{"id":820,"date":"2007-10-06T00:11:11","date_gmt":"2007-10-05T22:11:11","guid":{"rendered":"http:\/\/www.podziemiezbrojne.pl\/2007\/10\/06\/ostatnia-walka-ppor-zelaznego-czesc-4\/"},"modified":"2019-11-21T08:01:17","modified_gmt":"2019-11-21T07:01:17","slug":"ostatnia-walka-ppor-zelaznego-czesc-4","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wcagowy.pl\/?p=820","title":{"rendered":"Ostatnia walka ppor. &#8222;\u017belaznego&#8221; &#8211; cz\u0119\u015b\u0107 4"},"content":{"rendered":"<p>Nast\u0119pne dwa dni up\u0142yn\u0119\u0142y tak\u017ce bez wydarze\u0144, przesy\u0142ka nie nadesz\u0142a.<br \/>\n\u201e\u017belazny\u201d zaczyna\u0142 si\u0119 niecierpliwi\u0107. \u201eDaleki\u201d oczywi\u015bcie nie wiedzia\u0142,<br \/>\n\u017ce zniecierpliwienie komendanta skupia\u0142o si\u0119 na osobie nieznanej<br \/>\n\u201eDalekiemu\u201d, \u201eLilki\u201d (pseudonim Reginy Ozgi). Raz czy dwa podczas tych<br \/>\nczterech dni to imi\u0119 czy te\u017c pseudonim pad\u0142o w wieczornych rozmowach<br \/>\nmi\u0119dzy cz\u0142onkami grupy, ale nie wg\u0142\u0119biano si\u0119 w szczeg\u00f3\u0142y.<br \/>\nRozpocz\u0105\u0142 si\u0119 pi\u0105tek, 5 pa\u017adziernik 1951 r. Ten ostatni dzie\u0144 grupa sp\u0119dzi\u0142a w stodole. Tu\u017c po po\u0142udniu komendant obarczy\u0142 \u201eDalekiego\u201d nie obc\u0105 mu misj\u0105 rozpoznania okolicy pod k\u0105tem obecno\u015bci wojska, a tak\u017ce cywil\u00f3w, kt\u00f3rych by uznawa\u0142 za podejrzanych. \u201eDaleki\u201d wsiad\u0142 na rower i w spacerowym tempie uda\u0142 si\u0119 w kierunku wsi Zbere\u017ce. Pod jakim\u015b pretekstem zajecha\u0142 na podw\u00f3rze znajomych, a stamt\u0105d dotar\u0142 do Stulna i pos\u0142uguj\u0105c si\u0119 podobnym pretekstem ustali\u0142 ponad wszelk\u0105 w\u0105tpliwo\u015b\u0107, \u017ce dooko\u0142a panuje spok\u00f3j. Nigdzie wojska, samochod\u00f3w, obcych ludzi. Zawr\u00f3ci\u0142 do domu. Z drogi zbereskiej zjecha\u0142 na poln\u0105 drog\u0119 wiod\u0105c\u0105 do jego kolonii. By\u0142 ju\u017c p\u00f3\u017any wiecz\u00f3r. Tu zsiad\u0142 z roweru i szed\u0142 pieszo. I w\u0142a\u015bnie wtedy, na odcinku kilkuset metr\u00f3w dziel\u0105cych trakt zbereski od jego zabudowa\u0144, raz i drugi odni\u00f3s\u0142 wra\u017cenie, \u017ce las chwilami jakby \u017cy\u0142. Tam zaszele\u015bci\u0142 li\u015b\u0107, gdzie indziej trzasn\u0119\u0142a ga\u0142\u0105zka. Ju\u017c w bliskim s\u0105siedztwie zabudowa\u0144 us\u0142ysza\u0142, czy raczej odni\u00f3s\u0142 wra\u017cenie, jakby kto\u015b po\u015bpiesznie si\u0119 oddala\u0142, czy tylko przemieszcza\u0142 w inne miejsce.<br \/>\n<a href=\"resources\/Zbereze0004mapa.jpg\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\"><img src=\"resources\/Zbereze0004mapa_200x200.jpg\" alt=\"\" border=\"0\" \/><\/a><a href=\"resources\/Zberezemapa.jpg\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\"><img src=\"resources\/Zberezemapa_200x200.jpg\" alt=\"\" border=\"0\" \/><\/a><br \/>\n<span style=\"font-size: small;\"><span style=\"font-style: italic;\">Fragment mapy Zbere\u017ca i okolic (WIG 1933 r.) z zaznaczonym czerwon\u0105 kropk\u0105 miejscem \u015bmierci ppor. &#8222;\u017belaznego&#8221;. Czerwony krzy\u017cyk wskazuje umiejscowienie gospodarstwa rodziny Kaszczuk\u00f3w.<\/span><span style=\"font-weight: bold; color: #ff0000;\"> [kliknij w miniaturk\u0119 mapy]<\/span><span style=\"font-style: italic;\">.<\/span><\/span><\/p>\n<p>To go ostatecznie zaniepokoi\u0142o. Jako cz\u0142owiek lasu, od dziecka znaj\u0105cy jego tajemn\u0105 mow\u0119, tych dozna\u0144 czy wyra\u017anych sygna\u0142\u00f3w nie m\u00f3g\u0142 zlekcewa\u017cy\u0107. Gdy na podw\u00f3rzu natkn\u0105\u0142 si\u0119 na pe\u0142ni\u0105cego wart\u0119 Stanis\u0142awa Torbicza \u201eKazika\u201d, szeptem poinformowa\u0142 go o swoich spostrze\u017ceniach. \u201eKazik\u201d po namy\u015ble uzna\u0142, \u017ce to pewnie jakie\u015b zwierze przemkn\u0119\u0142o obok drogi. \u201eDaleki\u201d da\u0142 si\u0119 przekona\u0107. Tu, w tej g\u0142uszy, dzikie zwierz\u0119ta znacznie cz\u0119\u015bciej ni\u017c ludzie przemierza\u0142y le\u015bne \u015bcie\u017cki.<\/p>\n<p>Przed p\u00f3\u0142noc\u0105 czterej lokatorzy stodo\u0142y zeszli si\u0119 w g\u0142\u00f3wnej izbie domu. Od tego momentu wart\u0119 przejmowali trzej znacznie lepsi stra\u017cnicy ni\u017c ludzie. By\u0142y nimi trzy psy Kaszczuk\u00f3w. Domownicy potrafili z \u0142atwo\u015bci\u0105 odr\u00f3\u017cni\u0107 ich naszczekiwanie. Inaczej ujada\u0142y na cz\u0142owieka, inaczej na dzikie zwierz\u0119ta, jeszcze inaczej na zab\u0142\u0105kanego psa.<br \/>\nTego pi\u0105tkowego wieczoru, ostatniego w \u017cyciu \u201e\u017belaznego\u201d, siedzieli do p\u00f3\u017ana w nocy. Rozmawiali o r\u00f3\u017cnych sprawach, jednak g\u0142\u00f3wnie o polityce, kt\u00f3ra by\u0142a sta\u0142ym tematem dyskusji. A w nich nieuniknione, nie ko\u0144cz\u0105ce si\u0119 spekulacje na temat szans rych\u0142ego &#8211; jak im si\u0119 wydawa\u0142o &#8211; konfliktu zbrojnego Zachodu z sowieck\u0105 Rosj\u0105. Od kilku lat trwa\u0142a zimna wojna, ale to by\u0142o dla nich za ma\u0142o. Oni czekali na gor\u0105c\u0105, prawdziw\u0105 wojn\u0119, jak np. w Korei. <span style=\"font-style: italic;\">\u201eZacz\u0119\u0142o si\u0119 w Korei, teraz p\u00f3jdzie po kolei\u201d<\/span> &#8211; przypomnia\u0142 kt\u00f3ry\u015b oklepane has\u0142o, to pod\u015bwiadome pragnienie wi\u0119kszo\u015bci spo\u0142ecze\u0144stwa, a ju\u017c szczeg\u00f3lnie takich jak oni, zaszczutych i bezustannie \u015bciganych, ostatnich \u017co\u0142nierzy niepodleg\u0142ej Rzeczypospolitej.<br \/>\nBy\u0142a druga po p\u00f3\u0142nocy, kiedy zacz\u0119li zbiera\u0107 si\u0119 do stodo\u0142y. \u201e\u017belazny\u201d poinformowa\u0142 \u201eDalekiego\u201d, \u017ce zatrzymaj\u0105 si\u0119 jeszcze przez nast\u0119pny dzie\u0144 i je\u017celi paczka jutro r\u00f3wnie\u017c nie nadejdzie, to oni wieczorem odejd\u0105, a przesy\u0142k\u0119, je\u015bli pojawi si\u0119 w dniach nast\u0119pnych, \u201eDaleki\u201d ma przechowa\u0107 u siebie do czasu ich powrotu. Z tym si\u0119 rozeszli.<br \/>\n<img src=\"resources\/Zbereze0012.jpg\" alt=\"\" border=\"0\" \/><br \/>\n<span style=\"font-size: small;\"><span style=\"font-style: italic;\">Legitymacja WiN Stanis\u0142awa Kaszczuka ps. &#8222;Daleki&#8221;. <\/span><\/span><\/p>\n<p>Rodzice \u201eDalekiego\u201d po\u0142o\u017cyli si\u0119 spa\u0107 wczesnym wieczorem, on za\u015b grubo po p\u00f3\u0142nocy, jednak to on by\u0142 pierwszym, kt\u00f3rego zbudzi\u0142o natr\u0119tne szczekanie ps\u00f3w. By\u0142o inne ni\u017c zwykle.<br \/>\n\u201eDaleki\u201d wsta\u0142, ubra\u0142 si\u0119, wci\u0105gn\u0105\u0142 buty i stan\u0105\u0142 w drzwiach sieni. Zd\u0105\u017cy\u0142 jeszcze us\u0142ysze\u0107 od ojca, r\u00f3wnie\u017c ju\u017c przebudzonego: <span style=\"font-style: italic;\">\u201eWyjd\u0119 i ja, tylko si\u0119 ogarn\u0119\u201d<\/span>. By\u0142y to ostatnie s\u0142owa, jakie Stanis\u0142aw Kaszczuk mia\u0142 us\u0142ysze\u0107 od swego ojca.<br \/>\nNadchodzi\u0142 sobotni \u015bwit, 6 pa\u017adziernika 1951 r. \u201eDaleki\u201d posta\u0142 jaki\u015b czas. Chcia\u0142 jeszcze rozpozna\u0107 kierunek, z kt\u00f3rego nadci\u0105gaj\u0105 nies\u0142yszalne dla\u0144 odg\u0142osy, kt\u00f3re tak zirytowa\u0142y psy. Nie m\u00f3g\u0142 wiedzie\u0107, \u017ce ju\u017c w nocy Grupa Operacyjna \u201eW\u201d w sk\u0142adzie 2 batalion\u00f3w KBW, wzmocniona funkcjonariuszami WUBP z Lublina i PUBP z W\u0142odawy, licz\u0105ca ok. 700-800 os\u00f3b, zamkn\u0119\u0142a pier\u015bcie\u0144 okr\u0105\u017cenia wok\u00f3\u0142 ich zabudowa\u0144 dwoma szczelnymi kordonami ob\u0142awy.<br \/>\nMimo, \u017ce psy by\u0142y uwi\u0105zane w trzech r\u00f3\u017cnych miejscach podw\u00f3rza, jednak ujada\u0142y jakby w jednym kierunku \u2013 w stron\u0119 krzak\u00f3w rozci\u0105gaj\u0105cych si\u0119 od zachodu, za zabudowaniami. Teraz ju\u017c postanowi\u0142 nie zwleka\u0107. Wyszed\u0142 z mroku sieni i szybkim krokiem skierowa\u0142 si\u0119 ku stodole. Na \u015brodku podw\u00f3rza przystan\u0105\u0142. I wtedy ju\u017c wyra\u017anie rozpozna\u0142, cho\u0107 wzrok jeszcze z pewnym trudem przebija\u0142 si\u0119 przez szar\u00f3wk\u0119 \u015bwitu, na wzg\u00f3rzu z ty\u0142u, a tak\u017ce z lewej i prawej strony gospodarstwa, zarysy czapek wojskowych, a w dw\u00f3ch miejscach stanowiska broni maszynowej.<br \/>\nDopad\u0142 do stodo\u0142y, zatelepa\u0142 prowizoryczn\u0105 konstrukcj\u0105 ze snopk\u00f3w. Powiedzia\u0142 przenikliwym szeptem:<br \/>\n<span style=\"font-style: italic;\">&#8211; \u201eKomendancie! To ja! Jeste\u015bmy ze wszystkich stron okr\u0105\u017ceni! Wojsko! Uciekajcie!\u201d<\/span><br \/>\nW \u015brodku zaszele\u015bci\u0142o. Z pos\u0142ania raptownie podrywa\u0142o si\u0119 do pozycji siedz\u0105cej czterech ludzi. A wi\u0119c do tej chwili spali. \u201eDaleki\u201d dalej meldowa\u0142 przej\u0119tym g\u0142osem:<br \/>\n<span style=\"font-style: italic;\">&#8211; \u201eObstawiona jest ca\u0142a zachodnia strona. Nic nie wiem, jak jest od strony bu\u017cyska!\u201d<\/span> <span style=\"font-size: small;\">[Bu\u017cysko to pradawne koryto rzeki Bug, p\u0142aska nizina i \u0142\u0105ki poro\u015bni\u0119te krzakami].<\/span><\/p>\n<p>Wci\u0105gali buty w zupe\u0142nym milczeniu. Zmagaj\u0105c si\u0119 z resztkami snu, ubierali si\u0119 i chwytali za bro\u0144 z wypr\u00f3bowan\u0105 wpraw\u0105, bezwiednie, b\u0142yskawicznie. Pierwszy wypad\u0142 na klepisko \u201e\u017belazny\u201d, za nim wyskakiwali nast\u0119pni. Da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 suchy trzask odci\u0105ganych zamk\u00f3w. Byli gotowi do walki. Ale przeciwnik na razie milcza\u0142, jakby go wcale nie by\u0142o.<br \/>\nPpor. \u201e\u017belazny\u201d zakomenderowa\u0142:<br \/>\n&#8211; <span style=\"font-style: italic;\">\u201eKazik\u201d i \u201eDaleki\u201d &#8211; do schowka po bro\u0144! Potem za nami! Wycofujemy si\u0119 na Zbere\u017ce!\u201d.<\/span><br \/>\nRozdzielili si\u0119. Edward Taraszkiewicz \u201e\u017belazny\u201d, J\u00f3zef Doma\u0144ski \u201e\u0141ukasz\u201d i Stanis\u0142aw Marciniak \u201eNiewinny\u201d skierowali si\u0119 w zapowiedzianym kierunku, w akompaniamencie w\u015bciek\u0142ego ujadania ps\u00f3w, poruszonych dodatkowo samym ich po\u015bpiechem. \u201eKazik\u201d i \u201eDaleki\u201d ruszyli w przeciwnym, po bro\u0144 do schowka, kt\u00f3ry znajdowa\u0142 si\u0119 w odleg\u0142o\u015bci oko\u0142o 100 metr\u00f3w od zabudowa\u0144. Bro\u0144 znajdowa\u0142a si\u0119 w wielkokalibrowej \u0142usce artyleryjskiej oraz w metalowej skrzynce. By\u0142 tam jeden MP, \u201epi\u0119tnastka\u201d, \u201esi\u00f3demka\u201d, TT, dwie sztuki parabellum, amunicja, trotyl, sp\u0142onki, kilkadziesi\u0105t metr\u00f3w lontu, kilka granat\u00f3w. Wszystko to by\u0142o ukryte w lesie. Tam w\u0142a\u015bnie obaj z \u201eKazikiem\u201d pr\u00f3bowali dosta\u0107 si\u0119 na polecenie komendanta. Po przej\u015bciu kilkudziesi\u0119ciu krok\u00f3w uznali jednak, \u017ce jest to ju\u017c niemo\u017cliwe. Z przeciwka, nie \u015bpiesz\u0105c si\u0119 i ju\u017c specjalnie nic maskuj\u0105c, czo\u0142g<br \/>\nali si\u0119 ku nim \u017co\u0142nierze ob\u0142awy. Po chwili wahania \u201eKazik\u201d bez s\u0142owa odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i pobieg\u0142 \u015bladem dow\u00f3dcy oraz pozosta\u0142ych koleg\u00f3w.<\/p>\n<p>\u201eDaleki\u201d wr\u00f3ci\u0142 do mieszkania. Zasta\u0142 tam matk\u0119 bezg\u0142o\u015bnie powtarzaj\u0105c\u0105 s\u0142owa modlitwy. Raz po raz bezradnie spogl\u0105da\u0142a to w okno, to zn\u00f3w na syna. Wreszcie, chyba tylko po to, aby da\u0107 zaj\u0119cie d\u0142oniom, stan\u0119\u0142a przy kuchni. Niemal w tej samej chwili zatrajkota\u0142a seria z karabinu maszynowego i rozleg\u0142 si\u0119 brz\u0119k t\u0142uczonego szk\u0142a. Brz\u0119k szyby, strza\u0142 i st\u0142umiony j\u0119k matki zla\u0142y si\u0119 w jedno. Zachwia\u0142a si\u0119 i upad\u0142a. Doskoczyli do matki z siostr\u0105 Leokadi\u0105. \u201eDaleki\u201d dostrzeg\u0142 plam\u0119 krwi na jej brzuchu. Plama powi\u0119ksza\u0142a si\u0119. Po\u0142o\u017cyli j\u0105 na \u0142\u00f3\u017cku. \u201eDaleki\u201d wybieg\u0142 na podw\u00f3rze. Nie zwa\u017caj\u0105c na \u015bwistaj\u0105ce kule, zacz\u0105\u0142 wzywa\u0107 pomocy. Za chwil\u0119 wr\u00f3ci\u0142 do mieszkania, rzuci\u0142 okiem na j\u0119cz\u0105c\u0105 matk\u0119 i zn\u00f3w wybieg\u0142, ponownie wo\u0142aj\u0105c o pomoc. Z drugiego ko\u0144ca zabudowa\u0144 dosz\u0142y go zn\u00f3w strza\u0142y. Pojedyncze, zaledwie kilka. Chwil\u0119 potem dostrzeg\u0142 sylwetk\u0119 ojca. Le\u017ca\u0142 nieruchomo w pobli\u017cu kieratu. Jak obecnie wspomina Stanis\u0142aw Kaszczuk, ojciec zosta\u0142 trafiony strza\u0142em w g\u0142ow\u0119, najprawdopodobniej przez snajpera.<\/p>\n<p>Naraz us\u0142ysza\u0142 kr\u00f3tk\u0105, gwa\u0142town\u0105, dalek\u0105 palb\u0119 broni automatycznej. Dochodzi\u0142a z przeciwnej strony, od bu\u017cyska. Kr\u00f3tko, gwa\u0142townie, g\u0119sto. I zn\u00f3w cisza&#8230; Czeka\u0142&#8230; Dot\u0105d, a\u017c podw\u00f3rze zaroi\u0142o si\u0119 od \u017co\u0142nierzy KBW. Za chwil\u0119 sta\u0142 z r\u0119kami nad g\u0142ow\u0105. St\u0105d popchni\u0119to go ku zaro\u015blom. Szli mo\u017ce dwie\u015bcie metr\u00f3w, ku temu niewielkiemu pag\u00f3rkowi, gdzie przed niespe\u0142na kwadransem po raz pierwszy dostrzeg\u0142 zarysy sylwetek \u017co\u0142nierzy i stanowiska broni maszynowej. Tak dotarli do Willysa stoj\u0105cego na \u015bcie\u017cce. \u201eDaleki\u201d zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 zdziwi\u0107, jakim to sposobem Willys zdo\u0142a\u0142 podjecha\u0107 w nocy blisko zabudowa\u0144 tak bezszelestnie i nie wzbudzi\u0107 alarmu, cho\u0107by ps\u00f3w. Mo\u017cliwe, \u017ce na ostatnim odcinku samoch\u00f3d by\u0142 pchany przez \u017co\u0142nierzy.<br \/>\nJaki\u015b cywil wypr\u0119\u017cy\u0142 si\u0119 przed oficerem w stopniu majora:<br \/>\n<span style=\"font-style: italic;\">&#8211; \u201eMamy meliniarza, towarzyszu majorze! To ten\u201d <\/span>&#8211; opu\u015bci\u0142 d\u0142o\u0144 i wskaza\u0142 na \u201eDalekiego\u201d.<br \/>\nMajor post\u0105pi\u0142 kilka krok\u00f3w. Jedn\u0105 d\u0142oni\u0105 chwyci\u0142 go za klapy, drug\u0105 zamierzy\u0142 si\u0119 i uderzy\u0142 raz i drugi kolb\u0105 automatu. W g\u0142ow\u0119, w twarz.<br \/>\n<span style=\"font-style: italic;\">&#8211; \u201eIlu was by\u0142o? M\u00f3w bo strzelam!\u201d<\/span>.<br \/>\nOszo\u0142omiony ciosami \u017celaza \u201eDaleki\u201d nie zd\u0105\u017cy\u0142 zebra\u0107 my\u015bli. Biegn\u0105cy \u017co\u0142nierz przekaza\u0142 co\u015b stoj\u0105cemu z boku cywilowi. Ten skwapliwie odwo\u0142a\u0142 majora. \u201eDaleki\u201d widzia\u0142, jak major po s\u0142owach tamtego p\u0119dzi do samochodu, wskakuje na siedzenie obok kierowcy, a ten rusza przed siebie na maksymalnych obrotach.<br \/>\nWr\u00f3cili po godzinie. Major mia\u0142 min\u0119 tryumfuj\u0105c\u0105. Na widok \u201eDalekiego\u201d przybra\u0142 poprzedni\u0105 nieprzejednan\u0105 min\u0119 i postaw\u0119.<br \/>\n&#8211; <span style=\"font-style: italic;\">\u201eBandyto! Zastrzel\u0119! M\u00f3w! M\u00f3w ilu by\u0142o?!\u201d<\/span><br \/>\n&#8211; <span style=\"font-style: italic;\">\u201eCzterech\u201d<\/span> &#8211; \u201eDaleki\u201d wyzna\u0142 bezwiednie i zgodnie z prawd\u0105.<br \/>\nNa rozkaz majora popchn\u0119li go ku Willysowi. Spojrza\u0142 ponad drzwiczkami do wn\u0119trza. I zmartwia\u0142. Rozpoznawa\u0142 tam kolejno, le\u017c\u0105ce w nie\u0142adzie: raport\u00f3wk\u0119 \u201e\u017belaznego\u201d, jego MP, dwa pistolety Walter, automat PPS &#8211; w\u0142asno\u015b\u0107 \u201e\u0141ukasza\u201d i zn\u00f3w automat MP ze znanym mu sk\u00f3rzanym paskiem, ponad wszelk\u0105 w\u0105tpliwo\u015b\u0107 bro\u0144 \u201eKazika\u201d.<br \/>\n&#8211; <span style=\"font-style: italic;\">\u201eSiadaj\u201d<\/span> &#8211; major rzuci\u0142 gniewnie. A do kierowcy: <span style=\"font-style: italic;\">\u201ePojedziemy do W\u0142odawy. Szybko, szybko!\u201d<\/span> &#8211; ponagla\u0142 swoich podkomendnych.<br \/>\n<img src=\"resources\/Zbereze0037Kaszczuk.jpg\" alt=\"\" border=\"0\" \/><br \/>\n<span style=\"font-style: italic; font-size: small;\">Jeden z ostatnich \u015bwiadk\u00f3w tragicznych wydarze\u0144 w Zbere\u017cu, w dniu 6 X 1951 r., wsp\u00f3\u0142pracownik oddzia\u0142u ppor. &#8222;\u017belaznego&#8221;, Stanis\u0142aw Kaszczuk ps. &#8222;Daleki&#8221;.<br \/>\n<\/span><br \/>\nRuszyli natychmiast. Pasa\u017cerami byli teraz: major, \u201eDaleki\u201d, dw\u00f3ch ubek\u00f3w z obstawy oraz kierowca. Po ponad kwadransie szale\u0144czej jazdy, \u201eDaleki\u201d ujrza\u0142 przedmie\u015bcia W\u0142odawy.<br \/>\nNie zatrzymuj\u0105c si\u0119 nigdzie, z impetem zajechali przed siedzib\u0119 PUBP. W r\u00f3wnie ekspresowym tempie znalaz\u0142 si\u0119 w \u015brodku i natychmiast, z marszu, rozpocz\u0119\u0142o si\u0119 przes\u0142uchanie. Major p\u00f3\u0142g\u0142osem wydawa\u0142 kr\u00f3tkie instrukcje, g\u0142owy ubek\u00f3w odbieraj\u0105cych polecenia potakiwa\u0142y ka\u017cdemu s\u0142owu, a \u201eDaleki\u201d jeszcze nie wiedzia\u0142, \u017ce ma przed sob\u0105 s\u0142ynnego majora Jan Wo\u0142kowa, dowodz\u0105cego Grup\u0105 Operacyjn\u0105 \u201eW\u0142odawa\u201d, naczelnika wydzia\u0142u III WUBP w Lublinie.<br \/>\nNie wiedzia\u0142 r\u00f3wnie\u017c, co dzia\u0142o si\u0119 z tamtymi. Zw\u0142aszcza tego, \u017ce \u201eNiewinny\u201d zosta\u0142 w tyle i pr\u00f3bowa\u0142 zaszy\u0107 si\u0119 w krzakach.<br \/>\n<span style=\"font-style: italic;\">\u201eNie wiedzia\u0142em, \u017ce oni jeszcze nie maj\u0105 Marciniaka<\/span>\u201d &#8211; \u201eDaleki\u201d t\u0142umaczy si\u0119 zgn\u0119bionym g\u0142osem, wracaj\u0105c pami\u0119ci\u0105 do dramatu sprzed kilkudziesi\u0119ciu lat.<br \/>\n<span style=\"font-style: italic;\">\u201eAle, czy gdybym powiedzia\u0142, \u017ce by\u0142o tylko trzech, czy to by ocali\u0142o Marciniaka? Przecie\u017c ju\u017c mieli w r\u0119kach rannego \u201e\u0141ukasza\u201d, a ten na pewno ju\u017c powiedzia\u0142, ilu ich by\u0142o\u201d.<\/span><\/p>\n<p>Poddano go natychmiastowemu przes\u0142uchaniu z nadzwyczajn\u0105 brutalno\u015bci\u0105. Jego oprawcy chcieli wykaza\u0107 si\u0119 przed majorem Wo\u0142kowem maksymaln\u0105 operatywno\u015bci\u0105. W PUBP zn\u0119cali si\u0119 nad nim Emil Kozek oraz Marian J\u0119czmionka, nowe nabytki w\u0142odawskiej bezpieki. Jak wspomina \u201eDaleki\u201d, zostali oni skierowani do W\u0142odawy w ramach czystki, jakiej Wo\u0142kow dokona\u0142 we w\u0142odawskim UB po \u015bmierci Ludwika Czuga\u0142y. Podejrzewaj\u0105c, i\u017c \u201e\u017belazny\u201d posiada w PUBP dobrze ukrytych informator\u00f3w, czego precedensem w latach 1946-1947 by\u0142 Feliks Matejczuk, wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105cy z oddzia\u0142em Leona Taraszkiewicza \u201eJastrz\u0119bia\u201d (skazany za to na 10 lat wi\u0119zienia), Wo\u0142kow rozpocz\u0105\u0142 przygotowania do generalnej rozprawy z \u201e\u017belaznym\u201d w\u0142a\u015bnie od czystki w PUBP. Przybyli nowi funkcjonariusze, nie zwi\u0105zani z tym terenem s\u0142u\u017cbowo, albo co gorsza, rodzinnie.<br \/>\n<span style=\"font-style: italic;\">\u201eTe trzy doby przes\u0142ucha\u0144<\/span> &#8211; powie \u201eDaleki\u201d po latach &#8211; <span style=\"font-style: italic;\">to w\u0142a\u015bnie robota Emila Kozeka i Mariana J\u0119czmionki. Po przewiezieniu mnie do Lublina, przej\u0105\u0142 mnie tam z ich r\u0105k Marian Angielski. Jak si\u0119 przedtem nazywa\u0142, tego nie wiem. I tylko to jego nazwisko mia\u0142o cechy ludzkie. Wszystko inne by\u0142o w nim zwierz\u0119ce, pe\u0142ne nienawi\u015bci&#8230;\u201d.<\/span><br \/>\n<a href=\"resources\/Tablica_w_Zberezu.jpg\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\"><img src=\"resources\/Tablica_w_Zberezu_300x300.jpg\" alt=\"\" border=\"0\" \/><\/a><br \/>\n<span style=\"font-size: small;\"><span style=\"font-style: italic;\">Tablica pami\u0105tkowa na wschodniej \u015bcianie kapliczki w Zbere\u017cu, po\u015bwi\u0119cona poleg\u0142ym i pomordowanym cz\u0142onkom Zgrupowania WiN Obwodu W\u0142odawa. <\/span><span style=\"font-weight: bold; color: #ff0000;\">[kliknij w miniatur\u0119].<\/span><\/span><\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/www.podziemiezbrojne.pl\/?p=821\"><span style=\"font-size: small;\"><span style=\"font-weight: bold;\"><span style=\"color: #ff6600;\">Ostatnia walka ppor. &#8222;\u017belaznego&#8221; &#8211; cz\u0119\u015b\u0107 5&gt;<\/span><\/span><\/span><\/a><\/p>\n<div style=\"text-align: left;\"><\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nast\u0119pne dwa dni &#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[7],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/820"}],"collection":[{"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=820"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/820\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1927,"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/820\/revisions\/1927"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=820"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=820"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wcagowy.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=820"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}