WARTO PRZECZYTAĆ… (63)


"Zeszyty Historyczne WiN-u" nr 37, rok XXII, czerwiec 2013 r.

Ukazał się nowy numer „Zeszytów Historycznych WiN-u” (nr 37, rok XXII, ss. 320). W numerze m.in. artykuł dr Joanny Lubeckiej Unde malum? Badania psychologiczne zbrodniarzy niemieckich po 1945 r., opracowane przez dr. Wojciecha Frazika Sprawozdanie emisariusza dla kierownictwa WiN-u w Kraju (autorstwa Tomasza Gołąba), a także artykuły na temat Stronnictwa Narodowego w Częstochowie w pierwszych latach po wojnie i Międzyszkolnego Komitetu Solidarności.

Najnowszy numer dostępny jest w cenie 30,00 zł.
Zamówienie za pośrednictwem:
[email protected]

Strona główna>

Mural poświęcony Żołnierzom Wyklętym

Odsłonięcie muralu poświęconego Żołnierzom Wyklętym w Piszczacu – 29 września 2013 r.

Fundacja Grzegorza Biereckiego Kocham Podlasie oraz Stowarzyszenie kulturalno-oświatowe "LOKALNI PL" z siedzibą w Piszczacu serdecznie zapraszają na uroczyste otwarcie muralu poświęconego Żołnierzom Wyklętym – Józefowi Bieleckiemu ps. "Kulik", Stanisławowi Sierocie ps. "Śmiały" i Władysławowi Jasińskiemu ps. "Grab". Jest to już III mural patriotyczny malowany w naszym regionie. Całe wydarzenie objęte jest honorowym patronatem Senatora RP Grzegorza Biereckiego.

Odsłonięcie muralu odbędzie się 29 września 2013 roku o godz. 10.00 na terenie Zespołu Placówek Oświatowych w Piszczacu.

Odsłonięcie muralu poprzedzi msza św. w kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Piszczacu.

Program uroczystości:

  • Msza Święta godz. 9.00.
  • Uroczysty przemarsz na teren Zespołu Placówek Oświatowych w Piszczacu.
  • Odsłonięcie muralu.
  • Przemówienia zaproszonych gości.
  • Przejście do Sali kolumnowej w Urzędzie Gminy w Piszczacu gdzie odbędzie się część artystyczna i prelekcja wygłoszona przez Pana  Mirosława Barczyńskiego – kierownika Muzeum Martyrologiczno-Historycznego w Białej Podlaskiej na temat: „Żołnierze Wyklęci i ich działalność na terenie gminy Piszczac”.
  • Uroczystościom będzie towarzyszyć wystawa broni z Muzeum Południowego Podlasia, którą będzie można zwiedzać w sali kolumnowej Urzędu Gminy.

Józef Bielecki ("Kulik", "Stary"), żołnierz AK i WiN. W stopniu kaprala 84 pp z Pińska na Polesiu wziął udział w wojnie 1939 r. W kwietniu 1940 r. przeniósł się z rodziną do Piszczaca (pow. Biała Podlaska). W 1942 r. zaprzysiężony pod pseudonimem "Kulik" do Armii Krajowej w placówce Piszczac w Obwodzie AK Biała Podlaska. W grudniu 1943 r. pracując na stacji w Chotyłowie został zatrzymany przez żandarmerię niemiecką. Osadzony początkowo w więzieniu w Białej Podlaskiej, a następnie przewieziony na Zamek w Lublinie. Stąd został zwolniony w lipcu 1944 r. i pozostał w konspiracji. Poszukiwany przez UB razem z synem Władysławem Bieleckim ("Mikołaj") dołączył w 1945 r. do patrolu bojowego rejonu V Obwodu WiN Biała Podlaska pod dowództwem Wacława Boguszewskiego, a po jego śmierci dowodzonego przez Stanisława Sierotę ("Śmiały"). Przebywał w nim do amnestii 1947 r., sam się nie ujawnił i pod przybranym nazwiskiem "Piotrowski" wyjechał na terem województwa bydgoskiego. Ukrywał się z nieujawnionym synem Władysławem do roku 1948. Następnie dotarł do żony mieszkającej we wsi Dobryń (woj. Łódź). I tu nadal utrzymywał kontakty z konspiracją, wyrabiając sobie, po raz drugi, fałszywy dowód osobisty na nazwisko "Józef Borek". Został zatrzymany 4 lipca 1950 r. przez funkcjonariuszy MO w lesie koło wsi Dobryń. W czasie próby wylegitymowania zranił jednego z funkcjonariuszy, a drugiego śmiertelnie postrzelił zanim został ujęty z raną postrzałową stawu biodrowego. Został przekazany do dyspozycji WUBP w Lublinie w listopadzie 1950 r. Umieszczono go w więzieniu w Białej Podlaskiej i po prawie rocznym uwięzieniu i przesłuchaniach połączonych z biciem i wymyślnymi torturami, ostatecznie w sierpniu 1951 r. sformułowano przeciwko niemu akt oskarżenia obciążający aż w 39 punktach. Rozprawa WSR w Lublinie na sesji wyjazdowej w Białej Podlaskiej odbyła się 24-26 września 1951 r. Zapadł wyrok śmierci utrzymany w mocy przez Najwyższy Sąd Wojskowy w Warszawie, a Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa faski wobec oskarżonego. Wyrok został wykonany 19 grudnia 1951 r. w podziemiach więzienia na Zamku w Lublinie. Po aresztowaniu ojca – Władysław Bielecki ("Mikołaj") nadal się ukrywał na terenie województwa bydgoskiego. Aresztowany został na początku stycznia 1952 r. Rozprawa odbyła się w WSR w Bydgoszczy 14 czerwca 1952 r. Sąd wymierzył mu łączną karę śmierci, z utratą praw obywatelskich i przepadkiem całego mienia. Tak, jak w przypadku ojca Najwyższy Sąd Wojskowy wyrok zatwierdził, a wobec nieskorzystania z prawa łaski przez Bieruta, został on wykonany 24 października 1952 r. w Bydgoszczy. Syn przeżył ojca o niecały rok.

Kpr. WP/ppor. cz. w. Stanisław Sierota („Śmiały", "Wiesław"). W roku 1931 przybył z rodzicami na Podlasie i zamieszkał w Trojanowie, a po ukończeniu miejscowej szkoły powszechnej i po okresowej pracy na lotnisku wojskowym w Małaszewiczach, zgłosił się ochotniczo do służby wojskowej w roku 1937. Otrzymał przydział do 15 Pułku Ułanów Poznańskich w Poznaniu. W 1938 r., po ukończeniu szkoły podoficerskiej awansowany do stopnia kaprala, podjął zawodową służbę wojskową. Uczestnik wojny 1939 r. w szeregach Armii "Poznań" po bitwie nad Bzurą wziął udział w obronie Warszawy. Po ucieczce z niewoli niemieckiej, wrócił do rodzinnego domu. 23 kwietnia 1941 r. złożył przysięgę konspiracyjną w ZWZ. Wówczas otrzymał przydział do komendy rejonu V Obwodu ZWZ Biała Podlaska. Wspólnie z komendantem rejonu — st. wachm. Stanisławem Lewickim ("Rogala") i jego zastępcą — ppor. Mieczysławem Szulcem ("Stary") jako członek komendy organizował sekcje bojowe i placówki terenowe ZWZ-AK. Od połowy 1943 r. pełnił funkcję zastępcy dowódcy bojówki rejonowej i brał udział w różnych akcjach wojskowych współdziałając z Kedywem Obwodu AK Biała Podlaska. W kwietniu 1944 r., z kilkoma żołnierzami z rejonu, został skierowany do oddziału partyzanckiego OP I/34 AK pod dowództwem por. Stefana Wyrzykowskiego ("Zenon"). Brał udział w walkach z Niemcami, m.in. w rejonie Łosic, Miedzyrzeca Podlaskiego i Białej Podlaskiej. Po zakończeniu akcji "Burza" wziął udział w koncentracji odtwarzanego 34. pp AK (9. Podlaska DP Piechoty AK) w końcu lipca 1944 r, w okolicach Białej Podlaskiej. Po rozbrojeniu i rozwiązaniu 11 sierpnia 1944 r. zgrupowania, wrócił do Piszczaca i ukrywał się przed grożącym mu aresztowaniem ze strony NKWD i UB. W okresie od września 1944 r. do kwietnia 1947 r. był żołnierzem podziemia antykomunistycznego. Początkowo był dowódcą patrolu bojowego rejonu, a od lipca 1946 r. pełnił funkcję komendanta rejonu V Obwodu WiN Biała Podlaska. W kwietniu 1947 r. ujawnił się w PUBP Biała Podlaska zdając posiadaną broń i amunicję. W latach 1947-1949 pracował dorywczo jako robotnik. W marcu 1949 r. został aresztowany przez "bezpiekę" w Białej Podlaskiej pod zarzutem posiadania broni. Wyrokiem WSR z Lublina na sesji wyjazdowej w Białej Podlaskiej 5 sierpnia 1949 r, został skazany na 2 lata pozbawienia wolności. Przebywał w zakładach karnych w Białej Podlaskiej, Lublinie i Koronowie. W roku 1951 r. został zwolniony z więzienia, był nadal szykanowany przez UB, nie mógł znaleźć stałej pracy. Wyjechał do Gdańska i tam pracował jako robotnik budowlany. Równocześnie uczył się w wieczorowej szkole średniej i zdał maturę w 1955 r.

St. sierż. WP/chorąży AK Władysław
Jasiński ("Grab").
Zaprzysiężony do Polskiej Organizacji Wojskowej w czasie I wojny
światowej. Ochotniczo wstąpił do Wojska Polskiego w 1918 r. W
szeregach 35 pp brał udział w walkach z bolszewikami w latach
1919-1920. We wrześniu 1939 r. walczył z Niemcami w 34. pp na
Pomorzu. Byt dwukrotnie ranny oraz kontuzjowany. Po rozbiciu pułku
ukrywał się w Borach Tucholskich. 8 października dostał się do
niewoli niemieckiej. Był więziony w Świecku, skąd został
zwolniony w grudniu 1939 r. Po przybyciu do Białej Podlaskiej
nawiązał kontakt z kolegami z punktu. W styczniu 1940 r. wstąpił
do SZP. W 1941 r. objął stanowisko kwatermistrza oddziału
specjalnego ZWZ -Związku Odwetu (ZO), podlegającego komendzie
Inspektoratu Rejonowego ZWZ-AK "Radzyn". W maju 1943 r. został
wyznaczony na stanowisko zastępcy komendanta rejonu VII (m. Biała
Podlaska) Obwodu AK Biała Podlaska. Równocześnie był instruktorem
w konspiracyjnej Szkole Podchorążych i Podoficerów AK w
Małaszewiczach. W październiku 1943 r. został przeniesiony do
rejonu VII Obwodu AK Biała Podlaska, w którym był zastępcą
komendanta i szefem Szkoty Podoficerskiej AK w Romanowie. W szkole
tej byt także wykładowcą i instruktorem. Podczas akcji "Burza"
był dowódcą 9. kompanii 34. pp AK. Po wejściu Armii Czerwonej i
rozbrojeniu oraz rozwiązaniu w sierpniu 1944 r. 34. pp AK uniknął
internowania przez NKWD pozostając w konspiracji antykomunistycznej.
We wrześniu 1944 r. został komendantem rejonu IV Obwodu AK, a w
1946 r. – komendantem podobwodu WiN krypt. "Bug" obejmującego
rejony III, IV i V.
W latach
1945-1946
wraz z rodziną mieszkał we wsi Dobryń (powiat Biała Podlaska).
W kwietniu 1947 r., w związku z ogłoszoną
amnestią, ujawnił się w Białej Podlaskiej. Nie dowierzając
zapewnieniom władz bezpieczeństwa, nadal ukrywał się na terenie
Białej Podlaskiej i w okolicach Garwolina. Zmarł 2 listopada 1953
r. w szpitalu powiatowym w Garwolinie. Został pochowany na koszt
szpitala pod fałszywym nazwiskiem "Jan Wandor". Jego
doczesne szczątki zostały ekshumowane i uroczyście pochowane we
wrześniu 1995 r. w rodzinnym grobowcu na cmentarzu rzymskokatolickim
przy ul. Janowskiej w Białej Podlaskiej.

Strona główna>

VIII Rajd Szlakami Żołnierzy mjr. "Ognia"

VIII Rajd historyczny Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia "Orła", "Ognia" – "Republika Partyzancka", 4–6 października 2013 r.

W dniach 4–6 października 2013 r. odbędzie się VIII edycja rajdu edukacyjnego Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia”, pod hasłem nawiązującym do określenia używanego w okresie okupacji niemieckiej: Republika Partyzancka.

Głównymi organizatorami tegorocznego rajdu są: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Krakowie, Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, ROCH-a i Zgrupowania „Błyskawica” w Waksmundzie oraz Fundacja Strzelecka z Łodzi. Inicjatywę wspierają również: Rekonstruktorzy Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” – Podhale, Wiejski Ośrodek Kultury w Ochotnicy Górnej, 3. Pułk Strzelców Podhalańskich Powiśle Dąbrowskie. Honorowy patronat nad rajdem objęli: Dyrektor Oddziału IPN w Krakowie dr Marek Lasota, Panowie Zbigniew Kuraś (syn mjr. Józefa Kurasia), Zbigniew Paliwoda ,,JUR” (żołnierz VI kompanii ZP ,,Błyskawica”), Panie Zuzanna Kurtyka (Prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich 2010), Anna Paluch (Poseł na Sejm RP) oraz Panowie Andrzej Pająk (Senator RP).

Major Józef Kuraś "Ogień"

Rajd adresowany jest przede wszystkim do młodzieży starszych klas gimnazjalnych oraz młodzieży ponadgimnazjalnej, aczkolwiek mogą w nim wziąć udział także osoby indywidualne, zainteresowane najnowszą historią Małopolski. Wzorem poprzednich lat, uczestnicy – tworząc samodzielne kilkuosobowe patrole – w pierwszym i drugim dniu rajdu będą przemierzać szlaki, wykonując w poszczególnych miejscach wyznaczone przez organizatorów zadania.

Rajd odbędzie się w Gorcach, z bazą w Ustrzyku w Ochotnicy Górnej (z możliwością wyboru noclegu w schronisku lub namiocie). W czasie trwania rajdu uczestnicy poznają dzieje niepodległościowego podziemia zbrojnego z lat 1939–1945 na terenie Podhala i okolic. Dotrą do miejsc i obiektów związanych z historią walk o niepodległość Polski, częściowo osobiście będą mogli uczestniczyć w rekonstrukcji wydarzeń w terenie. Gościem szczególnym, z którym uczestnicy spotkają się drugiego dnia rajdu, będzie żołnierz ZP „Błyskawica”: Zbigniew Paliwoda ps. „Jur”. Będzie również czas na wspólny śpiew przy ognisku.

Zgłoszenia uczestników przyjmowane będą nie dłużej, niż do dnia 30 września 2013 r. przez Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, ROCH-a i Zgrupowania „Błyskawica” w Waksmundzie, pod adresem:

  • oraz przez Dowódcę Zgrupowania (na czas trwania Rajdu) Jana Dudora: 500 82 20 82.

Liczba miejsc jest ograniczona (70 uczestników + opiekunowie).
Decyduje kolejność zgłoszeń!
Rejestracja może być zakończona po wcześniejszym wyczerpaniu liczby uczestników rajdu!

Do pobrania:

PLAN RAJDU:


Dzień 1, piątek 4 października:

  • Godz. 10.00: zbiórka w Krościenku nad Dunajcem (start) – Marszałek (282 m n.p.m.) – Lubań (1211 m n.p.m.) – Kudów (1025 m n.p.m.) – Studzionki – Przełęcz Knurowska – Ustrzyk (baza)
  • Po oficjalnym rozpoczęciu Rajdu i rejestracji zgłoszeń Patroli oraz przekazaniu niezbędnych informacji i zadań przez Sztab, Patrole będą przemierzać wyżej wymienioną trasę. Po dotarciu do bazy – obiadokolacja, a po niej: projekcja filmowa i kilka słów omówienia. Dzień zakończymy apelem wieczornym.

Dzień 2, sobota 5 października:

  • Ustrzyk (start z bazy) –  Forędówki – Borsuczyny – kapliczka  Jaszcze – miejsce katastrofy Liberatora – Magurki (1101 m n.p.m.) – Borsuczyny – Forędówki – Ustrzyk (baza)
  • Ok. godz. 8.30 śniadanie (Sztab Rajdu zapewnia chleb, herbatę, kawę; dodatki do śniadania we własnym zakresie). Tego dnia Patrole od godz. 10.00 będą wyruszać na wyznaczoną trasę, przebiegającą również szlakiem dydaktycznym GPN. Po powrocie do Obozowiska będzie czas na obiadokolację. Następnie odbędzie się spotkanie ze Zbigniewem Paliwodą ps. ,,JUR”. Dzień zakończymy apelem wieczornym.

Dzień 3, niedziela 6 października:

  • Godz. 7.00: po śniadaniu (Sztab Rajdu zapewnia chleb, herbatę, kawę; dodatki do śniadania we własnym zakresie). Po śniadaniu będziemy składać sąsiadujące ze schroniskiem obozowisko i porządkować teren. Ok. godz. 10.00 planuje się wymarsz do kościoła w Ochotnicy Górnej, na Mszę Św, która rozpocznie się o godz. 11:00. Po Mszy, o godz. 12.00: inscenizacja Bitwy Ochotnickiej, następnie powrócimy do bazy rajdu, gdzie zostaną podsumowane dokonania patroli.

Serdecznie zapraszamy wszystkich Państwa do uczestnictwa, jeżeli z jakichś powodów nie będziecie towarzyszyć nam w całym rajdzie, to dołączcie do nas koniecznie w dniu 6 października w Ochotnicy Górnej, gdzie odbędą się główne uroczystości.


Więcej na temat mjr. Józefa Kurasia "Ognia", Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i oddziału "Wiarusy" czytaj:

Zainteresowanych
historią mjr. "Ognia" i jego Zgrupowania odsyłam do "Biuletynu IPN" nr 1-2/2010 [pobierz PDF>], poświęconemu w całości Podhalu. Oprócz
wielu ciekawych artykułów na ten temat, „Biuletyn IPN” zawiera również
bezpłatny dodatek – płytę DVD z programem „Siła bezsilnych – »Ogień«” i filmem dokumentalnym „My, Ogniowe dzieci”.

W
podwójnym numerze „Biuletynu IPN” przedstawiono najnowsze dzieje
Podhala – od dwudziestolecia międzywojennego aż po czasy „Solidarności” i
stanu wojennego. W numerze zarysowano plany niemieckiego okupanta wobec
regionu, kolaborację i mocną odpowiedź struktur Polskiego Państwa
Podziemnego. Na szczególną uwagę zasługują teksty o oporze wobec
wszelkich prób komunizowania Podhala. Stron 208, cena 8 zł.

Strona główna>

Odsłonięcie pomnika Żołnierzy Wyklętych poległych na Kresach – FOTOREPORTAŻ

Pomnik  Żołnierzy Wyklętych poległych na Kresach odsłonięty! – FOTOREPORTAŻ


Augustów 2013 r. Pomnik poświęcony żołnierzom Polski Podziemnej poległym na Kresach II Rzeczypospolitej w walce z Sowietami w latach 1944-1954.

25 sierpnia 2013 r. w Augustowie, staraniem Fundacji "Pamiętamy", przy wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Burmistrza Augustowa, odsłonięty został pomnik poświęcony żołnierzom Polski Podziemnej, którzy polegli na Kresach II Rzeczypospolitej w walce z Sowietami w latach 1944-1954.

Na pomniku uwiecznione zostały personalia lub pseudonimy – w zależności od stanu aktualnej wiedzy – ponad 650 naszych rodaków, Żołnierzy Wyklętych, Żołnierzy Niezłomnych, którzy wytrwali do końca na kresowych, straconych posterunkach – płacąc za to cenę najwyższą. Kolejnych  858 naszych braci, którzy w walce tej stracili życie, a których nazwisk ani pseudonimów nie udało się dotąd ustalić, zostało uhonorowanych wspólnym napisem memoratywnym.

Pomnik upamiętnia zatem ofiarę ponad 1500 żołnierzy Polski Podziemnej, którzy zginęli na terenach na wschód od linii Curzona (za tzw. kordonem) w walce z Sowietami po lipcu 1944 r. Dla znakomitej większości z Nich jest on symboliczną mogiłą, gdyż Ich doczesne szczątki zostały pogrzebane przez Sowietów w nieznanych do dziś miejscach. Pomnik, który stanął w Augustowie, jest pierwszym w naszej Ojczyźnie zbiorowym upamiętnieniem Żołnierzy Wyklętych z Kresów poległych i pomordowanych, w tym zamęczonych w łagrach, za kordonem.


W uroczystości zorganizowanej przez władze miasta Augustowa i Fundację „Pamiętamy” udział wzięło  kilkaset osób. Jeszcze przed jej  rozpoczęciem pod pomnik przybyli uczestnicy tegorocznego Rajdu Katyńskiego. Oddali oni hołd naszym kresowym bohaterom i ruszyli dalej w swoją motocyklową pielgrzymkę na wschód.





Podczas ceremonii pod pomnikiem okolicznościowe przemówienia wygłosili: Burmistrz Augustowa Kazimierz Kożuchowski, Minister Andrzej Krzysztof Kunert, Prezes Mateusz Morawiecki i Poseł Jarosław Zieliński. Szczególnie wzruszającym momentem uroczystości były słowa wypowiedziane przy pomniku przez Panią Weronikę Sebastianowicz, mieszkankę Grodna. Jej brat, Antoni Oleszkiewicz „Iwan”, partyzant ziemi wołkowyskiej, poległ od kul NKWD w 1952 r., zaś ona została skazana przez sąd  sowiecki na 25 lat katorgi. Pani Weronika Sebastianowicz powiedziała m.in., że pomnik jest dla niej bardzo ważnym miejscem – symboliczną mogiłą brata, oraz że jest wdzięczna za to, że ofiara złożona przez jej brata i innych uwiecznionych pomnikiem  kresowych bohaterów walki z sowieckim zniewoleniem nie została w Ojczyźnie zapomniana. Chyba dla wszystkich osób zaangażowanych w ideę budowy pomnika słowa Pani Weroniki Sebastianowicz były wspaniałą nagrodą za wysiłek włożony realizację tego dzieła.

Kpt. Weronika Sebastianowicz "Różyczka"

Bardzo  podniosłym elementem ceremonii był odczytany w przejmujący sposób przez Rafała Werbanowskiego Apel Pamięci. Asysty wojskowej na potrzeby uroczystości odsłonięcia pomnika udzielił pododdział Wojska Polskiego z 14 Suwalskiego  Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego. Po Apelu Poległych żołnierze oddali salwę honorową.

Podczas uroczystości jej uczestnicy otrzymali bezpłatnie okazjonalnie wydane opracowanie, autorstwa Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, zatytułowane "Polegli na straconych posterunkach. Z dziejów polskiego podziemia niepodległościowego na Kresach  II Rzeczypospolitej (1944-1956)", które – klikając na okładkę poniżej – można pobrać w całości (w formacie PDF).

Zapraszam do obejrzenia dalszej części fotorelacji, do której zdjęcia udostępniła Fundacja "Pamiętamy".
























APEL POLEGŁYCH !



Od prawej: mec. Grzegorz Wąsowski, prezes Fundacji "Pamiętamy" oraz Pan Marek Szczepanik, rzeźbiarz z Radomia, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, autor i pomysłodawca pomnika w Augustowie, jak również twórca wszystkich wzniesionych przez Fundację "Pamiętamy" pomników i tablic pamiątkowych.








Więcej zdjęć i fragment Apelu Poległych zobacz tutaj:


Zainteresowanych walką polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (m.in. ppłk cc Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", por. Jana Borysewicza "Krysi", ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera", ppor. Anatola Radziwonika "Olecha") po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:

Strona główna>

Mjr "Zapora" i Mjr "Łupaszka" wśród kolejnych zidentyfikowanych przez IPN ofiar komunistów !

Szczątki mjr. "Zapory" i mjr. "Łupaszki" wśród kolejnych dziewięciu bohaterów zamordowanych przez komunistów, których zidentyfikował IPN.

Instytut Pamięci Narodowej zidentyfikował kolejne szczątki bohaterów, których pogrzebano na warszawskiej Łączce. IPN zaprezentował wyniki badań genetycznych 9 ofiar reżimu komunistycznego. Wśród nich jest m.in. mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" oraz mjr Hieronim Dekutowski "Zapora".

Szczątki ofiar stalinowskich zbrodniarzy udało się
zidentyfikować w ramach prac identyfikacyjnych prowadzonych w ramach
Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów
. Projekt „Poszukiwania
nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat
1944–1956” realizowany jest przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę
Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
oraz  Ministerstwo Sprawiedliwości. Do
tej pory w czasie prac na warszawskich Powązkach ekshumowano około 200
ciał pogrzebanych przez reżim stalinowski.

W Warszawie, w trakcie konferencji, prezentowane są wyniki ostatnich badań
genetycznych. Podczas niej odbędzie się uroczystość wręczenia informacji
o identyfikacji ofiar zaproszonym rodzinom.


Hieronim Dekutowski (1918-1949), ps. „Zapora”, „Reżu”, „Stary”, cichociemny, major, oficer Armii Krajowej, Delegatury Sił Zbrojnych i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, kawaler orderu „Virtuti Militari” (1964).

Ppor. Hieronim Dekutowski "Zapora", lipiec 1944 r.

Przed wybuchem II wojny światowej zdał maturę. Ochotnik w wojnie obronnej 1939 r. Następnie bronił granic Francji w szeregach 2 Dywizji Strzelców Pieszych, a po jej kapitulacji został ewakuowany do Wielkiej Brytanii i wcielony do plutonu czołgów 3. Baonu I Brygady Strzelców. Na początku marca 1943 r. zaprzysiężony na „cichociemnego” o ps. „Zapora” i „Odra”. Niespełna siedem miesięcy później, we wrześniu tr. przerzucony na teren Polski i awansowany przez Naczelnego Wodza do stopnia podporucznika rezerwy. Dowodził kompanią w 9 pp Inspektoratu AK Zamość. W uznaniu zasług szybko awansowany przez komendanta Okręgu AK Lublin Kazimierza Tumidajskiego „Marcina” na szefa Kedywu Inspektoratu Lublin-Puławy. Dowodził oddziałem dywersyjnym Kedywu, następnie 1 kompanią 8 pp Legionów AK. W okresie od styczni do lipca tr. przeprowadził kilkadziesiąt akcji zbrojnych w Okręgu. W czasie akcji „Burza” ochraniał sztab Komendy lubelskiego Okręgu AK. W sierpniu podjął nieudaną próbę przedostania się na pomoc walczącej Warszawie.
Na początku 1945 r. zgodnie postanowieniem Komendy Okręgu AK Lublin skoncentrował żołnierzy zagrożonych aresztowaniami i rozpoczął przeprowadzanie akcji odwetowych wobec wojsk NKWD i organów władzy ludowej. Pół roku później został awansowany przez dowództwo Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj do stopnia mjr. Podporządkowano mu wszystkie oddziały leśne w lubelskim Inspektoracie DSZ.
Jesienią 1945 r. jako komendant oddziałów leśnych w Inspektoracie WiN Lublin był odpowiedzialny za dywersję i przeprowadzał akcje wymierzone w organa komunistycznego aparatu represji w woj. lubelskim, a z czasem obszar jego działania rozszerzył się na woj. rzeszowskie i kieleckie. Po ogłoszeniu przez komunistów amnestii w lutym 1947 r. zaprzestał prowadzenia akcji zbrojnych i w czerwcu ujawnił się.
Zagrożony aresztowaniem podjął próbę ucieczki poza granice kraju, w trakcie której został zatrzymany w Nysie 16 września tr. przez funkcjonariuszy WUBP z Katowic.
Przeszedł okrutne śledztwo w centralnym więzieniu MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 września 1948 r. został skazany na siedmiokrotną karę śmierci. Bolesław Bierut  nie skorzystał z prawa łaski. Przed wykonaniem wyroku podjął jeszcze jedną, nieudaną próbę ucieczki z celi więziennej. Stracony 7 marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Hieronima Dekutowskiego odnaleziono latem 2012 r. na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Zygmunt Szendzielarz (1910-1951), „Łupaszko”, major, oficer WP, dowódca V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej oraz oddziałów partyzanckich Wileńskiego Okręgu AK, następnie Ośrodka Mobilizacyjnego Wileńskiego Okręgu AK, kawaler Krzyża Virtuti Militari V klasy.

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" (12 III 1910 r. – 8 II 1951 r.)

Pochodził z rodziny inteligenckiej. Do 1934 r. ukończył szkołę podchorążych kawalerii w Grudziądzu, po czym przydzielony został do 4 pułku ułanów zaniemeńskich w Wilnie awansując po dwóch latach na stanowisko dowódcy 2 szwadronu. W wojnie 1939 r. brał udział w stopniu porucznika walcząc w strukturach 4 pułku wchodzącego w skład Wileńskiej Brygady Kawalerii. Za zasługi w polskiej wojnie obronnej odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po nieudanych próbach przedostania się na Zachód pod fałszywym nazwiskiem powrócił do rodzinnego Wilna. Od 1940 r. współtworzył konspiracyjne struktury tj. grupę kpt. Giedrojcia. Po rozbiciu w 1943 r. oddziału partyzanckiego ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica” przez sowiecką brygadę Fiodora Markowa Szendzielarz odtworzył jednostkę występującą już pod nazwą V Brygady Wileńskiej AK lub Brygady Śmierci. Oddział przeprowadził wiele spektakularnych akcji przeciwko siłom okupanta niemieckiego, litewskiego oraz sowieckiego.
Za zgoda komendy okręgu V Wileńska Brygada AK nie wzięła udziału w operacji wileńskiej 1944 r. Podzielona na małe grupy przedostała się na zachód, celem ponownego połączenia w Puszczy Augustowskiej. W sierpniu 1944 r. żołnierze, którym udało się przedostać (20-40 osób) zebrali się ponownie pod dowództwem S. i podporządkowali białostockiej Komendzie Okręgu AK. Odtwarzana brygada w sierpniu 1945 r. liczyła 250 żołnierzy, którzy przeprowadzili kilkadziesiąt akcji wymierzonych w NKWD, UBP, MO i KBW oraz ich agenturze. Zgodnie z rozkazem Komendy Okręgu AKO we wrześniu tr. Brygada została zdemobilizowana. Wkrótce Szendzielarz nawiązał kontakt z dowódcą eksterytorialnego Wileńskiego Okręgu AK, ppłk. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego”. Na jego rozkaz w kwietniu 1946 r. odtworzył V Brygadę działającą na terenie województwa zachodniopomorskiego, gdańskiego i olsztyńskiego.  Jesienią 1946 r. wraz z grupą ppor. Henryka Wieliczki „Lufy” powrócił na teren woj. białostockiego dołączając do VI Wileńskiej Brygady AK pod dowództwem por. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, następnie ppor. Władysława Łukasiuka „Młota”. Od wiosny 1947 r. ukrywał się utrzymując stałą łączność z komendą Okręgu Wileńskiego AK i walczącą na Podlasiu VI Wileńską Brygadą AK. 30 czerwca 1948 r. aresztowany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Po długotrwałym śledztwie, 30 listopada 1950 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na karę śmierci. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Stracony 8 lutego 1951 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Zygmunta Szendzielarza odnaleziono wiosną 2013 r. w pobliżu kwatery „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Zygfryd Kuliński (1924-1950), ps. „Albin”, rolnik, żołnierz Ruchu Oporu Armii Krajowej, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Zygfryd Kuliński "Albin"

Do konspiracyjnych struktur ROAK wstąpił po zakończeniu hitlerowskiej okupacji. Służył w oddziale por. Franciszka Majewskiego "Słonego". Od 19 listopada 1947 r. w strukturach XXIII Okręgu NZW. Przydzielony do oddziału Wiktora Stryjewskiego „Cacki” w latach 1946–1949 brał udział w wielu akcjach przeciwko placówkom UB i MO. Zatrzymany 8 lutego 1949 r. w Gałkach, w wyniku obławy urzą
dzonej przez milicjantów i funkcjonariuszy PUBP z Płocka, Płońska, Sierpca oraz żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ranny, został przewieziony do Warszawy i poddany brutalnemu śledztwu. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 29 września 1949 r. skazany na karę śmierci. Decyzją z 7 lutego 1950 r. Najwyższy Sąd Wojskowy utrzymał wyrok w mocy, a Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Stracony 29 marca 1950 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie wraz z innymi partyzantami oddziału „Orła”: Wacławem Michalskim – "Gałązką", Sewerynem Orylem – "Kanciastym", Stanisławem Konczyńskim – "Kundą" oraz Karolem Rakoczym – "Bystrym".
Szczątki Zygfryda Kulińskiego odnaleziono latem 2012 r. na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Józef Łukaszewicz (1929-1949), ps. „Walek”, „Kruk”, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych.

Józef Łukaszewicz „Kruk”

Oddział partyzancki NSZ (NZW) por. Zygmunta Jezierskiego „Orła”. W górnym rzędzie od lewej stoją: Józef Łukaszewicz „Kruk”, Zygmunt Jezierski „Orzeł”, NN, Czesław Gałązka „Bystry”; w rzędzie środkowym: Edward Markosik „Wichura”, Henryk Kwapisz „Ojciec”, Wiktor Zając „Hrabia”, Zbigniew Rożanowski „Marynarz”; siedzą: Czesław Grzywacz „Cygan”, Zdzisław Kozłowski „Dąb”, Jan A. Kochański „Zośka”. Źródło: IPN

Uczeń gimnazjum i liceum im. Leopolda Lisa-Kuli na Pradze w Warszawie, gdzie w grudniu 1947 r. był współzałożycielem antykomunistycznej organizacji młodzieżowej. Od połowy marca 1948 r. w strukturach Narodowych Sił Zbrojnych w stopniu sierżanta Służył w oddziale Zygmunta Rzeźkiewicza „Lisa”, następnie Zygmunta Jezierskiego „Orła”, które przeprowadziły kilka akcji bojowych przeciw grupom UB i KBW na terenie powiatu Mińsk Mazowiecki. Zatrzymany 4 czerwca 1948 r. w Grodzisku, w wyniku obławy przygotowanej przez funkcjonariuszy UB. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 28 lutego 1949 r. skazany na karę śmierci. Stracony 14 maja 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Józefa Łukaszewicza odnaleziono latem 2012 r. na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Władysław Borowiec (1916-1948), ps. „Żbik”, żołnierz Armii Krajowej, księgowy.

Władysław
Borowiec „Żbik”

Przed agresją Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. skończył podchorążówkę. Brał udział w wojnie obronnej Polski 1939 r. w stopniu plutonowego podchorążego. Walczył w obronie stolicy, następnie na wschodzie. Aktywnie uczestniczył w konspiracji od początku jej istnienia. W 1943 przeniósł się do Tarnobrzegu. Po zakończeniu II wojny światowej zatrudnił się w poznańskiej Delegaturze Biura Rewindykacji i Odszkodowań Wojennych jako księgowy. Szybko przeniesiony do berlińskiej placówki biura, gdzie pełnił tą samą funkcję, a następnie intendenta i tłumacza z języka angielskiego. 29 listopada 1947 r. zatrzymany od zarzutem szpiegostwa. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 4 sierpnia 148 r. skazany na karę śmierci. Decyzją z 14 listopada 1948 r. Najwyższy Sąd Wojskowy utrzymał wyrok w mocy, a Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Stracony 25 września 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Władysława Borowca odnaleziono wiosną 2013 r. na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Henryk Pawłowski (1925-1949), ps. „Henryk Orłowski”, „Długi”, żołnierz Armii Krajowej, kurier Rządu RP na uchodźstwie.

Henryk Pawłowski „Henryk Orłowski”, „Długi”

Przed wybuchem II wojny światowej ukończył szkołę powszechną. Do 1943 r. w strukturach AK. Służył w 26 pp AK, gdzie pełnił funkcję dowódcy drużyny w stopniu plutonowego podchorążego. W lipcu 1944 r. wraz z całym oddziałem przymusowo wcielony do Armii Czerwonej, następnie skierowany do szkoły lotniczej w Kraśniku. W listopadzie tr. karnie zesłany do kopalni węgla w ZSRR za szerzenie antysowieckiej propagandy w szeregach wojska. Po powrocie do kraju w pierwszej połowie 1946 r. przekroczył granice polsko-niemiecką w okolicach Szczecina i dotarł do angielskiej strefy okupacyjnej. Tam, w Maczkowie nawiązał kontakt z Jerzym Rübenbauerem członkiem Delegatury MSW rządu polskiego na emigracji. Od lutego 1946 do maja 1947 r. jako jego łącznik pełnił funkcję kuriera Rządu RP na uchodźstwie. Wielokrotnie przekraczał granice polsko-niemiecką w celu przekazania meldunków. Przebywał na terenie m.in. Szczecina, Krakowa, Jeleniej Góry. Dwukrotnie aresztowany przez WUBP w Szczecinie. W styczniu 1948 r. zwolniony z braku dowodów, 25 lutego tr. zatrzymany ponownie i przekazy do MBP w Warszawie. 18 października tr. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie uznał go winnym działalności szpiegowskiej na rzecz rządu RP na emigracji i skazał na karę śmierci. Decyzją z 7 stycznia 1949 r. Najwyższy Sąd Wojkowy utrzymał wyrok w mocy, a Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Stracony 3 lutego 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Henryka Pawłowskiego odnaleziono latem 2012 r. na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Wacław Walicki (1903-1949), ps. „111”, „Druh Michał”, „Pan Michał”, „Tesaro”, porucznik, oficer Komendy Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej, nauczyciel, konspiracyjne nazwisko Wacław Lurdecki.

Wacław Walicki "Tesaro"

W konspiracji ZWZ/AK od 1939 r. jako oficer wywiadu Dzielnicy „D” konspiracyjnego Garnizonu m. Wilna, następnie oficer informacyjny sztabu Inspektoratu „A” i zgrupowania partyzanckiego ppłk. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego”. Aresztowany przez Sowietów w lipcu 1944 r. i osadzony w więzieniu na Łukiszkach, skąd został zwolniony w maju 1945 r. Ponownie włączył się w nurt działalności konspiracyjnej. Od października 1945 r. najpierw jako adiutant, następnie zastępca Olechnowicza odtwarzał wraz z komendantem struktury Wileńskiego Okręgu AK. W ramach działalności Ośrodka Mobilizacyjnego Wileńskiego Okręgu AK stworzył i kierował własną siatkę konspiracyjną, składającą się z wileńskiej młodzieży.
Aresztowany w 1948 r. w Szczawnie Zdroju, na skutek ogólnopolskiej akcji o kryp. „X”. Prowadzone przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego śledztwo zakończyło się wydaniem przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie 8 paźd
ziernika 1949 r. wyroku kary śmierci. Decyzją z 30 listopada tr. Najwyższy Sąd Wojskowy utrzymał wyrok w mocy. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Stracony 22 grudnia 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Szczątki Wacława Walickiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Henryk Borowy-Borowski (1913-1951), ps. Trzmiel”, porucznik, oficer Komendy Wileńskiego Okręgu  Armii Krajowej, prawnik, konspiracyjne nazwisko Henryk Syczyński.

Henryk Borowy-Borowski "Trzmiel"

Absolwent kursu podchorążych rezerwy w Grodnie. Uczestnik wojny obronnej Polski z 1939 r. w stopniu plutonowego podchorążego. W latach 1942-1944 żołnierz Wileńskiego Okręgu AK, w ramach którego służył w grupie wywiadowczej zorganizowanej do walki z sowietyzacją ziem polskich o kryptonimie „Cecylia”. W lipcu 1944 r. zdołał uniknąć aresztowania przez wojska sowieckie i wywózki w głąb ZSRR. Za udział w walkach o wyzwolenie Wilna w 1944 r. odznaczony Krzyżem Walecznych. Wiosną 1945 r. współorganizuje wyjazdy do Polski żołnierzy Okręgu Wileńskiego AK. Następnie wchodzi w skład komendy odtwarzanego Okręgu Wileńskiego, występującego pod nazwą Ośrodka Mobilizacyjnego Wileńskiego Okręgu AK, gdzie pełni funkcję kierownika komórki kontrwywiadowczej. Aresztowany 28 czerwca 1948 r. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 2 listopada 1950 r. skazany na karę śmierci wraz z mjr. Zygmuntem Szendzielarzem „Łupaszką”, por. Lucjanem Minkiewiczem „Wiktorem” oraz ppłk. Antonim Olechnowiczem „Pohoreckim”. Stracony 8 lutego 1951 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Henryka Borowego-Borowskiego odnaleziono wiosną 2013 r. w pobliżu kwatery „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Ryszard Widelski (1913-1949), ps. „Irydion”, „Wiara”, „Wiesia”, „Władysław”, „Żbik”, żołnierz Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

Ryszard Widelski „Irydion”, „Wiara”, „Wiesia”, „Władysław”, „Żbik”

W okresie okupacji niemieckiej pełnił w strukturach AK funkcję dowódcy plutonu w Obwodzie Praga. W 1945 r. ujawnił się przed UB, po czym ponownie włączył się w nurt działalności konspiracyjnej. Żołnierz Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość od grudnia 1945 r. Od połowy 1946 roku kierował siatką wywiadowczą Obszaru Centralnego, a następnie IV Zarządu Głównego WiN w Warszawie o kryptonimie „Syrena”, „Wisła”. Bliski współpracownik Władysława Jedlińskiego „Marty” – zastępcy szefa Oddziału Informacyjnego IV Zarządu Głównego WiN. Aresztowany 10 lutego 1948 r. w Warszawie. 27 października 1948 Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go na karę śmierci. Decyzją z 14 stycznia 1949 roku Najwyższy Sąd Wojskowy utrzymał wyrok w mocy, a Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Zamordowany 28 stycznia 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Ryszarda Widelskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Dzięki pracom
ekshumacyjnym na warszawskich Powązkach udało się zidentyfikować
wcześniej szczątki siedmiu ofiar reżimu stalinowskiego. Do tej pory
ustalono tożsamość: Edmunda Bukowskiego, Stanisława Łukasika, Eugeniusza
Smolińskiego, Stanisława Kasznicę, Bolesława Budelewskiego, Tadeusza
Pelaka i Stanisława Abramowskiego.

Czytaj więcej:

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Strona główna>



Pomnik Żołnierzy Wyklętych poległych na Kresach odsłania w Augustowie Fundacja "Pamiętamy"

"NIE DAJMY ZGINĄĆ POLEGŁYM", CZYLI  AUGUSTÓW, 25 SIERPNIA 2013 r., godz. 12.00. TAM TRZEBA BYĆ !

POMNIK  ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH POLEGŁYCH  NA KRESACH

25 sierpnia br. (niedziela) w Augustowie, staraniem Fundacji "Pamiętamy", przy wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Burmistrza Augustowa, odsłonięty zostanie pomnik poświęcony żołnierzom Polski Podziemnej, którzy polegli na Kresach II Rzeczypospolitej w walce z Sowietami w latach 1944-1954.

Uroczystość  rozpocznie się o godzinie 12.00 Mszą Św. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, przy ul. 3 Maja. Po Mszy Św. nastąpi uroczysty przemarsz pod pomnik (ul. Portowa, przy moście), gdzie będzie miała miejsce dalsza część ceremonii, m.in. odczytany zostanie Apel Pamięci.

Na pomniku uwiecznione zostaną personalia lub pseudonimy – w zależności od stanu aktualnej wiedzy – ponad 650 naszych rodaków, Żołnierzy Wyklętych, Żołnierzy Niezłomnych, którzy wytrwali do końca na kresowych, straconych posterunkach – płacąc za to cenę najwyższą. Kolejnych  858 naszych braci, którzy w walce tej stracili życie, a których nazwisk ani pseudonimów nie udało się dotąd ustalić, zostanie uhonorowanych wspólnym napisem memoratywnym.

Pomnik upamiętni zatem ofiarę ponad 1500 żołnierzy Polski Podziemnej, którzy zginęli na terenach na wschód od linii Curzona (za tzw. kordonem) w walce z Sowietami po lipcu 1944 r.

Jeden
z pododdziałów ppor. Anatola Radziwonika "Olecha" przed ziemianką. Ppor. "Olech" siedzi
przed grupą, nad nim NN "Lis". Drugi od lewej (w rogatywce) adiutant
ppor. "Olecha", Zygmunt Olechnowicz "Zygma", "Grom". W okresie okupacji
niemieckiej partyzant oddziału ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera";
ciężko ranny wiosną 1949 r. wpadł w ręce NKWD. Skazany na 25 lat
łagrów, po wyjściu zamknięty w psychuszce, gdzie zmarł. Zdjęcie ze
stycznia 1948 r.

Dla znakomitej większości z Nich będzie on symboliczną mogiłą, gdyż Ich doczesne szczątki zostały pogrzebane przez Sowietów w nieznanych do dziś miejscach. Pomnik, który stanie w Augustowie, będzie pierwszym w naszej Ojczyźnie zbiorowym upamiętnieniem Żołnierzy Wyklętych z Kresów poległych i pomordowanych, w tym zamęczonych w łagrach, za kordonem.

Ostatnie prace nad pomnikiem Fundacji "Pamiętamy" poświęconym Żołnierzom Wyklętym poległym na Kresach, który zostanie odsłonięty w Augustowie 25 sierpnia 2013 r.

W imieniu organizatorów – Fundacji „Pamiętamy” i władz miasta Augustowa  – gorąco zapraszam do udziału w uroczystości. Niech przy pomniku, podczas odczytywania Apelu Pamięci, gdy zawołamy po imieniu naszych kresowych bohaterów z okresu walki z Sowietami, będzie nas jak najwięcej. Bo przecież jesteśmy "stróżami naszych braci". Bo przecież upamiętniona zostanie tam historia naprawdę heroicznego przywiązania do wartości wysokich, jakimi są niepodległość Ojczyzny i wolność jednostki ludzkiej, historia wierności napisana krwią, nie byle jaka historia.

ZA  "RENA" NIE BYŁO KOGO ARESZTOWAĆ

Tych z Państwa, którzy z różnych względów nie będą mogli przybyć do Augustowa, aby wziąć udział w ceremonii odsłonięcia pomnika, nieśmiało proszę o myśl serdeczną o Żołnierzach Wyklętych poległych na kresowych posterunkach.

Pomyślcie ciepło, choć przez krótką chwilę, o Mieczysławie Niedzińskim "Menie", "Renie", "Niemnie" – komendancie Samoobrony Ziemi Grodzieńskiej i jego żołnierzach, którzy wraz z nim padli w walce z NKWD w maju 1948 r. na przedpolach Grodna.

Tak o Ich ostatnim boju, stoczonym w otwartym, bezleśnym terenie w chutorach wioski Łopiejki koło Kulbak pod Grodnem (dziś to przedmieścia tego miasta), pisze jeden z żołnierzy grodzieńskiej organizacji AK Jan Łopaciński "Skowroński":

"[…] oddział pod dowództwem Niedzińskiego przyszedł na dniówkę do wsi Dąbrowa, około 5 km od Grodna, gdzie się zamaskowali w liczbie 16 ludzi. Tam rozszyfrował ich szpicel i dał cynk sowietom do Grodna. Ze względu na bliskość Grodna, nadjechała szybko samochodami masa wojsk sowieckich i okrążyła wieś z daleka, posuwając się tyralierą. AK-wcy w tej sytuacji próbowali się bronić, a raczej przebić przez okrążenie, ale przy takiej masie wojska, a w dodatku na odkrytym terenie […] cała obrona była bezskuteczna. Ostatni dowódca obwodu Grodno, kapitan Mieczysław Niedziński ps. "Niemen" trafiony w głowę zginął na miejscu i większość żołnierzy została tam zabita. […] Bolszewicy chcieli się upewnić, czy rzeczywiście zabito dowódcę 5-ej kompanii w Druskiennikach, a ostatnio dowódcę Obwodu Grodno, kapitana Mieczysława Niedzińskiego ps. "Niemen". W dniu 5-go maja 1948 r. wożono zabitego Niedzińskiego po wszystkich wioskach wokoło w celu rozpoznania głównego "bandyty" w grodzieńskim, a na końcu przywieziono go do Druskiennik, gdzie rzucono na rynku miejskim, aby ludzie mogli rozpoznać i ktoś może przyzna się do niego. Leżał na tym rynku, aż zaczęło czuć od niego, wtedy zabrano te zwłoki i wywieziono w nieznanym kierunku. Nikt nie wie, gdzie zostało rzucone […] Za Mieczysława Niedzińskiego ps. "Men", "Ren", "Niemen" nie było kogo aresztować, bo wcześniej jego całą rodzinę Niemcy aresztowali i rozstrzelali."

OSTATNIE CHWILE „SAMOTNEGO”

Pomyślcie ciepło, proszę, także o Józefie Stasiewiczu "Samotnym", podkomendnym "Mena". Jemu udało się wyrwać z okrążenia pod Kulbakami. Ci z Państwa, którzy słyszeli płytę grupy De Press "Myśmy Rebelianci", powinni kojarzyć utwór "Szesnastka". Jest to fragment tekstu autorstwa "Samotnego", w którym opisał on śmierć "Mena" i swoich kolegów z oddziału. Przypomnimy kilka zwrotek tego tekstu:

W piękny ciepły dzień majowy
niebo było całkiem jasne
Gdy pod Grodnem koło Kulbak
otoczyli naszych krasne.

Wszędzie pola, lasu nie ma
a żołnierzy ruskich wiele.
Wszystkim chłopcom serca drżały
w naszym małym tym oddziele.

Naszych garstka, ruskich mrowie
nacierają z każdej strony
Gdzie nie spojrzysz, wszędzie pola
wszędzie pola i zagony

I jak kosą ścięte zboże
na zagonach chłopcy padli
kule z wroga broni strasznej
młode życie ich pokradli.

"Samotny" przeżył swego dowódcę o dwadzieścia miesięcy. Dowodził kilkuosobową grupą partyzantów z oddziału "Mena". Zginął 17 stycznia 1950 r. Ostatnie chwile "Samotnego" tak wspomina jeden z jego podkomendnych:

"Zdradził nas osobisty łącznik […] ze wsi Krasne. Dnia 17 stycznia 1950 r. o świcie wydał nas naprowadzając masę wojska sowieckiego. […] W takiej sytuacji powstało od razu zamieszanie. Dowódca ["Samotny"] widząc sytuację bez wyjścia w kilku słowach przeprowadził naradę, a w międzyczasie z zimną krwią zdążył spalić wszystkie dokumenty oraz pozwalając na wyjście i poddanie się sowietom, kto tego sobie życzy. Partyzanci wychodzili z baraku na zewnątrz z podniesionymi rękami, a sowieci strzelali po tych rękach z automatów. W ten sposób zostali ranni żołnierze, "Ryś" i "Żbik", których to potem skazano w sądzie na karę śmierci i stracono. […] Z baraku wyszło pięciu partyzantów, a trzech popełniło samobójstwo. Dowódca oddziału "Samotny" – "Kowadło" strzelił sobie w usta z pistoletu, a "Iskra" z Łuszniewa strzelił sobie pod brodę z pistoletu, natomiast "Benak" rozerwał się granatem."

OPLUTE CIAŁO "SKOCZKA"

Wspomnijcie ,proszę, także czterech partyzantów wywodzących się z oddziału "Mena", w tym dowódcę tej grupy – Stanisława Burbę "Skoczka". Kres Ich żołnierskiej wędrówki przypadł na maj 1952 r. Jak wspomina Jan Łopaciński:

"Wszystkich członków oddziałku, czterech ludzi na miejscu rozstrzelano [w tym "Skoczka"], natomiast dowódcę oddziału Burbę ps. Skoczek zabrano i przywieziono do Grodna. W Grodnie na placu Stefana Batorego, który sowieci przemianowali na Sowieckaja Płoszczadź, przywiązano go do słupa. Rozebrano go prawie do naga […] Przechodzący bolszewicy charkali i opluwali [jego] ciało […]. Ten barbarzyński czyn miał zademonstrować miejscowej ludności siłę i spryt NKWD, która ujęła i rozstrzelała ostatniego "bandytę" AK w Ziemi Grodzieńskiej."

DOBRZE ZASŁUŻYLI SIĘ OJCZYŹNIE

Obejmijcie, proszę, myślą serdeczną ppłk. cc Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", por. Jana Borysewicza "Krysię", ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera", ppor. Anatola Radziwonika "Olecha" – bohaterskich dowódców polskiego oporu przeciwko sowietyzacji Kresów po lipcu 1944 r.

Mjr/ppłk cc Maciej Kalenkiewicz ps. "Kotwicz".

Por. Jan Borysewicz "Krysia", Mściciel". Zdjęcie przedwojenne. [ze zbiorów Michała Wołłejko]

Ppor. Czesław Zajączkowski ps. "Ragner", dowódca IV batalionu 77 pp AK, a następnie Zgrupowania "Południe" na Nowogródczyźnie.

Ppor. Anatol Radziwonik „Olech”, „Mruk”, „Ojciec”, „Stary”,
oficer VII batalionu 77 pp AK, komendant połączonych poakowskich
obwodów Szczuczyn i Lida, walczył z reżimem komunistycznym do 12 maja
1949 r., kiedy to poległ przebijając się przez trzy kordony obławy NKWD.


A także Ich podkomendnych, którzy padli w kolejnych bojach z Sowietami bądź zostali zamęczeni w sowieckich więzieniach lub łagrach.

Im wszystkim poświęcony zostanie główny napis pamiątkowy na pomniku:

PAMIĘCI
ŻOŁNIERZY POLSKI PODZIEMNEJ
POLEGŁYCH
NA KRESACH II RZECZYPOSPOLITEJ
W WALCE Z SOWIECKIM ZNIEWOLENIEM
W LATACH 1944-1954

 WYTRWALI DO KOŃCA
NA STRACONYCH POSTERUNKACH

ODDALI ŻYCIE
ZA  POLSKĘ
WIARĘ PRZODKÓW I WOLNOŚĆ CZŁOWIEKA

DOBRZE ZASŁUŻYLI SIĘ OJCZYŹNIE

"WYLECZYŁ MNIE BÓG, WRÓCIŁ PAMIĘĆ, DAŁ CIERPLIWOŚĆ"

Ofiara złożona przez Żołnierzy Wyklętych, którzy podjęli na Kresach walkę z Sowietami, to także tysiące aresztowanych i wywiezionych do łagrów w Rosji Sowieckiej. Ci, którzy przeżyli to piekło na ziemi również powinni mieć miejsce w naszej pamięci. Wybór, którego dokonali – walka z reżimem komunistycznym – zadecydował przecież o całym ich życiu. Miał również wpływ na pozycję społeczną ich rodzin. To oczywiście dotyczy także bliskich tych, którzy w walce tej zginęli. "Bandyckie rodziny", obywatele trzeciej kategorii nie mogący realizować aspiracji zawodowych – taka była w okresie komunizmu dola bliskich Żołnierzy Wyklętych. To cena jaką ludzie ci zapłacili za odwagę swoich ojców, mężów i braci, za ich heroiczne przywiązanie do polskości i wolności w czasach brutalnego triumfu systemu, który w całych dotychczasowych dziejach był największym zinstytucjonalizowanym wrogiem wolności, w każdym jej wymiarze. O tym też warto pamiętać. Także wtedy, gdy zastanawiamy się nad przyczynami jakże słabej kondycji naszych współczesnych elit…

Wymownym przykładem tragicznych losów kresowych żołnierzy AK, którzy podjęli walkę z Sowietami i którym przyszło przejść przez piekło sowieckiej niewoli, jest ujęta w formę zwięzłego życiorysu historia jednego z żołnierzy placówki VI batalionu 77 pp AK, a następnie partyzanta oddziałów Michała Durysa i Jana Bukatko, Edwarda Sapieżki:

"Ojciec mój, syn Antoniego i Rozalii, był legionistą, a od 1922 r. zawodowym, stałodziennym kolejarzem. W 1939 r. skończyłem 4 kl[asy] w szkole nr 3 w Lidzie. W 1943 r. spełniło się mnie 14 lat. Niemcy dali mnie paszport i urządzili na robotę w TOT [Todt]. Pracowałem na budowie, pomocnikiem u cieślów. 22 kwietnia 1944 r. na placówce 311 w Bieńkiewiczach organizowała się 3 kompania VI [batalionu] 77 pp AK. Przed szeregiem stali ojciec z małoletnim synem i składali przysięgę do por. «Szczura» Lalewskiego. Mój pseudonim był «Edward», a ojca mego [pseudonim] «Jodła». 1 lipca 1944 r. nasze zgrupowanie pod dowództwem kap[itana] «Pala», Dedelisa, rozbroiło Niemców i BAK w miasteczku Traby. 7 lipca 1944 r. [kompania] brała udział w operacji «Ostra Brama» w Wilnie. […] 18 lipca 1944 r. – około Miedników okrążyli nas sowiety. Dali ultimatum: «Zdawajcieś!» Dowódca pułku, major «Kotwicz» dał rozkaz: »Małymi grupami, przerywać się!» Brat mój Józef ps[eudonim] «Burza III», «Groszek» Romuald Grański, ja, «Szperacz» i «Butelka» Franek Grański, szczęśliwie przerwali się z okrążenia. Za dwie nocy przyszli pod Lidę. A ojca już zastaliśmy w domu. Mieszkali my w czworaku w folwarku w Rekściach. Ojciec koniem swoim pracował na roli, a ja stałem na atasie [straży]. Uwidzę sowietów, siadam na konia i uciekam do lasu, żeby nie zabrali, albo nie obmienili. W okolicy Zaleskich istniała radiostacja. Posyłali nas często na jej obespieczenie. Poprosili mego ojca: «Żeby rozwiózł prowiant». Rozwiózł. Na jutro jego aresztowało NKWD. Sądzili jego na 10 lat. A w 1948 r. zmarł w obozie w Nowosady [Nowosadach] na Białorusi. Poprosili mnie: «Żebym przeszedł po placówce i przepisał, kto u kogo mieszka». Na jutro łazili rakiem po moich śladach [NKWD]. Musiałem oddalić się do lasu, w bunkier. Znalazłem się w grupie ojca Michała Durysa. Stary Mazur, legionista [osadnik wojskowy]. Rozbili nas 13 czerwca 1947 r. w Wielkim Siole. Zabili ś.p. Ojca [Durysa], a mnie ranionemu w prawy bok udało się ukryć w lesie. Wyleczyli mnie dobre ludzie i zaprowadzili do grupy ojca Bukatko. 28 marca 1948 r. napadli na nas [NKWD] całym batalionem we wsi Domejki. Zabili ojca Jana Bukatko, Smolaka Waleriana, Wacława Królika. Mnie ranionego w głowę przywieźli w bardzo ciężkim stanie, bez przytomności w szoku, do więzienia. Wyleczył mnie Bóg, wrócił pamięć, dał cierpliwość. 27 lipca 1948 r. Grodzieński Wojenny trybunał W/M WD sądził [mnie] po paragrafie 63-1, 70,76 na 25 lat ITŁ. 6 lat odbywałem wyrok w Komi ASRR p/o Inta, p/s 388, 14 lat w Mordowskiej ASRR p/o Jawas p/s 385. […] 28 marca 1968 r. zwolnili mnie. Przyjechałem do Lidy".

Mam nadzieję, że tych z Państwa, którym nie jest obca wrażliwość na dzieje naszej wspólnoty narodowej zachęciłem do wzięcia udziału w uroczystości odsłonięcia pomnika 25 sierpnia br. w Augustowie, a w każdym razie do poświęcenia chwili czasu na myśl serdeczną o Żołnierzach Wyklętych poległych na Kresach w walce z Sowietami. O ludziach, których motywację do czynnego oporu przeciwko sowieckiemu zniewoleniu bardzo dobrze oddają fragmenty tekstu piosenki śpiewanej w oddziałach Samoobrony Wołkowyskiej, organizacji rozbitej przez NKWD latem 1948 r. (tekst ten został przypomniany przez grupę De Press na płycie "Myśmy Rebelianci"):

Bij bolszewika w każdej go postaci,
bo to jest twój największy dzisiaj wróg.
To przecież on kościami twoich braci,
brukował sieć swych niezliczonych dróg.
[…]
To przecież on w katyńskim ciemnym lesie
wbił w polską pierś znienacka ostry nóż,
mordując tam najlepszych polskich synów
jak podły zbir, nikczemny zdrajca, tchórz.
[…]
To przecież on nie wierzyć w Boga zmusza
tumaniąc nas potęgą krasnych szmat,
by człowieczeństwo w sercu twoim zgasło,
byś ty nie wiedział, co to znaczy brat.
[…]
To przecież on braterstwa głosząc hasła
do więzień pcha młodzieży naszej kwiat.
by człowieczeństwo w sercu twoim zgasło,
byś ty nie wiedział, co to znaczy brat.

Zasłonę więc zrzuć z oczu miły bracie,
Niech zagrzmi znów praojców złoty róg.
Bij bolszewika w każdej go postaci
bo to jest twój największy dzisiaj wróg.

Grzegorz Wąsowski
adwokat, współkieruje pracami Fundacji "Pamiętamy", zajmującej się przywracaniem pamięci o żołnierzach polskiego podziemia niepodległościowego
z lat 1944-1954

PS. (i) osoby, które zdecydują się na wzięcie udziału w uroczystości, do której nawiązuje niniejszy tekst, będą miały okazję otrzymać okazjonalnie wydane opracowanie, autorstwa Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, zatytułowane "Polegli na straconych posterunkach. Z dziejów polskiego podziemia niepodległościowego na Kresach  II Rzeczypospolitej (1944- 1956)"; tekst tego opracowania dostępny będzie od 26 sierpnia br. na stronie www.fundacjapamietamy.pl (w zakładce "Nasze publikacje"), (ii) "nie dajmy zginąć poległym" to fraza z wiersza Zbigniewa Herberta "Trzy wiersze z pamięci"(iii) "jesteśmy stróżami naszych braci" to zapożyczenie z wiersza Zbigniewa Herberta "Pan Cogito o potrzebie ścisłości".


Zainteresowanych walką polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (m.in. ppłk cc Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", por. Jana Borysewicza "Krysi", ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera", ppor. Anatola Radziwonika "Olecha") po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:

Strona główna>

WARTO PRZECZYTAĆ… (62)


Jan Stanisław Smalewski
U boku Łupaszki

Wyd. Mireki 2013, s. 408
, okładka miękka

Historia 5. Brygady Wileńskiej AK pod dowództwem legendarnego majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" we wspomnieniach dowódcy 3 szwadronu por. Antoniego Rymszy "Maksa".

Sowieci napadli nas podstępem, jak czyściliśmy broń. Otoczyli i rozbroili całą bazę. […] Komandir Sudarikow i komandir Saszkow wjechali bryczką, inni za nimi na koniach. Sudarikow zarządził zbiórkę bez broni. Szef bazy Edward Kilczewski "Ostrowski" nie zgodził się. Krzyknął: "Chłopcy z bronią do mnie!" – ale wtedy Sowieci wydali komendę "brasajorużie!" i skierowali w nas swoje pepesze. Zaczęli strzelać w górę, nad naszymi głowami. Jak oddaliśmy broń, wszystkim kazali położyć się na ziemi. Franciszek Szurpicki "Brzózka" odmówił oddania broni i wykonania polecenia, by upaść. Gdy Ruscy podchodzili do niego, wyjął granat i rozerwał się nim.

– Wasz oddział, na życzenie waszych władz wojskowych w Moskwie, przyjmie nazwę Bartosza Głowackiego. Rozumiecie? Waszym oddziałem, który nosi teraz imię Bartosza Głowackiego, dowodzi odtąd nowy dowódca, kapitan "Zapora". […]
– A "Kmicic"? Co z nim? – pytali szeptem.
– "Kmicica" zatrzymaliśmy do dyspozycji Moskwy – oznajmił Markow. – Będzie musiał wytłumaczyć się z błędnej polityki wobec naszych władz. Żyd Berka opowiedział, co stało się z polskimi partyzantami. Według jego informacji rozstrzelani zostali przez Sowietów w bazie litewskiej, zaś ich dowódca "Kmicic" zginął w okropnych męczarniach. Sowieci poddali go okrutnym torturom. Najpierw powiesili za związane sznurem ręce na drzewie. Darli z niego pasy skóry, podkładali ogień. Potem któryś z oprawców dobił go z pistoletu. Miejsca jego pochówku Żyd nie potrafił wskazać.

(fragmenty książki)

Książkę można nabyć:



Jerzy Jaxa Maderski
Na dwa fronty. Brygada Świętokrzyska NSZ. Przeciwko Niemcom, Sowietom i komunistom

Wyd. Mireki, s. 428, okładka miękka

Oddziałem komunistycznym, który dawał się we znaki mieszkańcom Borowa, był oddział kpr./por. GL Stefana Skrzypka ps. "Słowik". Gdy ostrzeżenia "Zęba" nie pomogły, […]"Ząb" w obawie o bezpieczeństwo własne i swoich ludzi, zdecydował zlikwidować "Słowika" i jego grupę.
9 sierpnia 1943 r. "Ząb", po zatrzymaniu kilku ludzi "Słowika", szerzących propagandę komunistyczną w jego oddziale, podszedł pod miejsce postoju oddziału "Słowika", otoczył go, rozbroił i wykonał zbiorowy wyrok śmierci.

O rozpoczęciu akcji zbrojnej zadecydowały wiadomości otrzymane z obozu koncentracyjnego kobiet w Holýšovie. Stwierdzono, że zanosi się na likwidację części uwięzionych kobiet. W południe 5 maja dwa bataliony wyruszyły na obóz w Holýšovie.
Jeden szedł od północy, drugi obszedł obóz od zachodu. Dwie kompanie wpadły na teren obozu w chwili, gdy pilnujący go SS-mani jedli obiad. Zasypani ogniem broni maszynowej, w większości poddali się. […]Tymczasem na terenie obozu rozgrywały się wzruszające sceny. Wśród uwolnionych kobiet było 167 Polek, które w pierwszej chwili nie chciały uwierzyć, że uwolnił je żołnierz polski. Ze łzami radości rzucały się na szyje żołnierzy.

Leżymy na stanowiskach około 3/4 km od głównej autostrady biegnącej od Pilzna. Słyszymy warkot zbliżających się motorów. Wyłaniają się czołgi. Widzimy na nich znaki amerykańskie, ale nie jesteśmy tego pewni, bo Niemcy często malowali amerykańskie znaki na swoich wozach. Czołgi zatrzymują się, wyskakuje z nich załoga i otacza nas. Słyszymy krzyk: "Handsup!". Wtem jeden z naszych – "Cygan", krzyczy: "Made in Poland, made in Poland!" – tyle umiał po angielsku, ogólny śmiech po obydwu stronach. Wśród zbliżających się byli czarni i Amerykanie polskiego pochodzenia, którzy mówili trochę po polsku. Obustronna radość! A potem, wspólnie z kompanią por. "Mosta" z Baonu Świętokrzyskiego i kompanią amerykańską, uderzamy na Hradiště, biorąc do niewoli sztab XIII Armii niemieckiej z dwoma generałami i 70 oficerami. Ogółem wzięliśmy do niewoli 500 Niemców.

(fragmenty książki)

Książkę można nabyć:



Adolf Pilch "Góra", "Dolina"
Partyzanci trzech puszcz

Wyd. Mireki, s. 382, okładka miękka

Wspomnienia legendarnego cichociemnego, jednego z najsłynniejszych partyzantów AK, dowódcy Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego.
Adolf Pilch stoczył ponad 200 bitew i potyczek z Niemcami i Sowietami, w tym z żydowskim oddziałem Tewjego Bielskiego.

Delegacja jadąca wczesnym rankiem do Zjednoczenia Brygad Sowieckich Rejonu Iwienickiego na zaproszenie "Dubowa"-Sidoruka, komendanta tego zgrupowania, została w drodze, kilka kilometrów od naszego obozu, rozbrojona przez sowiecką zasadzkę. Rozbrojono również asystę w liczbie jedenastu ułanów pod dowództwem pchor. S. Pilarskiego. Domniemamy sowiecki "sojusznik" stał się naszym najgorszym wrogie. Zostaliśmy pozbawienie wszystkiego…

(fragment książki)

O por. Adolfie Pilchu ps. "Góra", "Dolina" czytaj więcej:

Książkę można nabyć:



Marek Cabanowski
Generał Stanisław Bułak-Bałachowicz. Ostatni Kmicic II RP

Wyd. Mireki, s. 256, okładka miękka

Jest to typowy warchoł i partyzant, lecz doskonały żołnierz, i umiejętny raczej ataman niż dowódca w europejskim stylu… Bije bolszewików w wielu wypadkach lepiej od sztabowych generałów […]. Nie żałuje cudzego życia i cudz
ej krwi, zupełnie tak samo jak własnej. Dajcie mu być sobą, bo innym być nie potrafi.

Marszałek Józef Piłsudski

Gen. S. Bałachowicz dał dużo korzyści zwycięskich Polsce nad bolszewikami, a bolszewikom zadał dużo bolesnych ran.
Naczelny Wódz Armii Czerwonej gen. Tuchaczewski


Załoga pińska składała się z około 2000 żołnierzy, 400 oficerów i był tam zainstalowany sztab sowieckiej 4. Armii. W okolicach Pińska działały sowieckie oddziały osłonowe i pociąg pancerny, w oskrzydlającym ataku Pińsk został zdobyty 26 września 1920 roku o godzinie 16.00. Wzięto do niewoli sztab, wspomniane 2000 żołnierzy i 400 oficerów; łupem Polaków padły kasy, magazyny żywności i umundurowania, 280 wagonów osobowych i towarowych, zapełnionych towarami do ewakuacji, 3 lokomotywy i masa innego materiału wojennego. […] Zdobycie Pińska nie zakończyło walki. Trwały one jeszcze w okolicach tego miasta, szczególnie ciężkie z pociągiem pancernym, który nadjechawszy od Łunińca przeszedł przez most na Jasiołdzie i ostrzeliwał stację Pińsk. Szczęśliwie udało się trafić w wagon amunicyjny, który eksplodując zniszczył groźny pociąg.

Bolszewicy na jego głowę nałożyli cenę 3 milionów carskich rubli, a na każdego z jego żołnierzy odpowiednio po 50 tysięcy. Komisarz bolszewicki Nikitin wyznaczył za głowę generała nagrodę w wysokości miliona rubli w złocie. Tenże Nikitin został pojmany do niewoli w dniu 5 kwietnia 1919 roku i powieszony w Gdowie[…]. Bolszewicy z wielką zaciekłością wyławiali spośród jeńców żołnierzy armii ochotniczej, by następnie bestialsko ich torturować bez żadnych względów i wyjątków. Każdy żołnierz armii ochotniczej świadom był swojego losu w przypadku dostania się w ręce przeciwnika.

(fragmenty książki)

O gen. Stanisławie Bułak-Bałachowiczu czytaj więcej:

Książkę można nabyć:

Strona główna>

WARTO PRZECZYTAĆ… (61)


Tomasz Bereza
Wokół Piskorowic. Przyczynek do dziejów konfliktu polsko-ukraińskiego na Zasaniu w latach 1939–1945

Rzeszów 2013, 384 s. + 24 s. wkł. zdj.

Latem 1943 r. na terenach okupacyjnego powiatu biłgoraj­skiego władze niemieckie przeprowadziły wielką operację pacyfikacyjno-wysiedleńczą o kryptonimie „Werwolf”. Jej ofiarą padli zamieszkujący tamten region Polacy. Istotną rolę w realizacji niemieckich planów odegrała społecz­ność ukraińska. Operacja „Werwolf” spowodowała pogłębienie antagonizmów między Polakami a Ukraińcami, przekształ­cając je w krwawy konflikt narodowościowy, który wkrótce przeniósł się na sąsiednie tereny.

18 kwietnia 1945 r., a więc już po tzw. wyzwoleniu, oddziały Narodowej Organizacji Wojskowej, dowodzone przez Józefa Zadzierskiego ps. „Wołyniak” (Z Archiwum IPN – "Wołyniak" na youtube>), zamordowały w Piskorowicach około stu osób narodowości ukraińskiej. Ta tragedia stano­wiła apogeum konfliktu polsko-ukraińskiego na obszarze między Kuryłówką, Tarnogrodem i Wiązownicą. Dla autora niniejszej publikacji stała się ona impulsem do szerszego przedstawie­nia relacji polsko-ukraińskich w poprzedzającym ją okresie oraz do zbadania okoliczności konfliktu między obiema nacjami. Szczególne znaczenie miała próba ustalenia sprawców zanta­gonizowania sąsiadujących dotąd w miarę zgodnie lokalnych społeczności. Występujące w literaturze przedmiotu rozbież­ności skłoniły też autora do podjęcia się trudu weryfikacji liczby ofiar konfliktu na opisywanym terenie.

SPIS TREŚCI

Wstęp
Rozdział I. Przed wojną
Rozdział II. Początek wojny

1. Przebieg działań wojennych we wrześniu i październiku 1939 r.
2. Okupacja niemiecka
2.1. Ukształtowanie struktur administracyjnych na terenach okupowanych  
2.2. Relacje niemiecko-ukraińskie
2.3. Działalność podziemia ukraińskiego na terenach okupowanych przez Niemców
2.4. Działalność podziemia polskiego na terenach okupowanych przez Niemców
3. Okupacja sowiecka
3.1.  Struktury administracyjne na terenach okupowanych
3.2.  Sowieci a Ukraińcy
3.3.  Podziemie antysowieckie
4. Wojna niemiecko-sowiecka
5. Piskorowice i ich mieszkańcy w latach 1939-1941

Rozdział III. „Rozdzielenie" (lato 1941 – lato 1944)

1.  Zmiany administracyjne
2.  Podziemie polskie
3.  Podziemie ukraińskie
4.  Sowiecka dywersja i partyzantka
5.  Bandytyzm
6. Grofisiedlungsgebiet. Sytuacja w południowej części starostwa biłgo­rajskiego na początku 1943 r.
7.  „Darmochwalcy”
8.  Operacja „WerwoIf”
9. Sytuacja w południowej części Kreishauptmannschaft Biłgoraj jesienią 1943 r. „Ukraińska Samoobrona”
10. Sytuacja w starostwie jarosławskim. SS „Galizien”
11. Rozłam w oddziale „Ojca Jana”
12. „Kowpakowcy”
13. Eskalacja konfliktu polsko-ukraińskiego wiosną 1944 r.
14. Słoboda
15. Ostatnie akcje represyjne i dezercja Ukraińskiej Policji Pomocniczej
16. „Sturmwind", „Kałmuki" i akowska operacja „San II”
17. Czas „Burzy"
18. Piskorowice i ich mieszkańcy w latach 1941-1944

Rozdział IV. „Wyzwolenie" (lato 1944 – 15 kwietnia 1945 r.)

1.  Armia Krajowa i Milicja Obywatelska
2.  Narodowa Organizacja Wojskowa
3.  Ukraińska Powstańcza Armia i Kuszczowe Oddziały Samoobrony
4. Działania Milicji Obywatelskiej i Armii Krajowej wobec nacjonalistów ukraińskich w rejonie Sieniawy
5.  Zima 1944/1945 oraz przedwiośnie 1945 r. w północnej części powiatów jarosławskiego i łańcuckiego
6.  Akcje likwidacyjne NOW w rejonie Leżajska. Oddziały Leśne NOW
7.  Przesiedlenie
8.  Zorganizowane akcje oddziałów NOW przeciwko społeczności ukraińskiej      Wołczaste
     Kulno
9. Walka o kontrolę nad Lasami Sieniawskimi. Eskalacja konfliktu na prze­łomie marca i kwietnia 1945 r.
10. Sytuacja w Piskorowicach w okresie poprzedzającym akcję „Wołyniaka”

Rozdział V. Tragiczny finał

1. Napad OUN-UPA na Wiązownicę
2. Piskorowice, 18 kwietnia 1945 r.
3. Rejon Piskorowic po 18 kwietnia 1945 r.
4. Operacja pacyfikacyjna Narodowej Organizacji Wojskowej
5. Sowieci wkraczają do akcji. Bitwa pod Kuryłówką

Rozdział VI. Postscriptum

1. Oddział „Lisa” i „Ospałego”
2. „Kudłaty” i jego ludzie
3. „Brzyszczanie”
4. „Straż wiejska” z Ożanny
5. Anarchia na prawym brzegu Sanu a „Wołyniak”
6. Piskorowice po śmierci „Kudłatego”

Zakończenie
Aneks

Nr 1. Wykaz ofiar pacyfikacji Kulna przez NOW w nocy z 19 na 20 marca 1945 r.
Nr 2. Wykaz ofiar napadu OUN-UPA na Wiązownicę 17 kwietnia 1945 r.
Nr 3. Wykaz ustalonych na podstawie źródeł i literatury nazwisk ukraińskich mieszkańców Piskorowic, zabitych na terenie wioski i w jej okolicy  w latach 1944-1945
Nr 4. 1945, sierpień 10, Rzeszów – Raport specjalny por. Tadeusza Wiś­niewskiego dotyczący akcji przeciwko grupie Józefa Krawczuka „Kudłatego”
Nr 5. Dramatis personae
Nr 6. Osoby z terenu okupacyjnych gmin Cieplice, Kuryłówka i Sieniawa, włączone (bez bliższych szczegółów) do bilansu ofiar konfliktu naro­dowościowego w latach 1944-1945

Wykaz skrótów
Bibliografia
Indeks osób
Indeks nazw geograficznych
Ilustracje

Książkę można nabyć:

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Strona główna>

WARTO PRZECZYTAĆ… (60)


Śladami podziemia. Działalność niepodległościowa w rejonie Tęgoborza w latach 1939–1953
red. Dawid Golik, Kraków 2013, 168 s.

21. tom serii "Z archiwów bezpieki – nieznane karty PRL", wydawanej wspólnie przez Oddział IPN w Krakowie i Ośrodek Myśli Politycznej.

Położone na Sądecczyźnie Tęgoborze nie jest szerzej znane poza Małopolską. Sceptyk mógłby zatem powątpiewać, czy opowieść o losach jego mieszkańców – a także okolicznych miejscowości – w latach 1939–1953 może znacząco wzbogacić pamięć o wydarzeniach z czasów II wojny światowej i powojennej instalacji systemu komunistycznego w Polsce. Nie miałby jednak racji. Ta lokalna, wydawałoby się, historia zmagań z okupacją niemiecką i sowiecką oraz peerelowskim aparatem represji w mikroskali przedstawia bowiem zjawiska, które w tym okresie stały się doświadczeniem całej Polski. Losy jej bohaterów były udziałem setek tysięcy Polaków, którzy stawili czoła totalitarnym reżimom, a zarazem musieli przystosować się do realiów życia przez te reżimy narzuconych. Poznając owe doświadczenia, możemy lepiej zrozumieć istotę działalności podziemnej – zarówno jej najbardziej spektakularny wymiar: akcje zbrojne, jak i codzienność: funkcjonowanie żołnierzy podziemia w społeczności lokalnej, z której wywodzili się także niekiedy ich przeciwnicy – pracownicy komunistycznego aparatu represji czy konfidenci. To bohaterowie z krwi i kości, zaś ich losy są "z życia wzięte". Tyle że to życie było niezwykłe – dramatyczne jak czasy, gdy się toczyło.

SPIS TREŚCI

Książkę można nabyć:

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Strona główna>

60. rocznica śmierci por. "Puszczyka"

60. rocznica śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Por. Wacław Grabowski "Puszczyk" (1916-1953)

60 lat temu, 5 lipca 1953 roku, w walce z 1300-osobową obławą UB-KBW we wsi Niedziałki zginał dowódca ostatniego patrolu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego na Mazowszu północnym, por. Wacław Grabowski "Puszczyk". Wraz z nim, podczas próby przebicia się przez pierścień okrążenia, poległo sześciu jego żołnierzy.

Żołnierze NZW z patrolu por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" polegli w walce stoczonej 5 lipca 1953 r. z 1300-osobową grupą operacyjną UB-KBW we wsi Niedziałki na Mazowszu. Od lewej leżą: Henryk Barwiński "August", Kazimierz Żmijewski "Jan", Lucjan Krępski "Jastrząb", Feliks Gutkowski "Gutek", Piotr Suwiński "Stanisław", por. Wacław Grabowski "Puszczyk", Antoni Tomczak "Malutki". Zdjęcie wykonane przez UB.

Wacław Grabowski urodził się 10 grudnia 1916 r. w rodzinie zarządcy majątku Krępa (pow. Mława). W okresie nauki w szkole średniej działał w harcerstwie. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ-AK w Obwodzie Mława. Służbę w oddziałach partyzanckich rozpoczął już w 1943 r. Służył w Kedywie (Kierownictwo Dywersji) Armii Krajowej i oddziale partyzanckim ppor. Stefana Rudzińskiego "Wiktora". Po wejściu Armii Czerwonej działał w strukturze Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK) w ramach batalionu "Znicz" dowodzonego przez kpt. Pawła Nowakowskiego "Łysego" (uczestniczył m.in. w udanej akcji z 2/3 czerwca 1945 r. na PUBP w Mławie, w wyniku której uwolniono 32 więźniów oraz zastrzelono 4 UB-eków).

Ppor. Stefan Rudziński "Wiktor"

Po rozwiązaniu oddziału w 1945 r. (tzw. "akcja rozładowywania lasów" Jana Mazurkiewicza "Radosława") "Puszczyk" zdołał przedostać się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Przez pewien czas służył w Polskich Kompaniach Wartowniczych. Stwierdził jednak, iż jego "miejsce jest w Polsce" i powrócił do kraju. Ponownie podjął działalność konspiracyjną, organizując nieduży oddział partyzancki operujący w powiatach Mława, Przasnysz, Działdowo i Ciechanów.

Dowodził samodzielnym oddziałem wchodzącym prawdopodobnie w skład 16 Okręgu NZW. Po jego likwidacji nawiązał kontakt z Mieczysławem Dziemieszkiewiczem "Rojem" (zginął 13 IV 1951 r. we wsi Szyszki).
Jego grupa, działająca w latach 1947–1953, nastawiona była na dotrwanie
do zmiany sytuacji politycznej w Polsce i ograniczała swą aktywność do
niezbędnej samoobrony i akcji aprowizacyjnych. Głośnym  wyczynem "Puszczyka" było m.in. przebicie się przez zasadzkę bezpieki w październiku 1952 r. w okolicach Konopek (od jego kul padło dwóch oficerów MBP i żołnierz KBW). Od jesieni 1951 r. oddział nie prowadził już żadnych działań dywersyjnych, będąc typową "grupą przetrwania".

Wycinek mapy okolicy, w której ukrywał się "Puszczyk" i jego żołnierze w 1953 r.

Do jesieni 1952 r. ukrywał się w przygotowanym uprzednio bunkrze w powiecie działdowskim, a po jego zlokalizowaniu przez resort bezpieczeństwa przeszedł w okolice Mławy, gdzie do lata 1953 r. "melinował" w kolonijnych gospodarstwach miejscowości Niedziałki, u rodzin: Marianny Jeziorskiej, Stanisława Adamczyka i Zygmunta Klimaszewskiego. Ostatnią bazą "Puszczyka" stała się właśnie wioska Niedziałki (gm. Turza
Mała), gdzie jego grupa przez wiele miesięcy ukrywała się w
gospodarstwie rodziny Jeziorskich. Miejsce ich stacjonowania wydał współpracownik UB Wacław Głuszek (za zdradę wypłacono mu 5000 zł).

5 lipca 1953 r. gospodarstwo w Niedziałkach, gdzie stacjonowali partyzanci, otoczyła 1300-osobowa grupa operacyjna UB-KBW.
Dowodzący operacją oficer KBW informował:

[…] O godz. 15.00 przystąpiono do operacji okrążając zabudowania w momencie nawiązywania styków 2/ch kompanii zamykający pierścień […] banda w sile 7-miu ludzi podjęła ucieczkę w kierunku lasu, gdzie nie widoczna była obstawa dla niej. W tym czasie została nakryta silnym krzyżowym ogniem z broni maszynowej i obstawy i banda widząc, że jest okrążona zajęła stanowiska w życie, przyjmując obronę, jednocześnie wycofując się w kierunku lasu. W wyniku półtoragodzinnej walki banda została całkowicie zlikwidowana […]".

Pomimo tak wielkiej dysproporcji sił partyzanci podjęli próbę przebicia się z okrążenia, ginąc kolejno w krzyżowym ogniu broni maszynowej. Wraz z por. Wacławem Grabowskim "Puszczykiem", który ostatni nabój przeznaczył dla siebie, poległo czterech jego żołnierzy: Henryk Barwiński "August", Lucjan Krępski "Jastrząb", Piotr Suwiński "Stanisław" i Antoni Tomczak "Malutki". Dwóch ciężko rannych partyzantów – Feliksa Gutowskiego "Gutka" i Kazimierza Żmijewskiego "Jana" – przewieziono do szpitala w Mławie, gdzie zmarli.

Obelisk w miejscu śmierci por. "Puszczyka" i jego żołnierzy, odsłonięty i poświęcony 8 września 2001 roku. Ufundowali go kombatanci, rodziny poległych oraz mieszkańcy gmin Lipowiec Kościelny i Kuczbork.

Marianna Jeziorowska ps. "Grześ", za udzielanie schronienia partyzantom por. "Puszczyka", została aresztowana i skazana na karę wieloletniego więzienia, którego murów już nigdy żywa nie opuściła. Zmarła 18 lipca 1955 roku w komunistycznym więzieniu Warszawa-Mokotów.

Obelisk w miejscu śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy.

Cmentarz w Lipowcu Kościelnym. Metalowy krzyż i tablica pamiątkowa na symbolicznej mogile por. "Puszczyka" i jego żołnierzy.

Tablica na krzyżu na cmentarzu w Lipowcu Kościelnym: "Pamięci byłych żołnierzy AK-NZW poległych w dniu 5 lipca 1953 r. w miejscowości Niedziałki w obronie honoru narodu i godności własnej oraz wolności nie tylko własnej".

Ostatnimi partyzantami antykomunistycznego podziemia na północnym Mazowszu, którzy zginęli w walce z komunistami byli Kazimierz Dyksiński "Kruczek" oraz Leon Malicki "Zygmunt". Po wkroczeniu Sowietów byli żołnierzami ROAK (Ruch Oporu Armii Krajowej), a następnie 11. Grupy Operacyjnej NSZ. "Kruczek" został aresztowany 3 stycznia 1947 r. i skazany na karę śmierci. W nocy po ogłoszeniu
wyroku uciekł z więzienia i dołączył do oddziału por. Franciszka Majewskiego "Słonego". W październiku 1947 r. wraz z oddziałem wszedł w skład XXIII Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Po rozbiciu struktur NZW ukrywał
się wraz z Leonem Malickim "Zygmuntem". Partyzanci zostali wydani przez agenta UB "Kaszuba" – człowieka, u którego się ukrywali. 10 czerwca 1954 r., osaczeni przez obławę UB we wsi Będzymin w pow. Sierpc, podjęli swoją ostatnią walkę.
Tak opisał to wydarzenie w raporcie skierowanym do naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie:

[…] O godz. 17.30 zabudowania agenta "Kaszuby" oraz przyległe budynki należące do sąsiadów agenta zostały okrążone. Do środka weszła grupa szturmowa, która została ostrzelana przez bandytów i obrzucona granatami […] Bandyci zostali wyparci z budynków na odkryte pole, nie orientując się, że są okrążeni przez obstawę, zostali przykryci ogniem i w tym momencie Malicki Leon ps. "Zygmunt", będąc rannym strzelił sobie w głowę z własnego pistoletu, natomiast bandyta Dyksiński Kazimierz ps. "Kruczek" podłożył pod siebie granat, który eksplodował pozbawiając go życia.[…].

Do dziś miejsca pochówków ostatnich partyzantów Mazowsza, jak i wielu innych, pozostają nieznane.
GLORIA VICTIS !!!

Strona główna>