"ŻOŁNIERZE WYKLĘCI" w TVP


W najbliższą środę 27 lutego 2008 r. Telewizja Polska pokaże dwa programy poświęcone "Żołnierzom Wyklętym".

KONFLIKTY, BITWY, WOJNY: "Żołnierze Wyklęci":
5 Brygada Wileńska AK

TVP HISTORIA, o godz. 20:00 wyemituje kolejny (2) program z cyklu KONFLIKTY, BITWY, WOJNY pt. "Żołnierze Wyklęci". Tak jak i pierwszy odcinek cyklu, ten również będzie prowadzony przez Prezesa Fundacji "Pamiętamy", Pana Grzegorza Wąsowskiego, a w roli ekspertów wystąpią historycy: dr Kazimierz Krajewski i dr Tomasz Łabuszewski. Tym razem program będzie poświęcony 5 Brygadzie Wileńskiej AK.
W przygotowaniu jest kolejny odcinek, poświęcony kpt. Władysławowi Łukasiukowi ps. "Młot", dowódcy 6 Brygady Wileńskiej AK. Emisja planowana jest na koniec marca.

POWTÓRKI PROGRAMU:
Czwartek, 28 lutego 2008 r., godz. 22:30
Piątek, 29 lutego 2008 r., godz. 12:30
Wtorek, 04 marca 2008 r., godz. 18:30


"CZY WARTO BYŁO TAK ŻYĆ ?"

W TVP Program 1, w nocy ze środy na czwartek 27/28 lutego, o godz. 0:55
[sic!] odbędzie się premiera filmu dokumentalnego pt. "Czy warto było
tak żyć?". Jest to opowieść o kpt. Stanisławie Sojczyńskim ps.
"Warszyc"
, dowódcy i twórcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego (KWP), jednego z
największych ugrupowania wojskowego walczącego po wojnie z komunistami.
Sojczyński do końca pozostał nieprzejednany i wierny wyznawanym
ideałom. Po okrutnym śledztwie został skazany przez sąd wojskowy w
Łodzi na karę śmierci. Wyrok wykonano 19 lutego 1947 r. "Warszyc" miał
wówczas 37 lat. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo gdzie został
pochowany.

Strona główna>

61 rocznica śmierci mjr. "Ognia"

61 rocznica śmierci majora Józefa Kurasia ps. "Ogień"

„Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor”

mjr "Ogień"


Major Józef Kuraś ps. "Ogień"

61 lat temu, 22 lutego 1947 r. w Ostrowsku na Podhalu, walcząc do końca z przeważającymi siłami obławy UB, MO i KBW, zginął major Józef Kuraś ps. "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica". Nie widząc szansy wyrwania się z okrążenia, ostatnią kulę przeznaczył dla siebie. W latach 1945 – 47 w oddziałach majora "Ognia" walczyło kilkuset partyzantów, kilka tysięcy ludzi współpracowało z oddziałami, które skutecznie przeciwstawiały się nowej okupacji w Małopolsce.

Grupa Ochrony Sztabu Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica", mjr. Józefa Kurasia "Ognia".

Major został zdradzony. Osoby, które zdradziły "Ognia" to Stanisław Byrdak, Antoni Twaróg i Stefania Kruk. Wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami. To dzięki m.in. Stefanii Krukowej – łączniczce i matce złapanego i maltretowanego przez bezpiekę jednego z „ogniowców” – Urzędowi Bezpieczeństwa udało się zasadzić na mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w 1947 r. w Ostrowsku. Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r. Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych, wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do Ostrowska.

Meldunek przyjmuje mjr. Józef Kuraś "Ogień".

Atak na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok. godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie trzech dróg. W trakcie strzelaniny Jan Kolasa ps. „Powicher” wraz z rannym Stanisławem Ludzią ps. „Harnaś” zdołali się przebić i uciec. Zginęli Stanisław Sral ps. „Zimny”, Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek „Ognia”). Franciszkowi Dróżdżowi ps. „Szpak” udało się ukryć.
Partyzanci najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z Ireną Olszewską ps. „Hanka” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk – Pachowej. Tam otoczony, został wezwany do poddania się. Odmówił, polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku „Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala, który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.

Ostrowsko, 21 luty 1947 r. Śmiertelnie ranny mjr "Ogień", na kilka
godzin przed śmiercią, do której przyczynili się Stanisław Byrdak,
Antoni Twaróg i Stefania Kruk.

Próby uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień” zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.
Major Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma nawet swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem, choć wiele wskazuje na to, że po śmierci legendarnego partyzanta jego szczątki spoczęły na Rakowicach w Krakowie, w kwaterach gdzie grzebano partyzantów, którzy zginęli z rąk komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Być może w przyszłości dane będzie Majorowi i jego żołnierzom spocząć w poświęconej ziemi.
GLORIA VICTIS !!!

13 sierpnia 2006 r. w Zakopanem Prezydent RP Lech
Kaczyński dokonał uroczystego odsłonięcia pomnika w hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom. Inicjatorem jego budowy była Fundacja "Pamiętamy".

Czytaj więcej:
Mjr Józef Kuraś „Ogień” i Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”>


"WANTULE" – Rok 2, Numer 7(11), LISTOPAD 2006
Czasopismo mieszkańców Podhala [Wydanie Specjalne]:

"Zgrupowanie Józefa Kurasia “Ognia” na tle sytuacji oddziałów podziemia niepodległościowego w latach 1945-1947" [wybrane fragmenty] – pobierz w PDF>

Strona główna>

61 rocznica śmierci mjr. „Zagończyka” i kpt. "Warszyca”

61 rocznica zamordowania przez komunistów mjr. Franciszka Jaskulskiego ps. „Zagończyk” i kpt. Stanisława Sojczyńskiego ps. "Warszyc”.

W dniu dzisiejszym, 19 lutego 2008 roku, przypada 61 rocznica zamordowania przez komunistycznych oprawców, dwóch wybitnych oficerów podziemia antykomunistycznego w Polsce: majora Franciszka Jaskulskiego ps. „Zagończyk” i kapitana Stanisława Sojczyńskiego ps. "Warszyc”.

Przypadek (czy aby na pewno?!) sprawił, że 19 lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. „Zagończyka” (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. „Warszyca” (w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze postacie antykomunistycznego oporu.


Mjr Franciszek Jaskulski "Zagończyk".

11 stycznia 1947 roku odbył się w sądzie w Kielcach proces "Zagończyka" zorganizowany przez komunistów. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Kielcach wydanym 17 stycznia 1947 r. major Franciszek Jaskulski skazany został na karę śmierci. W ostatnim słowie nie prosił o życie, tylko o śmierć. Akt oskarżenia zarzucał, że jego – jak to określono – "bandy" zamordowały: 17 funkcjonariuszy UBP, 25 funkcjonariuszy MO, 18 żołnierzy Wojsk Polskich, 48 żołnierzy Armii Czerwonej oraz 12 działaczy demokratycznych. Prośbę o ułaskawienie Jaskulskiego napisał w jego imieniu adwokat – Bierut jednak prośbę odrzucił. Major Franciszek Jaskulski został stracony 19 lutego 1947 roku, trzy dni przed ogłoszeniem amnestii. UB bardzo zależało na tym, aby jej nie doczekał. Egzekucję przeprowadzono w tajemnicy, nie wiadomo nawet, gdzie "Zagończyk" został pochowany.

Po jego śmierci, podziemie zbrojne było aktywne na Ziemi Radomskiej jeszcze przez kilka lat. Działał na tym terenie Tadeusz Zieliński "Igła", a do sierpnia 1950 roku por. Aleksander Młyński "Drągal" –> [czytaj więcej: część 1>, część 2>].

Pomnik w hołdzie żołnierzom ze
zgrupowania
Związku Zbrojnej Konspiracji mjr. Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" odsłonięty 10 czerwca 2001 r. w Radomiu, dzięki staraniom Fundacji "Pamiętamy" i po kilkunastomiesięcznej walce o jego budowę,
której sprzeciwiały się władze miasta za sprawą radnych z Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD).
W uroczystości,
której przewodniczył ks. bp. Jan Chrapek, wzięło udział kilka tysięcy
mieszkańców miasta. Bezpośrednio po odsłonięciu przez córkę komendanta "Zagończyka" pomnik poświęcił biskup radomski. Twórcą pomnika jest radomski artysta Marek Szczepanik. Na cokole pomnika uwieczniono liczne nazwiska poległych żołnierzy, a wśród nich następujące: komendant Jerzy Franciszek Jaskulski "Zagończyk", sierż. Józef Bednarczyk "Olcha", por. Aleksander Młyński "Drągal", ppor. Tadeusz Zieliński "Igła", por. Zygmunt Wójcicki "Kawka".

GLORIA VICTIS !!!

Czytaj więcej:

Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski "Zagończyk" i Związek Zbrojnej Konspiracji (ZZK)>



Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc".

Proces "Warszyca" i jego 11 podkomendnych odbył się przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Łodzi w dniach 9-14 grudnia 1946 r. Prasa lokalna szczegółowo informowała o jego przebiegu, obrzucając przy okazji komendanta KWP i jego żołnierzy wyzwiskami: "krwawy watażka", "bandyta", "krwawe zbiry". Kpt. Stanisława Sojczyńskiego, kpt. Henryka Glapińskiego, por. Ksawerego Błasiaka , por. Czesława Kijaka , por. Antoniego Bartolika, sierż. Władysława Bobrowskiego, sierż. Mariana Knopa , Albina Ciesielskiego i Stanisława Żelanowskiego oskarżono m. in. o "usiłowanie usunięcia przemocą władzy zwierzchniej Narodu, dążenie do zmiany ustroju Państwa Polskiego i należenie do nielegalnej organizacji"; ks. Mieczysława Krzemińskiego o "redagowanie artykułów do gazetki konspiracyjnej i udzielenie schronienia poszczególnym członkom KWP", Zygmunta Łęskiego o "należenie do nielegalnej organizacji i posiadanie magazynu broni", Andrzeja Zbierskiego o "wejście w porozumienie z KWP i przekazywanie fałszywych wiadomości o zabójstwie studentki UŁ Tyrankiewiczówny, które mogły wyrządzić szkodę interesom Państwa Polskiego". Kapitan Stanisław Sojczyński wziął odpowiedzialność za wszystkie działania KWP, które znalazły odzwierciedlenie w rozkazach i meldunkach organizacji.

Proces "Warszyca" i jego 11 podkomendnych przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Łodzi, w dniach 9-14 grudnia 1946 r. Na pierwszym planie kpt. Stanisław Sojczyński ps. "Warszyc".

"Do zarzucanych mi aktem oskarżenia czynów przyznaję się częściowo, do winy jednak nie poczuwam się. Uważam raczej, że mam zasługi wobec Narodu, dla dobra którego walczyłem. W świetle obowiązujących przepisów prawnych nie uważam swoich czynów za przestępstwo. Wszystkie czyny, jeśli nie wyszły poza ramy moich rozkazów, są zgodne z moimi zasadami i sumieniem. […] W samej rzeczy, jeśli chodzi o zarzuty aktu oskarżenia, to do pierwszego zarzutu, że zmierzałem do zmiany ustroju i usunięcia organów zwierzchnich Narodu, do zagarnięcia władzy – nie przyznaję się. Przyznaję się tylko do założenia i należenia do nielegalnej organizacji, celem której było przeciwdziałanie terrorowi władz, walka z bezprawiem i prześladowaniem, czyli samoobrona, co zresztą ilustrują moje rozkazy."

(Fragment wystąpienia kpt. "Warszyca" na procesie)

Wyrok w sprawie Stanisława Sojczyńskiego i jego towarzyszy został wydany 17 grudnia 1946 r. przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi w składzie: ppłk Bronisław Ochnio – przewodniczący, kpt. Piotr Adamowski – członek, mjr Leonard Kroze – ławnik, por. Roman Dyhdalewicz – sekretarz.

Ośmiu oskarżonych: kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc", por. Ksawery Błasiak "Albert", kpt. Henryk Glapiński "Klinga", Albin Ciesielski "Montwiłł", sierż. Marian Knop "Własow", pchor. Stanisław Żelanowski "Nałęcz", por. Władysław Bobrowski "Wiktor", sierż. Antoni Bartolik "Szary", zostało skazanych na karę śmierci (prezydent Bierut ułaskawił Bobrowskiego i Bartolika) a czterech na kary pozbawienia wolności – por. Czesław Kijak "Romaszewski na 8 lat, Zygmunt Łęski "Doman" na 15 lat, ks. Mieczysław Krzemiński na 6 lat, Andrzej Zbierski na rok.

"Warszyc" oraz kilku innych skazanych na karę śmierci odmówiło napisania prośby o ułaskawienie. Uczynili to ich adwokaci. Bolesław Bierut ułaskawił Antoniego Bartolika i Władysława Bobrowskiego. W stosunku do pozostałych oskarżonych nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok śmierci na 6 skazanych wykonano 19 lutego 1947 r. Do dzisiaj nie udało się ustalić, gdzie pochowano kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca" i jego pięciu podkomendnych.

GLORIA VICTIS !!!

Czytaj więcej:
Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" i Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP)>
KONSPIRACYJNE WOJSKO POLSKIE "WARSZYC" – Ogólnokrajowy Związek Byłych Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego Oddział w Piotrkowie Trybunalskim>

Strona główna>

ZMARŁ GEN. ANTONI HEDA ps. „SZARY”

W piątek 15 lutego 2008 r. w wieku 91 lat zmarł generał brygady Antoni Heda ps. „Szary”, dowódca oddziałów partyzanckich AK, który wsławił się odbiciem w 1945 roku z kieleckiego więzienia UB kilkuset więzionych akowców.

Gen. bryg. Antoni Heda ps. "Szary"

Nabożeństwo żałobne za duszę generała odbędzie się 21 lutego w katedrze polowej Wojska Polskiego, później zostanie on pochowany w rodzinnym grobowcu w Podkowie Leśnej.

Antoni Heda, zdjęcie z 1936 r. (po lewej) i z czasów okupacji.

Wspominając generała, jego córka, Maria Hamilton zaznaczyła, że dla niego jego żołnierze, działalność opozycyjna i kombatancka były zawsze najważniejsze.
– Oczywiście bardzo nas kochał, jednak do końca bliski kontakt i spotkania z dawnymi towarzyszami broni były dla niego bardzo istotne. To właśnie podczas jednego z takich spotkań w sierpniu 2006 roku ojciec dostał udaru mózgu, po którym właściwie już nigdy nie powrócił do pełni zdrowia – mówił Hamilton.
– Kiedy obie z siostrą byłyśmy bardzo małe ojciec musiał się ukrywać, a nasza rodzina jeździła po całym kraju, uciekając przed UB. W końcu ojciec został złapany, prawdopodobnie na skutek zdrady bliskiego znajomego. Tak naprawdę poznałyśmy go więc dopiero w wieku 9-10 lat, kiedy został wypuszczony z więzienia – wspominała Hamilton.

"Szary" z Rexem, 1943 r.

Córka generała podkreśliła, że jej ojciec właściwie przez większość życia był w opozycji i jak się okazało przez cały ten czas był pod obserwacja bezpieki, nawet podczas prywatnych uroczystości. "Kiedyś, na początku lat 70. zaprosiliśmy kilkoro znajomych na jego urodziny, które odbyły się na polance blisko naszego domu pod Warszawą. Ojciec został później wezwany na przesłuchanie, podczas którego próbowano go skarżyć o organizowanie nielegalnych zgromadzeń" – opowiadała Maria Hamilton.

Pierwsza wizyta u por. cc Jana Piwnika "Ponurego". Od lewej: "Szary", Stanisław Pałac "Mariański" z żoną i synem, ppor. Władysław Czerwonka "Jurek".

Antoni Heda urodził się 11 października 1916 roku w Małomierzycach koło Iłży w rodzinie chłopskiej. W młodości związany był z ruchem patriotycznym. Po ukończeniu szkoły powszechnej kształcił się w Szkole Technicznej w Radomiu. W 1937 roku został powołany do Szkoły Podchorążych Rezerwy. Pracę zawodową rozpoczął w Fabryce Zbrojeniowej w Starachowicach w izbie pomiarów.

Antoni Heda "Szary".

Podczas wojny obronnej w 1939 roku walczył w składzie 12. Dywizji Piechoty pod Iłżą, a następnie na Lubelszczyźnie. Po klęsce próbował przejść przez zieloną granicę, ale został schwytany przez NKWD. Osadzono go w twierdzy Brześć. Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej trafił do obozu jeńców rosyjskich, skąd udało mu się zbiec. Po powrocie w strony rodzinne podjął działalność konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej, został komendantem Podobwodu "Dolina".

Wsławił się wówczas zdobyciem więzienia niemieckiego w Starachowicach i uwolnieniem ok. 80 ludzi. Z 60 z nich, którzy nie chcieli wracać do domów, utworzył oddział, co przyczyniło się do udzielenia mu przez komendę Okręgu Kielecko-Radomskiego AK zgody na przejście do partyzantki. Walczył w składzie zgrupowania AK por. cc Jana Piwnika ps. „Ponury”, gdzie m.in. uczestniczył w akcji zdobycia niemieckiego więzienia w Iłży, uwieńczonej uwolnieniem aresztowanych i skazanych na śmierć oraz akcji opanowania miasta Końskie i uwolnienia aresztowanych z niemieckiego więzienia.

W okresie akcji "Burza" walczył m.in. pod Radoszycami, Trawnikami i Szewcami. Jego oddział wchodził wówczas w skład II batalionu 3. Pułku Piechoty AK pod dowództwem kpt. Stanisława Poręby ps. "Świątek".

"Szary" w marszu na koncentrację przed akcją na więzienie w Kielcach, 1945 r.

Po zakończeniu wojny „Szary” pozostał w konspiracji, działając w ramach Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK), a następnie Delegatury Sił Zbrojnych (DSZ). Na czele swojego oddziału wsławił się rozbiciem w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku komunistycznego więzienia w Kielcach, w którym UB i sowieccy funkcjonariusze "Smiersza" osadzili ponad 370 więźniów. W wyniku tej akcji uwolniono kilkuset więźniów, przeważnie byłych AK-owców. „Szary” przypłacił to jednak wielką tragedią osobistą – poszukujący go ubecy aresztowali jego rodzinę i zamordowali dwóch braci.

Stanisław Heda, brat "Szarego" zamordowany przez UB w Kielcach.

Po akcji w Kielcach zaprzestał działalności konspiracyjnej – pod zmienionym nazwiskiem, jako Antoni Wiśniewski, wyjechał na wybrzeże, a później do Ostródy. Był poszukiwany przez UB i w 1948 roku został aresztowany w Gdyni. Otrzymał cztery wyroki śmierci, w końcu dzięki interwencji byłych oficerów AL, którzy współdziałali z nim w 1944 roku, karę śmierci zamieniono na dożywocie. Siedział w więzieniach na Rakowieckiej, w Rawiczu i we Wronkach.

Wyszedł na wolność w 1956 roku, objęty amnestią. W dalszym ciągu prowadził jednak działalność niepodległościową, m.in. działając w NSZZ "Solidarność". W 1981 roku został wybrany na Przewodniczącego Niezależnego Związku Kombatantów przy NSZZ "Solidarność". Podczas stanu wojennego został internowany w Białołęce. Przez wiele lat był doradcą kardynała Stefana Wyszyńskiego.

"Szary" pod pomnikiem na Wykusie, 14 czerwca 1981 r.

W 1990 roku doprowadził do zjednoczenia ok. 30 organizacji kombatanckich w Światową Federację Polskich Kombatantów i został jej prezesem. W tym samym roku został także awansowany do stopnia pułkownika przez prezydenta RP na Uchodźstwie. Był także Głównym Komendantem Związku Strzeleckiego, nawiązującego do tradycji Drużyn Strzeleckich Józefa Piłsudskiego. W dowód uznania jego zasług 13 grudnia 2004 roku został awansowany do stopnia generała brygady Polskich Drużyn Strzeleckich.
W 2006 roku podczas obchodów Święta 3 Maja mianowany został generałem brygady przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Antoni Heda u Prezydenta RP Ryszarda Kaczor
owskiego w Londynie, 1990 r.


Był autorem dwóch książek: "Wspomnienie Szarego" i "Szary przeciw zdrajcom Polski". Za swoje zasługi wojenne został odznaczony wieloma odznaczeniami, w tym dwukrotnie krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. W latach 90. związał się z narodowym środowiskiem Tygodnika "Ojczyzna".

Okładka książki Antoniego Hedy, pt. Wspomnienia "Szarego", Warszawa 1991 r.

Mieczysław Cukrowski, pseudonim "Konar", trafił do oddziału "Szarego" w 1943 roku. Uczestniczył m.in. w ataku na więzienie w Końskich i w walkach pod Radoszycami. Jako podporucznik "Konar" brał udział w słynnej akcji w więzieniu w Kielcach, w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku.
– To był doskonały strateg. Dla odwrócenia uwagi upozorował atak na Szydłowiec. Gdy ubowcy tam pojechali, my ruszyliśmy na Kielce – wspomina pan Mieczysław. – Nikt z nas złego słowa o nim nie może powiedzieć. Wspaniały dowódca i człowiek. Mówię to jako jego żołnierz, płakać mi się teraz chce…

– To już jeden z ostatnich dowódców AK, piękna postać – opowiada Henryk Pawelec "Andrzej". Bliżej poznali się podczas marszu na odsiecz walczącej Warszawie w sierpniu 1944 roku. Po wojnie gościł "Szarego" w swoim domu na emigracji w Anglii, a w ostatnich latach w Kielcach.

Ryszard Peas "Pegaz" ze Skarżyska poznał osobiście Antoniego Hedę już po wojnie. Zapamiętał m.in. spotkanie w auli Technicznych Zakładów Naukowych, po tym jak "Szary" wyszedł z więzienia. – Była to wielka manifestacja poparcia dla niego – mówi.

– Był wspaniałym dowódcą. To nie są naciągane słowa. Rzadko się spotyka człowieka z taką charyzmą. Wiem, bo widziałem, jak był traktowany przez swoich podkomendnych, którzy założyli koło "Szaraków" AK – opowiada Andrzej Lange z Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku. I podkreśla zasługi "Szarego" z ostatnich lat. – W każdej imprezie patriotycznej uczestniczył. Zawsze się rozglądał, gdzie są młodzi ludzie, bo do nich głównie chciał mówić – wspomina Lange.

"Szary" przyjeżdżał m.in. na kolejne rocznice rozbicia więzienia kieleckiego. Ostatni raz był w 2006 roku.
"Założyliśmy ładunki pod bramę. Nie mieliśmy kluczy, musieliśmy rozwalać każde drzwi…" – opowiadał długo, choć był już bardzo schorowany.

Gen. bryg. "Szary"

Dr Mieczysław Ryba, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej i historyk: "Generał Heda był uosobieniem bohaterstwa, walki i oporu przeciwko komunizmowi, a także symbolem prześladowania. Postawa patriotyczna i działalność generała Hedy przysporzyły mu wielu wrogów ze strony ówczesnych władz. To sprawiło, że po wojnie musiał się ukrywać wraz rodziną".

Generał brygady Antoni Heda ps. "Szary".

Na wieczną wartę odszedł jeden z najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich niepodległościowego podziemia.
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI !!!

Więcej o gen. bryg. Antonim Hedzie "Szarym" czytaj:
Przemysław Jerzy Witek – PAN "SZARY" – ANTONI HEDA>
Grażyna Dziedzińska – KOMENDANT "SZARY">
AUTORYZOWANA RELACJA „SZAREGO" O POGROMIE W KIELCACH – NKWDOWSKA PROWOKACJA W KIELCACH – CZYLI TO, CO NAPRAWDĘ STAŁO SIĘ W KIELCACH>

Strona główna>

WYKŁAD o NSZ – 28 II 2008 r.

"Narodowe Siły Zborojne – żołnierze wyklęci" – wykład prof. Jana Żaryna, Lublin, 28 lutego 2008 r.

Organizacja Monarchistów Polskich Oddział w Lublinie zaprasza na wykład prof. Jana Żaryna, Dyrektora Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej, pt. "Narodowe Siły Zborojne – żołnierze wyklęci", poświęcony bohaterskiej walce antykomunistycznej formacji zbrojnej z czasów II wojny światowej. Wykład odbędzie się 28 lutego (czwartek) o godz. 18:00 w sali konferencyjnej Grand Hotel "Lublinianka", w Lublinie, przy ul. Krakowskie Przedmieście 56.

Mapa dojazdu do Grand Hotel "Lublinianka",
Lublin, ul. Krakowskie Przedmieście 56

Źródło: Organizacja Monarchistów Polskich Oddział Lublin
Strona główna>

57 rocznica śmierci mjr. "Łupaszki"

57 rocznica śmierci mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. "Łupaszka"


Mjr Zygmunt Szendzielarz ps. "Łupaszka"

8 lutego 2008 roku mija 57 lat od śmierci majora Zygmunta Szendzielarza ps. "Łupaszka".
Został aresztowany przez UB 26 czerwca 1948 r. w Zakopanem. Po ciężkim śledztwie, 2 listopada 1950 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na 18-krotną karę śmierci i zamordowany 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Rakowieckiej – strzałem w tył głowy. Wraz z nim zginęło trzech innych oficerów wileńskiej Armii Krajowej:


Ppłk Antoni Olechnowicz ps. "Pohorecki",


Ppor. Lucjan Minkiewicz ps. "Wiktor",


Kpt. Henryk Borowski ps. "Trzmiel".

10 grudnia 1993 r. wyrok został unieważniony przez Izbę Wojskową Sądu Najwyższego, która uznała, że mjr. "Łupaszka" walczył o niepodległy byt Państwa Polskiego.

GLORIA VICTIS !!!

23 marca 2006 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął specjalną uchwałę „W 55. rocznicę śmierci majora Zygmunta Szendzielarza »Łupaszki«, dowódcy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej”, w której czytamy: „Pięćdziesiąt pięć lat temu, 8 lutego 1951 roku, zamordowany został w komunistycznym więzieniu major Zygmunt Szendzielarz »Łupaszko«. Żołnierz do końca wierny Niepodległej Polsce, za swoją służbę dwukrotnie odznaczony orderem Virtuti Militari […]. Uniknął tragicznego losu większości żołnierzy wileńskiej AK, podstępnie rozbrojonych i uwięzionych przez Sowietów po operacji »Ostra Brama«. W 1944 roku przedostał się na teren Białostocczyzny i odtworzył tam oddziały 5. Wileńskiej Brygady AK, stając do walki z sowiecką okupacją […]. Stał się symbolem niezłomnej walki o Niepodległą Polskę, jaką toczyli »żołnierze wyklęci« – żołnierze antykomunistycznego ruchu oporu”. [czytaj cały tekst Uchwały – PDF]>

[…] Natychmiast po aresztowaniu "Łupaszko" został przewieziony do Warszawy i osadzony w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. Przebywał w nim 2,5 roku, do 8 II 1951 r. W dniu 23 X 1950 r. rozpoczął się proces b. członków Okręgu Wileńskiego AK, w którym oskarżonymi byli: ppłk Antoni Olechnowicz ps. "Pohorecki", kpt. Henryk Borowski ps. "Trzmiel", mjr Zygmunt Szendzielarz, ppor. Lucjan Minkiewicz ps. "Wiktor", Lidia Lwow ps. "Lala" i Wanda Minkiewicz ps. "Danka". Wszyscy, oprócz kobiet, dostali wyroki śmierci, które wydał, zmarły niedawno, kat wielu innych polskich bohaterów, płk Mieczysław Widaj.

Wykonanie wyroku na Zygmuncie Szendzielarzu ps. „Łupaszka” wyznaczono na 8 lutego 1951 roku. 57 lat temu około 19.30 wyprowadzono go z celi. Pod celą straceń zorientował się, że dziś nie będzie sam. Obok stali jego wierni towarzysze broni: kpt. Henryk Borowski "Trzmiel", jego podkomendny z IV i V Brygady Wileńskiej 32-letni podporucznik Lucjan Minkiewicz ps. "Wiktor" i jego dowódca, ostatni komendant Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej, który doprowadził do udanej akcji ewakuacyjnej okręgu na tereny Polski Centralnej 50-letni podpułkownik Antoni Olechnowicz ps. "Pohorecki". Pierwszy  poszedł kpt. Henryk Borowski ps. "Trzmiel" pełniący funkcje dowódcze w Ośrodku Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej. Następny był „Wiktor”. Była godzina 19.55. Skrzypnięcie drzwi, przytłumione odgłosy odczytywania sentencji wyroku i głuchy strzał.

Potem wzięli „Pohoreckiego”. Ostatnie spojrzenia. Była 20.05. Głuchy strzał. Teraz wzięli jego, była 20.15. Prokurator podpułkownik Jakub Lubowski (a jeszcze przed czterema laty Chaszesman) odczytał sentencję wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 grudnia 1950 roku i zarządził egzekucję. Kazali mu się pochylić do przodu. Gdy spojrzał w dół, zobaczył schodki, a u ich stopni ciała swoich współtowarzyszy. Aleksander Drej celował jak zawsze w potylicę…

„O godzinie 20 minut 15 w obecności Naczelnika Więzienia Grabickiego Alojzego i lekarza dr Kazimierza Jeziorskiego za pośrednictwem Dowódcy Plutonu Egzekucyjnego Aleksandra Dreja, po odczytaniu sentencji wyroku (…) powyższy wyrok względem Szendzielorza Zygmunta s. Karola i Eufrozyny z d. Osieckiej urodzonego 12 marca 1910 r. w m. Stryj woj. Stanisławów został wykonany przez rozstrzelanie” – czytamy w protokole wykonania wyroku. Po stwierdzeniu zgonu przez lekarza więziennego prokurator ogłosił, że wyrok został wykonany. Zakończono i podpisano protokół.

Zwłoki wywieziono nocą na cmentarz na Służewcu, gdzie zakopano wszystkich w jednym dole. Wrzucono majora Łupaszkę bez trumny i bez „Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie…”. Dół zasypano. Jeszcze tylko udeptano miejsce, posypano liśćmi, a może nawet tego nie zrobiono, bo może akurat padał śnieg.

W latach 60. i 70. czasami ktoś zapalał znicz na miejscu jego pochówku, dlatego że ludzie wiedzieli, iż tam UB zakopywał pomordowanych, najlepszych synów naszej Ojczyzny. Zazwyczaj wyglądało to tak: podchodził ktoś, zapalał znicz i szybkim krokiem oddalał się z tego miejsca. Miejsca, w którym nie było nic, znaku krzyża, nawet kopczyka… Miejsce spoczynku majora Szendzielarza nie jest znane do tej pory.

Wykonawca wyroku na Szendzielarzu i pozostałych Aleksander Drej zmarł kilka lat temu w Warszawie, pobierając do końca emeryturę dla szczególnie zasłużonych (podobnie jak M. Widaj), której nie odebrała mu III Rzeczpospolita. Jego rodzina zna miejsce jego pochówku…

Na temat mjr. "Łupaszki" i jego żołnierzy czytaj więcej:
Mjr Zygmunt Szendzielarz ps. "Łupaszko" – część 1>
Mjr Zygmunt Szendzielarz ps. "Łupaszko" – część 2>
Brygady "Łupaszki" i "Młota">< /a>

Strona główna>

POWSTAŃCY 1944-1956

POWSTAŃCY 1944-1956
Dodatek specjalny IPN
w Niezależnej Gazecie Polskiej

W najnowszym numerze [Nr 2 (24)/2008 – 1 luty 2008 r.] miesięcznika Niezależna Gazeta Polska ukazał się Dodatek Specjalny IPN pt. „POWSTAŃCY 1944-1956”.

W numerze można przeczytać:

– Wojciech J. Muszyński – „Komendant „Rój”, co komunie się nie kłaniał” (sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój”),
– Rafał Sierchuła – „Wielkopolski „Ogień” (Gabriel Fejcho ps. „Bury”, „Ogień”, d-ca oddziału specjalnego KWP),
– Andrzej Romaniuk – „Oddział partyzancki NSZ Antoniego Żubryda,
– Dariusz Węgrzyn – „Zgrupowanie Henryka Flamego „Bartka” (1945-1947)”.

„Ubowcy głosili, że to bandyci, a komunistyczna propaganda oskarżała ich o bratobójcze zbrodnie. Po 1989 r. pisano o nich niechętnie, a obecnie pseudonaukowi rewizjoniści historii nazywają ich antysemitami. Ich winą było tylko to, że nie chcieli żyć w kłamstwie, nosić czerwonych krawatów ani pisać poematów na cześć Stalina. Mieli za to ryngrafy z Matką Boską na piersiach i orły w koronie na czapkach – byli Prawdziwymi Polakami. Bardzo trudno dziś bohaterom ostatniego zbrojnego zrywu niepodległościowego doczekać się prawdy i sprawiedliwej oceny tego, czego dokonali. Tę zmowę postanowił przerwać Instytut Pamięci Narodowej, którego nakładem został ostatnio opublikowany „Atlas Polskiego Podziemia Niepodległościowego 1944-1956”.
Monumentalne wydawnictwo liczące ponad 500 stron zawiera dziesiątki map, setki zdjęć i obfite kalendarium wydarzeń. Wypełnia ono bolesną wyrwę w naszej najnowszej historii i stanowi hołd dla ostatnich żołnierzy wolnej Polski. Przedstawiamy dziś historie kilku bohaterów tego albumu.”

[ze wstępu]

Strona główna>

"Żołnierze Wyklęci" w TVP HISTORIA

Dzisiaj (środa 23 stycznia 2008) w TVP HISTORIA, o godz. 20:00 zostanie wyemitowany program z cyklu KONFLIKTY, BITWY, WOJNY pt. "Żołnierze Wyklęci". Ma to być (w założeniu) program cykliczny, prowadzony przez Prezesa Fundacji "Pamiętamy", Pana Grzegorza Wąsowskiego, a w roli ekspertów wystąpią historycy: Kazimierz Krajewski i Tomasz Łabuszewski, co z góry gwarantuje najwyższy poziom merytoryczny w podejściu do prezentowanego tematu.

POWTÓRKA PROGRAMU:
Czwartek, 24 stycznia 2008, godz. 22:30

Strona główna>

Spór o pochówek

Czy stalinowski sędzia będzie miał uroczysty pogrzeb ?!

Spór o pochówek. Mieczysław Widaj skazał na śmierć w latach 1945 – 1953 ponad 100 żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Płk. Mieczysław Widaj

Stalinowski sędzia zmarł w piątek w Warszawie. Miał 95 lat. Jego żona chciała go pochować na cmentarzu parafialnym kościoła Świętej Katarzyny w Warszawie. Jednak planowany na dzisiaj pogrzeb nie doszedł do skutku.
Dostałem telefon z kurii, żeby wstrzymać się z pogrzebem – wyjaśnia ksiądz Józef Maj, proboszcz parafii. – Widocznie pojawiły się poważne przeciwwskazania – dodaje. W tej sprawie u arcybiskupa warszawskiego Kazimierza Nycza interweniował wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski.

Są chyba jeszcze cmentarze komunalne w Warszawie, gdzie taki zbrodniarz może zostać pochowany – oburza się Romaszewski, tłumacząc, dlaczego podjął się interwencji. Co dalej z pogrzebem stalinowskiego sędziego?
Żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Wkrótce wszystko powinno się wyjaśnić – mówi ks. Jarosław Mrówczyński, rzecznik warszawskiej kurii.

Kontrowersje wzbudza nie tylko zamiar pochowania Widaja na katolickim cmentarzu. – Przygotowaniami do pogrzebu zajmuje się związek skupiający byłych żołnierzy – mówi ks. Maj. – Jeszcze tego brakowało, żeby człowiek, który ma tyle krwi na rękach, był chowany z honorami wojskowymi – mówi Romaszewski. Dlatego zamierza interweniować w tej sprawie u ministra obrony narodowej Bogdana Klicha.

W czasach stalinowskich Mieczysław Widaj wydał ponad 100 wyroków śmierci. Orzekał w najgłośniejszych sprawach tamtego okresu. Skazał legendarnego dowódcę podziemia Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” i jego podkomendnych na wielokrotną karę śmierci. Podobny wyrok wydał w sprawie asa polskiego lotnictwa Stanisława Skalskiego, któremu później zmieniono ją na dożywocie. Przewodniczył składowi sędziowskiemu, który skazał biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka w sfingowanym procesie na 12 lat więzienia. Wielokrotnie orzekał w tak zwanych procesach kiblowych, które odbywały się na miejscu w więzieniu i polegały na błyskawicznym skazywaniu oskarżonych. W lutym 1951 r. Widaj zatrzymał w więzieniu gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, o co wnioskowała prokurator Helena Wolińska.

Za wszystkie te wyroki nie spotkała go żadna kara. IPN kilkakrotnie usiłował postawić go przed sądem, ale za każdym razem śledztwo zostawało zawieszane ze względu na zły stan zdrowia Widaja.

Jako były pułkownik Ludowego Wojska Polskiego oraz sędzia pobierał bardzo wysoką emeryturę w wysokości ponad 9 tysięcy złotych miesięcznie. – Taka to jest u nas sprawiedliwość, że kat dostaje takie pieniądze, a wiele z jego ofiar żyje za 1000 złotych – podsumowuje Romaszewski.

Mieczysław Widaj – sędzia, płk (1955), ur. 12 września 1912 w Mościskach, woj. lwowskie. Syn Jana i Anieli z d. Żywczyn. Magister praw Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie 1934 roku. Absolwent Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim z 1935 roku. W styczniu 1938 r. awansowany do stopnia ppor. rezerwy. Od 1936 r. do 1939 r. aplikant w Sądzie Grodzkim w Mościskach (1936-1937) i Sądzie Okręgowym w Przemyślu (1937-1939).

W kampanii wrześniowej 1939 r. dowódca plutonu artylerii 60. dywizjonu artylerii ciężkiej, walczącego do 13 września w rejonie Jarosławia i Łańcuta. Do października 1941 r. przebywał bez pracy i w ukryciu w Mościskach. W latach 1941-1944 pracował w kancelariach adwokackich Lwa Kulczyckiego i Stanisława Nowotyńskiego w Mościskach. Oficer łączności Obwodu AK Mościska pod ps. "Pawłowski". Z dniem 11 XI 1943 r. w AK awansowany do stopnia porucznika. We wrześniu 1944 r. zgłosił się do Oddziałów Leśnych "Warta". Do lutego 1945 r. był adiutantem d-cy baonu "A" Oddziałów Leśnych "Warta" dowodzonego przez por. "Mazurkiewicza" Ludwika Kurtycza. Przedstawiony do awansu do stopnia kapitana.

W okresie sierpień 1944 – luty 1945 r. zatrudniony był na stanowisku aplikanta sądowego w Przemyślu. W dniu 15 III 1945 r. zmobilizowany do LWP; sędzia Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie, sędzia Wojskowego Sądu Okręgowego Nr I w Warszawie (październik 1945 – kwiecień 1946), sędzia WSO w Łodzi (kwiecień-listopad 1946), sędzia WSG w Łodzi (grudzień 1946 – grudzień 1947), sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Łodzi (grudzień 1947 – czerwiec 1949), zastępca szefa WSR w Warszawie (lipiec 1949 – kwiecień 1952), szef WSR w Warszawie (kwiecień 1952 – lipiec 1954) i zastępca prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego (sierpień 1954 – grudzień 1956). Jako sędzia wojskowy wydał ponad 100 wyroków śmierci na żołnierzy i działaczy powojennego podziemia niepodległościowego, polskich patriotów, m.in.:
7 kwietnia 1950 skazał asa polskiego lotnictwa Stanisława Skalskiego na karę śmierci w więzieniu mokotowskim w tzw. procesie kiblowym,
3 lipca 1950 skazał na 5-krotną karę śmierci por. Stefana Bronarskiego "Romana",
2 listopada 1950 skazał legendarnego dowódcę podziemia Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" i jego podkomendnych na wielokrotną karę śmierci.
W lutym 1951 na wniosek Heleny Wolińskiej zatrzymał w więzieniu Augusta Emila Fieldorfa "Nila".
W dniach 14-21 września 1953 przewodniczył składowi sędziowskiemu WSR w Warszawie, który skazał biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka w sfingowanym procesie pokazowym tzw. procesie biskupa Kaczmarka.
16 listopada 1953 skazał na karę dożywotniego więzienia podpułkownika Jana Mazurkiewicza "Radosława".

Członek PPR/PZPR od 1948 roku. 18 XII 1956 r. przeniesiony do rezerwy. Po zakończeniu służby radca prawny Centralnego Laboratorium Chemicznego w Warszawie (1958-1964), Centralnego Zarządu Konsumów (od 1958 r.), a następnie Komendy Garnizonu m. st. Warszawy (od 1964 r.).

Źródło: Rzeczpospolita
Strona główna>