"Z Bogiem, Panowie" – w hołdzie majorowi "Łupaszce"

Z Bogiem, Panowiew hołdzie majorowi "Łupaszce" – Fundacja LAMPA, 2016

  • Produkcja: FUNDACJA LAMPA
  • Autor tekstu: Dominika Łempicka
  • Wokal (gościnnie): Norbert „Smoła” Smoliński (CONTRA MUNDUM)
  • Kompozycja i aranżacja: Dariusz Leonowicz
  • Gitara: Bogusław Balcerak
  • Gitara basowa: Paweł Gawlik
  • Logotyp Fundacji Lampa: Wacław Klemp
  • Animacja i montaż: Michał Archan
  • Pomoc w realizacji: Roksana Tołwińska
  • Fragmenty archiwalne z procesu majora „Łupaszki”: Polskie Radio

Strona główna>
Prawa autorskie>

Uroczystości pogrzebowe mjr. "Łupaszki"

Uroczystości pogrzebowe mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" – Warszawa, 24 kwietnia 2016 r.
[kliknij, aby powiększyć]

Po 65 latach, wyklęty z nakazu sowieckich
okupantów, zamordowany przez zdrajców narodu, major Zygmunt Szendzielarz
"Łupaszka", spocznie w poświęconej ziemi na wojskowym cmentarzu
powązkowskim w Warszawie.
Bohater niezłomny w walce z komunistycznym
złem, broniący honoru i wolności Rzeczpospolitej zostanie odprowadzony
na wieczny spoczynek.
Jego szczątki, zgodnie z wojskowym
ceremoniałem, w uroczystym kondukcie, w obecności najwyższych władz
Rzeczpospolitej, zostaną przewiezione na lawecie ulicami Warszawy.
Niech ta ostatnia droga będzie wspólnym hołdem Polaków złożonym ich bohaterskiemu obrońcy.
Bądźmy tam, wtedy, razem.

Halina Morawska
siostrzenica
mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"


W sobotę 23 kwietnia 2016 roku, w kościele
św. Krzyża w Warszawie nastąpi wystawienie doczesnych szczątków mjr.
Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki". Od godziny 10:30 do 19:00 będzie
można pożegnać bohaterskiego Żołnierza Wyklętego; wystawiona zostanie
również księga kondolencyjna.

Program uroczystości pogrzebowych
mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"
w Warszawie 24 kwietnia 2016 r.
o godzinie 15:00 w kościele
pw. św. Karola Boromeusza w Warszawie



Z Zeszytów Historycznych WiN-u… (12)

Wraz z ukazaniem się kolejnego numeru periodyku "Zeszyty Historyczne WiN-u" nr 42, rok XXIV, grudzień 2015, zapraszam do lektury fragmentów jednego z opublikowanych tam artykułów, którego autorami są Dawid Golik i Marcin Kasprzycki, pt. Ostatni "leśni" Małopolski. Grupy zbrojne Stanisława Perełki "Dębińskiego".

Dawid Golik, Marcin Kasprzycki
Ostatni "leśni" Małopolski. Grupy zbrojne Stanisława Perełki "Dębińskiego"

Historia powojennego podziemia niepodległościowego na Podhalu i Sądecczyźnie doczekała się w ostatnich dwudziestu latach szeregu opracowań, w tym wielu wartościowych książek i artykułów naukowych1. Wydaje się, że ich powstanie i towarzyszące temu publiczne dyskusje znacząco wpłynęły na dzisiejszy sposób postrzegania zbrojnego podziemia w tej części Małopolski. Pozwoliły też przenieść dyskurs o „żołnierzach wyklętych” ze sfery „legend i pogłosek”, które niejednokrotnie źródła swe miały w komunistycznej propagandzie, do sfery naukowej – rzetelnych badań historycznych oraz socjologicznych.

Stanisław Perełka "Dębiński" na motocyklu (ze zbiorów IPN).

Wypracowana w toku tych badań metodologia, a także dogłębna analiza dostępnych już szeroko archiwaliów, które konfrontować można z relacjami świadków wydarzeń, pozwala w chwili obecnej na zajęcie się najtrudniejszymi przypadkami powojennej działalności zbrojnej w Małopolsce. Przypadkami, które w obiegowej opinii miały charakter czynów pospolitych i działań bandyckich, nie mających nic wspólnego z aktywnością polityczną i niepodległościową. Owiane „czarną legendą”, omijane przez regionalistów i historyków jako „trudne” lub „kontrowersyjne”, zasługują na szczególną uwagę i dogłębną analizę. A następnie na trzeźwy osąd – ile w legendzie było czerni, ile bieli, a ile codziennej, wojennej szarości. […]

Szczawnicka "grupa przetrwania"

Od samego początku istnienia charakter grupie nadawały przede wszystkim okoliczności, w jakich znaleźli się na początku lat pięćdziesiątych jej członkowie. Każdy z nich wywodził się z okupacyjnego podziemia niepodległościowego (AK, BCh) i miał kontakt z konspiracją także w latach powojennych. I choć oficjalne przyczyny ścigania ich przez komunistów nie wiązały się, poza przypadkiem Perełki, bezpośrednio z walką o niepodległość Polski (na Walkoszu ciążył zarzut nielegalnego posiadania broni, na Sajdaku współpraca z Niemcami, a na Oleksym udział w rekwizycjach dokonywanych pod pretekstem działalności niepodległościowej przez „Łazika”), to każdy z nich czuł się szykanowany przez „ludową” Polskę i obawiał się politycznego wymiaru przyszłej sprawy sądowej. Paradoksalnie ciągłość działalności niepodległościowej zachował jedynie, okryty w późniejszych latach szczególnie złą sławą, Stanisław Perełka. Mimo że najmłodszy, był bez wątpienia najaktywniejszym z całej czwórki i od wielu lat zaciekle poszukiwała go nowosądecka bezpieka. Do chwili jego przystąpienia do grupy działalność Walkosza i Sajdaka ograniczała się do ukrywania się przed komunistami, kłusownictwa i wykonywania dorywczych prac zarobkowych u znajomych gospodarzy i leśników, dzięki którym zdobywano pieniądze na żywność. I choć, zwłaszcza Walkoszowi, trudno zarzucić brak niepodległościowych poglądów – wiadomo z relacji, że miał jednoznacznie negatywny stosunek do komunizmu i represji ze strony Sowietów doświadczył już w czasie wojny – to dwójka ta nie wykazywała do 1953 r. żadnej działalności politycznej2.

Dopiero przybycie w góry Perełki i jego osobista perswazja skłoniły Walkosza i Sajdaka do rozpoczęcia działalności zbrojnej, która przejawiała się przede wszystkim w wykonywaniu akcji rekwizycyjnych w instytucjach państwowych oraz u zwolenników władzy komunistycznej. Były to akcje o tyle ważne dla ukrywających się, że zabierane produkty oraz pieniądze niezbędne były do przeżycia całej czwórki. Z koniecznością takiej formy działalności zgodził się także Oleksy, który przystąpił do grupy najpóźniej. Niewątpliwie czwórka ukrywających się nie tworzyła ani oddziału partyzanckiego, ani organizacji podziemnej – była natomiast tzw. grupą przetrwania, której głównym celem było uniknięcie aresztowania aż do momentu spodziewanej zmiany sytuacji politycznej w kraju3.

Józef Oleksy "Julek" po aresztowaniu przez UB (ze zbiorów IPN).

Oblicze ideowe członków grupy ciekawie ukazują wydobyte podczas późniejszego śledztwa zeznania. Walenty Sajdak opisywał:

Ukrywając się wspólnie z Walkoszem prowadziliśmy pomiędzy sobą rozmowę niejednokrotnie na tematy polityczne. W toku rozmowy Walkosz opowiadał mnie, że wybuchnie wojna, a wtedy dopiero "będzie dobrze". W 1953 r. po skontaktowaniu się z Perełką Stanisławem i Oleksym Józefem w dalszym ciągu łudziliśmy się nadzieją, że wybuchnie wojna "i przyjdą amerykanie"4.

Zaostrzenie się konfliktu zimnowojennego między ZSRS a Stanami Zjednoczonymi, konfrontacja obydwu bloków militarnych w Korei na początku lat pięćdziesiątych oraz powszechne w tym czasie oczekiwania na wybuch nowego światowego konfliktu, niosły nadzieję na zmianę sytuacji politycznej w Polsce. Pytany przez przesłuchujących go funkcjonariuszy UB Józef Oleksy tak przedstawiał przekonania polityczne członków grupy:

Perełka Stanisław […] czekał na zmianę ustroju Polski Ludowej, jak opowiadał dąży do objęcia władzy, gdy się zmieni to pójdzie do policji, również i inni czekali na zmianę ustroju a tymczasem by przeżyć dokonywaliśmy napadów rabunkowych5.

Początkowo grupa nie miała faktycznego przywódcy, chociaż naturalnymi liderami i postaciami pierwszoplanowymi byli od początku Stanisław Perełka i Józef Walkosz. Pierwszy z nich dążył do wykonywania akcji rekwizycyjnych i kontynuacji działań, jakie zapoczątkował w ramach Polskiej Armii Odwet. Nie wahał się też w razie potrzeby korzystać z broni palnej czy używać przemocy. Gubiła go jednak brawura i pewność siebie oraz porywczy charakter, na który zwracali uwagę już jego okupacyjni koledzy z BCh. Z kolei Walkosz był człowiekiem spokojnym i rozważnym, przez co cieszył się dużym szacunkiem pozostałej dwójki. Był też doskonałym myśliwym i znawcą partyzanckich ścieżek w Beskidzie Sądeckim, dzięki czemu mógł przez tak długi czas ukrywać się przed komunistami. Starał się przy tym ograniczać działalność rekwizycyjną do niezbędnego minimum, zdając sobie zapewne sprawę z tego, że przykuwa ona uwagę bezpieki i może prowadzić do rozbicia grupy. Najprawdopodobniej na tym tle mogło dochodzić do tarć między Walkoszem a Perełką, które jednak nie przerodziły się nigdy w otwarty konflikt6. Z czasem dał o sobie znać dominujący charakter Perełki, który zwłaszcza podczas wykonywania akcji przejmował dowodzenie nad pozostałą trójką. Kiedy jednak nie było go nad Szczawnicą, a z reguły nie pozostawał na długo w obozowisku krążąc po terenie, o działaniach grupy decydował Walkosz.

Artykuł w "Trybunie Ludu" z dnia 14 maja 1956 roku poświęcony procesowi członków grupy Stanisława Perełki (ze zbiorów IPN) [klikni
j, aby powiększyć]
.

Ostatecznie decydując się wiosną 1953 r. na rozpoczęcie akcji zbrojnych, zgodzono się, że należy jak najdłużej chronić rodziny i współpracowników grupy, dlatego też podczas rekwizycji wszyscy czterej mieli posługiwać się pseudonimami. Walenty Sajdak miał być „Wawrzkiem”, Perełka „Frydkiem”, Walkosz „Felkiem”, a Oleksy „Józkiem” lub „Julkiem”7. Nie wiadomo, jak często używano tych przezwisk. Faktem jest jednak, że aż do 1955 r. bezpieka nie była w stanie ustalić personaliów innych członków grupy niż Stanisław Perełka. Warto też dodać, że każdy z członków grupy dysponował bronią – w większości pochodzącą jeszcze z lat okupacji. Łącznie w leśnym schronie znajdowało się kilkanaście sztuk różnego rodzaju broni – pistoletów, pistoletów maszynowych, karabinów i dubeltówek. […]

Strona główna>
Prawa autorskie>


1. Zob. np.: Wokół legendy „Ognia”. Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945–1956, red. R. Kowalski, Nowy Targ 2008 oraz Masz synów w lasach, Polsko… Podziemie niepodległościowe i opór społeczny na Sądecczyźnie w latach 1945–1956, red. D. Golik, Nowy Sącz 2013; Zob. także: B. Dereń, Józef Kuraś „Ogień”. Partyzant Podhala, Kraków 1995 (i kolejne wydania); M. Korkuć, Zostańcie wierni tylko Polsce… Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944–1947), Kraków 2002; Idem, Józef Kuraś „Ogień”. Podhalańska wojna 1939–1945, Kraków 2011; D. Golik, Obszar opanowany przez „leśnych”. Działania partyzanckie oraz represje aparatu bezpieczeństwa na terenie Ochotnicy w latach 1945–1956, Kraków 2010; Idem, Z wiarą w zwycięstwo… Oddział partyzancki „Wiarusy” 1947–1949, Kraków 2010; D. Golik, F. Musiał, Osądź mnie Boże… Ks. Władysław Gurgacz – kapelan Polski Podziemnej, Kraków 2009; Idem, Władysław Gurgacz – jezuita wyklęty, Kraków 2014.
2. Relacja Józefa Steca, 16 XII 2015 r. (w zbiorach autorów).
3. Podobne grupy przetrwania złożone z dawnych żołnierzy podziemia niepodległościowego funkcjonowały w l. 50. w całej Polsce. Były ono stopniowo rozbijane i likwidowane przez bezpiekę, lecz mimo to pojedynczy ich członkowie ukrywali się nawet do początku lat 60. Najbardziej znanymi „ostatnimi leśnymi” byli Józef Franczak „Lalek” (zabity w walce w 1963 r.), Andrzej Kiszka „Dąb” (aresztowany w 1961 r.), Stanisław Marchewka „Ryba” (zabity w walce w 1957 r.), Jan Tabortowski „Bruzda” (zabity w walce w 1954 r.), Kazimierz Kamieński „Huzar” (aresztowany w 1952 r.) czy Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” (zabity w walce w 1951 r.). Z kolei w Małopolsce do tej grupy zalicza się Jana Sałapatka „Orła” (zabitego w styczniu 1955 r. w zasadzce UB), Kazimierza Augustyna „Miecza” i Stanisława Widła „Lisa” (zabitych w 1953 r.), Józefa Lacha „Kołka” (aresztowanego w 1953 r.), Jana Peciaka „Graba” (aresztowanego w 1952 r.) czy Franciszka Solarza „Puszczyka” (aresztowanego w 1952 r.). Więcej zob. m.in. Ostatni komendanci, ostatni żołnierze 1951–1963, red. G. Kuczyński [i in.], Warszawa 2013; Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie w latach 1946–1955, [katalog wystawy autorstwa J. Dutki i M. Zakrzewskiego, konsultacja F. Musiał], Kraków 2008; Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956, red. R. Wnuk, S. Poleszak, A. Jaczyńska, M. Śladecka, Warszawa–Lublin 2007.
4. ANKr, IVaK 38/56, t. 1, Protokół przesłuchania podejrzanego Walentego Sajdaka, Kraków, 1 II 1956 r., b.p.
5. Ibidem, t. 2, Protokół przesłuchania podejrzanego Józefa Oleksego, Kraków, 1 XII 1955 r., b.p.
6. Relacja Józefa Steca, 16 XII 2015 r. (w zbiorach autorów).
7. ANKr, IVaK 38/56, t. 1, Protokół przesłuchania podejrzanego Walentego Sajdaka, Kraków, 25 XI 1955 r., b.p.

WARTO PRZECZYTAĆ… (94)


„Zeszyty Historyczne WiN-u” nr 42, rok XXIV, grudzień 2015 r.

Dostępny jest już nowy numer „Zeszytów Historycznych WiN-u” (nr 42, rok XXIV, ss. 330). W numerze m.in.:

  • obszerny artykuł Dawida Golika i Marcina Kasprzyckiego o ostatniej działającej w Małopolsce „grupie przetrwania”, którą komuniści zlikwidowali dopiero w 1955 r. (Ostatni „leśni” Małopolski. Grupy zbrojne Stanisława Perełki „Dębińskiego”),
  • wnikliwe studium Macieja Korkucia poświęcone głośnemu zabójstwu przez partyzantów z oddziału „Ognia” Żydów pod Krościenkiem w maju 1946 r. (Zbrodnia pod Krościenkiem 2/3 maja 1946 roku),
  • oraz odpowiedź Alicji Paczoskiej-Hauke na krytyczną recenzję Jej książki (Pisać krytycznie, ale nie żółcią. Odpowiedź na recenzję Marka Szymaniaka).

Najnowszy numer ZH WiN-u dostępny jest w cenie 30,00 zł; zamówienia można składać za pośrednictwem e-maila:

„Zeszyty Historyczne WiN-u” są czasopismem poświęconym dziejom walki Polaków o niepodległość w latach 1939-1989. Szczególne miejsce zajmuje na ich łamach zagadnienie oporu zbrojnego z lat 1944/45-1956. Tematyce zmagań z totalitaryzmem towarzyszy opis metod zwalczania polskich dążeń niepodległościowych przez nazistowski i komunistyczny aparat terroru.

„Zeszyty Historyczne WiN-u” powstały w 1992 r., ich pierwszym redaktorem naczelnym był wybitny badacz wojennej konspiracji i dokumentalista Andrzej Zagórski. W 1994 r. funkcję redaktora naczelnego przejął Janusz Kurtyka, sprawując ją do tragicznej śmierci w katastrofie smoleńskiej w 2010 r.

18 grudnia 2015 r. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego wydał komunikat w sprawie wykazu czasopism naukowych. Z przyjemnością informujemy, że „Zeszyty Historyczne WiN-u” znalazły się w części B listy czasopism punktowanych MNiSW uzyskując 2 punkty.

Strona główna>
Prawa autorskie>

 

65. rocznica śmierci st. sierż. "Roja"

65. rocznica śmierci st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój"  na czele oddziału, 1948 r.

65 lat temu, 13 kwietnia 1951 r., zdradzony i okrążony, poległ w walce st.
sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój"
, dowódca jednego z
najdłużej walczących z komunistami na Mazowszu oddziałów Narodowego
Zjednoczenia Wojskowego
. Przebywał wówczas wraz z Bronisławem
Gniazdowskim "Mazurem" w gospodarstwie Burkackich we wsi Szyszki (gm.
Kozłowo, pow. pułtuski), gdzie został otoczony przez 270 żołnierzy z I
Brygady KBW i nieustaloną liczbę funkcjonariuszy UBP i MO.

W 1951 roku resort bezpieczeństwa nie dawał ciągle za wygraną i działania operacyjne
mające doprowadzić do likwidacji "Roja" i jego ludzi zataczały coraz
szersze kręgi. Liczbę agentów i informatorów skierowanych przez UBP do
rozpracowania pozostałości jego oddziału można obliczać na kilkaset
osób. Większość z nich była zmuszana do współpracy groźbą i szantażem.
Zwerbowano tą drogą m.in. agentkę „Magdę”, córkę państwa Burkackich ze
wsi Szyszki, u których "Rój" często bywał. „Magda” utrzymywała stały
kontakt z „Rojem”, darzącym ją szczególnym zaufaniem i uczuciem –
kilkakrotnie prosił ją o rękę. Funkcjonariusze UBP pisali w raporcie, że
agentka „Magda”

[…] zdecydowała się oddać „Roja”, mając ku temu szerokie
możliwości, ponieważ „Rój” darzy ją kompletnym zaufaniem, co świadczy o
tym, że stawiał jej kilkakrotnie propozycję wyjścia za mąż i wstąpienia
do bandy.

Jej rodzice zostali aresztowani przez UB i skazani na karę
6 i 8 lat więzienia. 13 kwietnia 1951 roku wróciła ona z Warszawy, być
może była w UB. Według powszechnej opinii pracownicy UBP za wydanie
„Roja” obiecali jej zwolnienie rodziców z więzienia, skazanych za
współpracę z partyzantami. Wracając ze stacji kolejowej do domu wstąpiła
do sąsiadów. Tutaj przyszedł także jej brat, powiedział, że „Rój” z
„Mazurem” są u nich w domu i wyszedł. Po krótkim czasie także i ona
wyszła. Nie wiadomo tylko czy widziała się z „Rojem” czy nie. Pewne
jest, że poszła do nauczycielki i wzięła od niej rower. Pojechała do
miejscowości Gzy, około 8 km od Szyszek i tam zameldowała o miejscu
kwaterowania „Roja”.

Gospodarstwo
Burkackich w kolonii Szyszki, ostatnie miejsce schronienia Mieczysława
Dziemieszkiewicza "Roja" i Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".

Szopa, w której znajdowała się kryjówka "Roja" i "Mazura".

W
wyniku tego donosu 13 kwietnia 1951 r. „Rój”, który przebywał wówczas
wraz z Bronisławem Gniazdowskim „Mazurem” w gospodarstwie Burkackich we
wsi Szyszki (gm. Kozłowo, pow. pułtuski) został otoczony. W akcji brało
udział 270 żołnierzy z I Brygady KBW i nieustalona liczba
funkcjonariuszy UBP i MO. Gospodarstwo zostało otoczone potrójnym
pierścieniem tyraliery. Akcję grupy operacyjnej wspierał samolot
zrzucający flary oświetlające teren. Po kilku godzinach od rozpoczęcia
akcji obaj wyszli z ukrycia i podjęli próbę przedarcia się przez kordon
przeciwnika. Padli w krzyżowym ogniu broni maszynowej.
 
Z raportu
dowództwa I Brygady KBW z likwidacji st. sierż. Mieczysława
Dziemieszkiewicza „Roja” i st. strz. Bronisława Gniazdowskiego „Mazura” w
dn. 13 kwietnia 1951 r., wnioskować można, że jeden z partyzantów,
ciężko ranny, w momencie zbliżania się do niego grupy ope
racyjnej
popełnił samobójstwo.

[…] O godzinie 23.00 w
zabudowaniu, w którym przebywała banda, zaobserwowano podejrzane ruchy,
po czym zauważono szybko zbliżających się dwóch bandytów w kierunku
prawego skrzydła północno-zachodniej części obstawy. Na odległość 40-50 m
strz. Mrożek Zdzisław i strz. Lorec Bronisław, zauważywszy zbliżających
się bandytów, z pm-ów otworzyli seryjny ogień, po strzałach tych
usłyszano jęki bandytów. Ta część obstawy, która w tym czasie zauważyła
bandę, otworzyła po nich ogień. Na rozkaz d[owód]cy baonu ogień
przerwany, który trwał od trzech do czterech minut. W dalszym ciągu
teren oświetlono rakietami w celu zorientowania się w sytuacji, w tym
czasie zauważono w odległości około 45 metrów ustawiony na nóżkach rkm i
skierowany lufą w kierunku obstawy oraz leżących obok niego dwóch
bandytów.
Słysząc jęki, dowódca batalionu kpt. Goraj zdecydował:
wysłać grupę w sile trzech ludzi + pies służbowy (ppor. Światłowski) w
celu ujęcia jeszcze żywego bandyty. W czasie zbliżania się grupy do
rannego usłyszano z ich strony pistoletowy strzał, dowódca baonu, licząc
się ze stratami, na linię obstawy wycofał grupę w celu powtórnego
użycia grupy i psa służbowego na dłuższej lince. Po wyruszeniu grupy
oraz oświetleniu terenu rakietami zbliżająca się grupa zauważyła, że
obaj bandyci są zabici (godz. 23.20). Nie ściągając przez całą noc
obstawy, około godz. 6.00 dokładnie przeszukano melinę, gdzie wykryto
bunkier, w którym to ukrywała się banda.
Działania zakończono o godz.
7.00 […].

Źródło: CAW, 1580/75/1466, k. 39-42, oryginał, mps.


Bronisław
Gniazdowski "Mazur" i Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój", polegli 13 IV
1951 r. w kolonii Szyszki – zdjęcie wykonane przez UB.


Zdjęcie pośmiertne Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja".

Zdjęcie pośmiertne Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".


Upozowane
przez funkcjonariuszy UBP zdjęcie Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" z
elementami umundurowania, którego nigdy nie używał (beret z milicyjnym
orzełkiem i trupią główką, trupia główka na kołnierzu bluzy).

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" należał do
najwybitniejszych, najbardziej energicznych i zdeterminowanych dowódców
polowych XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Cieszył się
poparciem ludności, dzięki któremu mógł tak długo działać i utrudniać
komunistom utrwalanie swej władzy. Poległ w walce o wolną i niepodległą
Polskę.
GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat st. sierż. "Roja" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

CONTRA MUNDUM – "W WIERSZU I BOJU. 1914-1949"

Premiera nowego albumu CONTRA MUNDUM – "W WIERSZU I BOJU. 1914-1949" – 11 kwietnia jako bezpłatny dodatek  tygodnika "wSIECI"

Jest mi niezmiernie miło poinformować, że już 11 kwietnia 2016 r. (poniedziałek) w tygodniku "wSIECI" ukaże się, jako bezpłatny dodatek, druga płyta rewelacyjnego zespołu CONTRA MUNDUM pt. "W WIERSZU I BOJU. 1914 – 1949".

Nowy album "W WIERSZU I BOJU. 1914 – 1949", to poetycko – dźwiękowa wyprawa pomiędzy wersy wybitnej polskiej poezji poetów-żołnierzy, których los rzucił w wir wojny, okupacji, Powstania Warszawskiego czy zmagań z komunistycznym zniewoleniem. Rockowe aranżacje zespołu CONTRA MUNDUM w zestawieniu z wierszami żołnierzy-poetów, ze szturmowo – bitewnymi tekstami powstałymi gdzieś na barykadach i w leśnych obozowiskach. Przemarsz od poezji legionowej aż do niepokornych, pełnych dumy pieśni podziemia antykomunistycznego.

HONOROWY PATRONAT:

Koncept albumu "W WIERSZU I BOJU. 1914-1949" oraz wybór tekstów:

Mecenas projektu:


Jako zapowiedź nowego albumu posłuchaj utworu do wiersza Edwarda Słońskiego – "Polska".

Edward Słoński na początku 1915 roku wstąpił do Legionów Polskich, brał
udział w wojnie z bolszewikami. Do 1921 roku służył w Wojsku Polskim.
Podczas I wojny światowej tworzył poezję patriotyczną związaną właśnie z
Legionami.

Contra Mundum – "Polska"
sł. Edward Słoński
muz. Norbert "Smoła" Smoliński / Paweł Gawlik / Adam "Malczas" Malczewski

Pilotowy utwór z nowego albumu "W WIERSZU I BOJU. 1914 – 1949", pt. "Bij bolszewika".

Piosenka śpiewana przez partyzantów walczących na terenie Grodzieńszczyzny i Nowogródczyzny po 1944 roku, w czasach drugiej okupacji sowieckiej. Ostatni z nich ginęli jeszcze na początku lat 50-tych. Wytrwali do końca na straconych posterunkach, płacąc za wierność Polsce najwyższą cenę. Część ich pamięci.

Contra Mundum – "Bij bolszewika"
sł. autor nieznany
muz. Norbert "Smoła" Smoliński / Paweł Gawlik / Adam "Malczas" Malczewski


produkcja: Norbert "Smoła" Smoliński
realizacja dźwięku i miks: Paweł Gawlik
orkiestracje, programowanie: Paweł Gawlik
nagrań dokonano: 10.2015 – 01.2016 w SOUND FACTORY STUDIO
mastering: Grzegorz Piwkowski High-End Audio
projekt okładki: Wojciech Korkuć KOREKSTUDIO

Obejrzyj i posłuchaj w całości multimedialnego koncertu zespołu Contra Mundum, pt. "Cześć i Chwała Bohaterom. W wierszu i boju", który odbył się w związku z obchodami Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" w 2016 roku.

Kontakt z zespołem CONTRA MUNDUM:

Więcej na temat zespołu CONTRA MUNDUM czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

66. rocznica zamordowania ppor. "Rekina"

66. rocznica zamordowania ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", Białostocczyzna 1945 r.

66 lat temu, 1 kwietnia 1950 roku, komunistyczni oprawcy zamordowali w białostockim więzieniu ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina", żołnierza 3 Brygady Wileńskiej AK kpt. Gracjana Fróga "Szczerbca", 5 Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i zastępcę dowódcy 3 Wileńskiej Brygady Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", 1947 r.

Kazimierz Chmielowski "Rekin" urodził się 23 sierpnia 1925 r. w Żabińcach w woj. tarnopolskim, jako syn Maksymiliana i Zofii z domu Fahrenholz. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w gimnazjum w Łucku. W związku z przeprowadzką rodziców do Wilna w 1937, kontynuował naukę w Gimnazjum im. Zygmunta Augusta, a następnie – po zajęciu Wilna przez ZSRR w 8 Państwowym Gimnazjum i Liceum. W konspiracji zaczął działać już od 14 sierpnia 1940 r. W latach 1942-1943 uczęszczał na tajne komplety. Pracował m.in. jako kelner w restauracji Zacisze, następnie w Pitejciszkach jako fornal. Od 1942 roku pełnił w AK służbę jako łącznik ps. "Smutny".

Białostocczyzna, lato 1945 r. 5 Brygada Wileńska AK mjr. "Łupaszki", na zdjęciu od lewej por. Marian Pluciński "Mścisław", sierż. Kazimierz Chmielowski "Rekin", plut. Leon Smoleński "Zeus", ppor. Lucjan Minkiewicz "Wiktor", sierż. Witold Goldzisz "Radio", NN, wachm. Henryk Wieliczko "Lufa", kpr. Tadeusz Urbanowicz "Moskito".

22 października 1943 r. dołączył do działającej w okolicach Wilna grupy por. Gracjana Fróga "Szczerbca" (od marca 1944 r. występowała jako 3. Brygada Wileńska AK), gdzie początkowo objął funkcję amunicyjnego. W oddziale ukończył szkołę podchorążych. Odznaczał się wyjątkowa odwagą. Był czterokrotnie ranny w czasie walk na Wileńszczyźnie – wziął udział w większości akcji bojowych 3 Brygady. W bitwie oddziału pod Mikuliszkami 8 stycznia 1944 r., atakując z kolegą tyły niemieckiej obławy, otworzył ogień i wprowadzając tym zamieszanie wśród zaskoczonych Niemców, unieszkodliwił załogę erkaemu, jednak został wówczas ranny w ręce i nogi. Za wykazane w tej walce męstwo otrzymał Krzyżem Walecznych.

Białostocczyzna, lato 1945 r. Od lewej ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", por. Romuald Rajs "Bury", ppor. Mikołaj Kuroczkin "Leśny" – zastępca
"Burego" w 2 plutonie 5 Brygady Wileńskiej AK, żołnierz wyznania
prawosławnego, zamordowany przez komunistów 18 lutego 1947 r. w
więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.


W czasie akcji na Nowe Troki 9 marca 1944 r. zgłosił się na ochotnika do trzyosobowego patrolu, którego zadaniem było wysadzenie bramy koszar, co miało być sygnałem do ataku dla żołnierzy 3 Brygady. 23 kwietnia 1944 r. został ranny w czasie nieudanej akcji na niemiecki garnizon w Jaszunach. Po raz kolejny został ranny 4 maja 1944 r. w Pawłowie, w czasie walki z 310. kompanią litewskiego korpusu gen. Plechaviciusa, podporządkowanego niemieckim władzom okupacyjnym. Jako jeden z pierwszych żołnierzy, idąc na pomoc okrążonym we wsi kilku kolegom zaatakował od tyłu Litwinów i zmusił ich do ucieczki. W czasie pościgu wziął do niewoli 4 żołnierzy litewskich w tym dowódcę kompani. Za męstwo wykazane w czasie bitwy pod Murowaną Oszmianką 13 maja 1944 r. został awansowany do stopnia plutonowego. W okresie przygotowań do operacji "Ostra Brama" mianowany został dowódcą pierwszego plutonu w szwadronie kawalerii, jednocześnie był zastępcą dowódcy 1 kompanii 3 Brygady AK. W czasie walk o Wilno 6-7 lipca 1944 r. został po raz czwarty ranny (w nogę).

Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", żołnierz 3 Wileńskiej Brygady AK "Szczerbca", 5. Wileńskiej Brygady AK
"Łupaszki", potem zastępca dowódcy 3 Wileńskiej Brygady NZW. Został
zamordowany 1 kwietnia 1950 r. w białostockim więzieniu. Miejsce
pochówku nieznane.

Po rozbiciu oddziałów AK przez władze sowieckie został aresztowany przez NKWD w szpitalu w Wilnie i wywieziony do obozu w Miednikach Królewskich, potem do Kaługi pod Moskwą, gdzie pracował w niewolniczych warunkach przy wyrębie lasu. Na przełomie kwietnia i maja 1945 r. uciekł z obozu, zabijając sowieckiego sierżanta. Nałożył następnie jego mundur i w tym przebraniu dotarł do Wilna, a następnie do Białegostoku. 8 maja 1945 r. spotkał na ulicy byłego dowódcę 1 kompanii szturmowej 3 Brygady ppor. Romualda Rajsa "Burego", a dwa dni później wszedł w skład 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”, jako podoficer szkoleniowy a następnie dowódca plutonu w 2 szwadronie. Kilkakrotnie brał udział w starciach z patrolami Armii Czerwonej, w tym w akcji na Strablę pow. Bielsk Podlaski. We wrześniu 1945 r. protestując przeciwko warunkom demobilizacji żołnierzy 2 szwadronu usiłował popełnić samobójstwo w czym przeszkodził mu jego kolega z Wileńszczyzny – Włodzimierz Jurasow "Wiarus".

Po przejściu 2 szwadronu do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego we wrześniu 1945 r. podporządkował się rozkazowi „Burego” i został w oddziale, który niebawem został przez Komendę Okręgu NZW Białystok czasowo rozwiązany. 1 października 1945 r. został mianowany przez komendanta Okręgu NZW dowódcą okręgowego patrolu Pogotowia Akacji Specjalnej. W listopadzie 1945 r. po powrocie z urlopu, który spędził u rodziny w Wydminach zorganizował ok. 90-osobowy oddział, znany jako 3 Wileńska Brygada NZW. 1 grudnia 1945 r. mianowany został p.o. szefa PAS Komendy Okręgu NZW. Działalność bojową jego oddział rozpoczął 30 grudnia 1945 r., kiedy to zaatakował posterunek MO w Sokołach pow. Wysokie Mazowieckie i zdobył go bez strat. Po rozbrojeniu załogi wypuścił na wolność funkcjonariuszy MO i żołnierzy. 15 stycznia 1946 r.  zorganizował zasadzkę na drodze pod Goniądzem w której zdobył kilka aut. Następnego dnia rozbroił pod Hermanami pow. Wysokie Mazowieckie grupę kontyngentową z 9 baonu KBW.

Białostocczyzna, 1945 rok. Odprawa przed akcją; od lewej: ppor. cz. w. Leon Smoleński "Zeus", ppor. Mikołaj Kuroczkin "Leśny", czwarty: ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin".

Po  przejęciu dowodzenia oddziałem przez "Burego" wziął udział w rajdzie 3 Brygady do Puszczy Białowieskiej i akcji na Hajnówkę 28 stycznia 1946 r. 14 lutego 1946 r. "Rekin" ze swoimi ludźmi wkroczył do Wydmin (gdzie po wojnie przenieśli się jego rodzice), wystawił posterunki, opanował ratusz, a na rynku wywiesił biało-czerwoną flagę. Tego dnia Wydminy były w Wolnej Polsce – wspominali potem przez lata mieszkańcy.
Dwa dni później, 16 lutego 1946 r., podczas postoju na kwaterach we wsi Gajrowskie główne siły, liczącej 120 żołnierzy 3 Brygady NZW, pod dowództwem kpt. Romualda Rajsa "Burego" zostały zaskoczone przez obławę, w której brało udział 1,5 tys. funkcjonariuszy NKWD, UB i MO. W wyniku tej bitwy 3 Brygada została rozproszona i musiała wycofać się w dwóch oddziałach na Podlasie. W walce zginęło 23 żołnierzy podziemia, w tym dwaj oficerowie – por. Jan Boguszewski "Bitny" i por. Włodzimierz Jurasow "Wiarus". Straty partyzantów byłyby większe gdyby nie działania plutonu rozpoznawczego dowodzonego przez ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina", który pod wsią Jelonek powstrzymał część nadchodzącej obławy. Ppor. "Rekin" ze swoim wysuniętym plutonem rozbił szykującą się do zamknięcia okrążenia jednostkę "ludowego" WP mjr. Wojciechowskiego, dzięki czemu główne siły 3 Brygady NZW mogły wyrwać się z niedomkniętego okrążenia i ukryć w Puszczy Boreckiej. Bitwa ta zakończyła trwający ponad tydzień rajd 3 Brygady NZW po terenie dawnych Prus Wschodnich.

Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin"

Kazimierz Chmielowski "Rekin" zebrał większość rozproszonego oddziału, który pomimo pościgu bez dalszych strat doprowadził bezpiecznie w końcu lutego w Białostockie. Do połowy kwietnia 1946 r. prowadził wspólne z 6 Brygadą WIleńską AK ppor. Lucjana Minkiewicza "Wiktora" działania na Lubelszczyźnie i Podlasiu. 28 kwietnia 1946 r. 3 Brygada NZW kpt. Burego" wspólnie z 6 Brygadą ppor. "Wiktora" stoczyła w rejonie wsi Brzozowo-Muzyły walkę z 65-osobową grupą operacyjną MO, KBW i UB w wyniku czego komuniści zostali rozbci; wzięto do niewoli 40 żołnierzy KBW a 17 funkcjonariusz UB i MO rozstrzelano. O zwycięstwie zadecydowała przede wszystkim szarża plutonu kawalerii NZW pod dowództwem ppor. "Rekina", który prowadząc swój oddział do ataku na grupę KBW i UB został ciężko ranny. Nieprzytomny, został wywieziony z pola bitwy i pozostawał pod opieka oddziału ppor. "Wiktora", który uchodząc przed pościgiem wycofał się w okolice Warszawy.

Wzięci do niewoli członkowie grupy operacyjnej MO, KBW i UB, rozbitej przez 3 Brygadę Wileńską NZW kpt. Romualda Rajsa "Burego" i 6 Brygadę Wileńską AK ppor. Lucjana Minkiewicza "Wiktora", 28 kwietnia 1946 r. w rejonie wsi Brzozowo-Muzyły na Podlasiu.

W dniu 30 kwietnia 1946 r. w rejonie wsi Czochnie-Góra i Śliwowo doszło do walki z wydzielonymi pododdziałami trzech batalionów KBW, w następstwie której zginęło 25 członków oddziałów partyzanckich 3 Brygady NZW i 6 Wileńskiej Brygady AK, a 12 dostało się do niewoli. Wśród rozpoznanych zabitych był drużynowy z plutonu "Bitnego" o pseudonimie "Ładunek" (prawdop. kpr./plut. Dernowski Władysław [Stanisław] vel Stanisław Krzyżanowski), który poległ wraz z całą swoja drużyną.
Po powrocie d
o zdrowia ppor. "Rekin" objął ponownie dowodzenie oddziałem. W końcu lipca rozbroił posterunek MO w Wierzbowie, 27 lipca 1946 r. został zaatakowany w Hilarowie pow. Węgrów przez grupę operacyjna UB, KBW i MO. Jego oddział został częściowo rozproszony. 9 sierpnia 1946 r. wraz z grupą kilku żołnierzy udał się na patrol w kierunku Mazur, gdzie zostali zaatakowani przez patrol MO  koło Różyńska Wielkiego (powiat Ełk). W starciu zginęli dowódca plutonu "Leszek" i dowódca drużyny "Paw".
We wrześniu 1946 r. 3 Wileńska Brygada NZW została zdemobilizowana. Kazimierz Chmielowski  wyjechał do Chorzowa, gdzie rozpoczął pracę w hucie Kościuszko a następnie, w październiku 1946 r., studia na Wydziale Budowy Maszyn Politechniki Śląskiej w Gliwicach. 10 marca 1947 r. ujawnił się w WUBP w Katowicach podając się za szer. Kazimierza Chmielowskiego "Smutnego" z AK Wilno, zdemobilizowanego z 36 zapasowego pp w Kałudze, który repatriował 12 stycznia 1946 r. do Polski.

Kazimierz Chmielowski; zdjęcie z legitymacji studenta I roku Wydziału Budowy Maszyn Politechniki Śląskiej w Gliwicach, 1947 rok.

Zdjęcie
sygnalityczne ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina" wykonane przez
funkcjonariuszy MBP w Warszawie 4 grudnia 1948 r., dzień po
aresztowaniu.

Zidentyfikowany przez UB jako żołnierz 3 Brygady NZW został aresztowany w dniu 3 grudnia 1948 r. Przeszedł bardzo ciężkie śledztwo (jego ojciec zmarł w białostockim więzieniu w grudniu  1946 r.). Sądzony wraz ze swoim dowódcą kpt. Romualdem Rajsem "Burym" w pokazowym procesie odbywającym się w sali białostockiego kina "Ton" w dniach 19-27 września 1949 r. został skazany wyrokiem z dnia 1 października 1949 r. na karę dożywotniego więzienia. W wyniku rewizji procesu wniesionej przez prokuratora był ponownie sądzony 11 stycznia 1950 r. przez WSR w Białymstoku i skazany w dniu 14 stycznia 1950 r. na karę śmierci. Decyzją z 27 marca 1950 r. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski i ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin" został zamordowany strzałem w tył głowy 1 kwietnia 1950 r. o godz. 21.00 w więzieniu w Białymstoku. Wyrok wykonał tzw. dowódca plutonu egzekucyjnego – Jan Sierakowski z WUBP Białystok. Miejsce ukrycia ciała ppor. "Rekina" pozostaje nieznane.

Protokół wykonania kary śmierci 1 kwietnia 1950 r. na ppor. Kazimierzu Chmielowskim "Rekinie". Strzał w tył głowy oddał tzw. dowódca plutonu egzekucyjnego – Jan Sierakowski z WUBP Białystok.

W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na sesji w Olsztynie uznał wyrok śmierci wydany na por. "Rekina" za nieważny.
W dniu 1 marca 2014 roku w Wydminach, na placu przed kościołem, nastąpiło odsłonięcie pomnika  i tablicy pamiątkowej w hołdzie ppor. Kazimierzowi Chmielowskiemu „Rekinowi” i jego żołnierzom z 3 Wileńskiej Brygady NZW.

Odsłonięty 1 marca 2014 r. w Wydminach pomnik w hołdzie ppor. Kazimierzowi Chmielowskiemu "Rekinowi" i jego żołnierzom z 3 Wileńskiej Brygady NZW.


GLORIA VICTIS !!!