Ppor. Edward Taraszkiewicz "Żelazny", "Grot" – ur. 22 stycznia 1921 r. w Duisburgu. W 1925 r. rodzina Taraszkiewiczów powróciła z Niemiec do Polski osiedlając się we Włodawie. W latach 1940-45 przebywał na przymusowych robotach w Niemczech. W okresie 1945-47 działał w strukturach Obwodu Włodawa Inspektoratu Chełm AK-DSZ-WiN. Od lipca 1945 r. był adiutantem zastępcy komendanta włodawskiego obwodu DSZ-WiN por. Klemensa Panasiuka "Orlisa" a następnie zastępcą dowódcy w oddziale partyzanckim Obwodu WiN Włodawa pod dowództwem brata – Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia". Po śmierci brata w akcji w Siemieniu 3 stycznia 1947 r., przejął funkcję komendanta oddziału. Nie skorzystał z amnestii i wiosną 1947 r. ponownie utworzył lotny oddział złożony z kilku żołnierzy. Prowadził akcje bojowo-dywersyjne i likwidacyjne, między innymi z oddziałem kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, sierż. Józefa Struga „Ordona” oraz Stanisława Kuchciewicza „Wiktora”. Wiosną 1948 r. rozpoczął budowę siatki terenowej, która działała do 1951 r. 25 października 1949 r. podczas akcji na pociąg w Stulnie zdobyto 1,5 mln. zł. oraz teczkę z tajnymi dokumentami UB zawierającymi wykazy agentów i informatorów z Podlasia. Był jednym z najbardziej poszukiwanych żołnierzy podziemia na Lubelszczyźnie. Rozpracowywało go 76 pracowników operacyjnych, oficerów śledczych i 372 informatorów. Zginął 6 października 1951 r. w Zbereżu pow. Włodawa w walce z grupą operacyjną UB i KBW. W 2009 r. pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta.
Ppor. Edward Taraszkiewicz "Grot", "Żelazny", "Tomasz". Zima 1946/1947.
Więcej
o walce ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" i jego brata Leona
Taraszkiewicza "Jastrzębia" czytaj w kategorii Im poświęconej:
- "JASTRZĄB" i "ŻELAZNY" – ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945 – 1951>
- Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski dla por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego">
- Ostatnia walka ppor. "Żelaznego">
- Artur Piekarz, Ostatnia walka grupy Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego" w świetle zeznań żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, [w:] "Aparat represji w Polsce Ludowej 1944-1989", nr 1(10)/2012>
- Grzegorz Makus, Ppor. Edward Taraszkiewicz ps. „Grot”, „Żelazny”, „Tomasz” [wpolityce.pl]>
- Grzegorz Makus, Sam jeden z 48 ["Rzeczpospolita"]>
- Edmund Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, TRZY PAMIĘTNIKI>
- Atak na PUBP we Włodawie – 22 października 1946 r.>
- Bitwa pod Świerszczowem – 28 listopada 1946 r.>
- Mariusz Bechta, Pogrom czy odwet? Akcja zbrojna Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w Parczewie 5 lutego 1946 r.>
- Uroczystości w 55 rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza ps. "Żelazny">
- List
Prezydenta RP Pana Lecha Kaczyńskiego do organizatorów i uczestników
uroczystości obchodów 55 rocznicy śmierci ppor. "Żelaznego" [PDF]> - Fotorelacja z Uroczystości w 55 rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego">
- Pomnik "Żołnierzom Wyklętym" we Włodawie>
- ODSŁONIĘCIE POMNIKA WE WŁODAWIE>
- FOTORELACJA Z ODSŁONIĘCIA POMNIKA W HOŁDZIE ŻOŁNIERZOM POR. "JASTRZĘBIA" i PPOR. "ŻELAZNEGO" – WŁODAWA 12 X 2008 r.
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 1>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 2>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 3>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 4>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 5>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 6>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 7>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 8>
Wyklęci – Niepokonani Lubelszczyzny: "Jastrząb"

Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" – dowódca oddziału partyzanckiego WiN na Polesiu Lubelskim. Reportaż zrealizowano we Włodawie i Siemieniu, gdzie w 1946 roku zginął i gdzie znajduje się jego grób. We Włodawie wokół pomnika żołnierzy WiN gromadzi się młodzież harcerska, grupa miłośników historii na koniach i kombatanci. Mówią oni o ofierze jaką ponieśli partyzanci. O brawurowych akcjach oddziału Jastrzębia np. ataku na UB we Włodawie, opowiada Grzegorz Makus – historyk, autor strony: "Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie".
Ppor. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb", "Zawieja" (1925-1947)
Goście w studio: Mariusz Zańko, włodawski radny – organizator imprez sportowych poświęconych pamięci Żołnierzy Wyklętych i młodzież włodawska, która w zabezpieczaniu tych imprez uczestniczy. Rozmowa koncentruje się wokół inicjatywy przeniesienia ciała Leona Taraszkiewicza do Włodawy – jego rodzinnego miasta oraz historii imprez sportowych poświęconych braciom Taraszkiewiczom.
Przy tej okazji chciałbym przypomnieć trzy z wielu [kalendarium działań bojowych, część: 1>, 2>, 3>],
najbardziej spektakularne akcje, jakie wykonał oddział pod dowództwem
ppor. "Jastrzębia" w 1946 r., a mianowicie zajęcie Parczewa, atak na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we
Włodawie i bitwę pod Świerszczowem. Wprawdzie była jeszcze
bezprecedensowa akcja uprowadzenia rodziny B. Bieruta, ale o tym można
przeczytać tutaj:
- Uprowadzenie rodziny Bolesława Bieruta przez oddziały „Jastrzębia” i „Boruty”.
- Porwanie siostry Bieruta – historia prawdziwa (wmeritum.pl)
o walce ppor. Leona
Taraszkiewicza "Jastrzębia" i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj:
- "JASTRZĄB" i "ŻELAZNY" – ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945 – 1951>
- Grzegorz Makus, Atak
oddziału Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na Powiatowy Urząd
Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie 22 października 1946 roku [w:] "Zeszyty Historyczne WiN-u", nr 39/2014> - 64. rocznica śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego">
- "JASTRZĄB" i "ŻELAZNY" – ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945 – 1951 [AUDIOBOOK mp3]>
- Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski dla por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego">
- Edmund Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, TRZY PAMIĘTNIKI>
- Uroczystości w 55 rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza ps. "Żelazny">
- List
Prezydenta RP Pana Lecha Kaczyńskiego do organizatorów i uczestników
uroczystości obchodów 55 rocznicy śmierci ppor. "Żelaznego" [PDF]> - Fotorelacja z Uroczystości w 55 rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego">
- Pomnik "Żołnierzom Wyklętym" we Włodawie>
- ODSŁONIĘCIE POMNIKA WE WŁODAWIE>
- FOTORELACJA Z ODSŁONIĘCIA POMNIKA W HOŁDZIE ŻOŁNIERZOM POR. "JASTRZĘBIA" i PPOR. "ŻELAZNEGO" – WŁODAWA 12 X 2008 r.
- "Każdy z nas chciał być "Jastrzębiem"…>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 1>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 2>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 3>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 4>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 5>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 6>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 7>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 8>
- Grzegorz Makus, Ostatni sylwester "Jastrzębia" ["Gazeta Polska"]>
TRZEBA PRZECZYTAĆ !!! (96)

Tomasz GreniuchPod komendą "Bartka"
Wydawnictwo: Mireki 2016, ss. 504, oprawa: miękka (lub twarda), format: 142×205 mm
Henryk Flame "Bartek". Jako pilot myśliwca bronił Warszawy we wrześniu 1939 roku. Jako kapitan Narodowych Sił Zbrojnych dowódca największego antykomunistycznego zgrupowania na Żywiecczyźnie i Śląsku Cieszyńskim, walczył w latach 1945-1946 z utrwalaczami władzy "ludowej" spod znaku UB i NKWD.

Książka do nabycia m.in.:


Henryk Antoni Flame, ps. "Grot", "Bartek", (ur. 15
stycznia 1918 we Frysztacie na Zaolziu, zm. 1 grudnia 1947) – pilot
wojskowy, żołnierz NSZ.
Był
synem Emeryka i Marii z domu Raszyk. W 1919 roku rodzina Flame
przeniosła się do Czechowic (obecnie Czechowice-Dziedzice) znajdujących
się w granicach II Rzeczypospolitej. Wykształcenie zdobył w miejscowym
gimnazjum i w Szkole Przemysłowej w Bielsku. W 1936 roku wstąpił na
ochotnika do wojska rozpoczynając naukę w Szkole Podoficerów Lotnictwa
dla Małoletnich w Bydgoszczy, którą ukończył w roku 1939 w stopniu
kaprala pilota dostając przydział do 123 eskadry 2 pułku lotniczego
stacjonującego na lotnisku w podkrakowskich Rakowicach.
Wiosna 1946 r. Henryk Flame „Bartek”
(pierwszy od prawej) wraz ze swoimi żołnierzami
(od lewej: Gustaw Matuszny, ps. „Orzeł Biały”, NN, Stanisław Włoch, ps. „Lis”).
W wojnie
obronnej Polski w 1939 r., jako pilot 123 eskadry myśliwskiej
przydzielonej do Brygady Pościgowej, Henryk Flame, bronił nieba nad
Warszawą przed samolotami wroga. 1 września w okolicach Zakroczyma
doszło do pierwszej bitwy powietrznej II wojny światowej, w wyniku
której maszyna kpr. Flame została zestrzelona, a on sam od tej pory
znajdował się w dyspozycji prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. Z
6 na 7 września 123 eskadra została wycofana z Warszawy na podlubelskie
lotniska, a 17 września jej żołnierze przekroczyli granicę rumuńską. W
tym czasie Henryk Flame dostał prawdopodobnie przydział do nowo
sformowanej Eskadry Rozpoznawczej operującej na linii Lwów –
Zaleszczyki.
Po 17 września został zestrzelony przez Rosjan w
okolicach Stanisławowa po czym zorganizował z luźnych grup żołnierzy z
rozbitych jednostek konwój, który pod koniec września przekroczył
granicę z Węgrami. Na Węgrzech Flame wraz z innymi żołnierzami został
internowany i osadzony w tymczasowym obozie, z którego jednak szybko
uciekł. Ukrywając się u węgierskiego gospodarza został zadenuncjowany i
przekazany władzom niemieckim, które umieściły zbiega w obozie jenieckim
zlokalizowanym na ziemiach austriackich wcielonych do III Rzeszy. W
drugiej połowie 1940 roku, dzięki interwencji rodziny, Flame został
wypuszczony z obozu (historycy o orientacji lewicowej, uważają, że
kluczową rolę w wypuszczeniu Flamego z obozu, odegrał fakt podpisania
przez niego volkslisty). Po powrocie do Czechowic, Henryk Flame, podjął
pracę jako maszynista na miejscowej kolei i związał się jednocześnie z
niepodległościową konspiracją.
Założył organizację HAK podległą
AK, która zajmowała się wywiadem i sabotażem. Na przełomie roku 1943 i
1944, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, wraz z podkomendnymi
uciekł do lasu, gdzie zorganizował samodzielny oddział partyzancki
operujący w podbeskidzkich lasach. Zauważony przez dowództwo NSZ
otrzymał propozycję wejścia w raz z oddziałem w szeregi tej organizacji,
z której to propozycji skorzystał i w październiku 1944 roku został
zaprzysiężony na żołnierza NSZ.
12 lutego 1945 roku do Czechowic
wkroczyła Armia Czerwona, a Flame, realizując zalecenia dowództwa NSZ,
ujawnił się, i wraz z oddziałem, zachowując konspiracyjne struktury,
oddał się do dyspozycji "władzy ludowej" i wbrew protestom miejscowych
komunistów, objął stanowisko komendanta miejscowego komisariatu MO. W
dalszym ciągu realizując wytyczne dowództwa NSZ, Flame obsadził swoimi
ludźmi komisariat i podległe mu jednostki, a także gromadził wokół
siebie ludzi opozycyjnie nastawionych do komunistów gromadzić
jednocześnie broń przygotowując się do nieuchronnej konfrontacji z
komunistami.
W kwietniu 1945 roku, kolejny raz, jak za okupacji
niemieckiej, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, Flame uciekł ze
swoimi ludźmi w pobliskie lasy. Od tej pory Flame zaczął występować jako
"Bartek" odtwarzając odziały partyzanckie VII Okręgu
Śląsko-Cieszyńskiego NSZ rozpoczynając tym samym "drugą konspirację". Od
maja 1945 roku do lutego roku 1947 Henryk Flame stał na czele
największego zgrupowania niepodległościowego na Śląsku Cieszyńskim,
którego liczebność, w szczytowym okresie, wynosiła ponad 300 dobrze
uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Składające się z kilku oddziałów
zgrupowanie przeprowadziło łącznie ok. 340 akcji zbrojnych. Do
największego wystąpienia zgrupowania pod dowództwem Flamego należało
zajęcie 3 maja 1946 roku małej, uzdrowiskowej miejscowości Wisły, w
której przeprowadził, na oczach sterroryzowanych komunistów, dwugodzinną
defiladę w pełni umundurowanych i uzbrojonych żołnierzy NSZ, co było
ewenementem w państwach "władzy ludowej". W okresie tym Flame otrzymał
stopień kapitana NSZ i przydomek "Króla Podbeskidzia", będąc największym
postrachem komunistów na Śląsku Cieszyńskim.
Żołnierze ze zgrupowania
NSZ kpt. Henryka Flame "Bartka". Od lewej: Alojzy Wizner "Lis", Antoni
Wizner "Brzoza", straceni 15 stycznia 1947 r. w Bielsku na mocy wyroku
WSR w Katowicach.
We wrześniu 1946
roku, w wyniku ubeckiej prowokacji, co najmniej 167 żołnierzy
zgrupowania "Bartka" zostało wywiezionych na Opolszczyznę i
zamordowanych (według najnowszych przypuszczeń ten masowy mord miał
miejsce w lasach w okolicach wsi Barut lub okolicach Grodkowa. Kolejnym
postulowanym miejscem mordu są Łambinowice. Od tego czasu zgrupowanie
pod dowództwem Flamego zaczęło tracić inicjatywę kosztem komunistów,
którzy w licznych obławach dziesiątkowali oddziały podległe "Bartkowi".
Raport agenta MBP Henryka Wendrowskiego z prowokacyjnej operacji „Lawina”, zakończonej wymordowaniem żołnierzy „Bartka”.
W
obliczu beznadziejnej sytuacji Flame podjął decyzję o ujawnieniu się
przy najbliższej okazji, którą stała się uchwalona przez sejm na dzień
22 lutego 1947 roku amnestia. Sam "Bartek" z najbliższym otoczeniem
ujawnił się dopiero 11 marca 1947 roku w Cieszynie. Był to dla
komunistów ogromny sukces, który jednak przyćmiewał fakt, że Flame,
ujawniając się na mocy amnestii, był bezkarny, a według nich musiał
ponieść karę. Komuniści rozpoczęli więc kolejną prowokację mającą na
celu "ukaranie" Flamego. Ponoć nieoficjalny wyrok śmierci na "Bartka"
wydał sam Bierut, który nie mógł znieść myśli o przemarszu niemal 400
ludzi z NSZ przed posterunkiem MO w Wiśle.
Do skrytobójczego
zamachu na Flamego doszło 1 grudnia 1947 roku w Zabrzegu pod
Czechowicami. Zamachowcem był miejscowy milicjant Rudolf Dadak, który
nigdy nie został osądzony za swoją zbrodnię, tak samo jak inspiratorzy
zamachu (Henryk Wendrowski), mimo prowadzonego śledztwa, nie zostali
ujawnieni i postawieni przed sądem.
Zwłoki kpt. "Bartka" skrytobójczo zastrzelonego przez milicjanta w barze w Zabrzegu.
Więcej na temat zgrupowania kpt. Henryka Flame "Bartka" czytaj:
- OPERACJA "LAWINA" – UBecka zbrodnia bez precedensu – część 1>
- OPERACJA "LAWINA" – UBecka zbrodnia bez precedensu – część 2>
- 65. Rocznica śmierci kpt. "Bartka">
- WARTO PRZECZYTAĆ… (10) – Tomasz Greniuch, Król Podbeskidzia. Biografia kpt. Henryka Flame "Bartka">
- Wywiad z autorem książki "Król Podbeskidzia">
- Sebastian Reńca, Z cienia. Powieść o żołnierzach wyklętych>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (47) – Maciej T. Nowak, Operacja "Lawina". Dzieje przemilczanej zbrodni UB>
Linki zewnętrzne:
WARTO PRZECZYTAĆ… (95)

Lech Kowalski
Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego a Żołnierze Wyklęci
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 2016, Oprawa: Twarda, Liczba stron: 872
Historia walk Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego – zwanego niekiedy polskim NKWD i przyrównywanego do SS – z formacjami zbrojnymi żołnierzy wyklętych, którzy tuż po wojnie stawili opór Sowietom i rodzimym komunistom, by nie dopuścić do zrusyfikowania kraju.
Żadna z polskich formacji zbrojnych w okresie okupacji nie toczyła walk z tyloma przeciwnikami naraz, co żołnierze wyklęci tuż po wojnie. Bywało, że gdy stawali do boju na śmierć i życie, na jednego z nich przypadało niekiedy po trzystu zbirów z formacji wojskowych NKWD, z sowieckiego kontrwywiadu „Smiersz”, KBW, LWP, MO, UB czy ORMO. Tropili ich dniami i nocami, zawiązując kolejne koalicje i zgrupowania operacyjne, nieustępliwie i metodycznie pacyfikując, mordując skrycie w lochach więziennych i zabijając w nierównej walce. Ciała porzucano w leśnych jamach, przydrożnych rowach, chaszczach i kniejach. Wielu z nich kończyło żywot w bezimiennych dołach cmentarnych z wapnem. A oni trwali w oporze, niczym Spartanie pod Termopilami. Ostatniego z nich wytropiono i zabito na początku lat sześćdziesiątych minionego wieku.
Cześć im i chwała na wieki, że byli i trwali w walce. W polskiej świadomości narodowej pozostaną już z nami na stałe.
Książka do nabycia m.in.:
"Jastrząb" powróci do Włodawy!
Nocą z 31 grudnia 1946 r. na 1 stycznia 1947 r. oddział Obwodu WiN Włodawa pod dowództwem ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” wspólnie z połączonymi oddziałami radzyńskiego Obwodu WiN, wziął udział w jednej z największych akcji polskiego antykomunistycznego podziemia, kiedy to ok. 350-osobowe zgrupowanie partyzanckie przeprowadziło atak na komunistyczne organy represji w Radzyniu Podlaskim.
Ppor. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb", "Zawieja" (1925-1947)
Kontakty pomiędzy Obwodami WiN Włodawa i Radzyń Podlaski zapoczątkowano na początku grudnia 1946 r. Przez komendanta placówki Miłków [gm. Siemień pow. radzyński], Józefa Stanisławskiego „Trutnia”, ppor. „Jastrząb” nawiązał kontakt z komendantem rejonu w Obwodzie WiN Radzyń Podlaski, por. Jerzym Skolincem „Krukiem”, dzięki któremu w połowie grudnia 1946 r. doszło do spotkania z komendantem radzyńskiego Obwodu WiN kpt. Leonem Sołtysiakiem ps. James. Tak opisał je na kartach swojego pamiętnika brat i zastępca dowódcy Edward Taraszkiewicz „Żelazny”:
„[…] Na spotkaniu tym przedstawił „Dżems” [„James”] swój projekt zaatakowania UB w Radzyniu i uwolnienia więźniów politycznych. Według jego słów, akcja ta miała się odbyć w noc sylwestrową. „Jastrząb” nie odmawia prośby udzielenia pomocy, obiecując przyjechać na umówiony punkt autem. Otrzymaliśmy hasło w największej tajemnicy, brzmiące pasująco do wym[ienionej] akcji, a mianowicie „Północ-Pożar”[…]”.

Kpt. Leon Sołtysiak "James", "Znachor", Komendant Obwodu WiN Radzyń Podlaski.
Zgodnie z ustaleniami, choć spóźniony z powodu problemów z samochodami, oddział „Jastrzębia” przybył na miejsce koncentracji wieczorem 31 grudnia 1946 r. Dalszy rozwój wypadków znany jest z pamiętników „Żelaznego”:
„[…] Na lotnisku w pobliżu Radzynia, na punkcie koncentracyjnym czekało już ok. 300-350 ludzi z całego Obwodu. Była to prawie cała „armia” jak to określił „Jastrząb”. „Dżems” [„James”] czekał też już na nas. Brakowało jeszcze dwóch dużych grup konspiracyjnych z dalszych okolic pow. radzyńskiego, mających przyjechać autami, które zawiodły w podobieństwie naszych […]”.
Po przybyciu oddziału „Jastrzębia” odbyła się ostatnia odprawa. Dowodzący wszystkimi grupami kpt. „James” przedstawił na niej plan opanowania miasta, według którego w pierwszej kolejności postanowiono zaatakować i rozbroić PUBP i KPMO oraz ok. 50-osobowy oddział KBW. Przedstawiony plan wzbudził jednak kontrowersje, a zastrzeżenia co do jego niektórych punktów przedstawił „Jastrząb”, który zaproponował, by podstępem rozbroić wartowników i wydobyć od nich hasło, co pozwoli niepostrzeżenie i bez walki opanować budynek PUBP. Niestety, plan „Jastrzębia” został odrzucony, co – jak się później okazało – było błędem.
Styczeń 1946 r. Część oddziału ppor. „Jastrzębia”. Dowódca siedzi przy rkm-ach.
Ostatecznie uzgodniono, iż oddział „Jastrzębia” będzie atakował główny, najtrudniejszy cel – budynek PUBP, grupy Jerzego Skolińca „Kruka” i Jana Grudzińskiego „Płomienia” budynek szkoły obsadzony przez KBW, a bojówka Antoniego Grochowskiego „Kuli” miała zająć pocztę i zniszczyć centralę telefoniczną. Plutony pod dowództwem por. Wacława Stelmaszuka „Marnego” z rejonu VIII oraz por. Piotra Waszczuka „Roli” z rejonu II, stanowiły ubezpieczenie od strony Łukowa, Radzynia, Międzyrzeca i Parczewa. Atak miał nastąpić o północy, jednak do akcji ruszono z dwugodzinnym opóźnieniem, bez dwóch grup, którym nie udało się dotrzeć. Ok. godz. 4.00 żołnierz stojący na warcie przy Urzędzie Pocztowym zauważył wchodzących partyzantów z rejonu VI. Natychmiast powiadomił o tym kwaterującą w szkole załogę punktu kontrolnego KBW. Dowódca tego punktu por. Pudłowski ogłosił alarm. Doszło do wymiany strzałów. Nie udało się również zdobyć budynku PUBP. Podłożona pod murem budynku UB mina wyrwała zbyt mały otwór. Następny, 9-kilowy ładunek nie wybuchł, gdyż miał przemokniętą spłonkę. Ostrzał budynku także nie przyniósł spodziewanego efektu. Drobny sukces odniosły grupy atakujące budynek szkoły, w którym bronili się żołnierze KBW, bez strzału zaś opanowano jedynie budynek poczty.
Dawna siedziba Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Radzyniu Podlaskim przy ul. Warszawskiej 5 i 5a.
O świcie dowodzący akcją kpt. Sołtysiak zarządził odwrót zgrupowania. Kolejno, w kierunku swoich rejonów, wycofywały się poszczególne grupy. Oddział „Jastrzębia” odszedł z placu boju w kierunku Marynina jako jeden z ostatnich. W ogólnym rozrachunku akcja okazała się nieudana, nie zdobyto strategicznych punktów, jednak pokazała komunistom, że nadal nie mogą się czuć bezpiecznie nawet w dużych miastach powiatowych.
Podczas odskoku z Radzynia 1 stycznia 1947 r. „Jastrząb” zorganizował pod Okalewem [gm. Milanów] zasadzkę na 40-osobową pościgową grupę operacyjną UB-KBW, w trakcie której zniszczone zostały strzałami z rusznicy dwa samochody, zginęło 4 żołnierzy KBW, referent UB z Radzynia Podlaskiego Jan Smoraczewski, do niewoli wzięto 7 żołnierzy. Spośród partyzantów zginął Stefan Kucharuk „Ryś II” i Kazimierz Kłosiński „Biały”, ranny zaś został Stanisław Łuć „Żandarm”. „Jastrząb” kazał uwolnić szeregowców, zaś plut. Władysława Klimsa zlikwidowano, a powodem była – jak zapisał „Żelazny” – „pełna pierś medali za walkę z bandami”.
Po akcji w Okalewie, nocą z 1 na 2 stycznia 1947 r., oddział wycofał się do kolonii Sarnów [gm. Stanin, pow. łukowski], gdzie doszło do kolejnego spotkania z oficerami radzyńskiego Obwodu WiN: zastępcą por. Skolinca – Januszem Traczem „Kłosem” oraz Józefem Stanisławskim „Trutniem”. Podczas narady podjęto decyzję o rozbrojeniu, liczącego 29 żołnierzy, oddziału „ludowego” WP stacjonującego w nieodległym Siemieniu [pow. radzyński]. Późnym wieczorem 2 stycznia 1947 r. partyzanci ruszyli do akcji, która okazać się miała jedną z najtragiczniejszych w historii oddziału.
Zdecydowano, by jedną grupą podejść do budynku szkoły, w którym kwaterowali żołnierze i wezwać ich do złożenia broni. Na wypadek oporu zastosowano manewr okrążenia, który miała wykonać grupa pod komendą „Żelaznego”. Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Pierwsza grupa pod osobistym dowództwem „Jastrzębia”, udając oddział wojska, zaczęła zbliżać się do szkoły. Tuż przed budynkiem partyzanci zostali wezwani przez wartownika do zatrzymana się i podania hasła. W trakcie krótkiej wymiany zdań, niespodziewanie padły strzały. Po krótkiej wymianie ognia i szturmie, budynek szkoły został zdobyty przez partyzantów. Żołnierzy rozbrojono i rozstrzelano kilku z nich: komendanta grupy – sierż. Stefana Rabendę, kaprala Magdziaka za odznaczenia „za walkę z bandami”, strzelca Hamala, gdyż telefonował po pomoc do UB oraz strzelca Uruska, gdyż powiadomił dowódcę o zbliżaniu się partyzantów. Następnie wyprowadzono żołnierzy na zewnątrz, zdjęto z nich mundury i kazano położyć się na ziemi, po czym „Żelazny” wygłosił przemówienie, w którym nawoływał ich do przyłączenia się do partyzantki. Atakujący, oprócz mundurów, zdobyli 3 rkm, 21 PPSz i 4 kb. Akcja rozpoczęła się o godz. 1.00 i trwała 45 minut. Jedynym poszkodowanym wśród partyzantów był dowódca oddziału ppor. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”. Został on ciężko ranny w brzuch, w wyniku czego po kilku godzinach, podczas transportowania go przez Janusza Tracza „Kłosa” na placówkę terenową, zmarł 3 stycznia 1947 r.
Por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" (1925-1947). Zdjęcie ze stycznia 1946 r.
Do dzisiaj nie są jasne okoliczności ranienia „Jastrzębia”. Według jednej z wersji, został on postrzelony przez domniemanego agenta UB o ps. "Bolek-Łapka" [N.N.], ulokowanego w oddziale. Śledztwo przeprowadzone przez ppor. „Żelaznego” miało rzekomo potwierdzić te podejrzenia i niedługo później agent został zlikwidowany przez patrol podległy kpt. Zdzisławowi Brońskiemu „Uskokowi”, pod komendą Stanisława Kuchciewicza „Wiktora”.
Wersja ta budzi jednak spore wątpliwości, chociażby w świetle raportu Naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP mjr. Łanina z dnia 10 stycznia 1947 r., w którym pisał:
„[…] kiedy banda podeszła pod budynek […], „Jastrząb” rozkazał wszystkim bandytom rozsypać się w tyralierę i lec na ziemi, a sam podszedł do wartownika na odległość paru metrów. Na krzyk wartownika »stój, kto idzie« „Jastrząb” odpowiedział »Wojsko Polskie«. Wartownik zapytał wtedy o hasło, na co „Jastrząb” nie odpowiedział nic i począł się zbliżać do wartownika. Wtedy wartownik otworzył ogień z PPsz i trafił 4-ma kulami w brzuch „Jastrzębia”, z których dwie przeszły na wylot, a dwie pozostały w ciele […]”.
Podobnie zapamiętał to zdarzenie, biorący udział w tej akcji Jan Jarmuł „Wąż”, który tak relacjonował okoliczności ranienia swojego dowódcy:
„[…] Zawsze Leon pierwszy, w każdej akcji… nie to, że ludzi posyłał – on pierwszy szedł. Wartownik stał przy szkole na warcie i on [„Jastrząb”] krzyczy do wartownika »ręce do góry« – to słyszeliśmy. Wartownik do strzału się mierzy… i równocześnie jeden drugiego trzasnął. Ten wartownik Leona tu [po brzuchu] przejechał, a Leon jego na śmierć położył… wymiana strzałów była. Ja to tak widziałem”.
Ppor. Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” spoczął na cmentarzu w Siemieniu. Dzięki temu, że jego koledzy pochowali go potajemnie, jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia spoczywa we własnym grobie, choć do 1990 r. na prostym brzozowym krzyżu mógł widnieć jedynie tajemniczy napis „Leon”. Dopiero po 44 latach, 30 czerwca 1991 r., mogły odbyć się oficjalne uroczystości pogrzebowe i poświęcenie jego mogiły, w której spoczywa do dziś. Być może niedługo jego szczątki powrócą do rodzinnej Włodawy…
Grób por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na cmentarzu w Siemieniu.


Premiera albumu o Majorze Marianie Bernaciaku "Orliku"

Przystanek Historia Centrum Edukacyjnego IPN im. Janusza Kurtyki w Warszawie zaprasza na promocję albumu Krystiana Pielachy i Jarosława Kuczyńskiego Do ostatniej kropli krwi. Major Marian Bernaciak "Orlik".
20 maja br. (piątek) o godzinie 17:30 w Centrum Edukacyjnym IPN w Warszawie (ul. Marszałkowska 21/25) odbędzie się promocja albumu autorstwa Krystiana Pielachy i Jarosława Kuczyńskiego pt. Do ostatniej kropli krwi. Major Marian Bernaciak „Orlik” 1917–1946. Album będzie zawierał kilkaset zdjęć dotyczących życia i działalności niepodległościowej majora Mariana Bernaciaka "Orlika" oraz jego żołnierzy. Część albumowa została poprzedzona szerokim opisem monograficznym działalności struktur konspiracyjnym ZWZ-AK/WiN na terenie Inspektoratu Puławy.
Nad publikacją której wydawcą jest Instytut Pamięci Narodowej, patronat sprawuje Koło ŚZŻAK w Rykach oraz Stowarzyszenie Tradycji Armii Krajowej.

Więcej na temat mjr. Mariana Bernaciaka "Orlika" czytaj:
- Mjr Marian Bernaciak „Orlik” (1917 – 1946)>
- 67. rocznica śmierci mjr. "Orlika">
- Mjr Marian Bernaciak „Orlik” (zolnierzewykleci.pl)>
- Marian Bernaciak "Orlik" – zginał wolny jak ptak>
- Marian Bernaciak [wikipedia]>
- Pamięć musi przetrwać>
- 63 rocznica rozbicia PUBP w Puławach>
- Inscenizacja rozbicia PUBP w Puławach – fotorelacja>
- 63 rocznica śmierci mjr. ”Orlika”>
- Marian Bernaciak "Orlik" (solidarni.waw.pl)>
- Ryccy radni nie chcą Orlika>
- Czas zabrać ordery (Nasz Dziennik)>
- Żołnierze KBW zatrzymają ordery (Nasz Dziennik)>
Obejrzyj na youtube:
67. rocznica śmierci ppor. "Olecha"
Zbigniew Herbert


Ppor.
Anatol Radziwonik „Olech”, „Mruk”, „Ojciec”, „Stary”, oficer VII
batalionu 77 pp AK, komendant połączonych poakowskich obwodów Szczuczyn i
Lida.
67 lat
temu, 12 maja 1949 r., nieopodal wsi Raczkowszczyzna na Nowogródczyźnie,
przebijając się przez obławę grupy operacyjnej NKWD, poległ ppor. Anatol Radziwonik ps. "Olech".
Jego oddział był największym, najsilniejszym i jednym z najdłużej
walczących antysowieckich oddziałów partyzanckich na Kresach Wschodnich
II Rzeczypospolitej. Na odwrocie jednego z nielicznych ocalałych zdjęć
żołnierzy „Olecha” widnieje odręczny napis: „Nic dla siebie, wszystko
dla Ojczyzny”… motto, które wpajał swym nieugiętym „Kresowym Straceńcom” i któremu sam pozostał wierny do końca swoich dni. 
Anatol Radziwonik ps. "Olech",
ur. 20 lutego 1916 r. w Briańsku na terenie Rosji, zm. 12 maja 1949 r.
na Nowogródczyźnie, podporucznik WP, od 1943 w AK, jeden z dowódców
oddziałów podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego, ostatni
dowódca zorganizowanych struktur polskiego podziemia niepodległościowego
na ziemi nowogródzkiej.
Urodził się w Briańsku, na terenie
Rosji, gdzie od 1915 r. roku mieszkali jego rodzice Konstanty Radziwonik
i Nadzieja z domu Makowiecka ewakuowani tam przez władze carskie.
Ojciec był polskim kolejarzem w Wołkowysku, matka pochodziła z
prawosławnej rodziny. Po wojnie polsko-sowieckiej rodzina powróciła do
Wołkowyska. Anatol uczył się w Państwowym Męskim Seminarium
Nauczycielskim w Słonimiu. Po jego ukończeniu pracował w szkole
wiejskiej w Iszczołnianach koło Szczuczyna na Nowogródczyźnie.
Uczestniczył w organizowaniu lokalnych struktur harcerskich.
Latem
1938 r. został powołany do Wojska Polskiego. Ukończywszy szkołę
podchorążych piechoty w Jarosławiu, po zwolnieniu z wojska powrócił do
Iszczołnian. Tam zastała go wojna. Nie wiadomo czy uczestniczył w wojnie
obronnej 1939 r., wiadomo, że zataił ten fakt w zachowanej w archiwum w
Grodnie ankiecie osobowej dla lokalnych władz z okresu pierwszej
okupacji sowieckiej. Nie wiadomo też, kiedy przystąpił do polskiej
konspiracji niepodległościowej. Wiadomo, że w 1943 r. dowodził jedną z
placówek konspiracyjnych Obwodu AK Szczuczyn kryptonim "Łąka" w nowogródzkim Okręgu AK.
Podczas służby w AK został awansowany do stopnia oficerskiego
(podporucznika). Następnie przeszedł do partyzantki. Od zimy 1944
dowodził 3. plutonem w 2. kompanii VII batalionu 77. pp AK, dowodzonego
kolejno przez ppor. Bojomira Tworzyańskiego „Ostoję” i legendarnego por. cc Jana Piwnika „Ponurego”.
15
kwietnia 1944 r. patrol wydzielony z jego plutonu rozbroił posterunek
żandarmerii niemieckiej i policji białoruskiej w Możejkowie Małym. W tym
samym miesiącu jego oddział rozbił niemiecką załogę w majątku Możejków
Wielki. W maju pluton „Olecha” dwukrotnie rozbił oddziały niemieckie w
zasadzkach koło wsi Kowczyki i Możejków Wielki. 16 lipca uczestniczył w
zwycięskiej operacji likwidacji niemieckiego garnizonu w Jewłaszach,
podczas której poległ „Ponury”.
Grupa
żołnierzy z oddziału „Olecha” – 1945 r. (ppor. „Olech” siedzi w środku
grupy), klęczy z lewej Mikoła „Zielony” (Ukrainiec, lejtnant Armii
Czerwonej, antykomunista, który dołączył do polskiej partyzantki), z
prawej klęczy: NN "Lis".
W początku lipca 1944 r. „Olech” wyruszył ze swoim batalionem w kierunku Wilna, by wziąć udział w operacji „Ostra Brama”.
Oddział nie zdążył na czas, dzięki czemu uniknął rozbrojenia przez
Sowietów. W zaistniałej sytuacji dowódca poprowadził swoich
podkomendnych w rejon Szczuczyna gdzie kontynuował działalność bojową i
konspiracyjną. Realia walki z niedawnym „sojusznikiem” oraz utrudniony
kontakt z wyższymi strukturami AK, stały się przyczyną powstania wiosną
1945 r. Obwodu nr 49/67, obejmującego teren dawnych powiatów
szczuczyńskiego i lidzkiego, nad którym "Olech" objął komendę.
Po likwidacji ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera” 3 grudnia 1944 r. w okolicy wsi Jeremicze i 21 stycznia 1945 r. pod Kowalkami por. Jana Borysewicza „Krysi”,
dla NKWD wrogiem numer jeden stał się „Olech”. Stan liczebny Obwodu
49/67 w 1945 r. NKWD BSRR oceniało na około 800 ludzi, w większości
pozostających w konspiracji i zorganizowanych w liczne placówki terenowe
liczące od 10 do 50 członków, rozsiane w wioskach zamieszkałych głównie
przez ludność polską.
Grupa partyzantów z oddziału ppor. A. Radziwonika "Olecha" (stoi 3 z lewej). Zima 1948 r.
Kolejne
operacje przeciwko partyzantce i działania represyjne wobec ludności
prowadzone przez NKWD przerzedzały placówki terenowe, nie były jednak w
stanie ich zlikwidować i złamać polskiego oporu aż do wiosny 1949 r.
Ppor.
Anatol Radziwonik „Olech” poległ 12 maja 1949 r. nad rzeczką Niewisza,
niedaleko wsi Raczkowszczyzna, 3 km. na płd.-zach. od wsi Bakszty w
Obwodzie Szczuczyn-Lida, podczas próby przebicia się przez pierścień
kolejnej sowieckiej obławy. Miał 33 lata.
GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat ppor. "Olecha" czytaj tutaj:
Zainteresowanych historią walki polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (m.in. por. Jana Borysewicza "Krysi", ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera", mjr. Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza") po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:
Zagłada patrolu "Lamparta"
Zbigniew Herbert


Żołnierze
6. Brygady Wileńskiej AK. Spośród uwiecznionych na fotografii nie
przeżyje nikt. Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak "Tygrys" († 10 V
1952), Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Wacław Zalewski "Zbyszek"
(† 11 X 1953), Józef Mościcki "Pantera" († 22 IX 1953), siedzą od
lewej: Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec
"Lampart" († 11 V 1952). Podlasie, 1950 r.
- St.sierż. Adam Ratyniec "Lampart"
- Por. Konstanty Maksymow "Ryszard"
- Andrzej Jakubiak "Ryś"
- Wiesław Filczuk "Romek"
GLORIA VICTIS !!!
trwa – przywódca patrolu Adam Ratyniec ps. „Lampart” oraz Konstanty
Maksymow ps. „Ryszard” przedostali się przez pierwsze okrążenie i
podczas gdy zbliżali się do drugiej linii okrążenia, „Ryszard” został
zauważony, a następnie ranny. Po chwili [gdy] próbował przedostać się przez obstawę na innym odcinku, obaj z „Lampartem” zostali zlikwidowani”.
Tak, w świetle raportu UB, wyglądały ostatnie chwile st. sierż. Adama
Ratyńca „Lamparta”, dowódcy patrolu w 6. Brygadzie Wileńskiej AK,
którego 7-letnie zmagania z komunistami znalazły swój bohaterski acz
tragiczny finał w podlaskich lasach 11 maja 1952 roku.

St. sierż. Adam Ratyniec "Lampart" (1926-1952)
Adam
Ratyniec urodził się w 1926 roku we wsi Walim (gm. Hołowczyce, pow.
Biała Podlaska). Pochodził z rodziny chłopskiej, miał trzy starsze
siostry przyrodnie. Według niektórych źródeł działalność konspiracyjną
miał rozpocząć w BCh i dopiero po scaleniu stał się żołnierzem Obwodu AK
Biała Podlaska. Początkowo był członkiem „siatki terenowej”, zaś pod
koniec wojny służył w słynnym lotnym oddziale partyzanckim 34 pp AK por. Stefana Wyrzykowskiego „Zenona”,
działającym w kilku gminach leżących w trójkącie Drohiczyn, Łosice,
Janów Podlaski. Oddział „Zenona” wsławił się uratowaniem 21 czerwca 1944
roku siedmiu amerykańskich lotników z zestrzelonego nad terenem ich
działań bombowca B-17 „Latająca Forteca”.
Po rozbrojeniu polskich
oddziałów partyzanckich przez wkraczających Sowietów, Adam Ratyniec
początkowo ukrywał się, jednak niedługo później dołączył do grupy
złożonej z żołnierzy wywodzących się z oddziału por. „Zenona”, z którymi
podjął działania samoobronne, zwalczając UB oraz NKWD i ich agentów. 29
czerwca 1945 roku podczas akcji na posterunek sowiecki w majątku
Hruszniew partyzanci napotkali na silny opór i w zmasowanym ogniu broni
maszynowej musieli się wycofać. Śmierć poniósł 1 Sowiet, a ze strony
partyzantów poważnie ranny został Adam Ratyniec, który padł z
przestrzeloną piersią i ręką. Koledzy wynieśli go z zagrożonego terenu i
oddali pod opiekę sanitariuszek w Szpakach-Kolonii, gdzie w wyniku
donosu został aresztowany i umieszczony w siedleckim szpitalu. Pomimo
straży wystawionej przez UB, zdołał jednak uciec dzięki pomocy jednej z
pielęgniarek.
Po wyleczeniu „Lampart” walczył w oddziale Roberta Domańskiego „Jaracha”,
następnie w 1946 roku znalazł się pod komendą Konstantego Sacharczuka
„Jacka”. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych z zakresu samoobrony. Po
sfałszowanych wyborach i tzw. „amnestii” ogłoszonej przez komunistów w
lutym 1947 roku, nie chciał zdać się na łaskę UB i wstąpił do oddziałów
partyzanckich 6. Brygady Wileńskiej AK dowodzonych przez kpt. Władysława
Łukasiuka „Młota”. Od 8 maja 1947 r. służył w 2 szwadronie, dowodzonym
przez porucznika Waleriana Nowackiego „Bartosza”, a okresowo także w
grupie Antoniego Borowika „Lecha”. Po tragicznej śmierci kpt. „Młota” 27
czerwca 1949 roku, dowództwo po nim przejął kpt. Kazimierz Kamieński
„Huzar”. Adam Ratyniec był zdecydowany walczyć z „czerwoną zarazą” do
samego końca, co jednoznacznie wyraził w rozmowie z siostrą Marianną
Romaniuk mówiąc, że „żywcem to nie dam się wziąć, bo sobie wcześniej
kulę w łeb wsadzę, chyba że mnie śpiącego napotkają”. 
Żołnierze 6. Brygady Wileńskiej AK. Pierwszy z lewej st. sierż. Adam Ratyniec "Lampart". Trzeci z lewej ppor. Henryk Wieliczko "Lufa". Podlasie, listopad 1947 r.
Wszedł
w skład grupy partyzanckiej podległej „Huzarowi”, a dowodzonej
bezpośrednio przez por. Józefa Małczuka „Brzaska” – ostatniego
komendanta niepodległościowej konspiracji w powiecie Sokołów Podlaski.
Po śmierci „Brzaska” w walce z UB i KBW w dniu 7 kwietnia 1950 roku,
kpt. „Huzar” powierzył „Lampartowi” komendę nad grupą operującą głównie w
powiatach siedleckim i sokołowskim. Okresowo pojawiali się także w pow.
Bielsk Podlaski, gdzie m.in. w styczniu 1951 roku, dowodzeni osobiście
przez „Huzara”, zwycięsko odparli atak komunistycznej obławy pod wsią
Twarogi Lackie. „Lampart” wraz ze swym patrolem, pomimo ciągłych obław
oraz działań całej sieci agentów i donosicieli, utrzymał się w polu do
wiosny 1952 roku.
Szwadron żandarmerii 6. Brygady Wileńskiej. Pierwszy z prawej st. sierż. Adam Ratyniec "Lampart". Drugi z lewej ppor. Henryk Wieliczko "Lufa". Podlasie, listopad 1947 r.
W
końcu kwietnia 1952 roku „Lampart” ze swoimi ludźmi przeszedł spod
Ruskowa i Łosic za Bug, gdzie założył bazę w lasach mielnickich koło
wioski Sokóle.
Stąd wysłał 3-osobowy patrol pod dowództwem Kazimierza Jakubiaka
„Tygrysa”, z zadaniem zlikwidowania dwóch konfidentów UB. Niestety, w
wyniku donosu, zostali oni 10 maja 1952 roku zlokalizowani i otoczeni
przez grupę operacyjną UB-KBW w gospodarstwie Bronisława Szeniawskiego
pod Chłopkowem koło Łosic. Partyzanci zauważyli ruch wojska i
natychmiast podjęli próbę przebicia się przez pierścień okrążenia, w
czasie którego ciężko ranny „Tygrys” popełnił samobójstwo, zaś Henryk
Ostapski „Panek” i Władysław Kapłon „Krakowiak” zostali ujęci. W trakcie
natychmiastowego bestialskiego śledztwa ubowcy wydarli od nich zeznania
o miejscu pobytu „Lamparta”. Wynikało z nich, że 6-osobowy patrol
kwateruje w lesie w rejonie kolonii Sokóle (gm. Nurzec-Stacja, pow.
Siemiatycze).
Żołnierze 6. Brygady Wileńskiej AK. Stoją od lewej: Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952). Podlasie, 1950 r.
Jeszcze
tego samego dnia zarządzono koncentrację sił w Siemiatyczach. 11 maja
1952 roku o godz. 4.00 dwa bataliony KBW ruszyły do akcji i linią
długości 14 km okrążyły las od strony północnej, wschodniej i
południowej, a od strony zachodniej wystawiono na wzgórzach kilka
punktów obserwacyjno-podsłuchowych. O 7.30 w okrążony rejon biwakowania
„Lamparta” weszła grupa szturmowa i posuwając się tyralierą, rozpoczęła
przeczesywanie lasu. Zostali jednak w porę zauważeni przez partyzantów,
co pozwoliło im niepostrzeżenie przejść na tyły przeciwnika, po czym
zaatakowali „szturmowców” KBW z broni maszynowej. Wywiązała się zaciekła
walka, w wyniku której „Lampart” został ranny w rękę. Henryk Olesiuk
„Sokół”, pod osłoną nieustannie prowadzonego ognia z RKM-u, przedarł się
pomiędzy dwoma stanowiskami żołnierzy obławy i wyszedł w głąb lasu,
poza linię okrążenia, po czym zajął stanowisko 15-20 m za kordonem,
ponownie prowadząc od tyłu ostrzał żołnierzy KBW. W powstałym
zamieszaniu, pozostali w okrążeniu partyzanci usiłowali uderzyć od
wewnątrz na okrążenie z zamiarem jego przerwania, jednak manewr ten nie
przyniósł oczekiwanych rezultatów i w tej sytuacji „Sokół” postanowił
ratować się ucieczką. Tymczasem grupie szturmowej udało się okrążyć ich
drugim kordonem, jednak broniący podjęli kolejną próbę wyrwania się z
kotła. St. strz. Andrzej Jakubiak „Ryś” zaatakował pierścień okrążenia w
kierunku zachodnim, został jednak ranny i uszkodzono mu RKM, który
porzucił i przy próbie wycofania się poległ. Siły partyzantów topniały.
Ranny w biodro i wykrwawiony kpr. Witold Białowąs „Litwin”, nie mając
sił by się dobić, dostał się do niewoli. Zaraz potem zginał st. strz.
Wiesław Filczuk „Amerykanin”, natomiast dwóm ostatnim – „Lampartowi” i
Konstantemu Maksymowowi „Ryszardowi” – udało się przebić przez
wewnętrzny pierścień grupy szturmowej i zbliżyć do zewnętrznej linii
okrążenia. Przy próbie jej pokonania „Ryszard” został lekko ranny, więc
obaj zawrócili, by próbować przebicia w innym miejscu. Jednak i ta
ostatnia próba nie powiodła się. Najpierw zginął w walce „Ryszard”, a po
nim, broniąc się do końca, poległ „Lampart”. Ta nierówna, trwająca
około siedmiu godzin walka zakończyła się ok. 16.30. Ciała Adama Ratyńca
i jego żołnierzy zabrało UB, grzebiąc w do dziś nieznanym miejscu.
Plan
operacji UB-KBW przeprowadzonej przeciwko patrolowi 6. Brygady
Wileńskiej AK st. sierż. Adama Ratyńca "Lamparta" (Sztab operacji
"Narew" dn. 15.05.1952 r.
Wysokie Mazowieckie).
Likwidacja ostatniego już
pododdziału bojowego podległego kpt. „Huzarowi”, oznaczała niestety
początek kolejnej fali represji wobec opornej podlaskiej wsi. W ciągu
najbliższych dni grupy operacyjne, dysponujące zeznaniami dwóch
całkowicie załamanych śledztwem żołnierzy „Tygrysa”, aresztowały około
150 członków siatki terenowej „Lamparta” i „Ryszarda”, która tym samym
została całkowicie rozbita i nigdy już „Huzarowi” nie udało się jej
odtworzyć. Sam kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” walczył jeszcze z
resztką podległych sobie żołnierzy do jesieni 1952 roku. W wyniku
prowokacji przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy
WiN – został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 października 1952
roku aresztowany. W końcu marca 1953 roku, w dwóch pokazowych procesach w
Łapach i Ciechanowcu, kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” i jego pięciu
żołnierzy skazano na karę śmierci. W dniach 22 września i 11
października 1953 roku w białostockim więzieniu, oprócz kpt. „Huzara”,
zamordowano również: Mieczysława Grodzkiego „Żubryda”, Wacława
Zalewskiego „Zbyszka”, Kazimierza Parzonko „Zygmunta”, Kazimierza
Radziszewskiego „Marynarza” i Józefa Mościckiego „Panterę”. Miejsce ich
pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane.
Pomnik poświęcony poległym partyzantom z patrolu „Lamparta”, odsłonięty 23 VII 2006 r. dzięki staraniom Fundacji „Pamiętamy” w Mielniku nad Bugiem (fot. autor).
23 lipca 2006 roku Fundacja „Pamiętamy” odsłoniła w Mielniku nad Bugiem
pomnik poświęcony poległym z patrolu „Lamparta”. 11 listopada 2007 roku
Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt. „Huzara” Krzyżem
Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, zaś tydzień później, również z
inicjatywy Fundacji „Pamiętamy”, w centrum miasta Wysokie Mazowieckie
odsłonięto pomnik upamiętniający „Huzara” i jego żołnierzy z oddziałów
partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6. Brygady
Wileńskiej AK poległych w latach 1944-1953.


historią walki kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy,
m.in. st. sierż. Adama Ratyńca "Lamparta", zapraszam do
pobrania i lektury publikacji wydanej przez Fundację "Pamiętamy" – Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” – ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę]>
- St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) – część 1>
- St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) – część 2>
- Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, Adam Ratyniec "Lampart" (prezydent.pl)>
- Zagłada patrolu "Lamparta" oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara">
- Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 1>
- Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 2>
- 61. rocznica zamordowania kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara">
- Kazimierz Krajewski, Działalność operacyjna WUBP w Warszawie przeciwko oddziałom kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" (1949–1952)>
- Tomasz Łabuszewski, Kryptonim "Obszar" – "Narew" – rozgrywka MBP przeciwko konspiracji kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara">
- TRZEBA
PRZECZYTAĆ !!! (26) – Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski,
"Łupaszka", "Młot", "Huzar". Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK
(1944-1952)> - 11 Listopad 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył "Żołnierzy Wyklętych">
- Fotorelacja z odsłonięcia pomnika kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. "Huzar" i jego żołnierzy>
- Obchody 60. rocznicy procesu kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy w Łapach>
"Z Bogiem, Panowie" – w hołdzie majorowi "Łupaszce"
- Produkcja: FUNDACJA LAMPA
- Autor tekstu: Dominika Łempicka
- Wokal (gościnnie): Norbert „Smoła” Smoliński (CONTRA MUNDUM)
- Kompozycja i aranżacja: Dariusz Leonowicz
- Gitara: Bogusław Balcerak
- Gitara basowa: Paweł Gawlik
- Logotyp Fundacji Lampa: Wacław Klemp
- Animacja i montaż: Michał Archan
- Pomoc w realizacji: Roksana Tołwińska
- Fragmenty archiwalne z procesu majora „Łupaszki”: Polskie Radio
Uroczystości pogrzebowe mjr. "Łupaszki"
Po 65 latach, wyklęty z nakazu sowieckich
okupantów, zamordowany przez zdrajców narodu, major Zygmunt Szendzielarz
"Łupaszka", spocznie w poświęconej ziemi na wojskowym cmentarzu
powązkowskim w Warszawie.
Bohater niezłomny w walce z komunistycznym
złem, broniący honoru i wolności Rzeczpospolitej zostanie odprowadzony
na wieczny spoczynek.
Jego szczątki, zgodnie z wojskowym
ceremoniałem, w uroczystym kondukcie, w obecności najwyższych władz
Rzeczpospolitej, zostaną przewiezione na lawecie ulicami Warszawy.
Niech ta ostatnia droga będzie wspólnym hołdem Polaków złożonym ich bohaterskiemu obrońcy.
Bądźmy tam, wtedy, razem.
Halina Morawska
siostrzenica
mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"
św. Krzyża w Warszawie nastąpi wystawienie doczesnych szczątków mjr.
Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Od godziny 10:30 do 19:00 będzie
można pożegnać bohaterskiego Żołnierza Wyklętego; wystawiona zostanie
również księga kondolencyjna.
mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"
w Warszawie 24 kwietnia 2016 r.
o godzinie 15:00 w kościele
pw. św. Karola Boromeusza w Warszawie











