
Uroczystości pogrzebowe ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", które odbędą się we Włodawie, rozpoczną się w sobotę 15 lipca 2017 r. Od godz. 18.00 nastąpi wystawienie trumny ze szczątkami w refektarzu Klasztoru oo. Paulinów we Włodawie przy ulicy Klasztornej 7. Będą tam trzymane warty przez wiele organizacji patriotycznych, młodzież, harcerzy – do godz. 22.00.
Następnego dnia, w niedzielę 16 lipca o godz. 8.15 nastąpi uroczyste przeniesienie trumny do kościoła pw. św. Ludwika przy ulicy Klasztornej 7, gdzie zostanie wystawiona warta honorowa i o godz. 10.00 odprawiona zostanie uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bpa Kazimierza Gurdy, ordynariusza diecezji siedleckiej. Następnie na Cmentarzu Wojennym przy ul. Lubelskiej we Włodawie, zostaną pochowane doczesne szczątki ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia".

– 3 stycznia 1947 roku w Siemieniu zginął Leon Taraszkiewicz pseudonim „Jastrząb”. Było takie przekonanie, chociaż nie było pewności, że został pochowany na cmentarzu w Siemieniu, niedaleko muru cmentarnego. W wyniku badań, ekshumacji przeprowadzonej przez Instytut Pamięci Narodowej „Jastrząb” został ostatecznie zidentyfikowany, potwierdzono jego tożsamość i na wniosek rodziny Leona Taraszkiewicza zostanie pochowany w uroczysty sposób w rodzinnej Włodawie, w mogile, która jest już przygotowana, a która ma kształt krzyża brzozowego z czapką partyzancką – poinformował wojewoda lubelski Przemysław Czarnek na konferencji prasowej poświęconej uroczystościom pogrzebowym legendarnego dowódcy WiN-u „Jastrzębia”.

Mogiła ppor. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" (oraz symboliczna ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego") na Cmentarzu Wojennym we Włodawie.




W konferencji udział wzięli także: pełniący obowiązki dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie Marcin Krzysztofik, Pełnomocnik Wojewody Lubelskiego do Spraw Ochrony Dziedzictwa Narodowego i Spraw Kombatantów Waldemar Podsiadły oraz pracownik Oddziałowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Lublinie Artur Piekarz.
– „Jastrząb” był legendarnym żołnierzem niezłomnym w okresie okupacji sowieckiej po drugiej wojnie światowej. Upamiętnienie jego bohaterstwa to przywracanie godności państwu polskiemu, które tę godność straciło traktując swoich bohaterów jak największych bandytów – powiedział wojewoda Czarnek przywołując słowa prezydenta RP Andrzeja Dudy, które wypowiedział podczas pogrzebu Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. – Grób „Jastrzębia” jest jednocześnie pomnikiem pamięci jego brata, Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”, którego szczątków doczesnych jeszcze nie odnaleziono – zauważył wojewoda Czarnek.
– Poszukiwania nadal są kontynuowane przez Oddziałowe Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN w Lublinie – zapewniał dyrektor IPN w Lublinie Marcin Krzysztofik.
W uroczystościach pogrzebowych mają wziąć udział żołnierze WiN, m. in. członek oddziału Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” – Stanisław Pakuła ps. "Krzewina" – powiedział pełnomocnik wojewody Waldemar Podsiadły.

Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”, „Zawieja”, oficer Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość; syn Władysława i Roży Klary z d. Sibila, urodził się 13 maja 1925 r. w Hamborn k. Duisburga. Przed wojną mieszkał we Włodawie, gdzie ukończył siedem klas szkoły powszechnej. Jesienią 1939 r. został aresztowany przez niemiecką żandarmerię polową za przetrzymywanie broni po żołnierzach WP, lecz uwolniono go po kilku dniach. W kolejnych latach był dwukrotnie aresztowany. Przetrzymywano go m.in. w siedzibie radomskiego i lubelskiego Gestapo, a także w więzieniu na Zamku w Lublinie. W obu przypadkach udało mu się zbiec, przy czym był dwukrotnie postrzelony przez konwojentów. Po ostatniej ucieczce w styczniu 1944 r. (prowadzono go wówczas z siedziby lubelskiego Gestapo do więzienia na Zamku) ukrywał się w Lublinie, a następnie we Włodawie, gdzie nawiązał kontakt z miejscowymi strukturami AK. Zimą 1944 r. został przypadkowo zatrzymany przez patrol sowieckich partyzantów i wcielony do oddziału im. Klimenta Woroszyłowa, dowodzonego przez kpt. Anatolija Krotowa „Anatola”. W oddziale pozostawał do chwili wkroczenia Armii Czerwonej na Lubelszczyznę, po czym powrócił do rodzinnego domu. Nie skorzystał z oferowanej mu propozycji pracy w Resorcie Bezpieczeństwa Publicznego.
18 grudnia 1944 r. został aresztowany wraz z rodzicami i siostrą przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie pod zarzutem rzekomej współpracy z Niemcami. Był przetrzymywany w siedzibie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie oraz w więzieniu na Zamku. 13 lutego 1945 r. zbiegł z transportu do obozu UB-NKWD w Błudku-Nowinach. Od kwietnia 1945 r. był żołnierzem Rejonu II Obwodu Delegatury Sił Zbrojnych Włodawa, zaś od końca maja 1945 r. członkiem bojówki rejonowej ppor. Tadeusza Bychawskiego „Sępa”. Po śmierci dowódcy (12 czerwca 1945 r.) przejął dowództwo nad grupą, która jesienią 1945 r. została przekształcona w oddział dyspozycyjny komendanta Obwodu WiN Włodawa. Pod jego dowództwem oddział stał się jedną z najaktywniejszych grup partyzanckich w skali całej Lubelszczyzny. Styl dowodzenia „Jastrzębia” cechowały ogromny dynamizm i brawura. Pomimo młodego wieku był w stanie pociągnąć za sobą starszych i bardziej doświadczonych towarzyszy wal
ki. W czasie akcji wykorzystywał często zdobyczny transport samochodowy, co umożliwiało mu przeprowadzenie kilku uderzeń w ciągu jednego dnia, nierzadko w miejscowościach odległych od siebie o dziesiątki kilometrów. Dzięki dobrej znajomości języka rosyjskiego występował niejednokrotnie w przebraniu oficera NKWD lub Armii Czerwonej, co pozwalało uzyskać element zaskoczenia przy spotkaniach z grupami operacyjnymi, czy w czasie rozbrajania posterunków MO. Cechowała go dbałość o podkomendnych i ludność cywilną. W oddziale panowała wojskowa dyscyplina, prowadzono rozliczenia finansowe, udzielano także zapomóg krewnym osób aresztowanych czy konspiratorom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej. Blisko współpracował z oddziałami: Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Stefana Brzuszka „Boruty”, WiN Józefa Struga „Ordona” oraz Zdzisława Brońskiego „Uskoka”.
Na czele grupy przeprowadził wiele spektakularnych akcji, wśród których należy wymienić m.in. opanowanie Parczewa (5 lutego 1946 r.), zatrzymanie i internowanie rodziny Bolesława Bieruta (18 lipca 1946 r.), rozbicie PUBP we Włodawie z którego uwolniono ok. 70 więźniów (22 października 1946 r.), czy udział w ataku połączonych oddziałów radzyńskiego i włodawskiego WiN na Radzyń Podlaski (31 grudnia 1946 r.). „Jastrząb” został ciężko ranny 3 stycznia 1947 r. w Siemieniu koło Parczewa, w czasie szturmu na budynek zajmowany przez grupę ochronno-propagandową Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zmarł po dwóch godzinach, podczas transportu na konspiracyjną kwaterę. Został pochowany potajemnie przez członków Rejonu I Obwodu WiN Radzyń Podlaski na cmentarzu w Siemieniu.
W 2009 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.
Szczątki Leona Taraszkiewicza wydobyto 28 listopada 2016 r. w czasie prac ekshumacyjnych na cmentarzu parafialnym w Siemieniu. Informację o ich identyfikacji podano do publicznej wiadomości 21 kwietnia 2017 r.
i Identyfikacji IPN w Lublinie
Więcej
o walce por. Leona
Taraszkiewicza "Jastrzębia" i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj:
- "JASTRZĄB" i "ŻELAZNY" – ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945 – 1951>
- Grzegorz Makus, Atak "Jastrzębia" na PUBP we Włodawie (Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce)>
- Grzegorz Makus, Ppor. Edward Taraszkiewicz „Grot”, „Żelazny” (Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce)>
- Zajęcie
Parczewa przez oddział por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", 5
lutego 1946 r. Obsesje "pogromców antysemityzmu" kontra prawda
historyczna. - Atak na PUBP we Włodawie – 22 października 1946 r.
- Bitwa pod Świerszczowem – 28 listopada 1946 r.
- Grzegorz Makus, Atak
oddziału Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na Powiatowy Urząd
Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie 22 października 1946 roku [w:] "Zeszyty Historyczne WiN-u", nr 39/2014> - 64. rocznica śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego">
- Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski dla por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego">
- Edmund Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, TRZY PAMIĘTNIKI>
- Uroczystości w 55 rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza ps. "Żelazny">
- List
Prezydenta RP Pana Lecha Kaczyńskiego do organizatorów i uczestników
uroczystości obchodów 55 rocznicy śmierci ppor. "Żelaznego" [PDF]> - Fotorelacja z Uroczystości w 55 rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego">
- Pomnik "Żołnierzom Wyklętym" we Włodawie>
- ODSŁONIĘCIE POMNIKA WE WŁODAWIE>
- FOTORELACJA Z ODSŁONIĘCIA POMNIKA W HOŁDZIE ŻOŁNIERZOM POR. "JASTRZĘBIA" i PPOR. "ŻELAZNEGO" – WŁODAWA 12 X 2008 r.
- "Każdy z nas chciał być "Jastrzębiem"…>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 1>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 2>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 3>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 4>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 5>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 6>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 7>
- Rozpracowanie grupy "Żelaznego" przez UB – część 8>
- Grzegorz Makus, Ostatni sylwester "Jastrzębia" ["Gazeta Polska"]>
- Wyklęci – Niepokonani Lubelszczyzny: "Jastrząb">
- Wyklęci – Niepokonani Lubelszczyzny: "Żelazny">
- Ppor. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" powróci do Włodawy…>
71. rocznica śmierci majora "Orlika"


Mjr Marian Bernaciak "Orlik"
71 lat temu, 24 czerwca 1946 roku, podczas próby przebicia się przez kordon obławy grupy operacyjnej LWP koło wsi Piotrówek (pow. garwoliński), zginął major Marian Bernaciak ps. "Orlik", dowódca Inspektoratu WiN Puławy oraz dowódca zgrupowania oddziałów partyzanckich WiN w Inspektoracie Rejonowym "Puławy".
Wraz
z żołnierzami ochrony osobistej wracał z odprawy dowództwa Inspektoratu
Wolność i Niezawisłość Puławy do swojego zgrupowania stacjonującego
koło wsi Hordzieżka w powiecie łukowskim. 20 kilometrów przed celem
grupa zatrzymała się na skraju wsi Piotrówek, aby podkuć konia u kowala
Bolesława Pyrki. O podejrzanych gościach sołtys Jan Maraszek, za
pośrednictwem swojego syna, powiadomił posterunek MO w pobliskim
Trojanowie i oddział żołnierzy z 1. DP w Więckowie, którzy patrolowali
teren przed zbliżającym się referendum. Zorganizowano zasadzkę. Jedna
grupa wkroczyła do wsi, a druga zablokowała przewidywaną drogę ucieczki
do pobliskiego lasu.
Partyzanci podjęli próbę przebicia się z
okrążenia, ale tylko dwóm udało się wyrwać z kotła. Dwóch wpadło w ręce
UB, natomiast mjr "Orlik" wraz z Leonem Jankowskim "Ogarkiem", polegli.
Raport szefa WUBP płk. Paszty do MBP o likwidacji mjr. Mariana Bernaciaka "Orlika". Fot. AIPN.
Pośmiertna fotografia mjr. Mariana Bernaciaka "Orlika", wykonana przez ubeków dnia 24 czerwca 1946 r. Fot. AIPN.
Ciało
"Orlika" ubecy zabrali do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa na Pradze
w Warszawie. Tam przez kilka dni upewniali się, czy to on, sprowadzając
do jego zwłok więzionych rodziców i podkomendnych. Jedną z nich była
Halina Rybakowska "Iskierka", która tak zapamiętała ostatnie spotkanie
ze swoim dowódcą:
"W
wielkiej świetlicy ułożono go na deskach podwyższonych w górnej części
ciała. Twarz była czysta i spokojna, wyglądał jakby spał, ręce miał
ułożone wzdłuż ciała, lewa była pokrwawiona i poszarpana pociskiem
dum-dum, prawa zupełnie czysta. Miał na sobie zielonkawą kurtkę o kroju
wojskowym i bryczesy. Zaszokowały mnie jego bose stopy, z palcami
nadgryzionymi przez szczury. Sala była wypełniona przez wysokiej rangi
umundurowanych, obwieszonych orderami – mundury polskie i ruskie.
Żołnierzy "Orlika" zwożono z różnych więzień i aresztów, doprowadzono
też jego rodziców w celu zidentyfikowania go. Modlitwą i łzami
pożegnałam swojego dowódcę."

Zdjęcie pośmiertne mjr. Mariana Bernaciaka "Orlika" wykonane przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Fot. AIPN.
Leon
Jankowski "Ogarek", szef ochrony mjr. Mariana Bernaciak "Orlika".
Poległ wraz ze swoim dowódcą w Piotrówku 24 czerwca 1946 r. Zdjęcie
wykonano w Bobrownikach/k Dęblina na krótko przed śmiercią. Fot. AIPN.

Krzyż w miejscu śmierci mjr. Mariana Bernaciaka "Orlika"

Rozkaz mjr. Franciszka Jaskólskiego "Zagończyka" informujący o śmierci Mariana Bernaciaka "Orlika". Fot. Archiwum IPN (IPN BU 0207/332/3)
Ciało
majora Mariana Bernaciaka "Orlika" pokazano rodzinie, a następnie –
starając się zabić także pamięć po nim – ukryto. Pogrzebano go tam,
gdzie leżeli inni skrytobójczo pomordowani przez NKWD i UB – na
Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, w kwaterze 45 N. Przez
dziesięciolecia była tam jedynie studnia, błoto, wysypisko śmieci i
szalety.
Dopiero
w latach siedemdziesiątych udało się rodzinom pomordowanych dowiedzieć,
gdzie leżą ich bliscy. Bardzo duża w tym dziele jest zasługa brata
mjr. "Orlika", Lucjana Bernaciaka. Po dziesięciu latach usunięto
bezczeszczące groby szalety, postawiono brzozowy krzyż, który jednak
bardzo szybko został zniszczony przez "wandali".
Minęło kolejne dziesięć zanim upadł PRL i wyrażono zgodę na zbudowanie "Pomnika Więźniów Politycznych Straconych w latach 1944 – 1956". Po wielu staraniach i kłopotach pomnik odsłonięto 15 września 2001 roku.
26
czerwca 2005 roku w Zalesiu koło Ryk, przed domem, w którym urodził się
„Orlik” miała miejsce uroczystość odsłonięcia i poświecenia pomnika
poświęconego majorowi Marianowi Bernaciakowi.
GLORIA VICTIS !!!

Pomnik mjr Mariana Bernaciaka ps. "Orlik" w Zalesiu. Wyryta w kamieniu inskrypcja głosi: "A jeśli komu droga otwarta do nieba, tym, co służą ojczyźnie"
Pieśń XII Jan Kochanowski./ W HOŁDZIE URODZONEMU W ZALESIU 6 MARCA 1917
R. MJR. MARIANOWI BERNACIAKOWI "ORLIKOWI" / Obrońcy ojczyzny we
wrześniu 1939 r. / Organizatorowi ZWZ-AK w podobwodzie Dęblin-Ryki /
Dowódcy OPI/15 PP "Wilków" Armii Krajowej / Komendantowi zgrupowań
partyzanckich WiN w inspektoracie Puławy / POLEGŁEMU W WALCE O
NIEPODLEGŁĄ POLSKĘ 24 CZERWCA 1946 R. / Społeczeństwo powiatu ryckiego
26 czerwca 2005 r. 
Pomnik w Zalesiu.
Pomnik
w okolicach miejsca śmierci mjr. "Orlika". Napis na pomniku brzmi: NA
TYCH POLACH POLEGŁ MJR MARIAN BERNACIAK "ORLIK" / KOMENDANT ODDZ.
PARTYZ. ZGRUPOWANIA 15 PP "WILKÓW" AK / KMDT GRUP DYW. I O.P. WIN.
Więcej na temat mjr. Mariana Bernaciaka "Orlika" czytaj:
- Mjr Marian Bernaciak „Orlik” (1917 – 1946)>
- Krystian Pielacha, Jarosław Kuczyński, Do ostatniej kropli krwi. Major Marian Bernaciak „Orlik” 1917–1946>
- Mjr Marian Bernaciak „Orlik” (zolnierzewykleci.pl)>
- Marian Bernaciak "Orlik" – zginał wolny jak ptak>
- Marian Bernaciak [wikipedia]>
- Pamięć musi przetrwać>
- 63 rocznica rozbicia PUBP w Puławach>
- Inscenizacja rozbicia PUBP w Puławach – fotorelacja>
- 63 rocznica śmierci mjr. ”Orlika”>
- Marian Bernaciak "Orlik" (solidarni.waw.pl)>
- Ryccy radni nie chcą Orlika>
- Czas zabrać ordery (Nasz Dziennik)>
- Żołnierze KBW zatrzymają ordery (Nasz Dziennik)>
- Obchody 70. rocznicy śmierci "Orlika". Rekonstrukcja wydarzeń [TVP3 Lublin]>
- 70. rocznica śmierci mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” (Nasz Dziennik)>
Obejrzyj na youtube:
Chor. Antoni Dołęga "Znicz" ODNALEZIONY!

Chor. Antoni Dołęga "Znicz"
13 czerwca 2017 r. specjaliści Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN w ramach czynności prowadzonych przez Prokuraturę Rejonową w Łukowie odnaleźli szczątki należące najprawdopodobniej do Antoniego Dołęgi "Znicza", żołnierza AK i WiN, najdłużej ukrywającego się działacza podziemia antykomunistycznego, zmarłego jesienią 1982 r., pochowanego potajemnie w miejscowości Popławy – Rogale w woj. lubelskim. Tożsamość Antoniego Dołęgi zostanie ostatecznie potwierdzona po przeprowadzeniu badań genetycznych.
Wszystko wskazuje, że są to szczątki Antoniego Dołęgi, ale jednoznacznie będziemy mogli to powiedzieć dopiero, gdy przeprowadzimy badania genetyczne. Po dokonaniu oględzin na miejscu szczątki zostaną zabrane do prosektorium, a następnie do zakładu medycyny sądowej, gdzie będą badane – powiedział PAP nadzorujący prace z-ca prokuratora rejonowego w Łukowie, Adam Makosz.


Miejsce pochówku Dołęgi wskazał mieszkaniec miejscowości Popławy-Rogale, Marek Artowicz. Ciało było zakopane na jego posesji leżącej na skraju wsi.
Dołęga na koniec ukrywał się u nas w gospodarstwie, u nas umarł i tu go mój ojciec pochował. To było w stanie wojennym, nie pamiętam dokładnie kiedy. Ojciec go pochował po kryjomu, komuna wtedy była, baliśmy się – opowiadał Artowicz.
Ojciec, jak umierał to mi przykazał, żebym nikomu tego miejsca nie wyjawił. Ale pomyślałem, że trzeba w końcu powiedzieć, bo jak wymrze to pokolenie, to nikt nie będzie wiedział i już zawsze będzie leżał w tym lasku. Dlatego powiedziałem rodzinie – dodał mężczyzna.
Dołęga ukrywał się u wielu mieszkańców w okolicach Łukowa.
Ostatni raz widziałem go w 1976 r. Ukrywał się w gospodarstwie rodziców, ja miąłem wtedy 14 lat. Dołęga nie miał nogi. Przebywał w stodole, a jak było zimno to w domu, za szafą. Według zapisków mojego ojca, Dołęga zmarł w 1982 r. – powiedział PAP Jerzy Płudowski.
Przewodniczący Rady Powiatu Łukowskiego Tadeusz Brzozowski, także pamięta z dzieciństwa, że Dołęga ukrywał się w jego domu.
Wtedy było to owiane wielką tajemnicą. Mama opowiadała, że walczył z komunistami. W latach 90-tych zaczęliśmy badać historię, pytać ludzi. Okazało się, że to był człowiek nieskazitelny, bohater. Walczył do końca, wiedział, że sprawa była beznadziejna, ale jakiś cień nadziei był. Poświęcił życie, zdrowie, rodzinę, po to, żeby być wiernym przysiędze, którą złożył – powiedział Brzozowski.



Historyk, dr Jarosław Kopiński, który badał powojenne podziemie w okolicach Łukowa, uważa, że Dołęga mógł tak długo ukrywać się, ponieważ był wspierany przez miejscowych.
To jest specyficzny teren, tu są dawne zaścianki szlacheckie. Do 1954 r. tu był najsilniejszy zbrojny opór na Lubelszczyźnie. Powiat łukowski był najgorzej oceniany przez władze komunistyczne spośród wszystkich, w całej Polsce, pod względem postaw politycznych. Jest dokument, który mówi, że tutaj były najgorsze wyniki w wyborach – powiedział Kopiński.

Poszukiwania miejsca pochówku Dołęgi od kilku lat prowadził jego krewny, wnuk siostry żołnierza, Ronald Werelich. Jak powiedział, udało się to miejsce ustalić dzięki okolicznym mieszkańcom, którzy przez kilkadziesiąt lat ukrywali Dołęgę w swoich gospodarstwach w okolicach Łukowa i niedawno dopiero zdecydowali się o tym mówić.
Rodzina Dołęgi, pochodząca spod Łukowa, przeniosła się na Pomorze.
Wiedzieliśmy, że wuj Antoni walczył w podziemiu jeszcze po wojnie, ale ponieważ nie utrzymywał kontaktu w rodziną, to byliśmy przekonani, że zginął w latach 50-tych – opowiadał Werelich.
Mój ojciec, dwudziestoparoletni młodzieniec w latach 70-tych wyjeżdżał do Łukowa, kontaktował się z ludźmi, którzy byli sąsiadami Antoniego, próbował ustalić jego miejsce pochówku. Te poszukiwania okazały się bezskuteczne. Nie znajdywał wielu chętnych do rozmowy, albo trafiał na ludzi, którzy o Antonim nie wiedzieli. Z tego, co wiemy dzisiaj, Antoni wtedy jeszcze żył. Często z tatą zastanawiamy się czy wiedział o tym, że rodzina go szuka i możemy domyślać się, że wiedział o tym doskonale – powiedział Werelich.
Kilka lat temu ja postanowiłem kontynuować to, co zaczął mój tata. Za pośrednictwem portalu społecznościowego poznałem ludzi, u których wuj Antoni się ukrywał, m.in. Tadeusza Brzozowskiego, Jerzego Płudowskiego, czy Dariusza Wysokińskiego, którego dziadek pozostawił testament, a w nim informacje na temat swojego dowódcy partyzanckiego z lasu, mojego wuja. Za ich pośrednictwem dotarłem do kolejnych rodzin, a było ich wiele, które ukrywały wuja przez kilkadziesiąt lat i udało się ustalić miejsce pochówku Antoniego Dołęgi – dodał Werelich.



Antoni Dołęga z żoną Stanisławą Izdebską.
Antoni Dołęga urodził się 1 maja 1915 r. w Farfaku koło Łukowa (obecnie Łuków) jako syn Jana i Władysławy z domu Cisiak. W wieku kilku lat został sierotą. Wdowiec Jan Dołęga ożenił się ponownie z Marianną z domu Król, a na świat przyszło rodzeństwo Antoniego: Kazimierz i Irena. Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r., następnie konspiracji antyniemieckiej. 1 lutego 1941 r. ożenił się ze Stanisławą Izdebską. Gdy przeszedł front został wcielony do 17 pułku piechoty, w organizowanej 2 Armii Wojska Polskiego. W czasie formowania jednostka została rozlokowana w okolicach Trzebieszowa. Antoni Dołęga nie mógł się pogodzić z faktem, że tworzona Armia znajduje się pod rozkazami oficerów sowieckich i wraz z grupą innych żołnierzy porzuca jednostkę. Wśród nich znajdował się również Roman Dawicki vel Józef Matusz ps. "Lont", który objął dowodzenie nad grupą. Początkowo ukrywali się na terenie gm. Łuków gdzie nawiązali kontakt z Komendą Obwodu WiN "Łuków".
Por. Józef Matusz vel Roman Dawicki ps. ,,Lont’’ z żoną Ireną Kopeć, łączniczką oddziału. Urodził się w 1922 r. w Żółkwi koło Stanisławowa; zmarł w wyniku choroby 11 grudnia 1951 roku, jest pochowany na cmentarzu w Radoryżu (pow. łukowski, gm. Krzywda).
Ich konspiracyjne losy w latach 1944-1945 nie są znane. Pierwsze informacje pojawiają się w 1946 r. gdy "Lont", na rozkaz kpt. Stefana Lemieszka, komendanta WIN Obwodu Łuków, zorganizował 18 osobowy oddział zbrojny, który jeszcze w 1946 r. przeprowadził co najmniej kilkanaście akcji zbrojnych. Po ogłoszeniu amnestii w 1947 r. nastąpiło zahamowanie działań grup partyza
nckich. Latem 1947 r. "Lont" nie ujawnił się i podjął nieudaną próbę wyjazdu zagranicę. Pod koniec 1947 roku, pomimo wcześniejszego ujawnienia, w podziemiu nadal pozostawała grupa żołnierzy "Lonta", który podporządkował sobie wszystkie lokalne oddziały w terenie. Organizowano również akcje w powiecie radzyńskim oraz w południowej części powiatu siedleckiego, m.in. 23 V 1951 r. grupa dowodzona przez Antoniego Dołęgę "Znicza" zlikwidowała w Radzyniu Podlaskim funkcjonariusza UB i członka PZPR Stefana Małagockiego. Po śmierci jednego z dowódców patroli – Henryka Korzeniowskiego "Wrony", "Lont" przekazał dowodzenie nad wszystkimi patrolami "Zniczowi". Porucznik Józef Matusz "Lont" zmarł w wyniku choroby 11 grudnia 1951 roku, przed śmiercią powierzając dowodzenie patrolami działającymi w trzech powiatach chorążemu Antoniemu Dołędze ps. „Znicz”, „Kulawy Antek”, byłemu instruktorowi wyszkolenia polityczno-bojowego w II Rejonie Obwodu WiN Łuków. 
Oddział powiększył się o kilka osób i liczył 19 osób. Grupa intensywnie działała przeprowadzając akcje zbrojne i likwidując agentów UB. Na uwagę zasługuje bardzo dobrze rozwinięta siatka terenowa będąca silnym wsparciem dla patroli, które dzięki niej, pomimo licznych obław, trwały do połowy lat 50-tych. W 1954 roku Urząd Bezpieczeństwa w Łukowie nasilił działania mające na celu likwidację grupy. Do walki przeciwko ukrywającym się partyzantom rzucono 2 kompanie z III Brygady KBW oraz nasilono działania agentury, którą kierował w łukowskim PUBP por. Ryszard Trąbka. W wyniku zdrady Bolesława Wierzchowskiego, agenta UB o ps. "Jankowski", 23 maju 1954 roku zginęli Wacław Skwara "Wilk", Edward Mościcki "Rekin" i Roman Sawicki "Cichy", zaś w październiku poległ Tadeusz Przeździak "Blicharz".
23 maja 1954 r. w Kolonii Bystrzyca (gmina Wojcieszków) funkcjonariusze PUBP w Łukowie wsparci 67-osobowym oddziałem KBW osaczyli i zastrzelili Wacława Skwarę "Wilka", Edwarda Mościckiego "Rekina" i Romana Sawickiego "Cichego", żołnierza z oddziału Antoniego Dołęgi "Znicza". Przyczyną zagłady patrolu był zdrajca Bolesław Wierzchowski, agent UB o pseudonimie "Jankowski", który zwabił partyzantów do znanej UB "meliny". Fotografia pośmiertna wykonana przez funkcjonariuszy UB.
Kolejne zasadzki, obławy i działania agenturalne UB doprowadziły do wykruszenia się żołnierzy Dołęgi. Ostatni żołnierze chor. "Znicza" – Józef Jasiński "Pan Polski" oraz Stanisław Kołodziejczuk – ujawnili się w 1955 roku. Antoni Dołęga był w dalszym ciągu ścigany przez UB, SB i MO, nigdy się nie ujawnił i do końca życia ukrywał się na zaufanych kwaterach. Przenosił się z miejsca na miejsce, korzystając z pomocy mieszkańców. Nie podejmował już żadnych akcji zbrojnych. Posługiwał się kilkoma pseudonimami: "Znicz", "Pijak", "Mały Franio", a także "Kulawy Antek" (stracił nogę na skutek obrażeń powstałych w wyniku wypadku z bronią). Zmarł w ukryciu i został pochowany w konspiracyjnych warunkach jesienią 1982 roku przez wiernego towarzysza kilkudziesięcioletniej konspiracji.
Więcej informacji na temat chor. Antoniego Dołęgi "Znicza":
- Jacek Karczewski, Ronald Werelich, Ostatni Żołnierz Wyklęty? Antoni Dołęga (1915–1982?), [w:] Kwartalnik "WYKLĘCI", nr 2, kwiecień – czerwiec 2016>
- Jacek Karczewski, Ronald Werelich, Antoni Dołęga – Partyzancka Epopeja>
- Wyklęci – Niepokonani Lubelszczyzny: Antoni Dołęga "Znicz" – część 1 (TVP Lublin)>
- Wyklęci – Niepokonani Lubelszczyzny: Antoni Dołęga "Znicz" – część 2 (TVP Lublin)>




