
Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. III, Kraków–Warszawa–Wrocław 2007, 816 s., cena 45 zł (seria „Słowniki” t. 4)
W serii „Słowniki” publikowane są opracowania o charakterze encyklopedycznym i biograficznym, poświęcone najnowszej historii Polski. Mają na celu przedstawienie żołnierzy i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, uczestników konspiracji, opozycji i oporu społecznego z lat 1939–1989.
„Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny” jest zapisem życiorysów ludzi, którzy nie pogodzili się z powojenną rzeczywistością i w najtrudniejszych czasach prowadzili walkę o niepodległą Polskę. Pozwala zrozumieć ich motywacje i drogi życiowe, a także formy i skalę oporu przeciw komunistycznej władzy w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. Autorami biogramów zamieszczonych w prezentowanej publikacji są znawcy powojennej historii Polski, którym udało się dotrzeć do skrywanych w okresie PRL dokumentów i świadectw. W przygotowaniu kolejny tom.
Poprzednie tomy:
1. Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. I
2. Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, t. II
Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Wykład „Stanisław Sojczyński i KWP"
Łódź, 19 czerwca 2007 r.

Łódzki Oddział Instytutu Pamięci Narodowej zaprasza na wykład dr. Tomasza Toborka z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Łodzi, zatytułowany „Stanisław Sojczyński i Konspiracyjne Wojsko Polskie”. Spotkanie odbędzie się 19 czerwca br. w Księgarni Wojskowej im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” przy ul. Tuwima 43 w Łodzi. Wystąpieniu będzie towarzyszył pokaz filmu „O nas się jeszcze Polska upomni”. Jego autorka – Alina Czerniakowska – rozpocznie tego dnia w Łodzi zdjęcia do nowej produkcji poświęconej KWP.
Początek spotkania o godz. 18.00.
Wstęp wolny.
Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Wystawa IPN we Włodawie

Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, Włodawski Dom Kultury oraz Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział we Włodawie zapraszają na uroczyste otwarcie wystawy „Zaplute karły reakcji. Polskie podziemie niepodległościowe 1944-1956” w dniu 18 czerwca 2007 r. o godz. 12:00, które odbędzie się w holu Kina WDK we Włodawie.
Podczas otwarcia zaprezentowany zostanie film dokumentalny i wygłoszony referat, nawiązujące do tematyki wystawy, przygotowane przez pracowników OBEP IPN.
Wystawę będzie można oglądać od 18 czerwca do 31 sierpnia 2007 r., od poniedziałku do niedzieli w godzinach otwarcia Kina (16:30 – 19:00) lub w ciągu dnia, po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym lub osobistym w sekretariacie Włodawskiego Domu Kultury, Włodawa, Al. J. Piłsudskiego 10, tel. (0-82) 57-21-751.
Celem wystawy jest wyeksponowanie najważniejszych zjawisk determinujących charakter polskiej konspiracji niepodległościowej lat 1944–1956. Zamierzeniem autorów wystawy jest ukazanie w symboliczny sposób, poprzez fotografie, tego, co stanowiło istotę podziemnej Polski.
Komentarz stanowią nadtytuły chronologicznie ułożonych plansz.
Użyte w tytule sformułowanie „zaplute karły reakcji” to pogardliwe określenie ludzi podziemia upowszechniane przez propagandę komunistyczną, która dążyła nie tylko do unicestwienia konspiratorów, lecz także do zohydzenia ich pamięci. Zderzenie tego propagandowego, powszechnie znanego hasła z prezentowanym materiałem pokazuje dramat ludzi którzy podjęli decyzję walki podziemnej.
Na wystawie można zobaczyć m.in. wykonane przez UB zdjęcia żołnierzy podziemia schwytanych oraz zabitych; fotografie partyzantów AK internowanych w obozie NKWD na Majdanku, zdjęcia z procesu przywódców Polski Podziemnej. Są też fotografie leśnych oddziałów wykonane przez partyzantów; zdjęcia ziemianek i bunkrów, w których się ukrywali czy mapy pokazujące działalność oddziałów podziemia. Zaprezentowano również kopie ulicznych plakatów wymierzonych w podziemie niepodległościowe, a w tym obwieszczenia informujące o skazaniu na śmierć żołnierzy podziemia oraz protokoły wyroków śmierci.
Osobno przedstawiono działalność młodzieżowych, szkolnych i harcerskich grup oporu oraz losy ostatniego żołnierza podziemia, Józefa Franczaka pseudonim "Laluś", który został zastrzelony przez grupę operacyjną SB w 1963 r. na Lubelszczyźnie.
Wystawa została przygotowana przez pracowników lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Wszystkie materiały zaprezentowane na wystawie pochodzą ze zbioru przygotowanego do publikacji IPN "Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944 – 1956", która ma się ukazać latem.
Źrodło: IPN O/Lublin, WDK, PTH O/Włodawa
Odsłonięcie pomnika
Uroczyste odsłonięcie i poświęcenie Pomnika ku Czci Poległych Żołnierzy Obwodu Włodawskiego WiN

Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość Koło we Włodawie oraz Wójt Gminy Hańsk zapraszają na uroczystości odsłonięcia i poświęcenia Pomnika ku Czci Poległych Żołnierzy Obwodu włodawskiego WiN Henryka Wybranowskiego ps. „Tarzan” i Jana Torbicza ps. „Łoś”, które odbędą się w niedzielę, 17 czerwca 2007 r. o godz. 12:00 w Macoszynie Małym (woj. lubelskie, pow. Włodawa – dojazd drogą Włodawa – Chełm).


Henryk Wybranowski ps. „Tarzan”



6 listopada 1948 r. w Macoszynie, otoczeni przez obławę UB, zginęli dwaj żołnierze z oddziału ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”, Henryk Wybranowski „Tarzan”, „Panek” [ur.1924] i Jan Torbicz „Łoś” [ur.1920]. Żona „Łosia” została zabrana do więzienia, jej sześcioletnią córkę Janinę przygarnął dziadek. „Łoś” był bratem Stanisława Torbicza ps. „Kazik”, który po zamordowaniu brata musiał na stałe dołączyć do grupy „Żelaznego” i poległ wraz z nim 6 października 1951 roku w Zbereżu nad
Bugiem.
Oto jak w swojej kronice opisał to zdarzenie por. „Żelazny”:
„Nadchodziła zima, a ja sam, jak również moi ludzie nie posiadaliśmy ani ubrania zimowego, bielizny, ani też kożuchów. Postanowiłem to wszystko kupić, a w międzyczasie przyszykować kilka kryjówek dla przezimowania, tak w domach, jak i w lasach. Dla zrobienia kryjówek posłałem do ludzi, z któremi uprzednio o tem rozmawiałem, „Tarzana” jako specjalistę w tej dziedzinie. Sam pozostałem z resztą ludzi i przyszykowałem kiłka kryjówek w lesie, które zaopatrzyłem we wszelką żywność (kartofle, warzywa, mięso, cukier, itp.) oraz w drzewo. Po ukończeniu tych robót, udałem się na kilka dni w teren koło Włodawy, gdzie dowiedziałem się, że przed paroma dniami poległ „Tarzan”.
Jak się potem okazało, został on na skutek zdrady jednego z naszych ludzi, Władysława Fijewskiego ps. „Żuk II” zam. we Włodawie, okrążony na kol. Macoszyn, gm. Wola Uhruska przez ubeków. W trakcie strzałów „Tarzan” został raniony, na skutek czego sam się dobił, nie chcąc się żywcem dostać w ręce katów z UB. Razem z nim zginął wtedy gospodarz Jan Torbicz ps. „Łoś”, u którego „Tarzan” miał polecenie zrobić ostatnią z nakazanych kryjówek.[…] Śp. „Tarzan” nazywał się Henryk Wybranowski, zam. we Włodawie przy ulicy Zabagonie nr 7. W poległych „Tarzanie” i „Łosiu” utraciłem najlepszych ze swoich ludzi. Obaj oni zostali zabrani po śmierci przez UB i prawdopodobnie pochowani na włodawskim kierkucie. Wkrótce po tej akcji, w której obaj w. wym. zginęli, kazał komendant UB zbiegłym się na pomoc dla UB ormowcom ze wsi Macoszyn zrabować całą gospodarkę „Łosia”, co ci też chętnie uczynili. Najbardziej aktywni byli przy tym i najwięcej narabowali ormowcy: Franciszek Urbanek i Mieczysław Urbanek oraz Duryś Helena i Matuszewski.
W następstwie tego, dowiedziawszy się od ludzi, kto był przyczyną i zdrajcą, udałem się do wsi Macoszyn w parę dni potem i zastrzeliłem tam szpicla – zdrajcę, wymienionego Władysława Fijewskiego„.
W kronice trzeciej „Żelazny” doda:
„Nadmienić tu trzeba, do jakiego stopnia zdrada zaczęła ogarniać naszych ludzi, skoro wymieniony zdrajca Fijewski był za okupacji niemieckiej wspólnie z bratem moim „Jastrzębiem” [Leon Taraszkiewicz, poległ 3 I 1947 r.] w jednym oddziale partyzanckim. Po wejściu sowietów był wspólnie w jednym oddziale znów z nami, siedział 10 miesięcy na Zamku w Lublinie, zwolniono go na podstawie amnestii w 1947 r. Oprócz tego znałem Fijewskiego od młodych lat szkolnych, bo razem chodziliśmy do szkoły”.

Henryk Wybranowski ps. „Tarzan” z siostrą.
A tak ten dramat relacjonowała siostra „Tarzana”:
„Na długo przedtem zaczął się do mnie niby zalecać milicjant Gienek Gąsiorek, ale był to raczej podstęp. UB tym sposobem chciało uchwycić jakiś trop na brata, a poprzez niego i na „Żelaznego”. To była sobota, gdy Gąsiorek wszedł uśmiechnięty i powiedział, że koło Macoszyna zabili bandytę… Kiedy przywieźli brata do Włodawy i kazali go rozpoznawać, Gąsiorek był tak łaskawy, że oddał mi medalik i różaniec brata. Henryk miał prawie urwaną nogę, co potwierdziła Mela Szczepanowska, którą też wzięli do rozpoznawania „Tarzana”, przywieźli ją specjalnie w tym celu z aresztu w Parczewie. Potem jeszcze Gąsiorek opowiadał mi, że „Łosia” rzekomo zabił sam „Tarzan”: ubecy kazali „Łosiowi” założyć czapkę milicyjną i wejść po drabince na stryszek nad oborą, gdzie znajdował się „Tarzan”. Ten rzekomo strzelił do „Łosia” sądząc, że to jakiś milicjant. Ale ja w to nie wierzę, to oni sami zamordowali obydwu”.

Czerwiec 1947 r. Żołnierze Obwodu WiN Włodawa. Stoją od lewej: Henryk Wybranowski „Tarzan”, poległ w Macoszynie 6 XI 1948 r., d-ca por. Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, poległ 6 X 1951 r. w Zbereżu n/Bugiem, Mieczysław Małecki „Sokół” poległ w Hańsku 11 X 1947 r., Stanisław Pakuła „Krzewina” (skazany na wieloletnie więzienie).




Macoszyn, 17 czerwiec 2007 r.
GLORIA VICTIS !!!
Uroczystości rocznicowe
Uroczystości poświęcone działalności i 57. rocznicy likwidacji II Inspektoratu Zamojskiego AK

Stowarzyszenie Żołnierzy Oddziałów Partyzanckich Okręgu Lubelskiego "Wolność i Niezawisłość" oraz Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Lublinie serdecznie zapraszają na uroczystości poświęcone działalności i 57. rocznicy likwidacji II Inspektoratu Zamojskiego AK, które odbędą się 20 czerwca 2007 r. w Radecznicy (woj. lubelskie).
Program uroczystości:
Godz. 11.00 – Msza Św. w Sanktuarium św. Antoniego z Padwy w Radecznicy,
Złożenie kwiatów przy tablicy upamiętniającej represjonowanych zakonników z klasztoru OO. Bernardynów w Radecznicy i żołnierzy Inspektoratu Zamojskiego AK
Ok. 13.00 – sesja historyczna w siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej w Radecznicy:
Referaty:
Dr Rafał Wnuk: II Inspektorat Zamojski AK
Dr Jacek Wołoszyn: Losy szkolnictwa wyznaniowego w Polsce po 1944 r.
Projekcja filmu dok.: "Konspiracja w klasztorze" (reż A. Sikorski)
Ok. 15.00 – poczęstunek
Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Braterska zdrada – część 1
"Braterska zdrada" – rozbicie oddziału ppor. Tadeusza Orłowskiego "Or-Ota"
13 czerwca 1946 r. grupa operacyjna Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Grajewie osaczyła w leśniczówce Sojczyn Borowy kilkunastoosobowy oddział partyzancki dowodzony przez ppor. Tadeusza Orłowskiego „Or-Ota", byłego żołnierza II Korpusu. Najbardziej zatrważające było to, że do rozbicia oddziału przyczynił się brat dowódcy, który później podjął pracę w UB.
Kim byt Tadeusz Orłowski „Or-Ot"?
Tadeusz Orłowski urodził się 17 lipca 1917 r. w Woźnej Wsi nad Jeziorem Rajgrodzkim w powiecie Grajewo. Pochodził z rodziny chłopskiej. Przed wojną ukończył cztery klasy gimnazjum zawodowego i wyuczył się zawodu masarza. Po walkach w wojnie obronnej 1939 r. przedostał się na Zachód. Tam służył między innymi w II Korpusie gen. Władysława Andersa. Walczył pod Monte Cassino. Został odznaczony Krzyżem Walecznych i dosłużył się stopnia podporucznika. Po demobilizacji w 1945 r. powrócił do Polski, a w październiku tego roku podjął służbę w Komendzie Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Ełku jako oficer śledczy. Szybko zorientował się jednak, że formacja ta nie spełniała zadań porządkowych, lecz była wykorzystywana do zwalczania podziemia niepodległościowego i wprowadzania porządków komunistycznych. Po kilku tygodniach zdezerterował i zaczął się ukrywać w doskonale sobie znanych stronach rodzinnych – w okolicach Rajgrodu – korzystając z pomocy znajomych gospodarzy. W grudnia 1945 r. rozpoczął organizowanie oddziału zbrojnego. Jako konspirator przyjął pseudonim „Or-Ot". W kwietniu 1946 r. oddział liczył już pięć osób.
Grupa miała „siatkę" współpracowników i informatorów, która – według danych dowódcy – obejmowała około stu osób. Grupie udzielały one kwater i zaopatrywały ją w żywność, ale także informowały i ostrzegały o ruchach resortu bezpieczeństwa. „Or-Ot" chciał ze swoim oddziałem pełnić funkcje porządkowe w okolicy. Wszelkie przewinienia członków oddziału oraz ludności cywilnej miały być karane najwyższym wymiarem kary. Tak samo miało być traktowane donoszenie na oddział do UB.
Na tydzień przed rozbiciem grupy, 7 czerwca 1946 r., „Or-Ot" zarządził mobilizację mężczyzn ze wsi Stoczek i Woźna Wieś. Tym samym oddział zwiększył swoją liczebność do trzynastu partyzantów.
Formy walki
Oddział przeprowadzał akcje zbrojne w okresie kwiecień – czerwiec 1946 r. W tym czasie partyzanci dokonali kilkunastu akcji, w tym: jednej akcji likwidacyjnej (14 kwietnia 1946 r. rozstrzelali leśniczego Józefa Klepackiego ze wsi Woźna Wieś; przy zabitym pozostawiono wyrok, z którego wynikało, że został zabity za „sumienne pełnienie obowiązków służbowych", co zagrażało bezpieczeństwu oddziału), rozbrojenia posterunku MO we wsi Dręstwo, uprowadzenia współpracownika UB; resztę stanowiły akcje ekspropriacyjne, mające na celu zdobycie zaopatrzenia. Partyzanci prowadzili również szeptaną propagandę antykomunistyczną, a po zdobyciu maszyny do pisania rozpoczęli również kolportaż ulotek.
Rozpracowanie i likwidacja
PUBP w Grajewie zdobył pierwszą wiarygodną informację na temat oddziału dopiero w maju 1946 r., kiedy podczas obławy aresztowano Stanisława Jankowskiego ze wsi Budy. Wcześniej wszystkie akcje tej grupy zapisywane były na konto miejscowych oddziałów Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W trakcie brutalnego śledztwa, jakiemu go poddano, przyznał on, że w kwietniu 1946 r. był członkiem oddziału, podał również jego częściowy skład osobowy. Cztery dni później, 7 maja 1946 r., do siedziby PUBP w Grajewie zgłosiła się siostra aresztowanego Helena Jankowska, która chciała zobaczyć się z bratem i przekazać mu paczkę żywnościową. Funkcjonariusze UB wykorzystali tę okoliczność. Poddano ją przesłuchaniu, w trakcie którego potwierdziła przynależność brata do oddziału, a sama przyznała się, że jest kochanką „Or-Ota". Według szybko ustalonego planu przeprowadzono zakończony powodzeniem werbunek i nadano jej kryptonim „Lilia". Miała za zadanie skontaktować się z oddziałem, ustalić jego skład osobowy, uzbrojenie, plany dalszej działalności oraz wykaz współpracujących z nim osób. Próba zakończyła się niepowodzeniem. Tydzień później, 14 maja 1946 r., na posterunek MO w Bełdzie zgłosili się jej rodzice, którzy oświadczyli, że w nocy uprowadzili ją nieznani uzbrojeni osobnicy. Znaleźli też kartkę o treści: „Sąd doraźny konfidentów UB. Podaje się do wiadomości ogólnej, że w dniu 16 maja 1946 r. o godzinie 12.00 została rozstrzelana konfidentka UB pod ps. Lilia. [P]odpisano: Dowódca »Or-Ot«".
Później ubowcy ustalili, że świeżo zwerbowana natychmiast o wszystkim poinformowała „Or-Ota". Dowódca, nie chcąc zrywać z nią łączności, postanowił upozorować jej uprowadzenie. Po wstąpieniu do oddziału Jankowska obrała sobie ps. „Dziulia". Aby zmylić aparat bezpieczeństwa, „Or-Ot" nakazał jej rodzicom zgłoszenie „porwania" na posterunku MO. We wsi rozklejono też ulotki o wykonaniu na niej wyroku śmierci.
Po tym niepowodzeniu pracownicy UB w Grajewie, mimo usilnych starań, nie potrafili początkowo zdobyć żadnych szczegółowych informacji dotyczących oddziału. Nie pomogło im nawet aresztowanie w charakterze zakładników jego rodziców i siostry. Kolejne działania operacyjne skierowano wobec brata „Or-Ota". Postanowiono go zwerbować do współpracy, a następnie wprowadzić do oddziału.
Mieczysław Orłowski w czasie okupacji niemieckiej był aresztowany za uchylanie się od pracy „szarwarkowej". Po ucieczce od 1943 r. był członkiem AK. W ramach akcji „Burza" był żołnierzem odtwarzanego przez Obwód Grajewo AK 9. Pułku Strzelców Konnych (spieszonego). Po rozbiciu pułku przez Niemców 8 września 1944 r. w bitwie na Osowych Grzędach, mimo ran, przedarł się przez linię frontu i dotarł do oddziałów sowieckich. Wcielono go do organizowanego przez komunistów Wojska Polskiego. Po zakończeniu działań wojennych pełnił służbę w 54. Sudeckim Pułku Artylerii Lekkiej stacjonującym w Ełku. Tam dotarli do niego pracownicy UB. 1 czerwca 1946 r. przewieziono go z Ełku do siedziby PUBP w Grajewie. Na miejscu poddano go zapewne „zabiegom" mającym go przekonać do współpracy „[…] wyjaśniono mu, że skutkiem działalności »Or-Ota« było między innymi aresztowanie jego rodziców i najbliższej rodziny. Przekonywano go, że wcześniej czy później oddział zostanie rozbity, a im wcześniej to się stanie, to zaoszczędzi to dalszych strat i cierpień niewinnej ludności, jak też los ojca, matki i najbliższej rodziny. […] do działalności oddziału odniósł się negatywnie. Mocno ubolewał i przeżywał fakt aresztowania starszych wiekiem osób i pod warunkiem ich zwolnienia wyraził zgodę na współpracę z Organami BP, zobowiązując się do doprowadzenia do aresztowania oraz likwidacji całej grupy bandyckiej […]".
Do współpracy w charakterze agenta o kryptonimie „Rak" zwerbował go zastępca szefa miejscowego UB chor. Wacław Szataniak. Miał on udać się w rejon operowania oddziału, nawiązać łączność, a następnie wejść w jego skład. Kolejnym e
tapem było ustalenie pełnego składu osobowego, uzbrojenia, najbliższych planów oraz danych pomocników. Pracownicy UB poinstruowali go, aby w trakcie rozmowy z bratem zasugerował konieczność nawiązania kontaktu z organizacją konspiracyjną, w której oddział znalazłby oparcie w dalszej działalności. Ponadto miał się starać, aby próbę nawiązania łączności powierzono właśnie jemu. W zamysłach ubowców miało mu to ułatwić możliwość spotykania się z pracownikiem UB i przekazywania zdobytych informacji. Przed rozpoczęciem operacji przygotowano agentowi tzw. legendę. Swoją „dezercję" z wojska miał tłumaczyć tym, że członek sztabu jego jednostki uprzedził go, iż za przynależność krewnego do oddziału, UB aresztował już całą jego rodzinę, a wkrótce ma aresztować również jego.
Jeszcze tego samego dnia w godzinach popołudniowych agent „Rak" przedostał się w rejon operowania oddziału, a kontakt z dowódcą nawiązał już 4 czerwca we wsi Woźna Wieś. Według informacji przekazanych później funkcjonariuszom UB, „Or-Ot" był bardzo zadowolony z przybycia brata, a agent, przedstawiając przygotowaną „legendę", zdobył sobie zaufanie jego i pozostałych partyzantów. Od dowódcy otrzymał pistolet maszynowy PPSz i obrał sobie pseudonim „Or-Miecz", a co więcej, już dzień później miał zostać zastępcą dowódcy oddziału.
Operacja rozwijała się bardziej obiecująco, niż planowali sami ubowcy. Agent dokładnie rozpoznał stan osobowy, uzbrojenie, historię dotychczasowej działalności oraz plany na przyszłość. Według pozyskanych przez niego informacji, „Or-Ot" zabiegał o zdobycie większej ilości broni, co wskazywało na to, że planował rozbudowę oddziału.
Zgodnie z założeniami operacji, po pewnym czasie agent przystąpił do realizacji jej drugiej części. W rozmowach z dowódcą zaczął sugerować konieczność nawiązania kontaktu z działającą na terenach gmin Grabowo i Lachowo organizacją podziemną, w której mógłby zdobyć oparcie. Zaproponował też, aby wykonanie tego zadania powierzono jemu. „Or-Ot" zgodził się na tę propozycję, Przygotował trzy dokumenty adresowane do komendanta organizacji podziemnej. W pierwszym, zatytułowanym „Życiorys »Or-Ota«", pisał:
„Od grudnia 1945 r. zaczął[em] działać na terenie Grajewa. Działanie zacząłem od jednej PPSzy. Po nie jakimś czasie zdobyłem 1 kb. Gdy miałem tą broń zdobyłem nią większą ilość i z każdym dniem pododdział wzrasta. W obecnej chwili liczy już szwadron bojowy. Do obecnej chwili nigdzie nie zgłaszałem się do wyższych władz AK bo nie wiedziałem czy będę w stanie poprowadzić pododdział. Więc gdy poznałem ludzi swoich zarówno ludność miejscową i oparłem się na faktach pewnych, że jestem w stanie utrzymać pododdział, który mógłby walczyć o wolną i niepodległą Polskę. Ja jak zarówno moi współpracownicy są zapatrywań PSL. Proszę by pododdział był przyjęty pod rozkazy wyższego dowództwa AK".
W drugim dokumencie deklarował dalszą działalność zbrojną oraz możliwość organizowania kolejnych pododdziałów bojowych. W ostatnim dokumencie przedstawił listę przeprowadzonych przez swój oddział akcji bojowych. Prosił również, by zaraz po nawiązaniu kontaktu komendant wydelegował do jego oddziału kilku podoficerów, aby przeprowadzili przeszkolenie nowych żołnierzy. Na wykonanie tego zadania agent „Rak" otrzymał od dowódcy pięć dni.
Oddział por. Tadeusza Orłowskiego "Or-Ota". Leżą zabici por. Tadeusz Orłowski "Or-Ot", Helena Jankowska "Dziulia" (w środku) i Czesław Kisielewski "Niewiadomski" zastępca d-cy oddziału. Z tyłu stoją ujęci partyzanci. Zdjęcie z 13 VI 1946 r., prawdopodobnie przed budynkiem PUBP w Grajewie.
"Braterska zdrada" – część 2>
Braterska zdrada – część 2
Wyruszył 5 czerwca. …
Wyruszył 5 czerwca. Natychmiast po opuszczeniu oddziału udał się do siedziby PUBP w Grajewie i przekazał tam dokumenty przygotowane przez „Or-Ota". Otrzymawszy powyższe materiały, grajewska bezpieka postanowiła rozpocząć grę operacyjną z dowódcą oddziału. O operacji mieli wiedzieć tylko sowiecki major NKWD (tzw. doradca), szef urzędu, jego zastępca oraz sekretarka przepisująca doniesienie. W założeniach operacji przyjęto, że „Rak" zostanie zaopatrzony w dokument potwierdzający nawiązanie kontaktu z „nielegalną organizacją" i ponownie skierowany do oddziału, aby go sprowadzić w miejsce rzekomego spotkania z „grupą nielegalnej organizacji". Miejsce to miało być dogodne do urządzenia zasadzki, w której wszyscy zostaliby ujęci, a przy niesprzyjających okolicznościach – zlikwidowani.
Zgodnie z umową agent powrócił do oddziału po pięciu dniach, 10 czerwca 1946 r. Zaopatrzony był w przygotowany przez funkcjonariuszy PUBP pisemny rozkaz od „Komendanta Obwodu NSZ Grajewo". Według ustaleń podjętych z ubowcami, po przekazaniu tegoż rozkazu w trakcie rozmowy z „Or-Otem" oświadczył mu, że komendant organizacji, z którym nawiązał łączność, żądał ścisłego przestrzegania zawartych w piśmie ustaleń. Po dotarciu w pobliże wyznaczonego w rozkazie miejsca spotkania agent miał zasugerować dowódcy krótki postój w celu rozpoznania trasy przemarszu, aby uniknąć ewentualnych spotkań z wojskiem lub UB, które w związku ze zbliżającym się tzw. referendum ludowym aktywnie penetrowały teren powiatu. Krótki postój „Rak" miał wykorzystać do przekazania informacji pracownikowi UB.
Dzień później – 11 czerwca – zastępca szefa grajewskiej bezpieki chor. Wacław Szataniak przygotował plan operacji. Zgodnie z nim spotkanie wyznaczono na 15 czerwca o godzinie 4.00 we wsi Wólka Brzozowa w gminie Ruda, w zabudowaniach Józefa Organka. Położone były one na uboczu i z trzech stron otoczone lasem. 14 czerwca w godzinach popołudniowych do gospodarstwa tego w grupach trzy-, czteroosobowych w przebraniu partyzantów mieli docierać funkcjonariusze UB. Z domu miano nikogo nie wypuszczać. Wewnątrz planowano pozostawić pięciu, sześciu ubowców, a dwudziestu żołnierzy na zewnątrz miało stanowić ubezpieczenie. Z tej dwudziestki chciano poza tym sformować pięcioosobową grupę rezerwową i umieścić ją w sąsiednim pokoju. Całością miał dowodzić sam Szataniak, który miał mieć dystynkcje majora i podawać się za Józefa Karwowskiego „Bystrego", komendanta Powiatu NSZ Grajewo. W rzeczywistości „Bystry" przestał pełnić tę funkcję w listopadzie 1945 r., ale „Or-Ot" nie mógł o tym wiedzieć.
Po dotarciu oddziału „Or-Ota" dalszy scenariusz miał być następujący: „Or-Ot" wraz z łącznikiem (miał nim być agent „Rak"), po pozostawieniu broni na zewnątrz, mieli wejść do mieszkania na rozmowy z „delegacją NSZ". Następnie planowano obezwładnić „Or-Ota", tak aby nie wezwał pomocy; natomiast jego łącznik miał wyjść i doprowadzić resztę oddziału, nakazać pozostawienie broni i zaprosić ich do mieszkania. Wtedy ubowcy obstawiliby wszystkie okna i aresztowaliby ich.
Niestety, dla UB powyższy plan stał się nieaktualny, kiedy nocą z 12 na 13 czerwca 1946 r. agent „Rak" ponownie dotarł do siedziby UB w Grajewie i przekazał informacje, że „Or-Ot" po otrzymaniu rozkazu od „komendanta NSZ" i wysłuchaniu ustnej relacji agenta zarządził koncentrację oddziału i nie mogąc się doczekać wyznaczonego terminu spotkania, wyruszył na wyznaczone miejsce. Nocą 12 czerwca oddział dotarł do wsi Sojczyn Borowy w gminie Bełda i zajął kwatery u gajowego Antoniego Leguny. Wtedy dowódca wysłał swojego brata-agenta aby sprawdził stan liczebny jednostki WP stacjonującej w pobliskiej Rudzie. Umówili się, że jeśli agent nie powróci do piątej rano, oddział zmieni miejsce postoju. Oddział liczył wtedy 13 ludzi, w tym jednego rannego. Miejsce jego postoju ochraniały dwa partyzanckie posterunki. Agent poinformował UB o hasłach używanych przez posterunki.
Wobec zmienionej sytuacji w PUBP w Grajewie podjęto decyzję o rozpoczęciu akcji likwidacyjnej. Zorganizowano grupę operacyjną w sile siedmiu referentów PUBP, 12 funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Grajewie oraz 70 oficerów i żołnierzy z 54. Sudeckiego Pułku Artylerii Lekkiej z Ełku. Znając podane przez agenta hasła, planowano obezwładnić wartowników, a następnie, korzystając z zaskoczenia, rozbroić i ująć żywcem pozostałych partyzantów.
O godzinie 3.00 w nocy 13 czerwca 1946 r. grupa operacyjna kilkoma samochodami dojechała do wsi Ruda. W czasie krótkiego postoju dotarło tu dwóch członków oddziału „Or-Ota": Narcyz Krzyżewski „Łoś" i Wincenty Czajko „Skiba", którzy zbiegli z posterunków wartowniczych. Udzielili oni dodatkowych informacji o lokalizacji oddziału i ubezpieczeniu. O godzinie 4.30, okrążając gajówkę, partyzanci spostrzegli czających się żołnierzy. Doszło do walki, w trakcie której polegli: Tadeusz Orłowski „Or-Ot". Czesław Kisielewski „Niewiadomski" i Helena Jankowska „Dziulia". Ujęci zostali: Józef Jaworski „Faszyna", Józef Koniecko „Lis" (obaj ranni), Narcyz Jakuć „Cybulski", Marian Kisielewski „Smolak", Eugeniusz Mierzykowski „Nietupski", Stanisław Maśliński "Wróbel", Wincenty Żelachowski „Fryc" i Jan Rutkowski „Ryba". Między znalezionymi rzeczami było 238 sztuk deklaracji PSL in blanco, w tym 12 wypełnionych na członków oddziału. Zdobyto całe uzbrojenie oddziału.
Jeszcze tego samego dnia na podstawie informacji uzyskanych od zatrzymanych aresztowano trzech najbliższych współpracowników oddziału, a następnego dnia Tadeusza Muczyńskiego „Orłowskiego", rannego partyzanta, który leczył się na kwaterze. Z dwunastu aresztowanych dwóch skazano na karę śmierci, dwóch na 15 lat więzienia, dwóch uniewinniono, trzem uchylono areszt, a trzech nie objęto aktem oskarżenia.
Podsumowanie
Podporucznik Tadeusz Orłowski, wracając do Polski po sześciu latach walki, chciał rozpocząć normalne życie. Liczył na to, że szeregi organizowanej Milicji Obywatelskiej będą dobrym miejscem do kontynuowania służby. Szybko przekonał się, że metody pracy w MO mu nie odpowiadają. Porzucił służbę i postanowił walczyć z porządkami wprowadzanymi przez komunistów.
Liczył na to, że uda mu się podporządkować wraz z oddziałem Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość" lub Narodowemu Zjednoczeniu Wojskowemu. Posiadane przez członków oddziału legitymacje Polskiego Stronnictwa Ludowego świadczyły, że raczej bliżej mu było do idei WiN. Rozpoczynając działalność, „Or-Ot" wcześniej czy później musiał się zderzyć z brutalnością komunistycznego aparatu represji. Ponieważ był nieuchwytny dla komunistów, ci zastosowali wobec niego najprostsze metody: aresztowano jego starych rodziców i siostrę, dając do zrozumienia, że jeśli zakończy swoją działalność, zwróci wolność swoim najbliższym. Kiedy ten zabieg nie przyniósł rezultatu, ubowcy postanowili wykorzystać przeciwko niemu jego brata. Bracia nie widzieli się przez cały okres wojny, być może spotkali się na krótko na którejś z przepustek Mieczysława. Ten ostatni postawiony przed alternatywą: wydanie brata w ręce UB w zamian za wolność dla swoich najbliższych, wybrał zdradę. Być może łudził się, że brat Tadeusz zostanie „tylko" aresztowany.
W rozgrywce z „Or-
Otem" ubowcy z Grajewa zastosowali sprawdzoną metodę z wprowadzeniem w szeregi grupy agenta, którego zadaniem było jej rozpracowanie i „wystawienie na strzał" UB. Rozszyfrowanie agenta było tym trudniejsze, że był to brat dowódcy oddziału, który miał do niego bezgraniczne zaufanie. Tę sytuację wykorzystali pracownicy PUBP w Grajewie, co więcej, zarówno w tym okresie, jak i w późniejszych latach, komunistyczny aparat represji stosował podobne metody, a za cenę uniknięcia kary lub zachowania życia zdrajcami stawali się towarzysze walki, najbliżsi członkowie rodzin i przyjaciele…
Epilog
Po doprowadzeniu do zagłady oddziału swojego brata Mieczysław Orłowski powrócił do służby w macierzystej jednostce wojskowej. W nagrodę awansowano go do stopnia starszego sierżanta. W 1947 r. został zdemobilizowany. Od 1948 r. rozpoczął służbę w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Olsztynie. Do 1950 r. pracował między innymi w PUBP w Braniewie. W 1950 r. skierowano go do Szkoły Oficerskiej Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, z której zrezygnował z powodów zdrowotnych. Zwolniono go również z UB.
Dr Sławomir Poleszak, IPN O/Lublin
Powyższy tekst, autorstwa dr Sławomira Poleszaka – historyka, kierownika Referatu Badań Naukowych Biura Edukacji Publicznej IPN Oddział w Lublinie, ukazał się w Niezależnej Gazecie Polskiej Nr 2(12)/2007 i powstał na podstawie artykułu „Działalność i likwidacja
oddziału ppor. Tadeusza Orłowskiego »Or-Ota« (grudzień 1945 – czerwiec
1946)", opublikowanego w „Zeszytach Historycznych WiN-u", 2003, nr
19-20.
Bardzo dziękuję autorowi za wyrażenie zgody na publikację artykułu.
"Braterska zdrada" – część 1>
Strona główna>
