Upamiętnienie Józefa Cieśli ps. "Topór"

Uroczystość upamiętnienia Józefa Cieśli ps. "Topór" – Łączki Jagiellońskie, 22 listopada 2009 r.

W imieniu organizatorów, Komitetu Uczczenia Pamięci Józefa Cieśli, Muzeum Podkarpackiego w Krośnie i Podkarpackiego Towarzystwa Historycznego, zapraszam na uroczystość upamiętnienia działalności niepodległościowej Józefa Cieśli ps. "Topór" i jego współpracowników represjonowanych przez okupanta niemieckiego i władze komunistyczne, która odbędzie się w Łączkach Jagiellońskich, 22 listopada 2009 r. (niedziela).


Szanowni Państwo !

Serdecznie zapraszam na uroczystości upamiętniające działalność niepodległościową Józefa Cieśli „Topora”, które odbędą się w Łączkach Jagiellońskich, w gminie Wojaszówka, w powiecie krośnieńskim w niedzielę 22 listopada 2009 roku.
Na podstawie opracowań Wiesława Syrka (historyka, pracownika Muzeum Podkarpackiego  w Krośnie, mieszkańca Łączek Jagiellońskich), inicjatora tych uroczystości, autora źródłowej publikacji: Przeciw brunatnemu i czerwonemu zniewoleniu. Józef Cieśla „Topór” (Krosno 2009), przedstawiam krótką informację na temat działalności niepodległościowej Józefa Cieśli.

Józef Cieśla ps. "Topór"

Józef Cieśla urodził się 9 czerwca 1917 r. w Bajdach (gm. Wojaszówka, pow. krośnieński), wychowywał się u rodziny w Łączkach Jagiellońskich. W latach 30. ukończył Publiczną Szkołę Dokształcającą Zawodową w Krośnie, uzyskując zawód stolarza. Po wybuchu II wojny światowej zgłosił się do Wojska Polskiego, nie został jednak zmobilizowany. W 1940 r. został pod pseudonimem „Sokół” zaprzysiężony w placówce Związku Walki Zbrojnej Odrzykoń (Obwód Krosno). W 1942 r. nawiązał kontakt z konspiracją wojskową ruchu ludowego, następnie został pod pseudonimem „Topór” członkiem grupy bojowej Batalionów Chłopskich dowodzonej przez Juliana Ogorzałka „Lisa”, działającej w północnej części powiatu krośnieńskiego. Od czerwca 1944 r. sam Cieśla dowodził dwudziestokilkuosobowym oddziałem partyzanckim Batalionów Chłopskich „Klon 22”. Przeprowadził wiele skutecznych akcji zbrojnych przeciwko niemieckiemu okupantowi na terenie powiatów krośnieńskiego i jasielskiego, m.in. krwawe zasadzki na niemieckie kolumny samochodowe w rejonie Krempnej.

Po opanowaniu Podkarpacia przez wojska sowieckie, na polecenie Tadeusza Kozika (również pochodzącego z gminy Wojaszówka), przewodniczącego Stronnictwa Ludowego „Roch” na powiat krośnieński, Józef Cieśla sformował bojówkę do walki z nowym okupantem. Zajmował się działalnością informacyjną, gromadzeniem broni i środków finansowych oraz ochroną działaczy ludowych przed represjami ze strony komunistów. W maju 1945 r. wykonał w Krośnie, wydany przez ludowców wyrok śmierci na komunistach J. Sicińskim i M. Strejczyku. W tym czasie Cieśla ukrywał się w Łączkach Jagiellońskich. W sierpniu 1945 r., gdy został ciężko ranny w starciu z funkcjonariuszami PUBP, dzięki pomocy Kozika został wywieziony na leczenie do Krakowa. Prawie do końca 1947 r. mieszkał i pracował na Śląsku, ale zagrożony aresztowaniem wrócił w rodzinne strony. Natomiast zasłużony działacz niepodległościowy Tadeusz Kozik zmarł w grudniu 1948 r.

Cieśla w 1949 r. założył nową grupę konspiracyjną działającą głównie w powiecie strzyżowskim i krośnieńskim. Wieloletnia działalność Józefa Cieśli i jego współpracowników była możliwa dzięki powszechnemu poparciu i pomocy mieszkańców gminy Wojaszówka, powiatów krośnieńskiego, strzyżowskiego i jasielskiego.
W trakcie akcji grupa Cieśli zlikwidowała kilku funkcjonariuszy PUBP (m.in. z Rzeszowa i Jasła). Środki na funkcjonowanie grupy i walkę z okupantem zdobywano poprzez wiele akcji – zabór mienia państwowego i spółdzielczego. W 1952 r. w starciu z grupą operacyjną UB i KBW zginął członek grupy – Tadeusz Świerad. W walce z milicją zginął też kontaktujący się z Cieślą Stanisław Ogorzałek. W 1954 r. Cieśla zlikwidował w Korczynie denuncjatora, który wydał w ręce komunistów niezwykle zasłużonego konspiratora Kazimierza Człowiekowskiego (który zginął w walce z PUBP w kwietniu 1954 r.). W celu rozpracowania i likwidacji grupy Józefa Cieśli "Topora" komuniści w 1950 r. założyli sprawę agenturalnego rozpracowania „Gangster” prowadzona przez WUBP w Rzeszowie, zorganizowali też specjalną Grupę Operacyjną PUBP w Krośnie, rozwinęli sieć tajnych współpracowników (część z nich jednak dekonspirowało się przed Cieślą i nadal go wspierało), zaangażowali oddziały KBW. Na skutek potajemnego zainstalowania w domu żony Cieśli – Heleny Piękoś punktu podsłuchowego został on ujęty 30 września 1955 r. W lutym 1956 r. UB aresztował jego najbliższych współpracowników Władysława Zamorskiego i Władysława Dziedzica, a zabił Ludwika Kuta.
 
23 kwietnia 1956 r. Sąd Wojewódzki w Rzeszowie skazał Cieślę na karę śmierci, zamienioną we wrześniu na 15 lat więzienia. Na wieloletnie kary więzienia zostało skazanych czterech członków grupy: W. Zamorski, W. Dziedzic oraz Stanisław Piękoś i Bronisław Świerad. Wyroki skazujące otrzymało również ponad siedemdziesiąt osób wspierających „Topora”. Jednak wielu z nich kontynuowało później działalność niepodległościową, np. Lubomir Szarek był w 1981 r. wiceprzewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” w Krośnie. Józef Cieśla zmarł 14 listopada 1969 r. w więzieniu w Barczewie, w niewyjaśnionych – podejrzanych okolicznościach, kilka miesięcy przed końcem kary. Pozostawił dwoje dzieci: Stanisława i Wiesławę.

Komitet Uczczenia Pamięci Józefa Cieśli, Rodzina Józefa Cieśli, Parafia Łączki Jagiellońskie (z księdzem proboszczem Januszem Burym), Muzeum Podkarpackie w Krośnie, Podkarpackie Towarzystwo Historyczne przy wsparciu Samorządu Powiatu Krośnieńskiego, Samorządu Gminy Wojaszówka, sołectwa i koła Gospodyń Wiejskich w Łączkach Jagiellońskich oraz lokalnej społeczności organizuje uroczystość, której głównym punktem będzie Msza św. oraz odsłonięcie i poświęcenie w kościele w Łączkach Jagiellońskich tablicy pamięci Józefa Cieśli „Topora”. Projektantem i wykonawcą pamiątkowej tabli
cy jest wybitny artysta – rzeźbiarz, mieszkający  w podkrośnieńskiej Głowience, Andrzej Samborowski-Zajdel.
 
Ponieważ 14 listopada minęła 40. rocznica śmierci „Topora” jest to najwyższy czas, aby przypomnieć bohaterów walki o wolną i niezawisłą Polskę bez komunistów. Naszym zamiarem jest również przypomnienie i uhonorowanie żyjących jeszcze osób, które wspierały grupę Józefa Cieśli oraz rodziny jej uczestników, którzy byli z tego powodu represjonowani przez komunistów. Dlatego po odsłonięciu tablicy odbędzie się konferencja naukowa, w trakcie której historycy z Podkarpackiego Towarzystwa Historycznego: Wiesław Syrek, Czesław Nowak i dr Krzysztof Kaczmarski (IPN Rzeszów) przedstawią członków grupy Cieśli i represje jakich doznali ze strony komunistów.
Podczas uroczystości odbędzie również promocja książki Wiesława Syrka, Przeciw brunatnemu i czerwonemu zniewoleniu. Józef Cieśla „Topór”.
Książkę można nabyć w Muzeum Podkarpackim w Krośnie, zamówienia kierując telefonicznie na nr 13/432-13-76 wew. 13 lub e-mailem na adres: [email protected].

Jeszcze raz serdecznie zapraszam na uroczystość uczczenia pamięci kolejnych „Żołnierzy Wyklętych”, którzy oddali zdrowie i życie za Niepodległą Polskę.

Piotr Babinetz
Przewodniczący
Komitetu Uczczenia
Pamięci
Józefa Cieśli „Topora”

Nominacja generalska i odznaczenie państwowe dla "Żołnierzy Wyklętych"

Kpt. "Warszyc" – Generałem Brygady !
Mjr. "Orlik" – Kawalerem Krzyża Wielkiego Orderu Odrodzenia Polski !

11 listopada 2009 r. w Pałacu Prezydenckim odbyła się uroczystość wręczenia nominacji generalskich i odznaczeń państwowych.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych wręczył nominację generalską...

 

Na stopień generała brygady
mianowany został pośmiertnie

Kapitan STANISŁAW SOJCZYŃSKI
ps. "WARSZYC"
Por. Stanisław Sojczyński "Zbigniew", "Warszyc" dowódca I batalionu 27 pp AK – sierpień 1944 r.


KRZYŻEM WIELKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
za wybitne zasługi dla niepodległości
Rzeczypospolitej Polskiej
 odznaczony został pośmiertnie
Major MARIAN BERNACIAK
ps. "ORLIK"
Mjr Marian Bernaciak "Orlik", dowódca zgrupowania oddziałów  partyzanckich WiN w Inspektoracie Rejonowym "Puławy".


Czytaj więcej na temat kpt./gen. bryg. "Warszyca" i walki o Jego nominację:
"[…]
Zdrajcą nie byłem i dokumentu zdrady nie podpiszę. Jestem przygotowany
na wszystko, nawet na śmierć! Jeśli padam na kolana to tylko przed
Bogiem! Wiem, że stosujecie barbarzyńskie metody i pan temu patronuje!
Wszystko do czasu! Przemocą i kłamstwem nikt jeszcze nie osiągnął
prawdziwej i trwałej władzy
[…]"
Fragment z protokołu przesłuchania kpt. "Warszyca"

Dnia
12 sierpnia 1945 r. kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" wydał
wstrząsający w swej prawdziwości "List otwarty" do pułkownika Jana
Mazurkiewicza ps. "Radosław", w którym uznał jego apel o wychodzenie z
konspiracji za zdradę i apelował o dalszą walkę przeciwko komunistom.
W
tym wspaniałym, jakże aktualnym do dzisiaj, przykładzie honoru i
godności oficera Wojska Polskiego, kpt. "Warszyc" pisał m.in. tak:

"[…]
Dziś, kiedy byle męt społeczny jest oficerem,  a im większy szuja, tym
dość często otrzymuje rangę, najwyższym odznaczeniem jest
przeświadczenie, że jest się człowiekiem zasad i honoru, wiernym synem
Ojczyzny.
[…] kary były i są stosowane przez czerwonych z całą
perfidią. Cóż się tu może zmienić? Chyba to, że nasza obrona pocznie
działać bardziej zorganizowanie i skutecznie, że za nieludzkie
katowanie i karanie śmiercią bojowników o Niezależność Polski będziemy
czerwonych nieludzko strzelać; jeśli poważą się wyniszczać nasze
rodziny – my też potrafimy palić i likwidować przeciwników w sposób
bezpardonowy. Niemcy za jednego rozstrzeliwali 10-ciu, 50-ciu lub
100-tu i nie złamali nas, więc nie złamią nas czerwoni. Jeśli zdrajcy
nie mają skrupułów, to my walcząc o sprawy słuszne – nie będziemy ich
mieli tym bardziej.
[…] A poza tym, Pan Panie Pułkowniku niech
wybije sobie z głowy i niech Pan wytłumaczy czerwonym uzurpatorom, że
będziecie nas kiedykolwiek wprowadzali w prawa obywatelskie przez
amnestie i łaskawe przebaczenie nam. W imieniu uzbrojonych tysięcy
zwracam wam uwagę, że podejście wasze do zagadnienia jest
katastrofalnym pomieszaniem pojęć. Za krew przelaną dla Ojczyzny, za
odniesione rany, za ofiary z żyć naszych, za cierpienie i poniewierkę
dla Polski – wy widzicie jedyną drogę dla nas odzyskania praw
obywatelskich i człowieczych – przez uznanie i rozgrzeszenie nas. A my
wam oświadczamy, że z nami możecie tylko pertraktować jako z
reprezentacją większości społeczeństwa polskiego, reprezentacją, której
cele są nieskazitelne i słuszne, że wolno do niej odnosić się jedynie z
respektem i szukać form do realizacji jej postulatów.[…]"
.

CZYTAJ CAŁOŚĆ LISTU KPT. "WARSZYCA" [w formacie PDF]
[kliknij w obrazek]

Obejrzyj film Aliny Czerniakowskiej pt. "Czy warto było tak żyć?" o życiu i walce kpt./gen. bryg. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego:


Czytaj więcej na temat mjr. "Orlika":

Obejrzyj program z cyklu Z archiwum IPN "Orlik"


Strona główna>

Koncert DE PRESS w TVP2 – 11 listopada 2009 r.

Retransmisja koncertu De Press z Muzeum Powstania Warszawskiego w TVP2 – 11 listopada 2009 r., godz. 19:05

W czwartek, 8 października 2009 r., w Muzeum Powstania Warszawskiego, odbył się koncert zespołu De Press, promujący płytę "Myśmy Rebelianci", opowiadającą o losach żołnierzy antykomunistycznego podziemia  po II wojnie światowej.

11 listopada 2009 r. o godz. 19:05 Telewizja Polska w Programie 2 wyemituje godzinną retransmisję tego wydarzenia.

TVP2 przedstawi widowisko muzyczno – historyczne poświęcone żołnierzom powojennego podziemia niepodległościowego. Ich los nie został szerzej udokumentowany i był przez dziesiątki lat istnienia PRL tematem zakazanym. Jeszcze i dzisiaj jest nadal mało znany. Utwory wykonane podczas tego szczególnego koncertu to w większości partyzanckie pieśni i wiersze dotąd nieznane. Będą one w dużej części ilustrowane pokazami multimedialnymi złożonymi z fotografii archiwalnych, plansz z napisami, nagrań filmowych, jak również inscenizowanych scen fabularnych oraz felietonów filmowych zawierających wypowiedzi uczestników walk polskiego podziemia powojennego. Ważnym elementem dramaturgicznym widowiska będzie udział w nim żołnierzy niepodległościowego podziemia i młodzieży.

Gospodarzem koncertu jest grupa De Press, która wykona utwory ze swojej płyty poświęconej żołnierzom wyklętym. Mocne rockowe brzmienie i przejmujące teksty tworzą oryginalną całość na tle ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego.

W przerwach pomiędzy utworami, uczestnicy koncertu w Muzeum Powstania Warszawskiego mogli wysłuchać wspomnień samych świadków historii oraz
potomków Żołnierzy Wyklętych. Największe emocje wśród widowni wzbudziło
zaintonowanie przez Mariana Pawełczaka ps. "Morwa", podkomendnego
legendarnego majora Hieronima Dekutowskiego "Zapory", piosenki Niech się pani pomodli, którą następnie wykonał zespół De Press. Koncert poprowadził Maciej Chmiel.

TVP2, "MYŚMY REBELIANCI", 11 XI 2009, godz. 19:05
Reżyseria: Arkadiusz Gołębiewski
Scenariusz: Arkadiusz Gołębiewski, Paweł Nowacki, Grzegorz Wąsowski

Teksty do utworów umieszczonych na płycie De Press "Myśmy Rebelianci" powstawały w partyzanckich obozach, a ich autorami byli sami żołnierze „niepodległościowcy”. Jedyne wyjątki stanowią dwa utwory – jeden autorstwa Zbigniewa Herberta oraz drugi, który powstał podczas Powstania Warszawskiego. Aranżacje muzyczne są dziełem zespołu De Press, a sam projekt powstał we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Fundacją "Pamiętamy".

Więcej o płycie De Press "Myśmy Rebelianci" czytaj na stronie w kategorii:

Strona główna>

1 listopada… GLORIA VICTIS !!!

GLORIA VICTIS !!!

"Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie"
Adam Mickiewicz

…………………"Łupaszka", "Jastrząb", "Bartek", "Wiarus", "Bruzda", "Drągal", "Olech", "Harnaś", "Wołyniak", "Huzar", "Zagończyk", "Warszyc", "Igła", "Inka", "Cacko", "Jeż", "Kotwicz", "Zuch", "Krysia", "Bury", "Zbych", "Lampart", "Młot", "Wiktor", "Ogień", "Żelazny", "Orlik", "Róg", "Otto", "Puszczyk", "Błękit", "Ragner", "Rój", "Ryba", "Boruta", "Salwa", "Klinga", "Szary", "Uskok", "Burta", "Rekin", "Zapora", "Babinicz", "Lalek"………………….

Strona główna>

Konferencja historyczna w Kętrzynie

Konferencja historyczna "ŻOŁNIERZE WYKLĘCI – ZAPOMNIANI BOHATEROWIE" w Kętrzynie – 06.11.2009 r.

Stowarzyszenie "Kętrzyn.Net" zaprasza 6 listopada 2009 r. (piątek) na godz. 12:00 do auli Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. W. Kętrzyńskiego przy ul. Powstańców W-wy 2 w Kętrzynie na konferencję historyczną – „Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie”.

Konferencja zorganizowana jest w celu upamiętnienia postaw ludzi, dla których II Wojna Światowa nie zakończyła się z chwilą opuszczenia ziem polskich przez wojska Wehrmachtu. Czujemy obowiązek przywrócenia pamięci społecznej i historycznej o ludziach, którzy po 1944 roku podjęli walkę zbrojną z sowieckim okupantem i rodzimymi kolaborantami. Żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość  poświęcili na ołtarzu wolności swoje plany życiowe, zostawiając własne rodziny, ambicje i karierę, aby nadal w konspiracji kontynuować walkę o wyzwolenie Ojczyzny. W spotkaniu weźmie udział Patryk Kozłowski, autor książki „Jeden z wyklętych. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”. 1910–1951”.
Dzięki pomocy Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Pana Aleksandra Szczygło zaprezentowana zostanie także wystawa „Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku”.

Zachęcając do zapoznania się z ekspozycją przytoczę opis, który można znaleźć na stronach internetowych BBN:
"…to zdjęcia, opisy i fotokopie dokumentów odnoszących się do wydarzeń z lat 1945–1956. Celem prezentowanej wystawy jest uwrażliwienie, przede wszystkim młodych pokoleń naszych rodaków, na tragiczne losy tysięcy Polaków stających wtedy do zbrojnej walki przeciwko komunizmowi – na katastroficzne dzieje pokolenia Kolumbów i naszych dziadków, którzy w walce o wolność oddali swoje życie. Mamy nadzieję, że dzięki temu projektowi m.in. polska młodzież, która nie była świadkiem mrocznych wydarzeń lat stalinowskiego terroru, będzie miała szansę zapoznać się z nieznanymi kartami naszej historii".

Wystawę będzie można oglądać do 20 listopada 2009 r. Minęło już pół wieku od tamtych wydarzeń, a wiedza o bohaterach walczących z komunizmem jest wciąż niepełna. W potocznej świadomości nadal pokutują stereotypy, które są pokłosiem fałszywej propagandy z lat PRL-u.

Michał Kochanowski
Stowarzyszenie "Kętrzyn.Net"
Radny Rady Powiatu w Kętrzynie

Film o st. sierż. "Roju" – ruszyła produkcja !

Rozpoczynają się prace nad ekranizacją historii Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja".

Agencja Filmowa TVP wraz ze Studiem Filmowym "Dr Watkins" oraz Polskim Instytutem Sztuki Filmowej rozpoczynają pracę nad filmem „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” w reżyserii Jerzego Zalewskiego.

Z lewej: Krzysztof Zalewski, odtwórca postaci st. sierż. "Roja"; po prawej: pierwowzór – Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" – na czele oddziału w 1948 r.

Historię dwudziestoletniego "Roja" widzowie obejrzą w wersji kinowej jako film fabularny oraz w wersji trzyodcinkowego serialu telewizyjnego. Premiera kinowa przewidziana jest na przełomie października i listopada 2010 r., a emisja w TVP w 2011. Zdjęcia będą kręcone w autentycznych miejscach wydarzeń, czyli w okolicach Pułtuska, Makowa Mazowieckiego, Nasielska i Ciechanowa. W ekipie realizacyjnej są między innymi: Adam Sikora (zdjęcia), Tomasz Miernowski (kierownictwo produkcji), Jacek Ukleja (scenografia), Elżbieta Radke (kostiumy).

Główny bohater, Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój", po II wojnie światowej formuje własny oddział partyzantki antykomunistycznej, który w ramach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego walczył do 1951 roku. Wtedy to w obławie wojsk KBW, UB i LWP zginął "Rój". Film będzie opowiadał o sześciu latach walki i wielu spektakularnych akcjach zbrojnych. Jest to historia egzekwowania prawa tam, gdzie zapanowało komunistyczne bezprawie, ale także opowieść o miłości, szczęściu, buncie i zdradzie, którego doświadczali młodzi partyzanci.

W okresie PRL losy "Roja" i jego żołnierzy zostały zafałszowane i do dziś pozostają praktycznie nieznane. Twórcy filmu pragną oddać sprawiedliwość zapomnianym obrońcom Boga, Honoru i Ojczyzny, ale także zrozumiałym, współczesnym językiem porozumiewać się z młodymi widzami. Zasadnicze pytanie filmu brzmi: „czy warto bronić przegranych spraw”. Skoro jednak istnieje impuls do ich obrony, pozostaje nadzieja, że nie są one do końca przegrane…

HARMONOGRAM ZDJĘĆ:

  • Etap pierwszy: zdjęcia „uciekające” – plenery, pasaże – listopad 2009.
  • Etap drugi: właściwe zdjęcia – sekwencja zimowa – luty 2010.
  • Etap trzeci: właściwe zdjęcia – sekwencja wiosenna oraz wnętrza – II połowa marca/I połowa kwietnia 2010.
  • Etap czwarty: sekwencje letnie – II połowa maja 2010.

OBSADA PIERWSZOPLANOWA:

Krzysztof Zalewski jako Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój".
Mateusz Łasowski jako "Częścik" – partyzant oddziału Narodowych Sił Zbrojnych dowodzonego przez Pogodę. Potem w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym.
Konrad Marszałek jako "Dąb" – partyzant Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, dowódca jednego z oddziałów.
Jerzy Połoński jako "Góral" – partyzant oddziału NZW dowodzonego przez Roja; syn Osowieckiego, zawziętego funkcjonariusza UB.
Wojtek Żołądkowicz jako "Klon" – partyzant oddziału NZW dowodzonego przez "Lasa"; potem w oddziale "Roja"; ciężko ranny w jednej z obław.
Bartek Kotchedoff jako "Kot" – partyzant oddziału "Roja"; schwytany i torturowany przez UB.
Paweł Tomaszewski jako "Mazur" – towarzysz broni "Roja" od początku walki, jego zastępca w oddziale partyzanckim; razem z nim "Rój" ginie w obławie w Szyszkach. [wieś Szyszki w wikipedii>].
Krzysztof Piątkowski jako "Pilot" – partyzant oddziału "Roja".
Sebastian Cybulski jako "Ryś" – partyzant oddziału NSZ dowodzonego przez "Pogodę"; jeden z dowodzących akcją odbicia więzienia w Krasnosielcu.
Jan Urbański jako "Sęp" – partyzant oddziału NSZ dowodzonego przez "Pogodę", potem jeden z dowódców oddziałów NZW.
Paweł Domalewski jako "Tygrys" – partyzant oddziału NSZ dowodzonego przez "Pogodę"; potem członek oddziału "Roja".
Bartek Magdziarz jako "Wilk" – partyzant oddziału "Roja".
Szymon Sikora jako "Żbik" – partyzant oddziału "Roja"; specjalista od likwidacji, działający czasem na własną rękę.
Ponadto w obozie szkoleniowym bierze udział Sebastian Ryś jako wykonawca roli drugoplanowej.

Obejrzyj film dokumentalny Jerzego Zalewskiego:
Elegia na śmierć "Roja"

Więcej na temat st. sierż. "Roja" czytaj:

Źródło: Telewizja Polska>
Strona główna>

46 rocznica śmierci sierż. "Lalka"

46 rocznica śmierci sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" – ostatniego żołnierza Niepodległej Polski.

„Bez ofiary życia kilku tysięcy takich jak Oni, powojenna historia Polski byłaby jakże bardziej zawstydzająca”.
H. Pająk


Marzec 1945 r. Józef Franczak „Lalek” w II Armii Wojska Polskiego tuż przed dezercją.

21 października 1963 roku w obławie funkcjonariuszy SB i ZOMO we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak „Lalek”, ostatni żołnierz podziemia niepodległościowego. Został wydany w ręce bezpieki przez krewnego zwerbowanego do współpracy z SB. Jego siostry, dopiero 20 lat później, mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.

Sierż. Józef Franczak „Laluś”, „Lalek” był ostatnim partyzantem polskiego podziemia niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan Kozic Górnych. Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej. Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego przez komunistów „ludowego” WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd Polowy II Armii „ludowego” WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował. Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.

"Laluś" jako żołnierz żandarmerii Wojska Polskiego. Zdjęcie z czerwca 1939 r.

Rozpoznany, powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł jedynie „Laluś”. W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch. Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego, ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych. Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB, niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.

1947 rok. Narada dowódców patroli. Od lewej: Stanisław Kuchcewicz „Wiktor”, prawdop. kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak „Lalek”, Walenty Waśkowicz „Strzała”.

"Lalek" nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak „niebezpiecznemu bandycie” groził kilkuletni wyrok więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć, że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego więzienia. W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia 1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża, obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W domach członków najbliższej rodziny „Lalusia” oraz jego najbliższych współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w oczekiwaniu na pojawienie się „Lalusia”. Bezskutecznie.

Na początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia lub likwidacji „Lalusia”. Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie „materiałów kompromitujących” oficerom  SB udało się go zwerbować jako tajnego współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie współpracownikami „Lalusia”. Jako bliski krewny darzony był przez nich zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z „Lalusiem”. Przez następne trzy miesiące SB przy pomocy TW „Michała” coraz bardziej osaczała
„Lalusia”. 20 października 1963 roku agent wyposażony w aparaturę podsłuchową spotkał się z „Lalusiem”. W okolicy oczekiwała grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60 funkcjonariuszy ZOMO. Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW „Michał” przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym „Laluś” został przywieziony na spotkanie.

21 października 1963 roku zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35 funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych. O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla – zostały okrążone. „Laluś” zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował – udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry „Lalusia” przeniosły prochy do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.

21 października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane przez UB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.

11 maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. „Lalek”.

Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".

17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek". Józef Franczak odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek Franczak.

21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:

Linki zewnętrzne:

Strona główna>

MYŚMY REBELIANCI… kolejna odsłona w RADIU CENTRUM

Kolejna odsłona płyty De Press "Myśmy Rebelianci" w audycji  autorskiej "Wieczór Nie Tylko Rockowy" Pawła Michaliszyna – środa 21.10.2009

Plik z audycją już do pobrania – kliknij w baner na końcu wpisu!

Wszystkich zainteresowanych zapraszam dzisiaj (środa, 21.10.2009) o godz. 23:00  do słuchania online  audycji  "Wieczór Nie Tylko Rockowy" Pawła "Freebirda" Michaliszyna w Radiu Centrum Kalisz.

Audycję "WNTR" można słuchać online w każdą środę o godz. 23:00, po kliknięciu na poniższy baner:

Wszystkich chętnych zapraszam również na forum audycji:


Klikając w poniższy baner możesz pobrać lub posłuchać audycji autorskiej "Wieczór Nie Tylko Rockowy" Pawła Michaliszyna, emitowanej w Radiu Centrum Kalisz w środę 21 października 2009 r. POLECAM !


MYŚMY REBELIANCI… POSŁUCHAJ W RADIU CENTRUM

Promocja płyty De Press "Myśmy Rebelianci" w autorskiej audycji  radiowej "Wieczór Nie Tylko Rockowy" Pawła Michaliszyna.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do pobrania i wysłuchania wczorajszej (14.10.09)  audycji autorskiej Pawła "Freebirda" Michaliszyna"Wieczór Nie Tylko Rockowy" w Radiu Centrum – Kalisz, w której autor prezentuje m.in. utwory z najnowszej płyty zespołu De Press – "Myśmy Rebelianci".

Pobierz audycję klikając na poniższy baner:

Zajrzyj również na forum dyskusyjne audycji
"Wieczór Nie Tylko Rockowy":


"[…] Przeszli, przepadli; dym tylko dusi i krzyk wysoki we mgle, we mgle."

Krzysztof Kamil Baczyński

"Czułem i do dziś czuję szacunek do tych, którzy pozostali do końca wierni przysiędze, w lasach, bez nadziei. […]".

Zbigniew Herbert

Nie było chyba ludzi ostrzej atakowanych przez komunistyczną propagandę niż ci, których nazywamy Żołnierzami Wyklętymi lub ostatnimi leśnymi.[…] Trudno uwierzyć, ale ostatnie oddziały oddziały tego podziemia dotrwały w walce aż do początku lat 50 ubiegłego stulecia…


Bilans strat poniesionych w walce z komunistami przez niezłomne pokolenie Polski Podziemnej jest straszliwy. To ponad 5 tysięcy wykonanych wyroków śmierci, blisko 21 tysięcy zamordowanych w więzieniach i kazamatach bezpieki, co najmniej 10 tysięcy zabitych w trakcie walk zbrojnych, to kolejne – nie policzone dotąd – tysiące ofiar poległych w wyniku działań służb specjalnych, dziesiątki tysięcy wywiezionych do obozów koncentracyjnych w głębi Związku Radzieckiego. To także około 250 tysięcy osób skazanych za tzw. przestępstwa polityczne…


Przez cały okres rządów partii komunistycznej w Polsce wydawało się, że nazwy organizacji walczących o wolność Polski z komunistycznym reżimem – Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN), Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ), Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW), Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK), Armii Krajowej Obywateli (AKO), Konspiracyjnego Wojska Polskiego (KWP) i innych – w wyniku konsekwentnie prowadzonej przez komunistów akcji propagandowej zostaną wymazane ze społecznej pamięci lub skutecznie zohydzone…


Najwięksi patrioci, tacy jak „ochotnik do Auschwitz” – rtm. Witold Pilecki, legendarni partyzanci, którzy podziemną walkę o wolność Polski rozpoczęli w okresie okupacji niemieckiej, a zakończyli w boju z komunistami – tacy jak mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”, kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc”, kpt. Marian Bernaciak „Orlik”, kpt. Zdzisław Broński „Uskok”, por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" i ppor. Edward Taraszkiewicz "Żelazny" czy legendarny bohater Podhala Józef Kuraś „Ogień” – mieli zapaść się w niepamięć lub pozostać opisani „na kartach historii” jako „faszyści”, „reakcjoniści” lub „bandyci”. Spustoszenie spowodowane w społecznej świadomości w ciągu kilkudziesięciu lat rządów komunistycznych sprawia, że spuścizna owej czarnej propagandy funkcjonuje do dzisiaj i zapewne będziemy się z nią jeszcze długo borykać…


Spośród dziesiątek piosenek wyśpiewywanych przez „Żołnierzy Wyklętych”, zespół badaczy reprezentujących Oddział IPN w Warszawie i Fundację „Pamiętamy” wybrał dosłownie garstkę tekstów, w tym także kilka śpiewanych przez żołnierzy walczących na „straconych posterunkach”, za jałtańskim kordonem, na Ziemiach Utraconych – anektowanych przez Związek Sowiecki. Gdy analizujemy słowa autorstwa ludzi, którzy jakże często wkrótce po ich napisaniu padli na placu boju, nasuwa się myśl, że często prości ludzie spod Grodna, Nowogródka, Wołkowyska lub Białegostoku, Lublina i Ostrołęki znacznie lepiej rozumieli, czym jest komunizm, niż tzw. „intelektualiści” i „autorytety moralne” doby PRL – u oraz ich dzisiejsi mentalni następcy – „profesorowie” szkół myślenia służących za etyczne i intelektualne uzasadnienie dla czynnego udziału w systemie komunistycznym lub współpracy z nim…


Po lipcu 1944 r. los osamotnionych partyzantów był z góry przesądzony. Major Zy
gmunt Szendzielarz „Łupaszka”, legendarny dowódca 5 Brygady Wileńskiej AK, zdradzony i ujęty przez bezpiekę, zginął zamordowany w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej w dniu 8 II 1951 r. W walce z komunistami poległo lub zostało zamordowanych ponad 160 spośród jego 300 podkomendnych. Poza nielicznymi wyjątkami, miejsca pochówku ponad 150 z nich pozostają nieznane. Tysiące im podobnych żołnierzy antykomunistycznego podziemia w całej Polsce podzieliło ten sam los…


Dali z siebie wszystko. Poszli, używając wyrażenia Andrzeja Bobkowskiego, emigracyjnego polskiego pisarza, na udry z komunistami, nie na pertraktacje lub, jak powiedział jeden z żołnierzy „Zapory”: Poszli na przepadłe. Walczyli w obronie wolności na śmierć, nie na życie, i dlatego w tej walce w znakomitej większości padli. Niestety, w zbiorowej świadomości społeczeństwa polskiego nie istnieją. Ich krzyk, ten wysoki, z mgły, nie dochodzi do wrażliwości większości z nas. Wystarczy wspomnieć, że choć „Żołnierze Wyklęci” byli awangardą w walce z komunizmem, podczas hucznie obchodzonej w czerwcu 2009 r. dwudziestej rocznicy obalenia komunizmu w Polsce nie zostali nawet wspomniani. Niech płyta grupy DE PRESS wzmocni Ich krzyk. Niech uczyni go dla Ciebie słyszalnym. Może to krzyk o Twoją dobrą pamięć o Nich?

Zbigniew Herbert mówił, za swoim mistrzem, prof. Henrykiem Elzenbergiem, w jednym z wywiadów: "Wydaje mi się, że podejmuje się walkę nie dla wygranej, bo to by było zbyt łatwe, i nie dla samej walki, ale w obronie wartości, dla których warto żyć i za które można umrzeć […]. Musi być element walki i musi być założona w tej walce także przegrana, ale w imię wartości, które będą dalej żyły".

W wierszu „Trzy wiersze z pamięci”, ze zbioru „Struna światła”, zmarły w 1998 r. Poeta napisał: „[…] nie dajmy zginąć poległym […]”. Amen.



Strona główna>

WARTO PRZECZYTAĆ… (21)

Zapraszam do pobrania ze strony Biura Bezpieczeństwa Narodowego
książki autorstwa Piotra Szubarczyka pt. Danuta Siedzikówna
"Inka"

(format PDF)kliknij w okładkę>

Piotr Szubarczyk
Danuta Siedzikówna "Inka"

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Warszawa 2008.

"Inka" urodziła się 3.IX.1928r. w Guszczewinie koło Narewki. Jej ojciec Wacław Siedzik w młodości był zesłany na Sybir za działalność niepodległościową. Wrócił do Polski w 1926 r. Był leśniczym. Deportowany przez NKWD w lutym 1940 r. od 1941 r. żołnierz gen. Władysława Andersa, zmarł w Teheranie. Matka Eugenia z Tymińskich należała do siatki terenowej AK. Aresztowana przez Gestapo, po ciężkim śledztwie zamordowana we wrześniu 1943 r. w lesie pod Białymstokiem.

Jako 15-letnia dziewczyna Danka wraz z siostrą Wiesławą złożyła przysięgę w AK. Odbyła szkolenie sanitarne. Po przejściu frontu podjęła pracę kancelistki w nadleśnictwie Hajnówka. Aresztowana za współpracę z antykomunistycznym podziemiem, uwolniona z konwoju UB przez patrol wileńskiej AK. Została sanitariuszką w oddziałach antykomunistycznej partyzantki. Przybrała pseudonim "Inka", na pamiątkę szkolnej przyjaźni. Od wiosny 1946 r. służyła w szwadronie 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" jako łączniczka i sanitariuszka.

W lipcu 1946 r. pojechała do Gdańska po zaopatrzenie medyczne dla oddziału. Tam aresztowana rankiem 20 VII 1946 r. i umieszczona w pawilonie V więzienia w Gdańsku jako więzień specjalny. Po ciężkim śledztwie 3 VIII 1946 r. skazana na śmierć przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku. Wyrok śmierci na młodszą sanitariuszkę był komunistyczną zbrodnią sądową. "Inka" nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała się pod pismem Bieruta, "prezydenta" z sowieckiego nadania, o ułaskawienie. Pismo podpisał obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski. W przesłanym grypsie z więzienia "Inka" napisała "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Została rozstrzelana 28 sierpnia 1946 r. o 6.15 strzałem w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, ponieważ żołnierze z plutonu nie chcieli jej zabić.

Według świadków, ks. Mariana Prusaka i ówczesnego zastępcy naczelnika więzienia w Gdańsku, przed egzekucją "Inka" krzyknęła: "Niech żyje Polska". Miejsce pochówku zostało przez UB na zawsze utajnione. "Inka" ma symboliczny grób na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku. Ma też tablicę pamiątkową w bazylice NMP w Gdańsku oraz kamienny obelisk w Sopocie, obok Pomnika AK.

Piotr Szubarczyk
Biuro Edukacji Publicznej IPN

Aby otrzymać drukowany egzemplarz publikacji proszę pisać na adres e-mail: [email protected] Ilość egzemplarzy jest ograniczona.


Strona główna>