St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (1925 – 1951) – część 3

Działalność …

Działalność „Roja” i jego spektakularne akcje militarno – propagandowe na terenie kilku powiatów, które uświadamiały władzom komunistycznym, że walka się jeszcze nie skończyła, spędzały sen z powiek władzom bezpieczeństwa, które oprócz ciągłych obław grup operacyjnych, prowadziły również działania agenturalne, mające na celu zlokalizowanie i likwidację oddziału. Jednak wywiad partyzancki działał bez zarzutu i np. w marcu 1949 r. w oddziale KP „Ciężki” dowodzonym przez „Roja” rozpoznano i zlikwidowano agenta WUBP w Warszawie o kryptonimie „Janek”, którego donosy przyczyniły się do ustalenia miejsca pobytu i likwidacji w dniu 2 marca 1949 r. w Gostkowie patrolu Edwarda Dobrzyńskiego „Orzyca” z KP „Płomień II”. Oprócz dowódcy zginęło wtedy siedmiu partyzantów, a jeden dostał sie do niewoli.

Komendant XVI Okręgu NZW Witold Borucki "Dąb", „Babinicz”, zamordowany przez agentów UBP (byłych partyzantów) 19 VIII 1948 r. w okolicach Amelina.

Od lewej: Henryk Milewski "Cięty", żołnież KP "Błękit" i st. sierż. Stanisław Suchołbiak "Szary", komendant Powiatu "Błękit", obaj zamordowani przez agentów UBP 19 VIII 1949 r.

Niestety, nieustanna praca operacyjna i bezwzględność bezpieki przynosiła coraz lepsze rezultaty w walce z podziemiem. 19 sierpnia 1949 r. w okolicy wsi Amelin agenci wewnętrzni (byli żołnierze), prowadzeni przez Kierownika Wydziału III WUBP w Warszawie – „Jan” i „Poprawny” – zamordowali w czasie snu komendanta XVI Okręgu NZW Witolda Boruckiego „Babinicza” oraz Tadeusza Milewskiego „Ciętego”, a w tym samym czasie dwaj inni agenci wewnętrzni – „Zbigniew” i „Czarny” – zamordowali Stanisława Suchołbiaka „Szarego”, komendanta Powiatu „Błękit”. Resort bezpieczeństwa, chcąc utrzymać w tajemnicy rzeczywisty przebieg wydarzeń i rolę swoich agentów, upozorował obławę KBW w rejonie Amelina i walkę z partyzantami. Agenci zostali błyskawicznie przerzuceni na inny teren z misją zamordowania komendanta Powiatu „Wiosna” Eugeniusza Lipińskiego „Mrówki”, którego zlokalizowano wraz z patrolem 15 października pod wsią Olszewka (gm. Jednorożec) i po walce z jednostką KBW w całości zlikwidowano. W starciu poległ „Mrówka” wraz z czterema żołnierzami.

Żołnierze patrolu NZW plut. Eugeniusza Lipińskiego "Mrówki", polegli w walce z KBW i UB. Leżą od lewej: Stanisław Radomski "Kula", Stanisław Garliński "Cichy", Eugeniusz Lipiński "Mrówka", Alfred Gadomski "Kajdan" i Eugeniusz Kuligowski "Ryś".

„Rój” był jednak ciągle nie tylko nieuchwytny, ale wciąż boleśnie kąsał. 18 września w Śniadowie (pow. płońsk) jego oddział zlikwidował starszego referenta PUBP w Płońsku Józefa Laskowskiego (członka PZPR), a 19 października przeprowadził wypad na miejscowość Czernice-Borowe (gm. Chojnowo, pow. przasnyski), gdzie rozbrojono posterunek MO i przeprowadzono rekwizycję w spółdzielni. Partyzanci zlikwidowali cztery osoby: funkcjonariusza MO Juliana Idzikowskiego, członka ORMO Stanisława Bakułę, kierownika Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” Stanisława A. (wszyscy byli członkami PZPR) oraz pracownika spółdzielni Władysława F. Zdobyto 1 300 000 zł. oraz broń.

Najbardziej wymowną politycznie i propagandowo akcję przeprowadził „Rój” 6 listopada 1949 roku, w 32 rocznicę rewolucji październikowej, na stacji kolejowej w miejscowości Gołotczyzna (gm. Sońsk, pow. ciechanowski). W odległości 2 km. od tej stacji bojówka „Roja” zatrzymała pociąg osobowy, przeprowadziła rewizję pasażerów i wszystkich zatrzymano do dyspozycji dowódcy. Pociąg pojechał na dworzec kolejowy i tu „Rój” wygłosił do zgromadzonych przemówienie, podkreślając rychły upadek komunizmu. Partyzanci rozdawali wśród pasażerów ulotki, a następnie na potwierdzenie swoich słów zabili jadących w pociągu Mieczysława Piaskowskiego, funkcjonariusza PUBP w Ciechanowie (członka PZPR) i oficera politycznego WP ppor. Czesława Pacała. Drugiego oficera rozbrojono i puszczono wolno.

Zima 1950 r. nie przeszkodziła partyzantom st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” w kontynuowaniu działalności przeciwko nowym okupantom. 21 stycznia patrol Ildefonsa Żbikowskiego „Tygrysa” w składzie kpr. Józef Niski „Brzoza”, kpr. Henryk Niedziałkowski „Huragan”, N.N. „Szary” i kpr. Władysław Bukowkski ,„Zapora”, przeprowadził akcję zaopatrzeniową na spółdzielnię w Wierzbowie (gm. Opiniogóra), gdzie zdobyto 246 196 zł., a 7 lutego w Wieliszewie (pow. nowodworski) grupa „Roja” zlikwidowała Wincentego C. – wójta gminy Nadarzyn, członka PZPR (przed wojną członka KPP). 13 lutego w Błędówku (pow. nowodworski) zlikwidowano również gminnego sekretarza PZPR i komendanta ORMO Edwarda Kanię.

Na przełomie 1949 i 1950 roku st. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” podjął próbę odbudowania struktur XVI Okręgu NZW (zachowały się dokumenty, na których podpisywał się jako komendant okręgu). Chcąc odciążyć pow. Ciechanów, poddawany stale terrorystycznym operacjom UB, w 1950 r. rozszerzył działalność na pow. Pułtusk, Nowy Dwór Mazowiecki, Wołomin, Mińsk Mazowiecki i Garwolin, okresowo przechodząc tam ze swoimi ludźmi. Usiłował nawiązać kontakt z innymi przywódcami podziemia niepodległościowego kontynuującymi działalność – Hieronimem Rogińskim „Rogiem" w pow. Ostrołęka i Kolno, Wacławem Grabowskim „Puszczykiem" w pow. Mława oraz Janem i Franciszkiem Kmiołkami w pow. Ostrów Mazowiecka i Pułtusk.
Na początku 1950 r. III Departament MBP wszczął rozpracowanie agenturalne pod kryptonimem „Zbiry”. Utworzono specjalną grupę operacyjną z siedzibą w Pułtusku, kierowaną przez por. Ryszarda Tabaczyńskiego z Wydziału III WUBP w Warszawie, której zadaniem było koordynowanie działań prowadzonych przez poszczególne PUBP przeciwko „Rojowi” i jego pododdziałom. Przewinęło się przez nie łącznie 324 agentów i informatorów. Agent o kryptonimie „Zieliński", dezerter z oddziału, zobowiązał się zabić swego byłego dowódcę. Zlecono wówczas zamordowanie „Roja” czteroosobowej grupie agentów o kryptonimie „V kolumna”. Przez kilka miesięcy agenci kręcili się po okolicy, skontaktowali się nawet z oddziałem „Roja”, ale wobec ostrożności jego podkomendnych nie zdołali dokonać zabójstwa. Działalność „V kolumny” zakończyła się zaskakująco. Pomimo, że na polecenie mocodawców zabili kilku partyzantów inkasując 20 tys. zł. za głowę zabitego, na rozkaz ppłk. Bolesława Trochimowicza zostali zlikwidowani przez funkcjonariuszy MBP.

„Rojowi” i jego żołnierzom jak na razie sprzyjało szczęście, jednak nie miało to trwać długo.
24 lutego 1950 r. patrol „Tygrysa” zarekwirował pieniądze z podatków sołtysom w Przywilczu (gm. Grudusk, pow. ciechanowski), Regiminie (pow. ciechanowski), Koziczynie (gm. Regimin), Miłoszewcu i Zembrzusie (gm. Chojnowo, pow. przasnyski), Chojnowie (pow. przasnyski). Zdobyto łącznie 293 tys. zł. Ukarano batami Juliana M. z Przywilcza i Aleksandra K. z Nieborzyna, aktywistów PZPR.
W wyniku działalności agentury, następnego dnia, 25
lutego 1950 roku grupa operacyjna KBW i UBP otoczyła miejscowość Osyski i w trakcie przeszukiwania zabudowań Bronisława Kołakowskiego natrafiło na kryjówkę, w której znajdowali się żołnierze z patrolu st. sierż. Ildefonsa Żbikowskiego „Tygrysa”. Drzwi do skrytki były zamknięte. Dowódca plutonu por. W. Baranowski oddał serię z pistoletu w kierunku kryjówki. Ukrywający się wyrzucili trzy granaty, co spowodowało panikę wśród żołnierzy, którzy musieli się wycofać. Dom został ostrzelany przez wojsko pociskami zapalającymi. Zmusiło to partyzantów do wyjścia z domu i zajęcia stanowisk w stodole, którą żołnierze także podpalili. Partyzanci, atakowani przez 2. kompanię 10. pułku KBW, bronili się w płonącym gospodarstwie, zadając straty atakującym. Dwóch żołnierzy KBW zostało zabitych, a trzech rannych. Grupa „Tygrysa" próbowała przerwać pierścień okrążenia, ale bezskutecznie. W walce zginęli: Ildefons Żbikowski „Tygrys", Józef Niski „Brzoza", Henryk Niedziałkowski „Huragan" i Władysław Bukowski „Zapora".

Pośmiertne zdjęcie partyzantów z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" (patrol "Tygrysa"), poległych 25 II 1950 r.; od lewej: Ildefons Żbikowski "Tygrys", Józef Niski "Brzoza", Henryk Niedziałkowski "Huragan" i Władysław Bukowski "Zapora".

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" – część 4>
Strona główna>

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (1925 – 1951) – część 4

A oto jak w raporcie z …

A oto jak w raporcie z 26 lutego 1950 r. opisywał operację przeciwko oddziałowi NZW sierż. Ildefonsa Żbikowskiego „ Tygrysa " dowódca Grupy Operacyjnej „C-3" KBW:

KBW G[rupa] O[peracyjna] „C-3"                                                   Ściśle tajne
dn. 26 II 1950 r.                                                                         Egz. nr…

Opis
operacji przeprowadzonej przeciwko bandzie „Tygrysa” w m. Osyski (6685), gm. Bartołdy, pow. Ciechanów, w dniu 25 II 1950 r.


I. Wiadomości o bandzie:
W dniu 24 II 1950 r. w godzinach od 20.00 dnia 25 II 1950 r. nieznani osobnicy w mundurach wojskowych, uzbrojeni w broń automatyczną, dokonali szeregu napadów na sołtysów w n[iżej] w[ymienionych] miejscowościach.
W m. Przywilż (7476), gm. Grudusk, pow. Ciechanów, rabując 220 000 zł w gotówce. W m. Miłoszewiec (7284), gm. Chojnowo, pow. Przasnysz, dotkliwie pobili sołtysa, rabując 15 000 zł. W m. Nieborzyn (7387), gm. Regimin, pow. Ciechanów, rabując 28 000 zł. W m. Chrostowo (7480), gm. Chojnowo, pow. Przasnysz, rabując 110 000 zł. W m. Zembrzus (7678), gm. Chojnowo, pow. Przasnysz, rabując 110 000 zł. W m. Koziczyn (7078), gm. Regimin, pow. Ciechanów dotkliwie pobili sołtysa, rabunku nie dokonano.

Wnioski:
a) Charakter napadów i ich rozmieszczenie wskazywały, że napadów dokonała jedna i ta sama banda – „Tygrysa”. […]
II. Siły grup operacyjnych:
Spec[jalna] kompania spec[jalnego] Baonu w m. Przasnysz, por. Łukasiewicz + 74 żołn[ierzy], I plut[on] 12 komp[anii] spec[jalnego] Baonu w m. Ciechanów, por. Mikunda + 45 żołnierzy.
Wnioski:
Siły i środki potrzebne dla przeprowadzenia działań w dniu 25 II 1950 r. były wystarczające. Wysoka mobilność pododdziałów w znacznym stopniu ułatwiła przeprowadzenie akcji operacyjnej.
[…]
V. Przebieg akcji:
Dnia 25 II 1950 r. o godz. 13.45 pododdziały skoncentrowano w m. Opinogóra (6381), gdzie d[owód]cy kompanii i plutonów otrzymali rozkaz bojowy. O godz. 14.00 pododdziały udały się samochodami na podstawę wyjściową do m. Trentowo (6583), gdzie d[owód]cy plutonów wydali rozkaz d[owód]com drużyn oraz d[owód]cy kompanii przeprowadzili krótkie pogadanki z żołnierzami, po czym przystąpiono do działań.
Po zajęciu i skontrolowaniu obstawy o godz. 14.45 grupa szturmowa kpr. Widockiego + 8 żołnierzy i przedstawicieli WUBP por. Baranowskiego przystąpiła do działań. Po skontrolowaniu 2 sąsiedzkich zabudowań udała się do meliny bandyckiej u Kołakowskiego, gdzie zauważono drzwi w stajni prowadzące do kryjówki bandy zamknięte. Wezwano gospodarza, ażeby otworzył dane drzwi, lecz gospodarz odpowiedział, że drzwi te nie otwierają się, ponieważ są one zawalone słomą od zewnątrz. Biorąc pod uwagę to, że zbliżał się zmrok, co mogło umożliwić ucieczkę bandy, dodano 10 żołnierzy do grupy szturmowej oraz postanowiono wypuścić ze stajni inwentarz, jak konie, krowy, owce, po czym oddać kilka serii z automatu w drzwi i przystąpić do ich wyłamania. Po oddaniu kilku strzałów przedstawiciel WUBP, nie mając dotychczas pewności, że banda znajduje się w skrytce, wezwał ją do poddania się, na co jednak nie otrzymał odpowiedzi ze strony bandy.
Do danego zabudowania przybył kpt. Kania wraz z kpr. Gołębiem, dając rozkaz 5 żołnierzom wycofać się z zabudowania, pozostawiając trzech żołnierzy. Powtórnie oddano serię z automatu w drzwi, po czym kpr. Widocki [z] młotem przystąpił do ich wyłamania. Po czterokrotnym uderzeniu drzwi zostały wyłamane i w tym momencie posypały się strzały ze strony bandy oraz 3 granaty, które nie rozerwały się, jednak na skutek odprysków granitowych kamieni ze strony stajni i rykoszetów zostali ranni strz. Giza, strz. Jasiński i strz. Lasak, mimo ranienia strz. Giza rzucił granat wewnątrz kryjówki bandyckiej, który spowodował wybuch, po czym żołnierze wycofali się z zabudowania, natomiast strz. Szymański, ciężko ranny lub zabity, czego nie można stwierdzić, pozostał w stajni, co stwierdzono po zakończeniu działań. Banda ponownie otworzyła ogień, wydano rozkaz podpalenia sterty, w międzyczasie jeden z bandytów wybiegł ze skryjówki do stodoły drugim wejściem, o którym nie było wiadomo, skąd zabił strz. Zientalaka, który zajmował stanowisko za stodołą. Drugi bandyta w tym czasie wszedł na strych stajni, obstrzeliwując obstawę, pozostali bandyci prowadzili ogień w kierunku podwórza.
Zapalone zabudowanie poczęło się walić, zmuszając bandytów do ucieczki na podwórze, gdzie jeden z bandytów krzyknął: „My giniemy za Polskę Narodową, a wy za co, komuniści?”. Na to strz. Ratajczak odpowiedział: „Wy giniecie za Polskę kapitalistyczną, a my walczymy za Polskę Robotniczo-Chłopską, Polskę Ludową”, po czym bandyci, uciekając w kierunku ustępu, zostali zabici.
Po zlikwidowaniu czterech bandytów przeprowadzono plutonem odwodowym przeszukiwanie zabudowań w m. Osyski i po sprawdzeniu wezwano sołtysa, któremu polecono zaopiekować się żywym inwentarzem należącym do Kułakowskiego.
Biorąc pod uwagę, że banda „Tygrysa” składa się z 6 osobników, przeprowadzono szczegółowe przeszukiwania w m. Radzieje-Bedy (6785), które nie dały żadnych rezultatów.
W m. Osyski pozostawiono pluton pod d[owódz]twem kpr. Chmielewskiego + 1 r[adio]st[acja] z zadaniem dokładnego przeszukania w skryjówce bandyckiej po wygaśnięciu ognia.
Po sprawdzeniu stanu osobowego komp[anii] spec[jalnej] stwierdzono nieobecność strz. Szymańskiego, natomiast żołnierze z tejże kompanii, strz. Idee i strz. Gołębiowski, twierdzili, że widzieli strz. Szymańskiego, jak odjechał z rannymi sanitarką do m. Ciechanów. Po przybyciu do m[iejsca] p[ostoju] Ciechanów i sprawdzeniu okazało się brak strz. Szymańskiego, natychmiast dano rozkaz przez r[adio]st[ację] kpr. Chmielewskiemu dokładnego przeszukania płonącego zabudowania oraz wysłano d[owód]cę specjalnej] kompanii + 15 żołnierzy celem odnalezienia strz. Szymańskiego, którego zwęglone zwłoki odnaleziono o godz. 23.00 w spalonej stajni. Natomiast automat ww. znaleziono przy zabitym bandycie.
VI. Wyniki akcji:
W wyniku przeprowadzonej akcji osiągnięto następujące rezultaty. Zlikwidowano 4 bandytów, w tym:
1. D[owód]ca bandy Żbikowski Ildefons – ps. „Tygrys”,
2. członek Niski Józef – ps. „Brzoza”,
3.[członek] Niedziałkowski – ps. „Huragan”,
4.[członek] nazwisko nieustalone – ps. „Zapora”.

Zdobyto broni:
MP-44 (koza czeska) szt. 1
Karab[in] mauzer [szt.] 2
PPSz-a [szt.] 1
PPS [szt.] 1
Pistfolet] TT [szt.] 3
Pistolet belgijka [szt.] 1
Pist[
olet] kal[iber] 7,65 [szt.] 1
Granaty [szt.] 4
Amunicja różna [szt.] 225
Pieczątkę okrągłą bandy „Tygrysa" z napisem KP NZW [szt.] 1

Straty własne:
2 żołnierzy zabitych, 3 rannych, w tym:
1. strz. Ziętalak Czesław, Spec[jalna] Komp[ania] Specjjalnego] Baonu – zabity,
2. strz. Szymański Emil, [Specjalna Kompania Specjalnego Baonu] -zabity, spalony,
3. strz. Jasiński Zygmunt, [Specjalna Kompania Specjalnego Baonu] – ranny,
4.strz. Lasak Władysław, [Specjalna Kompania Specjalnego Baonu – ranny]
5.strz. Giza Czesław, [Specjalna Kompania Specjalnego Baonu – ranny].

Szef Sztabu G[rupy] O[peracyjnej]                           Dowódca G[rupy] O[peracyjnej]
„C-3"                                                                 "C-3"
Mizera                                                                Kania
kpt.                                                                   Kpt. […]

Źródło: CAW, 1580/75/1463, k. 91-94, oryginał, mps.

Zdjęcia wykonane przez UB. Od lewej: Ildefons Żbikowski "Tygrys" i Władysław Bukowski "Zapora".

Od góry: Henryk Niedziałkowski "Huragan" i Józef Niski "Brzoza".

Po likwidacji „Tygrysa” aresztowano Bronisława i Mariannę Kołakowskich wraz z czwórką dzieci Teresą, Ireną, Zdzisławem i Jerzym. Bronisław i Zdzisław Kołakowscy zostali po okrutnym śledztwie skazani na karę śmierci i straceni 3 lipca 1950 roku. Jerzy Kołakowski był ponad 3 miesiące w areszcie śledczym w Ciechanowie. Wypuszczono go na wolność, ale w wyniku tortur zastosowanych w czasie śledztwa zmarł miesiąc później. Teresa Kołakowska została skazana na 15 lat więzienia. Na podstawie amnestii karę złagodzono jej o jedną trzecią. Marianna Kołakowska wyrokiem WSR w Warszawie została skazana na 8 lat więzienia, z czego odbyła 4 lata.

15 kwietnia 1950 roku patrol Stanisława Kakowskiego „Kaźmierczuka” z grupy „Roja” zlikwidował małżeństwo Henryka i Jadwigę Smolińskich w Osyskach gmina Bartołdy, podejrzewane o poinformowanie resortu bezpieczeństwa o pobycie partyzantów. Spalono także ich zabudowania. Partyzanci pomścili w ten sposób śmierć „Tygrysa”, „Brzozy”, „Huragana” i „Zapory”, choć z dokumentów UBP wynika, że bezpośrednim sprawcą tragedii patrolu „Tygrysa” był agent UB o kryptonimie „Bartosz”. Nie można jednak wykluczyć sytuacji, że wywiad „Roja” ustalił, iż małżeństwo Smolińskich również przyczyniło się w jakiś sposób do zlokalizowania i zagłady patrolu przez grupę operacyjną, czym w efekcie wydało na siebie wyrok śmierci.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" – część 5>
Strona główna>

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (1925 – 1951) – część 5

27 kwietnia Władysław …

27 kwietnia Władysław Grudziński „Pilot” i N.N. „Ketling” zrobili wypad do Pokrzywnicy (pow. ciechanowski). Podczas starcia z patrolem MO zastrzelili funkcjonariusza, wskazanego przez siatkę terenową do likwidacji. Zdobyto przy tym kbk. Po śmierci „Pilota”, UB przejęło jego pamiętnik, w którym zachował się obszerny fragment, opisujący ze szczegółami wydarzenia z 27 kwietnia 1950 r.:

[…] Na kwaterę zaszliśmy o godzinie 1. Do dnia spaliśmy, natomiast rano, kiedy zjedliśmy śniadanie, oczyszczono pistolety i amunicję. Chociaż broń mamy zawsze czystą, ale dzisiaj musimy bardziej liczyć na nią, gdyż jesteśmy obaj tylko z pistoletami i nie możemy się zawieść w razie potrzeby. Od samego rana pochmurnie i przelotny deszcz. Po południu o godzinie 5 pożyczyliśmy od gospodarza 2 cywilne czapki, ponieważ byliśmy z gołymi głowami, a tu deszczowo, po czym posililiśmy się, a po posiłku pożegnano domowych i odmaszerowaliśmy, udając się na spotkanie z jednym naszym człowiekiem. Maszerowaliśmy dzisiaj nie tak jak zawsze, bo w dzień, i nie polami, a drogą. […] dopiero po zachodzie słońca niebo zaczęło się przecierać. Od czasu do czasu wyłonił się zza chmur księżyc blady, otaczała go moc również bladych gwiazd, ciemnym mrokiem nocna cisza, którą zagłuszało rechotanie żab i zerwanie się z łąk stada kaczek i czajek, wrzeszczących tuż-tuż nad naszymi głowami. Maszerowaliśmy do godziny 10. Domowników zastaliśmy już w łóżkach. Po wejściu do mieszkania ów mężczyzna, do którego przyszliśmy, ubrał się i zaczął z nami prowadzić rozmowę na temat kilku komunistów znajdujących się w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Każde zdanie pilnie wysłuchano i rozważono, żeby nie popełnić coś niepożądanego, co by przyniosło hańbę dla nas. Mamy podanych 3 komunistów, dla których można kuli nie żałować. Mamy już opis ich zewnętrzny, jak i duchowy. Dwóch to cywile, a jeden to milicjant. Jutro ma być spęd inwentarza żywego w Pokrzywnicy, więc można ich będzie zrobić, gdyż na pewno będą tam obecni. Po rozmowie położyliśmy się spać.
Nazajutrz rano nie możemy się doczekać wymarszu do Pokrzywnicy po tych gadów, jeszcze jesteśmy bardziej zadowoleni, ponieważ robotę będziemy odstawiać w dzień. Przed południem tego dnia, tj. 27 kwietnia, wysłaliśmy tegoż mężczyznę do Pokrzywnicy w celu zbadania sytuacji przedstawiającej się z tymi komunistami. W krótkim czasie powrócił, nie dając dokładnych wiadomości. […] Przed odejściem tłumaczę swojemu koledze, jak ma się zachować podczas potyczki – śmiało i zdecydowanie. O godzinie 1 robimy wymarsz. Po to wcześniej, aby przepatrzeć Pokrzywnicę [i] oczyścić ją z chwastów, tych najgorszych, naszego społeczeństwa. Idziemy sobie powoli. Słońce z południa przechyla się ku zachodowi, niebo w południe czyste, zaczyna się od strony zachodniej chmurzyć. W drodze westchnąłem do Boga o szczęśliwe przeprowadzenie roboty i szczęśliwe pomyślne wycofanie się. Kto z Bogiem, Bóg z nim, o tym powinien wiedzieć każdy wierzący. Jesteśmy w Pokrzywnicy. Ruch tam jak w małym miasteczku, idziemy drogą do Domosławia w kierunku kościoła. Ja – „Pilot”, dla mniejszego podejrzenia trzymam mały pakunek pod pachą, a jest nim lornetka owinięta w gazetę. Natomiast kolega „Ketling” idzie obok mnie, trzymając prawą rękę w kieszeni, gdzie był pistolet. Miejscowości tej nie znaliśmy dokładnie, a tylko z mapy jej położenie. Na 300 m przed sobą zauważyliśmy auto, ale nie zbaczając ani w prawo, ani w lewo, zbliżamy się ku niemu. Byliśmy jeszcze spory kawałek, [gdy] auto ruszyło i pomknęło w kierunku Pułtuska. Nad nim unosił się tuman kurzu. Na pewno samochód ten zabiera zakupione świnie i bydło. Dochodzimy do krzyżówek i wykręcamy na prawo, w kierunku do kościoła. Chaty tam małe, ponieważ okolica cała i ta miejscowość dostała doszczętnie zniszczona przez działania wojenne, a szczególnie podczas marszu wojsk czerwonych za Niemcami. Na lewo jest kilka baraków, w których mieści się Spółdzielnia i Kasa Stefczyka. Idąc drogą, a doszedłszy naprzeciw owych baraków Spółdzielni, zauważyliśmy w oknie dwóch milicjantów i kilku cywili, gdzie kręciły się również i kobiety. Chcąc zbadać, czy nie ma większej siły komunistów, dalej wolnym krokiem pomijamy baraki. Policja, jak też kilku cywili zwróciło na nas oczy, ale na razie nas [się] nie czepiano. Idziemy prosto do szkoły, po obu stronach drogi łąki rozmokłe, przez które przebiega kręty strumyk, a po obu stronach tegoż strumyka rośnie gęstwina krzewiny i kilkanaście starych olch. Uszliśmy może 150 metrów od baraków – wtem słyszymy: „Halo, halo!", oglądamy się, a milicjant, maszerując do nas, mówi: „Pozwólcie no" – tak ja natychmiast mrugnąłem na kolegę, co mamy robić. Wolnym krokiem zbliżamy się do milicjanta a on do nas. Zatrzymaliśmy się, natomiast milicjant zbliżył się na trzy kroki, stanął i pyta się: „Co wyście za jedni?” Odpowiadam: „A tu, z trzeciej wioski, zaraz, zaraz pokażę dokumenty”. Wtem kolega „Ketling” wyrwał parabellum z kieszeni i chciał wystrzelić w pierś komunisty, a tu masz diable kaftan, w komorze nabojowej był niewypał, tak ja – „Pilot”, natychmiast uchwyciłem niezawodną TT-etkę i wypaliłem dwie sztuki w klatkę piersiową gliny, lecz on natychmiast zrobił w tył zwrot, jeszcze w plecy i głowę otrzymał kilka kul. Karabin rosyjski, który miał ze sobą, zabrano. Przed strzałami zwrócono się o podniesienie rąk do góry, lecz on usiłował chwytać za karabin.
W tym momencie, gdy strzelano do atakującego nas [milicjanta], puszczono dwa strzały do jego kolegi trzymającego w rękach automat, gdy kule gwizdnęły mu przy uszach, skrył się za grube drzewo. Atakować nie mieliśmy szansy, gdyż on miał automat PPSz-a, a my obaj tylko z krótką bronią, a w zabranym karabinie zaledwie 4 naboje. Teraz zaczęliśmy się wycofywać, aby jak najszybciej oderwać się od miejsca wypadku. Do wieczora kawał, dopiero druga godzina. Było tu obecnie zgromadzenie ludzi cywilnych, lecz podczas akcji nikt nie został nawet tknięty. […].
Wycelowaliśmy sobie prosto w las, zagajnik, ciepło się robi, włosy mokre, ale nadzieja jest, że się ochłodzi, gdyż od zachodu strony powiewa mały wiaterek i napływa coraz większe zachmurzenie, na pewno będzie padał deszcz, którego dałby Bóg jak najszybciej. Gdy oddaliliśmy się do trzech km od Pokrzywnicy, siedliśmy na rowie i wylano wodę z butów, po czym dalej w drogę, co było znacznie lepiej maszerować. Ludzie jadący na pole i będący w zagrodach zwracali baczną uwagę na nas, bo my tu popoceni zdobyty karabin dźwigamy. W ogóle cywile nie wiedzą, co się stało. Na razie nie widać pogoni za nami, więc niewiele zwolniliśmy kroku. Teraz nieco pewniej się czujemy, bo już kilka km bliżej lasu, a do tego mamy jedną sztukę broni długiej, tylko niewiele amunicji. Dotarliśmy przez pola do wsi Mieszki Leśniki i stąd wzięliśmy podwodę, i stąd dojechaliśmy do łąk Zabłockich. Już od 10 minut pada drobny deszcz. Na łąkach zwolniliśmy podwodę, ponieważ był tam głęboki rów, przez który nie można było wozem przejechać. Gospodarzowi podziękowano i oświadczono, jeśli będziemy pociągani do odpowiedzialności przez komunistów, to niech oświadczy, że odwiózł jakichś pod Serock. Do widzenia – z Bogiem. Przez wodą napełniony rów przeprawiliśmy się i prosto miedzą kierujemy się na las, po którego skraju biegnie szosa. Zza krzaka czerni lornetowałem, czy nie ma wojska, w lnie i na szosie uważaliśmy, że jeszcze ni
e zdążyli zaskoczyć nam drogi. Nie widać nic, jak tylko jadącą furmankę w jednego konia, a za nią jakiś cywil jechał na rowerze. Idziemy śmiało do lasu, karabin trzymaliśmy pomiędzy sobą, ażeby cywilni ludzie nie zauważyli go. Dochodząc do samej szosy, pilnie obserwujemy, czy nie widać jakiejś łazęgi. Przez szosę nieznacznie przerwaliśmy się do lasu. Teraz poczuliśmy się panami sytuacji. Słońca nie widać, ale uważamy, że już niskawo. Deszcz zaczął padać ulewniej. W lesie po raz drugi polaliśmy podeszwy naftą. Idziemy teraz lasem wolniutko, odpoczywając należycie. Jak w butach, tak na kolanach i plecach mokro. Przesiąkliśmy od deszczu, że suchej nitki nie znalazłby. Doszliśmy do brzegu lasu od strony zachodniej i zatrzymaliśmy się pod rozgałęzioną sosną i z godzinę czasu czekając, jakie będą rezultaty naszej roboty. Nic się nie dało zauważyć prócz szumu drzew i deszczu, grzmotów i błyskawic nic nie widać ani słychać. Cisza panuje, już się zimno zaczyna robić pod tą sosną, bo i z niej leci za kołnierz. Ruszamy stąd do Helenki, ponieważ musimy oddać marynarki wypożyczone, pomimo że deszcz leje w dzień aż piszczy, więc nikt nas nic zobaczy. Bardzo ostrożnie i nieznacznie dotarliśmy do zagrody dziewczyny, podchodząc, ona zauważyła nas oknem i wyskoczyła na podwórko, potem za stodołę, pytamy, co słychać, nic, na razie cisza. Weszliśmy do stodoły i zmieniliśmy bieliznę. Jeden z domowników obserwował naszą drogę, którą wędrowaliśmy do ich budynków. Dziewczę natychmiast przyniosło gorącej herbaty i trochę posiłku. Potem oglądała zdobyty karabin. Deszcz folgował i przestał [padać] zupełnie. Chmury zaczęły niknąć i za chwilę ukazało się na niebie słońce, ale tuż nad samą ziemią. Za godzinę ukryje się zupełnie i będzie ciemno. Domownikom opowiadano cały przebieg zajścia w Pokrzywnicy. Brat tegoż zabitego milicjanta na Matkę Boską wyrażał się bluźnierczymi słowami, a również i ten zabity był nie lepszy. Gdy zrobiła się szarówka na dworze, pożegnaliśmy domowników i przykazano im, jak i sąsiadom, zniszczyć lub dobrze ukryć marynarki, w których byliśmy na robocie. Odeszliśmy z myślą, że będzie noc ciemnawa. Nieprawda, niebo stało się bezchmurne, a księżyc […] świecił sobie jak pan król w nocy na niebiosach, a towarzyszyły mu na niebie małe gwiazdeczki. Wędrujemy teraz do kolegi „Twardowskiego” i „Zrywa”, bo oni naszego powrotu czekają i niecierpliwią się. Tam jest odpowiednia skrytka w słomie, to odpoczniemy na fest. W godzinę czasu spotkaliśmy się z kolegami, którzy ciekawie słuchali opowiadań o przebiegu roboty w Pokrzywnicy. Słomy jeszcze sporo, więc nic nam komuniści nie zrobią. A zresztą słoma niczym, Bóg z wami, będzie nas bronił”.

Apogeum w działalności „Roja” stanowiło planowanie efektownej akcji wzięcia do niewoli gen. Piotra Jaroszewicza, za którego chciał zażądać zwolnienia więźniów politycznych z powiatu ciechanowskiego. Celowi temu służyć miał wypad „Roja” za Wisłę do powiatu garwolińskiego wiosną 1950 r. Materiały archiwalne UBP potwierdzają, że gen. Jaroszewicz w towarzystwie dwóch pułkowników WP na przełomie kwietnia i maja 1950 r. przebywał u krewnych w powiecie garwolińskim. Zasadzka zorganizowana przez „Roja” zakończyła się niepowodzeniem, bowiem gen. Jaroszewicz odjechał wcześniej do Warszawy.

Następny miesiąc przyniósł kolejną tragedię. 23 czerwca 1950 roku PUBP w Pułtusku otrzymał informację, że we wsi Popowo Borowe (pow. pułtuski) przebywa patrol z oddziału „Roja”, pod dowództwem Wacława Grudzińskiego „Pilota”. Zorganizowano obławę, w której wzięło udział około 2 tysięcy żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UB. W akcji użyto samochody pancerne i samoloty, które koordynowały ruch pododdziałów (m.in. 3. batalion 10. pułku KBW dowodzony przez kpt. K. Kanię). Okrążono wieś, przypuszczając, że oddział ukrywa się w zabudowaniach Kazimierza Chrzanowskiego „Wilka”. „Pilot” w pierwszej chwili pojawienia się wojska sądził, że jest to niewielki pododdział. Postanowił dobrać trzech miejscowych, zaufanych ludzi i uzbroić ich, aby przebić się do lasu. Gdy wszedł na drzewo z lornetką, zorientował się, że wojska jest znacznie więcej niż początkowo sądził. Uzbrojonym cywilom rozkazał wracać do domu, aby niepotrzebnie ich nie narażać. „Pilot” rozkazał swoim żołnierzom kierować się do lasu, a sam osłaniał ich z broni maszynowej. Przebiegając przez drogę został ranny w nogi, lecz czołgając się zdołał dotrzeć do swoich kolegów. Z samolotu podawano wojsku przez radiostację dokładne miejsca pobytu partyzantów, na których nacierano samochodem pancernym. Walka trwała prawdopodobnie do wyczerpania się amunicji partyzantów, którzy wcześniej spalili swoje dokumenty. Około południa, 23 czerwca 1950 roku KBW i UB zlikwidowało patrol plut. Władysława Grudzińskiego „Pilota”, w składzie: st. strz. Czesław Wilski „Brzoza”,"Zryw", st. strz. Hieronim Żbikowski „Gwiazda”, st. strz. Kazimierz Chrzanowski „Wilk”. Naoczni świadkowie przypuszczają, że partyzanci zastrzelili się sami, ponieważ wszyscy mieli rany postrzałowe w skroniach. „Rój” chciał pomścić straconych kolegów, lecz było to niemożliwe, ponieważ budynki zdrajcy były strzeżone kilka miesięcy przez KBW , prawdopodobnie aż do śmierci „Roja”.

Partyzanci z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" (patrol "Pilota") polegli 23 VI 1950 r.: Władysław Grudziński "Pilot", Kazimierz Chrzanowski "Wilk", Czesław Wilski "Brzoza","Zryw", Hieronim Żbikowski "Gwiazda".

Władysław Grudziński "Pilot" – zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB.

Hieronim Żbikowski "Gwiazda", poległy partyzant z patrolu "Pilota".

Pozostali przy życiu partyzanci nadal prowadzili działania bojowe przeciwko resortowi MBP, urządzano zasadzki, wykonano dziewięć akcji rozbrojeniowych, w 10 przypadkach wykonano kary śmierci na komunistach, bandytach i rabusiach.
27 lipca w Niedarowie grupa „Roja” zlikwidowała członka Komitetu Powiatowego PZPR w Ciechanowie Alfonsa O. Wracał on motocyklem z zebrania, na którym próbował założyć spółdzielnię produkcyjną. Akcję upozorowano jako wypadek drogowy.
14 sierpnia w Kołakach Małych (gm. Grudusk) zlikwidowano poborcę podatków Kazimierza K., członka PZPR. Zdobyto pepeszę (zlikwidowany miał być funkcjonariuszem MO).

Tablica pamiątkowa w miejscu śmierci "Pilota" i żołnierzy z jego patrolu w Popowie Borowym, 23 VI 1950 r.

Niektóre akcje „Roja” były prawdziwym wstrząsem dla władz komunistycznych, np. wypad 28 sierpnia 1950 r. na stację kolejową w Pomiechówku (pow. nowodworski). Czterech partyzantów pod dowództwem st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” rozbroiło posterunek Służby Ochrony Kolei i zastrzelili dwóch funkcjonariuszy tej formacji. Następnie zatrzymano pociąg i przeprowadzono kontrolę pasażerów. Zlikwidowano dwóch milicjantów z Modlina – Henryka Antosiaka i Wacława Dąbrowskiego, zabrano ich broń. Rozbrojono też dwóch oficerów WP. Dowódca wygłosił antykomunistyczne przemówienie do pasażerów pociągu, po czym oddział wycofał się bez strat.
Do końca
1950 r. wykonano jeszcze kilka akcji zaopatrzeniowych i likwidacyjnych, m.in. 13 listopada zastrzelono milicjanta z Gołymina (pow. ciechanowski) Jana Grynszpanowicza, członka PZPR, na którym zdobyto pepeszę i raportówkę, a 10 grudnia w Ciechanowie zlikwidowano poborcę podatkowego Franciszka B., członka Komitetu Powiatowego PZPR.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" – część 6>
Strona główna>

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (1925 – 1951) – część 6

W nowy, 1951 rok …

W nowy, 1951 rok żołnierze „Roja” weszli z niebywałą fantazją. Obiektem ich brawurowej akcji ekspropriacyjnej stał się Bank Spółdzielczy w Nasielsku. 15 stycznia 1951 r. dwuosobowy patrol z tego oddziału, w mundurach pod płaszczami, w biały dzień wszedł do banku i zabrał 46 512 zł. Odsłaniając mundury, partyzanci powiedzieli pracownikom: „Nie bójcie się, my jesteśmy z partyzantki […] macie dzwonki alarmowe, więc możecie dzwonić. My będziemy w mieście jeszcze godzinę.”
Następnego dnia jedna z grup operacyjnych ścigająca partyzantów po akcji na bank w Nasielsku, złożona z plutonu KBW i pracowników UBP, dopadła partyzantów w wiosce Toruń (pow. pułtuski). Doszło do potyczki, jednak partyzanci zdołali oderwać się od pościgu.

Pierwszy z lewej sierż. Ildefons Żbikowski "Tygrys", trzeci st. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój".

30 stycznie we wsi Kalinówka (gm. Somianka, pow. pułtuski) patrol „Roja” zatrzymał poborcę podatkowego Stefana K. (członka PZPR), który w towarzystwie dwóch pracowników administracji terenowej ściągał od rolników zaległe podatki. Ponieważ Stefan K. wyparł się przynależności do partii, „Rój” puścił go wolno.
9 lutego 1951 r. w gospodarstwie Tadeusza Skoczylasa, we wsi Ostaszewo (pow. pułtuski), patrol „Roja” zlikwidował funkcjonariusza MO Jerzego Lachowskiego, członka PZPR. Po tej akcji Skoczylas zbiegł do partyzantki, przybierając pseudonim „Kot”. Jego oraz Stanisława Tadżaka „Wilka” UB objęło rozpracowaniem agenturalnym o kryptonimie „Rozbitki”, co w niedługim czasie zakończyło się dla „Wilka” tragicznie.

Resort bezpieczeństwa nie dawał ciągle za wygraną i działania operacyjne mające doprowadzić do likwidacji „Roja” i jego ludzi zataczały coraz szersze kręgi. Liczbę agentów i informatorów skierowanych przez UBP do rozpracowania pozostałości jego oddziału można obliczać na kilkaset osób. Większość z nich była zmuszana do współpracy groźbą i szantażem. Zwerbowano tą drogą m.in. agentkę „Magdę”, córkę państwa Burkackich ze wsi Szyszki, u których „Rój" często bywał. „Magda” utrzymywała stały kontakt z „Rojem”, darzącym ją szczególnym zaufaniem i uczuciem – kilkakrotnie prosił ją o rękę. Funkcjonariusze UBP pisali w raporcie, że agentka „Magda” „zdecydowała się oddać „Roja”, mając ku temu szerokie możliwości, ponieważ „Rój” darzy ją kompletnym zaufaniem, co świadczy o tym, że stawiał jej kilkakrotnie propozycję wyjścia za mąż i wstąpienia do bandy”.
Jej rodzice zostali aresztowani przez UB i skazani na karę 6 i 8 lat więzienia. 13 kwietnia 1951 roku wróciła ona z Warszawy, być może była na UB. Według powszechnej opinii pracownicy UBP za wydanie „Roja” obiecali jej zwolnienie rodziców z więzienia, skazanych za współpracę z partyzantami. Wracając ze stacji kolejowej do domu wstąpiła do sąsiadów. Tutaj przyszedł także jej brat, powiedział, że „Rój” z „Mazurem” są u nich w domu i wyszedł. Po krótkim czasie także i ona wyszła. Nie wiadomo tylko czy widziała się z „Rojem” czy nie. Pewne jest, że poszła do nauczycielki i wzięła od niej rower. Pojechała do miejscowości Gzy, około 8 km od Szyszek i tam zameldowała o miejscu kwaterowania „Roja”.

Gospodarstwo Burkackich w kolonii Szyszki, ostatnie miejsce schronienia Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" i Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".

Szopa, w której znajdowała się kryjówka "Roja" i "Mazura".

W wyniku tego donosu 13 kwietnia 1951 r. „Rój”, który przebywał wówczas wraz z Bronisławem Gniazdowskim „Mazurem” w gospodarstwie Burkackich we wsi Szyszki (gm. Kozłowo, pow. pułtuski) został otoczony. W akcji brało udział 270 żołnierzy z I Brygady KBW i nieustalona liczba funkcjonariuszy UBP i MO. Gospodarstwo zostało otoczone potrójnym pierścieniem tyraliery. Akcję grupy operacyjnej wspierał samolot zrzucający flary oświetlające teren. Po kilku godzinach od rozpoczęcia akcji obaj wyszli z ukrycia i podjęli próbę przedarcia się przez kordon przeciwnika. Padli w krzyżowym ogniu broni maszynowej.
Z raportu dowództwa I Brygady KBW z likwidacji st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” i st. strz. Bronisława Gniazdowskiego „Mazura” w dn. 13 kwietnia 1951 r., wnioskować można, że jeden z partyzantów, ciężko ranny, w momencie zbliżania się do niego grupy operacyjnej popełnił samobójstwo.

Bronisław Gniazdowski "Mazur" i Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój", polegli 13 IV 1951 r. w kolonii Szyszki – zdjęcie wykonane przez UB.

A tak wyglądało to w świetle raportu KBW:

Ściśle tajne
Egz. nr 1


Opis
akcji operacyjnej przeprowadzonej w dniu 13 IV [19]51 r. przeciwko bandzie „Roja" w m. kol[onia] Szyszki (4389)


1. Wiadomości o bandzie
Według danych PUBP Pułtusk w m. kol[onia] Szyszki (4389), gm. Kozłowo, pow. Pułtusk przebywa bandyta „Rój” i „Mazur”, uzbrojeni w jeden LMG-42 i 2 pistolety, umundurowani po wojskowemu.
2. Sity pododdziału
3 komp[ania] Spec[jalnego] Baonu w sile 66 ludzi (kpt. Kiziński) oraz jeden plut[on] fizylierów Specpalnej] Kompfanii] Specjalnego] Baonu w sile 30 ludzi, który został przysłany z m[iejsca] p[ostoju] G[rupy] Operacyjnej] „R". 1 i 2 komp[ania] Spec[jalnego] Baonu w sile 170 ludzi (kpt. Goraj), które przybyły na miejsce działań o godz. 21.40.
[…]
5. Decyzja
Na podstawie uzyskanych danych Dowódca Spec[jalnej] Grupy kpt. Kiziński zdecydował siłą 58 ludzi okrążyć melinę, natomiast 12 ludzi pozostawić jako odwód. Jako grupę szturmową użyć plut[on] fizylierów Spec[jalnej] Komp[anii] Spec[jalnego] Baonu w sile 30 ludzi (który miał przybyć na miejsce działania).
6. Przebieg działań
Dnia 13 IV [19]51 o godz. 17.30 dowódca specjalnej grupy kpt. Kiziński otrzymał wiadomość od szefa PUBP Pułtusk, że banda „Roja" w sile 2 przebywa w m. kol[onia] Szyszki (4289-c), gm. Kozłowo, pow. Pułtusk. Po otrzymaniu wiadomości o przebywaniu bandy natychmiast o powyższym powiadomiono Sztab G[rupy] O[peracyjnej] „R", prosząc o udzielenie pomocy.
W międzyczasie dowódca komp[anii] ppor. Światłowski przygotował pododdział do działań, o godz. 17.40 – 3 komp[ania] w sile 66 ludzi + 1 r[adio]st[acja] i 2 psy służbowe (kpt. Kiziński)
z m. Pułtusk przez m. Przewodowo (4397) wyjechała 3 samochodami do m[iejsca] rozładowania Żebry-Folbogi (4392). Po przybyciu do m. Przewodowo (4397) d[owód]ca spec[jalnej] Grupy spotkał się z szefem PUBP, gdzie dokładnie uzgodniono sytuację. Po osiągnięciu m. rozładowania o godz. 18.10 kompania szybkim marszem, omijając zabudowania, osiągnęła m. Dziarno (4291-c), skąd udała się w kierunku zachodnim, kontynuując marsz lasem, gdzie o godz. 18.40 osiągnięto podstawę wyjściową na skraju lasu koord[ynaty] (4289-a-c). Na podstawie wyjściowej d[owód]ca kompanii ppor. Światłowski przystąpił do okrążania 3 zabudowań 2 grupami.
Pierwsza w sile 28 ludzi (kpr. Osioł) z zadaniem okrążenia zabudowy od strony północnej (jak na szkicu nr 1). Druga grupa w sile 28 ludzi (kpr. Szczepaniak) z zadaniem okrążenia meliny bandyckiej od strony południowej. Obie grupy o godz. 19.00 nawiązały styk w rejonie załamania rowu (4288-b). Odwód w sile drużyny znajdował się na skraju lasu (4289). W trakcie okrążania z zabudowania wyjechała furmanka i rowerzysta, udając się w kierunku m. Szyszki (4389-a).
Furmankę i rowerzystę zatrzymano, kierując ich na S[tanowisko] D[owodzenia] d[owód]cy. Po zakończeniu okrążania przeprowadzono dodatkowe rozpoznanie, w wyniku którego stwierdzono, że bandyci znajdują się w zabudowaniu, które jest położone na zachód od drogi (4289) polnej prowadzącej z m. Szczegocin (3489) do m. Szyszki (4489). Na podstawie uzyskanych danych d[owód]ca kompanii zacisnął obstawę jak na szkicu, wariant drugi, o godz. 19.20. Z powodu małej siły wojska i zapadającego zmroku kpt. Kiziński zdecydował nie likwidować bandytów do chwili przybycia Spec[jalnego] Baonu z m. Przasnysz, d[owód]ca którego (3 kpt. Goraj) został powiadomiony o godz. 19.00 przez r[adio]st[ację] o znajdowaniu się bandy „Roja" w okrążeniu. Pierwsza i druga kompania Spec[jalnego] Baonu w sile 170 ludzi (kpt. Goraj) o godz. 19.30 wyjechała z m[iejsca] p[ostoju] G[rupy] Operacyjnej] R-2, wymienione pododdziały na miejsce działań przybyły o godz. 21.40, gdzie d[owód]ca Baonu po zapoznaniu się z sytuacją zdecydował przybyłym wojskiem wzmocnić obstawę przez wstawianie żołnierzy w luki poprzedniej obstawy, cały rejon okrążenia podzielić na cztery odcinki dowodzenia, do likwidacji bandy przystąpić z nastaniem dnia. Siłą pierwszej kompanii uzupełnić obstawę od strony północnej, drugą kompanią natomiast od strony południowej, jeden pluton specjalnej kompanii pozostawić jako odwód.
O godzinie 23.00 w zabudowaniu, w którym przebywała banda, zaobserwowano podejrzane ruchy, po czym zauważono szybko zbliżających się dwóch bandytów w kierunku prawego skrzydła północno-zachodniej części obstawy. Na odległość 40-50 m strz. Mrożek Zdzisław i strz. Lorec Bronisław, zauważywszy zbliżających się bandytów, z pm-ów otworzyli seryjny ogień, po strzałach tych usłyszano jęki bandytów. Ta część obstawy, która w tym czasie zauważyła bandę, otworzyła po nich ogień. Na rozkaz d[owód]cy baonu ogień przerwany, który trwał od trzech do czterech minut. W dalszym ciągu teren oświetlono rakietami w celu zorientowania się w sytuacji, w tym czasie zauważono w odległości około 45 metrów ustawiony na nóżkach rkm i skierowany lufą w kierunku obstawy oraz leżących obok niego dwóch bandytów.
Słysząc jęki, dowódca batalionu kpt. Goraj zdecydował: wysłać grupę w sile trzech ludzi + pies służbowy (ppor. Światłowski) w celu ujęcia jeszcze żywego bandyty. W czasie zbliżania się grupy do rannego usłyszano z ich strony pistoletowy strzał, dowódca baonu, licząc się ze stratami, na linię obstawy wycofał grupę w celu powtórnego użycia grupy i psa służbowego na dłuższej lince. Po wyruszeniu grupy oraz oświetleniu terenu rakietami zbliżająca się grupa zauważyła, że obaj bandyci są zabici (godz. 23.20). Nie ściągając przez całą noc obstawy, około godz. 6.00 dokładnie przeszukano melinę, gdzie wykryto bunkier, w którym to ukrywała się banda. Działania zakończono o godz. 7.00.
7. Wyniki akcji operacyjnej
Zabito bandytów („Rój" i „Mazur") – dwóch.
Zdobyto broni:
LMG-42 (rkm niemiecki w dobrym stanie) – jeden,
Pistolety (Parabellum i P-38) – dwa,
Amunicji różnej – 500 szt.
[…]

Szef Sztabu                                                                           Dowódca I Brygady KBW

Krzemiński                                                                            Kubaszek
mjr                                                                                     mjr

                                                                                         […]


Źródło: CAW, 1580/75/1466, k. 39-42, oryginał, mps.


Zdjęcie pośmiertne Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja".

Zdjęcie pośmiertne Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".

Jesienią 1951 roku dwaj żołnierze „Roja”, Stanisław Tadżak „Wilk” i Tadeusza Skoczylas „Kot” chcieli pomścić śmierć dowódcy. Jednak dom zdrajczyni był strzeżony i żołnierze „Roja” wpadli w zasadzkę UBP. Jak wspomina Pani Burkacka, w nocy z 19 na 20 września, zobaczyła przez okno idących w stronę domu dwóch mężczyzn [„Wilk” i „Kot”]. Nagle padł strzał i „Wilk” został zabity. Według relacji pani Burkackiej, dostał w skroń. Czy możliwe, aby trafił go któryś z żołnierzy zasadzki, nocą, z odległości kilkudziesięciu metrów? Raczej nie. Prawdopodobnie „Kot” był w zmowie z UB od czasu rozpracowania operacyjnego o kryptonimie „Rozbitki”. Podprowadził „Wilka” pod zabudowania Burkackich i tam bez trudu, z bliskiej odległości mógł go zabić. „Kot”, co prawda, został aresztowany, ale po kilku dniach zwolniono go i wrócił do pracy w gospodarstwie.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" – część 7>
Strona główna>

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (1925 – 1951) – część 7

Ostatnim oddziałem …

Ostatnim oddziałem działającym do 14 października 1951 roku, który podlegał „Rojowi”, dowodził Stanisław Kakowski „Kaźmierczuk”. W jego skład wchodzili Henryk Kakowski „Henryk” i Jerzy Miączyński „Bohun”, „Szary”. Od marca 1951 roku grupa „Kaźmierczuka" ukrywała się w gospodarstwie Anastazego Pszczółkowskiego w Kadzielni powiat Przasnysz, na strychu obory. 14 października 1951 roku, rano około godziny szóstej do Pszczółkowskiego przyszedł sąsiad, Edmund Chmielewski, z wiadomością, że wojsko okrążyło wieś. Wkrótce przyszedł patrol trzech żołnierzy KBW i zaczęli przeszukiwać zabudowania. Gdy weszli do obory zostali ostrzelani przez ukrywających się tam partyzantów. Zginął jeden żołnierz bezpieczeństwa. Wojsko zaczęło strzelać pociskami zapalającymi, od których zapalił się dach obory, ogień przeniósł się na stodołę, a następnie na zabudowania E. Chmielewskiego. Zmusiło to partyzantów do opuszczenia kryjówki. Pod osłoną dymu Henryk Kakowski i Jerzy Miączyński próbowali przebić się przez pierścień okrążenia, jednak w trakcie walki zginęli, zaś „Kaźmierczuk” bronił się w płonącej stodole, a nie chcąc dostać się żywym w ręce UBP, popełnił samobójstwo. Ciała zabitych zostały przewiezione do Przasnysza i do dziś nie wiadomo, gdzie spoczywają. Po likwidacji patrolu „Kaźmierczuka” zostali aresztowani przez UB: Anastazy Pszczółkowski, Zenon Chmielewski, Eugeniusz Pszczółkowski, Aleksander Sosnowski i Mieczysław Morawski. Wraz ze śmiercią st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” i patrolu Stanisława Kakowskiego „Kaźmierczuka” przestał istnieć najaktywniejszy oddział Narodowego Zjednoczenia Wojskowego na północnym Mazowszu.

Szczątki Stanisława Kakowskiego "Kaźmierczuka", wydobyte ze spalonej stodoły w Kadzielni, w której bronił się podczas ostatniej walki 14 X 1951 r.

Od góry: Henryk Kakowski "Henryk" i Józef Miączyński "Bohun", "Szary", polegli 14 X 1951 r. w Kadzielni – zdjęcia pośmiertne wykonane przez UB.

Jeszcze za życia „Roja” zaczęła kształtować się o nim zarówno czarna jak i biała legenda. Ta pierwsza kreowana była przez lokalnych działaczy PPR, funkcjonariuszy UBP i MO oraz ich najbliższe otoczenie. Uciekano się do makabrycznych form tworzenia czarnej legendy, np. w 1950 r. rannego partyzanta z oddziału „Roja” przywieziono furmanką do szkoły podstawowej w Nasielsku, aby pokazać dzieciom jak wygląda „faszysta, gad, wróg ludu, zbir”. Zwłoki Dziemieszkiewicza funkcjonariusze UBP upozowali na faszystę przebierając ciało w elementy umundurowania, którego nigdy nie używał np. beret z trupią główką i trupią główką na kołnierzu bluzy – wykonane zdjęcie miało charakter propagandowy.

Upozowane przez funkcjonariuszy UBP zdjęcie Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" z elementami umundurowania, którego nigdy nie używał (beret z milicyjnym orzełkiem i trupią główką, trupia główka na kołnierzu bluzy).

Biała zaś legenda wyrosła wśród żołnierzy NZW i ludności cywilnej z obszaru jego działania. Już za życia stał się legendą, którą spotęgowała heroiczna śmierć. „Rój” był uwielbiany przez żołnierzy i podziwiany za heroizm na polu bitwy. Zawdzięczał to wyjątkowej wyobraźni i opanowaniu taktyki, choć zawsze miał do czynienia z przeciwnikiem górującym liczebnością i uzbrojeniem. W stosunkach pomiędzy dowódcą a żołnierzami obowiązywały formy koleżeńskie – wszyscy zwracali się do siebie kolego. Te poprawne formy wzajemnego odnoszenia się przekładały się także na kontakty z ludnością cywilną, bez pomocy której nie miałby żadnych szans przetrwać w terenie tak długo. Znamienna jest też, wiążąca się ściśle z kondycją moralną oddziałów, strona religijna partyzanckiej obyczajowości, tak charakterystyczna dla życia wsi mazowieckiej, a więc modlitwa kończąca dzień, zamawianie mszy św. za poległych kolegów. Bardzo ciekawym świadectwem tej sfery życia partyzantów NZW są nacechowane głęboką religijnością notatki st. sierżanta Władysława Grudzińskiego „Pilota”, w których ustawicznie przewija się odwoływanie się do opieki Matki Boskiej. Podczas walki w nocy z 9 na 10 listopada 1948 roku w kolonii Wyrąb Karwacki „Pilot" oddawał się w ręce Boga i wołał w duchu: „Matko Najświętsza ocal mnie i osłaniaj swym płaszczem”.

Ryngraf (awers i rewers) Czesława Wilskiego "Zrywa" z patrolu Władysława Grudzińskiego "Pilota", podległego "Rojowi".

Partyzanci dostrzegali w „Roju” jego walory dowódcze. Wiedzieli, że nie oszczędzał siebie, gdy to wydawało się konieczne ze względów taktycznych czy moralnych. Wybierając alternatywę w chwilach wymagających szybkości decyzji, nawet w warunkach wyczerpania czy chwilowej depresji, był na ogół celny i to zapewniło mu tak długi okres zmagań z ustrojem totalitarnym.
O uwielbieniu „Roja” przez jego podkomendnych świadczą słowa piosenki napisanej przez Władysława Grudzińskiego „Pilota” znalezione przez funkcjonariuszy UBP w jego dokumentach:

„Kto raz go widział ten z pamięci już jego rysów nie wymaże,
Kto raz z nim walczył, ten pójdzie gdzie tylko mu rozkaże,
Kto raz miał możność być z nim razem i znosić trudy znoje,
Ten pójdzie pod jego rozkazem dla Polski dać życie swoje.

Dziecięciem prawie jeszcze był gdy las go wpędził w bój,
O Wolnej Polsce zawsze śnił młody rycerski „Rój”.
Nie zraził się, gdy padł mu brat rażony kulą wroga,
W duszę mu wplótł się zemsty bat i zdrajców do dziś smaga.

On porwał Przasnysz i Ciechanów do walki ze zdrajcami,
To on przestrachem jest tyranów i drżą przed nim nocami.
Konopki, Przasnysz i Gąsocin tam krwią swe drogi znaczył,
Na każdym bił i psocił gdzie tylko ich zobaczył.

Spać i jeść nie mógł, gdy dni kilka nie zaszedł im za skórę,
On musiał stale tropić „wilka” i ranić mu pazury.
Dlatego imię jego słynie daleko i szeroko,
Za uczci
wość i odwagę będzie miał stale oko,


Potomność powie o nim dobrze i sławy mu nie ujmie,
Nie zginie jego dobre imię w innych nieprawych tłumie.
Aby dał Bóg, by z trudów Twych i nieprzespanych nocy,
Wyrosła Polska Wielka, Wolna od zdrajców i przemocy.

Dobremu, lecz niestałemu koledze Mietkowi „Rojowi” na pamiątkę Poświęca.”

Ocena działań Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” budzi dziś wiele kontrowersji. Jedno nie ulega wątpliwości, mimo młodego wieku był wspaniałym dowódcą i kolegą. Należał do najwybitniejszych, najbardziej energicznych i zdeterminowanych dowódców terenowych XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Cieszył się poparciem ludności, dzięki któremu mógł tak długo działać i utrudniać komunistom utrwalanie swej władzy. Poległ w walce o wolną i niepodległą Polskę.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (z lewej) z kadrą oddziału.

Apel komendanta Powiatu „Wisła" st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja" do żołnierzy NZW

Narodowe Zjednoczenie M[iejsce] p[ostoju], dnia 28 V 1950 r.
Wojskowe
Komenda Okręgowa „Wisła”
K[omendant] O[kręgu] „Rój”
Zastępca st. sierż. „Pilot”

Koledzy!


Pomimo że straszny wróg wszelkimi metodami stara się nas zniszczyć, my ufni w moc Boską idziemy zawsze naprzód i z każdym krokiem zbliżamy się do chwili zwycięstwa.
Koledzy, nie zrażajmy się tym, że giną co dnia najlepsi synowie Ojczyzny. Nic to. Giną za wiarę i Polskę, a z krwi ich wyrośnie Wielka Chrześcijańska Polska tylko dla prawdziwych Polaków.
Pamiętajmy o tym, żeby zniszczyć chwasty spośród naszego społeczeństwa, a wtedy przystąpimy do odbudowy wielkiego domu rodzinnego, którym jest Wielka Polska.
Koledzy, nie zrażajmy się nawet tym, gdy giną nasi koledzy. Bracia, to są ofiary, po których zbliżamy się do zwycięstwa. Do celu, do którego dążymy, nic nas nie może powstrzymać. My, Narodowcy, idziemy [z] testamentem gen. Sikorskiego i kontynuować go będziemy aż do końca wojny, aż do zwycięstwa.
Koledzy, każdy z Was musi być dobrym żołnierzem, dowódcą i kolegą, bo gdy przyjdzie chwila, że zginie Wasz dowódca, nie hamujcie pracy, a szerzcie Narodową Organizację jako Apostołowie, głosząc słowo Boże wśród pogan.
A więc do czynu, Bracia Koledzy.
Życzę Wam pomyślnej pracy z Bogiem.

K[omendant] O[kręgu] „Rój”

Bibliografia:
1. Kryptonim „Orzeł”. Warszawski Okręg Narodowego Zjednoczenia Wojskowego w dokumentach 1947-1954, wybór i oprac. Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, Jacek Pawłowicz, Leszek Żebrowski, Warszawa 2004.
2. Krzysztof Kacprzak, Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój” i jego oddział jako przykład antykomunistycznego oporu na Ziemi Ciechanowskiej, [w:] Podziemie Niepodległościowe, red. Wiesław Leszek Ząbek, Warszawa-Nadarzyn 1997, s. 125-130.
3. Stanisław Tyc, Gloria victis. Ostatni partyzanci ziemi nasielskiej, [w:] Notatnik Nasielski, nr 53, 03/2006, część 1; nr 55, 05/2006, część 2.
4. Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, Mieczysław Dziemieszkiewicz (1925-1951), [w:] Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944-1956. Słownik biograficzny, t. 3, Kraków-Warszawa-Wrocław 2007, s. 138-141.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" – część 1>
Strona główna>

Nowe wydawnictwo IPN

Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. III


Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. III, Kraków–Warszawa–Wrocław 2007, 816 s., cena 45 zł (seria „Słowniki” t. 4)

W serii „Słowniki” publikowane są opracowania o charakterze encyklopedycznym i biograficznym, poświęcone najnowszej historii Polski. Mają na celu przedstawienie żołnierzy i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, uczestników konspiracji, opozycji i oporu społecznego z lat 1939–1989.

„Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny” jest zapisem życiorysów ludzi, którzy nie pogodzili się z powojenną rzeczywistością i w najtrudniejszych czasach prowadzili walkę o niepodległą Polskę. Pozwala zrozumieć ich motywacje i drogi życiowe, a także formy i skalę oporu przeciw komunistycznej władzy w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. Autorami biogramów zamieszczonych w prezentowanej publikacji są znawcy powojennej historii Polski, którym udało się dotrzeć do skrywanych w okresie PRL dokumentów i świadectw. W przygotowaniu kolejny tom.

Poprzednie tomy:

1. Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. I

2.
Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. II

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

Strona główna>

Wykład „Stanisław Sojczyński i KWP"

Wykład „Stanisław Sojczyński i Konspiracyjne Wojsko Polskie”
Łódź, 19 czerwca 2007 r.


Łódzki Oddział Instytutu Pamięci Narodowej zaprasza na wykład dr. Tomasza Toborka z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Łodzi, zatytułowany „Stanisław Sojczyński i Konspiracyjne Wojsko Polskie”. Spotkanie odbędzie się 19 czerwca br. w Księgarni Wojskowej im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” przy ul. Tuwima 43 w Łodzi. Wystąpieniu będzie towarzyszył pokaz filmu „O nas się jeszcze Polska upomni”. Jego autorka – Alina Czerniakowska – rozpocznie tego dnia w Łodzi zdjęcia do nowej produkcji poświęconej KWP.
Początek spotkania o godz. 18.00.
Wstęp wolny.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

Strona główna>

Wystawa IPN we Włodawie

Otwarcie wystawy "Zaplute karły reakcji. Polskie podziemie niepodległościowe 1944-1956”, Włodawa, 18.06.2007 r.


Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, Włodawski Dom Kultury oraz Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział we Włodawie zapraszają na uroczyste otwarcie wystawy „Zaplute karły reakcji. Polskie podziemie niepodległościowe 1944-1956” w dniu 18 czerwca 2007 r. o godz. 12:00, które odbędzie się w holu Kina WDK we Włodawie.
Podczas otwarcia zaprezentowany zostanie film dokumentalny i wygłoszony referat, nawiązujące do tematyki wystawy, przygotowane przez pracowników OBEP IPN.

Wystawę będzie można oglądać od 18 czerwca do 31 sierpnia 2007 r., od poniedziałku do niedzieli w godzinach otwarcia Kina (16:30 – 19:00) lub w ciągu dnia, po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym lub osobistym w sekretariacie Włodawskiego Domu Kultury, Włodawa, Al. J. Piłsudskiego 10, tel. (0-82) 57-21-751.

Celem wystawy jest wyeksponowanie najważniejszych zjawisk determinujących charakter polskiej konspiracji niepodległościowej lat 1944–1956. Zamierzeniem autorów wystawy jest ukazanie w symboliczny sposób, poprzez fotografie, tego, co stanowiło istotę podziemnej Polski.
Komentarz stanowią nadtytuły chronologicznie ułożonych plansz.
Użyte w tytule sformułowanie „zaplute karły reakcji” to pogardliwe określenie ludzi podziemia upowszechniane przez propagandę komunistyczną, która dążyła nie tylko do unicestwienia konspiratorów, lecz także do zohydzenia ich pamięci. Zderzenie tego propagandowego, powszechnie znanego hasła z prezentowanym materiałem pokazuje dramat ludzi którzy podjęli decyzję walki podziemnej.

Na wystawie można zobaczyć m.in. wykonane przez UB zdjęcia żołnierzy podziemia schwytanych oraz zabitych; fotografie partyzantów AK internowanych w obozie NKWD na Majdanku, zdjęcia z procesu przywódców Polski Podziemnej. Są też fotografie leśnych oddziałów wykonane przez partyzantów; zdjęcia ziemianek i bunkrów, w których się ukrywali czy mapy pokazujące działalność oddziałów podziemia. Zaprezentowano również kopie ulicznych plakatów wymierzonych w podziemie niepodległościowe, a w tym obwieszczenia informujące o skazaniu na śmierć żołnierzy podziemia oraz protokoły wyroków śmierci.
Osobno przedstawiono działalność młodzieżowych, szkolnych i harcerskich grup oporu oraz losy ostatniego żołnierza podziemia, Józefa Franczaka pseudonim "Laluś", który został zastrzelony przez grupę operacyjną SB w 1963 r. na Lubelszczyźnie.

Wystawa została przygotowana przez pracowników lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Wszystkie materiały zaprezentowane na wystawie pochodzą ze zbioru przygotowanego do publikacji IPN "Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944 – 1956", która ma się ukazać latem.

Źrodło: IPN O/Lublin, WDK, PTH O/Włodawa

Odsłonięcie pomnika


Uroczyste odsłonięcie i poświęcenie Pomnika ku Czci Poległych Żołnierzy Obwodu Włodawskiego WiN


Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość Koło we Włodawie oraz Wójt Gminy Hańsk zapraszają na uroczystości odsłonięcia i poświęcenia Pomnika ku Czci Poległych Żołnierzy Obwodu włodawskiego WiN Henryka Wybranowskiego ps. „Tarzan” i Jana Torbicza ps. „Łoś”, które odbędą się w niedzielę, 17 czerwca 2007 r. o godz. 12:00 w Macoszynie Małym (woj. lubelskie, pow. Włodawa – dojazd drogą Włodawa – Chełm).

Henryk Wybranowski ps. „Tarzan”



6 listopada 1948 r. w Macoszynie, otoczeni przez obławę UB, zginęli dwaj żołnierze z oddziału ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”, Henryk Wybranowski „Tarzan”, „Panek” [ur.1924] i Jan Torbicz „Łoś” [ur.1920]. Żona „Łosia” została zabrana do więzienia, jej sześcioletnią córkę Janinę przygarnął dziadek. „Łoś” był bratem Stanisława Torbicza ps. „Kazik”, który po zamordowaniu brata musiał na stałe dołączyć do grupy „Żelaznego” i poległ wraz z nim 6 października 1951 roku w Zbereżu nad
Bugiem.

Oto jak w swojej kronice opisał to zdarzenie por. „Żelazny”:
„Nadchodziła zima, a ja sam, jak również moi ludzie nie posiadaliśmy ani ubrania zimowego, bielizny, ani też kożuchów. Postanowiłem to wszystko kupić, a w międzyczasie przyszykować kilka kryjówek dla przezimowania, tak w domach, jak i w lasach. Dla zrobienia kryjówek posłałem do ludzi, z któremi uprzednio o tem rozmawiałem, „Tarzana” jako specjalistę w tej dziedzinie. Sam pozostałem z resztą ludzi i przyszykowałem kiłka kryjówek w lesie, które zaopatrzyłem we wszelką żywność (kartofle, warzywa, mięso, cukier, itp.) oraz w drzewo. Po ukończeniu tych robót, udałem się na kilka dni w teren koło Włodawy, gdzie dowiedziałem się, że przed paroma dniami poległ „Tarzan”.
Jak się potem okazało, został on na skutek zdrady jednego z naszych ludzi, Władysława Fijewskiego ps. „Żuk II” zam. we Włodawie, okrążony na kol. Macoszyn, gm. Wola Uhruska przez ubeków. W trakcie strzałów „Tarzan” został raniony, na skutek czego sam się dobił, nie chcąc się żywcem dostać w ręce katów z UB. Razem z nim zginął wtedy gospodarz Jan Torbicz ps. „Łoś”, u którego „Tarzan” miał polecenie zrobić ostatnią z nakazanych kryjówek.[…] Śp. „Tarzan” nazywał się Henryk Wybranowski, zam. we Włodawie przy ulicy Zabagonie nr 7. W poległych „Tarzanie” i „Łosiu” utraciłem najlepszych ze swoich ludzi. Obaj oni zostali zabrani po śmierci przez UB i prawdopodobnie pochowani na włodawskim kierkucie. Wkrótce po tej akcji, w której obaj w. wym. zginęli, kazał komendant UB zbiegłym się na pomoc dla UB ormowcom ze wsi Macoszyn zrabować całą gospodarkę „Łosia”, co ci też chętnie uczynili. Najbardziej aktywni byli przy tym i najwięcej narabowali ormowcy: Franciszek Urbanek i Mieczysław Urbanek oraz Duryś Helena i Matuszewski.
W następstwie tego, dowiedziawszy się od ludzi, kto był przyczyną i zdrajcą, udałem się do wsi Macoszyn w parę dni potem i zastrzeliłem tam szpicla – zdrajcę, wymienionego Władysława Fijewskiego
„.

W kronice trzeciej „Żelazny” doda:
„Nadmienić tu trzeba, do jakiego stopnia zdrada zaczęła ogarniać naszych ludzi, skoro wymieniony zdrajca Fijewski był za okupacji niemieckiej wspólnie z bratem moim „Jastrzębiem” [Leon Taraszkiewicz, poległ 3 I 1947 r.] w jednym oddziale partyzanckim. Po wejściu sowietów był wspólnie w jednym oddziale znów z nami, siedział 10 miesięcy na Zamku w Lublinie, zwolniono go na podstawie amnestii w 1947 r. Oprócz tego znałem Fijewskiego od młodych lat szkolnych, bo razem chodziliśmy do szkoły”.

Henryk Wybranowski ps. „Tarzan” z siostrą.

A tak ten dramat relacjonowała siostra „Tarzana”:
„Na długo przedtem zaczął się do mnie niby zalecać milicjant Gienek Gąsiorek, ale był to raczej podstęp. UB tym sposobem chciało uchwycić jakiś trop na brata, a poprzez niego i na „Żelaznego”. To była sobota, gdy Gąsiorek wszedł uśmiechnięty i powiedział, że koło Macoszyna zabili bandytę… Kiedy przywieźli brata do Włodawy i kazali go rozpoznawać, Gąsiorek był tak łaskawy, że oddał mi medalik i różaniec brata. Henryk miał prawie urwaną nogę, co potwierdziła Mela Szczepanowska, którą też wzięli do rozpoznawania „Tarzana”, przywieźli ją specjalnie w tym celu z aresztu w Parczewie. Potem jeszcze Gąsiorek opowiadał mi, że „Łosia” rzekomo zabił sam „Tarzan”: ubecy kazali „Łosiowi” założyć czapkę milicyjną i wejść po drabince na stryszek nad oborą, gdzie znajdował się „Tarzan”. Ten rzekomo strzelił do „Łosia” sądząc, że to jakiś milicjant. Ale ja w to nie wierzę, to oni sami zamordowali obydwu”.

Czerwiec 1947 r. Żołnierze Obwodu WiN Włodawa. Stoją od lewej: Henryk Wybranowski „Tarzan”, poległ w Macoszynie 6 XI 1948 r., d-ca por. Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, poległ 6 X 1951 r. w Zbereżu n/Bugiem, Mieczysław Małecki „Sokół” poległ w Hańsku 11 X 1947 r., Stanisław Pakuła „Krzewina” (skazany na wieloletnie więzienie).




Macoszyn, 17 czerwiec 2007 r.
GLORIA VICTIS !!!

Strona główna>

Uroczystości rocznicowe


Uroczystości poświęcone działalności i 57. rocznicy likwidacji II Inspektoratu Zamojskiego AK


Stowarzyszenie Żołnierzy Oddziałów Partyzanckich Okręgu Lubelskiego "Wolność i Niezawisłość" oraz Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Lublinie serdecznie zapraszają na uroczystości poświęcone działalności i 57. rocznicy likwidacji II Inspektoratu Zamojskiego AK, które odbędą się 20 czerwca 2007 r. w Radecznicy (woj. lubelskie).

Program uroczystości:

Godz. 11.00 – Msza Św. w Sanktuarium św. Antoniego z Padwy w Radecznicy,
Złożenie kwiatów przy tablicy upamiętniającej represjonowanych zakonników z klasztoru OO. Bernardynów w Radecznicy i żołnierzy Inspektoratu Zamojskiego AK

Ok. 13.00 – sesja historyczna w siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej w Radecznicy:

Referaty:
Dr Rafał Wnuk: II Inspektorat Zamojski AK
Dr Jacek Wołoszyn: Losy szkolnictwa wyznaniowego w Polsce po 1944 r.

Projekcja filmu dok.: "Konspiracja w klasztorze" (reż A. Sikorski)

Ok. 15.00poczęstunek

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej