wydawnictwo IPN – wydarzeniem edukacyjnym 2008 roku
Instytut Pamięci Narodowej oraz Narodowe Centrum Kultury zapraszają 17 stycznia 2008 roku o godz. 14.00 do klubu Hybrydy w Warszawie na promocję „Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956”. 
W programie:
* 14.00 – projekcja filmu „Ostatni”,
* 14.30 – otwarcie dyskusji „Pamięć, której miało nie być” z udziałem: Prezesa IPN dr. hab. Janusza Kurtyki, redaktora naczelnego Atlasu dr. Rafała Wnuka oraz dr. Krzysztofa Kałamuckiego, żołnierza Ruchu Oporu AK Mieczysława Chojnackiego ps. „Motor”, reżysera Ryszarda Bugajskiego, scenarzysty Wojciecha Tomczyka
* Wręczenie nagród w konkursie „Najlepszy Debiut Historyczny Roku”
* 15.30 – maraton filmowy:
„Partyzanckie dzieci”,
„Uskok”,
„Konspiracyjne Wojsko Polskie”,
„Żubryd”,
„Huzar”,
* Koncert zespołu „16 Pułk” z Tarnowa
Wszystko w scenerii wystawy „Zaplute karły reakcji” oraz przy udziale grupy rekonstrukcji historycznej. Imprezę poprowadzi Maciej Pawlicki.
Zapraszamy !!!
***
Atlas polskiego podziemia niepodległościowego ukazuje zjawisko zorganizowanego oporu na ziemiach powojennej Polski oraz wschodnich terenach II Rzeczpospolitej, anektowanych przez Związek Sowiecki w 1944 r. Czytelnik Atlasu otrzymuje informacje o działalności zarówno wielkich, ogólnopolskich organizacji (jak Armia Krajowa, Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” czy Narodowe Zjednoczenie Wojskowe), jak i organizacji regionalnych (jak Konspiracyjne Wojsko Polskie lub Wielkopolska Samodzielna Grupa Ochotnicza „Warta”), czy kilkuosobowych grup lokalnych, wreszcie o fenomenie konspiracyjnych organizacji młodzieżowych. Autorzy Atlasu zawarli też, w wielu przypadkach nigdy wcześniej nie publikowane, informacje o ilości oddziałów partyzanckich, rejonach ich operowania oraz aktywności bojowej. Dzięki niezwykle bogatej ikonografii wydawnictwo to jest w równym stopniu atlasem, przewodnikiem po podziemiu i albumem zawierającym unikatowe, w dużej części pierwszy raz prezentowane fotografie i kopie dokumentów.
***
Nie ulega wątpliwości, że bez obecności Armii Czerwonej i NKWD objęcie władzy przez komunistów ani utrzymanie jej byłoby niemożliwe. Twierdzenie, iż w 1944 r. Sowieci pomogli polskim komunistom zdobyć rządy, jedynie pozornie odzwierciedla ówczesny stan rzeczy. Bliższe prawdy byłoby twierdzenie, iż polscy komuniści objęli władzę z woli Józefa Stalina.(…)
Polskie podziemie niepodległościowe i jego formacje zbrojne były pierwszym przeciwnikiem, z którym komunistyczny aparat bezpieczeństwa podjął walkę. Z analizy akt wytworzonych przez tenże aparat wynika, że do końca 1945 r. to właśnie podziemie uznawane było za najpoważniejsze zagrożenie dla nowej władzy, przeciwko niemu kierowała ona gros sił. Rozbicie centralnie koordynowanego podziemia zamknęło pierwszy, niewątpliwie najbardziej krwawy okres walki komunistów o władzę. Dopiero jego likwidacja umożliwiła podjęcie działań przeciwko kolejnym „wrogom klasowym”. (…)
W latach 1947–1949 władza ludowa doprowadziła do unicestwienia ogólnopolskiego podziemia i niezależnego ruchu ludowego. Harcerstwo zostało wtłoczone w ramy młodzieżowego ruchu komunistycznego. Przestała istnieć niepodlegająca kontroli aparatu państwowego przestrzeń społeczna. Hanna Świda-Zięba, przedstawicielka opisywanej generacji, tak charakteryzowała sytuację ówczesnej młodzieży: „Pokolenie zostało terrorem wpisane w »makietę scenariusza stalinizmu«, który bazował na podstawach zasadniczo sprzecznych z naszymi podstawowymi wartościami. Niszczył on bowiem każdą myśl samodzielną, zwalczał indywidualizm, nie stwarzał swobodnego wyboru, zasadniczo tępił sceptycyzm (jako szkodliwe »pięknoduchostwo«), racjonalizm (jako wrogi rewolucji pseudoobiektywizm burżuazyjny), zdrowy rozsądek (jako myślenie niezgodne z kategoriami klasowymi), dyskurs i kompromis (jako sprzeczny z regułami walki klasowej, czujności i nienawiści wobec wroga), szacunek dla ludzi »innych przekonań« (wobec czarno-białej wizji świata). Towarzyszyła temu strategia rządzących, która doprowadziła do rozproszenia i zantagonizowania ludzi naszego pokolenia”.
Serial o "bandytach AK"
Serial o "bandytach AK" w białoruskiej telewizji
Żądni krwi akowcy bezlitośnie mordują cywilów i sieją postrach na Grodzieńszczyźnie. Powstrzymać ich może tylko sowiecki kontrwywiad wojskowy – to fabuła serialu "Smiersz", który od wtorku emituje pierwszy program białoruskiej telewizji państwowej. ["odtrutka" – czytaj]>
Akcja filmu rozgrywa się jesienią 1945 roku. Ludzie są szczęśliwi, że skończyła się wojna i pragną pokoju. Jednak w lasach grasuje oddział AK o kryptonimie "Wilki i lisy". Serial rozpoczyna się od brutalnej sceny rozstrzelania przez akowców wesela u prawosławnych. Ranni są dobijani. Jeden z członków oddziału strzałem w głowę zabija pannę młodą.
"Wilki i lisy", na czele których stoi oficer AK Józef, to mieszanina prymitywnych bandytów i byłych kolaborantów. Najbardziej ideową postacią jest rotmistrz AK Franciszek Kryta, który walczy o "wyzwolenie Kresów od bolszewików" i "Wielką Polskę".
Powstrzymać akowców mają trzej odważni oficerowie sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz ("Śmierć szpiegom"), którzy właśnie wracają do domu po zakończeniu wojny. Udaje się im zlikwidować "bandę", a krwiożerczemu Józefowi nie pozostaje nic innego, jak się zastrzelić, by nie trafić w ręce sprawiedliwości.
Aktor Anton Makarski gra "dobrego", czyli radzieckiego funkcjonariusza "Smiersza" walczącego z AK.
Serial "Smiersz" był anonsowany przez rządowe media jako wspólny rosyjsko-białoruski projekt. Jednak faktycznie został wyprodukowany przez rosyjskie studio filmowe Faworit-film na zlecenie jednego z największych rosyjskich dystrybutorów Central Partnerszip. Białoruska państwowa kompania filmowa Biełarusfilm tylko pomagała w jego w realizacji. Autorzy serialu odżegnują się od polityki. Reżyser Zinowij Rojzman tłumaczył białoruskiej prasie, że "Smiersz" to film przygodowy, który opowiada o miłości.
Serial jest emitowany wieczorem przed głównym wydaniem wiadomości w porze największej oglądalności. – Decyzję o emisji podjęła komisja powołana przez kierownictwo. Filmy historyczne są bardzo chętnie oglądane przez widzów – tłumaczy "Gazecie" rzeczniczka prasowa państwowej telewizji BT Swietłana Mołonskaja-Krasowskaja.
Film wywołał oburzenie w środowisku mieszkających na Białorusi weteranów AK.
– Oni nas wtedy zaliczyli do bandytów i tak pozostało do dziś – powiedział "Gazecie" po obejrzeniu pierwszego odcinka por. AK Władysław Uchnalewicz, pseudonim "Kret", skazany w 1951 r. na karę śmierci, później zamienioną na 25 lat więzienia.
Wśród białoruskich historyków nie ma jednomyślności w ocenie filmu.
– Trzeba pamiętać, że to się działo zaraz po wojnie – i AK, i sowiecka bezpieka działały nadzwyczaj brutalnie – powiedziała "Gazecie" historyczka Iryna Kasztelan zajmująca się powojenną historią Białorusi.
Innego zdania jest dr historii Igor Kuźniecow, autor kilkunastu monografii o działalności stalinowskich służb specjalnych. – To jest absolutnie zmyślona historia. Zdarzenia z Zachodniej Ukrainy, gdzie podobne mordy faktycznie miały miejsce, sztucznie przeniesiono na teren powojennej Grodzieńszczyzny – powiedział "Gazecie" Kuźniecow. Jego zdaniem przyczyną emisji serialu jest ideologiczne zapotrzebowanie białoruskiego reżimu, która przedstawia powojenny ruch oporu – niezależnie czy polski, czy białoruski – wyłącznie jako bandytyzm słusznie zdławiony przez sowiecką bezpiekę.
Z kolei Kazimierz Krajewski, historyk warszawskiego IPN i znawca dziejów polskiej partyzantki na Kresach Północno-Wschodnich nie ma wątpliwości: – Na Białorusi nadal obowiązuje stalinowska wersja historii. Owszem walka była krwawa, likwidowano szczególnie szkodliwych aktywistów, funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, ale to co pokazano w serialu to całkowita fikcja.
Andrzej Poczobut, Grodno
Źródło: Gazeta Wyborcza
Strona główna>
Apel o poparcie dla IPN !!!
Poniżej przedstawiam video-apel poparcia dla Instytutu Pamięci Narodowej.
Wysyłajcie listy z poparciem na adres:
[email protected]
Lub zwykłe: "POPIERAM" w komentarzu.
Jest to apel poparcia dla Instytutu Pamięci Narodowej, ale zwłaszcza upomnienie się o wymazywanych z pamięci narodu bohaterów.
W materiale wykorzystano fragmenty filmu pt. "40 cm" opowiadającego nieznaną historię żołnierza NSZ-AK ppor. Stanisława Grabdy ps. "Bem", zamordowanego przez komunistów w więzieniu kieleckim. Film jest w trakcie realizacji. Obcięcie budżetu IPN oznacza wymazanie z pamięci narodu tysięcy ofiar. Ludzi, takich jak ppor. "Bem", którzy zginęli za niepodległą, wolną Polskę, którzy ją umiłowali ponad własne życie – wiernych do końca.
61 rocznica śmierci por. "Jastrzębia"
61 rocznica śmierci por. Leona Taraszkiewicza ps. "Jastrząb"


Dzisiaj, 3 stycznia 2008 roku, mija 61 lat od śmierci legendarnego dowódcy oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa, por. Leona Taraszkiewicza ps. "Zawieja", "Jastrząb" [ur. 13 V 1925 r.]. 3 I 1947 r. zmarł z powodu ran, odniesionych podczas ataku na grupę ochronno – propagandową LWP w Siemieniu. Do dzisiaj nie zostały wyjaśnione okoliczności ranienia "Jastrzębia". Według jednej z wersji, został on postrzelony przez domniemanego agenta UB o ps. "Bolek" [N.N.], ulokowanego w oddziale. Śledztwo przeprowadzone przez brata dowódcy ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" potwierdziło te podejrzenia i niedługo później agent został zlikwidowany. Jednak dr Jarosław Kopiński w jednym ze swoich artykułów przytacza raport Naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP w Warszawie mjr. Łanina z dnia 10 I 1947 r., w którym możemy przeczytać:
„[…] kiedy banda podeszła pod budynek zajmowany przez grupę ochronna KBW z Bydgoszczy, „Jastrząb” rozkazał wszystkim bandytom rozsypać sie w tyralierę i lec na ziemi, a sam podszedł do wartownika na odległość paru metrów. Na krzyk wartownika „stój, kto idzie” „Jastrząb” odpowiedział „Wojsko Polskie”. Wartownik zapytał wtedy o hasło, na co „Jastrząb” nie odpowiedział nic i począł sie zbliżać do wartownika. Wtedy wartownik otworzył ogień z PPsz i trafił 4-ma kulami w brzuch „Jastrzębia”, z których dwie przeszły na wylot, a dwie pozostały w ciele. Bandyci widząc rannego „Jastrzębia” rzucili się do szturmu, zamordowali wartownika i pierwszym impetem zdobyli budynek mordując komendanta ochrony i dwóch jeszcze żołnierzy, resztę rozbroili i rozmundurowali do bielizny”.
Być może nie dowiemy się już nigdy jak było naprawdę i kto odpowiada za śmierć por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, jednak niezaprzeczalnym faktem, na zawsze pozostanie to, że 61 lat temu, 3 stycznia 1947 r. zginął, obdarzony niebywałą fantazją najprawdziwszy zagończyk oraz jeden z najbitniejszych dowódców partyzanckich antykomunistycznego podziemia w Polsce po 1944 r.
GLORIA VICTIS !!!

Grób por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na cmentarzu w Siemieniu. Dzięki temu, że jego koledzy pochowali go potajemnie, jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia spoczywa we własnej mogile w poświęconej ziemi, choć do 1990 r. na prostym brzozowym krzyżu mógł widnieć jedynie tajemniczy napis "Leon". Dopiero 30 czerwca 1991 r. odbył się powtórny uroczysty pogrzeb i poświęcenie grobu por. "Jastrzębia". Kilka miesięcy temu został awansowany pośmiertnie do stopnia kapitana.
Przy tej okazji chciałbym przypomnieć dwie z wielu [kalendarium działań bojowych, część: 1>, 2>, 3>], najbardziej spektakularne akcje, jakie wykonał oddział pod dowództwem por. „Jastrzębia” jesienią 1946 r., a mianowicie atak na PUBP we Włodawie i bitwę pod Świerszczowem. Wprawdzie była jeszcze bezprecedensowa akcja uprowadzenia rodziny B. Bieruta, ale o tym można przeczytać tutaj: "Uprowadzenie rodziny Bolesława Bieruta przez oddziały „Jastrzębia” i „Boruty”.
Artykuły znajdują się w kategorii: „JASTRZĄB" I "ŻELAZNY" – OBWÓD WiN WŁODAWA, pt.:
1. Atak na PUBP we Włodawie – 22 października 1946 r.
2. Bitwa pod Świerszczowem – 28 listopada 1946 r.
P.S. Zainteresowanym losami rodziny Taraszkiewiczów polecam, wydane właśnie przez IPN w półroczniku Pamięć i Sprawiedliwość Nr 1 (11)/2007, opracowane przez dr Sławomira Poleszaka z IPN O/Lublin, obszerne wspomnienia siostry "Jastrzębia" i "Żelaznego", Pani Rozalii Taraszkiewicz-Otta, pt. "Dwie prawdy. Na drodze życia. Wspomnienia".
Strona główna>
61 rocznica śmierci kpt. "Wołyniaka"


Kpt. Józef Zadzierski ps. "Wołyniak", "Zawisza"
61 lat temu, w nocy 28 grudnia 1946 r. w miejscowości Szegdy, zginał śmiercią samobójczą kpt. Józef Zadzierski ps. „Wołyniak”, "Zawisza". Urodził się we wrześniu 1923 r. w Kostopolu, żołnierz Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie", członek NOW, żołnierz oddziału Jana Kamera "Bolesława" oraz oddziału NOW-AK por. Franciszka Przysiężniaka "Ojca Jana", dowódca oddziału partyzanckiego NOW. Był jednym z najodważniejszych żołnierzy niepodległościowego podziemia.
M.in. dzięki jego dowództwu oddziały NOW 19 III 1945 r. rozgromiły ukraińsko-sowiecki atak na Kuryłówkę, a 7 maja tr. pokonały pod Kuryłówką ekspedycję NKWD, zabijając, według różnych źródeł, od 57 do 70 enkawudzistów. Przeprowadzał odwetowe akcje pacyfikacyjne i zaopatrzeniowe na wsie ukraińskie, m.in. Dobrą, Wołczaste, Rudkę, podczas których likwidował osoby związane z UPA, byłych policjantów ukraińskich oraz osoby podejrzane o współpracę z Niemcami podczas wojny. W latach 1945-1946 partyzanci z jego oddziału rozbili i rozbroili szereg posterunków milicji, m.in. w Leżajsku, Polichnie, Potoku Górnym, Tarnogrodzie. Potykał się także z grupami operacyjnymi UB, KBW i WP. 18 kwietnia 1945 r., wykonując rozkaz władz okręgowych NOW, dokonał, wraz z innymi oddziałami partyzanckimi NOW, pacyfikacji ukraińskiej wsi Piskorowice, będącej odwetem za atak oddziałów UPA i SKW dowodzonych przez Iwana Szpontaka "Zalizniaka" na polską wieś Wiązownica.
W nocy z 11 na 12 listopada 1946 r. w rejonie Tarnawca, podczas pacyfikacji Zasania przez oddziały KBW i wojska, został ranny w rękę, w którą wdała się gangrena. Nie widząc wyjścia z sytuacji w nocy 28 grudnia 1946 r. w Szegdach popełnił samobójstwo strzelając sobie lewą ręką w usta. Pochowany został konspiracyjnie na cmentarzu w Tarnawcu, gdzie 24 VI 1997 r. odsłonięto, podczas uroczystości z udziałem jego siostry, Aliny Zadzierskiej-Glińskiej, oraz byłych podkomendnych i towarzyszy broni, pomnik nagrobkowy stanowiący dar amerykańskiego rzeźbiarza polskiego pochodzenia, Andrzeja Pityńskiego, syna żołnierza i sanitariuszki z oddziału "Wołyniaka".
GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat kpt. Józefa Zadzierskiego "Wołyniaka" czytaj:
1. Kpt. Józef Zadzierski "Wołyniak" (1923-1946) – część 1>
2. Kpt. Józef Zadzierski "Wołyniak" (1923-1946) – część 2>
3. Józef Zadzierski>
Fotorelacja z odsłonięcia pomnika kpt. "Huzara"
Fotorelacja z odsłonięcia pomnika kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. "Huzar" i jego żołnierzy.
Z inicjatywy Fundacji „PAMIĘTAMY”, w niedzielę 18 listopada 2007 roku, w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. „Huzar” i jego żołnierzy z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz VI Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.

To doniosłe wydarzenie rozpoczęła msza św. w kościele pw. św. Jana
Chrzciciela, w której udział wzięli przedstawiciele kurii biskupiej w
Łomży, władz państwowych, wojewódzkich, gminnych, rodzina Kazimierza
Kamieńskiego, rodziny pomordowanych żołnierzy z oddziału „Huzara”,
organizacji AK i Sybiraków.




W ceremonii uczestniczył również oddział kawalerii, dowodzonej przez księdza Wachmistrza Andrzeja Dmochowskiego, Proboszcza parafii pw. Św. Stanisława w Zarębach Kościelnych, kultywujący tradycje 10 Pułku Ułanów Litewskich, kompania honorowa Wojska Polskiego z Łomży, żołnierze z jednostki wojskowej w Plewkach oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy miasta i okolic. W czasie wygłoszonej homilii odniesiono się do wydarzeń trudnej powojennej rzeczywistości oraz przedstawiono biografię Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”. 



Dalsza część uroczystości odbyła się przed pomnikiem, do którego przemaszerowano w asyście kawalerii, orkiestry OSP, licznie zgromadzonych pocztów sztandarowych, żołnierzy AK i Sybiraków, delegacji zakładów pracy i organizacji, gości zaproszonych oraz mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości. 

Pan Grzegorz Wąsowski, Prezes Fundacji "PAMIĘTAMY".


Uroczystość profesjonalnie prowadził Grzegorz Wąsowski, prezes Fundacji „PAMIĘTAMY”. Odsłonięcia pomnika dokonali: bratanek Kazimierza Kamieńskiego ps. „Huzar” pan Wiesław Kamiński; syn kpt. Władysława Łukasiuka ps. „Młot”, dowódcy 6 Brygady Wileńskiej w latach 1946-1949 pan Zbigniew Łukasiuk, pani poseł Elżbieta Jakubiak, senator Bohdan Paszkowski, poseł Jacek Bogucki oraz burmistrz miasta Jarosław Siekierko.
Pomnik, którego fundatorem jest Fundacja „PAMIĘTAMY”, poświęcił ks. Wachmistrz Andrzej Dmochowski, dowódca oddziału kawalerii.
W dalszej części głos zabrali: Przewodniczący Rady Miasta Józef Sokolik; bratanek Kazimierza Kamieńskiego ps. „Huzar”, Wiesław Kamiński; w imieniu Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – poseł Elżbieta Jakubiak oraz burmistrz miasta Jarosław Siekierko.

Po przemówieniach apel poległych odczytał przedstawiciel Fundacji „PAMIĘTAMY” Rafał Werbanowski. Kompania honorowa Wojska Polskiego z Łomży oddała salwę honorową. Na zakończenie złożono wiązanki kwiatów przed pomnikiem, zapalono symboliczne znicze. 


Autorem i wykonawcą tego pomnika jest Marek Szczepanik, rzeźbiarz z Radomia, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Na obelisku widnieje następujący napis:
I JEGO ŻOŁNIERZY Z ODDZIAŁÓW PARTYZANCKICH
OBWODU AK-AKO-WiN WYSOKIE MAZOWIECKIE
I 6 BRYGADY WILEŃSKIEJ ARMII KRAJOWEJ
POLEGŁYCH W LATACH 1944-1953
W WALCE Z KOMUNIZMEM
ODDALI ŻYCIE ZA
NIEPODLEGŁOŚĆ POLSKI
I WOLNOŚĆ CZŁOWIEKA”
Na jednym z kamieni widnieje inskrypcja:
„…Nie dajmy zginąć poległym” Zbigniew Herbert
Na bocznych tablicach zamieszczone są nazwiska podkomendnych kpt. „Huzara”.
Uczestnicy tej podniosłej uroczystości mogli otrzymać bezpłatną 68-stronnicową broszurę autorstwa historyków Instytutu Pamięci Narodowej Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, „Kazimierz Kamieński „Huzar” ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952”.[czytaj broszurę w PDF]>
Więcej zdjęć z uroczystości można obejrzeć na stronie: Ciechanowiec Online:
1. Album zdjęć: "Huzar" – część 1>
2. Album zdjęć: "Huzar" – część 2>
3. Album zdjęć: "Huzar" – część 3>
Na zakończenie uroczystości, zgromadzeni przy pomniku, przeszli do budynku Miejskiego Ośrodka Kultury, w którym nastąpiło otwarcie Izby Ziemi Wysokomazowieckiej.
Źródło: http://www.wysokiemazowieckie.pl
Ciechanowiec Online
60 Rocznica śmierci kpt. "Bartka"
1 grudzień 2007 – 60 rocznica śmierci kpt. Henryka Flame ps. "Bartek" w Czechowicach-Dziedzicach.


Kpt. Henryk Flame ps. "Bartek"
Komitet Organizacyjny Obchodów 60. rocznicy śmierci kpt. Henryka Flame „Bartka” zaprasza na Mszę Świętą w intencji poległych i pomordowanych żołnierzy Podziemia Niepodległościowego 1 grudnia 2007 roku godz. 15.00 w Kościele pw. Świętej Katarzyny w Czechowicach-Dziedzicach, ul. Kopernika 42 oraz prelekcję dr. Tomasza Kurpierza z IPN połączoną z projekcją filmu pt. „Wyklęci – NSZ na Podbeskidziu” o godz. 16.30 w Miejskim Domu Kultury, ul. Niepodległości 42. Zapraszamy! Szczegółowych informacji udziela Biuro Poselskie Stanisława Pięty (tel. 33 821 81 21)
Zobacz plakat Komitety Organizacyjnego [PDF]>
Źródło: Endecja.pl
Henryk Antoni Flame, ps. "Grot", "Bartek", (ur. 19 stycznia 1918 we Frysztacie na Zaolziu, zm. 1 grudnia 1947) – pilot wojskowy, żołnierz NSZ.
Był synem Emeryka i Marii z domu Raszyk. W 1919 roku rodzina Flame przeniosła się do Czechowic (obecnie Czechowice-Dziedzice) znajdujących się w granicach II Rzeczypospolitej. Wykształcenie zdobył w miejscowym gimnazjum i w Szkole Przemysłowej w Bielsku. W 1936 roku wstąpił na ochotnika do wojska rozpoczynając naukę w Szkole Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy, którą ukończył w roku 1939 w stopniu kaprala pilota dostając przydział do 123 eskadry 2 pułku lotniczego stacjonującego na lotnisku w podkrakowskich Rakowicach.
W wojnie obronnej Polski w 1939 r., jako pilot 123 eskadry myśliwskiej przydzielonej do Brygady Pościgowej, Henryk Flame, bronił nieba nad Warszawą przed samolotami wroga. 1 września w okolicach Zakroczyma doszło do pierwszej bitwy powietrznej II wojny światowej, w wyniku której maszyna kpr. Flame została zestrzelona, a on sam od tej pory znajdował się w dyspozycji prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. Z 6 na 7 września 123 eskadra została wycofana z Warszawy na podlubelskie lotniska, a 17 września jej żołnierze przekroczyli granicę rumuńską. W tym czasie Henryk Flame dostał prawdopodobnie przydział do nowo sformowanej Eskadry Rozpoznawczej operującej na linii Lwów – Zaleszczyki.
Po 17 września został zestrzelony przez Rosjan w okolicach Stanisławowa po czym zorganizował z luźnych grup żołnierzy z rozbitych jednostek konwój, który pod koniec września przekroczył granicę z Węgrami. Na Węgrzech Flame wraz z innymi żołnierzami został internowany i osadzony w tymczasowym obozie, z którego jednak szybko uciekł. Ukrywając się u węgierskiego gospodarza został zadenuncjowany i przekazany władzom niemieckim, które umieściły zbiega w obozie jenieckim zlokalizowanym na ziemiach austriackich wcielonych do III Rzeszy. W drugiej połowie 1940 roku, dzięki interwencji rodziny, Flame został wypuszczony z obozu (historycy o orientacji lewicowej, uważają, że kluczową rolę w wypuszczeniu Flamego z obozu, odegrał fakt podpisania przez niego volkslisty). Po powrocie do Czechowic, Henryk Flame, podjął pracę jako maszynista na miejscowej kolei i związał się jednocześnie z niepodległościową konspiracją.
Założył organizację HAK podległą AK, która zajmowała się wywiadem i sabotażem. Na przełomie roku 1943 i 1944, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, wraz z podkomendnymi uciekł do lasu, gdzie zorganizował samodzielny oddział partyzancki operujący w podbeskidzkich lasach. Zauważony przez dowództwo NSZ otrzymał propozycję wejścia w raz z oddziałem w szeregi tej organizacji, z której to propozycji skorzystał i w październiku 1944 roku został zaprzysiężony na żołnierza NSZ.
12 lutego 1945 roku do Czechowic wkroczyła Armia Czerwona, a Flame, realizując zalecenia dowództwa NSZ, ujawnił się, i wraz z oddziałem, zachowując konspiracyjne struktury, oddał się do dyspozycji "władzy ludowej" i wbrew protestom miejscowych komunistów, objął stanowisko komendanta miejscowego komisariatu MO. W dalszym ciągu realizując wytyczne dowództwa NSZ, Flame obsadził swoimi ludźmi komisariat i podległe mu jednostki, a także gromadził wokół siebie ludzi opozycyjnie nastawionych do komunistów gromadzić jednocześnie broń przygotowując się do nieuchronnej konfrontacji z komunistami.
W kwietniu 1945 roku, kolejny raz, jak za okupacji niemieckiej, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, Flame uciekł ze swoimi ludźmi w pobliskie lasy. Od tej pory Flame zaczął występować jako "Bartek" odtwarzając odziały partyzanckie VII Okręgu Śląsko-Cieszyńskiego NSZ rozpoczynając tym samym "drugą konspirację". Od maja 1945 roku do lutego roku 1947 Henryk Flame stał na czele największego zgrupowania niepodległościowego na Śląsku Cieszyńskim, którego liczebność, w szczytowym okresie, wynosiła ponad 300 dobrze uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Składające się z kilku oddziałów zgrupowanie przeprowadziło łącznie ok. 340 akcji zbrojnych. Do największego wystąpienia zgrupowania pod dowództwem Flamego należało zajęcie 3 maja 1946 roku małej, uzdrowiskowej miejscowości Wisły, w której przeprowadził, na oczach sterroryzowanych komunistów, dwugodzinną defiladę w pełni umundurowanych i uzbrojonych żołnierzy NSZ, co było ewenementem w państwach "władzy ludowej". W okresie tym Flame otrzymał stopień kapitana NSZ i przydomek "Króla Podbeskidzia", będąc największym postrachem komunistów na Śląsku Cieszyńskim.
We wrześniu 1946 roku, w wyniku ubeckiej prowokacji, co najmniej 167 żołnierzy zgrupowania "Bartka" zostało wywiezionych na Opolszczyznę i zamordowanych (według najnowszych przypuszczeń ten masowy mord miał miejsce w lasach w okolicach wsi Barut lub okolicach Grodkowa. Kolejnym postulowanym miejscem mordu są Łambinowice. Od tego czasu zgrupowanie pod dowództwem Flamego zaczęło tracić inicjatywę kosztem komunistów, którzy w licznych obławach dziesiątkowali oddziały podległe "Bartkowi".
W obliczu beznadziejnej sytuacji Flame podjął decyzję o ujawnieniu się przy najbliższej okazji, którą stała się uchwalona przez sejm na dzień 22 lutego 1947 roku amnestia. Sam "Bartek" z najbliższym otoczeniem ujawnił się dopiero 11 marca 1947 roku w Cieszynie. Był to dla komunistów ogromny sukces, który jednak przyćmiewał fakt, że Flame, ujawniając się na mocy amnestii, był bezkarny, a według nich musiał ponieść karę. Komuniści rozpoczęli więc kolejną prowokację mającą na celu "ukaranie" Flamego. Ponoć nieoficjalny wyrok śmierci na "Bartka" wydał sam Bierut, który nie mógł znieść myśli o przemarszu niemal 400 ludzi z NSZ przed posterunkiem MO w Wiśle.
Do skrytobójczego zamachu na Flamego doszło 1 grudnia 1947 roku w Zabrzegu pod Czechowicami. Zamachowcem był miejscowy milicjant Rudolf Dadak, który nigdy nie został osądzony za swoją zbrodnię, tak samo jak inspiratorzy zamachu (Henryk Wendrowski), mimo prowadzonego śledztwa, nie zostali ujawnieni i postawieni przed sądem.
Więcej na temat kpt. "Bartka" czytaj:
OPERACJA "LAWINA" – UBecka zbrodnia bez precedensu – część 1
OPERACJA "LAWINA" – UBecka zbrodnia bez precedensu – część 2
Linki zewnętrzne:
1. Zgrupowanie "Bartka" w Wiśle
2. Katowicki IPN szuka na Opolszczyźnie śladów ludobójstwa…
3. Gdzie leżą żołnierze "Bartka"
4. Gdzie są szczątki stu żołnierzy NSZ
5. Nie znaleziono szczątków żołnierzy NSZ
6. Artykuł Tomasza Greniucha o śmierci kpt. "Bartka" (Endecja.pl)
Strona główna>
Wniosek ostatniej szansy
Wniosek ostatniej szansy – Europejski Nakaz Aresztowania Heleny Wolińskiej.

Helena Wolińska
Jeśli strona brytyjska odrzuci wniosek o aresztowanie byłej stalinowskiej prokurator, to ostatecznie zamknie drogę do jej wydania Polsce.
Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wczoraj europejski nakaz aresztowania wobec przebywającej w Wielkiej Brytanii Heleny Wolińskiej. Była stalinowska prokurator jest podejrzana o popełnienie zbrodni komunistycznych, m.in. bezprawne aresztowanie gen. Augusta Fieldorfa "Nila". Sąd wydał postanowienie o ENA na wniosek pionu śledczego warszawskiego oddziału IPN, który prowadzi śledztwo wobec Wolińskiej. Strona brytyjska ma teraz 90 dni na rozpatrzenie wniosku.
W ocenie sądu wojskowego, wniosek spełniał wszystkie wymogi do zastosowania europejskiego nakazu aresztowania – podejrzana mieszka w innym kraju UE, wcześniej wobec niej wydano zwykły nakaz aresztowania, a za zarzucane czyny grozi więcej niż rok kary więzienia. Decyzja sądu jest ostateczna.
Prokurator Marek Klimczak z pionu śledczego warszawskiego oddziału IPN powiedział nam, że po przetłumaczeniu wniosku przez specjalną komórkę w resorcie sprawiedliwości zostanie on przesłany do sądu w Wielkiej Brytanii. Strona brytyjska zgodnie z przepisami ma maksymalnie 90 dni na rozpatrzenie wniosku.
Opiera się on na nakazie aresztowania Wolińskiej z 1998 roku. Zawiera stawiane tam zarzuty oraz ich uzasadnienie. – Nie ukrywamy, że warunki realizacji tego wniosku są trudne – powiedział Klimczak, dodając, że IPN zrobił wszystko, co leżało w jego możliwościach, i teraz należy czekać na odpowiedź strony brytyjskiej. Prokurator zaznaczył, że gdy wniosek zostanie odrzucony, to ostatecznie zamyka to drogę do wydania Wolińskiej.
Wolińskiej-Brus stawiany jest zarzut bezprawnego pozbawienia wolności w latach 1950-1953 (kiedy była prokuratorem Naczelnej Prokuratury Wojskowej) 24 żołnierzy Polski Podziemnej, w tym gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila", legendarnego przywódcy Armii Krajowej. W razie procesu grozi jej 10 lat więzienia. Wolińska od 1968 r. przebywa w Wielkiej Brytanii. Podjęte dwukrotnie (w 1999 i 2001 r.) starania o jej ekstradycję spełzły na niczym. Strona brytyjska uzasadniała odmowę ekstradycji m.in. względami humanitarnymi, czyli wiekiem byłej prokurator. Wolińska-Brus twierdzi, że jest niewinna, a zarzuty traktuje jako zemstę polityczną i działania antysemickie. Na początku października powiedziała, że działania IPN "nic jej nie obchodzą". – Jeśli prokuratorzy w Polsce nie mają niczego innego do roboty, to niech rozkręcają tę sprawę – dodała.

Gen. August Emil Fieldorf, ps. "Nil", dowódca Kedywu Armii Krajowej, zastępca Komendanta Głównego AK, dowódca organizacji NIE, 7 marca 1945 został aresztowany przez NKWD w Milanówku pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki i nierozpoznany został zesłany do obozu pracy na Uralu. Po odbyciu kary, w październiku 1947 powrócił do Polski i osiedlił się pod fałszywym nazwiskiem w Białej Podlaskiej. Nie powrócił już do pracy konspiracyjnej. Przebywał następnie w Warszawie i Krakowie, a w końcu osiadł w Łodzi.
W odpowiedzi na obietnicę amnestii w lutym 1948 ujawnił się. 10 listopada 1950 został aresztowany w Łodzi przez UB. Przewieziony do Warszawy i osadzony w areszcie śledczym MBP na ul. Koszykowej. Później przewieziony do więzienia przy ul. Rakowieckiej. Pomimo tortur Fieldorf odmówił współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa.
Wkrótce został przeniesiony do więzienia UB przy ul. Rakowieckiej i oskarżony przez prokurator Helenę Wolińską o wydawanie rozkazów likwidowania przez AK partyzantów radzieckich. Po sfingowanym procesie został 16 kwietnia 1952 skazany w Sądzie Wojewódzkim dla m.st. Warszawy przez sędzię Marię Gurowską na karę śmierci przez powieszenie. W wydaniu tego wyroku wzięli udział również ławnicy Michał Szymański i Bolesław Malinowski. 20 października 1952 Sąd Najwyższy w składzie: Emil Merz, Gustaw Auscaler i Igor Andrejew, zatwierdził wyrok. Prośba rodziny o ułaskawienie została odrzucona. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok przez powieszenie wykonano 24 lutego 1953 o godz. 15:00 w więzieniu Warszawa-Mokotów przy ul. Rakowieckiej.
Ciało Emila Fieldorfa potajemnie pochowano w nieznanym do dziś miejscu.
Mimo fiaska dotychczasowych starań o osądzenie Wolińskiej podejmowane są wobec niej inne sankcje. W styczniu 2006 r. Ministerstwo Obrony Narodowej zawiesiło wypłatę Wolińskiej 1,5 tys. zł wojskowej emerytury, którą – jak się okazało – pobierała bezprawnie, z uwagi na to, że brakowało jej wysługi lat. Obecnie ta decyzja ma już charakter prawomocny i stalinowska prokurator jest pozbawiona świadczeń na stałe. W sierpniu 2006 r. prezydent Lech Kaczyński pozbawił Wolińską odznaczeń: Krzyża Komandorskiego oraz Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski.
IPN zmierza również do sporządzenia podobnego wniosku o ENA wobec mieszkającego w Szwecji Stefana Michnika, stalinowskiego sędziego, podejrzanego o bezprawne przedłużenie aresztu wobec więźnia UB.
W kontekście sprawy Wolińskiej należy przypomnieć, że córka gen. "Nila" pani Maria Fieldorf-Czarska od kilkunastu lat bezskutecznie walczy z inercją wymiaru sprawiedliwości. Ten odmawia jej rozliczenia stalinowskich oprawców sądowych, którzy wzięli udział w mordzie sądowym jej ojca. Po odmownych decyzjach prokuratur i sądów Maria Fieldorf-Czarska zwróciła się do resortu sprawiedliwości, ale jak do tej pory nie doczekała się żadnej rekcji.
– Przez kilkanaście lat starałam się, aby pociągnąć do odpowiedzialności winnych śmierci mojego ojca, niestety bez rezultatu – ubolewa Fieldorf-Czarska. – Okazało się, że część osób odpowiedzialnych wyjechała do Palestyny, a część zmarła – dodaje. Śledztwo rozpoczęło się co prawda już w 1992 r., ale jak dotąd nie przyniosło żadnych rezultatów. Okazało się, że większość z tych osób nie żyje, a niektórzy, jak Wolińska, znajdują się poza granicami kraju. Sędzia Maria Gurowska, która wydała wyrok, zmarła, gdy miał się rozpocząć proces wobec niej – w 1998 roku. Wobec żyjących: Alicji Graff, która podpisała nakaz wykonania wyroku na "Nilu", Witolda Gatnera, nadzorującego wykonanie wyroku, oraz Kazimierza Górskiego, który sporządził sfabrykowany akt oskarżenia – sąd okręgowy uznał ostatecznie w 2001 r., że nie popełnili oni przestępstwa, i umorzył prawomocnie postępowanie. W 2006 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w odpowiedzi na pismo Marii Fieldorf-Czarskiej stwierdziła, "że kolejne pani pisma w tej sprawie, jeżeli nie zostaną przedstawione nowe okoliczności bądź argumenty (…) zostaną pozostawione bez dalszego biegu".
Źródło: Nasz Dziennik
Helena Wolińska-Brus, właśc. Fajga Mindla Danielak lub Fajga Mindlak-Danielak (ur. 28 lutego 1919 w Warszawie) – prokurator oskarżająca w procesach politycznych okresu stalinizmu w Polsce, m.in. w sprawie Augusta Fieldorfa "Nila". Nazwisko Brus nosi po drugim mężu, profesorze ekonomii Włodzimierzu Brusie (pierwszym jej mężem w latach 1942-1956 był Franciszek Jóźwiak). Od 1936 r. członek KZMP, przed wojną rozpoczęła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego i ukończyła je w 1948 r.
Od 1 sierpnia 1942 do 31 lipca 1944 Wolińska służyła w Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, kierowała biurem Sztabu Głównego AL. Od 1 sierpnia 1944 do 31 marca 1949 szefowa Wydziału Kadr w Komendzie Głównej Milicji Obywatelskiej Od 1 kwietnia 1949 do dnia zwolnienia – 25 listopada 1954 r w LWP, m.in. w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej.
Mając 30 lat została podpułkownikiem, później zasiadała w komisji weryfikującej sędziów i prokuratorów wojskowych, przez trzy lata zaś była sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. Doktor nauk prawnych na podstawie pracy "Przerwanie ciąży w świetle prawa karnego", ogłoszonej drukiem w 1962 r. Pracowała w Instytucie Nauk Społecznych przy KC PZPR, od 1957 była pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR.
W 1968 na fali czystek antysemickich po wydarzeniach marcowych wyjechała wraz z usuniętym z pracy mężem do Wielkiej Brytanii, gdzie osiedliła się w Oksfordzie (tamże wykładał jej mąż).
W 1998 roku polskie Ministerstwo Sprawiedliwości wystosowało do władz brytyjskich wniosek o ekstradycję Wolińskiej, oskarżając ją o mord sądowy na gen. Armii Krajowej Auguście Fieldorfie ps. "Nil" ( wydała nakaz aresztowania Fieldorfa i nadzorowała śledztwo ). Wniosek ekstradycyjny został odrzucony przez Brytyjczyków w 2006 r. z uwagi na fakt, iż Wolińska otrzymała obywatelstwo brytyjskie, ponieważ w chwili wyjazdu władze PRL wydały tzw. dokument podróżny, stwierdzający, że nie jest obywatelką polską. Oskarżona stwierdziła że przedstawione jej zarzuty mają charakter polityczny i antysemicki, zaś w Polsce nie może w konsekwencji oczekiwać sprawiedliwego sądu. Nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów.
Wojskowe Biuro Emerytalne zaprzestało od stycznia 2006 wypłacania emerytury specjalnej (ok. 1500 zł). Powołało się na formalne uchybienia popełnione przy jej przyznaniu – brak odpowiedniego stażu w LWP – nie 15 wymaganych lat a 14 lat, jeden miesiąc i 25 dni. W 2006 prezydent RP Lech Kaczyński pozbawił ją Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski (przyznanego w 1945) i Krzyża Komandorskiego tego orderu (przyznanego w 1954). W roku 2007 prokurator IPN wystąpił z wnioskiem o wydanie europejskiego nakazu aresztowania (ENA) wobec przebywającej w Wielkiej Brytanii Heleny Wolińskiej. 20 listopada 2007 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek prokuratora IPN wydał taki nakaz.
Przeczytaj również ciekawy tekst Łukasza Warzechy na Salon24.pl, pt. "Wolińska a sprawiedliwa odpłata"
Strona główna>
Prezydent RP odznaczył "Zaporę" i jego podkomendnych
"Żołnierze Wyklęci" odznaczeni w 59. rocznicę skazania ich na karę śmierci

Po uroczystościach w dn. 11.11.2007 r., w których odznaczeni zostali (w większości pośmiertnie) "Łupaszka", "Młot", "Huzar" oraz spora grupa ich podkomendnych, Prezydent RP Lech Kaczyński w dn. 15.11.2007 r. odznaczył pośmiertnie kolejną grupę "Żołnierzy Wyklętych". 
Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej odznaczeni zostali:
Mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”
KRZYŻEM WIELKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
a także sześciu jego podkomendnych:
Kpt. Stanisław Łukasik ps. Ryś"
KRZYŻEM KOMANDORSKIM Z GWIAZDĄ ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Por. Roman Groński ps. "Żbik"
Por. Edmund Tudruj ps. "Mundek"
KRZYŻEM KOMANDORSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Por. Jerzy Miatkowski ps. "Zawada"
Por. Tadeusz Pelak ps. "Junak""
Por. Arkadiusz Wasilewski ps. "Biały"
KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, uczestniczył w kampanii wrześniowej 1939 r., 17 września przedostał się na Węgry. Tam został internowany lecz zdołał uciec i przedostać się do Francji. Walczył w kampanii francuskiej 1940 r. Po kapitulacji Francji przedostał się do Wielkiej Brytanii. W 1942 r. zgłosił się na ochotnika na przeszkolenie dywersyjne do pracy w kraju. Jako „cichociemny” został zrzucony w nocy z 16 na 17 września 1943 r. Otrzymał przydział do Kedywu AK Lublin. W 1945 r. objął dowództwo grupy dywersyjnej na Lubelszczyźnie. Po ujawnieniu się żołnierzy swojego oddziału, próbował bezskutecznie przedostać się na Zachód. Po tej nieudanej próbie znów podjął walkę, tym razem w ramach WiN. Był dowódcą oddziałów partyzanckich w Inspektoracie Lublin. W 1947 r. podjął kolejną próbę przedostania się na Zachód. W wyniku prowokacji UB został aresztowany i po ciężkim śledztwie skazany 15 listopada na siedmiokrotną karę śmierci. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.
Kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r., następnie w konspiracji. Od 1942 r. w AK. Był podoficerem wyszkolenia I rejonu Obwodu Lublin – powiat. Od stycznia 1944 r. był dowódcą plutonu w składzie 9 pułku piechoty AK. Zorganizował wiele akcji, wśród których najsłynniejszą było odbicie więźniów na Majdanku. W lipcu 1944 r. został rozbrojony przez Sowietów i po powrocie do domu aresztowany przez NKWD. Uciekł jednak z aresztu. Utworzył oddział, który podporządkował się „Zaporze”. Wraz z Hieronimem Dekutowskim podjął nieudaną próbę przedostania się na Zachód.
Por. Roman Groński „Żbik”, od listopada 1943 r. ukrywał się, obawiając się wywózki na roboty do Niemiec. W marcu 1944 r. wstąpił do oddziału „Zapory”. Brał udział m.in. w akcjach na transporty niemieckie. Po wkroczeniu wojsk sowieckich nadal służył u „Zapory”. Brał udział w akcji odbicia ze szpitala żołnierza pilnowanego przez milicjantów. W 1946 r. został dowódcą grupy likwidacyjnej, a potem dowódcą jednego z pododdziałów.
Por. Edmund Tudruj „Mundek”, podczas okupacji niemieckiej zdał maturę na tajnych kompletach. W 1941 r. wstąpił do organizacji konspiracyjnej. Po ukończeniu tajnej podchorążówki walczył w oddziale Stanisława Łukasika „Rysia”. Po wkroczeniu wojsk sowieckich jego oddział został rozwiązany a on sam podjął pracę na kolei. Został jednak aresztowany i wywieziony do obozu pod Moskwą, gdzie przebywał do 1946 r. Po powrocie do kraju znów wstąpił do oddziału „Rysia”.
Por. Jerzy Miatkowski „Zawada” – adiutant „Zapory”, od 1943 r. w AK. Walczył w Powstaniu Warszawskim. Po jego upadku znalazł się w obozie Lamsdorf. Do kraju powrócił w grudniu 1945 r. Wstąpił do oddziału „Zapory”. W lipcu 1946 r. został adiutantem Hieronima Dekutowskiego. Ujawnił się w wyniku amnestii z 1947 r. Zdecydował się jednak na próbę ucieczki na Zachód, podczas której został aresztowany.
Por. Tadeusz Pelak „Junak”, od 1941 r w ZWZ-AK. Był żołnierzem Kedywu Okręgu AK-Lublin. Jesienią 1943 r. znalazł się w oddziale „Zapory”. Brał udział m.in. w akcji rozbicia więzienia w Opolu Lubelskim. Został aresztowany w 1946 r. lecz uwolnił się w wyniku walki, w której zginęło trzech milicjantów.
Por. Arkadiusz Wasilewski „Biały”, podczas okupacji niemieckiej został wywieziony na roboty do Niemiec. Zdołał stamtąd uciec i w 1943 r. wstąpił do oddziału AK. W sierpniu 1944 r. zgłosił się ochotniczo do służby wojskowej. Został skierowany do szkoły podoficerskiej KBW. Uciekł jednak z wojska i wstąpił do oddziału „Zapory”. Ujawnił się podczas amnestii, lecz został aresztowany. Przeszedł ciężkie śledztwo. Zwolniono go z powodu braku dowodów winy. Ponownie wstąpił do oddziału partyzanckiego.
Wszyscy zostali aresztowani w Nysie podczas nieudanej próby przedostania się na Zachód, która okazała się być prowokacją UB. 15 listopada 1948 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie orzekł karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r.
Źródło: www.prezydent.pl
Odsłonięcie pomnika kpt. "HUZARA" i jego żołnierzy
Odsłonięcie pomnika upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. ,,Huzar” i jego żołnierzy – 18 listopad 2007 r., Wysokie Mazowieckie.

Kpt. Kazimierz Kamieński ps. "Huzar"
Fundacja ,,Pamiętamy”,
Burmistrz Miasta Wysokie Mazowieckie,
Starosta Powiatu Wysokomazowieckiego,
Prezes Towarzystwa Przyjaciół Miasta Wysokie Mazowieckie zapraszają na uroczystość odsłonięcia pomnika upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. ,,HUZAR” i jego żołnierzy z oddziałów partyzanckich Obwodu AK – AKO – WiN Wysokie Mazowieckie oraz VI Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953 w walce z komunistami, która odbędzie się dn. 18 listopada 2007 roku.
Porządek uroczystości:
– godz. 11:30 Msza Św. w Kościele pw. Św. Jana Chrzciciela
– przemarsz pod pomnik
– odegranie hymnu
– odsłonięcie pomnika
– poświęcenie pomnika
– okolicznościowe wystąpienia
– apel poległych
– składanie wieńców
– otwarcie Izby Ziemi Wysokomazowieckiej
Źródło: Wysokie Mazowieckie – miejski serwis internetowy
Więcej na temat kpt. "Huzara" i jego żołnierzy czytaj:
54 rocznica śmierci kpt. "Huzara">
Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 1>
Kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” (1919 – 1953) – część 2>
St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) – część 1>
St. sierż. Adam Ratyniec „Lampart” (1926 – 1952) – część 2>
