OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 4

„Huzar”
resources/Huzar2.jpg
Kazimierz Kamieński „Gryf”, „Huzar” działalność niepodległościową rozpoczął już jesienią 1939 r. w ramach lokalnej organizacji konspiracyjnej Podlaski Batalion Śmierci. W strukturach AK pełnił początkowo funkcję dowódcy plutonu, referenta broni, a następnie adiutanta Komendanta Obwodu Wysokie Mazowieckie. Od końca 1943 r. brał udział w walkach partyzanckich przeciwko Niemcom, od jesieni 1944 r. natomiast, jako obwodowy szef samoobrony (dawny Kedyw), dowodził już własnym oddziałem leśnym, walczącym z polskim i sowieckim resortem bezpieczeństwa. Działalność tę prowadził nieprzerwanie w ramach AKO, WiN aż do akcji ujawnieniowej Okręgu Białostockiego w ramach amnestii 1947 r. W okresie tym wykonał kilkadziesiąt akcji: m.in. zlikwidował 12 czerwca 1945 r. zastępcę szefa PUBP w Wysokiem Mazowieckiem – Bałkasa oraz 25 listopada 1945 r. – Komendanta Powiatowego MO por. Kanię. Wiosną 1945 r. rozbroił posterunki MO w Łapach, Poświętnem, Czyżewie, Szulborzu oraz w maju 1945 r. w zasadzce pod Łapami rozbił grupę operacyjną UBP i MO. Jako jeden z kilku biorących udział w naradzie sztabu białostockiej organizacji WiN oficerów nie zdecydował się na ujawnienie. Zgodnie z przyjętymi uzgodnieniami rozwiązał jednak swój oddział, pozostając w polu jedynie z trzema żołnierzami: por. Witoldem Buczakiem „Wujem”, „Ponurym”, Franciszkiem Łapińskim „Szwedem” oraz Wacławem Zalewskim „Zbyszkiem”. W lecie 1947 r. nawiązał bliski kontakt z kpt. Władysławem Łukasiukiem „Młotem”, a następnie wszedł w skład dowodzonej przez niego 6 Brygady Wileńskiej (od 1948 r. pełnił funkcję zastępcy dowódcy). Stopniowo rozbudował swoją grupę do stanu kilkunastu żołnierzy, głównie w oparciu o ujawnionych członków organizacji, którzy z obawy przed aresztowaniem zmuszeni zostali do powrotu do pracy konspiracyjnej. Pod walkach grudniowych pod Łapami, stan oddziału spadł z powrotem do trzech partyzantów, jednak już 1948 r. liczył ponad 10 ludzi. W jego skład wchodzili wówczas: st. sierż. Lucjan Niemyjski „Krakus”, sierż. Eugeniusz Tymiński „Ryś”, sierż. Kazimierz Parzonko „Wichura”, „Zygmunt”, Jan Wyszyński „Jędruś”, Franciszek Danieluk „Gryf”, Stanisław Łapiński „Orzeł”, bracia Mieczysław i Zygmunt Szulborscy „Jurek” i „Wicher”, Stanisław Gontarczuk „Rekin”, Tadeusz Żochowski „Karol”, Jan Krasowski „Orzech”, bracia Ryszard, Czesław i Leopold Dybowscy „Markos”, „Rejtan” i „Rymsza”, oraz NN „Fredek”. Po śmierci kpt. „Młota” w czerwcu 1949 r. Kazimierz Kamieński przejął dowództwo nad pozostałymi jeszcze na wolności żołnierzami 6 Brygady Wileńskiej. Zorganizował ich, tworząc nowy oddział składający się początkowo z czterech, a następnie trzech patroli:
* sztabowego: w składzie: sierż. Adam Ratyniec „Lampart” resources/Lampart1.jpg, plut. Kazimierz Parzonko „Zygmunt” i plut. Eugeniusz Tymiński „Ryś”.
* patrolu sierż. Lucjana Niemyjskiego „Krakusa” w składzie: Mieczysław Grodzki „Żubryd”, Tadeusz Żochowski „Marek”, Józef Gontarczuk „Jurek” – „Korsarz”.
* patrolu ppor. Witolda Buczaka „Ponurego” w składzie: Wacław Zalewski „Zbyszek”, Stanisław Gontarczuk „Rekin”, Jan Brzozowski „Hanka” – „Zbir”, Witold Białowąs „Litwin”, Tadeusz Kryński „Rokita”.
Obejmowały one swoim zasięgiem bardzo rozległe obszary prawo i lewobrzeżnego Podlasia, dysponując stale, pomimo wieloletnich represji, wsparciem blisko kilkusetosobowej grupy sympatyków oraz członków terenowej siatki konspiracyjnej. Po likwidacji patroli „Brzaska”, „Arkadka” oraz „Huragana” główny nacisk sił bezpieczeństwa skierowany został przeciwko trzem pozostałym patrolom kpt. „Huzara”. Wykorzystując ciężkie warunki zimowe oddziały KBW starały się osaczyć partyzantów – dzięki informacjom od stale poszerzanej agentury. W grudniu 1950 r. do akcji w rejonie lasów Wyliny – Ruś weszły pododdziały 2 i 10 pułk KBW, wydzielone jednostki 1 Brygady KBW oraz 15 samodzielnego batalionu KBW – w sile 975 żołnierzy. Pomimo wykorzystania psów tropiących oraz przeczesania olbrzymiego obszaru – żadnych efektów – poza sterroryzowaniem ludności – nie osiągnięto. Miejscowa społeczność nadal udzielała oddziałom podziemia poparcia, informując w porę o nadciągających obławach. Jeden z członków siatki wspominał:
„po 1947 roku, pomaganie im [partyzantom] stało się bardzo niebezpieczne. Ludzie bali się. Oddziały też już nie były takie duże, ale grupki po pięciu, sześciu. […] „Huzar” był zawsze spokojny, flegmatyczny, powoli mówił, wyjaśniał. Był bardzo opanowany. A chłopcy – weseli, przyjemni i religijni, rano zawsze modlili się, mieli swoją pieśń. Wódki nie pili, a jeśli – to bardzo mało. Nasz dom był ostatni we wsi, pod lasem. […] Psy zupełnie inaczej szczekały na nich – delikatnie, piskliwie, przyjaźnie. Wtedy mówiliśmy: „partyzanci idą, bo psy tak szczekają”. […] A jak przyjeżdżało wojsko czy milicja, to psy ujadały, ze mało łańcuchów nie pozrywały. My wstawaliśmy rano, a oni kładli się w nasze łóżko, bo zwykle nad ranem przychodzili. Dzień przesiedzą, zjedzą obiad i kolację, na wieczór wychodzą. Zimą nocowali w domu, latem w stodole. Często opowiadali, jak walczyli z UB. […] U nas we wsi generalnie społeczeństwo było za partyzantami. Chłopi uważali ich za swych obrońców. […] Chłopcy zawsze mówili, że prędzej sobie w łeb strzelą, niż dadzą się wziąć żywcem, ale oczywiście nikt nie wierzył, że do tego dojdzie”.

Brak wymiernych efektów dotychczasowych operacji przeciwko „Huzarowi” skłoniły dowództwo KBW i MBP do zorganizowania nowej operacji o kryptonimie „Narew”, w skład której weszło 7 batalionów KBW. Tylko w ciągu listopada 1951 r. przeprowadziły one 6 wielkich, zmasowanych operacji przeciw oddziałowi „Huzara” oraz grupom „Głuszca” i „Wiarusa”. Ponadto 5 akcji „operacyjnych” i 13 akcji przeciw innym grupom, jak również 20 zasadzek, w tym 3 przeciw „Huzarowi”. Podczas operacji żołnierze KBW działali tak brutalnie i dopuścili się tak rażących – nawet jak na ówczesne warunki – nadużyć, że w wyniku skarg ludności sprawą zainteresowało się nawet Ministerstwo Sprawiedliwości (m.in. doszło wówczas do wymuszania biciem zeznań od dzieci).Zaangażowanie tak ogromnych sił przyniosło resortowi bezpieczeństwa pierwsze sukcesy. Dnia 28 maja 1951 r. w miejscowości Płonka – Strumianka zastrzelony został por. Józef Buczak „Ponury”. Jan Rzepecki, żołnierz, który go zabił, otrzymał za swój „wyczyn” zegarek marki Doxa, pozostali – Pankrus, Jędrzejewski, Monkowski i Fidejek – za „bohaterską” postawę różne przedmioty wartościowe. Dwa dni później (30 maja 1951 r.) w miejscowości Żochy Nowe okrążony został patrol sierż. Eugeniusza Tymińskiego „Rysia”. W trakcie rozwijania się plutonu /zauważono/- meldował dowodzący operacją kpt. Morozowski – ja
k ze skrajnego zabudowania (dom sołtysa) wyszła kobieta i na widok wojska szybko weszła do zabudowań. Po krótkiej chwili ze stodoły wybiegło 5-ciu bandytów (3-ch bandytów nie zdążyło włożyć butów) i z odległości 70 m bandyci otworzyli ogień z broni maszynowej w kierunku żołnierzy, dążąc do przerwania się w kierunku rzeki Tłoczewka i wsi Żoch Stare (5612). Na silny ogień RKM-ów plutonu z prawego skrzydła bandyci rozbili się na 2 grupy – jedna w sile 2 bandytów (uzbrojonych w LKM) skierowała się do lasu na południe (5513c), druga w sile 3-ch bandytów – w dalszym ciągu kontynuowała ucieczkę w kierunku rzeki Tłoczewka. Na skraju lasu (5513c) RKM-sta plutonu strz. Bienias zlikwidował RKM-stę bandy ps. „Ryś” (w stopniu plutonowego) osłaniającego ogniem 2-go bandytę, który zdołał zbiec do lasu i ukryć się w gęstwinie. Za 3-ma bandytami, którzy ostrzeliwując się uciekali w kierunku rzeki Tłoczewka – prawe skrzydło plutonu z inicjatywy d-cy plutonu kpr. Stanisz Józefa wszczęło natychmiastowy pościg, odcięło bandytom drogę ucieczki do Żochy Stare i zmusiło do ucieczki wyłącznie w kierunku błot, bandyta „Boberek” został zlikwidowany w rejonie zabudowań przez kpt. Morozowskiego i strz. Trzonkowskiego, bandyta „Rekin” ostrzelany przez kpt. Morozowskiego, st. strz. Uniejewskiego i strz. Borzeckiego został ranny, lecz zdołał wraz z rannym bandytą „Naspiukiem” (w stopniu st. sierżanta) zbiec za rzekę Tłoczewka i do lasu w kierunku folwarku Wyliny-Ruś (5413); w wyniku intensywnego pościgu ranny bandyta „Naspiuk”, który ostrzeliwał się – został zlikwidowany przez kpr. Kobus Zygmunta, st. strz. Szymańczyka i strz. Czechowski Zygmunta.

Patrol został całkowicie rozbity, w nierównej walce polegli plut. E. Tymiński „Ryś”, Tadeusz Porowski „Boberek”, K. Radziszewski „Marynarz” i Antoni Żochowski „Mars” („Naspiuk”). Przez pierścień okrążenia udało się przebić tylko rannemu sierż. S. Gontarczukowi „Rekinowi”. Nie był to jednak koniec pościgu i walki. Do akcji wkroczyła bowiem następna kompania KBW pod dowództwem por. Cygana, która wykorzystując psy, tropiła dalej uciekającego partyzanta. Zwiadowcy KBW zauważyli go w końcu w lesie pod folwarkiem Wyliny-Ruś. Doszło wówczas do kolejnego starcia, w efekcie którego zginął żołnierz KBW nazwiskiem Kruk. Sierż. „Rekin” zdołał ujść i tym razem, lecz wkrótce został ponownie osaczony w ogrodach pobliskiego majątku. W trakcie strzelaniny, jaka się wówczas wywiązała został śmiertelnie ranny.

OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 5

Rok 1952 r. przyniósł pododdziałom kpt. "Huzara" kolejne straty. Dnia 22 sierpnia otoczony przez UB w Łapach-Witach popełnił samobójstwo "Krakus". Wydarzenia tak wspominała właścicielka gospodarstwa, w którym się ukrywał: "Już dniało, jak prowadzili mnie do domu. Dookoła zabudowań karabiny maszynowe ponastawiali. Podeszłam pod chlew i mówię: – Panie Lutku, proszę wyjść, bo wojsko wie, że pan u nas jest. Po chwili usłyszałam szelest słomy. Schodził na dół. Odsunęłam się więc na bok od drzwi. Nagle padł strzał. Podbiegłam do chlewa, otworzyłam drzwi. Na ziemi leżał "Krakus" – jeszcze drgał. Był ubrany w wojskowe spodnie i białą koszulę. Obok odrzuconej na bok ręki leżał pistolet. Strzelił sobie w usta. Nie chciał oddać się w ich ręce, bo wiedział, co go czeka. Opowiadał nam kiedyś, że już po ujawnieniu [w 1947 roku] był aresztowany i tak bity, ze w stawie go cucili. Potem uciekł z tego aresztu. Teraz wolał odebrać sobie życie niż pozwolić drugi raz się złapać. Miał może trzydzieści lat".
Dnia 10 maja 1952 r. na lewobrzeżnym Podlasiu otoczony został przez KBW trzyosobowy patrol Kazimierza Jakubiaka "Tygrysa". Była to jedna z niewielu operacji, w trakcie której żołnierze KBW (łącznie 112) wyraźnie starali się pojmać żywcem partyzantów. W efekcie tych działań zatrzymani zostali: Henryk Ostapski "Poleszuk" oraz Władysław Kapłon "Krakowiak". Ciężko ranny "Tygrys", nie widząc możliwości ucieczki, popełnił samobójstwo. Zatrzymani pod Chłopkowem "Krakowiak" oraz "Poleszuk" poddani na miejscu intensywnemu śledztwu dostarczyli resortowi bezpieczeństwa wielu cennych informacji na temat siatki terenowej oddziału st.sierż. Adama Ratyńca "Lamparta" na lewobrzeżnym Podlasiu. Już następnego dnia wskazali też resortowi bezpieczeństwa miejsce stacjonowania reszty grupy. Spowodowało to uruchomienie 11 maja 1952 r. obławy z udziałem 2 batalionu 8 pułku KBW, pododdziałów 1 batalionu 2 pułku KBW, 1 batalionu III Brygady KBW oraz kompanii 4 i 10 pułku KBW. Las Sokole, w którym obozowali partyzanci został całkowicie okrążony. Początkową fazę walki tak przedstawiał jeden z jej uczestników Witold Biasłowąs "Litwin":
"Jedenastego maja, gdy spałem w szałasie, zbudził mnie "Lampart", każąc się natychmiast ubierać, mówiąc że w lesie podobno jest wojsko. Natychmiast to miejsce, w którym mieliśmy szałasy, opuściliśmy kierując się bardziej w głąb lasu. Przeszliśmy […] około pół kilometra, przechodząc jakąś duktę, zbliżyliśmy się do jakiejś ścieżki, nagle "Sokół" odskoczył, ja również, ale nic nie zauważyłem i w tym czasie otrzymałem postrzał w łopatkę, poprzez ramię, "Sokół" padł na miejscu, nie wiem czy ranny, a reszta wszyscy my wróciliśmy z powrotem, biegiem tej ścieżki, niektórzy ostrzeliwując się. Od ramienia po którym kula poszła do łopatki, palce lewej ręki zaczęły mi momentalnie drętwieć. Zrozumieliśmy, że jesteśmy otoczeni. Wojsko następnie nas zaczęło zachodzić z różnych stron i w czasie strzelaniny "Ryś" został zabity otrzymując postrzał w głowę. Wojsko wzywało nas do poddania się. Gdy zaczęliśmy się cofać do lasu, wtedy zostałem ranny w miednicę i rękę. Od razu padłem, "Romek" to widząc zawrócił i zabrał ode mnie pepechę, i wszyscy trzej, to jest "Lampart", "Ryszard" i "Roman" zostawili mnie, nie robiąc nawet opatrunku dla mnie i straciłem ich z oczu".

Polegli: st.sierż. Adam Ratyniec "Lampart", por. Konstanty Maksymow "Ryszard", Andrzej Jakubiak "Ryś" oraz NN "Romek". W ręce UB wpadł ciężko ranny Witold Białowąs "Litwin". Z okrążenia udało się przebić jedynie Kazimierzowi Ilczukowi "Sępowi".
Równolegle do działań pacyfikacyjnych MBP podjęło jeszcze w 1951 r. przeciw kpt. Kazimierzowi Kamieńskiemu grę operacyjną, w ramach fikcyjnej – utworzonej przez resort V Komendy WiN. Jej najważniejszymi elementami było dotarcie do oddziału "Huzara", podporządkowanie go V Komendzie, "namierzenie" ludzi związanych z oddziałem i w efekcie likwidacja całej struktury konspiracyjnej. Do pierwszego kontaktu Jana Terlikowskiego – jednego z agentów UB grających rolę członka sztabu WiN -z kpt. Kazimierzem Kamieńskim doszło w październiku 1951 r. Kilka tygodni później otrzymał on z "centrali" nominacje na Komendanta Okręgu Białostockiego WiN kryptonim "Bursa" oraz rozkazy rozbudowy struktur terenowych i objęcia dowództwa nad działającymi jeszcze oddziałami NZW (w tym Kazimierza Krasowskiego "Głuszca"). Jednocześnie stale zwiększano nacisk grup operacyjnych w terenie, starając się w ten sposób nakłonić "Huzara" i jego ludzi do przyjęcia oferty przerzutu na zachód. Po likwidacji "Krakusa" i "Ponurego", w październiku 1952 r. Kazimierz Kamieński podjął wreszcie decyzję wyjazdu wraz ze swoimi ośmioma podkomendnymi do Warszawy, gdzie miał oczekiwać na dalszą drogę. Od tej chwili wszyscy partyzanci pozostawali już pod całkowitą kontrolą MBP. Aresztowano ich 29 października 1952 r. – ze względów propagandowych – tuż przed wyborami do Sejmu.
Bilans blisko 6 lat walk 6 Brygady Wileńskiej – to około: 250 akcji, w tym m.in. 50 walk i potyczek z siłami bezpieczeństwa, 35 różnego rodzaju zasadzek, 26 rozbitych posterunków MO i placówek UBP, 6 akcji na pociągi, 15 akcji na urzędy gminne, 55 akcji na spółdzielnie, 10 akcji "rozbrojeniowych", blisko 20 akcji "przeciwbandyckich", ponad 80 zlikwidowanych współpracowników "resortu bezpieczeństwa" i około 20 bandytów. Podczas walk z oddziałami 6 Brygady zginęło także około 70 funkcjonariuszy UBP i MO, kilkudziesięciu funkcjonariuszy NKWD, a także blisko 100 żołnierzy KBW. W toku sześciu lat walk, a także w "katowniach" UB zginęło i zostało zamordowanych około 120 partyzantów ze zgrupowania ppor. "Wiktora", kpt. "Młota", kpt. "Huzara".

MAZOWSZE – 16 Okręg NZW
W 1945 r. na terenie Północnego Mazowsza utworzony został na bazie struktur NOW, NSZ oraz lokalnych struktur poakowskich Okręg Warszawski NZW oznaczony kryptonimem "Mazowsze", "Orzeł". Składał się on z siedmiu komend powiatowych, które obejmowały swoim zasięgiem obszar powiatów: przasnyskiego, ciechanowskiego, ostrołęckiego, makowskiego oraz części łomżyńskiego i szczytnieńskiego. Do amnestii lutowej 1947 r. okręg skupiał w swoich szeregach kilka tysięcy konspiratorów, w następnych latach zaś prawdopodobnie nie więcej niż około tysiąca. Komendantem Okręgu przez pierwsze dwa lata pozostawał kpt. Zbigniew Kulesza "Młot II", później zaś – do czerwca 1948 r. por. Jan Kozłowski "Las", "Vis", w końcowym zaś okresie – do lata 1949 r. – chor. Witold Borucki "Babinicz", "Dąb". Okręgowi podlegały liczące w różnych latach, w sumie od 200 do 50 żołnierzy patrole Pogotowia Akcji Specjalnej dowodzone przez: Mieczysława Dziemiszkiewicza "Roja", Witolda Bo
ruckiego "Dęba", Henryka Skoniecznego "Romana", Henryka Pyska "Dęba II", Edwarda Dobrzyńskiego "Orzyca", Eugeniusza Lipińskiego "Mrówki", Władysława Grudzińskiego "Pilota", Stanisława Suchotniaka "Szarego" i Wacława Mówińskiego "Szczygła". Prowadziły one stałą walkę z komunistycznym reżimem, likwidując szczególnie szkodliwych dla miejscowego społeczeństwa funkcjonariuszy UB i MO oraz stanowiących podstawowe zagrożenie dla działalności niepodległościowej agentów "resortu". Pomimo decyzji o ujawnieniu się – w ramach amnestii 1947 r. – pierwszego Komendanta Okręgu kpt. Z. Kuleszy, większość jego podkomendnych nie zdecydowała się na podobny krok, podejmując decyzję o pozostaniu w konspiracji. Jako spójna struktura Okręg "Orzeł" przetrwał do czerwca 1948 r. Dnia 25 tego miesiąca UB udało się zlokalizować bunkry grupy sztabowej Okręgu Warszawskiego NZW kryptonim "Mazowsze" dowodzonej przez por. Józefa Kozłowskiego "Lasa". W akcji przeciwko 15 osobowemu oddziałowi osłonowemu wzięło udział ponad 50 plutonów 1 i 2 Brygady KBW – tj. około 1500 żołnierzy. W trakcie trwającej kilka godzin walce polegli: "Tur", "Bohun", "Das"? i "Wiatr". W ręce resortu bezpieczeństwa wpadli: Komendant Okręgu: por. J. Kozłowski "Las", jego zastępca st.sierż. Piotr Macuk "Sęp", szef sztabu sierż. Bolesław Szyszko "Klon" oraz szef pionu propagandy ppor. Czesław Kania "Witold", sekretarz KO Henryk Tkaczyk "Sęk", stanowiący osłonę KO "Buber", "Ster", "Sokół", "Lew" oraz żony "Lasa" i "Klona". W odkrytych bunkrach poza całym archiwum okręgu, władze bezpieczeństwa skonfiskowały ponad 100 jednostek broni oraz duże zapasy amunicji.
Po rozbiciu przez KBW i UB komendy, dalszą działalność w ramach Okręgu o kryptonimie "Tęcza" starał się kontynuować W. Borucki "Babinicz". Rok później (19 sierpnia 1949 r.) poległ on w walce z grupą operacyjną KBW, UB pod wsią Amelino w powiecie Maków Mazowiecki. Dnia 2 marca 1949 r. w rejonie miejscowości Gostkowo w powiecie przasnyskim osaczony został przez KBW oddział Edwarda Dobrzyńskiego "Orzyca". W wyniku trwającej blisko cztery godziny walki, liczącej blisko 1000 żołnierzy grupie operacyjnej udało się w całości zlikwidować ośmioosobowy patrol NZW. O zaciętości i determinacji broniących się partyzantów świadczy fakt i czterech spośród nich wolało śmierć w płomieniach niż poddanie się resortowi bezpieczeństwa.

Sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój". Młodszy brat Romana – por. "Adama", "Pogody".Żołnierz PAS Okręgu Północne Mazowsze NZW. Uczestnik rozbicia aresztu PUBP w Krasnosielcu. Od 1947 d-ca oddziału PAS w Okr. Północne Mazowsze. Po rozbiciu Sztabu K-dy Okr. [w czasie boju 25 czerwca 1948 pod m. Kadzidło] "Rój" podjął próbę odbudowania struktur NZW na szczeblu K-dy Okr. Podporządkował sobie kilka patroli PAS liczących w sumie ok. 40 żołnierzy. Patrole te – częściowo rozbite przez obławy KBW – prowadziły aktywną działalność bojową – głównie akcje likwidacyjne.Sierż. "Rój" zginął w walce z 264-osobową grupą operacyjną KBW 13 kwietnia 1951 w okolicach wsi Szyszki.
Ostatnie, ocalałe struktury NZW z powiatów: Ciechanów, Pułtusk, Maków Mazowiecki, Przasnysz skupił pod swoim dowództwem Mieczysław Dziemiszkiewicz "Rój". Jeszcze w 1948 – 1949 r. podlegało mu kilka samodzielnych patroli bojowych dowodzonych m.in. przez: Ildefonsa Żbikowskiego "Tygrysa", Władysława Grudzińskiego "Pilota", czy Stanisława Kakowskiego "Kazimierczaka", liczących w sumie około 40 partyzantów. Pierwsze straty poniosły one już w ramach operacji "P" w 1948 r. Dnia 12 lipca w walce z UB polegli NN "Orzeł" i NN "Lew", w sierpniu oraz listopadzie tego roku doszło do kolejnych walk. W ich wyniku, otoczeni przez wojsko zginęli śmiercią samobójczą: NN "Kmicic" oraz Józef Maruszewski "Sęp". Determinacja w walce z komunistycznym reżimem, jaka towarzyszyła członkom patroli "Roja" widoczna była także i w następnych potyczkach. Dnia 25 lutego 1950 r., na skutek donosu, otoczony został przez UB i KBW patrol "Tygrysa". W nierównej walce zginęli: Ildefons Żbikowski "Tygrys", Józef Niski "Brzoza", Henryk Niedziałkowski "Huragan" oraz Władysław Bukowski "Zapora". Cztery miesiące dłużej przetrwał w terenie kolejny pododdział podległy "Rojowi" dowodzony przez Władysława Grudzińskiego "Pilota". Otoczony 23 czerwca 1950 r. przez obławę w miejscowości Popowo Borowe w powiecie pułtuskim poległ on wraz z trzema swoimi podkomendnymi: Czesławem Wilskim "Brzozą", Hieronimem Żbikowskim "Gwiazdą" oraz Kazimierzem Chrzanowskim "Wilkiem" (w akcji tej, obok 500 żołnierzy wyposażonych w 25 samochodów i 9 psów tropiących użyto także kilku samolotów). Samego "Roja" UB udało się zlokalizować i osaczyć dopiero 14 kwietnia 1951 r. na kolonii Szyszki w powiecie przasnyskim.
W trakcie akcji, w której wzięło udział 266 żołnierzy dwuosobowy patrol M. Dziemiszkiewicza został całkowicie "wystrzelany". Najdłużej w terenie utrzymał się trzyosobowy pododdział Stanisława Kakowskiego "Kazimierczaka". Został rozbity już po śmierci "Roja" 14 października 1951 r. we wsi Kadzielnia w powiecie przasnyskim. "W wyniku przeprowadzonych działań operacyjnych w dniu 14.10.51 r. 3-ci pluton 1-ej kompanii Specjalnego Baonu por. Ciukszo zlikwidował /…/ 3-ch bandytów, t.j. dowódcę bandy ps. "Kaźmierczuk, syna "Kaźmierczuka" ps. Henryk i "Bohuna". Dowódca bandy "Kaźmierczuk" raniony przez żołnierza podpalił stodołę, a następnie popełnił samobójstwo".

Żołnierze PAS powiatu Kolno NZW, Okręg Mazowsze – prawdopodobnie 1950. Od lewej:Marian Borys "Czarny", od kwietnia 1952 dowódca oddziału PAS NZW, zginął w walce w 1954; Hieronim Rogiński "Róg", Komendant Powiatu Kolno NZW, jednocześnie d-ca 15-osobowego oddziału PAS, zginął w walce 17 kwietnia 1952;Stanisław Śledzik "Huragan".

Nie był to jednak koniec walki. Blisko rok dłużej przetrwał patrol Komendanta Powiatu NZW Kolno Hieronima Rogińskiego "Roga" (został zlikwidowany przez UB i KBW 17 kwietnia 1952 r.). Ocaleli z obławy członkowie jego grupy w dalszym ciągu prowadzili działalność w kilkuosobowych zespołach. Dnia 11 listopada 1953 r. w miejscowości Dudy Puszczańskie resortowi bezpieczeństwa udało się osaczyć patrol Stanisława Grajko "Mazura", ponad półtora roku później (15 sierpnia 1955 r.) zniszczyć zaś ostatnią już grupę zbrojną wywodzącą się z 16 Okręgu NZW (poległ wówczas Jan Rogiński).

Żołnierze PAS powiatu Kolno NZW, Okręg Mazowsze – prawdopodobnie 1950.
Stoją od lewej:Stanisław Waszkiewicz "Piskorz", szef PAS Powiatu, ciężko ranny w głowę, wyleczony dzięki uporowi i wytrwałości Komendanta Powiatu "Roga", który przez cały czas opiekował się nim. Nie odzyskał pełnej sprawności fizycznej. W kwietniu 1952 opuścił kryjówkę i wydał UB schronienie "Roga"… Władysław Sadłowski "Twardy"
, "Franek", zginął 11 listopada 1953;w drugim rzędzie od lewej:Marian Borys "Czarny";Stanisław Śledzik "Huragan"; w dolnym rzędzie od lewej siedzą:Hieronim Rogiński "Róg", Komendant Powiatu
, Stanisław Grajek "Mazur".

OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 6

23 Okręg NZW
23 okręg NZW utworzony został latem 1946 r. przez byłych żołnierzy Kedywu Inspektoratu Płocko- Sierpeckiego Armii Krajowej i 11 Grupy Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych. W pierwszym okresie działalności obejmował swoim zasięgiem pogranicze województw, warszawskiego i bydgoskiego (powiaty: sierpecki, mławski, lipnowski i rypiński) a następnie także powiaty włocławski, płocki, płoński oraz częściowo działdowski i ciechanowski. Komendantem Okręgu był por. Stefan Bronarski, Liść", "Roman", członkami sztabu: por. Jan Przybyłowski "Onufry" – szef wywiadu, por. Stefan Majewski "Szczepan", "Ekscelencja" – szef pionu informacji i propagandy, por. Józef Boguszewski "Lew" – dowódca oddziału bojowego oraz por. Jerzy Wierzbicki "Dodek" i Stanisław Lewandowski "Ogrodnik".
W początkowym okresie, działalność organizacyjna Okręgu skoncentrowana była przede wszystkim na akcjach wywiadowczych i porządkowych, m.in. utworzone przy 11 Grupie Operacyjnej NSZ, Patrole do Walki z Bezprawiem, prowadziły intensywne akcje przeciw grupom bandyckim ochranianym niejednokrotnie przez część funkcjonariuszy resortu bezpieczeństwa. W ramach amnestii 1947 r., w kwietniu nastąpiła częściowa demobilizacja Okręgu. Rozkazem 131 z dnia 18 marca 1947 r. Stefan Bronarski "Roman" polecił rozwiązanie oddziału dywersyjno – sabotażowego: "ludzi, których nie można zalegalizować w inny sposób zrehabilitować przed Komisją Rehabilitacyjną w Warszawie, broń najmniej zdatną do naszych akcji przekazać władzom UB, cenniejszą zostawić na przechowanie (…) majątek organizacyjny spieniężyć i podzielić między wszystkich żołnierzy oddziału w równym stopniu szeregowym jak i podoficerom. (…) Wszystkim żołnierzom podziękować w imieniu POLSKI za dotychczasową walkę, która trwa i zakończy się naszym zwycięstwem. Uwaga: akcję ujawnienia się traktować jako manewr taktyczny celem przechowania żywotnych sił Narodu, przy czym żołnierze są faktycznie "urlopowani na czas nieokreślony".
Szanse na autentyczną "legalizację" żołnierzy 23 Okręgu NZW w "nowej rzeczywistości" okazały się jednak niewielkie. Już w kilka tygodni po wygaśnięciu terminu amnestii rozpoczęły się ich aresztowania, co skłoniło wielu z ujawnionych do powrotu do działalności konspiracyjnej lub też do wyjazdu na tzw. Ziemie Odzyskane.
Równolegle z powrotem do lasu, wobec narastającego zagrożenia, następował proces jednoczenia pozostałych jeszcze struktur różnych organizacji niepodległościowych działających dotąd na terenie Mazowsza Zachodniego. W dniu 19 listopada 1947 r. we wsi Polesie, gm. Baboszewo, pow. Płońsk, nastąpiło np. oficjalne podporządkowanie oddziału ROAK kierowanego przez por. Franciszka Majewskiego "Słonego" 23 Okręgowi NZW. W ramach nowej struktury dokonał on podziału terenu na rejony, którym przypisał poszczególne patrole bojowe.

Por. Franciszek Majewski "Słony". Podoficer zawodowy w 8. pal im. króla Bolesława Krzywoustego w Płocku. Uczestnik bitwy pod Mławą. Do 1940 w niewoli niemieckiej, zwolniony, następnie ponownie aresztowany i osadzony w obozie pracy w Bielsku, skąd zbiegł. Od 1942 żołnierz AK, d-ca oddziału bojowego Kedywu w obwodzie Płock. Awansowany do stopnia podporucznika. po wkroczeniu Sowietów, w lipcu 1945 ujawnił się wraz z całym sztabem Obwodu i Inspektoratu Płocko-Sierpeckiego AK. Zagrożony aresztowaniem od wiosny 1946 ponownie w konspiracji. Żołnierz ROAK w Obwodzie "Mewa". W październiku 1946 awansowany do stopnia porucznika i mianowany Komendantem Rejonu II [Sierpc, Płock]. W czasie amnestii 1947 nie ujawnił się. W październiku 1947 podporządkował swój oddział 11 Grupie Operacyjnej NSZ w XXIII Okręgu NZW. Dowódca wszystkich oddziałów bojowych XXIII Okręgu NZW. Uczestnik wielu akcji bojowych przeciw komunistom. 26 września 1948 w Węgrzynowie k/Sierpca, otoczony przez GO UB-KBW-MO po 6-godzinnej samotnej walce popełnił samobójstwo.

Rejonem I, obejmującym powiaty płocki i płoński, dowodził Wiktora Stryjewskiego "Cacko". W skład oddziału wchodzili: Stanisław Derkus "Śmiały" (zastępca dowódcy), Władysław Peczyński "Władek", Zygfryd Kuliński "Albin", Wacław Michalak "Gałązka", Szczepan Stryjewski "Józef", Janina Samoraj "Celinka", Elżbieta Kozanecka "Basia".
Rejonem II, obejmującym powiaty sierpecki i wschodnią część powiatu mławskiego dowodził Tadeusz Kossobucki "Czarny", a po jego śmierci w Wigilię Bożego Narodzenia 1947 r. Władysław Kwiatkowski "Jerzy". W skład oddziału wchodzili:, Kazimierz Dyksiński "Kruczek" (zastępca dowódcy), Zdzisław Derkus "Urkes", Stanisław Pospisiel "Leszek", Henryk Dąbrowski "Wnuk".
Rejonem III, obejmującym powiat Rypiński i zachodnią część powiatu mławskiego dowodził Jan Malinowski "Stryj". W skład oddziału wchodzili: Jan Wiśniewski "Czarny II", Karol Rakoczy "Bystry", Seweryn Oryl "Kanciasty", Antoni Dobrzeniecki "Bogdan", Stanisław Konczyński "Stary", Jan Jaraczewski "Młody", Wiesław Pużycki "Ojciec", Stanisław Żurawski "Madej".
Rok 1948 przyniósł największy wzrost działalności bojowej i propagandowej NZW na Mazowszu Zachodnim. Przeprowadzono szereg akcji bojowych ( m.in. we wsiach Nowy Świat pow. Brodnica, Kamień Kotowy pow. Lipno, Praga pow. Płock, Kaczorowy pow. Płońsk) oraz likwidacyjnych i zaopatrzeniowych (m.in. w Staroźrebach pow. Płock, Tłuchowie i Mokowie pow. Lipno, Strzegowie pow. Mława). Drukowano i kolportowano także redagowany przez Stefana Majewskiego "Szczepana" Mazowiecki Biuletyn Informacyjny oraz wiele druków ulotnych i wydawnictw. Patrole bojowe 23 Okręgu NZW stoczyły szereg walk z grupami operacyjnymi MO i UB oraz KBW – m.in. 28 maja 1948 r. w Łukoszynie gm. Brudzeń pow. Płock i 20 sierpnia 1948 r. w Kamieniu Kotowym gm. Tłuchowo pow. Lipno (kwaterujący wówczas w zabudowaniach gospodarzy Różańskiego i Plety patrol Wiktora Stryjewskiego "Cacko" zaatakowany został przez grupę operacyjną PUBP i KPMO z Płocka; po blisko półtoragodzinnej walce przebił się z okrążenia, zabijając dwóch funkcjonariuszy MO i UBP). W trakcie odwrotu w kierunku kompleksu lasów w okolicach Skąpego pow. Lipno poległ Szczepan Stryjowski "Józef", ranni zostali Wiktor Stryjowski "Cacko", Stanisław Derkus "Śmiały" i Seweryn Oryl "Kanciasty".
Wzrost aktywności bojowej i propagandowej 23 Okręgu NZW spowodował kontrakcje ze strony aparatu bezpieczeństwa, który w ramach zorganizowanej wiosną 1948 r. operacji "P" skierował na Mazowsze Północne znaczne siły KBW. Współpracując z miejscowymi placówkami UB i MO, dosyć szybko osiągnęły one znaczące sukcesy. Dnia 26 września 1948 r. zginął w walce z jedną z grup operacyjnych por. Franciszek Majewski ps. "Słony" (otoczony w zabudowaniach Jadwigi Banaszkiewicz w Węgrzynowie, ostrzeliwując się z bunkra zrobionego pod podłogą kuchni, ranny, popełnił samobójstwo).
Tego samego dnia WUBP w Warszawie rozpoczęło akcję rozbicia sztabu 23 Okręgu NZW, organizując "kotły" w lokalach kontaktowych. W czasie trwającej ponad tydzień operacji, zatrzymanych zostało kilkudziesięciu członków i współpracowników organizacji. W lokalu przy ul. Stalowej aresztow
ani zostali m.in. Stefan Bronarski "Roman", Jan Przybyłowski "Onufry", Romualda Przybyłowska "Amerykanka", Stanisław Lewandowski "Ogrodnik". W kilka dni później UB aresztowało w Krakowie Stefana Majewskiego "Szczepana", a we Wrocławiu Informacja Wojskowa Jerzego Wierzbickiego "Dodka".
Na wolności pozostał, ostrzeżony w porę przed aresztowaniem, Józef Boguszewski "Lew", który po kilkukrotnych nieudanych próbach nawiązania kontaktu z patrolami w terenie, wyjechał do Łodzi, gdzie ukrywał się do 11 czerwca 1950 r. Aresztowany, sądzony wspólnie z Tadeuszem Przybylskim, Januszem Gadomskim, Lucjanem Maciakiewiczem i Stanisławem Ptaszyńskim, w dniu 7 maja 1951 r. został skazany na karę śmierci, a następnie zamordowany razem z Tadeuszem Przybylskim w Warszawie 1 grudnia 1951 r.
Śmierć Franciszka Majewskiego "Słonego" oraz likwidacja Sztabu w znacznym stopniu skomplikowała sytuację w terenie.

St. sierż. Wiktor Stryjewski "Cacko". Uczestnik wojny obronnej w 1939, żołnierz ZWZ-AK. Po wkroczeniu Sowietów w 1944 d-ca oddziału ROAK działającego na terenie Mazowsza. Od 1947 d-ca oddziału PAS NZW. Jeden z najbardziej bezkompromisowych partyzantów walczących z komunistami. Jego oddział przeprowadził wiele akcji bojowych m.in. 12 lipca 1947 pod m. Okalewo przeciwko gr. oper. UB i MO. W wyniku walki grupa ta została całkowicie rozbita, poległo 14 funkcjonariuszy. W 1949 oddział "Cacki" liczył jeszcze 20 żołnierzy. 8 lutego 1949 "Cacko" wraz z 6 żołnierzami został otoczony przez gr. oper. UB i KBW. W walce zginęło 3 żołnierzy NZW, pozostali poddali się. Trzy dni później, 11 lutego druga grupa "Cacki" została otoczona przez 1053 żołnierzy KBW. W walce zginęło 7 partyzantów, a 4 dostało się do niewoli. "Cacko" skazany został za poszczególne akcje na 38 kar śmierci. Jest to zapewne największa liczba kar śmierci, orzeczonych wobec żołnierza podziemia antykomunistycznego… Wiktor Stryjewski "Cacko" został zamordowany z grupą towarzyszy broni 18 stycznia 1951 w więzieniu na Mokotowie.

Dowódcą patroli został sierż. Wiktor Stryjewski "Cacko". Zachował on dokonany wcześniej przez "Słonego" podział terenu na trzy rejony działania, którym przypisane były patrole bojowe (faktyczne w terenie działały jednak już tylko dwa oddziały dowodzone osobiście przez "Cackę" oraz "Śmiałego"). Były one stale tropione przez znaczne siły KBW, UB i MO. Dnia 8 lutego 1949r., kwaterujący u sołtysa wsi Gałki gm. Mała Wieś Urbańskiego i jego sąsiada Kowalskiego, patrol Wiktora Stryjewskiego "Cacki", na skutek donosu mieszkańca wsi Reczyn gm. Bodzanów, otoczony został przez grupę operacyjna KPMO i PUBP z Płocka, Sierpca i Płońska oraz 262 żołnierzy. W walce zginęli: Elżbieta Kozanecka "Basia", Jan Kłobukowski "Janek", Ludomir Peczyński "Władek". Aresztowano: ciężko ranną Janinę Samoraj "Celinkę", Wiktora Stryjewskiego "Cackę", Wacława Michalskiego "Gałązkę", Zygfryda Kulińskiego "Albina". U zatrzymanych i zabitych znaleziono: 3 automaty MP 44, 2 automaty PM 41, 1 karabin KBK, 1 pistolet P 38, 2 pistolety "Parabellum", 1 pistolet cal. 7,65 mm, 2 granaty i kilkadziesiąt sztuk rożnej amunicji. Wszyscy schwytani partyzanci zostali natychmiast przewiezieni do Warszawy i poddani intensywnemu śledztwu, prowadzonemu przez znanego z okrucieństwa funkcjonariusza UB Bronisława Szczerbakowskiego, w czasie którego ujawnili rejon kwaterowania patrolu Stanisława Derkusa "Śmiałego". W południe 11 lutego 1949r. Bunkier, w którym przebywał oddział, zaatakowany został przez 1053 żołnierzy KBW i kilkudziesięciu funkcjonariuszy UB, MO i ORMO. W walce zginęli: Jan Malinowski "Stryj", Stanisław Pospisiel "Leszek", Zdzisław Derkus "Urkes", Jan Jaraczewski "Młody", Stanisław Michalak "Kozak", Jan Wiśniewski "Czarny II", Wiesław Pużycki "Ojciec". Aresztowano Seweryna Oryla "Kanciastego", Henryka Dąbrowskiego "Wnuka", Stanisława Konczyńskiego "Kunda" i ciężko rannego Karola Rakoczego "Bystrego". Podczas akcji pod Sinogóra, Karol Rakoczy otrzymał postrzał w plecy w części kręgosłupa, który spowodował całkowity paraliż kończyn dolnych. Przewieziony został do szpitala św. Trójcy w Sierpcu; pomimo ciężkiego stanu zdrowia już następnego dnia poddany został przez funkcjonariuszy UB z Sierpca intensywnemu śledztwu. Wacław Michalski "Gałązka", Zygfryd Kuliński "Albin", Seweryn Oryl "Kanciasty", Stanisław Konczyński "Kunda" i ciężko ranny Karol Rakoczy "Bystry"- sądzeni przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, zostali skazani na karę śmierci i zamordowani w Warszawie 29 marca 1950 r.
O ogromnym szczęściu mógł mówić sam Stanisław Derkus "Śmiały". Wraz z członkami swojego patrolu: Kazimierzem Dyksińskim "Kruczkiem", Stanisławem Żurawskim "Madejem" i Antonim Dobrzenieckim "Bogdanem" po kilku dniach pobytu w bunkrze, wieczorem 9 lutego 1949 r. udali się do krawca Krzyżanowskiego we wsi Dziwy gm. Lubowidz, który miał dokonać przeróbek w odzieży partyzantów, a następnie przeszli na kwaterę do Kolonii Bendzemin. Wracając do bunkra, usłyszeli odgłosy walki i wycofali się w bezpieczny teren. Niestety kilka miesięcy później wszyscy zginęli w walce lub zostali zamordowani w więzieniu. Stanisław Derkus "Śmiały" był sądzony przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, wspólnie z Henrykiem Gosikiem "Heńkiem", Władysławem Kwiatkowskim "Jerzym". Wszystkich skazano na karę śmierci i zamordowano w Warszawie 20 września 1951 r.
Po rozbiciu przez KBW i grupy operacyjne MO i UB patroli Wiktora Stryjewskiego "Cacki" i Stanisława Derkusa "Śmiałego", rozpoczęły się na terenie powiatów płockiego, płońskiego i sierpeckiego masowe aresztowania współpracowników podziemia. Jedną z osób zagrożonych represjami był pracownik urzędu Gminy w Staroźrebach Edward Szałański "Tygrys", prowadzący od ponad roku działalność wywiadowczą dla niepodległościowego podziemia. Zagrożony aresztowaniem, po nieudanej próbie ucieczki za granicę, w lipcu 1949 r., wspólnie z bratem Władysławem Szałańskim "Żbikiem", zorganizował oddział NZW, w skład którego weszli: Julian Grabowski, Stanisław Babecki (ówczesny wójt gm. Staroźreby, który m.in. zaopatrzył Edwarda Szałańskiego w fałszywe dokumenty), Józef Kowalski, Stefan Kiciński, Antoni Glonek, Adam Kowalski, Henryk Rejowski. Dowodzona przez "Tygrysa" grupa przeprowadziła szereg akcji propagandowych i zaopatrzeniowych na terenie gm. Staroźreby, rozbijając m.in. spółdzielnię gminną w Rogowie. Została rozbita w połowie października 1951 r. Sam Edward Szałański został aresztowany 12 października 1951 r., podczas obławy prowadzonej przez wojska KBW. Ukrywał się wówczas w bunkrze znajdującym się pod stodołą Juliana Grabowskiego. Skazany w pokazowym procesie w Staroźrebach na karę śmierci, został zamordowany więzieniu w Płocku, 22 grudnia 1951 r. Równie okrutny los spotkał jego najbliższego współpracownika i przyjaciela Juliana Grabowskiego. Odbywający długoletni wyrok w płockim więzieniu, został zamordowany. Według relacji zięcia, który wykopał trumnę z ciałem Juliana Grabowskiego na cmentarzu w Płocku, ciało było zmasakrowane a drelichowe ubranie zbroczone krwią. Ukrywa
jący się przed aresztowaniem Władysław Szałański "Żbik", został aresztowany przez żołnierzy KBW w miejscowości Promieszyn Nowy gm. Staroźreby pow. Płock dopiero 23 kwietnia 1952 r. Przy aresztowanym znaleziono 1 pistolet, 1 KB, 18 sztuk amunicji. Rozbicie oddziału Edwarda Szałańskiego ps. "Tygrysa" zakończyło działalność podziemia zbrojnego na Mazowszu Zachodnim.

OSTATNI LEŚNI – Mazowsze i Podlasie w ogniu 1948-1953 – część 7

"Ostatni leśny" – "Puszczyk"

Ostatnim oddziałem niepodległościowego podziemia zlikwidowanym przez resort bezpieczeństwa na Mazowszu Północnym była grupa por. Witolda Grabowskiego "Puszczyka". W okresie okupacji niemieckiej był on żołnierzem Kedywu AK w Obwodzie Mława. Służbę w oddziałach partyzanckich rozpoczął już w 1943 r. Po wyzwoleniu działał w strukturze Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK) w ramach batalionu "Znicz" dowodzonego przez kpt. Pawła Nowakowskiego "Łysego" (uczestniczył m.in. w udanej akcji 6 czerwca 1945 r. na PUBP w Mławie, w wyniku której uwolnionych zostało 32 więźniów oraz zastrzelonych 4 funkcjonariuszy resortu bezpieczeństwa). Po akcji ujawnieniowej w 1947 r. dowodził samodzielnym oddziałem wchodzącym prawdopodobnie w skład 16 Okręgu NZW. Po jego likwidacji nawiązał kontakt z Mieczysławem Dziemiszkiewiczem "Rojem". Od jesieni 1951 r. kilkuosobowy oddział W. Grabowskiego nie prowadził już w zasadzie żadnych działań dywersyjnych, będąc typową "grupą przetrwania". Do jesieni 1952 r. ukrywał się w przygotowanym uprzednio bunkrze w powiecie działdowskim, a po jego zlokalizowaniu przez resort bezpieczeństwa przeszedł w okolice Mławy, gdzie do lata 1953 r. "melinował" w kolonijnych gospodarstwach miejscowości Niedziałki (u rodzin: Marianny Jeziorowskiej, Stanisława Adamczyka i Zygmunta Klimaszewskiego). Tam też 5 lipca 1953 r. otoczyła go 1300 osobowa grupa operacyjna KBW. Zgodnie z planem w dniu 5.VII.1953 r. o godz. 15.00 przystąpiono do operacji okrążając – informował w sprawozdaniu dowodzący operacja oficer KBW – /…./ zabudowania w momencie nawiązywania styków 2/ch kompanii zamykający pierścień /…./ banda w sile 7-miu ludzi podjęła ucieczkę w kierunku lasu, gdzie nie widoczna była obstawa dla niej. W tym czasie została nakryta silnym krzyżowym ogniem z broni maszynowej i obstawy i banda widząc, że jest okrążona zajęła stanowiska w życie, przyjmując obronę, jednocześnie wycofując się w kierunku lasu.. W wyniku półtoragodzinnej walki banda została całkowicie zlikwidowana. Polegli wówczas: Henryk Barwiński, Kazimierz Żmijewski, Antoni Tomczak "Malutki", Feliks Gutowski, Piotr Grzybowski "Jastrząb", Wacław Grabowski "Puszczyk" i Lucjan Krępski "Rekin".

5 lipca 1953, okolice wsi Niedziałki pow. Mława. Żołnierze PAS z oddziału por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" [drugi od prawej] polegli w walce z 1300-osobową grupą operacyjną KBW-UB. Zdjęcie wykonane przez UB…

PROCESY – "Huzar" i inni
Śledztwo kpt. Kazimierza Kamieńskiego – jednego z ostatnich dowódców powojennego podziemia trwało cztery miesiące. Zostało zakończone 11.03.1953 r. Proces, pomimo właściwości terytorialnej Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie przeniesiony został ze względów propagandowych do Łap – tj. na obszar będący jeszcze do niedawna "ostoją" patroli kpt. "Huzara". Po trwającej trzy dni rozprawie, 26.03.1953 r. sąd pod przewodnictwem ppłk Mieczysława Widaja ogłosił wyrok. Jego sentencja, tak jak i akt oskarżenia, obfitowała w pełne nienawiści, uwłaczające godności oskarżonych sformułowania. Na czele tej bandy stanęli: syn kułacki, płód sanacyjnego faszystowskiego wójta Kazimierz Kamieński, wyrafinowany zbrodniarz i zdrajca, który w okresie okupacji występując jako dowódca plutonu AK faktycznie współdziałał z hitlerowskim najeźdźcą. /…/ Cała ta zgraja bandycka składała się z kułackich zapleczników, wyrzutków bez sumienia i skrupułów, których łączyło jedno: nienawiść do pracującego chłopstwa, do tych jego warstw, które pragnęły się wyzwolić z odwiecznej niewoli obszarniczo – kapitalistycznej i zrzucić z siebie wyzysk kułacki.
Dnia 31 marca 1953 r. na sesji wyjazdowej w Ciechanowcu zapadł wyrok w sprawie czterech kolejnych konspiratorów: Kazimierza Parzonki "Zygmunta", Kazimierza Radziszewskiego "Marynarza", Józefa Mościckiego "Pantery" oraz Józefa Kostro "Pawła".
"Huzar" – 12-krotna kara śmierci, "Żubryd" – 7-krotna kara śmierci, "Zbyszek" – 4-krotna kara śmierci, "Zygmunt" – 8-krotna kara śmierci, "Marynarz" – 4-krotna kara śmierci, "Paweł" – 3-krotna kara śmierci, "Pantera" – 4-krotna kara śmierci
Wobec z góry ustalonych wyroków opinie składów sędziowskich w sprawie ułaskawienia były tylko formalnością.
Z uwagi na wszechstronną działalność kontrrewolucyjną typu faszystowskiego po stronie wszystkich wyżej wymienionych skazanych, wysokie napięcie złej woli uwydatnione w bestialskim sposobie dokonywania mordów. Sąd jest zdania, że żaden ze skazanych na karę śmierci w tej sprawie nie zasługuje na ułaskawienie". /…/ skazani sami wykluczyli się ze społeczeństwa ludowego i nie można liczyć na ich reedukację, a więc na łaskę nie zasługują. /…/ Mimo szeregów aktów łaski władzy ludowej w postaci ustaw amnestyjnych 1945 r. i 1947 r. z okazji do powrotu na drogę normalnego życia nie skorzystali, w dalszym ciągu podnosząc bandycką łapę na tą władzę, aż do ich ujęcia w końcu listopada 1952 r. Mając powyższe na uwadze skład sądzący staje na stanowisku, że skazani sami wykluczyli się ze społeczeństwa ludowego i nie można liczyć na ich reedukację, a więc na łaskę nie zasługują.
Po odmowie Rady Państwa skorzystania z prawa łaski 22 września oraz 11 października 1953 r. zastrzeleni zostali w białostockim więzieniu: kpt. "Huzar", "Żubryd", "Zbyszek", "Zygmunt", "Marynarz" oraz "Pantera".

Komenda 16 Okręgu NZW
Rozpoczęte już w dniu rozbicia komendy śledztwo trwało blisko rok (zamknięto je 1 kwietnia 1949 r.). Zatrzymani członkowie sztabu Okręgu znajdowali się w szczególnie ciężkiej sytuacji, z uwagi na przejęte przez resort bezpieczeństwa kompletne archiwum organizacji NZW – zawierające się aż w 10 teczkach. W tej sytuacji możliwości prowadzenia jakiejkolwiek "gry ze śledczymi" były mocno ograniczone, a większość przesłuchań sprowadzała się przede wszystkim do wymuszania na oskarżonych rozszyfrowywania widniejących w dokumentach kryptonimów, pseudonimów, czy też lokalizacji kolejnych struktur terenowych.
Rozprawa przed WSR w Warszawie, podobnie jak to miało miejsce w przypadku "Huzara" i jego ludzi, przeniesiona została, ze względów propagandowych, w rejon dotychczasowego działania organizacji – tj. do Ostrołęki.
Podczas trwających cztery dni posiedzeń, Sąd pod przewodnictwem mjr Mieczysława Widaja: uznał, że do oskarżonych, jako do przestępców zawodowych /…/ nie może być zastosowane dobrodziejstwo amnestii. Co do oskarżonych pierwszych siedmiu, sąd uznał, że oni nie rokują żadnej nadziei poprawy, jako zagorzali przeciwnicy demokratycznego ustroju Państwa Polskiego i jako długoletni zawodowi przestępcy i dlatego sąd uznał, że tylko wyeliminowanie ich zupełnie ze społeczeństwa może być z jednej strony
zabezpieczeniem obywateli przed tego rodzaju przestępczością, z drugiej zaś strony może zadośćuczynić urażonemu poczuciu praworządności demokratycznej.

Dnia 29 kwietnia 1949 r. zapadł wyrok: Józef Kozłowski "Las" – 6-krotna kara śmierci, Piotr Macuk "Sęp" – 4-krotna kara śmierci, Bolesław Szyszko "Klon" – 5-krotna kara śmierci, Czesław Kania "Witold" – 4-krotna kara śmierci, Henryk Tkaczyk "Sęk" – 4-krotna kara śmierci, Józef Bączek "Lew" – kara śmierci, Apolinary Samsel "Sokół" – kara śmierci, Darmofał Piotr "Ster"- 5-krotna kara śmierci, Stanisław Ałaj "Grzegrzółka" – 4-krotna kara śmierci. Opinia składu sędziowskiego w sprawie ułaskawienia nie pozostawiała wątpliwości, co do "finału" całej sprawy:
Wobec ogromu zbrodni, zawodowości i popełnienia przez wszystkich skazanych ich przestępczej działalności w przeciągu paru lat, bez względu na ilość ofiar obciążających danego skazanego, czy to bezpośrednio jako wykonawcy zabójstwa, czy też pośrednio, jako podżegacza lub przekaziciela rozkazu zabicia – Sąd jest zdania, że żaden ze skazanych nie zasługuje na ułaskawienie.
Po odmowie Bolesława Bieruta skorzystania z prawa łaski 12 sierpnia 1949 r. w więzieniu na Mokotowie, późnym wieczorem zastrzeleni zostali: "Las", "Sęp", "Klon" i "Witold" (pozostałym trzem skazanym zamieniono karę na dożywotnie więzienie).

Komenda 23 Okręgu NZW
Rozpoczęte 28 września 1948 r., w dniu aresztowania por. Stefana Bronarskiego "Romana", niezwykle okrutne śledztwo, trwało blisko półtora roku.. Więziony wówczas w tym samym areszcie żołnierz NZW Witold Teske wspominał:
"Począwszy od zmroku, całą noc do rana odbywały się przeważnie śledztwa, którym towarzyszyły bezustanne krzyki mordowanych. Nikt nie spał, a nawet odważnych ludzi ogarniał strach. Wycia były nieustanne, ludzie krzyczeli z bólu. Słychać było charczenie ludzi duszonych. Szczególnie przykre były krzyki i płacz katowanych kobiet. Będąc w celi gdzie były szczeliny przy futrynie, widziałem jak funkcjonariusze trzymali leżącego i rozkrzyżowanego Stefana Majewskiego. Był obecny lekarz ze strzykawką a śledczy Bronisław Szczerbakowski początkowo straszył a w końcu polecił dokonać leżącemu zastrzyku, co nastąpiło, czemu towarzyszyło nieludzkie wycie torturowanego".
W dniu 19 czerwca 1950 r. na ławie oskarżonych zasiedli niemal wszyscy żyjący członkowie sztabu Okręgu: por. Stefan Bronarski "Roman", por. Stefan Majewski "Szczepan", por. Jerzy Wierzbicki "Dodek", por. Jan Przybyłowski "Onufry", plut. Stanisław Lewandowski "Ogrodnik", dowódca oddziałów bojowych Okręgu sierż. Wiktor Stryjewski "Cacko" oraz nie będący członkiem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, ostatni komendant Okręgu Płockiego Armii Krajowej por. Jan Nowak "Korab".
Przygotowany w oparciu o wymuszone zeznania (które podczas rozprawy w większości zostały przez oskarżonych odwołane) akt oskarżenia, poza zarzutami dotyczącymi walki z przedstawicielami nowej władzy
"w przestępczych konspiracyjnych resztkach AK, później zaś przestępczej organizacji poczuwającej się do przynależności do NZW a występującej jako 11 Grupa Operacyjna 23 Okręgu NSZ obejmującej zasięgiem działalności powiaty Płock, Płońsk, Sierpc, Mława, Rypin, Lipno i Włocławek po 1945 r.",
w sposób szczególny eksponował rzekomą współpracę żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych z hitlerowcami w czasie okupacji niemieckiej. Zarzucano m.in. walkę z patriotyczne nastawionymi partyzantami z GL i AL., a nie z okupantem.
Ogłoszony, po blisko dwutygodniowym procesie (w obszernych fragmentach transmitowanym przez radio), w dniu 3 lipca 1950 r. wyrok brzmiał:
Stefan Bronarski "Roman" – 5-krotna kara śmierci, Stefan Majewski "Szczepan" – 6-krotna kara śmierci, Jan Przybyłowski "Onufry" – 3-krotna kara śmierci, Jerzy Wierzbicki "Dodek" – 4-krotna kara śmierci, Wiktor Stryjewski "Cacko" – 38-krotna kara śmierci, Jan Nowak – 2-krotna kara śmierci, Stanisław Lewandowski – dożywotnie więzienie.
Opinia składu sędziowskiego na temat oskarżonych brzmiała:
"W sprawie Bronarskiego Stefana i wspólników, oskarżonych o przestępstwa z Dekretu o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy, winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną oraz dla zdrajców Narodu Polskiego, z Dekretu o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa, z ustaw ogólnych o zbrodnie stanu i przestępstwa pospolite – jako naczelne zjawisko wystąpił udowodniony w toku przewodu sądowego fakt, że dowództwa Armii Krajowej na różnych szczeblach, od najwyższych począwszy aż do Komendy Obwodu włącznie, nie tylko w myśl reakcyjnej teorii "dwu wrogów" powstrzymywały szeregowych żołnierzy AK od czynnej walki z Niemcami, propagując hasła "stania z bronią u nogi", lecz nadto czynnie współdziałały z polityczną policją niemiecką Gestapo w gnębieniu ruchu lewicowego w Polsce, w hamowaniu wszelkiej walki rzeczywiście przynoszącej szkodę hitlerowskim okupantom, walki podejmowanej z uporem i wytrwale kontynuowanej przez Polską Partię Robotniczą, Gwardię Ludową i Armię Ludową.(…)Przy wymiarze kary oskarżonym Sąd miał na uwadze, że oni jako przestępcy zawodowi działający z nienawiści do ustroju oraz z chęci zysku i łatwych zarobków nie rokują nadziei poprawy i dlatego uznał za stosowne zupełne wyeliminowanie ich ze zdrowego społeczeństwa".
Decyzją z dnia 17 stycznia 1951 r. Bolesław Bierut skorzystał z prawa łaski i zamienił orzeczony w stosunku do Jana Nowaka wyrok na "karę dożywotniego więzienia z utrzymaniem w mocy kar dodatkowych". Pozostali skazani na karę śmierci, w dniu 18 stycznia 1951 r. zostali zamordowani w więzieniu na Mokotowie w Warszawie.

Artykuł jest publikacją internetową OBEP IPN Warszawa i pochodzi ze strony:
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/351/4467/

St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) – część 2

Z „HUZAREM” DO KOŃCA

Zatem idzie kontynuować walkę i w tym celu nawiązuje kontakt z Józefem Małczukiem ps.”Brzask”, w rezultacie wraz ze swymi ludźmi dołącza pod jego komendę. Oddział „Brzaska” podporządkowany jest organizacyjnie słynnemu zagończykowi kpt. Kazimierzowi Kamieńskiemu „Huzarowi”, który przejął nazwę i tradycje VI Brygady Wileńskiej. Podstawą ich istnienia jest gęsta siatka oddanych współpracowników, dających schronienie czy zaopatrzenie oraz bystrych informatorów, co pozwala omijać wszelkie zasadzki, permanentnie organizowane przez UB z okolicznych warowni, takich jak Łosice, Hołowczyce czy Sarnaki, którym na pomoc w potrzebie śpieszą również okoliczne powiatówki MO. Wiosną 1950 roku, oddział „Brzaska” stoczył dramatyczny bój z przeważającymi siłami UB i KBW. To krwawe starcie miało miejsce 7 kwietnia w rejonie miejscowości Jabłonna Średnia. W ogniu walki poległ „Brzask” i trzech jego żołnierzy. „Lampart” wraz z czterema ludźmi zdołał wyrwać się z okrążenia i ukrył się w jednym z zamaskowanych bunkrów. Dowództwo nad tą grupką partyzantów w sile patrolu przejmuje ponownie Adam Ratyniec i po przyłączeniu podobnych rozbitków z innych oddziałów prowadzi ich do dalszych akcji jako samodzielny patrol podległy nadal kpt. „Huzarowi”. Działalność bojowa grupy jest ograniczona ze względu na stałe przebywanie w terenie wielkich sił KBW i UB, niemniej od czasu do czasu odział „Lamparta” daje znać o sobie, np. 23 października 1950 r. ostrzelano posterunek MO w Mielniku i dokonano rekwizycji w miejscowej spółdzielni. Miesiąc później podobnej akcji dokonano w Szwejkach, pow. Sokołów. W styczniu 1951 roku dokonano rekwizycji w spółdzielni w Sawicach, gm. Wyrozęby, jednocześnie dokonano akcji na sekretarza PZPR w Wyrozębach, dokonując tylko rekwizycji mienia i żywności. Siłą rzeczy akcje „Lamparta” ograniczają się do dokonywania rekwizycji mienia komunistycznego oraz wyroków na niepoprawnych czy wręcz zbrodniczych wykonawcach polityki nowego ładu. Niekoniecznie były to wyroki śmierci, ale i takie wykonywano. Są to prawa wojenne, a oni do końca traktowali swoją służbę dla narodu, jako wojnę z okrutnym najeźdźcą, który łamał odwieczne polskie prawo do niepodległości i zniewalał społeczeństwo do służenia obcym interesom. Rekwizycje uderzały w reżimowe instytucje, a jednocześnie pozwalały partyzantom płacić za swoje utrzymanie i zaopatrzenie w odzież.

POLOWANIE NA „TYGRYSA”, CZYLI POCZĄTEK KOŃCA

Kadra oddziału „Huzara”. Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak „Tygrys” († 10 V 1952), Eugeniusz Tymiński „Ryś” († 30 V 1951), Wacław Zalewski „Zbyszek” († 24 X 1953), Józef Mościcki „Pantera” († 22 IX 1953), Siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953), Adam Ratyniec „Lampart” († 11 V 1952). Podlasie, 1951 r.

Coraz trudniej znaleźć pewne schronienie, ludzie podejrzani o sprzyjanie partyzantom są masowo aresztowani, bici, torturowani. W razie donosu, majątek meliniarza zostaje rozgrabiony przez ubeckich notabli, a rodzina bądź wymordowana w czasie przesłuchań, bądź skazana na wieloletnie wyroki. Beznadziejna walka ostatnich grupek partyzanckich toczy się nadal, zabici padają z obu stron ale przewaga wroga jest ogromna i koniec tych zmagań może być tylko jeden.
Dnia 10 maja 1952 r. w rejon dobrze rozpracowany przez UB, na Kolonię Chłopków, przybywa patrol podległy „Lampartowi” w składzie trzech ludzi: dowódca Kazimierz Jakubiak „Tygrys”, Henryk Ostapski „Poleszuk”-„Panek” i Władysław Kapłon „Krakowiak”. Wiadomość o tym Sztab G.O. „Bug” w Łosicach otrzymał jeszcze tego samego dnia o godz. 16:50, a już o godz. 17:00 wyjechała kompania KBW w sile 90 ludzi celem przeprowadzenia akcji ujęcia lub likwidacji patrolu. O godz. 18:05 wojsko otoczyło zabudowania Kolonii Chłopków. Mimo, że partyzanci to zauważyli i natychmiast podjęli próbę przebicia się przez kordon obławy, niestety nie powiodło się im to. Ciężko ranny został ich d-ca „Tygrys”, który zaraz potem popełnił samobójstwo. Pozostali dwaj „Panek” i „Krakowiak” próbowali przebić się w innym miejscu, jednak ogień grupy pościgowej spowodował, że obaj sie poddali.
Ujęci partyzanci, w trakcie podjętego natychmiastowego bestialskiego śledztwa, zeznali o miejscu pobytu pozostałej części patrolu „Lamparta”. Z zeznań wynikało, że patrol wraz z dowódcą znajduje się w masywie leśnym położonym na południe od miejscowości Nurzec – Stacja i koczuje w szałasach w sile 6 ludzi.
Kpr. Kazimierz Jakubiak „Tygrys”, ur. 4 XII 1926 r. Pochodził z rodziny chłopskiej zamieszkałej w Ruskowie, gm. Łysów pow. Siedlce. Początkowo służył w konspiracji w siatce terenowej, potem przeszedł do oddziałów leśnych. Okazał się dobrym żołnierzem, uczestniczył w wielu walkach i akcjach. Od 1950 r. służył w patrolu „Lamparta”. Otoczony przez UB i KBW pod Chłopkowem, bronił się pomimo rany do ostatniego naboju, który pozostawił dla siebie. Jego ciało zabrało UB. Nie ma własnego grobu.


„…PORWAĆ SIĘ NA TYSIĄCE…”

Jeszcze tego samego dnia zarządzono koncentrację sił KBW w Siemiatyczach. Ok. godz. 4:00, dnia 11 maja 1952 r. skoncentrowane siły dwóch batalionów KBW (każdy liczył trzy kompanie wojska) ruszyły do akcji i do godz. 6:30 okrążyły las od strony północnej, wschodniej i południowej (linia ta miała 14 km. długości), a od strony zachodniej wystawiono na wzgórzach okalających z tej strony las, kilka punktów obserwacyjno – podsłuchowych. O godz. 7:30 w okrążony rejon biwakowania „Lamparta” weszła grupa szturmowa i posuwając się tyralierą, rozpoczęła przeszukiwanie lasu, kierując się w stronę gdzie według zeznań ujętych wcześniej partyzantów, miały się znajdować szałasy patrolu „Lamparta”. Grupa szturmowa została na czas zauważona, tak, że partyzanci opuścili szałasy i niepostrzeżenie przeszli na tyły szturmujących. Następnie z odległości 60-70 m., z tyłu partyzanci ostrzelali grupę szturmową z broni maszynowej. Była godz. 8:30, wywiązała się walka ogniowa, w wyniku której został ranny w rękę „Lampart”. Henryk Olesiuk „Sokół” pod osłoną nieustannie prowadzonego ognia z RKM-u przeszedł pomiędzy dwoma stanowiskami żołnierzy obławy i wyszedł w głąb lasu, poza linię okrążenia, po czym zajął stanowisko w odległości 15-20 m. za kordonem i prowadził ogień z tyłu do żołnierzy KBW. W powstałym zamieszaniu, pozostali w okrążeniu partyzanci usiłowali uderzyć od wewnątrz na okrążenie z zamiarem jego przerwania. Manewr ten jednak nie przyniósł oczekiwanych rezultatów i „Sokół” w tej sytuacji postanowił ratować się ucieczką. Tymczasem walka partyzantów w okrążeniu trwała nadal. Grupie szturmowej udało się okrążyć ich drugim pierścieniem, jednak broniący się nie rezygnują z wyrwania się z kotła. St. strz. Andrzej Jakubiak „Ryś” uzbrojony w RKM atakuje pierścień okrążenia w kierunku zachodnim, zostaje jednak ranny i uszkodzono mu RKM, który porzuca i próbuje się wycofać, jednak zostaje zabity. Nim zmarł zdołał jeszcze powiadomić pozostałych o niemożliwości przebicia się w tym miejscu. Siły broniących się topnieją. Niebawem zostaje ranny w biodro kpr. Witold Białowąs „Litwin” i dostaje sie do niewoli. Zaraz potem ginie st. strz. Wiesław Filczuk „Amerykanin”, natomiast dwóm ostatnim: „Lampartowi” i por. Konstantemu Maksymowowi „Ryszardowi” udaje się przebić przez wewnętrzny pierścień grupy szturmowej i zbliżyć się do zewnętrznej linii okrążenia, jednak przy próbie jej pokonania, zostają zauważeni a „Ryszard” został lekko ranny. Obaj zawracają z zamiarem szukania możliwości przebicia się w innym miejscu. Jednak i tu próba nie powiodła się, ginie w walce najpierw por. „Ryszard” a następnie, broniący się do końca „Lampart”. Ta nierówna walka zakończyła się o godz. 16:30. Nie poddali sie łatwo. Przez około siedem godzin walczyli o swoje życie. Przewaga ilościowa i techniczna była po stronie przeciwnika. Tylko determinacją i umiejętnością walki partyzanckiej można tłumaczyć tak długie jej trwanie.

Rys. w/g: Opis akcji operacyjnej przeprowadzonej przeciwko patrolowi „Lamparta” z bandy „Huzara”… Sztab operacji „Narew” dn. 15.05.1952 r. Wysokie Mazowieckie.
Załącznik Nr 1. CAW, sygn. 1580/75/1471.K.225.

KAPITAN SCHODZI OSTATNI

Po likwidacji patrolu „Lamparta” nastąpiły masowe aresztowania wśród członków siatki terenowej podległej kpt. „Huzarowi”, następstwem czego było stopniowe rozbijanie kolejnych patroli bojowych, aż w końcu w efekcie prowokacji aresztowano 29.10.1952 r. kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” i kilku jego podkomendnych. Kpt. K. Kamieński skazany został na trzynastokrotną karę śmierci i wraz dwoma swoimi żołnierzami, stracony 6 października 1953 r.
Po aresztowaniu i śmierci „Huzara” działało jeszcze na Podlasiu kilka grupek partyzanckich, jednak ich działalność nie miała już tak zorganizowanego charakteru i takiego rozmachu.

Oni już dawno odeszli na wieczną wartę, tylko niewielu z nich ma swoje miejsce na katolickim cmentarzu, jeszcze mniej pozostało wśród nas żyjących świadków tych zmagań, którzy mogą zaświadczyć, że tamci oddali życie w imię najświętszych polskich ideałów, w walce z obcym nam systemem, narzuconym siłą sowieckich bagnetów. Naszym obowiązkiem jest kultywować pamięć o bohaterach antysowieckiego oporu, tych którzy walczyli z bronią w ręku i tych, którzy tylko i aż tylko, służyli im gościną, kryjówką i błogosławieństwem.

23 lipca 2006 r., Fundacja „Pamiętamy”, która powstała w 1989 r. i zajmuje się upamiętnianiem walki Polaków o niepodległość Ojczyzny w latach 1939-1956, ufundowała w Mielniku nad Bugiem, pomnik poświęcony pamięci patrolu st. sierż. Adama Ratyńca „Lamparta”. Tydzień wcześniej, 15 lipca 2006 r., także dzięki staraniom Fundacji „Pamiętamy”, w miejscowości Czaje – Wólka, odsłonięto podobny pomnik poświęcony pamięci kpt. Władysława Łukasiuka „MŁota”, d-cy 6 Brygady Wileńskiej AK.

Napis na tablicy w Mielniku brzmi tak:
„Nie dajmy zginąć poległym” – Zbigniew Herbert.
PAMIĘCI BOHATERSKICH ŻOŁNIERZY 6 WILEŃSKIEJ BRYGADY ARMII KRAJOWEJ
ST. SIERŻ. ADAMA RATYŃCA „LAMPARTA”
POR. ANTONIEGO MAKSYMOWA „RYSZARDA”
KPR. KAZIMIERZA JAKUBIAKA „TYGRYSA”
STRZEL. ANDRZEJA JAKUBIAKA „RYSIA”
STRZEL. WIESŁAWA FILCZUKA „ROMKA”

POLEGŁYCH 10 i 11 V 1952 r.
W LESIE SOKÓLE POD MIELNIKIEM
ORAZ POD CHŁOPKOWEM
W WALCE Z KOMUNISTAMI
ZA NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI
WIARĘ KATOLICKĄ I WOLNOŚĆ CZŁOWIEKA



Jerzy W. Wypiórkiewicz

Opracowano na podstawie:
Narodowe Siły Zbrojne na Podlasiu, Opracowania, wspomnienia i dokumenty, tom III, Redakcja: Mariusz Bechta, Leszek Żebrowski, Biała Podlaska 2003.

St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” – część 1>
 

St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926-1952) – część 1

St. sierż. Adam Ratyniec ps. „Lampart”

Adam Ratyniec był jednym z ostatnich czynnych żołnierzy antysowieckiego oporu na terenie Podlasia. Jego szlak bojowy rozpoczęty w oddziale Armii Krajowej pod koniec 1944 roku, brutalnie przecięła ubecka kula 11 maja 1952 roku, kiedy dowodzony przez niego sześcioosobowy oddziałek, pozostałość VI Brygady Wileńskiej, dostał się w kleszcze obławy przeważających sił UB i KBW. Wraz z „Lampartem” śmierć poniosło trzech partyzantów, jeden został ranny i trafił w ubeckie łapy, a tylko jednemu udało się wyjść z tego piekła cało.

St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952)

U PORUCZNIKA „ZENONA”

Miejscem urodzenia Adama Ratyńca był Walim, gm. Hołowczyce w powiecie bialskopodlaskim. Adam oprócz rodziców, utrzymujących się z rolnictwa, miał jeszcze trzy siostry przyrodnie. Gdy Niemcy napadli na Polskę w 1939 r., przyszły „Lampart” był jeszcze małym chłopcem, ale gdy osiągnął 18 rok życia uznał, że nadszedł czas przystąpienia do konspiracji. Był to moment szczególny, bo to jeden okupant wycofywał się pod ciosami Armii Czerwonej, której czynnie pomagały jednostki Armii Krajowej, w ramach akcji „Burza”, a jednocześnie ta Armia Czerwona zajmowała nasze tereny jako zdobycz wojenną, wprowadzając nowe porządki czyli stalinowski terror.
Po wkroczeniu na teren Białostocczyzny, Podlasia i Lubelszczyzny, bolszewicy pięknie podziękowali jednostkom AK za bojową współpracę, otaczając nasze oddziały i zmuszając do złożenia broni, a także zamykając w obozach, z których grupami wywożono ich na Sybir. Większość Akowców nie czekając na sowiecką wdzięczność ukryła się w terenie, zakopując uprzednio całą broń. Od tego momentu datuje się druga konspiracja, bo dla obrony społeczeństwa przed sowieckim bezprawiem, lasy zaroiły się od partyzantów gotowych do zbrojnego przeciwstawienia się nowej okupacji. W takim to okresie w szeregach partyzanckich pojawił się Adam Ratyniec. Pierwszy jego przydział to 34 pp AK obwodu Biała Podlaska, por. Stefana Wyrzykowskiego „Zenona”, wsławiony uratowaniem 21 czerwca 1944 r. siedmiu amerykańskich lotników z zestrzelonego w rejonie jego działania bombowca B-17 „Latająca Forteca”. Teren działania oddziału to kilka gmin leżących w trójkącie Drohiczyn, Łosice, Janów Podl., ze szczególnym uwzględnieniem okolic miejscowości Górki i Hołowczyce.

PIERWSZE AKCJE

Pierwsza akcja bojowa zakończyła się dla Adama Ratyńca niezbyt pomyślnie. Oto wydzielony patrol od por. „Zenona”, wzmocniony partyzantami ze wsi Szpaki zaatakował sowiecką ochronę gorzelni w miejscowości Hruszniew. Atak napotkał na niespodziewanie silny opór ochrony i w zmasowanym ogniu broni maszynowej musiał się wycofać. Śmierć poniósł jeden żołnierz sowiecki, a ze strony partyzantów jeden został poważnie ranny. Był nim właśnie Adam Ratyniec, który padł z przestrzeloną piersią i ręką. Koledzy wynieśli go z zagrożonego terenu i oddali pod opiekę sanitariuszek w miejscowości Szpaki-Kolonia. Niestety, ktoś usłużny doniósł do UB, „Lampart” został aresztowany i umieszczony pod strażą w siedleckim szpitalu. Po kilku dniach jednak, z pomocą zaufanych pracowników szpitala udaje mu się zbiec i ukryć tak doskonale, że ubecja go nie znalazła do samego wyzdrowienia. Był czerwiec roku 1945. Później „Lampart” walczył w oddziale Roberta Domańskiego „Jaracha”, „Floriana”, a po jego odejściu w roku 1946 znalazł się pod dowództwem Konstantego Sacharczuka „Jaceka”. Zmieniali się dowódcy, zmieniały nazwy organizacji konspiracyjnych, jedynie cel pozostał ten sam – rozpaczliwa walka o niepodległą Polskę.

Żołnierze z odziału partyzanckiego 34 pp AK por. Stefana Wyrzykowskiego „Zenona”

W SZÓSTEJ WILEŃSKIEJ

Początek roku 1947 przyniósł sławetną amnestię, z której „Lampart” nie skorzystał, natomiast nawiązał kontakt ze sławnym dowódcą VI Brygady Wileńskiej AK, kpt. Władysławem Łukasiukiem ps. „Młot”. Od 8 maja 1947 r. st. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” rozpoczął służbę w szwadronie Waleriana Nowackiego „Bartosza”. Warto przypomnieć, że VI Brygada Wileńska wywodziła się ze słynnej V Brygady Wileńskiej AK, kultywującej przedwojenne tradycje ułańskie, która przedarła się z Wileńszczyzny w 1944 r. prowadzona przez słynnego już wówczas mjr. Zygmunta Szendzielarza ”Łupaszkę”.
W oddziale „Bartosza” Adam Ratyniec walczy z władzą komunistyczną aż do rozdzielenia się sił oddziału „Młota”, kiedy „Bartosz” postanowił pozostać na swoim terenie, a „Młot” udał się za Bug, gdyż tu było już za ciasno na większy liczebnie oddział. Bezpośrednio przed podziałem miała miejsce zdrada jednego z członków organizacji, prawdopodobnie wprowadzonego do oddziału wywiadowcy bezpieki, który miał wskazać miejsce przebywania Władysława Łukasiuka „Młota”. Dnia 17 czerwca 1948 r. gdy grupa „Młota” stacjonowała w lesie obok miejscowości Ruda Instytutowa, zdrajca „Migdał” uciekłszy z miejsca postoju, zaalarmował posterunek MO w Sarnakach. Partyzanci zostali błyskawicznie otoczeni przez stojące w alarmie oddziały KBW i UB, lecz „Młotowi” udaje się wyprowadzić swoich żołnierzy z okrążenia w lasy mierzwickie. Jednak tam oddział zostaje ponownie okrążony w dniu 25 czerwca i ponownie „Młot” wyprowadza swoich ludzi z kotła, a dla zmylenia pościgu pozwala podzielić oddział na dwie grupy. Sam na czele ośmiu partyzantów, a wśród nich „Lampart”, przeprawia się na prawy brzeg Bugu i znika w lasach białostockich. Natomiast „Bartosz” pozostawszy na miejscu został doszczętnie rozbity w okolicy Kolonii Krawce w dniu 2 lipca tego roku.
Adam Ratyniec z Władysławem Łukasiukiem „Młotem” i pozostałymi partyzantami, zamelinowani u znanych i pewnych gospodarzy oraz w znanych sobie bunkrach, dotrwali do wiosny 1949 r. W czerwcu /27.VI/ w efekcie tragicznej pomyłki, ginie z ręki własnego żołnierza kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”, a dowództwo nad grupką obejmuje st. sierż. „Lampart”. Zarówno on jak i jego podkomendni są zdecydowani walczyć z „czerwoną zarazą” jak sami określali nową władzę, do samego końca.
W rozmowie z siostrą, Marianną Romaniuk, powiedział: „…żywcem to nie dam się wziąć, bo sobie wcześniej kulę w łeb wsadzę, chyba że mnie śpiącego napotkają…”.

Żołnierze 6 Brygady Wileńskiej AK. Pierwszy z lewej st. sierż. Adam Ratyniec „Lampart”. Trzeci z lewej ppor. Henryk Wieliczko „Lufa”
.  Podlasie, listopad 1947 r.

St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” – część 2>

Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 1

Kpt. Kazimierz Kamieński ps. "Huzar"

Kazimierz Kamieński urodził się 8 stycznia 1919 r. w Markowie-Wólce, pow. Wysokie Mazowieckie. Był synem Franciszka i Aleksandry z d. Spaleńskiej, właścicieli czterdziestohektarowego gospodarstwa rolnego.

Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar"

Po uzyskaniu w 1938 r. matury w Średniej Szkole Handlowej w Wysokim Mazowieckiem powołano go do czynnej służby wojskowej, w trakcie której ukończył szkołę podchorążych w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Skierowany został 9 psk, odbył z nim kampanię wrześniową; dostał się do niewoli niemieckiej, z której został zwolniony w połowie października 1939 r. i powrócił do domu. Do konspiracji wstąpił prawdopodobnie już w grudniu 1939 r. (Podlaski Batalion Śmierci). W maju 1940 r. został zaprzysiężony w ZWZ. W czasie okupacji niemieckiej był dowódcą plutonu ZWZ-AK, a od 1 marca 1943 r. równolegle kierował referatem broni w Komendzie Obwodu AK Wysokie Mazowieckie. W dniu 2 listopada 1943 r. awansowany do stopnia podporucznika. Od początku 1944 r. był także adiutantem komendanta obwodu. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych przeciwko okupantowi niemieckiemu.

Kpt. "Huzar"

Po zajęciu powiatu przez Armię Czerwoną latem 1944 r., zagrożony aresztowaniem przez NKWD, ukrywał się. Na przełomie 1944 i 1945 powołano go na dowódcę oddziału samoobrony AK (później AKO-WiN) Obwodu Wysokie Mazowieckie, który w ciągu kilku miesięcy rozwinął z czterech do ok. 30 osób. Od 1 czerwca 1945 otrzymuje kolejny awans i dowodzi oddziałem w stopniu porucznika. Przeprowadzał on akcje likwidacyjne, w ramach których w latach 1945-1946 wykonano 30 wyroków śmierci na informatorach i funkcjonariuszach UB, NKWD, działaczach komunistycznych, nadgorliwych milicjantach i pospolitych przestępcach. Przeciwstawiano się nielegalnemu wyrębowi lasów oraz rygorystycznemu egzekwowaniu przez władze kontyngentów. Oddział stoczył w tym okresie kilka potyczek z WP oraz grupami UBP i MO, wiele razy opanował posterunki MO, m.in. wiosną 1945 w Szulborzu i Łapach, a latem 1946 w Kosowie Lackim. W celu zdobycie środków finansowych na działalność oddziału i żywności atakowano sklepy GS, kasy kolejowe, poczty. 17 lutego 1946 r. w Kitach przeprowadzono akcję na pociąg relacji Łapy – Warszawa, podczas której zginął oficer WP i trzy osoby cywilne, zdobyto broń oraz 700 tys. zł., a na początku kwietnia na pociąg na stacji Czarnowo-Undy. W 1946 r. oddział czuł się tak pewnie, że na swoim terenie działał w sposób prawie jawny.

Żołnierze z oddziału podległego kpt. Kazimierzowi Kamieńskiemu "Huzarowi"

30 kwietnia 1946 r. Kazimierz Kamieński „Huzar” awansowany został do stopnia kapitana. Był przeciwnikiem ujawnienia się i wspierał działania Franciszka Potyrały „Oracza”, inspektora białostockiego WiN, mające na celu storpedowanie akcji amnestyjnej przez stworzenie na bazie WiN nowej organizacji pod nazwą „Wolność i Sprawiedliwość”. Swoim żołnierzom pozostawił jednak wolną rękę, po czym większość z nich ujawniła się wiosną 1947 r. i oddział został rozformowany.
Wkrótce wokół pozostającego w konspiracji kpt. Kamieńskiego skupiło się wielu byłych członków AK-WiN zagrożonych aresztowaniem lub ściganych przez UB. W ten sposób nastąpiła odbudowa oddziału, który w maju 1947 r. podporządkował się kpt. Władysławowi Łukasiukowi „Młotowi” i oddział wszedł na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej. Pod koniec 1948 r. liczył 28 żołnierzy.

Po śmierci kpt. „Młota” w czerwcu 1949 r. kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” objął dowództwo nad pozostałymi patrolami 6 Brygady Wileńskiej.
Patrole te kontynuowały tradycję 6 Brygady Wileńskiej i przejęły jej nazwę. Ze stosunkowo nielicznej grupy, wcześniej będącej jedynie silnym patrolem, oddział "Huzara" został rozbudowany do stanu kilkudziesięciu ludzi podzielonych na kilka mniejszych patroli.
Początkowo kpt. "Huzar" dowodził osobiście grupą operującą na prawym brzegu Bugu [okresowo wyodrębnił patrol ppor. Witolda Buczaka "Ponurego"], natomiast komendę na grupą z terenu pow. Sokołów Podlaski powierzył ppor. Józefowi Małczukowi "Brzaskowi" [jesienią 1949 z grupy tej wydzielony został patrol plut. Jana Czarnockiego "Huragana"]. Po śmierci ppor. "Brzaska" w walce pod Toczyskami 7 kwietnia 1950 dowództwo patrolu "sokołowskiego" objął plut. Arkadiusz Czapski "Murat". Gdy i on padł w walce z KBW 30 września 1950, kpt. "Huzar" dowództwo nad grupą działającą na lewym brzegu Bugu przekazał st.sierż. Adamowi Ratyńcowi "Lampartowi". Grupa ta dotrwała do 12 maja 1952, kiedy to zniszczona została przez KBW podczas operacji pod Sokólem k. Mielnika. W lecie 1950 siły operujące na prawym brzegu Bugu podzielone zostały na trzy patrole, którymi dowodzili: kpt. "Huzar", ppor. "Ponury" i sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus". W styczniu 1951 oddział "prawobrzeżny" podzielony został na patrol "sztabowy" kpt. "Huzara" [do którego dołączył sierż. "Krakus"], patrol ppor. "Ponurego" oraz patrol plut. Eugeniusza Tymińskiego "Rysia" [rozbity 29 maja 1951 w Żochach Nowych]. W lecie 1951 sformowany został nowy patrol dowodzony przez sierż. Kazimierza Parzonkę "Wichurę". Taki stan organizacyjny [patrole: "sztabowy", "Ponurego", "Zygmunta" i "Lamparta"] utrzymał się do wiosny 1952.

Rok 1950, kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" [z lewej] oraz sierż. Eugeniusz Tymiński "Ryś", żołnierz AK-AKO-WiN w oddziale kpt. "Huzara". W latach 1950-51 "Ryś" był dowódcą samodzielnego patrolu. Poległ osłaniając odwrót swoich żołnierzy pod wsią Żachy Nowe pow. Wysokie Mazowieckie.

Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” – część 2>

Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 2


Stoją od lewej: Stanisław Roszkowski "Tarzan", ppor. Witold Buczak "Ponury", Lucjan Niemyjski "Krakus" – d-ca patrolu w oddziale "Huzara", 22.VIII.1952 otoczony przez grupę operacyjną UB popełnił samobójstwo, Franciszek Łapiński "Szwed" – 24.XII.1947 ciężko ranny w walce z grupą operacyjną UB-MO-KBW, dobity bagnetami. Uzbrojeniem żołnierzy jest bardzo rozpowszechniony w oddziałach powojennego podziemia niemiecki Stg-44 kal. 7,92 mm. Obok sowieckich PPSz-41 i PPS-43, była to najpopularniejsza broń tamtych czasów.

Patrole działały w kilku powiatach woj. białostockiego (Wysokie Mazowieckie, Bielsk Podlaski) i warszawskiego (Siedlce, Sokołów Podlaski). Od maja 1947 r. do września 1952 r. przeprowadziły ok. 90 akcji, w większości o charakterze likwidacyjnym, w wyniku których zginęło ponad 50 osób, głównie podejrzanych o współpracę z UBP, członków ORMO, PPR-PZPR, funkcjonariuszy MO. Stoczyły 21 potyczek z grupami operacyjnymi KBW, UBP i MO oraz przeprowadziły kilkanaście akcji zaopatrzeniowych, głównie na instytucje spółdzielcze.
Egzekucje były podyktowane zagrożeniem dekonspiracją, potyczki zaś miały charakter obronny i powodowały znaczne straty. Miejscowa ludność, choć w większości nadal życzliwie ustosunkowana do podziemia, była już zmęczona wieloletnią konfrontacją z władzą. Wg ustaleń Jerzego Kułaka, tylko w woj. białostockim w latach 1947 – 1952 aresztowano ok. 300 osób z siatki „Huzara”, z których połowa została skazana na wieloletnie więzienie.
W wyniku strat ponoszonych w starciach z KBW i UB, we wrześniu 1952 oddział kpt. "Huzara" stopniał do jednego tylko pododdziału – patrolu dowodzonego przez sierż. "Zygmunta" lecz kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” i pozostali przy życiu jego żołnierze wciąż byli nieuchwytni.

Od lewej: "Tarzan", "Krakus" i "Szwed"

Nie mogąc zlikwidować „Huzara”, MBP wykorzystało do walki z nim grę operacyjną z użyciem fikcyjnej V Komendy WiN. Przedstawiciele tej komendy (a faktycznie agenci MBP) po długich zabiegach nawiązali jesienią 1951 r. bezpośredni kontakt z kpt. Kamieńskim. Przekazali mu m.in. polecenie, aby zaprzestał akcji zbrojnych i przestawił się na prace organizacyjne, dostarczyli mu też środki finansowe.
Na początku 1952 r. poinformowano go, że został mianowany komendantem Białostockiego Okręgu WiN. Zgodnie z instrukcją ograniczył akcje do minimum, równocześnie grupy operacyjne KBW-UB kontynuowały działania przeciwko oddziałowi – od maja 1952 r. ze znacznymi efektami. Rozbito patrole st. sierż. Adama Ratyńca „Lamparta” i ppor. Witolda Buczaka „Ponurego” – obydwaj zginęli. Aresztowano wielu właścicieli konspiracyjnych melin, a liczebność oddziału spadła we wrześniu 1952 r. do ośmiu osób.
W ten sposób zmuszono kpt. „Huzara” do przyjęcia propozycji przedstawicieli V Komendy WiN przerzucenia jego i jego współtowarzyszy na Zachód. Został zwabiony w tym celu 17 października 1952 r. do Warszawy i aresztowany przez funkcjonariuszy MBP dnia 29 października 1952 r. Po ciężkim czteromiesięcznym śledztwie sprawę skierowano do WSR w Warszawie.
W celach pokazowych rozprawę przeciwko kpt. „Huzarowi” i sześciu współoskarżonym zorganizowano w Łapach. Po trzydniowym procesie (24-26 marzec 1953) sąd w składzie: ppłk. Mieczysław Widaj (przewodniczący), mjr Jan Płonka i por. Władysław Marszałek (oskarżał prokurator ppłk Henryk Ligęza) 26 marca wydał wyrok skazujący kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” na trzynastokrotną karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek całego mienia na rzecz skarbu państwa.
Podczas tego procesu kary śmierci otrzymali również jego podwładni: Mieczysław Grodzki „Żubryd”, Wacław Zalewski „Zbyszek” i Tadeusz Kryński „Rokita” (w przypadku tego ostatniego Rada Państwa skorzystała z prawa łaski i zamieniła karę śmierci na dożywotnie więzienie). W stosunku do kpt. Kamieńskiego NSW (składowi przewodniczył płk. Aleksander Tomaszewski) nie uwzględnił skargi rewizyjnej (28 V 1953), a Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski (6 X 1953). Wyrok wykonano w więzieniu w Białymstoku 11 października 1953 r. o godz. 13:30. W egzekucji uczestniczyli: sędzia WSR w Białymstoku njr Jan Płonka, naczelnik więzienia ppor. Tadeusz należyty, prokurator kpt. Sylvester Ströcker, lekarz kpt. Tamerlan Smolski i dowódca plutonu egzekucyjnego st. sierż. Aleksander Jurczuk – wykonujący wyrok.
Miejsce pochówku kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, odznaczonego Krzyżem Walecznych, jednego z najdłużej działających i najbardziej bohaterskiego dowódcy antysowieckiego powstania, do dzisiaj pozostaje nieznane.
13 marca 1997 r. SW w Białymstoku w wydanym postanowieniu, uznał za nieważny wyrok WSR z 26 marca 1953 r.
Dwa lata wcześniej, 8 października 1995 r. odsłonięto w Piekutach Nowych pomnik ku czci kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, jako wyraz hołdu i pamięci społeczeństwa dla jednego z ostatnich dowódców oddziałów walczących przeciwko komunistom, nie tylko na Białostocczyźnie, ale i w całej Polsce.

Podlasie, prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara". Stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus", 22 sierpnia 1952 otoczony przez GrOp UB-KBW popełnił samobójstwo; Józef Brzozowski "Zbir", "Hanka", zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski "Zbyszek", zamordowany 11 października 1953 w więzieniu w Białymstoku; ppor. Witold Buczak "Ponury", zginął w walce z KBW 28 maja 1952; NN "Jurek"; Eugeniusz Welfel "Orzełek", zginął w walce z KBW 30 września 1950.

Opracowano na podstawie:
Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944 – 1956. Słownik Biograficzny, tom. II,
wyd.: Instytut Pamięci Narodowej. Kraków-Warszawa-Wrocław 2004.

Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” – część 1>

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” (1908 – 1957) – część 2

Latem 1945 roku Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj zdecydowała o zmianie sposobu walki ze zbrojnej na polityczną. W efekcie podjęto decyzję o „rozładowaniu lasów”. W toku tej akcji rozwiązany został też oddział „Ryby”. Utrzymał on stanowisko szefa samoobrony w nowoorganizujących się strukturach Rejonu Łomża WiN, ale nowe metody walki nie odpowiadały mu i w styczniu 1946 roku opuścił szeregi konspiracji.

Swoją walkę w strukturach ZWZ, AK, AKO, i WiN zakończył w stopniu podporucznika czasów wojny. Był odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

Po zerwaniu z konspiracją Stanisław Marchewka decyduje się ułożyć swoje życie na nowo, opuszcza łomżyńskie i osiedla się w Łodzi. Zostaje kupcem. Przyjeżdża do Łomży w 1947 roku aby dopełnić obowiązku ustawy amnestyjnej i wraca do Łodzi.

W roku 1950 zaczynają ponownie ukrywać się zagrożeni aresztowaniem major Jan Tabortowski „Bruzda” i kapitan Stanisław Cieślewski „Lipiec”. Urząd Bezpieczeństwa intensywnie poszukuje sposobu na ich likwidację, trafia również do Stanisława Marchewki.

Nie pozostawiono „Rybie” wielkiego wyboru – albo współpraca z UB i wydanie „Bruzdy” albo aresztowanie ze wszystkimi dalszymi konsekwencjami – przykładów co może stać się po aresztowaniu w tym okresie czasu nie brakowało. Pod koniec 1952 roku „Ryba” znalazł trzecie rozwiązanie. Pozornie zgodził się na współpracę z UB, otrzymał kryptonim „Rak” i z „błogosławieństwem” UB zaczął poszukiwać kontaktu z „Bruzdą”.

Do spotkania „Bruzdy” z „Rybą” doszło w lipcu 1953 roku u Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku. „Ryba” opowiedział „Bruździe” o działaniach podjętych przez UB i wstąpił do grupy w której byli wówczas „Bruzda”, „Zegar” i „Tygrys” – Wacław Dąbrowski a nieco później dołączył do nich Jan Rogiński „Lis”.

Grupa powróciła na bagna biebrzańskie i wkrótce opuścił ją „Lis”. We wrześniu 1953 roku dokonano rekwizycji w PGR Ławsko, doszło do wymiany ognia w wyniku której zginął milicjant – funkcjonariusz KPMO z Grajewa. W październiku 1953 dokonano rekwizycji pieniędzy z ambulansu pocztowego. Akcja została przeprowadzona bez strzału i strat w ludziach mimo że UB miało informacje o możliwości takiej akcji.

Dzięki wejściu „Ryby” do grupy udało się wybudować kolejną kryjówkę tym razem w Jeziorku tuż koło Łomży, a tym samym poza terenem działania grup operacyjnych poszukujących ukrywających się. UB prowadziło ciągłe rozmowy z rodzinami Wysockiego i Dąbrowskiego próbując przeciągnąć ich na swoją stronę obietnicami amnestii – na razie bez rezultatów.

W sierpniu 1954 roku „Bruzda” zdecydował się na kolejną akcję rekwizycyjną – tym razem na Gminną Kasę Spółdzielczą w Przytułach. Grupa przybyła do Przytuł 23 sierpnia wieczorem. Aby dostać się do kasy należało zdobyć przechowywane na posterunku milicji klucze. Udali się tam „Bruzda” i „Ryba”. Na posterunku było trzech milicjantów, jeden z nich próbował wyrwać „Bruździe” broń z ręki. Padły strzały w wyniku których ranni zostali wszyscy milicjanci – w tym jeden ciężko i „Bruzda”, który ranny w klatkę piersiową upadł przed komisariatem. Pieniądze z kasy spółdzielczej zarekwirowano. Rana „Bruzdy” okazała się bardzo ciężka i na jego własną prośbę został on dobity strzałem z pistoletu przez „Rybę”.

„Ryba” myli pościg i melinuje się wspólnie z „Tygrysem” i „Zegą”, „Zegarem” w schronie u Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku. Grupa ukrywa się i tylko od czasu do czasu dokonuje akcji rekwizycyjnych pozwalających na dalsze przetrwanie – w grudniu 1954 w Rydzewie, w czerwcu 1955 roku w Okrasinie, w sierpniu 1955 w Ciemnoszyjach i w lutym 1956 roku w Jeziorku. Urząd Bezpieczeństwa nie rezygnuje z możliwości dotarcia do „Tygrysa” i „Zegara”. Obaj zgadzają się wyjść z podziemia pod warunkiem amnestii, ale nie chcą ujawnić miejsca gdzie ukrywa się „Ryba”. Przełom następuje pod koniec lutego 1957 roku. Poprzez „Zdzisławę” t.w.UB udaje się w przybliżeniu ustalić miejsce pobytu grupy, a Tadeusz Wysocki „Zegar” dokonuje reszty wskazując funkcjonariuszom UB – kapitanowi Szkudelskiemu i kapitanowi Czaplejewiczowi lokalizację schronu, decyduje się też na udzielenie pomocy przy likwidacji „Ryby’.

Natychmiast rozpoczęto operację. 2 marca „Zegar” powrócił do schronu i pod pozorem choroby żony doprowadził do wyjścia ze schronu Wacława Dąbrowskiego „Tygrysa”. Natychmiast po odejściu „Tygrysa” zabudowania Grabowskiego zostały otoczone przez 2 kompanię 2 -go batalionu KBW z Grajewa. Pod pozorem wynoszenia gromadzącej się w schronie wody Wysocki wyszedł z kryjówki i zameldował UB że w schronie został tylko „Ryba”. Do chlewu, gdzie mieściło się wejście do schronu przedostali się kpt. Franciszek Czapajewicz z jeszcze jednym funkcjonariuszem UB. Zaniepokojony czymś „Ryba” właśnie opuszczał schron i zaczął strzelać do funkcjonariuszy UB ale broń której używał zacięła się, natomiast Czapajewicz serią z pistoletu maszynowego trafił „Rybę” zabijając go na miejscu.

W opowieściach miejscowych krąży inna wersja zdarzeń i śmierci „Ryby” nie przypisuje się Czapajewiczowi.

Postać „Ryby” pasjonowała mnie od dawna. Był kolegą moich rodziców. Był ostatnim oficerem AK, który zginął z bronią w ręku i to aż w 1957 roku. Dłużej od niego przetrwał tylko „Laluś” na lubelszczyźnie zabity przez SB w roku 1963. Często zadawałem sobie pytanie czy musieli zginąć i „Ryba” i „Laluś”. Czy zwycięskiej „władzy ludowej” nie było stać na gest łaski i darowania im ich „przewinień”. Czy naprawdę nie można było dla nich znaleźć miejsca w „nowym społeczeństwie”, a w końcu, czy nie można było ich „wywalić” za granicę, tak jak to robiono później w roku 1968 i po roku 1981.

Stanisław Wałach szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa z Białymstoku pisze o „Rybie” jako zaciętym wrogu „władzy ludowej”. Jest oczywiste że o inną Polskę niż Polska Wałacha bił się „Ryba”. Zaakceptował jednak zmiany i próbował ułożyć sobie życie wyjeżdżając do Łodzi. Dopełnił obowiązków ustawy amnestyjnej. To „władza ludowa” wybrała go sobie na swojego wroga. To „władza ludowa” zapędziła go w sytuację bez wyjścia. Czy ”Ryba” wierzył że jakoś z tego wyjdzie ? Moja mama „Grażyna” nie miała prawa opuścić łomżyńskiego po aresztowaniu mojego ojca „Rawicza”. UB liczyło na to, obserwując ją uda się znaleźć ścieżki prowadzące do „Bruzdy” a później i „Ryby”. Rzeczywiście, mimo ogromnego ryzyka taki kontakt istniał i to „Ryba” w czasie spotkania z moją mamą powiedział jej że „nie widzi szans na wyjście z więzienia mojego ojca, ale oni wygrają i zabezpieczą przyszłość dzieci „Rawicza”. Czy wierzył w to mimo wszystkiego co działo się wokół niego ? Czy była to tylko próba podtrzymania na duchu mojej mamy ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Janusz Przemysław Ramotowski

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” – część 1>
Strona główna>

Notka ta powstała z wykorzystaniem informacji zawartych w książkach:
  • „Jeden z wyklętych major Jan Tabortowski „Bruzda”; „Podziemie antykomunistyczne w łomżyńskim i grajewskim 1944-1957” Sławomira Poleszaka „Łomża i powiat łomżyński w latach drugiej wojny światowej i trudnych latach powojennych” Czesława Brodzickiego; pamiętnika Józefa Ramotowskiego „Rawicza” oraz materiałów operacyjnych UB zawartych jego w „teczce” ostatnio udostępnionej mi przez IPN.
    Janusz Przemysław Ramotowski
 

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” (1908 – 1957) – część 1

4 marca 1957 roku zginął we wsi Jeziorki podczas walki z oddziałem Urzędu Bezpieczeństwa podporucznik czasu wojny Stanisław Marchewka „Ryba”. Był on ostatnim oficerem podziemia poakowskiego, który zginął z bronią w ręku. Dłużej od niego przetrwał tylko „Laluś” na Lubelszczyźnie, zabity przez SB w roku 1963.

Stanisław Marchewka „Ryba” urodził się 15 listopada 1908 roku w Jeziorku koło Łomży. Rodzicami jego byli Antoni Marianna z domu Jankowska.
Służbę wojskową odbył w 18 pal i tam ukończył szkołę podoficerską. W 1939 roku 18 pal stanowił element SGO „Narew” .Stanisław Marchewka walczył w okolicach Ostrowi Mazowieckiej zdobytej przez Niemców 8 września i tam dostał się do niewoli, uciekł jednak z transportu. SGO „Narew” została ostatecznie rozbita 12 września 1939 roku.

Działalność niepodległościową rozpoczął w 1940 roku. Wspólnie z rodziną Rydzewskich z Jeziorka organizuje podziemie na terenie gminy Drozdowo i zostaje dowódcą miejscowego plutonu.
Przez jego pluton przewinęło się wielu ciekawych ludzi, Był w nim „Wiki – Wickey” Wiktor Surowiecki – kurier na trasie do Wilna aresztowany przez Niemców i osadzony z więzieniu w Łomży. Na wolność wydostał się uciekając z więzienia wspólnie z kpt.”Bruzdą”, por.”Lipcem” w nocy 12 stycznia 1943 roku. Pozostał w Obwodzie Łomżyńskim w plutonie „Ryby” aż do swojej śmierci w lipcu 1943 roku. Ciekawą postacią był poszukiwany przez Niemców listem gończym „Wuj” – żołnierz szaleńczej odwagi. Po pewnym czasie opuścił on struktury Obwodu Łomżyńskiego AK i działał na własną rękę. Zginął w Małym Płocku w zasadzce zorganizowanej przez Gestapo. Na polecenie „Lipca” zostali włączeni do plutonu w ramach „reedukacji” trzej mieszkańcy Olszewa, którzy trudnili się rozbojem podszywając się pod AK. Niestety, szansa dana im przez „Lipca” w niczym ich nie zmieniła. Niezdyscyplinowani, stwarzali wiele problemów aż w końcu uciekli z plutonu i wrócili do starego zajęcia kradnąc przy okazji najlepszą broń plutonu. Po ich lokalizacji zostali zlikwidowani. Pluton „Ryby” był bardzo aktywny i często wykorzystywany przez dowództwo Obwodu Łomżyńskiego do wszelkiego rodzaju akcji.

Pierwszego lipca 1944 roku zostaje aresztowany przez Niemców por. Józef Ramotowski „Rawicz” i jego żona Janina ps.”Grażyna” zawiadamia o tym fakcie „Rybę”. Ten wysyła łącznika do „Bruzdy” przebywającego w okolicach Wizny, sam zaś organizuje zasadzkę w lesie Jeziorkowskim na szosie Łomża – Jedwabne. Prawdopodobnie przygotowania do zasadzki nie uszły uwadze Niemców i dlatego do przewiezienia trójki aresztowanych Niemcy zorganizowali duże siły. Do Jedwabnego przyjechały trzy ciężarówki własowców osłaniane przez samochód pancerny. Na domiar złego w czasie przejazdu przez las Jeziorkowski własowcy zauważyli jakiś ruch w zaroślach, jeden z nich strzelił i kolumna została zatrzymana a spieszeni własowcy penetrowali obrzeże lasu. Jeden z nich przeczołgał się kilka metrów od zaczajonych partyzantów. Z uwagi na przewagę w sile ognia i braku elementu zaskoczenia „Ryba” nie zdecydował się na walkę i „Rawicz” został przewieziony do więzienia w Łomży a później do obozu koncentracyjnego.

W ramach akcji „Burza” pluton „Ryby” stanowił część zgrupowania kpt.”Lipca” i znalazł się w bazie na „Kościółku”. Prowadzone są akcje zaopatrzeniowe – w czasie jednej z nich plut.”Ryba” porywa landrata Millera. Według opowieści zasłyszanych przez Józefa Ramotowskiego „Rawicza” po negocjacjach Niemcy uwolnili kilkunastu ludzi, a landrat wraz ze swoim współtowarzyszem zostali „podrzuceni” z zawiązanymi oczami na moście w Piątnicy.
Niemcy postanawiają zniszczyć zgrupowanie, „Lipiec” zaś podejmuje decyzję o opuszczeniu bazy – co następuje w pierwszej połowie sierpnia 1944 roku. W czasie wycofywania się plut. „Ryba” atakuje i niszczy stojącą z okolicy Grądów Woniecko kolumnę samochodów ciężarowych. Dochodzi do kontaktu z wojskami sowieckimi. Sowieci żądają poddania się oddziału. „Lipiec” zmienia miejsce postoju oddziału – czyni to w porę, bo stare miejsce zostaje ostrzelane przez artylerię sowiecką – a następnie rozwiązuje oddział.
„Ryba” podobnie jak wielu żołnierzy ze zgrupowania majora „Bruzdy” i kapitana „Lipca” zostaje ze swoimi ludźmi rozbrojony i wcielony do 6 Zapasowego Batalionu 2 Armii Wojska Polskiego, skąd na rozkaz podziemia dezerteruje na początku 1945 roku i kontynuuje walkę w ramach AKO stworzonej 15 lutego 1945 roku rozkazem podpułkownika „Mścisława” – Władysława Liniarskiego komendanta Białostockiego Okręgu Armii Krajowej.
Awansowany do stopnia podporucznika „Ryba” obejmuje funkcję przewodnika walki czynnej Rejonu D AKO – był to odpowiednik funkcji szefa kedywu Inspektoratu Łomżyńskiego AK z przed stycznia 1945 roku. Zostaje też adiutantem majora „Bruzdy”. Do realizacji zadań samoobrony i walki czynnej powołano do istnienia oddział partyzancki poruszający się po terenie Rejonu D. Oddział ten liczył do 40 ludzi, z którego wyselekcjonowano kilkuosobową grupę podległą bezpośrednio ppor. ”Rybie” i stanowiącą ochronę osobistą majora „Bruzdy”. Wykonano wiele akcji likwidując dawnych współpracowników niemieckich i konfidentów „nowej władzy”. Atakowano posterunki milicji i zdobywano broń, dochodziło do starć z NKWD. W styczniu 1945 roku Białymstoku zostaje aresztowana przez NKWD i poddano ciężkim przesłuchaniom Franciszkę Ramotowską „Iskra” łączniczka, sanitariuszka i wielka sympatia „Bruzdy”. Na początku kwietnia 1945 roku „Iskra” została ciężko ranna w czasie próby ucieczki i umieszczona w Szpitalu Garnizonowym w Białymstoku. Major „Bruzda” zdecydował się na próbę jej odbicia. Akcję wykonano bez strat i bez jednego strzału wieczorem 20 kwietnia 1945 roku. Brali w niej udział „Bruzda”, „Ryba” , „Szczedroń” , „Jastrząb” , „Komar” , „Cezar” i „Sokolik”. Ranna „Iskra” została przetransportowana do Jeziorka – rodzinnej miejscowości „Ryby” i tam ją leczono, a następnie umieszczona w Warszawie.

Pod koniec kwietnia major „Bruzda” podjął decyzję o ataku na Grajewo. Celem akcji było uwolnienie aresztowanych przez UB żołnierzy podziemia i oraz sparaliżowanie pracy przedstawicieli „władzy ludowej”. Akcję wykonano w nocy z 8 na 9 maja. Ugrupowanie liczące około 200 ludzi zostało podzielone na cztery grupy – pierwsza pod dowództwem „Ryby” miała zaatakować UBP, druga pod dowództwem „Wawra” Komendę Powiatową Milicji, trzecia pod dowództwem „Olszyny” miała blokować komendanturę radziecką, czwarta zaś pod dowództwem „Dęba” miała blokować drogi dojazdowe do miasta. „Ryba” otoczył budynek swoimi ludźmi, ostrzelał go zmasowanym ogniem broni maszynowej a następnie do ataku przystąpiły kilkuosobowe grupy szturmowe, atakując budynek granatami i wdzierając się do środka. Uwolniono około 60 więźniów, zdobyto dokumenty i broń. Cała akcja na Grajewo zakończyła się powodzeniem, a w czasie powrotu rozbrojono jeszcze posterunek milicji w Szczuczynie i zlikwidowano punkt łączności Armii Radzieckiej pod miejscowością Łojki – dokonał tego patrol dowodzony przez „Rybę”.
11 maja major „Bruzda” wraz z ppor.”Rybą” i sześcioosobowym patrolem por.Wojciecha Przybylaka „Łosia” przebywał w lesie koło leśniczówki Drozdowo. Tam dostają wiadomość o aresztowaniu przez grupę operacyjną MO z Warszawy komendanta placówki Wyrzyki „Jałowca”. Zorganizowano zasadzkę na szosie Wizna – Łomża. W wyniku walki zginęło lub zostało rannych 16 funkcjonariuszy UB-MO, zdobyto całą broń i uwolniono „Jałowca”. Oddział miał tylko jednego lekko rannego.
Był to koniec działalności na terenie łomżyńskiego tzw. ”Szturmówki” – specjalnego oddziału powołanego w Warszawie do walki z podziemiem w łomżyńskim, a dowodzonego przez kapitana NKWD. Oddział ten liczący około 70 ludzi został skierowany do Łomży w marcu 1945 roku i w maju tego samego roku po klęsce pod Wyrzykami wycofany do Warszawy.

21 maja sześciu współpracujących z „Rybą” strażników więzienia w Łomży rozbraja pozostałych, likwiduje dwóch z nich, uwalnia więźniów, rekwiruje broń, pieniądze i zapasy żywności, niszczy dokumentację więzienną i dołącza do oddziału „Ryby”.

22 maja „Ryba” rozpędza odprawę Gminnej Rady Narodowej i sołtysów z Drozdowie. Rekwiruje akta i pieniądze. Jednocześnie zaostrza się konflikt między AKO i NSZ. Doprowadza to do wzajemnych konfiskat broni, pobić a nawet wykonywania wyroków śmierci. Patrole ppor. „Ryby” , często dowodzone przez niego osobiście biorą udział w tej bratobójczej walce.

Ppor. cz.w. Stanisław Marchewka „Ryba” – część 2>
Strona główna>