Stowarzyszenie "Kętrzyn.Net" zaprasza 6 listopada 2009 r. (piątek) na godz. 12:00 do auli Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. W. Kętrzyńskiego przy ul. Powstańców W-wy 2 w Kętrzynie na konferencję historyczną – „Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie”.
Konferencja zorganizowana jest w celu upamiętnienia postaw ludzi, dla których II Wojna Światowa nie zakończyła się z chwilą opuszczenia ziem polskich przez wojska Wehrmachtu. Czujemy obowiązek przywrócenia pamięci społecznej i historycznej o ludziach, którzy po 1944 roku podjęli walkę zbrojną z sowieckim okupantem i rodzimymi kolaborantami. Żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość poświęcili na ołtarzu wolności swoje plany życiowe, zostawiając własne rodziny, ambicje i karierę, aby nadal w konspiracji kontynuować walkę o wyzwolenie Ojczyzny. W spotkaniu weźmie udział Patryk Kozłowski, autor książki „Jeden z wyklętych. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”. 1910–1951”.
Dzięki pomocy Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Pana Aleksandra Szczygło zaprezentowana zostanie także wystawa „Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku”.
Zachęcając do zapoznania się z ekspozycją przytoczę opis, który można znaleźć na stronach internetowych BBN:
"…to zdjęcia, opisy i fotokopie dokumentów odnoszących się do wydarzeń z lat 1945–1956. Celem prezentowanej wystawy jest uwrażliwienie, przede wszystkim młodych pokoleń naszych rodaków, na tragiczne losy tysięcy Polaków stających wtedy do zbrojnej walki przeciwko komunizmowi – na katastroficzne dzieje pokolenia Kolumbów i naszych dziadków, którzy w walce o wolność oddali swoje życie. Mamy nadzieję, że dzięki temu projektowi m.in. polska młodzież, która nie była świadkiem mrocznych wydarzeń lat stalinowskiego terroru, będzie miała szansę zapoznać się z nieznanymi kartami naszej historii".
Wystawę będzie można oglądać do 20 listopada 2009 r. Minęło już pół wieku od tamtych wydarzeń, a wiedza o bohaterach walczących z komunizmem jest wciąż niepełna. W potocznej świadomości nadal pokutują stereotypy, które są pokłosiem fałszywej propagandy z lat PRL-u.
Film o st. sierż. "Roju" – ruszyła produkcja !
Agencja Filmowa TVP wraz ze Studiem Filmowym "Dr Watkins" oraz Polskim Instytutem Sztuki Filmowej rozpoczynają pracę nad filmem „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” w reżyserii Jerzego Zalewskiego.

Z lewej: Krzysztof Zalewski, odtwórca postaci st. sierż. "Roja"; po prawej: pierwowzór – Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" – na czele oddziału w 1948 r.
Historię dwudziestoletniego "Roja" widzowie obejrzą w wersji kinowej jako film fabularny oraz w wersji trzyodcinkowego serialu telewizyjnego. Premiera kinowa przewidziana jest na przełomie października i listopada 2010 r., a emisja w TVP w 2011. Zdjęcia będą kręcone w autentycznych miejscach wydarzeń, czyli w okolicach Pułtuska, Makowa Mazowieckiego, Nasielska i Ciechanowa. W ekipie realizacyjnej są między innymi: Adam Sikora (zdjęcia), Tomasz Miernowski (kierownictwo produkcji), Jacek Ukleja (scenografia), Elżbieta Radke (kostiumy).
Główny bohater, Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój", po II wojnie światowej formuje własny oddział partyzantki antykomunistycznej, który w ramach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego walczył do 1951 roku. Wtedy to w obławie wojsk KBW, UB i LWP zginął "Rój". Film będzie opowiadał o sześciu latach walki i wielu spektakularnych akcjach zbrojnych. Jest to historia egzekwowania prawa tam, gdzie zapanowało komunistyczne bezprawie, ale także opowieść o miłości, szczęściu, buncie i zdradzie, którego doświadczali młodzi partyzanci.
W okresie PRL losy "Roja" i jego żołnierzy zostały zafałszowane i do dziś pozostają praktycznie nieznane. Twórcy filmu pragną oddać sprawiedliwość zapomnianym obrońcom Boga, Honoru i Ojczyzny, ale także zrozumiałym, współczesnym językiem porozumiewać się z młodymi widzami. Zasadnicze pytanie filmu brzmi: „czy warto bronić przegranych spraw”. Skoro jednak istnieje impuls do ich obrony, pozostaje nadzieja, że nie są one do końca przegrane…
HARMONOGRAM ZDJĘĆ:
- Etap pierwszy: zdjęcia „uciekające” – plenery, pasaże – listopad 2009.
- Etap drugi: właściwe zdjęcia – sekwencja zimowa – luty 2010.
- Etap trzeci: właściwe zdjęcia – sekwencja wiosenna oraz wnętrza – II połowa marca/I połowa kwietnia 2010.
- Etap czwarty: sekwencje letnie – II połowa maja 2010.
OBSADA PIERWSZOPLANOWA:
Krzysztof Zalewski jako Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój".
Mateusz Łasowski jako "Częścik" – partyzant oddziału Narodowych Sił Zbrojnych dowodzonego przez Pogodę. Potem w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym.
Konrad Marszałek jako "Dąb" – partyzant Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, dowódca jednego z oddziałów.
Jerzy Połoński jako "Góral" – partyzant oddziału NZW dowodzonego przez Roja; syn Osowieckiego, zawziętego funkcjonariusza UB.
Wojtek Żołądkowicz jako "Klon" – partyzant oddziału NZW dowodzonego przez "Lasa"; potem w oddziale "Roja"; ciężko ranny w jednej z obław.
Bartek Kotchedoff jako "Kot" – partyzant oddziału "Roja"; schwytany i torturowany przez UB.
Paweł Tomaszewski jako "Mazur" – towarzysz broni "Roja" od początku walki, jego zastępca w oddziale partyzanckim; razem z nim "Rój" ginie w obławie w Szyszkach. [wieś Szyszki w wikipedii>].
Krzysztof Piątkowski jako "Pilot" – partyzant oddziału "Roja".
Sebastian Cybulski jako "Ryś" – partyzant oddziału NSZ dowodzonego przez "Pogodę"; jeden z dowodzących akcją odbicia więzienia w Krasnosielcu.
Jan Urbański jako "Sęp" – partyzant oddziału NSZ dowodzonego przez "Pogodę", potem jeden z dowódców oddziałów NZW.
Paweł Domalewski jako "Tygrys" – partyzant oddziału NSZ dowodzonego przez "Pogodę"; potem członek oddziału "Roja".
Bartek Magdziarz jako "Wilk" – partyzant oddziału "Roja".
Szymon Sikora jako "Żbik" – partyzant oddziału "Roja"; specjalista od likwidacji, działający czasem na własną rękę.
Ponadto w obozie szkoleniowym bierze udział Sebastian Ryś jako wykonawca roli drugoplanowej.
Więcej na temat st. sierż. "Roja" czytaj:
- St. sierż.
Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój" i XVI Okręg Narodowego Zjednoczenia Wojskowego> - Wojciech J. Muszyński, Komendant "Rój", co komunie się nie kłaniał [PDF]>
- 57 rocznica śmierci "Roja">
- 58 rocznica śmierci st. sierż. "Roja">
- OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 1>
- OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 2>
- OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 3>
- OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 4>
- OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 5>
- OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 6>
- OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 7>
Źródło: Telewizja Polska>
Strona główna>
46 rocznica śmierci sierż. "Lalka"
H. Pająk


Marzec 1945 r. Józef Franczak „Lalek” w II Armii Wojska Polskiego tuż przed dezercją.
21 października 1963 roku w obławie funkcjonariuszy SB i ZOMO we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak „Lalek”, ostatni żołnierz podziemia niepodległościowego. Został wydany w ręce bezpieki przez krewnego zwerbowanego do współpracy z SB. Jego siostry, dopiero 20 lat później, mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.
Sierż. Józef Franczak „Laluś”, „Lalek” był ostatnim partyzantem polskiego podziemia niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan Kozic Górnych. Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej. Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego przez komunistów „ludowego” WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd Polowy II Armii „ludowego” WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował. Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.
"Laluś" jako żołnierz żandarmerii Wojska Polskiego. Zdjęcie z czerwca 1939 r.
Rozpoznany, powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł jedynie „Laluś”. W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch. Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego, ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych. Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB, niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście. 
1947 rok. Narada dowódców patroli. Od lewej: Stanisław Kuchcewicz „Wiktor”, prawdop. kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak „Lalek”, Walenty Waśkowicz „Strzała”.
"Lalek" nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak „niebezpiecznemu bandycie” groził kilkuletni wyrok więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć, że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego więzienia. W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia 1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża, obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W domach członków najbliższej rodziny „Lalusia” oraz jego najbliższych współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w oczekiwaniu na pojawienie się „Lalusia”. Bezskutecznie.
Na początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia lub likwidacji „Lalusia”. Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie „materiałów kompromitujących” oficerom SB udało się go zwerbować jako tajnego współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie współpracownikami „Lalusia”. Jako bliski krewny darzony był przez nich zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z „Lalusiem”. Przez następne trzy miesiące SB przy pomocy TW „Michała” coraz bardziej osaczała
„Lalusia”. 20 października 1963 roku agent wyposażony w aparaturę podsłuchową spotkał się z „Lalusiem”. W okolicy oczekiwała grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60 funkcjonariuszy ZOMO. Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW „Michał” przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym „Laluś” został przywieziony na spotkanie.
21 października 1963 roku zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35 funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych. O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla – zostały okrążone. „Laluś” zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował – udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry „Lalusia” przeniosły prochy do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.
21 października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane przez UB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.
11 maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. „Lalek”.

17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek". Józef Franczak odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek Franczak.
GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:
- Ostatni niezłomny – Józef Franczak ps. "Lalek">
- 44 rocznica śmierci ostatniego partyzanta Rzeczypospolitej, sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek">
- 45 rocznica śmierci sierż. "Lalka">
- Odsłonięcie i poświęcenie pomnika Ostatniego Partyzanta RP>
- Fotorelacja
z uroczystości odsłonięcia i poświęcenia pomnika Ostatniego Partyzanta
RP – sierż. Józefa Franczaka ps. „Lalek" w Piaskach Lubelskich, 11 maja
2007 r.> - Śmierć kapitana „Uskoka”>
Linki zewnętrzne:
MYŚMY REBELIANCI… kolejna odsłona w RADIU CENTRUM
Wszystkich zainteresowanych zapraszam dzisiaj (środa, 21.10.2009) o godz. 23:00 do słuchania online audycji "Wieczór Nie Tylko Rockowy" Pawła "Freebirda" Michaliszyna w Radiu Centrum Kalisz.
Audycję "WNTR" można słuchać online w każdą środę o godz. 23:00, po kliknięciu na poniższy baner:
MYŚMY REBELIANCI… POSŁUCHAJ W RADIU CENTRUM
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do pobrania i wysłuchania wczorajszej (14.10.09) audycji autorskiej Pawła "Freebirda" Michaliszyna – "Wieczór Nie Tylko Rockowy" w Radiu Centrum – Kalisz, w której autor prezentuje m.in. utwory z najnowszej płyty zespołu De Press – "Myśmy Rebelianci".

"Czułem i do dziś czuję szacunek do tych, którzy pozostali do końca wierni przysiędze, w lasach, bez nadziei. […]".

Nie było chyba ludzi ostrzej atakowanych przez komunistyczną propagandę niż ci, których nazywamy Żołnierzami Wyklętymi lub ostatnimi leśnymi.[…] Trudno uwierzyć, ale ostatnie oddziały oddziały tego podziemia dotrwały w walce aż do początku lat 50 ubiegłego stulecia…

Bilans strat poniesionych w walce z komunistami przez niezłomne pokolenie Polski Podziemnej jest straszliwy. To ponad 5 tysięcy wykonanych wyroków śmierci, blisko 21 tysięcy zamordowanych w więzieniach i kazamatach bezpieki, co najmniej 10 tysięcy zabitych w trakcie walk zbrojnych, to kolejne – nie policzone dotąd – tysiące ofiar poległych w wyniku działań służb specjalnych, dziesiątki tysięcy wywiezionych do obozów koncentracyjnych w głębi Związku Radzieckiego. To także około 250 tysięcy osób skazanych za tzw. przestępstwa polityczne…

Przez cały okres rządów partii komunistycznej w Polsce wydawało się, że nazwy organizacji walczących o wolność Polski z komunistycznym reżimem – Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN), Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ), Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW), Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK), Armii Krajowej Obywateli (AKO), Konspiracyjnego Wojska Polskiego (KWP) i innych – w wyniku konsekwentnie prowadzonej przez komunistów akcji propagandowej zostaną wymazane ze społecznej pamięci lub skutecznie zohydzone…

Najwięksi patrioci, tacy jak „ochotnik do Auschwitz” – rtm. Witold Pilecki, legendarni partyzanci, którzy podziemną walkę o wolność Polski rozpoczęli w okresie okupacji niemieckiej, a zakończyli w boju z komunistami – tacy jak mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”, kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc”, kpt. Marian Bernaciak „Orlik”, kpt. Zdzisław Broński „Uskok”, por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" i ppor. Edward Taraszkiewicz "Żelazny" czy legendarny bohater Podhala Józef Kuraś „Ogień” – mieli zapaść się w niepamięć lub pozostać opisani „na kartach historii” jako „faszyści”, „reakcjoniści” lub „bandyci”. Spustoszenie spowodowane w społecznej świadomości w ciągu kilkudziesięciu lat rządów komunistycznych sprawia, że spuścizna owej czarnej propagandy funkcjonuje do dzisiaj i zapewne będziemy się z nią jeszcze długo borykać…

Spośród dziesiątek piosenek wyśpiewywanych przez „Żołnierzy Wyklętych”, zespół badaczy reprezentujących Oddział IPN w Warszawie i Fundację „Pamiętamy” wybrał dosłownie garstkę tekstów, w tym także kilka śpiewanych przez żołnierzy walczących na „straconych posterunkach”, za jałtańskim kordonem, na Ziemiach Utraconych – anektowanych przez Związek Sowiecki. Gdy analizujemy słowa autorstwa ludzi, którzy jakże często wkrótce po ich napisaniu padli na placu boju, nasuwa się myśl, że często prości ludzie spod Grodna, Nowogródka, Wołkowyska lub Białegostoku, Lublina i Ostrołęki znacznie lepiej rozumieli, czym jest komunizm, niż tzw. „intelektualiści” i „autorytety moralne” doby PRL – u oraz ich dzisiejsi mentalni następcy – „profesorowie” szkół myślenia służących za etyczne i intelektualne uzasadnienie dla czynnego udziału w systemie komunistycznym lub współpracy z nim…

Po lipcu 1944 r. los osamotnionych partyzantów był z góry przesądzony. Major Zy
gmunt Szendzielarz „Łupaszka”, legendarny dowódca 5 Brygady Wileńskiej AK, zdradzony i ujęty przez bezpiekę, zginął zamordowany w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej w dniu 8 II 1951 r. W walce z komunistami poległo lub zostało zamordowanych ponad 160 spośród jego 300 podkomendnych. Poza nielicznymi wyjątkami, miejsca pochówku ponad 150 z nich pozostają nieznane. Tysiące im podobnych żołnierzy antykomunistycznego podziemia w całej Polsce podzieliło ten sam los…

Dali z siebie wszystko. Poszli, używając wyrażenia Andrzeja Bobkowskiego, emigracyjnego polskiego pisarza, na udry z komunistami, nie na pertraktacje lub, jak powiedział jeden z żołnierzy „Zapory”: Poszli na przepadłe. Walczyli w obronie wolności na śmierć, nie na życie, i dlatego w tej walce w znakomitej większości padli. Niestety, w zbiorowej świadomości społeczeństwa polskiego nie istnieją. Ich krzyk, ten wysoki, z mgły, nie dochodzi do wrażliwości większości z nas. Wystarczy wspomnieć, że choć „Żołnierze Wyklęci” byli awangardą w walce z komunizmem, podczas hucznie obchodzonej w czerwcu 2009 r. dwudziestej rocznicy obalenia komunizmu w Polsce nie zostali nawet wspomniani. Niech płyta grupy DE PRESS wzmocni Ich krzyk. Niech uczyni go dla Ciebie słyszalnym. Może to krzyk o Twoją dobrą pamięć o Nich?
Zbigniew Herbert mówił, za swoim mistrzem, prof. Henrykiem Elzenbergiem, w jednym z wywiadów: "Wydaje mi się, że podejmuje się walkę nie dla wygranej, bo to by było zbyt łatwe, i nie dla samej walki, ale w obronie wartości, dla których warto żyć i za które można umrzeć […]. Musi być element walki i musi być założona w tej walce także przegrana, ale w imię wartości, które będą dalej żyły".
W wierszu „Trzy wiersze z pamięci”, ze zbioru „Struna światła”, zmarły w 1998 r. Poeta napisał: „[…] nie dajmy zginąć poległym […]”. Amen.

WARTO PRZECZYTAĆ… (21)
książki autorstwa Piotra Szubarczyka pt. Danuta Siedzikówna
"Inka"
Piotr Szubarczyk
Danuta Siedzikówna "Inka"
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, Warszawa 2008.
"Inka" urodziła się 3.IX.1928r. w Guszczewinie koło Narewki. Jej ojciec Wacław Siedzik w młodości był zesłany na Sybir za działalność niepodległościową. Wrócił do Polski w 1926 r. Był leśniczym. Deportowany przez NKWD w lutym 1940 r. od 1941 r. żołnierz gen. Władysława Andersa, zmarł w Teheranie. Matka Eugenia z Tymińskich należała do siatki terenowej AK. Aresztowana przez Gestapo, po ciężkim śledztwie zamordowana we wrześniu 1943 r. w lesie pod Białymstokiem.
Jako 15-letnia dziewczyna Danka wraz z siostrą Wiesławą złożyła przysięgę w AK. Odbyła szkolenie sanitarne. Po przejściu frontu podjęła pracę kancelistki w nadleśnictwie Hajnówka. Aresztowana za współpracę z antykomunistycznym podziemiem, uwolniona z konwoju UB przez patrol wileńskiej AK. Została sanitariuszką w oddziałach antykomunistycznej partyzantki. Przybrała pseudonim "Inka", na pamiątkę szkolnej przyjaźni. Od wiosny 1946 r. służyła w szwadronie 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" jako łączniczka i sanitariuszka.
W lipcu 1946 r. pojechała do Gdańska po zaopatrzenie medyczne dla oddziału. Tam aresztowana rankiem 20 VII 1946 r. i umieszczona w pawilonie V więzienia w Gdańsku jako więzień specjalny. Po ciężkim śledztwie 3 VIII 1946 r. skazana na śmierć przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku. Wyrok śmierci na młodszą sanitariuszkę był komunistyczną zbrodnią sądową. "Inka" nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała się pod pismem Bieruta, "prezydenta" z sowieckiego nadania, o ułaskawienie. Pismo podpisał obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski. W przesłanym grypsie z więzienia "Inka" napisała "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Została rozstrzelana 28 sierpnia 1946 r. o 6.15 strzałem w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, ponieważ żołnierze z plutonu nie chcieli jej zabić.
Według świadków, ks. Mariana Prusaka i ówczesnego zastępcy naczelnika więzienia w Gdańsku, przed egzekucją "Inka" krzyknęła: "Niech żyje Polska". Miejsce pochówku zostało przez UB na zawsze utajnione. "Inka" ma symboliczny grób na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku. Ma też tablicę pamiątkową w bazylice NMP w Gdańsku oraz kamienny obelisk w Sopocie, obok Pomnika AK.
Biuro Edukacji Publicznej IPN
MYŚMY REBELIANCI… DZISIAJ PREMIERA !!!
rebelianci 4. Marsz oddziału Zapory 5. Trudny czas 6. Wicher od
Turbacza 7. Wiernie iśc 8. Przełamać los 9. Patrol 10. Bij Bolszewika
11. Las Makoszki 12. Szesnastka 13. Niech się pani pomodli 14. Epilog –
Wilki 15. Bij Bolszewika II 16. Bonus – Teledysk: Myśmy rebelianci.
Dzisiaj, 8 października 2009 roku w trakcie koncertu w hali B Muzeum Powstania Warszawskiego premierę będzie miała nowa płyta zespołu De Press "Myśmy Rebelianci".
Tytułowi Rebelianci to żołnierze polskich podziemnych organizacji bojowych, którzy po zakończeniu wojny w roku 1945 zdecydowali nie składać broni i walczyć z drugim okupantem – Armią Czerwoną. Partyzanckie oddziały przetrwały w lasach Podlasia, Podhala i na Ziemiach Utraconych na Wileńszczyźnie i Polesiu aż do połowy lat 50, a ostatni z partyzantów zginął z bronią w ręku w październiku roku 1963.
Więcej o płycie i projekcie czytaj w kategorii:
Fotorelacja z odsłonięcia pomnika por. ”Jeża”
5 września 2009 r. między Janowem a Chorzelami, w lesie w Górach Dębowych, tam gdzie walczył, odsłonięto pomnik por. Zacheusza Nowowiejskiego ps. "Jeż", żołnierza Armii Krajowej i ROAK, przez lata uznawanego przez komunistów za zdrajcę i bandytę. Dziś, po 64 latach, stał się bohaterem tych ziem.

Uroczystość odbyła się na terenie leśnej ścieżki rowerowej „Góry Dębowe” Nadleśnictwa Przasnysz w pobliżu miejscowości Zembrzus, gdzie urodził się Wiktor Zacheusz Nowowiejski. Organizatorami uroczystości byli: Starostwo Przasnyskie i Nidzickie, Nadleśnictwo Przasnysz, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej, Towarzystwo Przyjaciół Chorzel, Związek Polskich Spadochroniarzy oraz samorządy i inne organizacje z terenu powiatu przasnyskiego.

Uroczystość rozpoczęła się o godzinie 14:00 powitaniem przybyłych gości przez Starostę Przasnyskiego Pana Zenona Szczepankowskiego. Następnie odegrano Hymn Państwowy oraz odmówiono modlitwę za duszę Wiktora Zacheusza Nowowiejskiego oraz mieszkańców Ziemi Przasnyskiej – ofiar Zbrodni Katyńskiej. Po wystąpieniu prof. dr hab. Ryszarda Juszkiewicza odsłonięto i poświęcono popiersie Wiktora Zacheusza Nowowiejskiego. Odsłonięcia dokonał brat Wiktora Nowowiejskiego. Przed uroczystym posadzeniem Dębów Pamięci poświęconym ofiarom Zbrodni Katyńskiej odbył się Apel Pamięci i salwa asysty honorowej z Przasnyskiego Ośrodka Radioelektronicznego – JW 5699.



Na zaproszenie starostów Przasnysza i Nidzicy na uroczystość odsłonięcia popiersia Zacheusza Nowowiejskiego przybyło ok. 600 osób. W tym licznym gronie znaleźli się kombatanci, żołnierze z jednostki wojskowej w Przasnyszu, harcerze, mieszkańcy okolicznych miejscowości, posłowie PiS Jerzy Gosiewski i Wojciech Jasiński, przedstawiciele władz powiatów przasnyskiego i nidzickiego oraz gmin Chorzele i Janowo, rodziny Katyńskie. W imieniu szefa BBN Aleksandra Szczygło list odczytał płk. Sordyl. Podczas uroczystości przemawiał też brat Zacheusza, Henryk Nowowiejski. Posadzono także 18 Dębów Pamięci poświęconych ofiarom Zbrodni Katyńskiej z terenu powiatu przasnyskiego. 



Na koniec odbyło się ognisko na miejscu postoju w Leśnictwie Stara Wieś, gdzie zabrali głos zaproszeni goście m.in. przedstawiciele rządu i parlamentu: Pani Minister Julia Pitera oraz posłowie: Aleksander Sopliński, Wojciech Jasiński i Jerzy Gosiewski.



Wiktor Zacheusz Nowowiejski urodził się 28 grudnia 1915 r. we wsi Zembrzus w gminie Janowo, w dawnym powiecie przasnyskim, w patriotycznej rodzinie szlacheckiej. Rodzice, Władysław i Marianna z Zembrzuskich, posiadali 50-hektarowe gospodarstwo rolne. Po ukończeniu szkoły gminnej w Janowie, uczył się w Seminarium Nauczycielskim w Mławie. Seminarium ukończył w 1936 r. i wkrótce rozpoczął służbę wojskową w Szkole Podchorążych w Zambrowie. Po zakończeniu służby podjął pracę nauczyciela w szkole podstawowej. Brał udział w wojnie obronnej 1939 r. Po udanej ucieczce z obozu jenieckiego, powrócił w rodzinne strony. Wraz z innymi nauczycielami zorganizował siatkę tajnego nauczania. Był członkiem Związku Walki Zbrojnej, następnie Armii Krajowej. Posługiwał się pseudonimem „Jeż”. Latem 1943 r. włączył się do oddziału partyzanckiego AK kierowanego przez Stefana Rudzińskiego ps. „Wiktor”. Oddział ten wsławił się wieloma brawurowymi akcjami przeciwko Niemcom na terenie Prus. Po wkroczeniu sowietów na tereny powiatu przasnyskiego, nie złożył broni. Wraz z innymi partyzantami prowadził akcje, w których bronił ludzi represjonowanych przez komunistów. Na „Jeża” organizowano obławy, szczególnie w jego rodzinnej wsi, prześladowano rodzinę. 6 grudnia 1946 r. grupa funkcjonariuszy UB z Przasnysza wspierana przez pluton żołnierzy z 3. Pułku Ułanów Warszawskich doprowadziła do śmierci Nowowiejskiego w Zembrzusie, niedaleko jego własnego domu. Trafiony kulą, próbował ucieczki, a gdy ta okazała się niemożliwa, strzałem w głowę pozbawił się życia. Ciało „Jeża” zabrano do Przasnysza. Miejsce jego pochówku do dziś jest nieznane.
- ZABIĆ "JEŻA" – część 1>
- ZABIĆ "JEŻA" – część 2>
- ZABIĆ "JEŻA" – część 3>
- ZABIĆ "JEŻA" – część 4>
- ZABIĆ "JEŻA" – część 5>
- Odsłonięcie popiersia por. "Jeża">
LINKI ZEWNĘTRZNE:
- Dlaczego Zacheusz Nowowiejski ps. "Jeż" zasługuje na pomnik?>
- „Ocalić … od zapomnienia”>
- Przasnysz oddaje hołd ofiarom Katynia i Wiktorowi Z. Nowowiejskiemu>
- Podziemie niepodległościowe 1944-1956 na ziemi mławskiej>
- II Rajd szlakiem Żołnierzy Wyklętych – Ciechanów – Mława – Ostrołęka – Płock, 24–28 czerwca 2009>









