54. rocznica śmierci sierż. "Lalka"

54. rocznica śmierci sierż. Józefa Franczaka "Lalka"ostatniego żołnierza niepodległej Polski

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Józef Franczak "Lalek" (1918-1963)

54 lata temu, 21 października 1963 roku, w obławie funkcjonariuszy SB (Służba Bezpieczeństwa) i ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej) we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz niepodległej II Rzeczypospolitej. Jego siostry, dopiero 20 lat później mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.

Po wieloletnich poszukiwaniach, w styczniu 2015 r., śledczy z Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli czaszkę ostatniego
partyzanta podziemia niepodległościowego st. sierż. Józefa Franczaka ps. "Laluś", "Lalek"
w zbiorach
Uniwersytetu Medycznego w Lublinie
. To efekt śledztwa prowadzonego przez lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Siostra
Józefa Franczaka – Celina Mazur i jego syn Marek Franczak przy grobowcu
"Lalka" na cmentarzu w Piaskach (fot. Mariusz Kamiński, 2008).

Przez
lata utrzymywała się wersja, że "Lalka" zadenuncjował sąsiad – Wacław
Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Tak myślała rodzina i
okoliczna ludność. To oskarżenie powielił i utrwalił na wiele lat Henryk
Pająk, m.in. w książce "Uskok kontra UB". Tymczasem obciążony został
niewinny człowiek!
Jak wynika z akt znajdujących się w IPN SB wydał
bezpiece TW "Michał" – Stanisław Mazur – stryjeczny brat Danuty Mazur
(narzeczonej "Lalka" i matki jego syna). Pozostawał poza podejrzeniami
właśnie dzięki opinii mieszkańców podlubelskich miejscowości, dla
których zdrajcą był Wacław Beć. Nie zmienił tego fakt, że 12 czerwca
1964 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Becia na 5 lat więzienia za
współpracę z "Lalkiem".
Z bezpieką Stanisław Mazur współpracował
jeszcze długo po śmierci "Lalka". Trwała ona od przełomu 1962/63 r. do
11 maja 1967 r. TW "Michał" przekazywał m.in. informacje o nastrojach
ludności wsi, w których wcześniej ukrywał się Franczak i rozpracowywał
jego najbliższych współpracowników. To prawdopodobnie na podstawie
donosów Mazura aresztowano i osądzono Wacława Becia. Za kapowanie dostał
w sumie 12.050 zł, z tego prawie połowę – ok. 5000 zł za ustalenie
miejsca pobytu "Lalka"
w 1963 roku.

Odnowiony nagrobek sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" na cmentarzu w Piaskach.

1963…
to był niesamowity rok. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina
Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę
imperialistom – The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w
Polsce…? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew
Pietrzykowski
po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman
Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i
wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na
odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w
Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka
bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew
Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.

No
i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie
podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były
AK-owiec. Ten ostatni polski partyzant z bronią w ręku przeciwstawiał
się komunistycznemu zniewoleniu dokładnie 24 lata.


Sierż. Józef Franczak "Laluś", "Lalek" był ostatnim partyzantem polskiego podziemia
niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia
Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan
Kozic Górnych
. Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do
Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w
Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu
się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji
niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie
plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego
przez komunistów "ludowego" WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd
Polowy II Armii WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy
AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował.
Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.


Józef Franczak "Lalek"

Rozpoznany,
powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w
obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu
uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech
funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów
zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka".
Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z
pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od
czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów
lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące
aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na
temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych
funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność
zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do
zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz
wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach
komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je
grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku
jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a
dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł
jedynie "Laluś". W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W
czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch.
Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego,
ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze
ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych.
Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB,
niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.


1947
rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor",
kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty
Waśkowicz "Strzała".

"Lalek"
nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez
wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak
szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła
około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za
udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok
więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z
uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego
życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć,
że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat
więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z
jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że
za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego
więzienia.

W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w
najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi
wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia
powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia
1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania
swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża,
obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze
UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano
konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i
środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W
domach członków najbliższej rodziny "Lalusia" oraz jego najbliższych
współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach
sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w
których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w
oczekiwaniu na pojawienie się "Lalusia". Bezskutecznie.

Na
początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie
udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia
lub likwidacji "Lalusia". Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty
Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie "materiałów
kompromitujących" oficerom  SB udało się go zwerbować jako tajnego
współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące
dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie
współpracownikami "Lalusia". Jako bliski krewny darzony był przez nich
zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z "Lalusiem". Przez
następne trzy miesiące SB przy pomocy TW "Michała" coraz bardziej
osaczała "Lalusia". 20 października 1963 roku agent wyposażony w
aparaturę podsłuchową spotkał się z Józefem Franczakiem. W okolicy oczekiwała
grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60
funkcjonariuszy ZOMO.
Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii
środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych
oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW "Michał"
przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu
się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym "Laluś"
został przywieziony na spotkanie.

21 października 1963 roku
zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35
funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych.
O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla –
zostały okrążone. "Laluś" zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował –
udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do
zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął
uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po
kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w
Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie
złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie.
Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce
pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy do
rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.

21
października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane
przez SB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.


Wykonane przez SB pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka ps. "Lalek". Jak widać, ciało jeszcze w całości…

11
maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru
Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek".


Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".

21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.

17 marca 2008 r. Prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z
Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi
wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek"
.
Józef Franczak
odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej
Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek
Franczak.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:

Prawa autorskie>

Pogrzeb płk. "Jara" i ppor. "Eama" w Radecznicy

Uroczystości pogrzebowe płk. Mariana Pilarskiego "Jara" i ppor. Stanisława Biziora "Eama", 13 i 14 X 2017 r.

W piątek 13 października 2017 r. kondukt pogrzebowy wyjedzie z Lublina zatrzymując się w Sitańcu, Zamościu, Tyszowcach oraz w miejscowości Mokrelipie. Następnego dnia odbędą się główne uroczystości pogrzebowe w Radecznicy. Organizatorami wydarzenia są: wojewoda lubelski, Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość, Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Stowarzyszenie „Głos Bohatera”, organizacje kombatanckie i służby mundurowe.

Program uroczystości pogrzebowych

13 października 2017 r. (piątek)

  • 9.00 – Lublin, Zakład Medycyny Sądowej, ul. Jaczewskiego 8 – uroczyste wyprowadzenie szczątków śp. płk. Mariana Pilarskiego „Jara” i śp. ppor. Stanisława Biziora „Eama”
  • 9.30 – Wyjazd konduktu pogrzebowego do Sitańca
  • 11.00 – Sitaniec, kościół pw. św. Bartłomieja Apostoła – modlitwa w intencji Bohaterów
  • 11.45 – Wyjazd konduktu pogrzebowego do Zamościa
  • 12.00 – Zamość, kościół garnizonowy pw. św. Jana Bożego – modlitwa Anioł Pański oraz różaniec prowadzony przez żołnierzy
  • 14.10 – Wyjazd konduktu pogrzebowego do Tyszowiec
  • 15.00 – Tyszowce, kościół pw. św. Leonarda – Koronka do Bożego Miłosierdzia
  • 16.00 – Wyjazd konduktu pogrzebowego do Mokregolipia
  • 17.30 – Mokrelipie, kościół pw. Znalezienia Krzyża Świętego – Msza św. i warta honorowa: grupy rekonstrukcyjne, OSP do godz. 22.00

14 października 2017 r. (sobota)

  • 9.00 – Mokrelipie, kościół pw. Znalezienia Krzyża Świętego – nabożeństwo
  • 9.50 – Wyprowadzenie szczątków z kościoła i przejazd do Radecznicy
  • 10.10 – Radecznica, uformowanie konduktu i przejście ze skrzyżowania ulic Zamojskiej i Uście do Bazyliki pw. św. Antoniego Padewskiego
  • 11.00 – Msza św. w intencji Bohaterów w Bazylice
  • 12.30 – Uroczysty pochówek w kryptach pod Bazyliką


Marian Pilarski – pseud. „Grom”, „Bończa”, „Jar”, „Olgierd”, mjr, żołnierz zawodowy Wojska Polskiego, oficer Związku Walki Zbrojnej – AK i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.
Urodził się 30 sierpnia 1902 r. w Pisarzowicach k. Krakowa, był synem Franciszka i Marii z d. Mrawczyńskiej. W listopadzie 1918 r. uczestniczył w obronie Lwowa. W czasie wojny polsko-bolszewickiej został dwukrotnie ranny. W okresie międzywojennym służył w 83. pp w Kobryniu. We wrześniu 1939 r. walczył w składzie Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”. Po bitwie pod Kockiem dostał się do niewoli niemieckiej. Zbiegł z transportu do Niemiec. Od 1940 r. był członkiem ZWZ-AK w Obwodzie Tomaszów Lub. Po wkroczeniu Armii Czerwonej pozostał w konspiracji. Pełnił funkcję komendanta i wykładowcy szkoły podchorążych AK. W lipcu 1946 r. został mianowany komendantem Obwodu WiN Zamość. W kwietniu 1947 r. ujawnił się przed PUBP w Zamościu, jednakże już wkrótce powrócił do konspiracji i rozpoczął formowanie II Inspektoratu Zamojskiego AK. Objął w nim funkcję dowódcy. Aresztowany 12 kwietnia 1950 r. w Zamościu przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z 16 października 1951 r. skazany na karę śmierci, którą wykonano 4 marca 1952 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.
Szczątki Mariana Pilarskiego odkryto 23 stycznia 2017 r. na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.

Stanisław Bizior – pseud. „Śmigło”, „Eam”, ppor. rez., żołnierz Związku Walki Zbrojnej – AK i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.
Urodził się 15 kwietnia 1918 r. w Szczebrzeszynie, był synem Pawła i Katarzyny z d. Jóźwiakowskiej. W 1940 r. wstąpił do ZWZ, pełniąc służbę w oddziale Tadeusza Kuncewicza „Podkowy”. Ukończył konspiracyjny Kurs Podchorążych Rezerwy. Po wkroczeniu Sowietów został zmobilizowany do WP. Zdezerterował z kursu oficerskiego w Zjednoczonej Szkole Lotniczej WP w Zamościu. Wiosną 1946 r. podjął działalność konspiracyjną w Obwodzie WiN Zamość, obejmując funkcję komendanta żandarmerii. W maju 1946 r. brał udział w akcji rozbicia więzienia w Zamościu, w wyniku której uwolniono ponad 300 więźniów. Ujawnił się 31 marca 1947 r. przed PUBP w Zamościu. W marcu 1948 r. wstąpił do II Inspektoratu Zamojskiego AK pod dowództwem Mariana Pilarskiego „Jara”. Pełnił funkcję dowódcy żandarmerii, a zarazem komendanta Rejonu Sitaniec w Obwodzie Zamość. Aresztowany 13 kwietnia 1950 r. w Zamościu przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z 16 października 1951 r. skazany na karę śmierci, którą wykonano 4 marca 1952 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.
Szczątki Stanisława Biziora odkryto 23 stycznia 2017 r. na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.

64. rocznica śmierci kpt. "Huzara"

64. rocznica zamordowania kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

64
lata temu, 11 października 1953 r., w białostockim więzieniu
komunistyczni bandyci zamordowali ostatniego dowódcę 6. Brygady
Wileńskiej AK, legendarnego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara".

Kazimierz
Kamieński "Huzar" należał do najdłużej i najskuteczniej walczących
żołnierzy Polski Podziemnej. Do dziś jest dla mieszkańców Podlasia
legendą, a dla historyków symbolem pokolenia, które nie zawahało się
stawić opór obu najeźdźcom, przechodząc długą drogę od lokalnych
konspiracji niepodległościowych, poprzez ZWZ-AK, następnie struktury
poakowskie (AKO) i Zrzeszenie "WiN", by zakończyć swój szlak w szeregach
niezależnych organizacji poakowskich. Wojenne oraz powojenne dzieje
Kazimierza Kamieńskiego i jego podkomendnych to trzynaście lat
nieprzerwanej walki z obydwoma wrogami wolności Polski – z hitlerowskimi
Niemcami i z komunistami, zarówno z Sowietami, jak i z rodzimymi
zdrajcami Ojczyzny.

Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" w wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN
– został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r.
aresztowany. W końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach
i Ciechanowcu kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego pięciu
żołnierzy skazano na karę śmierci. Rada Państwa odmówiła skorzystania z
prawa łaski. Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem
najbardziej brutalnej komunistycznej propagandy – żołnierzy Armii
Krajowej oskarżano w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich
pobudek, itp. Te propagandowe kłamstwa powtarzali później, niemal do
czasów nam współczesnych, sprzedajni historycy, literaci i publicyści. 
Oprócz kpt. "Huzara", w dniach 22 IX i 11 X 1953 r., zamordowano również
pięciu jego żołnierzy. Byli to:

  • Mieczysław Grodzki  "Żubryd",
  • Wacław Zalewski "Zbyszek",
  • Kazimierz Parzonko "Zygmunt",
  • Kazimierz Radziszewski "Marynarz",
  • Józef Mościcki "Pantera".

Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane…

GLORIA VICTIS !


Od lewej: ppor. Witold Buczak "Ponury", kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar", N.N.

Patrol oddziału "Huzara". Od lewej: Mieczysław Grodzki "Żubryd", Eugeniusz Tymiński "Ryś", Tadeusz Kryński "Rokita", Stanisław Gontarczuk "Rekin". Zdjęcie z 1950 r.

Podlasie,
prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego
"Huzara", stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus", 22 sierpnia
1952 otoczony przez GO UB-KBW popełnił samobójstwo, Józef Brzozowski
"Zbir", "Hanka", zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski "Zbyszek", zamordowany 11 X 1953 r. w więzieniu w Białymstoku,
ppor. Witold Buczak "Ponury", zginął w walce z KBW 28 maja 1952 r.,  NN
"Jurek", Eugeniusz Welfel "Orzełek", zginął w walce z KBW 30 IX 1950 r.


Podlasie 1951 r., kadra oddziału "Huzara". Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak "Tygrys" († 10 V 1952), Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Wacław Zalewski "Zbyszek" († 11 X 1953), Józef Mościcki "Pantera" († 22 IX 1953), siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952).

Żołnierze kpt. "Huzara". Chwila odpoczynku przy muzyce, od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953), Kazimierz Radziszewski „Marynarz” († 22 IX 1953) i NN.

Pierwszy z lewej: agent MBP wprowadzony w początkowej fazie rozgrywki z "Huzarem" – Janusz Terlikowski, były akowiec z Obwodu AK Bielsk Podlaski, a w 1952 r. TW "Rytel", "Ryglewski".

Marian Strużyński vel Reniak.
Zdrajca i agent UB wprowadzony do oddziału kpt. "Huzara", sprawca
aresztowań i śmierci wielu wybitnych żołnierzy Niepodległościowego
Podziemia, m.in. w 1949 r. oddziału "Wiarusy", skupiającego byłych żołnierzy mjr. Józefa Kurasia "Ognia", działający na Podhalu.



Kpt. Kazimierz Kamieński „Gryf", „Huzar",
ur. 8 I 1919 r. we wsi Markowo Wólka gm. Piekuty pow. Wysokie
Mazowieckie, w rodzinie pochodzenia drobnoszlacheckiego (jego ojciec
posiadał duże gospodarstwo i jednocześnie pełnił funkcję wójta tej
wioski). Ukończył Gimnazjum Handlowe w Wysokiem Mazowieckiem. Następnie
jako prymus ukończył 10-miesięczną szkołę podchorążych rezerwy
kawalerii, po czym skierowany został do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w
Grudziądzu. Szkolenie zakończył uzyskując stopień kaprala podchorążego
rez. kawalerii. Otrzymał przydział do 9 psk (Dywizjon Osowiec). W
szeregach tej jednostki wziął udział w wojnie obronnej 1939 r.,
przechodząc jej cały szlak bojowy. Brał udział m.in. w walkach na
pograniczu z Prusami Wschodnimi, oraz w dalszych działaniach odwrotowych
– aż po Lubelszczyznę. Po dołączeniu do Grupy Operacyjnej "Polesie"
uczestniczył w ostatnich bitwach Września w rejonie Kocka jako konny
łącznik pomiędzy dowódcą 9 psk i dowódcą GO "Polesie" (podczas tej
służby zabito pod nim cztery konie, on sam odniósł tylko lekkie
kontuzje). Dostał się do niewoli niemieckiej, z której od razu zbiegł,
jeszcze w październiku 1939 r., i powrócił w rodzinne strony, na teren
okupacji sowieckiej. W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940
r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw.
Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez
NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić
dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji
niemieckiej pełnił pod pseudonimem "Gryf" różne funkcje dowódcze w
Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu
terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do
lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas
przez ppor. Romana Ostrowskiego "Wichra". Uczestniczył w akcjach
zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod
Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie
(likwidacja bandy komunistyczno – rabunkowej) i w akcji "Burza" w lipcu
1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK-AKO-WiN Obwodu
Wysokie Mazowieckie.

Działalność
"po wyzwoleniu" rozpoczął późną jesienią 1944 r. z przydzielonym przez
Komendanta Obwodu czteroosobowym patrolem. Po kilku miesiącach miał już
spory oddział partyzancki w sile plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe
grupy dyspozycyjne i partyzanckie). Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw
UBP, KBW, NKWD i ich agenturze. Awansowany do stopnia podporucznika (2
XI 1943 r.), porucznika (1 VI 1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na
kapitana (30 IV 1946 r.). Za męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem
Walecznych. W okresie amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego
oddział został rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam
nadal ukrywał się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych
żołnierzy AK – WiN ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co
pozwoliło na odbudowę oddziału partyzanckiego. W maju 1947 r.
podporządkował się por./kpt. "Młotowi", zaś dowodzona przez niego grupa
weszła na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej AK. Po
śmierci "Młota" w czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu
patrolami 6. Brygady Wileńskiej AK.

O
poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców Podlasia świadczy fakt, że
utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r. W wyniku prowokacji
przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN
– został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r.
aresztowany. 26 III 1953 r. skazany na karę śmierci przez WSR w
Warszawie w procesie pokazowym na sesji wyjazdowej w Łapach i 11 X 1953
stracony w więzieniu w Białymstoku (miejsce pochówku nieznane).

11
listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie
kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia
Polski "Polonia Restituta".

18 listopada 2007 roku, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika
upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy
z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6.
Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.

Pomnik Fundacji "Pamiętamy" w Wysokiem Mazowieckiem upamiętniający kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy.

Zainteresowanych
historią walki kpt. "Huzara" i jego żołnierzy  zapraszam również do
pobrania i lektury publikacji  wydanej przez Fundację "Pamiętamy" – Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” – ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę]>
Czytaj również:

Strona główna>
Prawa autorskie>

WARTO PRZECZYTAĆ… (107)

Grzegorz Gaweł, Ziemowit Kalinowski
Do końca byli wierni Bogu i Ojczyźnie. Oddział kpt. Jana Dubaniowskiego i jego zaplecze. Relacje, zdjęcia i dokumenty
Wydawnictwo: Cinderella, Warszawa 2017, oprawa: miękka, ilość stron: 170, wymiar: 170×240 mm.
Niniejsza publikacja stanowi suplement do wydanej w 2015 roku pracy pt. Kapitan Jan Dubaniowski "Salwa" 1912-1947. Po ukazaniu się książki zaczęły napływać nowe informacje, zdjęcia i dokumenty, przede wszystkim od rodzin związanych z oddziałem "Salwy".
Skłoniło to również autora do wyjazdów w teren, aby przeprowadzić rozmowy z tymi osobami, zachować dla potomnych przechowywane przez nich pamiątki rodzinne. Z ich opowieści wyłania się ponury obraz lat powojennych, wszechwładzy komunistycznego aparatu represji. Mówili o tym zarówno członkowie rodzin żołnierzy "Salwy", jak i ci, którzy partyzantom tylko pomagali. Za okazanie najmniejszej "dobrowolnej czy wymuszonej" pomocy spadały na ludzi najsurowsze represje. Aresztowano i bito w czasie przesłuchania za to, że podali szklankę mleka, że przenocowali partyzanta, ale i za to, że partyzant sam, nie pytając nikogo o pozwolenie, nalał sobie wody ze studni do picia. Represjonowano za nie dość szybkie powiadomienie organów bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś się wybronił, że udzielił pomocy pod przymusem przystawionego "do głowy pistoletu", mógł czasami liczyć, że cała historia skończy się tylko na pobiciu w czasie przesłuchania. Jeszcze okrutniej traktowana była najbliższa rodzina. Komuniści stosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej: często matka, ojciec, brat czy siostra trafiali do więzienia, gdy ich syn lub brat, który był w partyzantce, pozostawał nieuchwytny. Nawet przyprowadzenie księdza do spowiedzi ściganemu kończyło się wyrokiem. Rozmówcy autora bardzo dobrze pamiętali nazwiska swoich oprawców – Marian Koza czy Trybuś.
Autor dotarł do ostatnich żyjących świadków wydarzeń, odnalazł w Centralnym Archiwum Wojskowym teczkę personalną por. Jana Dubaniowskiego, od rodzin partyzantów uzyskał dotąd nieznane zdjęcia i dokumenty.

70. rocznica śmierci kpt. "Salwy"

70. rocznica śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" – Zakliczyn – Ruda Kameralna, 16-17 września 2017 r.
…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert
W imieniu organizatorów zapraszam na uroczystości związane z 70. rocznicą ostatniej walki i śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy", które odbędą się w dniach 16 i 17 września 2017 r. w Zakliczynie oraz Rudzie Kameralnej.
Więcej informacji na załączonym programie uroczystości:


Kpt. Jan Dubaniowski "Salwa" (1912-1947)

27 września 1947 roku, poległ w walce z obławą UB kpt. Jan Dubaniowski ps. „Salwa”,
dowódca oddziału partyzanckiego „Żandarmeria”, który  w latach
1945–1947 należał do najbardziej  aktywnych jednostek partyzanckich
antykomunistycznego podziemia w Krakowskiem. Faktycznie będąc oddziałem
poakowskim, od 1945 r. konsekwentnie uznawał swą przynależność do
Narodowych Sił Zbrojnych. Po śmierci dowódcy część jego żołnierzy
walczyła z komunistami do 1951 roku.


Jan Dubaniowski, zdjęcie z 1942 r. (archiwum rodzinne).

Żołnierze oddziału kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy". Dowódca stoi w środku.

Kapitan Jan Dubaniowski "Salwa" jako jeden z nielicznych dowódców
antykomunistycznego podziemia posiada swój grób. Został pochowany na
cmentarzu parafialnym w Zakliczynie (w powiecie tarnowskim, woj. małopolskie).

Stary grób
kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" na cmentarzu w Zakliczynie. Staraniem
rodziny został on zdemontowany i w 2015
roku został wybudowany i poświęcony
nowy nagrobek (zdjęcie poniżej).



Kpt. Jan Dubaniowski "Salwa", zdjęcie powojenne (archiwum rodzinne).




Grzegorz Gaweł
Kapitan Jan Dubaniowski "Salwa" 1912-1947

Wydawnictwo CB, Warszawa 2016, ss. 220, oprawa miękka, format  165×235.

Choć od śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" mija już prawie 70 lat, to w dalszym ciągu pozostaje on postacią mało znaną. Wielu spośród dowódców niepodległościowego zrywu doczekało się należytego upamiętnienia w postaci rzetelnie udokumentowanych pozycji wydawniczych powstałych w Polsce po okresie transformacji ustrojowej. Szerokie zainteresowanie społeczne tą tematyką stanowi odpowiedni moment dla przywrócenie pamięci o J. Dubaniowskim, a niniejsza praca ma na celu wypełnić tę lukę. Dotychczasowe publikacje poświęcone tej postaci skupiają się na okresie powojennym, gdy ponownie stanął do walki, tym razem z komunistycznym zniewoleniem, organizując na ziemi bocheńskiej „Żandarmerię”, przekształconą następnie w stały oddział partyzancki pod nazwą „Salwa”, a następnie w grupę NSZ „Salwa”. O okresie działalności tego żołnierza w czasie okupacji niemieckiej oraz o latach wcześniejszych wiemy bardzo mało – tyle ile ujawnił sam kpt. J. Dubaniowski w swoim oświadczeniu. Na zawarte w tym dokumencie informacje powołują się wszyscy piszący na ten temat autorzy. Już z samych zawartych tam ogólnych danych wynika, że jest to żołnierz, którego losami warto zainteresować się szerzej. Fragmentaryczność wiedzy na ten temat skłania do podjęcia próby przedstawienia historii tego człowieka w całości, ze szczególnym uwzględnieniem jego bogatej służby. Książka ta zadedykowana jest nie tylko J. Dubaniowskiemu, ale też jego żołnierzom wywodzącym się z podkrakowskich wiosek, którzy jeszcze raz stanęli do walki o niepodległość Polski, wierni złożonej przysiędze.

(fragment wstępu)


Strona główna>
Prawa autorskie>

Odsłonięcie nagrobka ppor. „Zimnego” i ppor. „Kruka”

Odsłonięcie nagrobka ppor. Tadeusza Garło „Zimnego” i ppor. Mieczysława Sawickiego „Kruka”, 22 września 2017 r., godz. 10.00, Uścimów Stary.

 
W imieniu organizatorów zapraszam na uroczystości odsłonięcia nagrobka zamordowanych przez UB oficerów AK-WiN z oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”:
  • Ppor. Tadeusza Garło „Zimnego”
  • Ppor. Mieczysława Sawickiego „Kruka”
które odbędą się 22 września 2017 r. (piątek), o godz. 10.00,w Uścimowie Starym (woj. lubelskie, pow. lubartowski, gm. Uścimów).
18 lipca 1946 r. na szosie Chełm-Lublin, w rejonie wsi Brzeziny [gm. Siedliszcze, pow. Chełm] doszło do wydarzenia bez precedensu w skali całego kraju. Połączone oddziały por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i Stefana Brzuszka „Boruty” (NZW) w liczbie ok. 45 osób zorganizowały zasadzkę na funkcjonariuszy PUBP Chełm, którzy według meldunku dostarczonego „Borucie”, przyjechali na dwóch samochodach do Siedliszcza [pow. Chełm] i dokonywali tam aresztowań. Kontrolując przejeżdżające pojazdy, ok. godz. 17.00 przypadkowo zatrzymano samochód, którym jechali siostra Bolesława Bieruta, Julia Malewska z mężem Bolesławem, synem Wacławem i synową. Siostra Bieruta wybrała się dzień wcześniej do Chełma, aby pomóc synowi w przeprowadzce do Gdańska i właśnie wracali do Lublina.
Po wylegitymowaniu członków rodziny Bieruta zatrzymano, po czym oddziały rozłączyły się – „Boruta” pozostał na swoim terenie działania, zaś „Jastrząb” z niezwykłą „zdobyczą” udał się przez Cyców [gm. Wiszniewice] do kolonii Krasne [gm. Uścimów], na kwaterę do komendanta tamtejszej placówki Władysława Borysika ps. „Krwawor”. Jak można się było spodziewać, spowodowało to olbrzymią koncentrację wojska, UB i KBW w terenie i w związku z tym, z polecenia komendanta Obwodu WiN Włodawa kpt. Zygmunta Szumowskiego „Komara”, po dwóch dniach rodzinę Bieruta zwolniono i odwieziono do Sosnowicy, skąd udali się do Lublina.
Zwolnienie zatrzymanych nie zapobiegło ogromnej operacji pacyfikującej teren, prowadzonej w dniach od 21 do 23 lipca 1946 r., w wyniku której zabito 4 żołnierzy podziemia – jak pisano – z bronią w ręku, zatrzymano 49 osób, w tym 16 członków placówek i żołnierzy oddziału. Znaleziono i skonfiskowano wiele sztuk broni i amunicji. M.in. w trakcie tej operacji, 22 lipca 1946 r. na kolonii Krasne, zabito podczas przebijania się z okrążenia dwóch żołnierzy „Jastrzębia”, przebywających na kwaterze u Władysława Borysika „Krwawora”. Byli to por. Tadeusz Garło „Zimny” i por. Mieczysław Sawicki „Kruk”. Aresztowano „Krwawora” i Władysława Kobylańskiego „Jerzyka”, spalono również gospodarstwo, w którym ukrywali się partyzanci.
Czerwiec/lipiec 1946 r. Żołnierze oddziału por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Od lewej stoją: Władysław Kobylański „Jerzyk”, Tadeusz Garło „Zimny”, Mieczysław Sawicki „Kruk”, N.N. „Bolek”, „Łapka”. Klęczy Piotr Popielewicz „Tygrys” (poległ 22 II 1947 r.).
Por. Tadeusz Garło ps. „Zimny”, ppor. AK-WiN, s. Justyna i Bronisławy, ur. 2 stycznia 1924 r. w Warszawie, dwie klasy Gimnazjum im. Piłsudskiego w Święcianach, kawaler. W 1942 r. uczestnik konspiracji AK w okolicach Świra (Wileńszczyzna) wraz ze Zdzisławem Badochą i Czesławem Ilcewiczem był funkcjonariuszem, pomocnikiem policji białoruskiej lub straży kolejowej, dla Armii Krajowej realizowali zadania z zakresu dywersji, zbieranie broni, ekwipunku po wycofujących się oddziałach Armii Czerwonej. Od 1943 r. Tadeusz Garło zostaje przydzielony do 9. Patrolu 23. Ośrodka Dywersyjnego AK Ignalino-Nowe Święciany dowodzonego przez Władysława Daszkiewicza, bezpośrednio podlega zastępcy d-cy 9. Patrolu Zdzisławowi Badocha ps. „Żelazny” (późniejszy d-ca szwadron w 5. Brygadzie Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”) i działa do maja 1944 r. Po wkroczeniu sowietów, w lipcu 1944 r. Tadeusz Garło został zmobilizowany do WP, gdzie został d-cą drużyny w stopniu st. strzelca w I komp strzelców 6. samodzielnego baonu 4. zapasowego pp w Dojlidach. 29 września 1944 r. za przygotowywanie ucieczki T. Garło wraz z innymi żołnierzami zostaje aresztowany i przewieziony do więzienia na Zamku w Lublinie. Na rozprawie przed NSW w Lublinie w dniu 20 XI 1944 r. zostaje skazany na 10 lat więzienia. Podczas transportu do więzienia we Wronkach T. Garło ucieka w dniu 6 września 1945 r. i ukrywa się. W marcu 1946 r. dołączył do oddziału por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Poległ podczas próby przebicia się przez pierścień obławy w kolonii Krasne [gm. Uścimów, pow. Lubartów], dn. 22 VII 1946 r. Został pochowany na cmentarzu w Uścimowie Starym.
Od lewej stoją: Władysław Kobylański „Jerzyk”, Mieczysław Sawicki „Kruk”, Tadeusz Garło „Zimny”, N.N. „Bolek”, „Łapka”.
Por. Mieczysław Sawicki ps. „Kruk”, ppor. AK-WiN, pochodził z Krzeszowa [gm. Berezne, pow. Kostopol, woj. wołyńskie], w czasie okupacji niemieckiej żołnierz 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, po wkroczeniu sowietów w 1945 r. trafił do oddziału Konstantego Piotrowskiego „Zagłoby” w pow. Włodawa, w którym przebywał do ujawnienia się i rozwiązania oddziału w lipcu 1945 r., po czym ukrywał się do wiosny 1946 r., kiedy trafił do oddziału por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”. Poległ podczas próby przebicia się przez pierścień obławy w kolonii Krasne [gm. Uścimów, pow. Lubartów], dn. 22 VII 1946 r. Został pochowany na cmentarzu w Uścimowie Starym.

GLORIA VICTIS!

"Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba…"

71. rocznica zamordowania Danuty Siedzikówny "Inki"

Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba… 
pożegnalne słowa "Inki"

71 lat temu, 28 sierpnia 1946 r., o godz. 6.15 w gdańskim więzieniu przy
ul. Kurkowej 12, komunistyczni oprawcy zamordowali siedemnastoletnią
sanitariuszkę 5 Brygady Wileńskiej AK Danutę Siedzikówną "Inkę".
Wraz z nią śmierć poniósł oficer wileńskiej AK ppor. Feliks Selmanowicz "Zagończyk".

Ppor. Feliks Selmanowicz "Zagończyk"

Umierali z okrzykiem „Jeszcze Polska nie zginęła!” i „Niech żyje
„Łupaszko”!”. „Inka” i  „Zagończyk” zostali zabici strzałem w głowę
przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, ppor. Franciszka Sawickiego,
ponieważ strzały  z 10 pepesz plutonu mającego wykonać wyrok jedynie
drasnęły dziewczynę i poraniły jej towarzysza niedoli, choć żołnierze
strzelali z odległości trzech kroków. Wyrok śmierci był komunistyczną zbrodnią
sądową, a zarazem aktem zemsty i bezradności UB wobec niemożności
rozbicia oddziałów mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki".

„Inka”
została  aresztowana w Gdańsku rankiem 20 lipca 1946 r. Po bestialskim
śledztwie  3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją
na śmierć. „Inka” nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała
prośby o ułaskawienie; pismo podpisał jej obrońca. Bierut nie skorzystał
z prawa łaski. W grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, krótko
przed śmiercią, napisała:

"Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba".


Danuta Siedzikówna "Inka"

Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. we wsi Guszczewina k. Narewki
w pow. Bielsk Podlaski. Była drugą córką leśnika Wacława Siedzika i
Eugenii z Tymińskich. W rodzinie żywe były polskie tradycje
patriotyczne. Ojciec w 1913 r., podczas studiów w Petersburgu, został
aresztowany przez władze carskie za udział w tajnej polskiej organizacji
młodzieżowej i zesłany w głąb Rosji, skąd do Polski wrócił dopiero w
1926 r. Babcia Helena  Tymińska spokrewniona była z rodziną Orzeszków,
znała dobrze Elizę Orzeszkową.
Świadomość rodzinnej przeszłości wywarła duży wpływ na ukształtowanie
osobowości i postawy przyszłej sanitariuszki. Do wojny rodzina Siedzików
mieszkała w leśniczówce w Olchówce pod Narewką, gdzie pracował ojciec
„Inki”. Danuta Siedzikówna była jedną z trojga rodzeństwa, miała młodszą
o trzy lata siostrę Irenę i o rok starszą Wiesławę. Do 1939 roku uczyła
się w szkole powszechnej w Olchówce, potem zaś w szkole sióstr
salezjanek w Różanym Stoku pod Grodnem. Dalszą naukę przerwała jej
wojna.

We wrześniu 1939 r. tereny rodzinne Danuty został zajęte
na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow przez Armię Czerwoną i znalazł się pod
okupacją sowiecką. Wacław Siedzik, podobnie jak wielu polskich leśników
uznanych przez władze komunistyczne za osoby szczególnie związane z
państwem polskim – a co za tym idzie – niebezpieczne, został w 1940 r.
aresztowany przez NKWD i wywieziony do kopalni złota na Syberii. Po
wybuchu w czerwcu 1941 r. wojny pomiędzy Związkiem Sowieckim i III
Rzeszą, został zwolniony z obozu i wraz z armią gen. Andersa znalazł się
na terenie Iranu. Tam, w Teheranie, sprawował funkcję komendanta obozu
dla polskich uchodźców cywilnych. Na skutek ciężkich przeżyć oraz z
powodu słabego zdrowia nadwątlonego dwukrotnym zesłaniem zmarł w Iranie,
wkrótce po opuszczeniu przez armię Andersa Rosji. Jego grób znajduje
się na cmentarzu polskim w Teheranie.

Po aresztowaniu Wacława
Siedzika przez NKWD, jego rodzina została usunięta przez władze
sowieckie z leśniczówki w Olchówce. Musiała zamieszkać w niedalekiej
Narewce, tutaj też zastał ją wybuch wojny niemiecko – sowieckiej.
Prawdopodobnie już wtedy matka „Inki”, Eugenia Siedzik, miała kontakty z
polską konspiracją niepodległościową. W lipcu 1941 r. Narewka znalazła
się pod okupacją niemiecką. Matka Danuty była aktywną uczestniczką Armii
Krajowej, należała do siatki terenowej AK na Podlasiu. Za udział w
konspiracji została aresztowana przez Niemców w listopadzie 1942 roku, a
25 listopada tegoż roku osadzona jako więzień polityczny w więzieniu  w
Białymstoku (figuruje pod poz. 843 na wykradzionej przez wywiadowczynię
AK liście  więźniów Gestapo z numerami akt sprawy 5321/42 i 48/42). Z
przekazywanych przez nią z więzienia grypsów wynikało, iż osoby, które
spowodowały jej aresztowanie należały do kolaborującego z Niemcami
komitetu białoruskiego z Narewki. Po ciężkim śledztwie i torturach
została zamordowana w połowie września 1943 r. w lesie pod
Białymstokiem. Danusia po raz ostatni widziała matkę w szpitalu
więziennym w Białymstoku strasznie zmasakrowaną. „Inka” miała wtedy
zaledwie piętnaście lat. Grobu zamordowanej matki nigdy nie odnalazła.

Danuta Siedzikówna (1928-1946)

Trzema
osieroconymi córkami małżeństwa Siedzików zaopiekowała się babcia,
matka ich ojca. Dwie starsze, Wiesława i Danuta, pomimo bardzo młodego
wieku, zostały zaprzysiężone jako żołnierze Armii Krajowej. Danuta
wstąpiła w szeregi konspiracji w grudniu 1943 r. i stała się żołnierzem
Armii Krajowej ośrodka Hajnówka-Białowieża. Praca konspiracyjna w tym
ośrodku prowadzona była w bardzo trudnych warunkach. Śmiertelne
zagrożenie stanowili tu nie tylko Niemcy, ale też i współpracujący z
nimi „aktywiści” białoruscy (którzy zadenuncjowali Gestapo wielu
polskich niepodległościowców) oraz uczestnicy komunistycznych
„jaczejek”, związanych z wrogą wobec Polski i Polaków partyzantką
sowiecką. Danuta Siedzikówna początkowo pełniła funkcję łączniczki na
terenie swego macierzystego ośrodka. Przeszła ogólne przeszkolenie
wojskowe, a także ukończyła kursy sanitarne. Do połowy 1945 r. mieszkała w Narewce i pracowała jako urzędniczka w
miejscowym nadleśnictwie.

W lipcu 1944 r. tereny powiatu Bielsk
Podlaski zostały zajęte przez nadciągającą ze wschodu Armię Sowiecką.
Biorące udział w akcji „Burza” oddziały AK atakujące wycofujących się
Niemców, były po ujawnieniu się wobec władz sowieckich rozbrajane, a ich
żołnierze wywożeni do obozów w głębi ZSRR. Pod koniec wojny do
oddziałów partyzanckich przedostali się konfidenci NKWD, których
zadaniem było rozpracowanie armii podziemnej. Na podstawie zebranych
informacji już po rozformowaniu oddziałów nastąpiły aresztowania. 6
czerwca 1945 r. również „Inkę” zatrzymano razem ze wszystkimi
pracownikami nadleśnictwa za współpracę z niepodległościowym podziemiem.
W czasie transportu do siedziby UBP w Białymstoku została wraz z grupą
uwięzionych odbita przez patrol 5 Brygady Wileńskiej AK (podległej w tym
czasie Komendzie Okręgu Białostockiego AK), dowodzony przez Stanisława
Wołoncieja „Konusa”. Pod opieką Wacława Beynara „Orszaka” uwolnieni
dotarli do miejsca postoju Brygady, dowodzonej przez mjr. Zygmunta
Szendzielarza „Łupaszkę”
w miejscowości Śpieszyn. W oddziale rozpoczęła
służbę sanitariuszki pod pseudonimem „Inka”. Walczyła w szwadronach por.
Jana Mazura „Piasta”, a następnie por. Mariana Plucińskiego
„Mścisława”. We wrześniu 1945 r., po rozwiązaniu Brygady na okres
zimowy, wyjechała do Olsztyna. Niedługo później UB aresztowało siostrę
„Inki” Wiesławę, która szybko zorientowała się, że chodziło im o Dankę.
Aresztowana miała to szczęście, że trafiła na funkcjonariusza UB,
któremu kiedyś wyświadczyła niecodzienną przysługę. Była świadkiem na
jego tajnym ślubie kościelnym. To uratowało ją przed biciem i
prawdopodobnie przyczyniło się do jej zwolnienia. Jednak po zwolnieniu
Wiesława zauważyła, że jest śledzona, dlatego przekazała Dance
informację, by ta trzymała się jak najdalej od rodziny. Z pomocą
przyszedł przyjaciel ojca i ojciec chrzestny Danki, Stefan Obuchowicz.
Wyrobił jej fałszywe papiery na swoje nazwisko i załatwił pracę
kancelistki w leśnictwie Miłomłyn koło Ostródy.

4
szwadron 5 Brygady Wileńskiej AK. Ostatni rząd od prawej: Danuta
Siedzikówna "Inka", Jerzy Lejkowski "Szpagat", por. Marian Pluciński
"Mścisław", ppor. Henryk Wieliczko „Lufa”, NN, Jerzy Fijałkowski
"Stylowy", w pierwszym rzędzie od lewej drugi Witold Goldzisz "Radio",
trzeci Zdzisław Badocha "Żelazny".

W styczniu 1946 r., po
wznowieniu działalności Brygady (podporządkowanej w tym okresie 
Eksterytorialnemu Okręgowi Wileńskiemu AK), „Inka” podjęła służbę w
szwadronie ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego”,
w którym również pełniła funkcję sanitariuszki. Wykonywała też zadania
łączniczki i kurierki, wyjeżdżając na odległe nieraz punkty kontaktowe.
Na co dzień, jak wszyscy partyzanci, chodziła w mundurze Wojska
Polskiego. Cieszyła się dużym zaufaniem dowódców, a także uznaniem i
przyjaźnią kolegów. Tak wspominał „Inkę” sierż. Olgierd Christa „Leszek”, jeden z jej ówczesnych przełożonych:

„Była
bardzo lubiana za swoją skromność, a jednocześnie hart i pogodę ducha.
Znosiła trudy z równą chłopcom, a niekiedy bardziej zadziwiającą
wytrzymałością, szczególnie psychiczną. Raz tylko prosiła w czasie
powrotu znad Wisły, by ktoś przejął jedną z jej ciężkich toreb.
Maszerowaliśmy prawie półbiegiem ze względu na odległe miejsce postoju, a
ją właśnie gnębił brak formy”.
Danusia
uczestniczyła jako sanitariuszka w walkach szwadronu z grupami
operacyjnymi UB, MO i KBW. Warto wspomnieć, że podczas akcji bojowych
udzielała pomocy sanitarnej nie tylko rannym partyzantom, ale również
rannym milicjantom, na co istnieją liczne zeznania i świadkowie.

Kadra
5 Brygady Wileńskiej AK, rok 1945. Stoją od lewej: ppor.cz.w. Henryk
Wieliczko "Lufa", zamordowany 14 marca 1949 r. na Zamku Lubelskim, por.
Marian Pluciński "Mścisław", zamordowany 28 czerwca 1946 r. w
białostockim więzieniu, mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zamordowany
8 lutego 1951 r. na Mokotowie, wachm. Jerzy Lejkowski "Szpagat", ppor.
Zdzisław Badocha "Żelazny", poległ w walce z UB 26 czerwca 1946 r. w
Czerninie koło Sztumu
.

Podczas jednej z potyczek z
funkcjonariuszami UB w czerwcu 1946 roku został ranny ppor. „Żelazny”.
Pozostawiony na konspiracyjnej kwaterze w majątku w Czerninie, poległ 26
czerwca 1946 roku w walce z bronią w ręku, osaczony przez komunistyczną
grupę operacyjną. Sierż. „Leszek”, okresowo dowodzący szwadronem, który
„odskoczył” w Bory Tucholskie, nie wiedząc o śmierci „Żelaznego” wysłał
„Inkę” w dniu 13 lipca 1946 roku do Gdańska, z zadaniem nawiązania
kontaktu z porucznikiem, a także zakupu niezbędnych lekarstw i środków
medycznych. Tak  Olgierd Christa wspominał „Inkę” w dniu wyjazdu:

„To
była bardzo skromna dziewczyna. Była bardzo obowiązkowa. Nie pamiętam,
by się kiedykolwiek skarżyła, choć nie brakowało długich, forsownych
marszów.  W lipcu wysłałem ją  do Gdańska po medykamenty dla oddziału.
Kiedy stanęła przede mną, żeby zameldować gotowość wyjazdu, spojrzałem
zdziwiony, jakbym ujrzał kogoś nieznanego. Była zawsze ubrana w wojskowy
uniform i w wojskowe buty. Teraz stała przede mną smukła, uśmiechnięta,
ładna dziewczyna, w pożyczonej gdzieś na wsi letniej sukience”.
Niestety,
„Leszek” nie wiedział, że zadanie jakim obarcza dziewczynę jest już
nieaktualne, ale nie miał też świadomości, że jedna z łączniczek
cieszących się zaufaniem dowództwa – Regina Żylińska-Mordas ps.
„Regina”, podjęła współpracę z UB i wydała szereg punktów kontaktowych 5
Brygady Wileńskiej. Gdy „Inka” nocą 19/20 lipca 1946 r. zjawiła się w
mieszkaniu sióstr Mikołajewskich przy ul. Wróblewskiego we Wrzeszczu,
stanowiącym jeden z takich punktów, prawdopodobnie była już śledzona
przez UB. Następnego dnia o świcie do mieszkania wpadli funkcjonariusze
UB i aresztowali osoby tam przebywające.

Żołnierze
4 Szwadronu 5 Brygady Wileńskiej AK, w górnym rzędzie od lewej: por.
Marian Pluciński "Mścisław", plut. Henryk Wieliczko "Lufa", NN, plut.
Zdzisław Badocha "Żelazny"
, środkowy rząd: plut. Jerzy Lejkowski
"Szpagat", kpr. Zbigniew Fijałkowski "Pędzel", NN, na dole: Danuta
Siedzikówna "Inka", NN "Beduin", Leonard Mikulski "Sęp", NN;
Białostocczyzna 1945 r.

Danuta Siedzikówna „Inka” przeszła
przez bardzo ciężkie i brutalne śledztwo prowadzone w Wojewódzkim
Urzędzie Bezpieczeństwa w Gdańsku. Krzysztof Wójcik w artykule
poświęconym „Ince” pisał:

„Dokładnie
nie wiadomo, jak dziewczyna była traktowana podczas śledztwa. Do dziś
zachowały się tylko relacje pośrednie. Strażniczka o imieniu Sabina
mówiła, że „Inka” była bita i poniżana podczas śledztwa […]. Potem
miał się odbyć pokazowy proces. Jeszcze przed wydaniem wyroku
wiedzieliśmy, że będzie rozstrzelana – mówi były pracownik więzienia
przy Kurkowej. – Władza ludowa nie miała pobłażania dla bandytów od
„Łupaszki”.”
31 lipca 1946 r., w dniu najdłuższego
przesłuchania „Inki”, prokurator podpisał skierowanie jej sprawy do
Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku, gdzie została rozpatrzona w trybie
doraźnym. Akt oskarżenia podpisał oficer śledczy UB z Gdańska Andrzej
Stawicki. Rozprawa odbyła się 3 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu
przy ul. Nowe Ogrody. Najważniejszymi zarzutami postawionymi „Ince”
były: udział w akcji w Starej Kiszewie
oraz walkach koło Podjazdów i w Tulicach. W tym ostatnim przypadku
zarzucano jej wydanie rozkazu rozstrzelania dwóch wziętych do niewoli
funkcjonariuszy UB. Były to kompletnie absurdalne zarzuty, gdyż
sanitariuszka po prostu nie mogła wydać takiego polecenia żołnierzom;
nawiasem mówiąc zajęta była udzielaniem w tym czasie pomocy rannym.
Niestety, obciążyli ją fałszywymi zeznaniami milicjanci i ubecy, ludzie,
którym partyzanci darowali życie. Niezgodne z prawdą zeznania złożyli:
pracownik UB ze Sztumu Eugeniusz Adamski i milicjant Franciszek Babicki.
Z kolei Longin Ratajczyk, milicjant uczestniczący w potyczce koło wsi
Podjazdy twierdził, że „Inka” strzelała do niego z pistoletu, co również
było nieprawdą. Można jedynie domyślać się, że milicjanci kłamali na
polecenie UB. Jedynie ranny pod Tulicami funkcjonariusz MO Mieczysław
Mazur zeznał, iż sanitariuszka „Inka” dała mu opatrunek i nie
potwierdził kłamstw swoich kolegów. Ni emiało to jednak żadnego
znaczenia. Sąd skazał dziewczynę na karę śmierci. Sędziowie wydający ów
wyrok, mieli pełną świadomość, że orzekają taką karę wobec osoby
niepełnoletniej, bowiem informacja, iż „Inka” nie miała jeszcze
skończonych 18 lat, odnotowana została w uzasadnieniu wyroku.

Danuta
Siedzikówna nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała się pod
pismem do Bieruta o ułaskawienie. Pismo zredagowane w pierwszej osobie
(„Ja, Danuta Siedzikówna…”) podpisał jej obrońca podkreślając, iż
„Inka” jest sierotą, matka zginęła z rąk Niemców, zaś ojciec zaginął
wywieziony na wschód. Skład sędziowski zaopiniował prośbę negatywnie.
Nie miała ona i tak żadnego znaczenia, nikt nie zmierzał traktować jej
poważnie – wyrok bowiem wykonano, nim do Gdańska dotarła odmowna
odpowiedź Bieruta. Okoliczność, że w dniu wydania wyroku śmierci, jak i w
dniu jego wykonania „Inka” nie miała skończonych 18 lat w ogóle nie
została wzięta pod uwagę. W przesłanym siostrom Halinie i Jadwidze
Mikołajewskim z Gdańska grypsie z więzienia Danka napisała:

„Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.
Zdanie
to należy tłumaczyć nie tylko odmową podpisania prośby o ułaskawienie,
lecz także przebiegiem śledztwa, podczas którego poza pseudonimami
kolegów niczego nie ujawniła, a ubowcom nie udało się nawet wydobyć od
niej informacji, na jakiej stacji kolejowej zaplanowano spotkanie z
kurierem, który miał ją z powrotem doprowadzić do oddziału.

Protokół wykonania wyroku śmierci na Danucie Siedzikównej "Ince".

Danuta
Siedzikówna „Inka” została rozstrzelana rankiem 28 sierpnia 1946 r., o
godz. 6.15, wraz ze skazanym na śmierć oficerem 5 Brygady Wileńskiej  AK
– ppor. Feliksem Selmanowiczem "Zagończykiem",
dowódcą pięcioosobowego samodzielnego patrolu bojowo-dywersyjnego na
okręg gdańsko-olsztyński, który zdobywał środki na działalność
organizacyjną. Dwójka skazańców do końca zachowała postawę godną
żołnierzy Armii Krajowej. Przed śmiercią wykrzyknęli „Niech żyje
Polska!”. Dziesięciu żołnierzy ze specjalnej jednostki KBW w Gdańsku
oddało niecelne strzały. „Inka” i ppor. „Zagończyk” zostali zamordowani
strzałami w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka
Sawickiego.

Ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, zdjęcie wykonane przez UB w Gdańsku.

Przebieg
egzekucji znany jest ze szczegółowych relacji złożonych w gdańskim
oddziale IPN przez dwóch świadków: ks. Mariana Prusaka, który spowiadał
oboje skazańców i był przy nich do końca oraz ówczesnego zastępcy
naczelnika więzienia w Gdańsku Alojzego Nowickiego, który zeznał, że „do
„Inki” strzelało 10 żołnierzy, każdy miał 10 sztuk amunicji w bębnie
pepeszy. Wobec niepowodzenia egzekucji, choć wystrzelono 100 kul z
odległości kilku kroków, do słaniającej się dziewczyny podszedł oficer
UB i z bliska strzelił jej w głowę. Zanim to zrobił, „Inka” zdążyła
jeszcze krzyknąć: „Niech żyje „Łupaszko!”.”

Mimo że miejsce
pochówku „Inki” zostało przez UB utajnione, jednak nawet po śmierci
niewinna sanitariuszka stanowiła duże zagrożenie dla komunistów. Jeszcze
w 1969 roku ukazała się książka Jana Babczenki, byłego szefa UB w
Kościerzynie i dziennikarza Rajmunda Bolduana „Front bez okopów”, w
której autorzy napisali, że sanitariuszka „Łupaszki”, mordowała
funkcjonariuszy UB. Dla większego efektu „Inkę” przedstawiono, jako
„kruczoczarną” i „krępą” kobietę ze „szramą na twarzy”, biegającą z
pistoletem błyszczącym złowrogo „oksydowaną stalą”, strzelającą z
„sadystycznym uśmiechem” do funkcjonariuszy UB.


Kłamliwa książka Jana Babczenki, byłego szefa UB w Kościerzynie i dziennikarza Rajmunda Bolduana „Front bez okopów”.

W
rzeczywistości siedemnastoletnia Danusia Siedzikówna była szczupłą
szatynką i do nikogo podczas partyzanckich akcji nigdy nie strzelała. 
Dzięki takim propagandowym paszkwilom do dziś w niektórych kręgach
polskiego społeczeństwa funkcjonują fałszywe wyobrażenia o polskich
partyzantach z okresu drugiej konspiracji.
 
Po latach Sąd
niepodległej Rzeczypospolitej uznał wyrok komunistów z 1946 roku za
zbrodnię sądową. 10 czerwca 1991 roku wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku
Danuta Siedzikówna została zrehabilitowana, Sąd uznał, że poniosła
śmierć za działalność na rzecz niepodległego państwa polskiego.


Symboliczne groby "Inki" i ppor. "Zagończyka" na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku.

11
listopada 2006 r. „Inka” została pośmiertnie odznaczona przez
Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia
Polski Polonia Restituta. Danuta Siedzikówna „Inka” ma symboliczny grób
na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku, a także pomnik w
Narewce, ufundowany w 2007 r. staraniem Fundacji „Pamiętamy”. Ma również
tablicę pamiątkową w bazylice NMP w Gdańsku oraz kamienny obelisk w
Sopocie, w parku jej imienia. 16 września 2012 r. w krakowskim
Patriotycznym Parku Jordana został odsłonięty kolejny (zapewne nie
ostatni) pomnik Danuty Siedzikowny "Inki", której imieniem z roku na rok
nazywanych jest coraz więcej miejsc w Polsce.


Pomnik w hołdzie Danucie Siedzikównej "Ince", przy ulicy Armii Krajowej w Sopocie, w parku jej imienia.

"Inka"
została zamordowana strzałem w głowę 28 sierpnia 1946 r. Jej ciało
wrzucone do drewnianej skrzyni, przez lata spoczywało w bezimiennym
grobie.

68 lat
później, 12 września 2014 r. na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, po
wieloletnim śledztwie wydobyto szczątki osób, które miały przestrzelone
czaszki
. Znajdowały się one w czterech drewnianych skrzyniach bez
wieka, zakopanych na głębokości ok. 40 cm tuż przy cmentarnym chodniku.

W
dniu 1 marca 2015 r. IPN ogłosił, że szczątki bohaterskiej
sanitariuszki 5. Brygady Wileńskiej – Danuty Siedzikówny „Inki” zostały
zidentyfikowane.

W niedzielę, 28 sierpnia 2016 r., w bazylice Mariackiej w Gdańsku odbyła się uroczysta msza żałobna w intencji Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Mszy przewodniczył metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

Poprzedniego dnia – w sobotę do godz. 22.00 i w niedzielę do godz. 11.00 trumny z doczesnymi szczątkami „Inki” i „Zagończyka” wystawione były w Kaplicy Królewskiej obok bazyliki Mariackiej w Gdańsku. W godzinach wieczornych do Kaplicy Królewskiej ustawiła się kilkusetmetrowa kolejka; każdy mógł choć przez chwilę w ciszy i skupieniu pomodlić się przy trumnach, złożyć przy nich kwiaty, a także wpisać się do księgi pamiątkowej, by w ten sposób złożyć hołd bohaterom powojennego podziemia.

Uroczystości pogrzebowe „Inki” i „Zagończyka” odbyły się po upływie 70 lat od wykonania wydanego przez komunistyczne władze wyroku śmierci na niespełna 18-letniej Danucie Siedzikównie, sanitariuszce 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, oraz na ppor. Feliksie Selmanowiczu, dowódcy plutonu 5. Wileńskiej Brygady AK.

Zorganizowany przez Instytut Pamięci Narodowej pogrzeb miał charakter państwowy; w bazylice Mariackiej, obok prezydenta Polski i metropolity gdańskiego, obecni byli m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, premier Beata Szydło wraz z ministrami, w tym szefem MON Antonim Macierewiczem. Wśród uczestników uroczystości były także władze Instytutu Pamięci Narodowej na czele z prezesem IPN Jarosławem Szarkiem, wiceprezesami IPN Krzysztofem Szwagrzykiem i Mateuszem Szpytmą oraz przedstawiciele NSZZ „Solidarność” – współorganizatora uroczystości.


GLORIA VICTIS !

Więcej na temat "Inki" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

70. rocznica śmierci por. "Ciemnego"

70. rocznica śmierci por. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego"

W imieniu organizatorów zapraszam na uroczystości w 70. rocznicę śmierci por. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego", które rozpoczną się w Łapach, 3 IX 2017 r., o godz. 16.00.

Program uroczystości:


Tadeusz Narkiewicz "Ciemny", zdjęcie z 1945 r.

Żołnierze I Brygady Podlaskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.
Od lewej N.N. "Śmiały", por. Henryk Jastrzębski "Zbych", ppor. Tadeusz
Narkiewicz "Ciemny"
, sierż. Bolesław Olsiński "Pająk", "Szczerba" i
ppor. Jan Skowroński "Cygan" (w wyniku jego zdrady osaczono i zabito
por. T. Narkiewicza "Ciemnego").

Krzyż pamiątkowy na czochańskich łąkach w miejscu śmierci ppor. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego" 6 września 1947 roku.


Czochanie-Góra, 4 września 2016 roku. Miejsce śmierci por. Tadeusza Narkiewicza "Ciemnego" po uroczystościach w 69. rocznicę Jego śmierci.

Więcej o historii życia i walki por. "Ciemnego" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

WARTO PRZECZYTAĆ… (106)


"Zeszyty Historyczne WiN-u" nr 44, rok XXV, grudzień 2016 r.

Dostępny jest już nowy numer „Zeszytów Historycznych WiN-u” (nr 44, rok XXV, ss. 312). W numerze polecam m.in. artykuły:

  • Dawida Golika – o działającej na pograniczu polsko-słowackim grupie AK „Przyjaciela” (Oddział Specjalny AK ppor. cc Feliksa Perekładowskiego „Przyjaciela”),
  • Macieja Zakrzewskiego – analizę myśli politycznej Zrzeszenia WiN autorstwa (Tradycja niepodległościowa a nowa forma oporu. Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” i ideowy wymiar walki (1945-1948)),
  • Michała Wenklara – o krakowskich akowcach w 1956 r. (Środowiska akowskie w Krakowie w 1956 roku),
  • Tomasza Balbusa – obszerny artykuł biograficzny poświęcony kpt. Jerzemu Łozińskiemu (Za czyny bojowe z narażeniem życia. Kapitan Jerzy Łoziński (1912-1949) – oficer wileńskiej AK).

Najnowszy numer ZH WiN-u dostępny jest w cenie 30,00 zł; zamówienia można składać za pośrednictwem e-maila:

Archiwalne numery już dostępne w wirtualnej czytelni!


W związku z
przypadającym w przyszłym roku dwudziestopięcioleciem ukazywania się
„Zeszytów Historycznych WiN-u”, postanowiliśmy stopniowo udostępniać
elektroniczne wersje wyczerpanych już numerów czasopisma. Będą one
sukcesywnie pojawiać się w naszej wirtualnej czytelni. Na początek
zamieszczamy pierwszy trzy numery Zeszytów, które ukazały się w 1992 i
1993 r. Życzymy wszystkim miłej lektury!


"Zeszyty Historyczne WiN-u"
są czasopismem poświęconym dziejom walki Polaków o niepodległość w
latach 1939-1989. Szczególne miejsce zajmuje na ich łamach zagadnienie
oporu zbrojnego z lat 1944/45-1956. Tematyce zmagań z totalitaryzmem
towarzyszy opis metod zwalczania polskich dążeń niepodległościowych
przez nazistowski i komunistyczny aparat terroru.

"Zeszyty Historyczne WiN-u"
powstały w 1992 r., ich pierwszym redaktorem naczelnym był wybitny
badacz wojennej konspiracji i dokumentalista Andrzej Zagórski. W 1994 r.
funkcję redaktora naczelnego przejął Janusz Kurtyka, sprawując ją do
tragicznej śmierci w katastrofie smoleńskiej w 2010 r.

18 grudnia 2015 r.
Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego wydał komunikat w sprawie wykazu
czasopism naukowych. Z przyjemnością informujemy, że „Zeszyty Historyczne WiN-u” znalazły się w części B listy czasopism punktowanych MNiSW uzyskując 2 punkty.

Strona główna>
Prawa autorskie>

Jeden z niezłomnych – Józef Pyś „Śmiały” – część 1/2

Bartłomiej Szyprowski
Jeden z niezłomnych – Józef Pyś „Śmiały”, „Ostry”. Żołnierz II Inspektoratu Zamojskiego AK.


Kpr. rez. Józef Pyś „Smiały”, „Ostry” (26 V 1926 – 18 II 1951), żołnierz II Inspektoratu Zamojskiego AK (fot. w zbiorach autora; udostępniona przez Adama Pysia).

Kpr. rez. Józef Pyś „Śmiały”, „Ostry” urodził się 26 maja 1926 r. w Wólce Panieńskiej jako syn Jana i Marianny z domu Zawrotniak małżeństwa Pysiów. Posiadał sześciu braci: Jana (ur. w 1919 r.), Bolesława (ur. w 1921 r.), Stanisława (ur. w 1923 r.), Mariana (ur. w 1936 r.), Kazimierza (ur. w 1940 r.) oraz siostrę Marię (ur. w 1942 r.). W latach 1933-1939 uczęszczał do Szkoły Powszechnej w Zamościu przy ul. Lwowskiej. Do czasu wybuchu II wojny światowej ukończył 6 klas szkoły powszechnej. W szkole był członkiem harcerstwa. W 1942 r. jego brat Stanisław Pyś wstąpił do Batalionów Chłopskich i należał do placówki w Wólce Panieńskiej pod dowództwem Feliksa Pietka „Kmicica”. Nosił pseudonim „Lampart”.

W 1943 r. Józef Pyś wstąpił do Armii Krajowej i był żołnierzem w oddziale Jana Turowskiego „Norberta”. Przyjął pseudonim „Śmiały”. Po „wyzwoleniu” był członkiem oddziału dowodzonego przez Tadeusza Łagodę „Barykadę”. W dniu 20 grudnia 1945 r. J. Pyś „Śmiały” wraz z Janem Kowaszem „Leszczyną”, Władysławem Cięcierą „Stokrotką” i Teofilem Niemczukiem „Jaskółką” udali się do młynarza Stanisława Winniczuka w Zamościu, celem uzyskania mąki. Młynarz nie wydał im jej, lecz zawiadomił milicję o tym fakcie, wskazując, że napastnicy zażądali od niego wydania pieniędzy i grozili mu bronią. W następstwie powyższego w dniu 27 grudnia 1945 r. zatrzymano „Stokrotkę”, zaś w dniu 29 grudnia 1945 r. „Śmiałego”. Prawdopodobnie zatrzymania „Śmiałego” dokonali funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej w Zamościu, bowiem taki zapis figuruje w zestawieniu przekazanych więźniów. W dniu 14 stycznia 1946 r. Józef Pyś został osadzony w więzieniu w Zamościu do dyspozycji Prokuratury Sądu Okręgowego w Zamościu. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Zamościu z 12 lutego 1946 r. sygn. K 7/46 „Śmiały” został skazany, za czyny z art. 23 kk i art.. 259 kk, na karę 5 lat więzienia, zaś W. Cięciera na 8 lat więzienia. Pyś odbywał karę w więzieniu w Zamościu.

Ppor. Jan Turowski „Norbert”, dowódca oddziału AK, w którym od 1943 r. walczył Józef Pyś „Śmiały”.

W dniu 8 maja 1946 r., na rozkaz komendanta obwodu zamojskiego kpt. Mariana Pilarskiego „Jara”, oddział WiN dowodzony przez Romana Szczura „Urszulę” opanował więzienie w Zamościu, skąd uwolnił 301 więźniów. Jednym z nich był „Śmiały”. Jego nazwisko figurowało w jeszcze w zestawieniu z 11 kwietnia 1952 r. spisie osób, co do których nie odwołano poszukiwań. Po uwolnieniu Pyś, do sierpnia 1946 r., przebywał w oddziale „Urszuli” Prawdopodobnie w sierpniu 1946 r. „Ostry” wstąpił do WiN i podlegał rejonowi Łabunie dowodzonemu przez Stanisława Niemczuka „Grzegorza”. Następnie był członkiem drużyny żandarmerii lotnej WiN obejmującej rejon Łabuń. Całością żandarmerii, kryptonim „OK–4”, „Ratusz”, „Warta”, dowodził Stanisław Bizior „Śmigło”, „Eam”.

Stanisław Bizior „Śmigło”, „Eam”, komendant Lotnej Żandarmerii w ramach Obwodu Zamojskiego AK-WiN, aresztowany 13 IV 1950 r., zamordowany 4 marca 1952 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie. Szczątki Stanisława Biziora (i MAriana Pilarskiego „Jara”) zostały odnalezione przez IPN 23 stycznia 2017 r. na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.

13 sierpnia 1946 r. „Ostry” i Stanisław Pakos „Wrzos” w restauracji Króla w Łabuniach wykonali wyrok śmierci na milicjancie Władysławie Buchaju. Od września 1946 r. „Ostry” „Barykada” i „Wrzos” zostali przekazani Józefowi Włoszczukowi „Czadowi”, „Pistoletowi” celem wzmocnienia dowodzonej przez niego placówki WiN Sitno-Kotlice. 10 marca 1947 r. „Ostry” został awansowany przez dowódcę obwodu zamojskiego WiN Mariana Pilarskiego do stopnia kaprala rezerwy ze starszeństwem od 1 lutego 1947 r. Z zaświadczenia ujawnieniowego wynikało, że „Śmiały” ujawnił się przed PUBP w Zamościu 11 kwietnia 1947 r. zdając rewolwer Nagan i pistolet maszynowy P.P.Sz-a. Po ujawnieniu pracował w gospodarstwie rodziców. Na początku maja 1947 r. UB przyjechało do jego domu chcąc go aresztować. Podający się za „Ostrego” brat Stanisław Pyś został zabrany przez „bezpiekę”, co umożliwiło ucieczkę przebywającemu wówczas w domu „Ostremu”. Od tej chwili Pyś ponownie wstąpił do oddziału „Barykady”. Oddział, w którym przebywali „Ostry” i „Wrzos”, dokonywał akcji ekspriopriacyjnych na osoby popierające władzę ludową: w marcu 1947 na Jana Kota ze Szczebrzeszyna; w listopadzie 1947 r. Feliksa Mazurka z Tupolczewa i Pawła Gomółkę z Kawęczyna; w styczniu 1948 r. Jana Pawełczaka z Kitowa; w kwietniu 1948 r. Józefa Zycha z Dużych Brodów; wiosną 1948 r. Alberta Świstaka z Tupolczy.
Jesienią 1947 r. przeprowadzono akcję na Urząd Pocztowy w Radecznicy. 1 listopada 1947 r. zastrzelono członka PPR i ORMO Romana Garbatego z Niedzielisk, zaś 2 listopada 1947 r. członka PPR i ORMO Jana Belinę z Niedzielisk. W styczniu 1948 r. dokonano akcji na żołnierza WP we wsi Kawęczynek. 10 września 1948 r. oddział w sile 7 osób, m.in.: „Ostry”, „Wrzos” i Teofil Niemczuk, dokonał akcji ekspropriacyjnej na Spółdzielnię Samopomoc Chłopska we wsi Potoczek, gm. Suchowola, w czasie której zabrano pieniądze, materiały tekstylne, cukier i alkohol na łączną kwotę 404 140 zł.

W 1945 r. powstał, podległy WiN, oddział Tadeusza Łagody „Barykady”. Składał się z 10 żołnierzy, a w jego skład wchodzili m.in.: „Barykada”, Stanisław Pakos „Komar”, „Gruby”, „Wrzos”, Józef Pyś „Śmiały”, „Ostry” i Jan Spadkowski vel Kiełbiński „Szpilka. W innym dokumencie wskazywano, że oddział „Barykady” składał się z 5 osób, zaś oddział „Wrzosa” był odrębną grupą zbrojną i składał się z 3 osób. Część członków oddziału ujawniła się w 1947 r. lecz nie zaprzestali działalności antykomunistycznej. Po powstaniu II Inspektoratu Zamojskiego AK „Barykada” nawiązał z nim kontakt. Nadto kontakt z dowódcą II inspektoratu Marianem Pilarskim „Jarem” i Władysławem Skowerą „Orkanem” utrzymywali „Ostry” i „Wrzos”. Jak się wydaje od 1948 r. oddział podlegał Marianowi Pilarskiemu „Jarowi” jako „lotna żandarmeria” a jego dowódcą był „Barykada”, który zginął 13 X 1949 r. Następnie dowództwo objął „Wrzos”. Stanisław Pakos „Wrzos”, żołnierz WiN, ujawnił się w kwietniu 1947 r. lecz ponownie wrócił do działalności antykomunistycznej.

Mjr Marian Pilarski ps. „Jar”, w latach 1948-1950 Inspektor II Inspektoratu Zamojskiego AK, zamordowany przez komunistów 4 marca 1952 r. na Zamku Lubelskim. Zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB po aresztowaniu. 23 stycznia 2017 r. szczątki Mariana Pilarskiego i Stanisława Biziora ps. „Eam” zostały odnalezione przez IPN na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie.

Latem 1947 r., po dokonaniu, wraz z Franciszkiem Sokołowskim „Krukiem”, akcji na posterunek MO w Łabuniach, w której zginął „Kruk”, został zatrzymany przez MO. Pakos zbiegł zabijając milicjanta i odbierając mu broń. Od tego czasu się ukrywał. Początkowo dołączył do niego Lucjanem Adamczyk „Słomka”, a następnie Tadeusz Łagoda „Barykada”. 20 sierpnia 1948 r. w jego zabudowaniach przeprowadzono rewizję, podczas której znaleziono lornetkę, amunicję, trotyl i dwa granaty. W skład oddziału, na różnym etapie jego istnienia, wchodzili Kazimierz Piotrowski „Cygan”, Jan Spadkowski „Szpilka”, Józef Pyś „Ostry”, Paweł Kalinowski „Francuz”, Mieczysław Szewczuk „Włoch”, Hipolit Duda „Turek”, Bolesław Wojtaś „Heniek” i Jan Czuk „Kosa”.

Po powstaniu II Inspektoratu Zamojskiego AK oddział „Wrzosa” zasilili: Kazimierz Piotrowski „Cygan”, Ryszard Wiński „Dziadek”, Alfred Kaszuba „Wąż”, Czesław Szewluk „Miś”, Stanisław Rajtar „Śmiguła”, Stanisław Przybysz „Maszynka” i Mieczysław Szewczuk „Włoch”. Co najmniej od listopada 1948 r. oddział utrzymywał kontakt z Janem Leonowiczem „Burtą” z samodzielnego rejonu WiN Tomaszów Lubelski. Jesienią 1950 r. do oddziału „Wrzosa” w charakterze łączniczek dołączyły Danuta Pilarska i Halina Pawłowska „Eliza”. Wiosną 1951 r. na skutek pościgu za oddziałem zabito „Cygana” oraz ujęto Zbigniewa Uchnasta i Danutę Pilarską. W innych dokumentach wskazywano, że oddział liczył jedynie 3 osoby, jak się jednak wydaje dotyczyło to okresu po przeprowadzonych zatrzymaniach i zabiciu części jego żołnierzy.
Po powstaniu II Inspektoratu Zamojskiego AK, w marcu 1948 r., Józef Pyś wstąpił do niego i podlegał Józefowi Włoszczukowi „Pistoletowi” dowódcy I rejonu w Kotlicach. Początkowo był członkiem oddziału lotnego żandarmerii „Barykady” i „Wrzosa”, a następnie co najmniej od grudnia 1949 r., był w żandarmerii dowodzonej przez Mieczysława Wróblewskiego „Szuma”, w którym byli m.in. „Wrzos” i „Francuz”.

Józef Pyś „Ostry” (fot. w zbiorach autora; udostępniona przez Adama Pysia).

23 lutego 1949 r. „Ostry” wziął udział w akcji ekspropriacyjnej na spęd bydła (skup żywca) w Tyszowcach. Z polecenia „Jara” akcję miał wykonać oddział Ludwika Rogalskiego „Kanciarza” przy pomocy dwóch ludzi z drużyny lotnej żandarmerii „Jara”. Jednym z nich był „Ostry”, drugim zaś prawdopodobnie „Barykada”, chociaż niektóre relacje wskazują, że w akcji wziął udział „Wrzos”. Oprócz nich brali w niej udział: „Miś”, „Śmiguła”, „Wąż”, Stanisław Szady „Brzytwa” i Władysław Jakubiak. Bezpośredni udział w akcji, odebrania pieniędzy, mieli wziąć „Miś”, „Ostry” i „Barykada”. Pozostali stanowili ubezpieczenie lub obserwację. Przed akcją wywiad w Tyszowcach przeprowadził osobiście „Kanciarz”. W dniu zdarzenia kasjer Spółdzielni Zbytu Produktów Rolnych w Tomaszowie Lub. Piotr Iracki pobrał pieniądze, celem zakupu żywca w Tyszowcach. Po przybyciu do Tyszowiec udał się wraz z milicjantem Wawrzyńcem Hałasem do domu Adama Błaszczaka, w którym od 3 miesięcy wypłacano pieniądze ludności. Obydwaj usiedli w pokoju. Około godz. 10,00 W. Hałas jadł śniadanie i pilnował drzwi, aby nikt nie wchodził bowiem kasjer nie był jeszcze przygotowany do wypłat. W tym czasie w kuchni byli: Julia Błaszczak, Adam Błaszczak i Jan Kotowski. Po chwili od strony kuchni wszedł „Barykada” i zapytał Julię Błaszczak czy tutaj spółdzielnia wypłaca pieniądze. Ona potwierdziła to wskazując, że kasjer jest w pokoju. Wówczas „Barykada” otworzył drzwi i próbował wejść do pokoju. Milicjant nie chciał go wpuścić przytrzymując drzwi. Mówił też, aby mężczyzna zaczekał. Po odpowiedzi milicjanta „Barykada” nadal chciał wejść do pokoju na co znów nie pozwolił milicjant zamykając drzwi. Wówczas „Barykada” oddał 3 strzały przez drzwi, co spowodowało śmiertelne zranienie W. Hałasa. Julia Błaszczak, Adam Błaszczak i Jan Kotowski chcieli uciec, lecz w sieni zatrzymał ich „Ostry”, z bronią krótką, nie pozwalając wyjść i każąc położyć się na podłodze. W tym samym czasie „Ostry” zatrzymał w sieni wchodzącego do domu Mieczysława Mazurkiewicza, któremu także kazał położyć się na podłodze. Po chwili grożąc bronią odprowadził ich do pomieszczenia lokatora Edwarda Dąbrowskiego. Do pomieszczenia, w którym leżał milicjant weszli „Barykada” i „Miś”. Jeden z nich oddał do milicjanta jeszcze dwa strzały a kasjerowi zabrał teczkę z pieniędzmi. Oprócz tego „Barykada” zabrał milicjantowi pistolet maszynowy PPSz i pelerynę, zaś „Miś” pistolet „TT”. Podczas zdarzenia zdobyto 2 mln 240 tys. zł. W wyniku akcji milicjant został ciężko ranny i zmarł 25 lutego 1949 r. w szpitalu. Po wyjściu z mieszkania członkowie oddziału udali się w kierunku Podboru, gdzie stała furmanka, którą odjechali w kierunku Wakijowa. 500 000 zł zabrał „Barykada” z przeznaczeniem dla oddziału lotnego. Resztę pieniędzy „Pistolet” ukrył w swoich zabudowaniach. Następnie udał się do Tyszowiec do „Jara”, który polecił milion złotych przekazać „Brzytwie”. Pozostałą kwotę „Pistolet” miał wypłacić podległym mu członkom organizacji. Po kilku dniach pieniądze wydano „Brzytwie” i J. Jakubiakowi. Resztę pieniędzy „Pistolet” rozdysponował pomiędzy członków organizacji jako zapomogi lub zwrot za zakupiony rkm „Diegtariewa”. Kwota 67 000 zł pozostała w jego dyspozycji, które następnie wydano na potrzeby organizacyjne. Milicjantowi Wawrzyńcowi Hałasowi zabrano pistolet maszynowy P.P.Sz-a nr 1085, prod. 1944 r., pistolet TT nr 5160, prod. 1944 r., dokumenty i pelerynę. Wieczorem w dniu 23 lutego 1949 r. „Ostry” i „Barykada” odjechali do „Szuma” pod Grabowiec. Kilka dni później „Szum” otrzymał od „Pistoleta” 20 000 zł. To może wskazywać, że już wówczas „Ostry” znajdował się w oddziale żandarmerii, którym dowodził Szum”. Tym bardziej, że nie chodziło o przekazanie pieniędzy z akcji „Szumowi” bowiem kilka dni później otrzymał je od J. Włoszczuka.

W dniu 24 czerwca 1949 r. „Ostry” i „Wrzos” zlikwidowali funkcjonariusza MO z Niewirkowa Tadeusza Skrzypczuka, któremu zabrano pm P.P.Sz-a. Wskazywano, że miało to nastąpić w wyniku próby zatrzymania jednego z członków oddziału „Wrzosa” lub też, że został zastrzelony przez oddział Jana Leonowicza „Burty”. Wydaje się jednak, że przypisanie tego zabójstwa oddziałowi „Burty” nie jest właściwe. Na fakt, że Skrzypczuk został zastrzelony z udziałem „Wrzosa” wskazywało to, że w czasie rewizji przeprowadzonej u rodziców Pakosa, w kryjówce w piecu, znaleziono: legitymację funkcjonariusza MO, legitymację PPR i świadectwo ukończenia szkolenia politycznego wystawione na nazwisko Tadeusza Skrzypczuka. Nadto na udział w nim „Ostrego” zdają się wskazywać znalezione na miejscu zabójstwa Skrzypczaka łuski kal. 9 mm z pistoletu FN, odstrzelone z tego samego egzemplarza broni co przy potyczce z milicjantami w Niewirkowie, w którym „Ostry” uczestniczył. Nadto 18 lutego 1951 r. przy ciężko rannym „Ostrym” znaleziono pistolet FN.

Stanisław Pakos „Komar”, „Gruby”, „Wrzos”.

Od lata 1949 r. „Ostry” i „Wrzos” ukrywali się m.in. u Ludwika Rogalskiego i Czesława Szewluka. Jesienią 1949 r. oddział „Wrzosa” i „Ostrego” miał dokonać akcji na Józefa Czubę, który brał czynny udział w organizowaniu spółdzielni produkcyjnych.
W dniu 8 października 1949 r. „Ostry” i „Wrzos” ok. godz. 18,00 przybyli do domu Macieja Słomińskiego w Malicach, w którym zamieszkiwał jego zięć Bolesław Cieplikiewicz. Gdy szli od strony lasu zostali zauważeni przez Sewerynę Kwaśną, która tą informację przekazała swojemu mężowi Józefowi Kwaśnemu członkowi ORMO. Kwaśny powiadomił o tym członka PPR i ORMO wójta gminy Werbkowice Wiktora Ciurusia, który szedł na zebranie gromadzkie. W publikacjach wskazywano, że Ciuruś był przed wybuchem II wojny światowej także członkiem Komunistycznej Partii Francji. We wsi wójt uzyskał informację, że mężczyźni pytali o miejsce zamieszkania B. Cieplikiewicza. Chcąc to sprawdzić Ciuruś i uzbrojeni członkowie ORMO Modest Kijko i Kwaśny poszli sprawdzić dom Słomińskiego. Do wnętrza weszli Ciuruś i Kijko, zaś Kwaśny miał ich ubezpieczając na zewnątrz. W tym czasie „Wrzos” i „Ostry” jedli kolację w pokoju. Zapytany przez Ciurusia Cieplikiewicz powiedział, że mężczyźni są jego kuzynami. Wówczas Ciuruś zażądał od nich okazania dokumentów. „Wrzos” powiedział, że okażą je po zjedzeniu posiłku. Następnie Ciuruś wyszedł, a po chwili wrócił uzbrojony w automat PPSz. Towarzyszył mu Kijko. Ciuruś krzyknął „ręce do góry”, na co „Wrzos” je podniósł, zaś „Ostry” strzelił z pistoletu zabijając Ciurusia. Kijko próbował uciec i również został zastrzelony. Po strzałach otaczający dom członkowie ORMO uciekli, zaś przed ucieczką J. Kwaśny ostrzelał niecelnie partyzantów. „Wrzos” i „Ostry” uciekli z domu zabierając broń zabitych. Wraz z nimi uciekł Cieplikiewicz, który następnie powrócił do domu i został zatrzymany przez MO. W toku oględzin miejsca zdarzenia przez MO ustalono, że zwłoki M. Kijko leżały w kuchni. Ciuruś otrzymał postrzały z przodu. Kijko został postrzelony z tyłu, co zdaje się wskazywać na podjętą przez niego próbę ucieczki z mieszkania.

W dniach 24-25 grudnia 1949 r. „Ostry” uczestniczył w odprawie, w mieszkaniu Jana Kapusty w Kol. Poddąbrowa, dotyczącej lotnej żandarmerii II Inspektoratu Zamojskiego AK. Uczestniczyli w niej m.in. „Ostry”, „Wrzos”, „Kanciarz”, Wacław Borowski „Sierp”, „Szum”, „Wąż”, Bronisław Załoga „Wicher” i „Śmiguła”. W jej trakcie Władysław Skowera „Orkan” wyznaczył „Szuma” dowódcą lotnej żandarmerii, któremu mieli się podporządkować wszyscy członkowie grup zbrojnych inspektoratu. Było to spowodowane koniecznością większego nadzoru nad tymi grupami. Od tej chwili żandarmeria miała podlegać wyłącznie inspektorowi „Jarowi” lub jego zastępcy. Po spotkaniu „Orkan” rozmawiał osobno z „Szumem” i „Ostrym”.
W dniu 5 lutego 1950 r. „Wrzos” i „Ostry” zlikwidowali w Jatutowie członka PPR Tadeusza Petrykę. 28 lutego 1950 r. „Ostry” wziął udział w ekspropriacyjnej akcji na Spółdzielnię w Niewirkowie, podczas której na szosie koło Niewirkowa zatrzymano furmanki przewożące towary spółdzielni. Udział w niej brali członkowie żandarmerii tj. „Wrzos” i „Ostry” a także członkowie I kompanii II Inspektoratu: „Kanciarz”, „Maszynka”, „Wąż”, „Śmiguła” i „Sierp”. Przed akcją „Kanciarz”, poprzez Stanisława Rogalskiego, powiadomił „Maszynkę” i „Sierpa”, każąc im zabrać broń. Wieczorem uczestnicy akcji spotkali się w sadzie w Niewirkowie. Udali się do lasu, koło drogi, którą niedługi czas potem przejeżdżały trzy furmanki spółdzielni. Zatrzymania furmanek dokonali „Ostry” i „Wrzos”. Następnie przejrzano zawartość furmanek. Jedną z nich zabrano do lasu zawalowskiego, zaś dwie pozostałe były w tym czasie pilnowane na drodze przez „Węża” i „Śmigułę”. W lesie towary zostały przepakowane na furmankę Stanisława Rogalskiego, zaś furmana i pojazd spółdzielni zwolniono. Towary i broń ukryto w stodole Jana Piłata w kol. Koniuchy, oprócz dwóch skrzynek wódki, którą wcześniej zabrano. Następnego dnia „Kanciarz” zdał relację z akcji „Pistoletowi”, który nakazał przewiezienie towarów. W związku z tą akcją „Jar” uzyskał informację, że akcję samowolnie wykonał „Kanciarz”. Polecił wówczas „Orkanowi” dokładnie ustalić u dowódcy rejonu „Pistoleta”, kto tego dokonał i ukarać winnych. Po kilku dniach „Kanciarz” spotkał się w Zamościu z „Orkanem” i wyjaśnił okoliczności akcji. „Jar” spotkał się również z „Ostrym” i „Wrzosem”. W toku przesłuchania przed UB Pilarski wskazywał, że w wypadku rabunków na własną rękę karano śmiercią bowiem starano się tępić samowolę i bandytyzm. Brak jednak wyciągnięcia konsekwencji przez „Jara”, „Pistoleta” i „Orkana,” zdają się wskazywać, że akcja ta nie miała charakteru samowoli lub też post factum została zaakceptowana przez kierownictwo organizacji.

Jeden z niezłomnych – Józef Pyś „Śmiały” – część 2/2>
Strona główna>
Prawa autorskie>