Zbigniew Herbert


Mjr Antoni Żubryd "Zuch"
jednego z największych antykomunistycznych oddziałów partyzanckich
działających na terenie ówczesnego województwa rzeszowskiego,
operującego w powiatach sanockim, brzozowskim i krośnieńskim w latach
1945-1946. Wraz z Żubrydem śmierć poniosła również jego żona Janina, będąca w ósmym miesiącu ciąży.
Oddział
„Żubryda” został ostatecznie rozbity przez pracowników Informacji
Wojskowej z 8 Dywizji Piechoty, którzy wprowadzili do oddziału własnych
ludzi. Dzięki nim 23 czerwca 1946 roku grupa ppor. Kazimierza Kocyłowskiego
(dowódca ochrony oddziału Żubryda) została otoczony przez 32. Pułk
Piechoty w rejonie Niebieszczan; do niewoli dostało się wówczas 21
partyzantów. Wcześniej, trzech schwytanych „żubrydowców” zostało na
przełomie maja i czerwca powieszonych w publicznych egzekucjach: dwóch
na stadionie piłkarskim „Wierchy” (Władysław Skwarc, Władysław Kudlik), a trzeci na rynku (Henryk Książek).
29
września 1946 roku Żubrydowi wraz z resztą oddziału udało się jeszcze
rozbić grupę operacyjną wojska, MO i UB z Sanoka – partyzanci ujęli i
rozstrzelali kilku milicjantów oraz aktywistę PPR biorącego udział w
obławie, jednak od tego czasu inicjatywę strategiczną na polu walki
przejęły komunistyczne siły bezpieczeństwa. W tych okolicznościach
Żubryd, zdając sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, postanowił wraz z
żoną Janiną przedrzeć się do Austrii.

Janina Żubryd z d. Praczyńska ps. „Janek”
O zmierzchu 24 października 1946 roku Żubrydowie przybyli do Malinówki. Był wraz z nimi towarzysz broni Jerzy Vaulin ps. „Mar”.
Vaulin, były żołnierz AK, kilka miesięcy wcześniej zwerbowany przez UB
jako tajny współpracownik „Mewa” i skierowany do oddziału Żubryda.
Major
Żubryd pozostawił małżonkę i wraz z Vaulinem poszli sprawdzić dalszą
trasę przemarszu. Kiedy obaj weszli do lasu Vaulin niepostrzeżenie wyjął
z kabury swojego browninga – kal. 7,65 mm i strzałem w tył głowy zabił
Antoniego Żubryda. Chwilę potem podstępem zwabił w to samo miejsce
będącą w ósmym miesiącu ciąży Janinę Żubryd i ją również zamordował.
Następnego dnia UB zabrała ciała małżeństwa Żubrydów. Nigdy nie
odnaleziono miejsca ich pochówku.
Mjr
Antoni Żubryd "Zuch" – pośmiertne zdjęcie wykonane przez
UB.

Zdjęcie
wykonane przez UB. Ciała mjr. Antoniego Żubryda
"Zucha" i jego żony Janiny, zastrzelonych przez agenta UB Jerzego
Vaulina 24 X 1946 r.
GLORIA VICTIS !

Antoni Żubryd
Antoni Żubryd
urodził się 4 września 1918 roku w rodzinie robotniczej w Sanoku jako
syn Michała i Anny z d. Wołoszyn. W Sanoku ukończył Szkołę Męską nr 2
im. Króla Władysława Jagiełły. W 1933 r. rozpoczął naukę w Szkole
Podoficerów Piechoty dla Małoletnich Nr 2 w Śremie, którą ukończył w
1936 r., otrzymując przydział wojskowy do 40. Pułku Piechoty „Dzieci
Lwowskich”. Do 1939 r. dosłużył się stopnia sierżanta zawodowego. W
czasie wojny aresztowany przez Sowietów na granicznym Sanie, zgodził się
na współpracę z wywiadem sowieckim. Później aresztowany przez gestapo,
skazany na karę śmierci, zbiegł z miejsca egzekucji i powrócił do
Sanoka, gdzie ukrywał się aż do lata 1944 r., gdy po wejściu Sowietów
został zatrudniony w sanockim Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa
Publicznego na stanowisku oficera śledczego. Zajmował się głównie
volksdeutschami, konfidentami gestapo i członkami UPA. Będąc
funkcjonariuszem UB, utrzymywał też kontakty z ukrywającymi się
członkami podziemia antykomunistycznego.
Budynek byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Sanoku.
Zagrożony
dekonspiracją 8 czerwca 1945 r. zdezerterował z sanockiego PUBP i
skontaktował się ze znanymi sobie, ukrywającymi się członkami AK.
Pierwszą akcją, jaką wykonał już po "drugiej stronie barykady", była
likwidacja szefa sanockiego PUBP, Tadeusza Sieradzkiego. Stało się to 15
czerwca 1945 r.
Wykorzystując swoje wojskowe wykształcenie oraz
posiadane zdolności przywódcze, wkrótce podporządkował sobie drobne
grupy zbrojne działające w terenie, tworząc duży oddział zbrojny. W
skład oddziału weszły grupy Edmunda Sawczyna "Mundka", Mariana Skiby
"Ryszarda" i Stanisława Kossakowskiego "Ułana" – dezertera z KW MO w
Rzeszowie. Oddział ten stworzony był również z inspiracji działającego w
konspiracji Stronnictwa Narodowego. Na jednym z jego zebrań, w
obecności przedstawiciela SN z Krakowa, prezes Zarządu Powiatowego SN w
Sanoku Tadeusz Wojtowicz "Wilk" przyjął od dowódców poszczególnych grup
partyzanckich przysięgę. Dowódcą nowo powstałego oddziału został
Stanisław Surowiak "Ursus" (związany z NOW), a jego zastępcą Żubryd,
który faktycznie dowodził oddziałem, ponieważ Surowiak nie cieszył się
zaufaniem ze względu na swoje niejasne kontakty z UB.
W połowie
listopada 1945 r. na leśnej polanie między miejscowościami Raczkowa i
Końskie odbyła się odprawa wszystkich dowódców grup partyzanckich i ich
zastępców podległych Żubrydowi. Odprawę prowadził NN oficer w stopniu
kapitana, który przyjechał z Krakowa. W odprawie oprócz Żubryda brali
udział: Mieczysław Kocyłowski "Czarny", Kazimierz Kocyłowski "Wichura", Marian Skiba "Ryszard", Edmund Sawczyn "Mundek", Władysław Stefkowski "Rura",
NN "Marynarz", NN "Józek", Stanisław Kossakowski "Ułan", NN "Dąb". Na
tej odprawie oddział przyjął nazwę Samodzielny Batalion Operacyjny
Narodowych Sił Zbrojnych. Dowódcą został Żubryd, awansowany do stopnia
kapitana, a jego zastępcą mianowano Mieczysława Kocyłowskiego
"Czarnego", awansując go do stopnia podporucznika.
Wszystkie grupy
podległe Antoniemu Żubrydowi stały się kompaniami batalionu. Dowódcami
kompanii zostali: Kossakowski, Sawczyn i Skiba. Osobną grupą, składającą
się z kilku zaufanych partyzantów, którzy stanowili jednocześnie
ochronę Żubryda, dowodził on sam. Łączność między poszczególnymi
kompaniami zapewniała doskonale zorganizowana sieć łączników.
Poszczególne kompanie batalionu miały dość dużą swobodę działania i
decyzje o przeprowadzeniu akcji były podejmowane samodzielnie przez ich
dowódców, w zależności od sytuacji.
Ppor. Mieczysław Kocyłowski "Czarny", zastępca Żybryda.
Z
powyższego, oraz z relacji samych "żubrydowców", jasno wynika, że
oddział Antoniego Żubryda najprawdopodobniej został podporządkowany NSZ.
Niestety, jak dotychczas, nie natrafiono na żadne inne dokumenty, które
mogłyby to potwierdzić. Być może wynika to z tego, że, jak pisze Leszek
Żebrowski we wstępie do III t. "NSZ – dokumenty, struktury,
personalia": w okresie między lipcem a listopadem 1945 r. NSZ-ONR zostały rozbite aresztowaniami, a dowództwo zostało zdezorganizowane […]
natomiast istniejące oddziały partyzanckie posługujące się nazwą NSZ, w
znacznej mierze podlegały już NZW lub działały samodzielnie bez
łączności z dowództwem NSZ-ONR i właśnie do tych ostatnich, jak
wszystko na to wskazuje, mógł należeć Samodzielny Batalion Operacyjny
NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda. Niewątpliwie oddział Żubryda
wpisywał się w nurt narodowego podziemia zbrojnego. Aresztowani
członkowie oddziału wymieniali następujące cele, o które walczyli:
- Ażeby nie było w Polsce komunistów i wyniszczyć członków partii PPR.
- Walczyć za Polskę demokratyczną, a nie żydowską i komunistyczną.
- Walczyć za Polskę katolicką.
- Walczyć z Bezpieczeństwem, bo tam są sami komuniści.
- Walczyć o granice do roku 1939, za Lwów i Wilno.
Szacunkowo
liczebność oddziału można określić na 120-150 partyzantów. Miał on duże
wsparcie wśród miejscowej ludności, ponieważ bronił polskie wioski
przed napadami bojówek UPA. Oddział zwalczał przede wszystkim
funkcjonariuszy UB, likwidował gorliwych działaczy PPR oraz konfidentów
UB. Natomiast, wbrew temu, co przez lata twierdzono, między żołnierzami
"ludowego" Wojska Polskiego a "żubrydowcami" często dochodziło do
współpracy. Z wojska docierała do oddziału amunicja, w wojskowej
rusznikarni remontowano partyzancką broń, a oficerowie z 34. Pułku
Piechoty, który stacjonował w Sanoku, wielokrotnie spotykali się
towarzysko z "żubrydowcami". Doszło nawet do tego, że partyzanci
pomagali wojsku wysiedlać Morochów w kwietniu 1946 r.
Janina Żubryd z d.
Praczyńska, żona Antoniego Żubryda. Po zwolnieniu z aresztu UB stale
przebywała w oddziale męża. Zastrzelona wraz z mjr. Żubrydem przez
agenta UB Jerzego Vaulina 24 października 1946 w okolicach wsi Malinówka.
Najbardziej spektakularną akcję przeprowadzono 16 grudnia 1945 r., kiedy cały batalion pod dowództwem Żubryda zajął na przeszło pół dnia Korczynę,
obsadzając wszystkie ważniejsze urzędy. Z rąk "żubrydowców" zginęło
wielu funkcjonariuszy UB, a także dwóch wysokiej rangi oficerów
sowieckich służących w "ludowym" Wojsku Polskim: szef sztabu 8. Dywizji
Piechoty ppłk Teodor Rajewski oraz zastępca szefa wydziału wydziału
polityczno-wychowawczego wspomnianej dywizji, "enkawudzista", kpt.
Abraham Preminger.
Rozbicie
oddziału Żubryda stało się jednym z głównych zadań dla funkcjonariuszy
miejscowej "bezpieki". Starano się też zastraszyć miejscową ludność
poprzez zorganizowanie publicznych egzekucji ujętych partyzantów
Żubryda. 24 maja 1946 r. na stadionie miejskim w Sanoku, w obecności
młodzieży szkolnej, powieszono Władysława Kudlika i Władysława Skwarca, a 4 czerwca na sanockim rynku w ten sam sposób stracono chor. Henryka Książka.
Władysław
Skwarc "Krzew", żołnierz oddziału mjr. Żubryda. Powieszony wraz z
Władysławem Kudlikiem w publicznej egzekucji 24 maja 1946 r. na
stadionie miejskim w Sanoku.
się też wprowadzić trzech agentów Informacji Wojskowej, m.in. "Zucha" i
"Bystrego", którzy przyczynili się do śmierci czterech "żubrydowców" i
rozbicia oddziału. Jednak Żubryd z grupą ok. 30 ludzi działał dalej na
terenie pow. Brzozów i Krosno.

Urodzony
8 IX 1941 r. syn Janiny i Antoniego Żubrydów – Janusz, w wieku 4 lat
aresztowany przez UB; spędził ponad 6 miesięcy w rzeszowskim więzieniu. O
koszmarze zgotowanym dziecku przez komunistów czytaj więcej: Januszek Żubryd, lat 4 – najmłodszy więzień UB>
We
wrześniu 1946 r. w jego najbliższe otoczenie przeniknął agent UB Jerzy
Vaulin "Warszawiak". Vaulin był akowcem o pięknej konspiracyjnej karcie,
który dał się zwerbować UB i podjął się zlikwidowania Antoniego
Żubryda. Dokonał tego 24 października 1946 r. w lesie w pobliżu
Malinówki. Wraz z Żubrydem zginęła jego żona, Janina. Zamordowani
zostali strzałami w tył głowy. Vaulin do dziś uważa, że zamordowanie
Żubrydów było jego największym bojowym wyczynem. W 1999 r. sprawca
podwójnego morderstwa stanął przed sądem, jednak sprawa została
umorzona. Żołnierze Żubryda znajdowali się w kręgu zainteresowań UB, a
później SB aż do końca lat 80. i niewielu z nich dożyło czasów, kiedy
prawda o ich działalności powoli przestaje być "białą plamą" w naszej
najnowszej historii.
Pomnik w miejscu śmierci Antoniego i Janiny Żubrydów odsłonięty 28 X 2012 r. [zobacz relację i zdjęcia>]
Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda ps. "Zuch" czytaj:
- Mjr Antoni Żubryd „Zuch” (1918 – 1946) – część 1>
- Mjr Antoni Żubryd „Zuch” (1918 – 1946) – część 2>
- Sprawa zamordowania Majora Żubryda>
- Samodzielny Batalion Operacyjny NSZ "Zuch">
- Januszek Żubryd, lat 4 – najmłodszy więzień UB>
- Uroczyste odsłonięcie pomnika pamięci mjr. Antoniego Żubryda i jego żony Janiny, 28.10.2012 [youtube]>
- Tajna Historia Polski – Antoni Żubryd – postać kontrowersyjna [youtube]>
- Korczyna zajęta przez Żubryda>
- Odsłonięcie pomnika pamięci mjr. Antoniego Żubryda i jego żony Janiny>
- Mjr Żubryd – Żołnierz Wyklęty>
- List do syna [filmpolski.pl]>
- Mirek Kokoszkiewicz – "…lubię zabijać ludzi, ale to lubienie ulega przedawnieniu”>
- WARTO PRZECZYTAĆ…(1) – Andrzej Romaniak, Powstanie, działalność i likwidacja antykomunistycznego oddziału partyzanckiego NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda…>
- WARTO PRZECZYTAĆ…(12) – Waldemar Basak, Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie…>
- WARTO PRZECZYTAĆ…(19) – Grzegorz Motyka, W kręgu "Łun w Bieszczadach". Szkice z najnowszej historii polskich Bieszczad>
55. rocznica śmierci sierż. "Lalka"
Zbigniew Herbert


Józef Franczak "Lalek" (1918-1963)
Po wieloletnich poszukiwaniach, w styczniu 2015 r., śledczy z Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli czaszkę ostatniego
partyzanta podziemia niepodległościowego st. sierż. Józefa Franczaka ps. "Laluś", "Lalek" w zbiorach
Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. To efekt śledztwa prowadzonego przez lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Siostra
Józefa Franczaka – Celina Mazur i jego syn Marek Franczak przy grobowcu
"Lalka" na cmentarzu w Piaskach (fot. Mariusz Kamiński, 2008).
Przez
lata utrzymywała się wersja, że "Lalka" zadenuncjował sąsiad – Wacław
Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Tak myślała rodzina i
okoliczna ludność. To oskarżenie powielił i utrwalił na wiele lat Henryk
Pająk, m.in. w książce "Uskok kontra UB". Tymczasem obciążony został
niewinny człowiek!
Jak wynika z akt znajdujących się w IPN SB wydał
bezpiece TW "Michał" – Stanisław Mazur – stryjeczny brat Danuty Mazur
(narzeczonej "Lalka" i matki jego syna). Pozostawał poza podejrzeniami
właśnie dzięki opinii mieszkańców podlubelskich miejscowości, dla
których zdrajcą był Wacław Beć. Nie zmienił tego fakt, że 12 czerwca
1964 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Becia na 5 lat więzienia za
współpracę z "Lalkiem".
Z bezpieką Stanisław Mazur współpracował
jeszcze długo po śmierci "Lalka". Trwała ona od przełomu 1962/63 r. do
11 maja 1967 r. TW "Michał" przekazywał m.in. informacje o nastrojach
ludności wsi, w których wcześniej ukrywał się Franczak i rozpracowywał
jego najbliższych współpracowników. To prawdopodobnie na podstawie
donosów Mazura aresztowano i osądzono Wacława Becia. Za kapowanie dostał
w sumie 12.050 zł, z tego prawie połowę – ok. 5000 zł za ustalenie
miejsca pobytu "Lalka" w 1963 roku.
Odnowiony nagrobek sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" na cmentarzu w Piaskach.
1963…
to był niesamowity rok. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina
Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę
imperialistom – The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w
Polsce…? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew
Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman
Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i
wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na
odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w
Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka
bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew
Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.
No
i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie
podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były
AK-owiec. Ten ostatni polski partyzant z bronią w ręku przeciwstawiał
się komunistycznemu zniewoleniu dokładnie 24 lata.
Sierż. Józef Franczak "Laluś", "Lalek" był ostatnim partyzantem polskiego podziemia
niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia
Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan
Kozic Górnych. Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do
Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w
Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu
się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji
niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie
plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego
przez komunistów "ludowego" WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd
Polowy II Armii WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy
AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował.
Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.

Józef Franczak "Lalek"
powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w
obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu
uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech
funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów
zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka".
Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z
pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od
czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów
lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące
aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na
temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych
funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność
zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do
zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz
wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach
komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je
grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku
jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a
dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł
jedynie "Laluś". W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W
czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch.
Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego,
ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze
ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych.
Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB,
niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.

1947
rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor",
kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty
Waśkowicz "Strzała".
nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez
wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak
szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła
około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za
udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok
więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z
uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego
życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć,
że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat
więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z
jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że
za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego
więzienia.
W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w
najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi
wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia
powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia
1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania
swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża,
obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze
UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano
konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i
środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W
domach członków najbliższej rodziny "Lalusia" oraz jego najbliższych
współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach
sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w
których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w
oczekiwaniu na pojawienie się "Lalusia". Bezskutecznie.
Na
początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie
udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia
lub likwidacji "Lalusia". Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty
Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie "materiałów
kompromitujących" oficerom SB udało się go zwerbować jako tajnego
współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące
dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie
współpracownikami "Lalusia". Jako bliski krewny darzony był przez nich
zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z "Lalusiem". Przez
następne trzy miesiące SB przy pomocy TW "Michała" coraz bardziej
osaczała "Lalusia". 20 października 1963 roku agent wyposażony w
aparaturę podsłuchową spotkał się z Józefem Franczakiem. W okolicy oczekiwała
grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60
funkcjonariuszy ZOMO.
Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii
środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych
oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW "Michał"
przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu
się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym "Laluś"
został przywieziony na spotkanie.
21 października 1963 roku
zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35
funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych.
O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla –
zostały okrążone. "Laluś" zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował –
udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do
zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął
uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po
kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w
Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie
złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie.
Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce
pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy do
rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.

października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane
przez SB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.

Wykonane przez SB pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka ps. "Lalek". Jak widać, ciało jeszcze w całości…
11
maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru
Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek". 
Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".
21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.
17 marca 2008 r. Prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z
Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi
wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".
Józef Franczak
odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej
Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek
Franczak.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 24 marca 2015 r. o godz. 10.00
Mszą świętą w Archikatedrze Lubelskiej pod przewodnictwem ks. Adama
Lewandowskiego, proboszcza Parafii Archikatedralnej. Następnie kondukt
przejechał na cmentarz w Piaskach, gdzie pochowano doczesne szczątki
Józefa Franczaka "Lalusia". Oprawę uroczystości zapewniła wojskowa
asysta honorowa z Dowództwa Garnizonu Warszawa.


GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:
- Ostatni niezłomny – Józef Franczak ps. "Lalek">
- Sławomir Poleszak, OSTATNI. JÓZEF FRANCZAK „LALUŚ" (1918–1963)>
- Jarosław Szczęśniak, Józef Franczak "Lalek", "Laluś", "Guściowa" [prezydent.pl]>
- Odnaleziono czaszkę Józefa Franczaka "Lalka", ostatniego partyzanta niepodległościowego podziemia>
- Ostatni pogrzeb szczątków st. sierż. Józefa Franczaka "Lalka" – Lublin/Piaski, 26 marca 2015 r.>
- Pogrzeb Józefa Franczaka ps. "Laluś">
- Józef Franczak "Lalek" – ostatni z wyklętych [polskieradio.pl]>
- Kto zakapował "Lalka" – fragment najnowszej książki Tadeusza Płużańskiego "Oprawcy. Zbrodnie bez kary">
- Dopiero IPN odkrył zabójców mojego Taty… – rozmowa z Markiem Franczakiem, synem sierż. "Lalka">
- Posłowie uczcili ostatniego Żołnierza Wyklętego – Józefa Franczaka>
- "Historia bez patyny" – reportaż Mariusza Kamińskiego "Ostatni niezłomny">
- Żołnierz Niezłomny – Józef Franczak „Lalek”, ostatni partyzant podziemia niepodległościowego [e-civitas.pl]>
- Józef Franczak "Lalek" ostatni Niezłomny … poległ w 1963 roku [salon24.pl]>
- Ostatni "Żołnierz Wyklęty" [polskatimes.pl]>
- Mateusz Staroń, Ostatni "Wyklęty" – Józef Franczak "Lalek", "Laluś" [blog.surgepolonia.pl]>
- Józef Franczak [Wikipedia]>
- Odsłonięcie i poświęcenie pomnika Ostatniego Partyzanta RP>
- Fotorelacja
z uroczystości odsłonięcia i poświęcenia pomnika Ostatniego Partyzanta
RP – sierż. Józefa Franczaka ps. „Lalek" w Piaskach Lubelskich, 11 maja
2007 r.> - Śmierć kapitana „Uskoka”>
- Sławomir Poleszak, Ostatni niezłomni, Rzeczpospolita>
- Magdalena Bożko, "Laluś”, ostatni taki mężczyzna, Dziennik Wschodni>
- Adam Kruczek, "Laluś" wytrwał najdłużej>
- Tadeusz M. Płużański, Jak zginął Józef Franczak, "Lalek", ostatni żołnierz II Rzeczypospolitej, ASME>
65. rocznica śmierci kpt. "Huzara"
lat temu, 11 października 1953 r., w białostockim więzieniu
komunistyczni bandyci zamordowali ostatniego dowódcę 6. Brygady
Wileńskiej AK, legendarnego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara".
Kazimierz
Kamieński "Huzar" należał do najdłużej i najskuteczniej walczących
żołnierzy Polski Podziemnej. Do dziś jest dla mieszkańców Podlasia
legendą, a dla historyków symbolem pokolenia, które nie zawahało się
stawić opór obu najeźdźcom, przechodząc długą drogę od lokalnych
konspiracji niepodległościowych, poprzez ZWZ-AK, następnie struktury
poakowskie (AKO) i Zrzeszenie "WiN", by zakończyć swój szlak w szeregach
niezależnych organizacji poakowskich. Wojenne oraz powojenne dzieje
Kazimierza Kamieńskiego i jego podkomendnych to trzynaście lat
nieprzerwanej walki z obydwoma wrogami wolności Polski – z hitlerowskimi
Niemcami i z komunistami, zarówno z Sowietami, jak i z rodzimymi
zdrajcami Ojczyzny.
Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" w wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN
– został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r.
aresztowany. W końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach
i Ciechanowcu kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego pięciu
żołnierzy skazano na karę śmierci. Rada Państwa odmówiła skorzystania z
prawa łaski. Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem
najbardziej brutalnej komunistycznej propagandy – żołnierzy Armii
Krajowej oskarżano w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich
pobudek, itp. Te propagandowe kłamstwa powtarzali później, niemal do
czasów nam współczesnych, sprzedajni historycy, literaci i publicyści.
Oprócz kpt. "Huzara", w dniach 22 IX i 11 X 1953 r., zamordowano również
pięciu jego żołnierzy. Byli to:
- Mieczysław Grodzki "Żubryd",
- Wacław Zalewski "Zbyszek",
- Kazimierz Parzonko "Zygmunt",
- Kazimierz Radziszewski "Marynarz",
- Józef Mościcki "Pantera".
Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane…
GLORIA VICTIS !

Od lewej: ppor. Witold Buczak "Ponury", kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar", N.N.
Patrol oddziału "Huzara". Od lewej: Mieczysław Grodzki "Żubryd", Eugeniusz Tymiński "Ryś", Tadeusz Kryński "Rokita", Stanisław Gontarczuk "Rekin". Zdjęcie z 1950 r.
Podlasie,
prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego
"Huzara", stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus", 22 sierpnia
1952 otoczony przez GO UB-KBW popełnił samobójstwo, Józef Brzozowski
"Zbir", "Hanka", zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski "Zbyszek", zamordowany 11 X 1953 r. w więzieniu w Białymstoku,
ppor. Witold Buczak "Ponury", zginął w walce z KBW 28 maja 1952 r., NN
"Jurek", Eugeniusz Welfel "Orzełek", zginął w walce z KBW 30 IX 1950 r.
Podlasie 1951 r., kadra oddziału "Huzara". Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak "Tygrys" († 10 V 1952), Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Wacław Zalewski "Zbyszek" († 11 X 1953), Józef Mościcki "Pantera" († 22 IX 1953), siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952).
Żołnierze kpt. "Huzara". Chwila odpoczynku przy muzyce, od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953), Kazimierz Radziszewski „Marynarz” († 22 IX 1953) i NN.
Pierwszy z lewej: agent MBP wprowadzony w początkowej fazie rozgrywki z "Huzarem" – Janusz Terlikowski, były akowiec z Obwodu AK Bielsk Podlaski, a w 1952 r. TW "Rytel", "Ryglewski".
Marian Strużyński vel Reniak.
Zdrajca i agent UB wprowadzony do oddziału kpt. "Huzara", sprawca
aresztowań i śmierci wielu wybitnych żołnierzy Niepodległościowego
Podziemia, m.in. w 1949 r. oddziału "Wiarusy", skupiającego byłych żołnierzy mjr. Józefa Kurasia "Ognia", działający na Podhalu. 
Kpt. Kazimierz Kamieński „Gryf", „Huzar",
ur. 8 I 1919 r. we wsi Markowo Wólka gm. Piekuty pow. Wysokie
Mazowieckie, w rodzinie pochodzenia drobnoszlacheckiego (jego ojciec
posiadał duże gospodarstwo i jednocześnie pełnił funkcję wójta tej
wioski). Ukończył Gimnazjum Handlowe w Wysokiem Mazowieckiem. Następnie
jako prymus ukończył 10-miesięczną szkołę podchorążych rezerwy
kawalerii, po czym skierowany został do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w
Grudziądzu. Szkolenie zakończył uzyskując stopień kaprala podchorążego
rez. kawalerii. Otrzymał przydział do 9 psk (Dywizjon Osowiec). W
szeregach tej jednostki wziął udział w wojnie obronnej 1939 r.,
przechodząc jej cały szlak bojowy. Brał udział m.in. w walkach na
pograniczu z Prusami Wschodnimi, oraz w dalszych działaniach odwrotowych
– aż po Lubelszczyznę. Po dołączeniu do Grupy Operacyjnej "Polesie"
uczestniczył w ostatnich bitwach Września w rejonie Kocka jako konny
łącznik pomiędzy dowódcą 9 psk i dowódcą GO "Polesie" (podczas tej
służby zabito pod nim cztery konie, on sam odniósł tylko lekkie
kontuzje). Dostał się do niewoli niemieckiej, z której od razu zbiegł,
jeszcze w październiku 1939 r., i powrócił w rodzinne strony, na teren
okupacji sowieckiej. W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940
r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw.
Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez
NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić
dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji
niemieckiej pełnił pod pseudonimem "Gryf" różne funkcje dowódcze w
Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu
terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do
lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas
przez ppor. Romana Ostrowskiego "Wichra". Uczestniczył w akcjach
zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod
Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie
(likwidacja bandy komunistyczno – rabunkowej) i w akcji "Burza" w lipcu
1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK-AKO-WiN Obwodu
Wysokie Mazowieckie.
Działalność
"po wyzwoleniu" rozpoczął późną jesienią 1944 r. z przydzielonym przez
Komendanta Obwodu czteroosobowym patrolem. Po kilku miesiącach miał już
spory oddział partyzancki w sile plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe
grupy dyspozycyjne i partyzanckie). Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw
UBP, KBW, NKWD i ich agenturze. Awansowany do stopnia podporucznika (2
XI 1943 r.), porucznika (1 VI 1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na
kapitana (30 IV 1946 r.). Za męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem
Walecznych. W okresie amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego
oddział został rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam
nadal ukrywał się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych
żołnierzy AK – WiN ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co
pozwoliło na odbudowę oddziału partyzanckiego. W maju 1947 r.
podporządkował się por./kpt. "Młotowi", zaś dowodzona przez niego grupa
weszła na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej AK. Po
śmierci "Młota" w czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu
patrolami 6. Brygady Wileńskiej AK.
O
poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców Podlasia świadczy fakt, że
utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r. W wyniku prowokacji
przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN
– został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r.
aresztowany. 26 III 1953 r. skazany na karę śmierci przez WSR w
Warszawie w procesie pokazowym na sesji wyjazdowej w Łapach i 11 X 1953
stracony w więzieniu w Białymstoku (miejsce pochówku nieznane).
11
listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie
kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia
Polski "Polonia Restituta".
18 listopada 2007 roku, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika
upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy
z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6.
Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.

historią walki kpt. "Huzara" i jego żołnierzy zapraszam również do
pobrania i lektury publikacji wydanej przez Fundację "Pamiętamy" – Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” – ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę]>
- Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 1>
- Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 2>
- Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, Kazimierz Kamieński "Gryf", "Huzar">
- Tajemnica Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" [audycja Radia Białystok – audio]>
- St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) – część 1>
- St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) – część 2>
- Kazimierz Krajewski, Działalność operacyjna WUBP w Warszawie przeciwko oddziałom kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" (1949–1952)>
- Tomasz Łabuszewski, Kryptonim "Obszar" – "Narew" – rozgrywka MBP przeciwko konspiracji kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara">
- TRZEBA
PRZECZYTAĆ !!! (26) – Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski,
"Łupaszka", "Młot", "Huzar". Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK
(1944-1952)> - 11 Listopad 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył "Żołnierzy Wyklętych">
- Fotorelacja z odsłonięcia pomnika kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. "Huzar" i jego żołnierzy>
- Obchody 60. rocznicy procesu kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy w Łapach>
Z Zeszytów Historycznych WiN-u… (14)
zapraszam do lektury fragmentu jednego z opublikowanych tam artykułów, opracowanych przez Jarosława Piotra Ptaka, pt. "Boruta". Ślady agenturalnej przeszłości.
(opracował Jarosław Piotr Ptak)

1; nie wykraczają one poza wiosnę 1946 r.9 Ponadto wbrew twierdzeniom Pietrzaka luka w doniesieniach „Leny” zachowanych w jej teczce pracy obejmuje nie tylko sierpień i wrzesień 1947 r. – ostatnie donosy z tego roku pochodzą z drugiej połowy marca. Co więcej – nic w jej teczkach personalnej i pracy nie wskazuje, by współpracowała z bezpieką od tamtej pory aż do chwili podjęcia jej ponownie na kontakt w 1951 r. Można więc postawić tezę, że donosów z sierpnia i września 1947 r. nie ma dlatego, że ich po prostu nie było10. […]
Strona główna>
Prawa autorskie>
1. L. Pietrzak, Kto wydał „Zaporę”?, „ZHW” 2001, nr 15, s. 284–286. Zob. też Idem, W ubeckiej matni, „Uważam Rze” 2013, nr 36(136), s. 53.
2. J. Kopiński, „Zapora” w sieci agentów, „Gazeta Polska” 2006, nr 25(674). Tekst ten zamieszczono również na blogu „Żołnierze Wyklęci. Zapomniani Bohaterowie”. http://www.podziemiezbrojne.pl/2006/10/Zapora-w-sieci-agentow-czesc-1.html (dostęp: 2 IX 2017 r.).
3. IPN Lu 0017/1206, t. 3, Teczka pracy informatora ps. „Lena” Heleny Moor [dalej: IPN Lu 0017/1206, t. 3], k. 130, [Doniesienie] Heli, 31 III [19]47 r., rkps. W komentarzu edytorskim w cytatach zachowano oryginalną pisownię, interpunkcję i podkreślenia.
4. IPN Lu 81/1299, Akta nadzoru prokuratorskiego sprawy przeciwko Stanisławowi Wnukowi [dalej: IPN Lu 81/1299], k. 64, Protokół przesłuchania podejrzanego S. Wnuka, Lublin-Zamek, 8 III 1951 r., druk, rkps (przesłuchiwał oficer śledczy WUBP w Lublinie Tadeusz Markowski). Por. treść zeznania z 16 XI 1950 r. na ten temat cytowanego przez J. Kopińskiego. IPN Lu 81/1299, k. 57v, Protokół przesłuchania podejrzanego M. Malinowskiego, Lublin, 6 III 1951 r., druk, rkps (przesłuchiwał oficer śledczy WUBP w Lublinie Tadeusz Markowski); J. Kopiński, „Zapora”…
5. IPN Lu 0017/1206, t. 3, k. 60, Agenturalne Doniesienie „Leny”, przyjęte przez mjr. B. Wróblewskiego, 26 IV [19]46 r., rkps (por. odpis donosu k. 158, gdzie zamiast skrótu „R.B.” wpisano „U.B.”); Ibidem, k. 54, Agenturalne doniesienie „Leny”, przyjęte przez kpt. Jana Ragiela, 1 IV [19]46 r., rkps; Ibidem, k. 87–88, Ag. Doniesienie „Leny”, przyjęte przez Piątkowskiego, 10 (?) X [19]46 r.; L. Pietrzak, Kto wydał…, s. 285.
6. L. Pietrzak, Kto wydał…, s. 285.
7. IPN Lu 0017/1206, t. 1, Teczka personalna informatora ps. „Lena” Heleny Moor, k. 52, Plan Pracy inf. ps. „Lena” Nr teczki 2215/48, Lublin, 26 I 1954 r. Podobną informację zawiera plan sporządzony w lipcu 1956 r. Ibidem, t. 4, Teczka pracy informatora ps. „Lena” Heleny Moor, k. 4, Plan pracy dla informatora „Lena”, Lublin, VII 1956 r.
8. Ibidem, t. 3, k. 65, Agenturalne doniesienie „Leny”, przyjęte przez J. Ragiela, 21 V 1946 r., rkps. Zob. też: Ibidem, k. 69, Agenturalne doniesienie „Leny”, przyjęte przez mjr. B. Wróblewskiego, b.d., rkps (wg odpisu donos został złożony 12 VI 1946 r., ibidem, k. 135); Ibidem, k. 73, [Agenturalne doniesienie „Leny”], b.d., rkps (jest to fragment donosu przyjętego przez mjr. B. Wróblewskiego 26 IV 1946 r. – zob. odpis, k. 159); Ibidem, k. 161–162, Agenturalne-Doniesienie „Leny”, przyjęte przez mjr. B. Wróblewskiego, 25 IV [19]46 r.; Ibidem, k. 164, Agenturalne doniesienie „Leny”, przyjęte przez kpt. J. Ragiela, 23 IV [19]46 r.
9. Ibidem, k. 32–33v, [Agenturalne doniesienie „Leny”], b.d. (dot. pierwszego zapoznawczego spotkania z H. Dekutowskim; brak informacji o tym kto przyjął donos); Ibidem, k. 52–53, Ag. Doniesienie „Leny”, przyjęte przez mjr. B. Wróblewskiego, 22 III [19]46 r., rkps (dot. spotkania prawdopodobnie w dniu 20 lub 21 marca); Ibidem, k. 131, Agenturalne doniesienie „Leny”, przyjęte przez kpt. J. Ragiela, 21 V 1946 r. (spotkanie miało miejsce prawdopodobnie przed 18 maja).
10. Zob. ibidem, k. 128, Ag. doniesienie „L[eny]”, przyjęte przez Piątkowskiego, 19 III [19]47 r. oraz cytowane już doniesienie Heli z 31 marca; L. Pietrzak, Kto wydał…, s. 285–286.


