GL na pl. Grzybowskim względnie ul. Twardej przekazałem do Gestapo w celu likwidacji, w przekonaniu, że jest to drukarnia akowska.

Marian Spychalski, zeznanie złożone w śledztwie podjętym przez zwolenników Bieruta przeciwko stronnikom Gomułki (do grupy którego denuncjator do Gestapo – Spychalski – należał), w jego wątku dotyczącym  okoliczności wydania  w ręce gestapowców w 1943 r., drukarni Gwardii Ludowej (według notatki oficera MBP z 18.05.1950 r.). W październiku 1956 r., wraz z powrotem Gomułki do władzy, do łask partii komunistycznej wróci również Spychalski. Do 1970 r. będzie członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR. W 1963 r. otrzyma tytuł Marszałka Polski. Umrze 7 czerwca 1980 r. Zostanie pochowany w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.


Mówili mi: "ty Polski Bandyto. Przecież to twarz urodzonego bandyty, co się tak patrzysz?" i uderzenie pięścią w twarz. I tylko żal mi było Was opuszczać i swój SAD (kryptonim Hufca Południe, którego komendantem był "Rudy". Hufiec Południe wchodził w skład Chorągwi Warszawskiej Szarych Szeregów – przyp. G.W.). I ciężko mi było samemu bez Ciebie.

Jan Bytnar "Rudy", harcerz, członek Szarych Szeregów, jeden z bohaterów warszawskiej  konspiracji antyniemieckiej, w rozmowie z Tadeuszem Zawadzkim "Zośką" (relacja "Zośki"). Prawdopodobnie 27 marca 1943 r., dzień po odbiciu "Rudego" z rąk Gestapo w  Akcji pod Arsenałem, której mózgiem i sercem był właśnie "Zośka". "Rudy" umrze 30 marca 1943 r.  w wyniku tortur zadanych mu przez przesłuchujących Go gestapowców, przede wszystkim Langa i Szultza. W śledztwie nie wydał nikogo. Jego oprawcy zginą z wyroku Polski Podziemnej – Lange 6 maja 1943 r., zaś Szultz 22 maja 1943r. "Zośka" polegnie w ataku na niemiecką stanicę graniczną w Sieczychach 23 sierpnia 1943 r.


Możecie jeszcze […] padnie nowych kilkuset ludzi – lecz to nas nie przestraszy. […] Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów. Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi.

Władysław Gomułka (na zdjęciu z prawej, obok gen. W. Jaruzelskiego), sekretarz Polskiej Partii Robotniczej (komunistycznej), wypowiedź z 18.06.1945r. w czasie rozmów ze Stanisławem Mikołajczykiem, których głównym tematem było utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.  Będzie kierował PPR do 1948 r., kiedy to zostanie aresztowany w ramach rozgrywek partyjnych przez stronników Bieruta. Jesienią 1956 r. obejmie stanowisko pierwszego sekretarza PZPR, na którym utrzyma się do  20 grudnia 1970 r. Umrze 1 września 1982 r. Zostanie pochowany w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.


My, którzy ponieśliśmy tyle ofiar, nie możemy pozwolić na to, by w naszym Państwie panoszyli się Azjaci i narzucali nam swe prawa przez swych pachołków w osobach Bieruta, Osóbek i im podobnych […]. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć i życie tym, którzy za pieniądze ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości […]. Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich […]. Niech żyje wolna demokratyczna Polska.

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", dowódca 5 Brygady Wileńskiej AK, fragment odezwy z marca 1946 r. Zostanie aresztowany przez UB 26 czerwca 1948 r. Wyrokiem sądu komunistycznego z dnia 2 listopada 1950 r. skazany zostanie na karę śmierci. Zginie zabity  metodą katyńską – strzałem w tył głowy – w więzieniu mokotowskim w Warszawie 8 lutego 1951 r. Jego zwłoki zostaną pogrzebane przez komunistów w nieznanym do dziś miejscu.

Od Wandejczyków do Jaruzelskiego… – część 2/2>
Strona główna>

Od Wandejczyków do Jaruzelskiego… – część 2/2

Złamać bezkarność chłopstwa, ukrywającego bandytów. Na bandycki terror reakcji odpowiedzieć naszym terrorem. Doprowadzić do tego, żeby rozbrojenie czy zabicie przedstawiciela władzy demokratycznej powodowało natychmiastowe sankcje w stosunku do gromady, na której przestępstwo zostało dokonane. Postawić zasadę odpowiedzialności zbiorowej wsi za zbrodnie dokonane na jej terenie. Na akty zbrodnicze reagować natychmiast:
A/ nakładaniem kar materialnych, konfiskatą dobytku.
B/ masowymi aresztowaniami.
C/ przesiedlaniem mieszkańców wsi na tereny zachodnie (nie całością wsi, ale w rozproszeniu).
D/ natychmiastowe na miejscu rozstrzeliwanie schwytanych z bronią w ręku i właścicieli domów, w których broń była znaleziona.
E/ w jaskrawych przypadkach, przy napotkaniu na zbrojny opór wsi, spaleniem wsi.
Z instrukcji szefa Oddziału Organizacyjnego Głównego Zarządu Polityczno – Wychowawczego Ludowego Wojska Polskiego dotyczącej zwalczania podziemia niepodległościowego i jego zaplecza. Lato 1945 r.


Życie poświęcić warto jest tylko dla jednej idei, idei wolności! Jeśli walczymy i ponosimy ofiary to dlatego, że chcemy właśnie  żyć, ale żyć jako ludzie wolni, w wolnej Ojczyźnie.

Kpt. Zdzisław Broński "Uskok" (dowódca oddziału partyzantki antykomunistycznej), zapisek z dziennika poczyniony latem 1947 r. We wrześniu 1947 r. "Uskok" obejmie komendę nad trwającymi jeszcze w oporze żołnierzami podziemia antykomunistycznego z terenu całej  Lubelszczyzny. Zginie  śmiercią samobójczą 21 maja 1949 r. – otoczony w swej kryjówce przez grupę operacyjną UB-KBW, zdetonuje podłożony pod głowę granat. Jego doczesne szczątki zostaną pogrzebane przez komunistów w nieznanym do dziś miejscu.


Ginę po to, żeby zwyciężyła prawda, żeby zwyciężyło człowieczeństwo i żeby zwyciężyła miłość. Ginę po to, żeby zginęło kłamstwo, zginęła nienawiść i zginął terror. Nie odczuwam żadnego bólu i nie odczuwałem żadnego bólu przez cały czas. Bolą mnie tylko dwie ręce, lewa od składania fałszywych przysiąg, prawa od ściskania ręki tych, którym złożyło się fałszywą przysięgę.

Ryszard Siwiec, ojciec pięciorga dzieci, z zawodu księgowy. Wypowiedź z września 1968 r., po akcie samospalenia, którego  dokonał  8 września 1968 r. na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, podczas uroczystości dożynkowych z udziałem Władysława Gomułki i w obecności kilkudziesięciu tysięcy ludzi, na znak protestu przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Umrze w jednym z warszawskich szpitali na skutek rozległych poparzeń ciała 12 września 1968 r.


Na Mszy św. za Ojczyznę odczytałem 7 punktów "Polak katolik wobec władzy i wyborów". Poszło w świat i chyba przynosi pozytywne efekty. Musiało to ich zaboleć, bo w tym tygodniu ukazał się artykuł we wszystkich dziennikach całego kraju i [podawano] jako wiadomość dziennika radiowego przez cały dzień, że "poglądy ks. Popiełuszki są jego prywatnymi poglądami".

Ksiądz Jerzy Popiełuszko, zapisek poczyniony pod datą 8 czerwca 1984 r. Zginie  cztery miesiące później, dokładnie 19 października 1984 r., porwany, a następnie zakatowany przez trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Jego ciało zostanie wrzucone do zalewu na Wiśle, przy tamie we Włocławku. W dniu 6 czerwca 2010 r. zostanie ogłoszony błogosławionym Kościoła Katolickiego.

 

(Materiały pomocnicze, do głośnego powtarzania przed każdymi  wyborami powszechnymi w Polsce: wzmiankowany przez księdza Popiełuszkę w zapiskach dokument ("Polak…") to następujący  fragment Orędzia Episkopatu Polski z 10 września 1946 r. (czasy prymasostwa  A. Hlonda):
 
1. Kościół ma prawo i obowiązek pouczania wiernych o ich prawach i obowiązkach wobec państwa.
2. Katolicy jako członkowie społeczności państwowej mają prawo wypowiadania swych przekonań politycznych.
3. Katolicy nie mogą należeć do organizacji ani do partii, których zasady są sprzeczne z nauką chrześcijańską lub których czyny i działalność zmierzają do podważenia etyki chrześcijańskiej.
4. Po władzę mogą sięgnąć tylko ludzie moralni, tzn. tacy, którzy rozumieją istotę dobra wspólnego obywateli.
5. Kościół nie wdaje się w partyjno-polityczne dyskusje, tylko podaje zasady moralno-religijne według których katolicy powinni sami wyrobić swoje sumienie wyborcze.
6. Katolicy mogą głosować tylko na takie osoby, listy i programy wyborcze, które nie sprzeciwiają się katolickiej nauce i moralności.
7. Katolicy nie mogą oddawać swoich głosów na kandydatów takich list, których program albo metody rządzenia są wrogie zdrowemu rozsądkowi, dobru narodu i państwa, moralności chrześcijańskiej i światopoglądowi katolickiemu.)

 

Czterdzieści lat to przecież w historii odcinek nie tak długi, ale w życiu naszego narodu to cała epoka […]. W tej walce byliście zawsze i jesteście na pierwszej linii. Brzmi to na pozór banalnie, ale przecież ta pierwsza linia oznacza, że od narodzin Polski Ludowej funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, Milicjanci, wszyscy służący pod tym znakiem musieli toczyć dzień po dniu ostrą walkę klasową. Ja szczycę się tym, że miałem możność pracować i służyć razem z wami, na tej właśnie pierwszej linii […]. No cóż, na zakończenie złożę wam najserd
eczniejsze również życzenia, aby wasza trudna służba przynosiła coraz większe owoce, by wróg został ostatecznie zepchnięty do defensywy i wyrzucony za burtę. Byśmy szli dalej z podniesioną głową, w nowe, lepsze jutro socjalizmu.


Wojciech Jaruzelski, I sekretarz PZPR, fragment wystąpienia na akademii z okazji 40 rocznicy powołania UB/SB i MO. Prawdopodobnie 7 października 1984 r. Będzie przewodniczył partii komunistycznej w PRL jeszcze przez pięć lat – do  lipca 1989 r. 19 lipca 1989 r. wybrany zostanie przez Zgromadzenie Narodowe Prezydentem PRL (od 31 grudnia 1989 r., w związku ze zmianą Konstytucji, będzie Prezydentem RP). Jego kadencja zostanie wygaszona 22 grudnia 1990 r. 8 maja 2010 r. będzie towarzyszył Bronisławowi Komorowskiemu, wówczas pełniącemu obowiązki Prezydenta RP, na obchodach Dnia Zwycięstwa w Moskwie. Pół roku później, 24 listopada 2010 r., na zaproszenie Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego weźmie udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego poświęconym  przygotowaniu polskiego prezydenta do wizyty Prezydenta Federacji Rosyjskiej D. Miedwiediewa

Drrrrrrrr, dźwięk dzwonka. Koniec lekcji.

Rozpędzona wyobraźnia kazała mi jeszcze przez chwilę pozostać nauczycielem…

Sala opustoszała błyskawicznie. Uczniowie żwawo popędzili na lekcję wuefu. Wybudowany niedawno na terenie przyszkolnym Orlik zachęcał do wysiłku fizycznego. Po  chwili usłyszałem przez otwarte okno okrzyki radości zmieszane ze szpetnymi przekleństwami. Ktoś strzelił bramkę, ktoś ją stracił. Jak to w piłce.

Niestety, swego wykładu nie zmieściłem  w czasie zamkniętym ramami godziny lekcyjnej. Muszę jednak popracować jeszcze nad jego konspektem. Siatki faktograficznej, którą rozpiąłem, nie udało mi się, chyba, ułożyć w żaden ciąg logiczny, łańcuch przyczynowo-skutkowy. Miałem  silne poczucie, że uczniowie po mojej lekcji wybiegli z klasy z wrażeniem, że  bardzo pobieżnie zapoznałem ich z bodaj dwudziestoma postaciami historycznymi, które przemówiły do nich frazami dobranymi zupełnie przypadkowo, że zaserwowałem im tylko wysypisko cytatów, nic więcej.

Powodowany rozpaczliwą potrzebą wskazania jakiejś prawidłowości, w kontekście przywołanych przeze mnie  podczas lekcji wypowiedzi i fragmentów dokumentów, chwyciłem za kredę. Wiedziałem bowiem, że po dwóch godzinach zdrowego wysiłku na boisku piłkarskim moi słuchacze wrócą do tej samej klasy, tym razem na lekcję matematyki (lobby matematyczne w ostatnich czasach święci triumfy – pomyślałem, "jako pan od historii" z zazdrością, a jako rodzic szesnastolatki z jednoczesną ulgą. Niedawny powrót matematyki jako  przedmiotu obowiązkowego na egzaminie maturalnym gwarantuje, że do najbliższej reformy systemu, nie zniknie ona z planów lekcji licealistów – niezależnie od profilu klasy).

Na gwałt szukałem myśli mogącej uchodzić za klucz do wybranych przeze mnie cytatów. Ratunek przyszedł wraz ze wspomnieniem Zbigniewa Herberta. (miałem zaszczyt otrzymać w prezencie od Niego książkowe wydanie sztambucha Henryka Elzenberga "Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu"). Szybko napisałem  na tablicy:

Ale przecież w głębi jakiś stosunek do zdarzeń kształtować się musi […]. Poczucie absolutnej dwutorowości dziejów – dziejów zbrodni i dziejów ducha, idących obok siebie bez najmniejszego wzajemnego oddziaływania, tworzonych przez gatunki ontologicznie bardziej sobie obce niż w zoologii jaszczury i amonity.
5 X 1941 r., Henryk Elzenberg

I dopisałem jeszcze, jakby w charakterze postscriptum:

Dwie proste równoległe nie przecinają się nawet w nieskończoności
Tyle można tylko o tym uczciwie powiedzieć
Zbigniew Herbert

Odłożyłem  kredę i opuściłem klasę.

Grzegorz Wąsowski
adwokat, współkieruje pracami Fundacji "Pamiętamy", zajmującej się przywracaniem pamięci o żołnierzach polskiego podziemia niepodległościowego
z lat 1944- 1954.

PS. Konspekt "lekcji" opracowałem, korzystając z następujących publikacji i filmów:

Książki:

  • Reynald Secher, Ludobójstwo francusko-francuskie. Wandea Departament Zemsty, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2003.
  • Andrzej Cisek, Kłamstwo Bastylii, Finna, Gdańsk 2006.
  • Piotr Wrangel, Wspomnienia, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 1999.
  • Jerzy Popiełuszko, Zapiski 80-84, Edittions Spotkania. Wydanie krajowe 1985 r. Dokumenty, Zeszyt 3, pismo Praworządność.
  • Piotr Gontarczyk, Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944, Fronda, Warszawa 2003.
  • Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, "Łupaszka" "Młot" "Huzar". Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK (1944-1952), Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2002.
  • Barbara Wachowicz, Rudy, Alek, Zośka. Gawęda o bohaterach "Kamieni na szaniec", Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2007.
  • Zdzisław Broński "Uskok", Pamiętnik (1941-maj 1949), Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2004.
  • Józef Mackiewicz, Barbara Toporska, Droga Pani, Kontra 1998.
  • Rupert Butler, Gestapo, Świat Książki, Warszawa 2006.
  • Sybylle Bassler, Biała Róża. Wspomnienia świadków historii, CKW, Gdańsk 2009.
  • Marek Robak,  W obronie Boga i króla. Wandea 1793, Wydawnictwo Piotra i Pawła, Poznań 1996.
  • Wiktoria Śliwowska, Ucieczki z Sybiru, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2005.
  • Henryk Elzenberg, Kłopot z istnieniem, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994.

Wydawnictwo okazjonalne:

Filmy dokumentalne:

W końcowej partii tekstu  przywołałem  fragment wiersza Zbigniewa Herberta "Góra naprzeciw pałacu", z tomiku "Napis" (1969 r.).

Od Wandejczyków do Jaruzelskiego… – część 1/2>
Strona główna>