Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wystąpił do Instytut Pamięci Narodowej z wnioskiem o przeprowadzenie ekshumacji szczątków z masowych grobów we wsi Wierzchowiny.
Maj 1945 r. Żołnierze PAS NSZ Okręgu Lubelskiego z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).
Historycy i badacze tematu podejrzewają, że rzekome ofiary akcji na Wierzchowiny w czerwcu 1945, pochowane w masowych grobach, to w znacznej części żołnierze NSZ polegli w walkach z NKWD i UB, oraz cywilne ofiary zbrodni NKWD i UB.
Spośród ok 190 rzekomych ofiar akcji antykomunistycznej, jedynie ok 42 zginęło w wyniku działań zbrojnych oddziału NSZ (w tym 19 lub 30 osób, na które wydano wyrok śmierci za kolaborację z NKWD i sowietami), a reszta została zamordowana przez NKWD lub wywieziona na Sybir.
Wszyscy, którzy posiadają jakiekolwiek informacje na temat wydarzeń w Wierzchowinach i Hucie proszeni są o kontakt z dr. Mariuszem Bechtą
- e-mail: [email protected]
- tel.: 501 692 106
W mogiłach ofiar pacyfikacji Wierzchowin mogą znajdować się także żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych – wskazuje Związek Żołnierzy NSZ. Apeluje do IPN o przeprowadzenie ekshumacji.
Związek skierował do prezesa IPN wniosek, aby ten wystąpił do wojewody lubelskiego o ekshumację "szczątków i zwłok ofiar zdarzenia mającego miejsce w Wierzchowinach w dniu 6 czerwca 1945 r.", ponieważ w dołach, gdzie mają spoczywać ofiary pacyfikacji, mogą znajdować się także żołnierze podziemia niepodległościowego.
– Chodzi nam o uzyskanie źródeł materialnych, żeby ten opis wydarzeń w Wierzchowinach był najbliższy prawdzie – mówi nam Karol Wołek, wiceprezes Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.
Jednak IPN, który umorzył w 2011 r. śledztwo prowadzone w tej sprawie, nie widzi podstaw do jego reaktywacji. Jak wskazuje naczelnik lubelskiego pionu śledczego IPN Jacek Nowakowski, od tego czasu "nie ujawniono" nowych faktów i okoliczności "uzasadniających podjęcie na nowo prawomocnie umorzonego postępowania przygotowawczego". Zaznacza, że w śledztwie tym "nie rozważano kwestii dotyczących ekshumacji".
Maj 1945. Żołnierze PAS NSZ
Okręgu Lubelskiego z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"
[siedzi w środkowym rzędzie, nad żołnierzem z MP-40]. W górnym rzędzie,
drugi od lewej, stoi Stanisław Kuchciewicz ps. "Wiktor" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).
Wierzchowiny to dla środowisk lewicowych symbol zbrodni, jakich mieli się dopuszczać żołnierze NSZ, zwłaszcza wobec mniejszości narodowych. Według dominującej wersji, wskutek pacyfikacji tej wioski zamieszkałej przez Ukraińców miało zginąć blisko 200 osób, nie wyłączając kobiet i dzieci. Ale wielu historyków kwestionuje te ustalenia z okresu PRL.
– Jest więcej pytań niż odpowiedzi, a to, co do tej pory napisano, nawet w opracowaniach prof. Motyki, prof. Wnuka, dr. Zajączkowskiego, moim zdaniem trzeba poddać rewizji – mówi dr Mariusz Bechta, historyk z warszawskiego oddziału IPN.

(stoi trzeci od prawej), czwarty od prawej stoi z-ca kpt. "Szarego",
por. Antoni Błaszyk "Bystry" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).
Od kilku miesięcy bada on sprawę pacyfikacji Wierzchowin. Historyk wskazuje, że oddział NSZ miał wykonać wyrok państwa podziemnego na 19 osobach z tej wsi. W akcji miały także wziąć udział jednostki AK. Wierzchowiny były spenetrowane przez komunistów, ale – jak się okazuje – istniały tam też struktury UPA. Nie była ona bynajmniej bezbronna, bo było tam stanowisko ciężkiego karabinu maszynowego.
– Jest problem, jak przebiegała ta akcja likwidacyjna, jest przekaz, że wyłapywano wyłącznie osoby z tej listy, ale części nie było we wsi – mówi Bechta.
Zaznacza, że nie jest wiarygodny raport oficera NSZ przyznającego się do winy, który został wykorzystany w pokazowym komunistycznym procesie w 1946 r. Historyk podkreśla, iż po wyjściu żołnierzy NSZ, do wsi wjechała "grupa pościgowa bezpieczniacko-milicyjno-wojskowa". Na miejscu operował też pułk NKWD.
– Dopuszcza się w tej chwili wszystkie wersje, akcję podziemia, udział bandy pozorowanej, bo takowe istniały w tamtych stronach, a trzecia to samosądy między wioskami, wymierzenie sprawiedliwości przez Polaków z wiosek wcześniej terroryzowanych przez Ukraińców – uważa historyk.

Maj 1945. Żołnierze z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"
(siedzi czwarty od prawej), piąty od prawej siedzi z-ca kpt. "Szarego",
por. Antoni Błaszyk "Bystry" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).
Poza tym lista ofiar, których miało być 196, powstała w latach 70. i nigdy nie została zweryfikowana, a krążą opowieści, że żywe widziano osoby, które miały zostać zabite. Według innych wersji, NSZ miały rozstrzelać 42 osoby, a za resztę ofiar odpowiadają NKWD-UB.
– Są przekazy ze śledztwa IPN, że do tego dołu były też wrzucane osoby spoza Wierzchowin, które ginęły po akcji we wsi. Mamy podejrzenie, że tam także leżą żołnierze NSZ, którzy zginęli w starciu z NKWD pod Kasiłanem – mówi Bechta.
– Wielu rzeczy na pewno nie uda się rozstrzygnąć przez zbadanie samych dokumentów. Potrzebna jest ekshumacja na miejscu, żeby potwierdzić którąś z wersji, a także ilość osób – zaznacza Wołek.

Żołnierze PAS NSZ kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"
Drugi od lewej stoi z-ca kpt. "Szarego", por. Antoni Błaszyk "Bystry", drugi od prawej stoi Stanisław Kuchciewicz ps. "Wiktor" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).
W śledztwie prowadzonym od 2007 r. IPN przyjmował trzy wersje "przebiegu zdarzenia", związane z osobami sprawców zabójstw ludności wsi Wierzchowiny w dniu 6 czerwca 1945 r.
Zgodnie z jedną z nich sprawcami zabójstw byli żołnierze oddziału NSZ. Druga zaś zakładała, że oddział ten wykonał wyroki śmierci na kilkunastu współpracownikach Urzędów Bezpieczeństwa, a zabójstw pozostałych ofiar dokonał tzw. oddział pozorowany, zorganizowany przez ówczesnych funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Ostatnia z weryfikowanych wersji wskazywała na możliwość, że sprawcami mordu ludności wsi Wierzchowiny byli mieszkańcy okolicznych wiosek – stwierdza prok. Nowakowski.
Ale prokurator nie dokonał "jednoznacznych ustaleń" w tej sprawie, co pozwoliłoby na "wyeliminowanie lub potwierdzenie którejkolwiek z założonych wersji przebiegu wydarzeń". Uznano, że doszło w Wierzchowinach do zwykłego zabójstwa, które się już przedawniło, a brak tu jest "znamion ustawowych zbrodni przeciwko ludzkości".
10 lat strony „Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie” !
W dniu dzisiejszym, 8 marca 2016 roku, mija 10 lat od chwili, gdy w 2006 roku na stronie „Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie” opublikowałem pierwsze wpisy, oznajmiając tym samym jej powstanie i początek wieloletniej pracy nad przywracaniem w przestrzeni internetu dobrej pamięci o żołnierzach i dowódcach polowych antykomunistycznego podziemia zbrojnego w Polsce po 1944 roku i zapewnienia należnego Im miejsca w panteonie Bohaterów Narodowych.
Przez 10 ostatnich lat opublikowałem w tym miejscu, w kilku kategoriach tematycznych, ponad 900 wpisów poświęconych Żołnierzom Wyklętym, przede wszystkim obszernych artykułów biograficznych o dowódcach i żołnierzach najróżniejszych antykomunistycznych formacji partyzanckich, zdjęć i dokumentów, jak również wpisów rocznicowych, okolicznościowych, czy też promujących wartościowe wydawnictwa o tej tematyce.
W ciągu tych 10 lat odwiedziliście moją stronę przeszło 3 miliony razy, zostawiliście ponad 1500 komentarzy, napisaliście setki fantastycznych e-maili, które wielokrotnie podtrzymywały mnie na duchu i dodawały sił do dalszej pracy. Z biegiem lat strona zyskała szacunek i uznanie osób prywatnych oraz instytucji, nie tylko w Polsce ale i poza jej granicami, ma od lat stałych czytelników na wszystkich kontynentach, jak również – dzięki zaangażowaniu rodaka z USA – swoją anglojęzyczną wersję pod nazwą The Doomed Soldiers. Polish Underground Soldiers 1944-1963 – The Untold Story.
W tym czasie i dzięki pracy nad stroną poznałem wielu wspaniałych ludzi, historyków i pasjonatów, także polityków, głęboko zaangażowanych w walkę o dobre imię Żołnierzy Wyklętych. Dzięki nim przeżyłem wiele pamiętnych i pięknych chwil, niezwykle dużo się nauczyłem, zdobyłem bezcenne doświadczenia, a tym samym strona mogła rozwijać się z roku na rok coraz prężniej, proponując Państwu jeszcze ciekawsze i bogatsze artykuły, które od kwietnia 2011 roku zaczęły pojawiać się także na oficjalnym profilu strony na facebooku, docierając do coraz szerszego grona odbiorców.

Gdy w marcu 2006 roku stawiałem pierwszy krok na tej drodze, w przestrzeni internetu działo się w rzeczonym temacie bardzo niewiele, prócz nielicznych ale burzliwych konwersacji prowadzonych na różnych forach dyskusyjnych, gdzie epitet „bandyci” w stosunku do Żołnierzy Wyklętych był odmieniany we wszystkich możliwych przypadkach. Wówczas w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałem się, że po 10 latach dotrę w miejsce, skąd będzie już widać ogromne rzesze Polaków oddających hołd żołnierzom antykomunistycznego podziemia, masę ludzi piszących, pamiętających i upamiętniających tych Bohaterów i ich ofiarę, no i przede wszystkim dumnie maszerujących od 2011 roku, każdego 1 marca, w Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w całej Polsce.
Dzisiaj i w tym miejscu chciałbym Wam wszystkim gorąco podziękować za te 10 wspólnie przeżytych lat, wiele dobrych słów, pomoc, wsparcie i solidarność, że mogąc czerpać siły z Waszej tu obecności dołożyłem – mam nadzieję – choć małą cegiełkę w budowie muru pamięci o tych Niezłomnych Żołnierzach ostatniego Narodowego Antykomunistycznego Powstania.
Dziękuję !
Z wyrazami szacunku

67. rocznica śmierci mjr. "Zapory"
Zbigniew Herbert
Amnestia jest dla bandytów, a my jesteśmy Wojsko Polskie!
mjr Hieronim Dekutowski "Zapora"


Ppor. Hieronim Dekutowski "Zapora", lipiec 1944 r.
67 lat temu, 7 marca 1949 r.,
komunistyczni oprawcy zamordowali w więzieniu MBP na warszawskim
Mokotowie mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" – cichociemnego,
legendarnego dowódcę oddziałów partyzanckich Armii Krajowej, a później
Zrzeszenia WiN na Lubelszczyźnie. Skazany na karę śmierci przez WSG w
Warszawie, został zamordowany wraz z grupą sześciu swoich oficerów.
Z rąk komunistycznych morderców zginęli: mjr Hieronim Dekutowski "Zapora", kpt. Stanisław Łukasik "Ryś", ppor. Roman Groński "Żbik", por. Jerzy Miatkowski "Zawada", por. Tadeusz Pelak "Junak", por. Edmund Tudruj "Mundek", por. Arkadiusz Wasilewski "Biały".
Jeszcze do niedawna miejsca pochówku majora "Zapory" i jego oficerów
znajdowało się w sferze domysłów, a jedynymi, którzy je znali byli sami
oprawcy. Dopiero od lipca 2012 roku, kiedy to na Cmentarzu Wojskowym na
warszawskich Powązkach zespół kierowany przez dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN rozpoczął ekshumacje ofiar terroru komunistycznego
wiadomo już, że to właśnie na powązkowskiej "Łączce", wśród wielu
innych ofiar, komuniści pogrzebali również Hieronima Dekutowskiego i
jego podkomendnych zamordowanych 7 marca 1949 r.
Jak
dotąd podczas prac wykopaliskowych wydobyto łącznie szczątki ok. 200
osób, z których do marca 2014 r. udało się na podstawie badań
genetycznych zidentyfikować 28 osób, w tym także samego mjr.
Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" oraz wszystkich sześciu jego oficerów,
zamordowanych wraz z nim 66 lat temu przez komunistów.
major Hieronim Dekutowski "Zapora"








Roman
Groński (1926–1949), ps. „Żbik", porucznik Zrzeszenia „Wolność i
Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".
Od
najmłodszych lat związany z Lubelszczyzną, pochodził z Kraśnika. Od
listopada 1943 r. ukrywał się, aby uniknąć wywiezienia na roboty
przymusowe do Niemiec. Od marca 1944 r. w oddziale Kedyw por. Hieronima
Dekutowskiego „Zapory". Brał udział we wszystkich akcjach zbrojnych
oddziału do lipca 1944 r. Walczył w czasie akcji „Burza". Rozbrojony
przez Sowietów. Od października 1944 r. ponownie w szeregach oddziału
„Zapory", przeszedł cały szlak bojowy do lata 1945 r. Ujawniony w
sierpniu 1945 r. Nie zaniechał działalności. Po powrocie „Zapory" z
Czechosłowacji ponownie w szeregach oddziału. Od czerwca 1946 r. dowódca
patrolu żandarmerii, zwalczał pospolity bandytyzm. Po śmierci por.
Michała Szeremickiego „Misia" objął dowództwo nad jego plutonem. Nie
ujawnił się. 16 września 1947 r. w Nysie został zatrzymany przez UB w
trakcie próby przedostania się na Zachód wraz z mjr. Hieronimem
Dekutowskim „Zaporą". Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z
15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca
1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Romana Grońskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Stanisław Łukasik (1918–1949), ps. „Ryś”, kapitan Armii Krajowej / Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora"
Ur.
w Lublinie, syn robotnika kolejowego. Ukończył Szkołę Podoficerską dla
Małoletnich w Koninie, a następnie służył w 23. pułku piechoty we
Włodzimierzu Wołyńskim, otrzymał stopień plutonowego służby stałej. Z
rodzimą jednostką walczył w wojnie 1939 r., w składzie armii „Pomorze”.
Uniknął niewoli i powrócił do rodzinnego domu w Motyczu k. Lublina. W
konspiracji od listopada 1939 r., początkowo w Związku Czynu Zbrojnego, a
po połączeniu organizacji w Polskiej Organizacji Zbrojnej. Po scaleniu w
1942 r., w AK. W latach 1940–1943 dowódca placówki i rejonu Konopnica.
Od stycznia 1944 r. dowódca oddziału lotnego Kedywu w Obwodzie AK
Lublin-Powiat. W czasie akcji „Burza” liczył on ok. 120 partyzantów. W
dniu 21 lipca 1944 r. rozbrojony wraz z całym oddziałem przez wojska
sowieckie. Aresztowany przez Sowietów w sierpniu 1944 r., zbiegł z
aresztu NKWD przy ul. Chopina 18 w Lublinie, ukrywał się. Od marca 1945
r. ponownie dowódca oddziału partyzanckiego Delegatury Sił Zbrojnych na
Kraj i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Inspektoratu Lublin. Od czerwca
1945 r. w składzie zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Ujawniony na mocy amnestii z sierpnia 1945 r. Wyjechał na Ziemie Zachodnie, skąd powrócił na Lubelszczyznę. Wiosną 1946 r. odtworzył oddział, który podporządkował mjr. „Zaporze”.
Zatrzymany w wyniku prowokacji UB 16 września 1947 r. w Nysie, podczas
próby przekroczenia granicy wraz z grupą żołnierzy mjr. Hieronima
Dekutowskiego „Zapory”. Aresztowany pod fałszywym nazwiskiem Stanisław
Nowakowski. Przeszedł okrutne śledztwo. 15
listopada 1948 r. skazany przez WSR w Warszawie na karę śmierci.
Stracony w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r. wraz z mjr. „Zaporą” i
pięcioma innymi współtowarzyszami. Odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych.
Szczątki Stanisława Łukasika odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł” Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Jerzy
Miatkowski (1923–1949), ps. „Zawada", żołnierz Armii Krajowej,
podporucznik Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr.
Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".
Pochodził z
Jabłonny k. Warszawy. Od 1943 r. żołnierz AK, uczestnik Powstania
Warszawskiego, po upadku którego dostał się do niewoli niemieckiej.
Uwolniony przez wojska amerykańskie. Po powrocie do Polski, w styczniu
1946 r. wstąpił w szeregi oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego
„Zapory". Służył w patrolu por. Jana Szaliłowa „Renka". Niespełna pól
roku później awansował do stopnia podporucznika, objął funkcję adiutanta
mjr. „Zapory". Odznaczony Krzyżem Walecznych. Wiosną 1947 r. ujawnił
się w związku z ogłoszoną przez władze komunistyczne amnestią i powrócił
do stolicy. W obawie przed aresztowaniem przez funkcjonariuszy
komunistycznego aparatu bezpieczeństwa zdecydował się na opuszczenie
kraju wraz ze swym niedawnym dowódcą. Zatrzymany 15 września 1947 r. w
Nysie wraz z mjr. Dekutowskim i jego najbliższymi współpracownikami.
Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r.
skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu przy
ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki ppor. Jerzego Miatkowskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Tadeusz Pelak (1922-1949), ps. „Junak”, porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".
W
konspiracji ZWZ/AK od 1941 r. W okresie okupacji niemieckiej służył w
oddziale dyspozycyjnym Kedywu pod dowództwem: cichociemnych ppor. Jana
Poznańskiego „Ewy”, ppor. Stanisława Jagielskiego „Sipaka”, ppor.
Czesława Piaseckiego „Agawy” i mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. W
lipcu 1944 r., zgodnie z rozkazem mjr „Zapory” zaniechał konspiracyjnej
działalności po wkroczeniu wojsk sowieckich na teren Lubelszczyzny.
Prowadził restaurację w Halinówce, w której znajdował się punkt
kontaktowy wszystkich pododdziałów zgrupowania. Niespełna rok później w
maju 1945 r. wraz z grupą Tadeusza Orłowskiego „Szatana” wziął udział w
akcji na posterunek MO w Nałęczowie. Wkrótce dołączył do odtworzonego
zgrupowania mjr Dekutowskiego. Jesienią 1945 r. i w lutym 1947 r.
skorzystał z amnestii ogłoszonych przez komunistyczną władzę. Latem 1947
r. mjr „Zapora” kwaterował w domu jego rodziców. W tym czasie został
wyznaczony do pierwszej grupy, która miała opuścić Polskę, wraz z mjr.
„Zaporą”, kpt. Stanisławem Łukasikiem „Rysiem”, por. Romanem Grońskim
„Żbikiem”, por. Arkadiuszem Wasilewskim „Białym”, ppor. Edmundem
Tudrujem „Mundkiem” i ppor. Jerzym Miatkowskim „Zawadą”. Wszyscy zostali
zatrzymani 16 września 1947 r. przez funkcjonariuszy UB w Nysie. Przez
ponad rok przechodził brutalne śledztwo połączone z torturami. Wyrokiem
Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany
na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu przy ul.
Rakowieckiej w Warszawie.


Edmund
Tudruj (1923–1949), ps. „Mundek", porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia
„Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps.
„Zapora".
Od najmłodszych lat związany z Lubelszczyzną,
pochodził z okolic Lublina. W szeregach AK od 1943 r. Ukończył
konspiracyjną Szkołę Podchorążych, a od 1944 r. służył w oddziale sierż.
Stanisława Łukasika „Rysia". W czasie akcji „Burza" rozbrojony wraz z
oddziałem przez Sowietów pod Polanówką. Odznaczony Krzyżem Walecznych.
Powrócił w rodzinne strony, gdzie w październiku 1944 r. został
zatrzymany przez funkcjonariuszy NKWD. Wywieziony w głąb Związku
Sowieckiego, do obozu w Borowiczach, skąd powrócił w marcu 1946 r.
Początkowo podjął pracę i kontynuował naukę. Od maja 1946 r. ponownie w
szeregach oddziału kpt. „Rysia". Początkowo był prowiantowym oddziału, a
następnie zastępcą dowódcy jednego z patroli oddziału. Nie ujawnił się,
w maju 1947 r. wyjechał na zachód Polski. Poszukiwany przez
funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji, często zmieniał
miejsce zamieszkania. Ostatecznie zdecydował się na opuszczenie kraju
wraz z mjr. „Zaporą" i kpt. „Rysiem", podczas którego 16 września 1947
r. został aresztowany w Nysie przez funkcjonariuszy UB. 15 listopada
1948 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na karę śmierci.
Stracony w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r. wraz z mjr. „Zaporą" i
pięcioma innymi współtowarzyszami.
Szczątki Edmunda Tudruja odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Arkadiusz
Wasilewski (1925–1949), ps. „Biały", porucznik Armii Krajowej /
Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima
Dekutowskiego, ps. „Zapora".
Pochodził ze Sterdyni na
Podlasiu. Do AK wstąpił w 1943 r. po ucieczce z robót przymusowych, na
które został skierowany po niemieckiej agresji na Polskę w 1939 r.
Ukrywał w domu kobietę pochodzenia żydowskiego, której życie zagrożone
było w wyniku polityki narodowościowej niemieckiego okupanta. Od 1943 r.
żołnierz oddziału partyzanckiego w Obwodzie Sokołów Podlaski AK, a
następnie kpt. Stanisława Łokuciewskiego „Małego" na Lubelszczyźnie. Po
wkroczeniu Armii Czerwonej na teren Polski zgłosił się do wojska.
Skierowany do Wojsk Wewnętrznych – formacji stworzonej do likwidacji
antykomunistycznego podziemia zbrojnego, ukończył kurs w Centrum
Wyszkolenia WW. W maju 1945 r. zdezerterował i wstąpił w szeregi
zgrupowania „Zapory" na terenie Lubelszczyzny. W sierpniu 1945 r.
skorzystał z amnestii ogłoszonej przez władze komunistyczne i ujawnił
się. W grudniu został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu
Bezpieczeństwa pod zarzutem współpracy z podziemiem. Brutalnie
przesłuchiwany na Zamku Lubelskim, nie przyznał się do winy. Po
zwolnieniu z więzienia w październiku 1946 r., powrócił w szeregi
zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Służył w patrolu por.
Jana Szaliłowa „Renka" do sierpnia 1947 r. W 1947 podjął nieudana próbę
przedostania się na Zachód. Aresztowany w punkcie kontaktowym w Nysie
wraz ze współtowarzyszami walki. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w
Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Stracony 7
marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Arkadiusza Wasilewskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.
Podczas
niejawnej rozprawy 3 listopada 1948 r. w Wojskowym Sądzie Rejonowym w
Warszawie, zasiadło ich siedmiu, oraz ich polityczny przełożony
Władysław Siła-Nowicki. Oskarżeni dla ich poniżenia przebrani byli w
mundury Wehrmachtu. W ostatnim słowie mjr "Zapora" nie prosił o
najniższy wymiar kary, ale z godnością oświadczył, że decyzję pozostawia
sądowi. 15 listopada 1948 r. skład orzekający pod przewodnictwem
sędziego Józefa Badeckiego, który wcześniej skazał na śmierć m.in. rtm. Witolda Pileckiego,
skazał go na 7-krotną karę śmierci, pozostali otrzymali podobne wyroki.
Prośby o łaskę napisane do Prezydenta Bolesława Bieruta przez matkę i
najstarszą siostrę Zofię Śliwę (czyniła też próby wydostania brata drogą
dyplomatyczną poprzez Prezydenta Republiki Francuskiej; od końca lat
20. mieszkała we Francji i była odznaczona Legią Honorową za udział we
francuskim ruchu oporu) zostały jednak odrzucone.
Pluton
ppor. Hieronima Dekutowskiego "Zapory" (siedzi w dolnym rzędzie, w
rogatywce) podczas akcji "Burza". Lubelszczyzna, lipiec 1944
r.
Zgrupowanie mjr. "Zapory", lato 1946 r.
"Zapora"
wraz z podwładnymi trafił do celi dla "kaesowców", gdzie siedziało
wówczas ponad 100 osób. Na przełomie stycznia i lutego 1949 r. podjęli
oni próbę ucieczki – postanowili wywiercić dziurę w suficie i przez
strych dostać się na dach jednopiętrowych zabudowań gospodarczych, a
stamtąd zjechać na powiązanych prześcieradłach i zeskoczyć na chodnik
przy ulicy Rakowieckiej. Kiedy do zrealizowania planu zostało ledwie
kilkanaście dni, jeden z więźniów kryminalnych uznał, że akcja jest zbyt
ryzykowna i wsypał uciekinierów, licząc na złagodzenie wyroku. Hieronim
Dekutowski i Władysław Siła-Nowicki trafili na kilka dni do karceru,
gdzie siedzieli nago, skuci w kajdany.

Żołnierze
ze zgrupowania mjr "Zapory". Od lewej stoją: NN, Stanisław Łukasik
"Ryś", Aleksander Sochalski "Duch", Hieronim Dekutowski "Zapora",
Zbigniew Sochacki "Zbyszek", Jerzy Korcz "Bohun".
Wyroki
śmierci na mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" i sześciu żołnierzy z
jego zgrupowania zapadły w listopadzie 1948 r. Wykonano je 7 marca 1949
r. w piwnicy mokotowskiego więzienia. Według protokołów wykonania
wyroku, egzekucję zaczęto o godz. 19.00 od mjr. "Zapory". Po nim
kolejno w odstępach 5-minutowych od strzałów w tył głowy ginęli:
Stanisław Łukasik "Ryś", Roman Groński "Żbik", Edmund Tudruj "Mundek",
Tadeusz Pelak "Junak", Arkadiusz Wasilewski "Biały", Jerzy Miatkowski
"Zawada".
"Zapora" był tak
znienawidzony przez komunistów, że – jak głosi jedna z wersji jego
śmierci – oprawcy powiesili go w worku pod sufitem, podziurawili kulami i
z satysfakcją patrzyli na kapiącą krew. Czy tak było? Nie wiadomo.
Natomiast faktem jest, że komendant lubelskiego zgrupowania WiN szedł na
śmierć zmasakrowany, z powybijanymi zębami, połamanymi rękami,
zerwanymi paznokciami i siwymi włosami – choć miał zaledwie 31 lat.
Mjr cc Hieronim Dekutowski "Zapora"
23
maja 1994 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie zrehabilitował mjr cc.
Hieronima Dekutowskiego "Zaporę", uznając, że wraz ze swoimi
podkomendnymi prowadził działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa
Polskiego.
Odznaczenia mjr. "Zapory": w roku 1946 Medalem Wojska
(czterokrotnie), w 1988 r. odznaką pułkową 8 pp. Legionów, Krzyżem
Walecznych, Krzyżem Za Wolność i Niepodległość, Krzyżem Srebrnym Orderu
Wojennego Virtuti Militari, w 1989 r. Krzyżem Zrzeszenia "Wolność i
Niezawisłość", a w 1990 r. Krzyżem Armii Krajowej.
W roku 1996
Rada Miasta Tarnobrzega nadała Hieronimowi Dekutowskiemu "Order Sigillum
Civis Virtuti", czyniąc go tym samym Pierwszym Kawalerem tego
odznaczenia.
15
listopada 2007 roku Prezydent RP Lech Kaczyński, za zasługi dla
niepodległości Rzeczypospolitej Polski, odznaczył Krzyżem Wielkim Orderu
Odrodzenia Polski mjr Hieronima Dekutowskiego,
a jego sześciu podkomendnych :
kpt. Stanisława Łukasika – Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski,
poruczników: Romana Grońskiego i Edmunda Tudruja – Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski,
poruczników: Jerzego Miatkowskiego, Tadeusza Pelaka i Arkadiusza Wasilewskiego – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Podczas
tej uroczystości, za wybitne zasługi dla niepodległości
Rzeczypospolitej Polskiej, odznaczony został również pośmiertnie inny
zasłużony żołnierz Zgrupowania mjr. "Zapory", ostatni dowódca oddziałów
partyzanckich Okręgu Lubelskiego WiN:
Kapitan Zdzisław Broński "Uskok" – Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Od lewej: mjr Hieronim Dekutowski "Zapora" i kpt. Zdzisław Broński "Uskok".
GLORIA VICTIS !!!

Odsłonięty 26 października 2003 r. w Lublinie na Placu Zamkowym, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", pomnik pamięci żołnierzy AK-WiN ze Zgrupowania mjr. "Zapory".

Zobacz pełną listę nazwisk osób upamiętnionych na pomniku "Zaporczyków" w Lublinie>
Więcej na temat majora "Zapory" czytaj tutaj:
- Grzegorz Wąsowski, URYNĄ NA PAMIĘĆ. ZDAŃ KILKA O ODDZIAŁACH MJR. HIERONIMA DEKUTOWSKIEGO "ZAPORY" – część 1/2>
- Grzegorz Wąsowski, URYNĄ NA PAMIĘĆ. ZDAŃ KILKA O ODDZIAŁACH MJR. HIERONIMA DEKUTOWSKIEGO "ZAPORY" – część 2/2>
- "Zapora" w sieci agentów – część 1>
- "Zapora" w sieci agentów – część 2>
- Mjr Hieronim Dekutowski "Zapora" (1918 – 1949) – część 1>
- Mjr Hieronim Dekutowski "Zapora" (1918 – 1949) – część 2>
- Prezydent RP odznaczył "Zaporę" i jego podkomendnych>
- 59 rocznica śmierci mjr. "Zapory">
- 60 rocznica śmierci mjr. cc Hieronima Dekutowskiego ps. "Zapora">
Linki zewnętrzne:
Ppor. "Ryba" – Ostatni Partyzant Białostocczyzny († 1957)
Zbigniew Herbert


Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba"
59 lat temu, nocą z 3 na 4 marca 1957 r., otoczony przez grupę operacyjną SB–KBW w schronie ulokowanym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku (pow. Łomża), zginął z bronią w ręku ostatni partyzant Białostocczyzny, ppor. Stanisław Marchewka "Ryba".
Zabudowania gospodarcze Apolinarego Grabowskiego. W głębi stodoła, z lewej widoczny dach chlewu, pod którym znajdował się schron ppor. "Ryby".
Zabudowania gospodarcze Apolinarego Grabowskiego. Z lewej chlew, pod którym znajdował się schron ppor. "Ryby".
Funkcjonariusze komunistycznej bezpieki znaleźli możliwość dotarcia do dwóch
żołnierzy mjr. Jana Tabortowskiego "Bruzdy",
którzy po śmierci dowódcy w 1954 roku, współdziałali z "Rybą" –
Tadeusza Wysockiego "Zegara" i Wacława Dąbrowskiego "Tygrysa". Obaj
zgodzili się wyjść z podziemia i skorzystać z amnestii, ale nie chcieli
ujawnić miejsca, gdzie ukrywał się "Ryba". Przełom nastąpił pod koniec
lutego 1957 roku. Poprzez "Zdzisławę" – tajnego współpracownik SB –
udało się w przybliżeniu ustalić miejsce pobytu grupy, a Tadeusz Wysocki
"Zegar" dokonał reszty, wskazując funkcjonariuszom SB (kpt.
Szkudelskiemu i kpt. Czaplejewiczowi) lokalizację schronu. Zdecydował
się też na udzielenie pomocy przy likwidacji "Ryby".
Grupa operacyjna SB–KBW przed wyjazdem na akcję. Na pierwszym planie (od lewej) ppłk Stanisław Wałach oraz ppłk Edmund Krzemiński.*
Ppłk Edmund Krzemiński, w 1957 r. dowódca 2. Brygady KBW (Archiwum IPN) 
Funkcjonariusz SB por. Włodzimierz Stefański pozujący po zakończeniu akcji w miejscu skąd otworzył ogień do ppor. Stanisława Marchewki "Ryby".*
Członkowie grupy operacyjnej SB–KBW po zakończeniu akcji. Od lewej stoją m.in.: 5 – ppłk Edmund Krzemiński, 6 – kpt. Aleksy Jarocki, 7 – por. Włodzimierz Stefański, 8 – ppłk Stanisław Wałach, 10 – kpt. Józef Szkudelski, 11 – kpt. Feliks Czaplejewicz.*
* Powyższe zdjęcia pochodzą z książki Stanisława Wałacha pt. "Świadectwo tamtym dniom…". Oryginalne odbitki, pierwotnie znajdujące się w archiwum Wydziału „C” (SB) KWMO/WUSW w Białymstoku, nie trafiły jednak do Archiwum IPN w Białymstoku. Wszystkie fotografie publikuję dzięki uprzejmości Piotra Łapińskiego z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.
3
marca 1957 r., pod pozorem choroby żony, Wacław Dąbrowski "Tygrys"
dostał prawo opuszczenia schronu. Zabudowania Grabowskiego zostały
otoczone przez 2. kompanię 2. batalionu KBW z Grajewa. Tadeusz Wysocki "Zegar"
wyszedł z kryjówki i zameldował SB, że w schronie został tylko ppor.
"Ryba". W pobliże schronu przedostali się SB-ecy. Zorientowawszy się w
sytuacji, "Ryba" zaczął strzelać do funkcjonariuszy bezpieki. Zginął w
godzinach porannych 4 marca 1957 r., zastrzelony przez funkcjonariusza
SB por. Włodzimierza Stefańskiego.
Zabójca ppor. Stanisława Marchewki "Ryby", funkcjonariusz SB por. Włodzimierz Stefański (zdjęcie z lat późniejszych).
W aktach IPN zachowała się notatka oficera SB
mówiąca o tym, że bunkier "bandyty" udekorowany był obrazem Matki
Boskiej Częstochowskiej. 
Pośmiertne zdjęcie ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" wykonane przez funkcjonariuszy SB.
Uzbrojenie ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" znalezione w bunkrze znajdującym się w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku k. Łomży. Zdjęcia wykonane przez funkcjonariuszy SB po zabiciu ppor. "Ryby", 3/4 marca 1957 r. (Archiwum IPN)
Wnętrze i wyposażenie bunkra, w którym ukrywał się ppor. Stanisław Marchewka "Ryba", znajdującego się w gospodarstwie Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku k. Łomży. Zdjęcia wykonane przez funkcjonariuszy SB po zabiciu ppor. "Ryby", 3/4 marca 1957 r. (Archiwum IPN)


Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba" (1908-1957)
Urodził
się 16 listopada 1908 r. w Jeziorku (gm. Drozdowo, pow. Łomża), w
rodzinie chłopskiej, s. Antoniego i Marianny z d. Jankowskiej.
Ukończył
3 klasy szkoły powszechnej. W latach 1929–1931 odbył służbę wojskową w
18. pułku artylerii lekkiej w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie ukończył
szkołę podoficerską. Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r. Walczył w
szeregach 18. pal 18. Dywizji Piechoty (Samodzielna Grupa Operacyjna „Narew”)
jako dowódca plutonu artylerii. Dostał się do niewoli niemieckiej, z
której zbiegł podczas transportu do obozu jenieckiego. W 1940 r.
nawiązał kontakt z lokalnymi strukturami ZWZ, jednak ze względu na
konieczność ukrywania się przed NKWD utracił łączność z organizacją.
Zaprzysiężony
do ZWZ w czerwcu 1941 r., po ataku niemieckim na ZSRR. W działalności
konspiracyjnej posługiwał się pseudonimem „Ryba”. Był żołnierzem Obwodu
ZWZ-AK Łomża, początkowo placówki nr 8 (Piątnica–Jeziorko), następnie od
września 1943 r. – dowódcą plutonu terenowego w Jeziorku, wchodzącego w
skład 8. kompanii (gm. Drozdowo). Latem 1944 r., w okresie
poprzedzającym oraz podczas trwania akcji „Burza”, był dowódcą plutonu w
III/33 pp AK. Dowodził akcjami zaopatrzeniowymi na majątki
administrowane przez władze okupacyjne, likwidował patrole niemieckie
oraz brał udział w walkach z wycofującymi się oddziałami Wehrmachtu.
Według opinii przełożonych:
"Wzorowy żołnierz i dobry dowódca, dokonał wielu aktów sabotażowo-dywersyjnych".
Po
zatrzymaniu i rozbrojeniu pozostałości oddziału przez jednostki Armii
Czerwonej został skierowany do formującego się w Dojlidach k.
Białegostoku 6. samodzielnego/zapasowego batalionu piechoty LWP.
Zdezerterował wiosną 1945 r. i kontynuował działalność niepodległościową
w szeregach AKO na terenie Rejonu „D” (d. Inspektoratu Łomżyńskiego).
Pełnił odtąd funkcję przewodnika walki czynnej/samoobrony (d. Kedywu)
Rejonu, adiutanta przewodnika Rejonu (d. inspektora) mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy” oraz dowódcy jego osobistej ochrony.
W
maju 1945 r. przestał pełnić funkcję adiutanta i objął dowództwo
rejonowego oddziału partyzanckiego. Oddział operował w nadnarwiańskiej
części powiatu, głównie na terenie gmin Drozdowo i Bożejewo, w okresie
od maja do lipca 1945 r., i liczył wówczas około 40 partyzantów. Stojąc
na czele wspomnianych struktur brał bezpośredni udział w akcjach
zbrojnych, był wyróżniającym się żołnierzem. 20 kwietnia 1945 r.
uczestniczył w odbiciu ze szpitala garnizonowego w Białymstoku
łączniczki Franciszki Ramotowskiej „Iskry”. W nocy 8/9 maja 1945 r. podczas akcji opanowania Grajewa
dowodził atakiem na gmach PUBP, po zdobyciu którego uwolniono około 60
aresztowanych. 11 maja 1945 r. brał udział w rozbiciu grupy operacyjnej
UBP-MO pod Wyrzykami (pow. Łomża). Uczestniczył również w działaniach
represyjnych wymierzonych w miejscowe struktury NSZ, będących rezultatem
wzajemnych konfliktów. Po rozwiązaniu oddziału „Ryba” zachował
stanowiska szefa samoobrony rejonu oraz dowódcy osobistej ochrony mjr.
„Bruzdy”, kontynuując następnie działalność w szeregach Zrzeszenia WiN.
W
styczniu 1946 r. zaprzestał działalności konspiracyjnej i wyjechał do
Łodzi, gdzie zajął się handlem. W kwietniu 1947 r. ujawnił się w PUBP w
Łomży, po czym powrócił do Łodzi. Początkowo nie znajdował się w polu
zainteresowania miejscowego UBP, jednak w listopadzie 1952 r., w
porozumieniu z WUBP w Białymstoku, doszło do jego zatrzymania. 15
listopada 1952 r. został zwerbowany do współpracy z UBP (pod krypt.
„Rak”), najprawdopodobniej na podstawie tzw. materiałów
kompromitujących. Według materiałów UBP: „Otrzymał on zadanie nawiązania
kontaktu z bandą „Bruzdy” oraz przygotowanie warunków do jej
likwidacji”. Pod koniec 1952 r. i w pierwszej połowie 1953 r.
kilkakrotnie przyjeżdżał w łomżyńskie poszukując kontaktu z „Bruzdą”.
Pod koniec lipca 1953 r., po nawiązaniu kontaktu, zerwał współpracę z
UBP i ujawnił plany bezpieki. Dołączył do powinowskiego oddziału
partyzanckiego mjr. „Bruzdy”, w którym pełnił funkcję zastępcy dowódcy.
Wspomniany oddział operował na pograniczu powiatów łomżyńskiego i
grajewskiego, głównie na terenie gmin Bożejewo, Jedwabne, Przytuły,
Radziłów i liczył wówczas pięć osób, była to typowa grupa przetrwania.
23 sierpnia 1954 r., po śmierci „Bruzdy” w Przytułach (pow. Łomża),
przejął dowództwo nad oddziałem.
Wydany przez zwerbowanego do współpracy z UBP–SB członka oddziału Tadeusza Wysockiego „Zegara”. Otoczony w nocy z 3 na 4 marca 1957 r. przez grupę operacyjną SB–KBW w Jeziorku (pow. Łomża), w schronie ukrytym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego. Zginął z bronią w ręku w godzinach porannych 4 marca 1957 r., zastrzelony przez funkcjonariusza SB por. Włodzimierza Stefańskiego. Ppor. "Ryba" został pochowany na cmentarzu
parafialnym w Piątnicy k. Łomży. Szkalowany po
śmierci przez rozmaitych pisarzy i publicystów, szczególnie przez
Stanisława Wałacha, b. oficera UBP–SB oraz Feliksa Sikorskiego, b.
oficera KBW. Echa oszczerczej kampanii propagandowej pobrzmiewają do
chwili obecnej.
Śmierć
ppor. "Ryby" jest symboliczną datą końca partyzantki niepodległościowej
na Białostocczyźnie.
Odznaczony został Orderem Virtuti Militari V klasy
(1945 r.) i Krzyżem Walecznych (1944 r.).
Żona Agnieszka, mieli synów: Kazimierza, Stanisława, Lucjana i Piotra. Awanse: kapral (1930 r.), plutonowy (1943 r.), podporucznik (1945 r.).
4
marca 2007 r. w Jeziorku, gdzie do końca swoich dni ukrywał się ppor.
Marchewka, nastąpiło uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej.


Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba", postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, z 20 sierpnia 2009 r. "za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej" został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta.
GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" czytaj:
- Ppor. cz. w. Stanisław Marchewka "Ryba" – część 1
- Ppor. cz. w. Stanisław Marchewka "Ryba" – część 2
- S. Poleszak, Stanisław Marchewka „Ryba”>
- J. Szczęśniak, Jan Tabortowski "Bruzda">
- Ostatni partyzant Białostocczyzny [niezależna.pl]>
- Ostatni żołnierz wyklęty na Białostocczyźnie zginął w 1957 r.[prawy.pl]>
- Stanisław Marchewka [wikipedia]>
- Stanisław Marchewka "Ryba" – pięćdziesiąt lat niepamięci>
- Obchody 50. rocznicy śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. "Ryba">
- Delegacja Oddziału IPN w Białymstoku uczciła ppor. Stanisława Marchewkę ps. Ryba – Jeziorko, 5 marca 2012>
- Z archiwum IPN – Stanisław Marchewka "Ryba" [chomikuj.pl]>
- Jan Tabortowski „Bruzda” – żołnierz wyklęty [niezależna.pl]>
WARTO PRZECZYTAĆ… (91)

Joanna Wieliczka-Szarkowa
Bohaterskie akcje Żołnierzy Wyklętych
Wydawnictwo AA, Kraków 2016, format: 140×200, s. 336, oprawa twarda.
Żołnierze antykomunistycznego powstania – z ryngrafami z Matką Bożą na piersiach i orłami w koronie na wojskowych czapkach, po wojnie walczyli z nowym sowieckim okupantem. Nie zgadzali się na zniewolenie Polski i pozostali do końca wierni Niepodległej Rzeczypospolitej.
W ostatecznie przegranej walce odnieśli wiele zwycięstw. Potrafili skutecznie ochraniać Polaków przed samowolą komunistycznej władzy.
- Rozbijali więzienia i areszty, uwalniając zatrzymanych przez Urząd Bezpieczeństwa i Milicję Obywatelską.
- Atakowali posterunki MO, siedziby UB i urzędy, paraliżując działanie komunistycznej administracji.
- Wygrywali bitwy z grupami operacyjnymi KBW, UB, MO i NKWD.
Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa – historyk, autorka książek: III Rzesza. Narodziny i zmierzch szaleństwa (2006); Józef Piłsudski 1867-1935. Ilustrowana biografia (2007); Czarna księga Kresów (2012), Żołnierze wykleci (2013), Wołyń we krwi 1943 (2013), Żołnierze Niepodległości 1914-1918 (2013), Bitwy polskich żołnierzy 1940-1944 (2014), Powstanie Warszawskie 1944. Gloria Victis (2014). Współautorka książki W cieniu czerwonej gwiazdy. Zbrodnie sowieckie na Polakach (1917-1956), (2010), oraz serii książek historycznych dla Dzieci Kocham Polskę.
Spis treści
- WSTĘP. Powrót do Polski (Jarosław Szarek)…5
- „ZAMELDOWAĆ SIĘ U NACZELNEGO WODZA…”. Brygada Świętokrzyska…9
- JEŃCÓW NIE BRANO. Bitwa pod Kuryłówką, 7 maja 1945…31
- PARTYZANCKI DZIEŃ ZWYCIĘSTWA. Opanowanie Grajewa, 8/9 maja 1945…45
- „WYCHODŹCIE, JESTEŚCIE WOLNI”. Rozbicie obozu NKWD w Rembertowie, 20/21 maja 1945…63
- JUŻ NIE BYŁO SŁYCHAĆ „URRA!”. Bitwa w Lesie Stockim, 24 maja 1945…79
- SOWIECI NACIERALI KILKA RAZY. Bitwa pod Ogółami, 8 lipca 1945…103
- Z PIATA W BRAMĘ. Rozbicie więzienia w Kielcach, 4/5 sierpnia 1945…115
- „IDĄ PO NAS! BĘDZIEMY WOLNI!”. Rozbicie więzienia w Radomiu, 9 września 1945…137
- „NIE DAJCIE SIĘ, CHŁOPCY”. Bitwa w Miodusach Pokrzywnych, 18 sierpnia 1945…153
- LEPIEJ SIĘ PODDAJCIE… Zdobycie Radomska, 19/20 kwietnia 1946…173
- SZLI I SZLI… Defilada oddziałów „Bartka” w Wiśle, 3 maja 1946…191
- RAJD SZWADRONU „ŻELAZNEGO”. Rozbicie posterunków MO i UB w Borach Tucholskich, 19 maja 1946…211
- ZDOBYĆ KOZIENICE. Walka pod Zwoleniem, 15 czerwca 1946…233
- W BIAŁY DZIEŃ… Rozbicie więzienia św. Michała w Krakowie, 18 sierpnia 1946…247
- ATAK „JASTRZĘBIA”. Rozbicie PUBP we Włodawie, 22 października 1946…263
- OSTATNIA TAKA AKCJA… Rozbicie więzienia w Pułtusku, 25/26 listopada 1946…285
- Wybrana literatura…297
- Indeks osób…303
Kapitan Jan Dubaniowski „Salwa” 1912-1947
Wydawnictwo CB, Warszawa 2016, ss. 220, oprawa miękka, format 165×235.
Choć od śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy” mija już prawie 70 lat, to w dalszym ciągu pozostaje on postacią mało znaną. Wielu spośród dowódców niepodległościowego zrywu doczekało się należytego upamiętnienia w postaci rzetelnie udokumentowanych pozycji wydawniczych powstałych w Polsce po okresie transformacji ustrojowej. Szerokie zainteresowanie społeczne tą tematyką stanowi odpowiedni moment dla przywrócenie pamięci o J. Dubaniowskim, a niniejsza praca ma na celu wypełnić tę lukę. Dotychczasowe publikacje poświęcone tej postaci skupiają się na okresie powojennym, gdy ponownie stanął do walki, tym razem z komunistycznym zniewoleniem, organizując na ziemi bocheńskiej „Żandarmerię”, przekształconą następnie w stały oddział partyzancki pod nazwą „Salwa”, a następnie w grupę NSZ „Salwa”. O okresie działalności tego żołnierza w czasie okupacji niemieckiej oraz o latach wcześniejszych wiemy bardzo mało – tyle ile ujawnił sam kpt. J. Dubaniowski w swoim oświadczeniu. Na zawarte w tym dokumencie informacje powołują się wszyscy piszący na ten temat autorzy. Już z samych zawartych tam ogólnych danych wynika, że jest to żołnierz, którego losami warto zainteresować się szerzej. Fragmentaryczność wiedzy na ten temat skłania do podjęcia próby przedstawienia historii tego człowieka w całości, ze szczególnym uwzględnieniem jego bogatej służby. Książka ta zadedykowana jest nie tylko J. Dubaniowskiemu, ale też jego żołnierzom wywodzącym się z podkrakowskich wiosek, którzy jeszcze raz stanęli do walki o niepodległość Polski, wierni złożonej przysiędze.

Waldemar Handke
Wielkopolska niezłomna. Żołnierze WSGO „Warta” 1945-1946
Wydawnictwo Capital 2015, liczba stron 482, okładka: miękka (ze skrzydełkami).
WSGO „Warta” powstała na bazie struktur okręgu poznańskiego Armii Krajowej. Okręg Poznański Armii Krajowej – po fali aresztowań, na jesieni i zimą 1944 i na początku 1945 roku, utracił kontakt z Komendą Główną. Uratowane przed aresztowaniami komórki konspiracji niepodległościowej prowadziły samodzielną działalność pod dowództwem kpt. J. Kołodzieja „Drwala”. Przekazał on następnie „aktywa” Okręgu nowo przybyłemu komendantowi ppłk.Andrzejowi Rzewuskiemu. To te właśnie struktury Armii Krajowej realizowały „Burzę” w Wielkopolsce – m.in. uczestnicząc w wyzwalaniu miasta Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie oddziały Armii Krajowej Inspektoratu brały udział w walkach, nie ujawniając swojej przynależności organizacyjnej. Podobnie było w rejonie Krotoszyna, gdzie siły Obwodu AK, odtwarzające zawiązki 56 pp AK, pod dowództwem W. Kędzierskiego ps. „Lech” uczestniczyły w wyzwoleniu miasta. Tworzenie struktur konspiracyjnych odbyło się w warunkach dużego zagrożenia, gdyż za frontem szły jednostki „Smierszu”, z zadaniem likwidacji wszelkich grup polskiej konspiracji. Zagrożeniem były też kolaboracyjne struktury UBP i partii komunistycznej.
Akcje zbrojne „Warty” miały przede wszystkim charakter samoobrony, m.in. przed grabieżą maruderów Armii Czerwonej i działań UBP. Autor pracy analizuje też działalność wywiadowczą i kontrwywiadowczą WSGO „Warta”, w tym Wydziału II sztabu organizacji, przedstawia też kwestie związane z likwidacją „Warty”, liczącej do 5-6 tysięcy członków i represyjną działalnością „ludowych” sądów.
Książka składa się z dwóch zasadniczych części: pierwsza to szkic dziejów organizacji i podstawowe problemy badawcze związane z prezentowanym tematem. Druga to biogramy tych żołnierzy Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Ochotniczej „Warta”, które udało się dotąd ustalić. Podkreślić należy znaną wyjątkowo staranność Autora. Oczywiście, wskutek braku danych nie zawsze W. Handkemu udało się sporządzić kompletny biogram.
„Wielkopolska niezłomna” to kolejny krok w poznaniu wielkopolskich Żołnierzy Niezłomnych, którzy w beznadziejnej sytuacji bronili honoru Wojska Polskiego, bronili niepodległości ojczyzny.
Waldemar Handke – historyk, archiwista, dr hab. prof. nadzw. Wydziału Humanistycznego Politechniki Koszalińskiej, współtwórca i prezes, powołanego do życia w 1995 r., Instytutu im. gen. Stefana „Grota” Roweckiego, redaktor naczelny pisma „Grot. Zeszyty historyczne poświęcone historii wojska i walk o niepodległość”. Działacz społeczny. Członek ŚZŻAK oraz ZWPOS. Zainteresowania badawcze obejmują przede wszystkim historię najnowszą, zagadnienia bezpieczeństwa i historię wojskowości. Szczególne miejsce zajmuje tematyka związana z dziejami antykomunistycznej opozycji (od Żołnierzy Wyklętych po opozycję lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w.). Zainteresowania te znajdują odbicie w opublikowanych książkach: Polegaj jak na Zawiszy… Dzieje młodzieżowej organizacji AK „Zawisza” 1947-1950 (1997), Semper Fidelis. Dzieje Pułku 6 Pancernego „Dzieci Lwowskich” (2006), „Zwyczajny” Urząd. Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Kościanie 1945-1954 (2006), Wyczytane… czyli szkice i notatki z teczek SB (2008), Kryptonim „Ptaszarnia” 1939-1945. Inspektorat Rejonowy ZWZ-AK Leszno (2009), Specłagier NKWD nr 2 w Poznaniu. Dokumenty (2009), Nie można uśmiercić nadziei. Reminiscencje śmierci księdza Jerzego Popiełuszki w Wielkopolsce 1984-1989 (2009), Solidarność leszczyńska 1980-1990 (2010), Wielkopolscy żołnierze wyklęci – polegli w walce z komuną (2013), Wielkopolscy żołnierze wyklęci – straceni z wyroków komunistycznych sądów (2014).
Bitwy Wyklętych
Wydawnictwo: Fronda, rok wydania 2016, ilość stron: 520, oprawa twarda.
Major „Kotwicz” pozostaje do końca w okrążonych przez NKWD Surkontach. Młodzi żołnierze z Szarych Szeregów bez jednego wystrzału uwalniają swego kolegę z komunistycznego więzienia w Łowiczu, wypuszczając na wolność kilkudziesięciu innych więźniów. Młodzi podchorążacy pod Kuryłówką roznoszą w ataku na bagnety sowieckich frontowych weteranów.
15 największych bitew Żołnierzy Wyklętych. Rozbijane komunistyczne więzienia, ataki na bagnety i inne spektakularne akcje. Niezłomność, odwaga, braterstwo broni, miłość do Ojczyzny.
Unikatowe mapy z planami dyslokacji wojsk i kierunków uderzeń. Archiwalne dokumenty i niepublikowane wcześniej zdjęcia uczestników walk. Kulisy ubeckich operacji. Przełomowe momenty walk. Powojenne, najczęściej tragiczne losy uczestników walk.
Szymon Nowak – urodzony w 1973 r. Absolwent wydziału historii Wyższej Szkoły Humanistyczno Pedagogicznej w Łowiczu. Współpracuje ze Stowarzyszeniem Pamięci Powstania Warszawskiego 1944 oraz jako recenzent, z portalem historia.org.pl. Publikuje w czasopismach historyczno-wojskowych, m.in. „Militaria XX wieku”, „Aero” i „Biuletyn IPN. Pamięć.pl”. Napisał: Przyczółek Czerniakowski 1944 (2011), Puszcza Kampinoska-Jaktorów 1944 (2011) i Ostatni szturm. Ze Starówki do Śródmieścia 1944 (2012). Nakładem wydawnictwa Fronda ukazały się: Oddziały Wyklętych (2014), Warszawa 1944. Alternatywna Historia Powstania Warszawskiego (2014), Dziewczyny Wyklęte (2015) oraz Bitwy Wyklętych (2016).

Piotr Niwiński
Okręg Wileński AK w latach 1944-1948
Wydawnictwo: Mireki, rok wydania 2014, format 140×205, liczba stron: 620, oprawa: miękka.
Niniejsza praca nie jest pierwszą publikacją Piotra Niwińskiego na temat wileńskiego AK, stanowi jednak zwieńczenie kilkuletnich badań autora nad dziejami Okręgu Wileńskiego AK, działającego w Polsce centralnej w pierwszych latach Polski „Ludowej”.
Historia Okręgu Wileńskiego AK fascynowała już wielu, zapewne zarówno z sentymentu do samego Wilna, jak i z racji dramaturgii wydarzeń z lipca 1944 r. Być może również dlatego, iż niemal przez cały okres PRL nie tylko działalność ruchu oporu, ale w ogóle dzieje Kresów Wschodnich były tematem objętym polityczno-cenzorskim tabu lub przedstawiane w sposób wyjątkowo zniekształcony i zafałszowany.
W ostatnich latach ukazało się kilka opracowań (monograficznych lub źródłowych), które obejmują „powileńską” aktywność Okręgu Wileńskiego AK. Dotyczą one jednak wyłącznie lub głównie działalności partyzanckiej V i VI Brygady AK, funkcjonowanie zaś Komendy Okręgu było dotąd tematem niemal nie rozpoznanym.
Dopiero w niniejszej publikacji doczekał się on potraktowania, na jakie bez wątpienia zasługuje.
„24 lutego dowódca białostockich oddziałów ppor. Lucjan Minkiewicz „Wiktor” wyjechał na Wybrzeże, gdzie w lokalu w Gdańsku-Oliwie spotkał się z mjr. Szendzielarzem. Celem spotkania było uzgodnienie dalszego planu działalności bojowej oddziału „Wiktora”. „Łupaszka” najprawdopodobniej potwierdził wtedy swoje ogólne dyrektywy, oparte na rozkazach Komendy Okręgu: walka jako samoobrona, likwidacja konfidentów, zyskiwanie poparcia terenu poprzez uderzenia w sieć komunistyczną, nierozszerzanie stanu oddziału – miał on stanowić tylko kadrę dla przyszłej mobilizacji”.
(fragment książki)
Spis treści
- Wstęp
- I. Okręg Wileński od lipca 1944 do kwietnia 1945 roku
- II. Ewakuacja Okręgu: kwiecień – lipiec 1945
- III. Nowe terytorium i nowe zadania: sierpień 1945 – kwiecień 1946
- IV. Rozbicie i odbudowa Okręgu Wileńskiego: kwiecień – marzec 1947
- V. Działalność zbrojna Okręgu Wileńskiego AK w latach 1946-1948
- VI. Działalność Okręgu Wileńskiego AK od marca 1947 do czerwca 1948. Siatka „Krzysztofa”. Ośrodek Mobilizacyjny.
- VII. Akcja „X” – Okręg Wileński po czerwcu 1948
- Zakończenie
- Aneksy
- Wykaz skrótów
- Bibliografia
- Indeks nazwisk i pseudonimów

Jerzy Kułak
Rozstrzelany oddział. 3 Wileńska Brygada NZW kapitana Rajsa „Burego”. Białostoczyzna 1945-1946
Wydawnictwo: Mireki, rok wydania: 2015, liczba stron: 616, oprawa: miękka.
3 Wileńska Brygada NZW, działająca na Białostocczyźnie w latach 1945-1946, miała kontynuować tradycje walk 3 Wileńskiej Brygady AK z okresu 1943-1944, zaś II szwadron 5 Wileńskiej Brygady AK z 1945 r. był etapem przejściowym pomiędzy obiema strukturami. Łączyła je nie tylko osoba dowódcy i poszczególni żołnierze, lecz przede wszystkim cel, o jaki walczyli: niepodległość. Zmienił się wróg, lecz cel pozostał ten sam. Również metody walki pozostały te same – z jednym istotnym wyjątkiem. Wydaje się nieprawdopodobne, by pod dowództwem „Szczerbca” na Wileńszczyźnie mogło dojść do pacyfikacji wiosek zamieszkałych przez ludność litewską wrogo odnoszącą się do partyzantki niepodległościowej. Tak się natomiast stało na Białostocczyźnie zimą 1946, gdy na rozkaz kpt. „Burego” płonęły białoruskie wsie. Nie mogąc dosięgnąć uzbrojonego wroga, poszukano łatwej zemsty na cywilach. Najwyraźniej lata, które minęły na walce z wrogiem z bronią w ręku, zagłuszyły sumienia dowódców NZW.
Dla wielu ówczesnych białostoczan kpt. „Bury” był legendą z wileńskiej AK, dowódcą który prowadził oddział do szturmu na Wilno i później wyprowadził go z pułapki zastawionej przez NKWD. Był wyrocznią dla miejscowej ludności. Decydował o tym, czy miejscowy proboszcz nadaje się do pełnienia swej funkcji, rozsądzał spory pomiędzy sąsiadami o miedzę, ścigał koniokradów, godził skłócone rodziny. Gdy nie wystarczyło jego słowo, wysyłał patrol Pogotowia Akcji Specjalnej – zawsze pomagało.
A jednak wydaje się, że mianowanie go dowódcą 3 Brygady było błędem, mianowanie szefem PAS Okręgu Białystok – błędem podwójnym, bowiem walkę z okupantem pojmował swoiście w sposób szczególny. Brak było w jego działaniach jakiejś głębszej wizji, szerszego zamysłu taktycznego oraz planowania odzwierciedlającego aktualną rzeczywistość, cech właściwych oficerom z wyższym wykształceniem. Do tego dodać można zbędne okrucieństwo, stawiające pod znakiem zapytania etykę walki, element tak przecież ważny na Wileńszczyźnie, o którym tu – na Białostocczyźnie – jakby zapomniał.

Kazimierz Garbacz
U boku „Ognia”
Wydawnictwo: Mireki, rok wydania: 2015, liczba stron: 326, oprawa: miękka.
Relacje i wspomnienia ludzi i żołnierzy Józefa Kurasia „Ognia”. Król gór, bohater pokroju bohaterów sienkiewiczowskich, człowiek honoru – tak o Józefie Kurasiu „Ogniu” mówią bohaterzy książki Kazimierza Garbacza. Materiały do tej książki autor zbierał latami. Odwiedzał byłych partyzantów „Ognia”, a także osoby, które Kurasia spotkały na swojej drodze…

Dionizy Garbacz
U boku „Wołyniaka”
Wydawnictwo: Mireki, rok wydania: 2015, liczba stron: 394, oprawa: miękka.
Oddział partyzancki NOW-AK Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka” walczył z Niemcami, Sowietami, zwalczał komunistów i tych wszystkich, którzy im sprzyjali, bronił Polską ludność na Zasaniu przed napadami UPA, pacyfikował ukraińskie wsie wspierające UPA, m.in. Piskorowice, wsławił się wieloma akcjami przeciw UB, KBW, PPR, NKWD, MO i UPA na terenie Rzeszowszczyzny i południowej Lubelszczyzny.

Antoni Biegun
Moje życie, mój los
Wydawnictwo: Mireki, rok wydania: 2015, liczba stron: 304, oprawa: miękka.
Wspomnienia okupacyjne i więzienne żołnierza NOW i AK, dowódcy oddziału w Zgrupowaniu NZS kapitana Henryka Flamego ps. „Bartek”.
„– Dzisiaj pojedziemy zająć Wisłę. Na te słowa szmer uznania przeleciał po szeregach. […] W Wiśle kwateruje wojsko polskie i Sowieci. Oddziały wejdą do Wisły, grupa „Sztubaka” osłania całość akcji. Mój oddział został wybrany do osłony, ponieważ miałem największa ilość ludzi i erkaemów, a poza tym byłem uważany za najbardziej doświadczonego partyzanta. Zeszliśmy z góry i weszliśmy na szosę prowadząca do Wisły. Szliśmy po obu stronach drogi, co dwa trzy metry każdy. Na czele jechali kpt. Henryk Flame ps. „Bartek” i Jan Przewoźnik ps. „Ryś” na koniach. Długość idących oddziałów wynosiła około półtora kilometra. Wkrótce weszliśmy do miasteczka. W pierwszym momencie ludzie byli zaszokowani, lecz gdy dowiedzieli się, że jesteśmy partyzantami zaczęto wiwatować. […] Żadne z sił wojskowych stacjonujących w Wiśle nie przeszkadzały nam. Mój oddział obstawił Wisłę dookoła, a od strony Katowic zajął eleganckie bunkry, które tam były pobudowane. Ja wraz z moim pocztem ochrony spacerowałem po mieście. Przez Wisłę tego dnia przejeżdżało dużo samochodów z wycieczkami z Katowic zdążające w góry. Na początku nie zorientowali się, kim jesteśmy, lecz po chwili zeskakiwali z samochodów, wręczali nam żywność. Nie przyjmowaliśmy darów, ponieważ byliśmy dobrze zaopatrzeni. Panował podniosły nastrój. Słychać było okrzyki: „Niech żyje Polska! Precz z komunizmem!”
(fragmenty książki)

Marek A. Koprowski
Żołnierze Wyklęci. Złapali go i dostał czapę
Wydawnictwo Replika 2015, wymiary: 145×205 mm, liczba stron: 308, oprawa: miękka + skrzydełka.
Kolejny tom wspomnień żołnierzy podziemia antykomunistycznego, pełen historii ludzi, dla których walka o wolność ojczyzny z każdym jej wrogiem stanowiła oczywistość. Nikt z nich nie zastanawiał się, czy warto. Tak zostali wychowani.
Autorzy relacji zebranych w „Złapali go i dostał czapę” wiele razy spoglądali śmierci w oczy, znosili nieludzkie tortury, porzucali domy i rodziny, aby nie dać się złapać. Pokonywali jednak wszelkie przeciwności za sprawą charyzmatycznych dowódców oraz dzięki własnej odwadze, sprytowi i poświęceniu.
Bohaterowie Koprowskiego również obecnie udowadniają, że ojczyzna i jej losy wciąż są dla nich niezwykle ważne. Angażują się więc w pielęgnowanie pamięci o trudnych, minionych czasach i ich bohaterach.
W III tomie Żołnierzy Wyklętych wspominają (SPIS TREŚCI):
- Marian Sobczyk – W partyzantce u „Rysia” 7
- Zbigniew Matysiak – Ty amerykański wróg jesteś! 70
- Wiesław Jeżewski – Chłopcze, ty musisz się uczyć! 122
- Jerzy Krusenstern – Coś po nas zostanie 142
- Maksymilian Mieczysław Jarosz – Synu, ratuj się! 171
- Bolesław Ogrodniczuk – To była banderowska wieś 213
- Roman Domański – Zaszkodziły ci dwie literki — AK 228
- Stanisław Maślanka – Ostatni kawałek ziemi wołyńskiej 268
Czytaj fragment: Ze wspomnień Mariana Sobczyka…

Mateusz Saweczko
Poczet Żołnierzy Wyklętych
Wydawnictwo Capital 2016, format 145 x 205 mm, liczba stron 356, okładka miękka (ze skrzydełkami).
„Ideą, która przyświecała powstaniu niniejszej książki, była przede wszystkim chęć oddania hołdu tym, którym ten hołd się należy: bohaterom, którzy w chwilach tak tragicznych jak nastanie okupacji komunistycznej nie załamali się, a dzielnie stawiali opór Armii Czerwonej i rodzimym poplecznikom sierpa i młota, dając światu najpiękniejszy obraz patriotyzmu ze wszystkich, jakie ten kiedykolwiek widział. Zdecydowałem się na zredagowanie tej książki jeszcze z dwóch powodów: po pierwsze jako odpowiedź na mnogość oszczerstw i kłamstw kierowanych w stronę Żołnierzy Wyklętych przez środowiska lewackie, anarchistyczne i liberalne; po drugie natomiast dlatego, iż z przerażeniem odkryłem, jak trudno dziś dotrzeć do informacji na temat bohaterów z tamtych lat. Cenzura i przekłamania w szkołach to tylko wierzchołek góry lodowej. Stwierdziłem, że zebranie życiorysów żołnierzy podziemia antykomunistycznego w jednej publikacji jest niezbędne dla celów edukacyjnych i badawczych”.
(Autor o książce)
Strona główna>
Prawa autorskie>
69. rocznica śmierci mjr. "Ognia"
Zbigniew Herbert


Major Józef Kuraś "Ogień"
69 lat temu, 21 lutego 1947 r., w wyniku zdrady Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanii Kruk, w Ostrowsku na Podhalu został otoczony przez obławę UB-KBW mjr Józef Kuraś "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica".
Nie widząc szansy wyrwania się z okrążenia, ostatnią kulę przeznaczył
dla siebie. W wyniku postrzału zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku.
W
lecie 1946 r. jego rozkazom podlegało kilkanaście oddziałów,
skupiających w sumie ok. 600 partyzantów, zaś liczba współpracowników
przekraczała 2 tysiące ludzi. Oddziały podporządkowane „Ogniowi”
niepodzielnie panowały na terenie Podhala i powiatu tatrzańskiego,
zbrojnie przeciwstawiając się nowej okupacji.
Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor
Tekst ulotki mjr. Józefa Kurasia "Ognia" z 1945 r.
[…] Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku «Tak mi dopomóż Bóg». Zdrajcą nie byłem i nie będę. […] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy.
Fragment listu mjr. "Ognia" do UB

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (przyjmuje meldunek). Lato 1946 r.
Mjr. Józef Kuraś "Ogień" z żoną Czesławą z d. Polaczyk (lato 1946 r., Gorce).
Komuniści
przez kilkadziesiąt lat kreowali opinie o „Ogniu”. Zafałszowana
propaganda miała zastąpić fakty skrywane w archiwach. W tysiącach
egzemplarzy wielokrotnie wznawiano preparowane przez komunistycznego
literata Władysława Machejka rzekome „dzienniki” „Ognia”. Do dziś wielu
uważa je za autentyczny „dokument”…
Najgroźniejsze było to, że banda «Ognia» miała oparcie w tamtejszym społeczeństwie.I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Nowym Targu Jan Półchłopek
Miejscowa ludność miała uzasadnioną wątpliwość czy władza ludowa w ogóle istnieje, wszak na tym terenie faktycznie nie liczyła się, nie była odczuwalna, na każdym kroku dawało o sobie znać […] reakcyjne podziemie. Górale nie wywiązywali się z obowiązków wobec Państwa […], np. do odbycia służby wojskowej zgłosiło się zaledwie 5 proc. poborowych.Eugeniusz Wojnar – instruktor propagandy PPR w Nowym Targu

Grupa sztabowa zgrupowania „Ognia” nad Przełączą Borek w Gorcach latem 1946 r. „Ogień” z żoną stoi po lewej stronie.

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (zaznaczony „×”). Gorce, lato 1946 r.

Józef Kuraś „Ogień” wśród podkomendnych (w środku grupy w białej koszuli), pierwszy z lewej Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek "Ognia", osaczony wraz nim poległ 21 II 1947 r.), drugi z prawej Jan Kolasa „Powicher”.
Major został zdradzony przez Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanię Kruk.
Wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami. To dzięki
m.in. Stefanii Krukowej – łączniczce i matce złapanego i maltretowanego
przez bezpiekę jednego z „ogniowców” – Urzędowi Bezpieczeństwa udało się
zasadzić na mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w 1947 r. w Ostrowsku.
Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r.
Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych,
wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do
Ostrowska.
Dom w Ostrowsku, w którym 21 lutego 1947 r. osaczono Józefa Kurasia „Ognia”.
Atak
na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok.
godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie
trzech dróg. W trakcie strzelaniny Jan Kolasa „Powicher” wraz z
rannym Stanisławem Ludzią „Harnaś”
zdołali się przebić i uciec. Zginęli Stanisław Sral „Zimny”,
Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek „Ognia”). Franciszkowi Dróżdżowi
„Szpakowi” udało się ukryć.
Stanisław Ludzia ps. "Harnaś", dowódca postogniowego oddziału "Wiarusy",
walczącego na Podhalu do końca lat 40-tych. W wyniku prowokacji ujęty
przez UB i zamordowany 12 stycznia 1950 roku. Zdjęcie z aresztu WUBP w
Krakowie, wykonane w drugiej połowie 1949 r.
Partyzanci
najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała
Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z Ireną Olszewską ps.
„Hanka” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk –
Pachowej. Tam otoczony, został wezwany do poddania się. Odmówił,
polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku
„Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował
jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został
pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili
nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni
wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka
cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW
udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala,
który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.
Ostrowsko, 21 lutego 1947 r. Ubecka
fotografia rannego mjr. Józefa Kurasia „Ognia”. Po śmierci jego ciało zostało pogrzebane przez komunistów w nieznanym miejscu. W
sprawie ukrycia zwłok „Ognia” ówczesny kierownik Sekcji ds. Walki z
Bandytyzmem PUBP w Nowym Targu, Kazimierz Jaworski, wyraził się jasno:
„Nie chcieliśmy pochować go na ziemi nowotarskiej, aby jego grób nie
stał się miejscem manifestacji, składania kwiatów itp.”.
uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień”
zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało
zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według
niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi
Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.
sierpnia 2006 r. przez ŚP. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pomnik w
hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom jest niewielkim, symbolicznym
zadośćuczynieniem za ogrom kłamstw, krzywd i zbrodni, których
doświadczyli Ci ludzie z rąk komunistycznych oprawców.

Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło
miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem, choć wiele
wskazuje na to, że po śmierci legendarnego partyzanta jego szczątki
spoczęły na Rakowicach w Krakowie, w kwaterach gdzie grzebano
partyzantów, którzy zginęli z rąk komunistycznego aparatu
bezpieczeństwa. W walce z komunistami zginęło lub zostało
zamordowanych ponad
dziewięćdziesięciu podkomendnych "Ognia". Grobów zdecydowanej większości
z Nich także do dzisiaj nie udało się odnaleźć. Być może w przyszłości
dane będzie Majorowi i jego żołnierzom spocząć w poświęconej ziemi…
Pomnik w kształcie brzozowego krzyża nakrytego partyzancką czapką upamiętnia żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Ludowej Straży Bezpieczeństwa, Zgrupowania "Błyskawica" Józefa Kurasia "Ognia" oraz partyzantów postogniowego oddziału "Wiarusy".

GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat mjr. Józefa Kurasia "Ognia", Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i oddziału "Wiarusy" czytaj:
- Grzegorz Wąsowski, OD PUŁKOWNIKA UB DO JACKA KURONIA, CZYLI JAK NA PRZESTRZENI LAT HAŃBIONO IMIĘ PEWNEGO DZIELNEGO GÓRALA. ROZWAŻANIA O PAMIĘCI>
- Grzegorz Wąsowski, KRÓTKA REFLEKSJA NA TEMAT KONTROWERSJI WOKÓŁ POSTACI JÓZEFA KURASIA "OGNIA", ODPOWIEDNIEJ PERSPEKTYWY I PATRIOTYZMU PEJZAŻU>
- W Gorcach pod Turbaczem stanął pomnik Żołnierzy Wyklętych>
- Roman Szuszkiewicz, Ostatni bój „Ognia” – Pamięci mjr Józefa Kurasia w 66. rocznicę śmierci>
- Mjr Józef Kuraś „Ogień” i Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”>
- Oni wydali "Ognia" – po konferencji IPN i PTH…>
- Gdzie pochowano „Ognia”? – cykl artykułów Grażyny Starzak>
- Wokół legendy „Ognia”. Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945 – 1956>
- Dawid Golik, Po "Ogniu" był "Mściciel"… oddział partyzancki "Wiarusy" i jego rozbicie>
- Jak likwidowano „Wiarusów”>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (37): Dawid Golik, Z wiarą w zwycięstwo… Oddział partyzancki „Wiarusy” 1947–1949>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (34): Dawid Golik, Obszar
opanowany przez "leśnych". Działania partyzanckie oraz represje aparatu
bezpieczeństwa na terenie Ochotnicy w latach 1945–1956> - Maciej Korkuć, Horror podmalowany>
- Partyzant nie nadstawia policzka – z dr. Maciejem Korkuciem (IPN) rozmawiają Wojciech Bonowicz i Michał Kuźmiński>
- Fundacja "Pamiętamy" – pomnik mjr. "Ognia" i jego żołnierzy w Zakopanem [zdjęcia i artykuły]>
- Maciej Korkuć, Za Wolność i Niepodległość. Zgrupowanie partyzanckie Józefa Kurasia „Ognia” w latach 1945-1947 [publikacja Fundacji "Pamiętamy" w PDF]>
- Maciej Korkuć, Zgrupowanie "Ognia", [w:] "Biuletyn IPN", nr 1-2/2010 (PDF – 543 KB)>
- Niepodległość pod wierchami. Z Maciejem Korkuciem i Wojciechem Szatkowskim rozmawia Dawid Golik (PDF – 540 KB)>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (24) – Maciej Korkuć, "Zostańcie wierni tylko Polsce…" Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944-1947)>
- Syn „bandyty” Józefa Kurasia mówi: My, Polacy, nie szanujemy naszej historii [niezlomni.com]>
Zainteresowanych
historią mjr. "Ognia" i jego Zgrupowania odsyłam do "Biuletynu IPN" nr 1-2/2010 [pobierz PDF>], poświęconemu w całości Podhalu. Oprócz
wielu ciekawych artykułów na ten temat, „Biuletyn IPN” zawiera również
bezpłatny dodatek – płytę DVD z programem „Siła bezsilnych – »Ogień«” i filmem dokumentalnym „My, Ogniowe dzieci”.
W
podwójnym numerze „Biuletynu IPN” przedstawiono najnowsze dzieje
Podhala – od dwudziestolecia międzywojennego aż po czasy „Solidarności” i
stanu wojennego. W numerze zarysowano plany niemieckiego okupanta wobec
regionu, kolaborację i mocną odpowiedź struktur Polskiego Państwa
Podziemnego. Na szczególną uwagę zasługują teksty o oporze wobec
wszelkich prób komunizowania Podhala. Stron 208.
69. rocznica śmierci mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca"
Zbigniew Herbert



W
dniu dzisiejszym, 19 lutego 2016 roku, przypada
69. rocznica
zamordowania przez komunistycznych oprawców dwóch wybitnych oficerów
podziemia antykomunistycznego w Polsce: mjr. Franciszka Jaskulskiego
"Zagończyka" i kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca”.
lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w
dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. "Zagończyka" (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. "Warszyca"
(w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i
powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej
bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze
postacie antykomunistycznego oporu przeciwko sowietyzacji Polski.

Protokół wykonania wyroku śmierci na mjr. Franciszku Jaskulskim "Zagończyku"

GLORIA VICTIS !
Więcej na temat mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca" czytaj:
- Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski "Zagon", "Zagończyk" (1913 – 1947)>
- Ppor. Tadeusz Zieliński "Igła">
- Grzegorz Wąsowski, O nieznanym pośredniku wolności i zwycięskiej walce z sowietami 15 czerwca 1946 roku pod Zwoleniem>
- Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" i Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP)>
- III Komenda Konspiracyjnego Wojska Polskiego kpt. Jana Małolepszego "Murata">
- Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" (30 III 1910 – 19 II 1947)>
- Kpt. "Warszyc" – Generałem Brygady !>
- Tragiczna rocznica… >
- 61 rocznica śmierci mjr. „Zagończyka” i kpt. "Warszyca”>
- Mjr "Zagończyk" i Kpt. "Warszyc" – GLORIA VICTIS !!!>
- KONSPIRACYJNE WOJSKO POLSKIE "WARSZYC">
- Na poligonie na Brusie trwają poszukiwania szczątków Stanisława Sojczyńskiego – "Warszyca" i jego żołnierzy>
- Ksawery Jasiak, Działalność partyzancka Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Z dziejów II Konspiracji w środkowej Polsce w latach 1945-1955>
- Tomasz Toborek, Stanisław Sojczyński i Konspiracyjne Wojsko Polskie>
- Fundacja "Pamiętamy" – pomnik mjr. "Zagończyka i jego żołnierzy w Radomiu>
- "Czy
warto było tak żyć?" – film Aliny Czerniakowskiej o życiu i walce kpt.
Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", dowódcy Konspiracyjnego Wojska
Polskiego>
Koncert Contra Mundum w TVP1 !
W imieniu zespołu Contra Mundum jest mi niezmiernie miło poinformować, że 27 lutego 2016 r. (sobota) w TVP1, bezpośrednio po Teleexspresie, o godzinie 17.30 wyemitowany zostanie koncert Contra Mundum pt. "CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM".
Będzie to 45-minutowy występ, podczas którego zespół wykona utwory z pierwszej i drugiej płyty, której premiera już niebawem. Niezmiernie cieszy doskonała pora sobotniej emisji, a co za tym idzie – miejmy nadzieję – wysoka oglądalność.
Zasiądźcie więc Szanowni Państwo tego popołudnia przed telewizorami. Niech w jak największej ilości polskich Domów zagoszczą słowa poezji wojennej – tej wysokiej, jak i tej bardziej żołnierskiej, zadziornej, szturmowej – ubranej w dźwięki Contra Mundum.
Przy wtórze organów Hammonda, gitarowych riffów, symfonicznych brzmień będziemy mieli zaszczyt opowiedzieć historie z barykad, partyzanckich mateczników, leśnych obozowisk; złożyć hołd Bohaterom, którzy oddali swe życie walcząc z niemieckim i sowieckim okupantem.
Zespół CONTRA MUNDUM podczas festiwalu "Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci", Gdynia 2014 r.
Gorąca prośba do Państwa, Przyjaciół zespołu, osób życzliwych Contra Mundum, o udostępnianie tej informacji, za co z góry dziękuję w imieniu zespołu.
27 lutego 2016 r. w TVP 1 o godz. 17:30 będzie można usłyszeć m.in.
"Hymn 5 Brygady Wileńskiej" majora "Łupaszki" oraz pieśń Żołnierzy
Wyklętych "Bij bolszewika" w aranżacji zespołu:
- CONTRA MUNDUM – Hymn V Brygady Wileńskiej (Warszawa, 3 X 2015)
- CONTRA MUNDUM – Bij Bolszewika (Łódź, 19 XII 2015)
- CONTRA MUNDUM – Hymn V Brygady Wileńskiej (wersja z albumu "Cześć i Chwała Bohaterom", 2015)
CONTRA MUNDUM w składzie:
- Norbert "Smoła" Smoliński – śpiew
- Adam "Malczas" Malczewski – gitary
- Tomasz Zień – organy Hammonda, piano, akordeon
- Michał Kamiński – gitara basowa
- Tomasz Zagórski – perkusja
Kontakt z zespołem CONTRA MUNDUM:
Więcej informacji na temat Contra Mundum i programu "Cześć i Chwała Bohaterom" tutaj:
65. rocznica śmierci por. "Burty"
Zbigniew Herbert


Por. Jan Leonowicz "Burta" (15 I 1912 – 9 II 1951)
65 lat temu, 9 lutego 1951 r., w zasadzce zorganizowanej we wsi Nowiny przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki, zginął por. Jan Leonowicz ps. "Burta",
żołnierz Armii Krajowej, dowódca jednego z najdłużej walczących z
komunistami oddziałów partyzanckich samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów
Lubelski.
Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa Lub., gdzie przez dwa tygodnie
wystawione były na widok publiczny przed budynkiem PUBP. Do dzisiaj nie
wiadomo gdzie zostało pogrzebane ciało por. "Burty". Zakopano je
najprawdopodobniej na nowym
cmentarzu przy drodze do Zamościa.
Zwłoki Jana Leonowicza "Burty" na dziedzińcu tomaszowskiego PUBP, luty 1951 r. Zdjęcie wykonane przez bandytów z UB.
GLORIA VICTIS !!!
Jan Bogusław Ziemowit Leonowicz, ps. "Burta" (ur. 15 stycznia 1912 r. w majątku Żabcze, gm. Poturzyn, pow. Tomaszów Lubelski, zm. 9 lutego 1951 r. we wsi Nowiny, pow. Tomaszów Lubelski) – członek SZP-ZWZ-AK, działacz WiN, dowódca oddziału partyzanckiego na Lubelszczyźnie.
Jan Leonowicz z żoną Ludwiką z Lancmańskich, 1939 r.
Pochodził
z rodziny ziemiańskiej Mariana i Anastazji z d. Jurczak, był jednym z
dziesięciorga rodzeństwa. Ojciec był leśniczym, dziadek powstańcem
styczniowym. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w
gimnazjum. Służbę wojskową odbywał w 2. psk w Hrubieszowie.
We
wrześniu 1939 walczył w szeregach macierzystej jednostki, ranny,
powrócił z frontu w październiku 1939. Jesienią 1939 r. wstąpił do Służby Zwycięstwu
Polski (SZP). 25 grudnia 1939 wziął udział w rozbiciu posterunku policji
granatowej w okolicach Łaszczowa. W 1940 został aresztowany przez
policję ukraińską w Poturzynie, zwolniony dzięki staraniom ojca.
Prawdopodobnie od 1942 dowódca sekcji szturmowej "Poturzyn" (jednej z
dziewięciu grup bojowych) odcinka "Wschód" Obwodu AK Tomaszów Lubelski. 1
marca 1943 wziął udział w akcji na posterunek policji ukraińskiej w
Poturzynie, w trakcie której placówkę tę rozbito, zabijając 6 Ukraińców
(w tym dwóch komendantów posterunków w Telatynie i Poturzynie) oraz
komisarycznego wójta gminy Poturzyn. Na przełomie 1943/1944 przebywał w
sztabie obwodu znajdującym się na skraju Puszczy Solskiej, w pobliżu
leśniczówki Rebizanty nad Tanwią. W 1944 żołnierz "Kompanii Leśnej"
ppor. rez. Witolda Kopcia, a także dowódca jednego z patroli plutonu
lotnego żandarmerii polowej sierż. rez. Wacława Kaszuckiego. W ostatnich
dniach lutego w Poturzynie oraz 5 i 9 kwietnia 1944 na odcinku
Podlodów-Żerniki-Rokitno, w rejonie Steniatyna i Posadowa, brał udział w
walkach przeciwko Ukraińskiej Narodowej Samoobronie i UPA. Od wiosny
1944 służył najprawdopodobniej jako zwiadowca w dowodzonej przez sierż.
Andrzeja Dżygałę "Kompanii Żelaznej". Podczas akcji "Sturmwind II" razem
z kilkoma partyzantami przebił się przez trzy pierścienie niemieckiej
obławy. W ramach akcji "Burza" znalazł się w szeregach odtwarzanego
przez Inspektorat Zamość 9. pp AK.
Por. Jan Leonowicz "Burta"
Po wkroczeniu Sowietów nie
złożył broni. Od grudnia 1944 służył jako podchorąży, następnie (na
przełomie maja i czerwca 1945) został awansowany do stopnia chorążego.
Działał jako oficer broni w strukturach Obwodu Tomaszów Lubelski,
Inspektorat Zamość AK-DSZ-WiN. Wiosną 1945 zorganizował grupę lotną w
sile ok. 20-30 żołnierzy, która operowała w północnej części powiatu
Tomaszów. Oddział przetrwał do końca czerwca 1945. Latem, po ogłoszeniu
tzw. małej amnestii część żołnierzy ujawniła się, natomiast ci, którzy
tego nie uczynili, ukryli się. Przy Leonowiczu pozostało jedynie dwóch
ludzi. Ich głównym celem było w tym czasie rozbrajanie funkcjonariuszy
MO i ORMO orz rozpędzanie zebrań agitacyjnych organizowanych przez PPR.
Od początku 1946 zaczął ponownie rozbudowywać swoją grupę, która
wsławiła się m.in. wykonaniem 31 maja 1946 wyroku śmierci na
wiceprzewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej Wincentym Umerze
(Humerze), ojcu stalinowskiego zbrodniarza Adama Humera (czytaj również TUTAJ).
Powiększanie oddziału trwało do początku 1947. W okresie przedwyborczym
Leonowicz zaniechał wszelkich akcji zbrojnych, ograniczając się jedynie
do przeciwdziałania wyborczej propagandzie i agitacji. Po ogłoszeniu 22
lutego 1947 amnestii niemal wszyscy członkowie oddziału się ujawnili.
W kwietniu lub maju 1947 Leonowicz nawiązał kontakt z komendantem oddziałów leśnych Inspektoratu Lublin mjr. Hieronimem Dekutowskim "Zaporą"
i postanowił pozostać w konspiracji. 1947-1951 działał w strukturach
samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski. W tym czasie komendantem
Obwodu był por. Stefan Kobos (ps. "Wrzos"), który nie podporządkował się
strukturom tzw. drugiego Inspektoratu AK Zamość,
dowodzonego przez kpt. Mariana Pilarskiego. Leonowicz w stopniu
porucznika pełnił funkcję dowódcy patrolu leśnego, który 1947-1949
liczył 3-7 ludzi, a w końcu 1949 rozrósł się do rozmiarów kompanii
szkieletowej (ok. 30-40 żołnierzy). Jednocześnie rozbudowywała się
siatka terenowa, wg informacji UB liczyła ona ok. 200 współpracowników i
obejmowała 5 powiatów: Biłgoraj, Hrubieszów, Lubaczów, Tomaszów i
Zamość. Do lata 1948 Leonowicz utrzymywał kontakty z grupą OUN dowodzoną
przez Jana Niewiadomskiego ps. "Jurko". 
Por. Jan Leonowicz "Burta". Zima 1950/1951
Oddział
"Burty" rozbrajał milicjantów i ormowców, wykonywał egzekucje na
agentach UB, działaczach PPR i PZPR, aktywnych współpracownikach "nowej
władzy", a także na pospolitych bandytach, m.in. na działaczu PPR w
Maziłach, Józefie Petrynie (13 września 1947), komendancie posterunku
MO w Rachaniach, Zygmuncie Bielaku (11 lipca 1948), mordercy i
konfidencie, byłym żołnierzu oddziału, Adamie Fornucu (lato 1948),
członku PZPR, wójcie gminy Telatyn, Władysławie Ślęzaku (30 kwietnia
1949), agencie UB Władysławie Adamie Adamcu (18 maja 1949 – egzekucję
wykonał osobiście Leonowicz), członku PZPR, wójcie gminy Majdan Sopocki,
Andrzeju Wrębiaku (12 lipca 1949). Ponadto grupa przeprowadziła wiele
akcji bojowo-dywersyjnych, m.in. na stację kolejową, pocztę i
spółdzielnię w Suścu (23 października 1948) oraz na posterunki ORMO w
Dyniskach (kwiecień 1949) i Tarnawatce (29 września 1950). Oddział
stoczył również wiele potyczek z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW.
Jan Leonowicz
zginął 9 lutego 1951 w zasadzce zorganizowanej przez grupę operacyjną
UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki, w zabudowaniach swojej
przyjaciółki, nauczycielki Władysławy Płoszajówny we wsi Nowiny. Jego
zwłoki przewieziono do Tomaszowa, gdzie przez dwa tygodnie wystawione
były przed budynkiem PUBP na widok publiczny. Ciało pogrzebano
najprawdopodobniej na nowym cmentarzu przy drodze
do Zamościa.
Dom w Nowinach, przy którym 9 lutego 1951 roku, w zasadzce zorganizowanej przez UB, poległ Jan Leonowicz "Burta" (fot. narodowytomaszow.blogspot.com)
Pomnik w miejscu śmierci Jana Leonowicza „Burty” w Nowinach (fot. narodowytomaszow.blogspot.com)
Po śmierci „Burty" dowództwo nad pozostałościami oddziału przejął Jan Turzyniecki „Mogiłka", którego jako jednego z ostatnich „burtowców" ujęto 10 października 1953 r.
Jan Leonowicz "Burta" był żonaty z Ludwiką z d. Lancmańską, z którą miał córkę Barbarę.
- Pobierz i obejrzyj film Z archiwum IPN: "BURTA" (chomikuj.pl)>
- Pobierz i obejrzyj film "Burta i inni" (chomikuj.pl)>
Zobacz również film Z archiwum IPN: "Mogiłka", o Janie Turzynieckim ps. "Mogiłka",
zastępcy por. "Burty". W początkach 1948 r. nawiązał on kontakt z Janem
Leonowiczem "Burtą" i został przyjęty do jego oddziału. Został dowódcą
jednego z patroli i jednocześnie zastępcą dowódcy oddziału. Kres
działalności tego oddziału nastąpił dopiero we wrześniu 1959 r. Samego
"Mogiłkę" ujęto natomiast w maju 1953 r. Po trwającym 11 miesięcy
brutalnym śledztwie Turzynieckiego osądzono i skazano na wielokrotną
karę śmierci. Sąd Wojskowy zamienił ten wyrok w 1955 r. na 12 lat
pozbawienia wolności. "Mogiłka" wyszedł na wolność w czerwcu 1964 r.
jako wrak człowieka. Nie nacieszył się wolnością, gdyż już w osiem
miesięcy od wyjścia z więzienia zmarł. Pochowano go na cmentarzu w
Tomaszowie Lubelskim.

Jan Turzyniecki "Mogiłka", dowódca oddziału po śmierci "Burty".
O por. Janie Leonowiczu "Burcie" czytaj więcej:
- Por. Jan Leonowicz „Burta” (1912–1951) – część 1/2>
- Por. Jan Leonowicz „Burta” (1912–1951) – część 2/2>
- Sławomir Poleszak, W ciągłym ruchu…, "Rzeczpospolita" – dodatek "Żołnierze Wyklęci 1943-1963", Nr 7, 11 maja 2011 r.
- Bartłomiej Szyprowski, „Meliniarz” oddziału „Mogiłki”. Sprawa karna Aleksandra Szyprowskiego [PDF]>
- Ewelina Vonau, Zapiski wspomnień (wspomnienia siostry "Burty")>
- Odsłonięcie tablicy upamiętniającej śmierć Jana Leonowicza ps. "Burta">
65. rocznica śmierci mjr. "Łupaszki"
Zbigniew Herbert


Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" (12 III 1910 r. – 8 II 1951 r.)
65 lat temu, 8 lutego 1951 roku, komunistyczni oprawcy zamordowali mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. "Łupaszka", jednego z najwybitniejszych oficerów Wojska Polskiego i Armii Krajowej, dowódcę 5. Brygady Wileńskiej AK, dwukrotnego kawalera orderu Virtuti Militari.
Major
"Łupaszka"
został aresztowany przez UB 30 czerwca 1948 r. w Osielcu na Podhalu i po ciężkim
śledztwie, 2 listopada 1950 r. skazany przez Wojskowy Sąd
Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem sędziego Mieczysława Widaja [czyt.: Stalinowski sędzia…, Zmarły, nieosądzony] na 18-krotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego
1951 r. w więzieniu na Rakowieckiej – strzałem w tył głowy.
Wraz z nim zamordowano trzech innych oficerów wileńskiej Armii Krajowej: ppłk Antoniego Olechnowicza ps. "Pohorecki", ppor. Lucjana Minkiewicza ps. "Wiktor" i kpt. Henryka Borowego – Borowskiego ps. "Trzmiel".
Ich ciała posypano wapnem i wdeptano w ziemię w nieznanym do niedawna miejscu na warszawskich Powązkach.
czwartek, 8 lutego 1951 r. kat wywołał z celi majora "Łupaszkę". Za
chwilę miał się znaleźć na schodach krwawej mokotowskiej piwnicy.
Wszystkie piwnice są do siebie podobne, więc mokotowska pewnie nie
różniła się zbytnio od tej w Twerze, w siedzibie NKWD przy ul.
Sowieckiej 5, gdzie w kwietniu i w maju 1940 r. na polskich majorów
czekał w gumowym fartuchu i z naganem w łapie major NKWD Błochin. Jak
się nazywał morderca z Mokotowa, który tego dnia "pełnił służbę" i
przyłożył majorowi "Łupaszce" nagana do karku? Nie wiemy, są tylko
przypuszczenia, ale to nie ważne, bo i on, i Błochin to dzieci tego
samego diabła. A propos dzieci: pewnie je dobrze wykształcił, bo miały
dużo dodatkowych punktów na egzaminach wstępnych. Może te dzieci i ich
dzieci są teraz sędziami albo prokuratorami? Pewnie ojciec miał w tej
branży znajomości. Major powiedziałby na to wszystko tak, jak zwykł
mawiać w podobnych okolicznościach: "Kat z nimi !". Zanim wyszedł ze
zbiorowej celi, stanął przez chwilę nieruchomo, popatrzył po raz ostatni
na swoich towarzyszy niedoli i – jak relacjonował potem najmłodszy
więzień z celi, o pseudonimie "Młodzik" – powiedział głośno: "Czołem,
Panowie !"

urodził się 12 marca 1910 r. w Stryju (woj. stanisławowskie), w
wielodzietnej rodzinie urzędnika kolejowego Karola i Eufrozyny z domu
Osieckiej. Miał dwie siostry i trzech braci. Zygmunt uczył się we Lwowie
i Stryju, gdzie w 1929 r. ukończył gimnazjum, a następnie wstąpił do
szkoły podchorążych zawodowych w Różanie, którą ukończył w 1931 r.
Następnie trafił do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, po
którego ukończeniu w stopniu podporucznika został przydzielony do 4
pułku ułanów zaniemeńskich w Wilnie. W połowie 1936 r. otrzymał
stanowisko dowódcy 2 szwadronu.
W szeregach 4 pułku ułanów brał
udział w wojnie obronnej 1939 r. w składzie Wileńskiej Brygady Kawalerii
WP. W końcowym okresie walk dołączył ze swym szwadronem do Grupy
Operacyjnej Kawalerii dowodzonej przez gen. Andersa. 27 września 1939 r.
dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł po kilku dniach i
przedostał się do Lwowa. W listopadzie 1939 r. powrócił do Wilna, gdzie
ukrywał się przed aresztowaniem pod fałszywym nazwiskiem Władysław
Chawling i uczestniczył w działalności konspiracyjnej. W sierpniu 1943
r. na mocy rozkazu Komendanta Wileńskiego Okręgu AK ppłk.
Krzyżanowskiego „Wilka” został skierowany na stanowisko dowódcy oddziału
partyzanckiego AK ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Dotarł w
rejon jego bazy nad Jeziorem Narocz już po rozbiciu tej jednostki przez
sowiecką brygadę Fiodora Markowa (zamordowano wówczas „Kmicica” i około
80 żołnierzy AK). Z niedobitków zorganizował nowy oddział partyzancki,
od listopada 1943 r. noszący nazwę 5 Brygady Wileńskiej AK, na czele
której wykonał kilkadziesiąt udanych akcji przeciwko Niemcom,
kolaborującym Litwinom, a przede wszystkim partyzantce sowieckiej.
Dowodzona przez niego brygada, po uzgodnieniu tego z komendantem „Wilkiem”, nie wzięła udziału w operacji „Ostra Brama”,
lecz atakując oddziały niemieckie wycofała się na zachód. 23 lipca 1944
r. część żołnierzy „Łupaszki” została rozbrojona przez Armię Czerwoną w
Puszczy Grodzieńskiej, reszta w niewielkich grupach przedzierała się
dalej na zachód, z zamiarem ponownego połączenia się w Puszczy
Augustowskiej. W sierpniu 1944 r. część partyzantów wileńskich zebrała
się ponownie pod rozkazami „Łupaszki” na terenie powiatu bielskiego,
gdzie podporządkowali się Komendzie Białostockiego Okręgu AK, która
awansowała Zygmunta Szendzielarza na stopień majora i „dowódcę
partyzantki okręgu”. Odtworzona przez mjr. „Łupaszkę” 5. Brygada
Wileńska AK ponownie wyszła w pole 5 kwietnia 1945 r. Oddział, którego
liczebność początkowo wahała się w granicach 20-30 partyzantów, w
szczytowym okresie rozwoju, latem 1945 r. osiągnął stan ok. 250
żołnierzy i był jedną z najsilniejszych, a z pewnością najlepszą
jednostką partyzancką w Okręgu AKO Białystok. Podobnie jak na
Wileńszczyźnie „Łupaszka” zastosował w prowadzeniu działań dywersyjnych
taktykę operowania jednocześnie kilkoma pododdziałami spotykającymi się
co kilka tygodni na wyznaczanych z góry koncentracjach. Działania jego
podkomendnych cechowały dyscyplina, karność i wojskowy dryl,
konsekwentnie egzekwowany przez dowódcę, lecz także zdecydowanie i
radykalizm w walce z sowieckim okupantem i jego komunistycznymi
poplecznikami. Funkcjonariusze UB – uznawani za członków organizacji
zbrodniczej, podobnie jak wcześniej gestapo – byli przez nich
likwidowani, tak samo jak i funkcjonariusze NKWD. W sumie dowodzona
przez „Łupaszkę” 5. Brygada Wileńska, działając od kwietnia do września
1945 r., przeprowadziła na Białostocczyźnie około 80 akcji przeciw NKWD
oraz UBP i ich agenturze, a także przeciw MO i KBW. W początkach
września 1945 r. na rozkaz Komendy Okręgu Białostockiego AKO wydany w
związku z zarządzoną przez Delegaturą Sił Zbrojnych akcją
„rozładowywania lasów” „Łupaszka” polecił rozformować Brygadę. W polu
pozostał jedynie niewielki pododdział dowodzony przez ppor. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, na bazie którego powstała wkrótce 6. Brygada Wileńska AK, nad którą dowodzenie objął kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”.
Zygmunt
Szendzielarz wyjechał jesienią 1945 r. na Pomorze, gdzie podporządkował
się komendantowi eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK, ppłk.
Antoniemu Olechnowiczowi „Pohoreckiemu” i w 1946 r. wznowił działalność
bojową. Początkowo na jego rozkaz zorganizowano cztery patrole
dywersyjne, a w kwietniu 1946 r. ponownie wyszedł w pole w Borach
Tucholskich zawiązek odtworzonej 5. Brygady Wileńskiej, nad którą objął
osobiste dowództwo. Jednostka ta liczyła początkowo dwa, a od czerwca
1946 r. trzy kadrowe pododdziały zwane szwadronami (ok. 70 ludzi). W
ciągu zaledwie 7 miesięcy działalności na Pomorzu wykonały one 170
akcji, w tym rozbiły 27 posterunków milicji i placówek NKWD.
Jesienią
1946 r. mjr Szendzielarz na czele 4. szwadronu dowodzonego przez ppor.
Henryka Wieliczkę „Lufę” przeszedł na teren woj. białostockiego, gdzie
dołączył do 6. Brygady Wileńskiej. Jeszcze zimą 1947 r. „Łupaszka”
osobiście dowodził niektórymi akcjami, jednak po koncentracji 6. Brygady
w końcu marca 1947 r. opuścił oddział. Początkowo przebywał w
Warszawie, następnie w okolicach Głubczyc, wreszcie w Osielcu na Podhalu, gdzie został aresztowany przez funkcjonariuszy MBP 30 czerwca 1948 r.
Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.
Kpt. Henryk Borowy-Borowski "Trzmiel", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.
Po
długotrwałym śledztwie 2 listopada 1950 r. został skazany przez
Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego
Mieczysława Widaja na 18-krotną karę śmierci. Podczas śledztwa zachował
godną postawę, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za działania
podległych mu oddziałów. Został zamordowany strzałem w tył głowy w
podziemiach więzienia MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w dniu 8
lutego 1951 r. Jego ciało pogrzebano w bezimiennej mogile na
warszawskich Powązkach.
W wyniku prac ekshumacyjnych,
prowadzonych od lata 2012 roku w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na
Powązkach w Warszawie, w ramach projektu naukowo-badawczego
"Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z
lat 1944-1956" realizowanego przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę
Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwo Sprawiedliwości we
współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa, w 2013 r. odnaleziono i
zidentyfikowano szczątki mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i kpt. Henryka Borowego-Borowskiego "Trzmiela".
Konferencja IPN w sprawie identyfikacji szczątków mjr. "Łupaszki" i innych zamordowanych przez komunistów (kliknij w zdjęcie i obejrzyj zapis konferencji na youtube).
Więcej na temat ekshumacji ofiar terroru komunistycznego czytaj:
- Trwa ekshumacja szczątków ofiar komunistycznego terroru>
- Pierwsze wyniki identyfikacji ofiar terroru komunistycznego – Warszawa, 6 grudnia 2012>
- Kolejni bohaterowie – ofiary terroru komunistycznego – odzyskują tożsamość>
- Kolejne wyniki identyfikacji ofiar terroru komunistycznego – Warszawa, 22 sierpnia 2013>

Wbrew
kilkudziesięcioletnim zabiegom komunistów, którzy starali się wszelkimi
sposobami zohydzić jego postać, mjr Zygmunt Szendzielarz przeszedł do
historii jako jeden z najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich.
Jak napisali znawcy historii Brygad Wileńskich, dr Kazimierz Krajewski i dr Tomasz Łabuszewski:
[…] mjr „Łupaszka” był patriotą konsekwentnym, bez względu
na zmieniające się teatry działań bojowych, na piętrzące się
przeciwności losu, był nim wbrew kalkulacjom politycznym, wbrew
znikomym, a później już żadnym szansom na zwycięstwo. Z potrzeby dawania
świadectwa, wierności złożonej kiedyś przysiędze.
Na temat mjr. "Łupaszki" i jego żołnierzy czytaj:
- Mjr Zygmunt Szendzielarz ps. "Łupaszko" – część 1>
- Mjr Zygmunt Szendzielarz ps. "Łupaszko" – część 2>
- Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, "Łupaszka", "Młot", "Huzar". Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK (1944-1952)>
- Działalność V i VI Brygady Wileńskiej AK 1944-1952 – część 1>
- Działalność V i VI Brygady Wileńskiej AK 1944-1952 – część 2>
- Bitwa w Miodusach Pokrzywnych – 18 sierpień 1945 rok>
- Ppor. Zdzisław Badocha ps. "Żelazny" (1923-1946)>
- Rajd patrolu "Tygrysa">
- Szlakiem "Młota" i "Łupaszki" (cz. I – XII)>
- Mjr "Łupaszka" – głos zza grobu…>
- Pogrobowcy UB w akcji>
- „Łupaszko” – mazurskie tropy>
- Brygady "Łupaszki" i "Młota">
- "Jego śmierć odczytałam z alfabetu Morse’a" – wspomnienie o majorze „Łupaszce" Lidii Lwow-Eberle ps. "Lala">
- 60. rocznica śmierci mjr. Zygmunta Szendzielarza “Łupaszki” legendarnego dowódcy 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej>
















