Powiesili Bohatera !
Całe dorosłe życie poświęcił Polsce. Żołnierz I Brygady Legionów, walczył z bolszewikami w 1920 i Niemcami w 1939 r., dowódca Kedywu i zastępca Komendanta Głównego AK. Był uosobieniem patriotyzmu, godności i wiary w suwerenną, wolną Ojczyznę, jednak 60 lat temu mordercy w togach orzekli, że „skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje”. Barbarzyńcy spod znaku sierpa i młota uznali, że ten polski oficer nie zasługuje nawet na rozstrzelanie. 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie gen. August Emil Fieldorf "Nil" został powieszony.
Ppłk August Emil Fieldorf, zdjęcie z 1935 r.
W trakcie śledztwa Jerzy Mering, obrońca „Nila” z urzędu, miał powiedzieć do żony generała – Janiny Fieldorf: „Pani mąż to człowiek ze stali, nie okazuje ani skruchy, ani żalu. Szkoda, że nie jest po naszej stronie”. Tę postawę zachował do ostatnich chwil swego życia. Prokurator Witold Gatner, który nadzorował egzekucję Fieldorfa, tak wspominał po latach: „[…] Skazany patrzył mi cały czas w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał. Po odczytaniu dokumentów zapytałem skazanego, czy ma jakieś życzenie. Na to odpowiedział: «Proszę powiadomić rodzinę». Oświadczyłem, że rodzina będzie powiadomiona. Zapytałem ponownie, czy jeszcze ma jakieś życzenia. Odpowiedział, że nie. Wówczas powiedziałem: «Zarządzam wykonanie wyroku». Kat i jeden ze strażników zbliżyli się […]. Postawę skazanego określiłbym jako godną. Sprawiał wrażenie bardzo twardego człowieka. Można było wprost podziwiać opanowanie w obliczu tak dramatycznego wydarzenia”. Generał „Nil” odszedł tak, jak żył…
August Emil Fieldorf urodził się 20 marca 1895 r. w Krakowie, gdzie ukończył szkołę męską im. św. Mikołaja, a następnie I Męskie Seminarium. Wzorem wielu młodych ludzi z jego pokolenia, bardzo wcześnie włączył się w działalność patriotyczną, wstępując w 1910 r. do Towarzystwa „Strzelec”, w ramach którego ukończył szkołę podoficerską. Od 6 sierpnia 1914 r., jako ochotnik służył w Legionach Polskich, walcząc na froncie rosyjskim. Po odmowie w lipcu 1917 r. złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec przez żołnierzy Legionów, został wcielony do Cesarskiej i Królewskiej Armii, po czym przeniesiony na front włoski, skąd zdezerterował i w sierpniu 1918 r. zgłosił się do Polskiej Organizacji Wojskowej w rodzinnym Krakowie.
Po odzyskaniu niepodległości znalazł się w szeregach Wojska Polskiego. W 1919 r. ożenił się z Janiną Kobylińską, z którą miał dwie córki – Krystynę i Marię. W latach 1919-1920 brał udział w kampanii wileńskiej, a następnie – dowodząc kompanią – w wojnie polsko-bolszewickiej. Po zakończeniu działań wojennych pozostał w służbie czynnej. 1 stycznia 1928 r. został awansowany do stopnia majora i objął stanowisko dowódcy batalionu w 1. Pułku Piechoty Legionów. W stopniu podpułkownika, od 1935 r. dowodził samodzielnym Batalionem KOP „Troki” w Pułku KOP „Wilno”, a od marca 1938 r. 51. Pułkiem Strzelców Kresowych im. Giuseppe Garibaldiego w Brzeżanach, z którym w kampanii wrześniowej 1939 r. przeszedł cały szlak bojowy w ramach 12. Dywizji Piechoty. Po jej rozbiciu 9 września w bitwie pod Iłżą, przedostał się do rodzinnego Krakowa, skąd w październiku 1939 r. próbował dotrzeć do Francji, jednak został zatrzymany na granicy słowackiej i internowany. Po kilku tygodniach zbiegł z obozu i przez Węgry dotarł do tworzącej się we Francji armii polskiej.
Tam ukończył kursy sztabowe i 3 maja 1940 r. został awansowany do stopnia pułkownika. Po kapitulacji Francji ewakuował się do Wielkiej Brytanii i w lipcu 1940 r., jako pierwszy emisariusz Naczelnego Wodza i rządu RP od czasu wybuchu wojny na Zachodzie, został wysłany do kraju. 6 września 1940 r. dotarł do Warszawy, gdzie w ZWZ pełnił funkcję oficera do zleceń Komendanta Głównego, a następnie inspektora obszaru krakowsko-śląskiego ZWZ. Od lutego do sierpnia 1942 r. był komendantem obszaru II Białystok AK. W sierpniu 1942 r. został mianowany dowódcą Kedywu KG AK, którym dowodził do marca 1944 r., używając pseudonimu „Nil”. Wydał m.in. rozkaz likwidacji szefa SS i policji dystryktu warszawskiego gen. Franza Kutschery.
Gen. August Emil Fieldorf "Nil", zdjęcie powojenne.
W kwietniu 1944 r. „Nil” otrzymał zadanie stworzenia poza strukturami AK tajnej organizacji „Niepodległość” (krypt. „NIE”), która miała być przygotowana do działań na wypadek okupacji ziem polskich przez Sowietów. 28 września 1944 r. został awansowany na generała brygady i odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari. Po Powstaniu Warszawskim pełniący funkcję Komendanta Głównego AK gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” wyznaczył go na swojego zastępcę.
7 marca 1945 r., pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki, został aresztowany w Milanówku przez NKWD i nierozpoznany wywieziony do obozu na Uralu. Do Polski powrócił w październiku 1947 r. i pod fałszywym nazwiskiem osiadł na stałe w Łodzi, nie podejmując na nowo pracy konspiracyjnej. W odpowiedzi na ogłoszoną w 1947 r. amnestię, ujawnił się w lutym 1948 r. w łódzkiej RKU. 9 listopada 1950 r. gen. Fieldorf został zatrzymany w Łodzi przez funkcjonariuszy MBP, po czym przewieziono go do Warszawy i osadzono w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej, oskarżając o wydawanie rozkazów likwidowania przez AK partyzantów sowieckich. Oficer śledczy MBP ppor. Kazimierz Górski, który sporządzał akt oskarżenia, mimowolnie wystawił generałowi piękną opinię, pisząc w uzasadnieniu: „Wrogość swą do ruchu lewicowego i Związku Radzieckiego Fieldorf August wykazał już w latach 1920, podczas których, będąc w stopniu porucznika jako dowódca kompanii 1. Pułku Legionów Polskich, brał czynny udział w marszu Piłsudskiego na ZSRR i za szczególne wyróżnienie się w walkach został czterokrotnie wyróżniony Krzyżem Walecznych oraz awansował do stopnia kapitana”. Pomimo tortur gen. Fieldorf odmówił współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa.
Gen. August Emil Fieldorf "Nil". Fotografia więzienna z 1950 r.
Po sfingowanym procesie, na którym przedstawiono wymuszone w śledztwie zeznania jego podkomendnych, generał Fieldorf został 16 kwietnia 1952 r. skazany przez sędzię Marię Górowską (właśc. Maria Sand) na karę śmierci przez powieszenie. Sąd Wojewódzki, wyrażając opinię w sprawie jego ułaskawienia, uznał za niezbędne „całkowite wyeliminowanie oskarżonego ze społeczeństwa” i stwierdził, że „Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje. Skazany wykazał wielkie natężenie woli przestępczej”. 20 października 1952 r. Sąd Najwyższy zatwierdził wyrok. Prośba rodziny o ułaskawienie została odrzucona, Bierut także nie skorzystał z prawa łaski i 3 lutego 1953 r. wyrok podpisał. 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w War
szawie gen. August Emil Fieldorf został powieszony, a jego ciało pogrzebano w nieznanym miejscu, najprawdopodobniej na tzw. „łączce” na Powązkach.
Protokół wykonania kary śmierci na generale Auguście Emilu Fieldorfie "Nilu".
Śledztwo w sprawie mordu sądowego na gen. Fieldorfie zostało wszczęte w 1992 r. przez Główną Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, jednak żadna z osób odpowiedzialnych za zamordowanie gen. Fieldorfa nie poniosła kary.
27 lipca 2006 r., przy okazji obchodów 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, śp. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył gen. Fieldorfa pośmiertnie – za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej – Orderem Orła Białego.
GLORIA VICTIS !
Strona główna>
66. rocznica śmierci mjr. "Ognia"
Zbigniew Herbert

Major Józef Kuraś "Ogień"
66 lat temu, 21 lutego 1947 r., w wyniku zdrady Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanii Kruk, w Ostrowsku na Podhalu został otoczony przez obławę UB-KBW mjr Józef Kuraś "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica".
Nie widząc szansy wyrwania się z okrążenia, ostatnią kulę przeznaczył
dla siebie. W wyniku postrzału zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku.
W lecie 1946 r. jego rozkazom podlegało kilkanaście oddziałów, skupiających w sumie ok. 600 partyzantów, zaś liczba współpracowników przekraczała 2 tysiące ludzi. Oddziały podporządkowane „Ogniowi” niepodzielnie panowały na terenie Podhala i powiatu tatrzańskiego, zbrojnie przeciwstawiając się nowej okupacji.
Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor
Tekst ulotki mjr. Józefa Kurasia "Ognia" z 1945 r.
[…] Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku «Tak mi dopomóż Bóg». Zdrajcą nie byłem i nie będę. […] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy.
Fragment listu mjr. "Ognia" do UB

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (przyjmuje meldunek). Lato 1946 r.
Komuniści przez kilkadziesiąt lat kreowali opinie o „Ogniu”. Zafałszowana propaganda miała zastąpić fakty skrywane w archiwach. W tysiącach egzemplarzy wielokrotnie wznawiano preparowane przez komunistycznego literata Władysława Machejka rzekome „dzienniki” „Ognia”. Do dziś wielu uważa je za autentyczny „dokument”…
Najgroźniejsze było to, że banda «Ognia» miała oparcie w tamtejszym społeczeństwie.I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Nowym Targu Jan Półchłopek
Miejscowa ludność miała uzasadnioną wątpliwość czy władza ludowa w ogóle istnieje, wszak na tym terenie faktycznie nie liczyła się, nie była odczuwalna, na każdym kroku dawało o sobie znać […] reakcyjne podziemie. Górale nie wywiązywali się z obowiązków wobec Państwa […], np. do odbycia służby wojskowej zgłosiło się zaledwie 5 proc. poborowych.Eugeniusz Wojnar – instruktor propagandy PPR w Nowym Targu

Grupa sztabowa zgrupowania „Ognia” nad Przełączą Borek w Gorcach latem 1946 r. „Ogień” z żoną stoi po lewej stronie. 
Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (zaznaczony „×”). Gorce, lato 1946 r.
Józef Kuraś „Ogień” wśród podkomendnych (w środku grupy w białej koszuli), pierwszy z lewej Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek "Ognia", osaczony wraz nim poległ 21 II 1947 r.), drugi z prawej Jan Kolasa „Powicher”.
Major został zdradzony przez Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanię Kruk.
Wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami. To dzięki
m.in. Stefanii Krukowej – łączniczce i matce złapanego i maltretowanego
przez bezpiekę jednego z „ogniowców” – Urzędowi Bezpieczeństwa udało się
zasadzić na mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w 1947 r. w Ostrowsku.
Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r.
Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych,
wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do
Ostrowska.
Dom w Ostrowsku, w którym 21 lutego 1947 r. osaczono Józefa Kurasia „Ognia”.
Atak
na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok.
godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie
trzech dróg. W trakcie strzelaniny Jan Kolasa „Powicher” wraz z
rannym Stanisławem Ludzią „Harnaś”
zdołali się przebić i uciec. Zginęli Stanisław Sral „Zimny”,
Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek „Ognia”). Franciszkowi Dróżdżowi
„Szpakowi” udało się ukryć.
Stanisław Ludzia ps. "Harnaś", dowódca postogniowego oddziału "Wiarusy",
walczącego na Podhalu do końca lat 40-tych. W wyniku prowokacji ujęty
przez UB i zamordowany 12 stycznia 1950 roku. Zdjęcie z aresztu WUBP w
Krakowie, wykonane w drugiej połowie 1949 r.
Partyzanci
najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała
Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z Ireną Olszewską ps.
„Hanka” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk –
Pachowej. Tam otoczony, został wezwany do poddania się. Odmówił,
polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku
„Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował
jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został
pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili
nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni
wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka
cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW
udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala,
który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.
Ostrowsko, 21 lutego 1947 r. Ubecka
fotografia rannego mjr. Józefa Kurasia „Ognia”. Po śmierci jego ciało zostało pogrzebane przez komunistów w nieznanym miejscu. W sprawie ukrycia zwłok „Ognia” ówczesny kierownik Sekcji ds. Walki z Bandytyzmem PUBP w Nowym Targu, Kazimierz Jaworski, wyraził się jasno: „Nie chcieliśmy pochować go na ziemi nowotarskiej, aby jego grób nie stał się miejscem manifestacji, składania kwiatów itp.”.
uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień”
zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało
zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według
niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi
Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.
sierpnia 2006 r. przez ŚP. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pomnik w
hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom jest niewielkim, symbolicznym
zadośćuczynieniem za ogrom kłamstw, krzywd i zbrodni, których
doświadczyli Ci ludzie z rąk komunistycznych oprawców.

Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło
miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem, choć wiele
wskazuje na to, że po śmierci legendarnego partyzanta jego szczątki
spoczęły na Rakowicach w Krakowie, w kwaterach gdzie grzebano
partyzantów, którzy zginęli z rąk komunistycznego aparatu
bezpieczeństwa. W walce z komunistami zginęło lub zostało zamordowanych ponad
dziewięćdziesięciu podkomendnych "Ognia". Grobów zdecydowanej większości
z Nich także do dzisiaj nie udało się odnaleźć. Być może w przyszłości dane będzie Majorowi i jego żołnierzom spocząć w poświęconej ziemi…
Pomnik w kształcie brzozowego krzyża nakrytego partyzancką czapką upamiętnia żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Ludowej Straży Bezpieczeństwa, Zgrupowania "Błyskawica" Józefa Kurasia "Ognia" oraz partyzantów postogniowego oddziału "Wiarusy".

GLORIA VICTIS !!!
Więcej na temat mjr. Józefa Kurasia "Ognia", Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i oddziału "Wiarusy" czytaj:
- Grzegorz Wąsowski, OD PUŁKOWNIKA UB DO JACKA KURONIA, CZYLI JAK NA PRZESTRZENI LAT HAŃBIONO IMIĘ PEWNEGO DZIELNEGO GÓRALA. ROZWAŻANIA O PAMIĘCI>
- Grzegorz Wąsowski, KRÓTKA REFLEKSJA NA TEMAT KONTROWERSJI WOKÓŁ POSTACI JÓZEFA KURASIA "OGNIA", ODPOWIEDNIEJ PERSPEKTYWY I PATRIOTYZMU PEJZAŻU>
- W Gorcach pod Turbaczem stanął pomnik Żołnierzy Wyklętych>
- Roman Szuszkiewicz, Ostatni bój „Ognia” – Pamięci mjr Józefa Kurasia w 66. rocznicę śmierci>
- Mjr Józef Kuraś „Ogień” i Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica”>
- Oni wydali "Ognia" – po konferencji IPN i PTH…>
- Gdzie pochowano „Ognia”? – cykl artykułów Grażyny Starzak>
- Wokół legendy „Ognia”. Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945 – 1956>
- Dawid Golik, Po "Ogniu" był "Mściciel"… oddział partyzancki "Wiarusy" i jego rozbicie>
- Jak likwidowano „Wiarusów”>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (37): Dawid Golik, Z wiarą w zwycięstwo… Oddział partyzancki „Wiarusy” 1947–1949>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (34): Dawid Golik, Obszar opanowany przez "leśnych". Działania partyzanckie oraz represje aparatu bezpieczeństwa na terenie Ochotnicy w latach 1945–1956>
- Maciej Korkuć, Horror podmalowany>
- Partyzant nie nadstawia policzka – z dr. Maciejem Korkuciem (IPN) rozmawiają Wojciech Bonowicz i Michał Kuźmiński>
- Fundacja "Pamiętamy" – pomnik mjr. "Ognia" i jego żołnierzy w Zakopanem [zdjęcia i artykuły]>
- Maciej Korkuć, Za Wolność i Niepodległość. Zgrupowanie partyzanckie Józefa Kurasia „Ognia” w latach 1945-1947 [publikacja Fundacji "Pamiętamy" w PDF]>
- Maciej Korkuć, Zgrupowanie "Ognia", [w:] "Biuletyn IPN", nr 1-2/2010 (PDF – 543 KB)>
- Niepodległość pod wierc
hami. Z Maciejem Korkuciem i Wojciechem Szatkowskim rozmawia Dawid Golik (PDF – 540 KB)> - WARTO PRZECZYTAĆ… (24) – Maciej Korkuć, "Zostańcie wierni tylko Polsce…" Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944-1947)>
Zainteresowanych
historią mjr. "Ognia" i jego Zgrupowania odsyłam do "Biuletynu IPN" nr 1-2/2010 [pobierz PDF>], poświęconemu w całości Podhalu. Oprócz
wielu ciekawych artykułów na ten temat, „Biuletyn IPN” zawiera również
bezpłatny dodatek – płytę DVD z programem „Siła bezsilnych – »Ogień«” i filmem dokumentalnym „My, Ogniowe dzieci”.
W
podwójnym numerze „Biuletynu IPN” przedstawiono najnowsze dzieje
Podhala – od dwudziestolecia międzywojennego aż po czasy „Solidarności” i
stanu wojennego. W numerze zarysowano plany niemieckiego okupanta wobec
regionu, kolaborację i mocną odpowiedź struktur Polskiego Państwa
Podziemnego. Na szczególną uwagę zasługują teksty o oporze wobec
wszelkich prób komunizowania Podhala. Stron 208, cena 8 zł.
Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w… (1)



Zobacz plan obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie [PDF]

[kliknij w plakat aby powiększyć]
ZOBACZ SZCZEGÓŁY OBCHODÓW NA
youtube.com>
WARSZAWA i okolice
[kliknij w plakat aby powiększyć]
ZOBACZ PROGRAM SPOŁECZNYCH OBCHODÓW
NARODOWEGO DNIA PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
w 2013 ROKU [PDF]

[kliknij w plakat aby powiększyć]
ZOBACZ PROGRAM MARATONU FILMOWEGO [PDF]

[kliknij w plakat aby powiększyć]
[kliknij w plakat aby powiększyć]
Kolejne ofiary komunistów zidentyfikowane !
Tadeusz Pelak, Bolesław Budelewski, Stanisław Abramowski i Stanisław Kasznica to kolejne nazwiska ofiar komunistycznego terroru zidentyfikowane w wyniku prac ekshumacyjnych prowadzonych od lata 2012 roku na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Wyniki ekshumacji ogłosił w środę 20 lutego prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Łukasz Kamiński.
Projekt naukowo-badawczy „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956" realizowany jest przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwo Sprawiedliwości przy współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa.

Tadeusz Pelak (1922-1949), ps. „Junak”, porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W konspiracji ZWZ/AK od 1941 r. W okresie okupacji niemieckiej służył w oddziale dyspozycyjnym Kedywu pod dowództwem: cichociemnych ppor. Jana Poznańskiego „Ewy”, ppor. Stanisława Jagielskiego „Sipaka”, ppor. Czesława Piaseckiego „Agawy” i mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. W lipcu 1944 r., zgodnie z rozkazem mjr „Zapory” zaniechał konspiracyjnej działalności po wkroczeniu wojsk sowieckich na teren Lubelszczyzny. Prowadził restaurację w Halinówce, w której znajdował się punkt kontaktowy wszystkich pododdziałów zgrupowania. Niespełna rok później w maju 1945 r. wraz z grupą Tadeusza Orłowskiego „Szatana” wziął udział w akcji na posterunek MO w Nałęczowie. Wkrótce dołączył do odtworzonego zgrupowania mjr Dekutowskiego. Jesienią 1945 r. i w lutym 1947 r. skorzystał z amnestii ogłoszonych przez komunistyczną władzę. Latem 1947 r. mjr „Zapora” kwaterował w domu jego rodziców. W tym czasie został wyznaczony do pierwszej grupy, która miała opuścić Polskę, wraz z mjr. „Zaporą”, kpt. Stanisławem Łukasikiem „Rysiem”, por. Romanem Grońskim „Żbikiem”, por. Arkadiuszem Wasilewskim „Białym”, ppor. Edmundem Tudrujem „Mundkiem” i ppor. Jerzym Miatkowskim „Zawadą”. Wszyscy zostali zatrzymani 16 września 1947 r. przez funkcjonariuszy UB w Nysie. Przez ponad rok przechodził brutalne śledztwo połączone z torturami. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie razem z mjr. H. Dekutowskim „Zaporą”, kpt. S. Łukasikiem „Rysiem”, por. R. Grońskim „Żbikiem”, por. A. Wasilewskim „Białym”, ppor. E. Tudrujem „Mundkiem” i ppor. J. Miatkowskim „Zawadą”.

Bolesław Budelewski (1910-1948), pseudonim „Pług”, żołnierz Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W okresie okupacji niemieckiej żołnierz Obwodu AK Ostrołęka. Od stycznia 1946 r. w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym, dowódca kompanii terenowej NZW w gminie Troszyn, podlegającej Komendzie Powiatu „Orawa” (Ostrołęka). 24 lipca 1947 r. ujęty przez funkcjonariuszy UB pod zarzutem działalności w strukturach NZW. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 5 maja 1948 r. skazany na karę śmierci. Zamordowany 15 lipca 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Stanisław Abramowski (1922-1948), pseudonimy „Bury” i „Partyzancik”, żołnierz Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” oraz Narodowych Sił Zbrojnych (Narodowego Zjednoczenia Wojskowego), żołnierz oddziałów partyzanckich „Mściciela” (WiN) oraz „Orła” (NSZ-NZW). W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem Obwodu AK Mińsk Mazowiecki. Po zakończeniu II wojny światowej został wcielony do 15 p.p. „ludowego” Wojska Polskiego, skąd zdezerterował w 1945 r. W połowie 1946 r. wstąpił do Zrzeszenia WiN. Walczył w oddziale Janusza Kotowskiego „Mściciela” (OP „Pogoń”), działającym w powiatach Siedlce, Węgrów i Mińsk Mazowiecki. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych z zakresu samoobrony przed komunistycznym aparatem represji. 31 marca 1947 r. ujawnił się przed komisją amnestyjną. Od czerwca 1947 r. wznowił działalność konspiracyjną. 26 kwietnia 1948 r. został ujęty przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie orzekającego na sesji wyjazdowej w Kałuszynie 21 lipca 1948 r. skazany na karę śmierci. Zamordowany 30 lipca 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Stanisław Kasznica (1908-1948), pseudonimy „Maszkowski”, „Przepona”, „Wąsal”, „Wąsowski”, „Stanisław”, „Stanisław Piotrowski”, porucznik Wojska Polskiego, podpułkownik i komendant Narodowych Sił Zbrojnych, kawaler orderu Virtuti Militari V klasy i Krzyża Walecznych (dwukrotnie). Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Poznańskim. Działacz „Bratniej Pomocy”. Od 1934 r. działacz Obozu Narodowo-Radykalnego, członek Organizacji Polskiej – tajnej struktury kierowniczej ONR. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 roku. Konspiracyjną działalność niepodległościową rozpoczął w szeregach Grupy „Szańca” wywodzącej się z przedwojennego ONR – „ABC”. Członek powołanego na przełomie 1939-1940 roku Komisariatu Cywilnego, kadrowej organizacji obozu narodowego, której celem było przygotowanie administracji na wyzwolonych spod okupacji terenach Polski. Po utworzeniu NSZ pełnił funkcję szefa Administracji Ogólnej w strukturach Służby Cywilnej Narodu. Od jesieni 1943 r. członek Tymczasowej Narodowej Rady Politycznej. Uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Od września 1944 r. do stycznia 1945 r. komendant Okręgu NSZ Częstochowa, następnie od stycznia do sierpnia 1945 r., komendant Inspektoratu „Zachód” NSZ-OP. Od czerwca 1945 r. szef wywiadu OP, a od sierpnia 1945 r. p.o. komendanta głównego NSZ-OP. Na przełomie 1945 i 1946 r. wraz z grupą kadry NSZ-OP wszedł do NZW. 15 lutego 1947 r. aresztowany w Zakopanem przez funkcjonariuszy Departamentu III MBP. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 2 marca 1948 r. skazany na karę śmierci. Zamordowany 12 maja 1948 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie od lipca zeszłego roku prowadzone są ekshumacje ofiar terroru komunistycznego. Podczas prac wykopaliskowych wydobyto łącznie szczątki 117 osób. Na terenie kwatery na tzw. Łączce w latach 1948-1956 pochowano kilkaset osób zamordowanych przez UB. Wśród poszukiwanych są bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego, powstańcy warszawscy i żołnierze powojennego podziemia niepodległościowego.
Kolejny etap ekshumacji na Powązkach rozpocznie się w kwietniu 2013 r. Na wrzesień planowane są też prace ekshumacyjne na warszawskim Służewie. Identyfikacja ofiar terroru komunistycznego jest możliwa dzięki badaniom DNA. Prace te prowadzone są w ramach Polskiej Bazy Genety
cznej Ofiar Totalitaryzmów, powstałej w efekcie umowy między IPN, a Pomorskim Uniwersytetem Medycznym, zawartej we wrześniu 2012 roku.
Edmund Bukowski, Stanisław Łukasik i Eugeniusz Smoliński – to trzy zidentyfikowane wcześniej w ten sposób ofiary terroru komunistycznego. Ich nazwiska ogłosił prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński w grudniu ubiegłego roku.
Porucznik Armii Krajowej okręgu wileńskiego Edmund Bukowski był oficerem łączności straconym 13 kwietnia 1950 r. w więzieniu mokotowskim. Kapitan Stanisław Łukasik, żołnierz AK oraz Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, był jednym z grupy zamordowanych 7 marca 1949 r. Chemik, specjalista od materiałów wybuchowych Eugeniusz Smoliński służył w referacie materiałów wybuchowych w Komendzie Głównej AK. Jego egzekucję przeprowadzono podczas sfingowanego pokazowego procesu 9 kwietnia 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
66. rocznica śmierci mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca"
Zbigniew Herbert
W
dniu dzisiejszym, 19 lutego 2013 roku, przypada 66. rocznica
zamordowania przez komunistycznych oprawców dwóch wybitnych oficerów
podziemia antykomunistycznego w Polsce: majora Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" i kapitana Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca”.
_
lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w
dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. "Zagończyka" (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. "Warszyca"
(w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i
powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej
bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze
postacie antykomunistycznego oporu przeciwko sowietyzacji Polski.

Protokół wykonania wyroku śmierci na mjr. Franciszku Jaskulskim "Zagończyku"

GLORIA VICTIS !
Więcej na temat mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca" czytaj:
- Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski "Zagon", "Zagończyk" (1913 – 1947)>
- Ppor. Tadeusz Zieliński "Igła">
- Grzegorz Wąsowski, O nieznanym pośredniku wolności i zwycięskiej walce z sowietami 15 czerwca 1946 roku pod Zwoleniem>
- Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" i Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP)>
- III Komenda Konspiracyjnego Wojska Polskiego kpt. Jana Małolepszego "Murata">
- Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" (30 III 1910 – 19 II 1947)>
- Kpt. "Warszyc" – Generałem Brygady !>
- Tragiczna rocznica… >
- 61 rocznica śmierci mjr. „Zagończyka” i kpt. "Warszyca”>
- Mjr "Zagończyk" i Kpt. "Warszyc" – GLORIA VICTIS !!!>
- KONSPIRACYJNE WOJSKO POLSKIE "WARSZYC">
- Na poligonie na Brusie trwają poszukiwania szczątków Stanisława Sojczyńskiego – "Warszyca" i jego żołnierzy>
- Ksawery Jasiak, Działalność partyzancka Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Z dziejów II Konspiracji w środkowej Polsce w latach 1945-1955>
- Tomasz Toborek, Stanisław Sojczyński i Konspiracyjne Wojsko Polskie>
- Fundacja "Pamiętamy" – pomnik mjr. "Zagończyka i jego żołnierzy w Radomiu>
- "Czy
warto było tak żyć?" – film Aliny Czerniakowskiej o życiu i walce kpt.
Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", dowódcy Konspiracyjnego Wojska
Polskiego>
1 marca we Włodawie
Profanacja pomnika "Inki" w Krakowie

W krakowskim Patriotycznym Parku Jordana 16 lutego 2013 r. (prawdopodobnie w nocy) zniszczony został pomnik Danuty Siedzikowny "Inki", odsłonięty w ubiegłym roku podczas patriotycznej uroczystości w dniu 16 września 2012 r.
Farbą oblano także postument, na którym wypisane są słowa "Zachowałam się jak trzeba…" – słowa, którymi "Inka" wytłumaczyła, dlaczego nie chciała prosić o akt łaski prezydenta Bieruta.

Ta niepełnoletnia jeszcze dziewczyna zamordowana strzałem w tył głowy w wyniku mordu sądowego, podczas instalacji systemu komunistycznego zachowała się jak trzeba – co głosi napis na jej pomniku w Parku Jordana.
1 marca tego roku w Patriotycznym Parku Jordana, także pod pomnikiem "INKI" mają się odbyć uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Program uroczystości jest już nagłaśniany i widocznie wywołuje reakcje miłośników nie do końca obalonego systemu komunistycznego.
Ci, którzy nie potrafili i nie potrafią zachować się jak trzeba niszczą wszelkie ślady pamięci o tych, którzy winni być wzorem dla Polaków w XXI wieku.
Sprofanowany został także, choć w mniejszym stopniu, pomnik innego wielkiego Polaka – Andrzeja Małkowskiego, jednego z twórców polskiego skautingu, instruktora i teoretyka harcerstwa, działacza polskich organizacji młodzieżowych i niepodległościowych, stanowiącego wzór dla młodzieży harcerskiej.
Serwis Stefczyk.info przeprowadził rozmowę z Tadeuszem Płużańskim. Wywiad z autorem książek o bohaterach polskiego podziemia niepodległościowego i ich oprawcach, dotyczył profanacji pomnika "Inki" w Parku Jordana.
To powinien być idealny wzór dla młodzieży – mówi o "Ince", której pomnik w Krakowie sprofanowano, Tadeusz Płużański, publicysta, autor książki "Bestie. O ludziach którzy w czasach PRL mordowali polskich patriotów"
Stefczyk.info: Jak do tego mogło dojść? Dlaczego ktoś zniszczył pomnik osoby, co do której bohaterstwa nie można mieć wątpliwości, którą należy zawsze stawiać za wzór?
Tadeusz Płużański: Były już w przeszłości ataki "nieznanych sprawców" na popiersie pułkownika Kuklińskiego w tym samym parku. Oczywiście tych "nieznanych sprawców" nie udało się ustalić. Tak samo pewnie będzie teraz. Ja podejrzewam, że to są po prostu podobne środowiska, którym idea niepodległości nie jest bliska. Nie utożsamiają się z drogą "Inki" tuż po wojnie czy też z droga Kuklińskiego w okresie późniejszym, a to przecież jest ta sama droga. Oni oboje walczyli o Polskę, tyle, że w różnym okresie, ale cel był ten sam. Moim zdaniem za tymi profanacjami stoją siły, które te ich wybory potępiają. Niestety, ale są to spadkobiercy ich oprawców. Im się upamiętnianie naszych bohaterów nie podoba i będą robili wszystko, żeby nawet po śmierci tych ludzi zdyskredytować. No, ale to jest robota na krótka metę.
Jeśli widzimy ten park Jordana w Krakowie, to jest coś pięknego. Są tam przecież popiersia naszych największych bohaterów. Obok "Inki" są tam przecież i rotmistrz Pilecki i generał Fieldorf i szereg innych pięknych postaci. Nie da się tych pomników zniszczyć na tyle, żeby tych bohaterów wymazać z pamięci.
Stefczyk.info: A dlaczego do takich profanacji dochodzi? Może to brak edukacji, nauki, opowiadania o tych bohaterach, przypominania biografii?
Tadeusz Płużański: Ja myślę, że to jest jednak celowe działanie, to nie wynika z niewiedzy. Tylko to są celowe próby zniszczenia tych osób. Do tego dochodzi, oczywiście jakiś element chuligaństwa, ale to przede wszystkim akcja polityczna. Przypomnę, że na Kuklińskiego z farbą rzucano się już co najmniej dwa razy. Akurat jego to dotykało, a nie np. Ignacego Paderewskiego, którego popiersie stoi obok. To jest znamienne, że to nie jest tylko barbarzyństwo, ale jest to zaplanowana akcja wymierzona w konkretną ideę i konkretne osoby, które tę ideę reprezentowały.
Stefczyk.info: A jak należy o "Ince" opowiadać, żeby zapewnić jej "nietykalność" po śmierci, żeby takim aktom wandalizmu zapobiegać na przyszłość?
Tadeusz Płużański: Życiorys "Inki" czy innych żołnierzy wyklętych dla mnie bronią się same. Ale oczywiście trzeba z tym ich przesłaniem docierać do ludzi. Akurat "Inka" jest idealnym przykładem dla młodych ludzi. Przecież w momencie śmierci ona miała niespełna osiemnaście lat. Już w tak młodym wieku walczyła o Polskę. To powinien być idealny wzór dla młodzieży.
Danuta Siedzikówna "Inka" (1928-1946)


28 sierpnia 1946 r., o godz. 6.15 w gdańskim więzieniu przy
ul. Kurkowej 12, komunistyczni oprawcy zamordowali siedemnastoletnią
sanitariuszkę 5 Brygady Wileńskiej AK Danutę Siedzikówną ps. „Inka”.
Wraz z nią śmierć poniósł oficer wileńskiej AK ppor. Feliks Selmanowicz ps. Zagończyk”.
Umierali z okrzykiem „Jeszcze Polska nie zginęła!” i „Niech żyje
„Łupaszko”!”. „Inka” i „Zagończyk” zostali zabici strzałem w głowę
przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, ppor. Franciszka Sawickiego,
ponieważ strzały z 10 pepesz plutonu mającego wykonać wyrok jedynie
drasnęły dziewczynę i poraniły jej towarzysza niedoli, choć żołnierze
strzelali z odległości trzech kroków. Do dziś rodzinom nie udało się
odnaleźć miejsca ich pochówku. Wyrok śmierci był komunistyczną zbrodnią
sądową, a zarazem aktem zemsty i bezradności UB wobec niemożności
rozbicia oddziałów mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.
„Inka”
została aresztowana w Gdańsku rankiem 20 lipca 1946 r. Po bestialskim
śledztwie 3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją
na śmierć. „Inka” nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała
prośby o ułaskawienie; pismo podpisał jej obrońca. Bierut nie skorzystał
z prawa łaski. W grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, krótko
przed śmiercią, napisała:

Danuta Siedzikówna "Inka" (1928-1946)
Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. we wsi Guszczewina k. Narewki
w pow. Bielsk Podlaski. Była drugą córką leśnika Wacława Siedzika i
Eugenii z Tymińskich. W rodzinie żywe były polskie tradycje
patriotyczne. Ojciec w 1913 r., podczas studiów w Petersburgu, został
aresztowany przez władze carskie za udział w tajnej polskiej organizacji
młodzieżowej i zesłany w głąb Rosji, skąd do Polski wrócił dopiero w
1926 r. Babcia Helena Tymińska spokrewniona była z rodziną Orzeszków,
znała dobrze Elizę Orzeszkową.
Świadomość rodzinnej przeszłości wywarła duży wpływ na ukształtowanie
osobowości i postawy przyszłej sanitariuszki. Do wojny rodzina Siedzików
mieszkała w leśniczówce w Olchówce pod Narewką, gdzie pracował ojciec
„Inki”. Danuta Siedzikówna była jedną z trojga rodzeństwa, miała młodszą
o trzy lata siostrę Irenę i o rok starszą Wiesławę. Do 1939 roku uczyła
się w szkole powszechnejw Olchówce, potem zaś w szkole sióstr
salezjanek w Różanym Stoku pod Grodnem. Dalszą naukę przerwała jej
wojna.
We wrześniu 1939 r. tereny rodzinne Danuty został zajęte
na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow przez Armię Czerwoną i znalazł się pod
okupacją sowiecką. Wacław Siedzik, podobnie jak wielu polskich leśników
uznanych przez władze komunistyczne za osoby szczególnie związane z
państwem polskim – a co za tym idzie – niebezpieczne, został w 1940 r.
aresztowany przez NKWD i wywieziony do kopalni złota na Syberii. Po
wybuchu w czerwcu 1941 r. wojny pomiędzy Związkiem Sowieckim i III
Rzeszą, został zwolniony z obozu i wraz z armią gen. Andersa znalazł się
na terenie Iranu. Tam, w Teheranie, sprawował funkcję komendanta obozu
dla polskich uchodźców cywilnych. Na skutek ciężkich przeżyć oraz z
powodu słabego zdrowia nadwątlonego dwukrotnym zesłaniem zmarł w Iranie,
wkrótce po opuszczeniu przez armię Andersa Rosji. Jego grób znajduje
się na cmentarzu polskim w Teheranie.
Po aresztowaniu Wacława
Siedzika przez NKWD, jego rodzina została usunięta przez władze
sowieckie z leśniczówki w Olchówce. Musiała zamieszkać w niedalekiej
Narewce, tutaj też zastał ją wybuch wojny niemiecko – sowieckiej.
Prawdopodobnie już wtedy matka „Inki”, Eugenia Siedzik, miała kontakty z
polską konspiracją niepodległościową. W lipcu 1941 r. Narewka znalazła
się pod okupacją niemiecką. Matka Danuty była aktywną uczestniczką Armii
Krajowej, należała do siatki terenowej AK na Podlasiu. Za udział w
konspiracji została aresztowana przez Niemców w listopadzie 1942 roku, a
25 listopada tegoż roku osadzona jako więzień polityczny w więzieniu w
Białymstoku (figuruje pod poz. 843 na wykradzionej przez wywiadowczynię
AK liście więźniów Gestapo z numerami akt sprawy 5321/42 i 48/42). Z
przekazywanych przez nią z więzienia grypsów wynikało, iż osoby, które
spowodowały jej aresztowanie należały do kolaborującego z Niemcami
komitetu białoruskiego z Narewki. Po ciężkim śledztwie i torturach
została zamordowana w połowie września 1943 r. w lesie pod
Białymstokiem. Danusia po raz ostatni widziała matkę w szpitalu
więziennym w Białymstoku strasznie zmasakrowaną. „Inka” miała wtedy
zaledwie piętnaście lat. Grobu zamordowanej matki nigdy nie odnalazła. 
Danuta Siedzikówna "Inka" (1928-1946)
Trzema
osieroconymi córkami małżeństwa Siedzików zaopiekowała się babcia,
matka ich ojca. Dwie starsze, Wiesława i Danuta, pomimo bardzo młodego
wieku, zostały zaprzysiężone jako żołnierze Armii Krajowej. Danuta
wstąpiła w szeregi konspiracji w grudniu 1943 r. i stała się żołnierzem
Armii Krajowej ośrodka Hajnówka-Białowieża. Praca konspiracyjna w tym
ośrodku prowadzona była w bardzo trudnych warunkach. Śmiertelne
zagrożenie stanowili tu nie tylko Niemcy, ale też i współpracujący z
nimi „aktywiści” białoruscy (którzy zadenuncjowali Gestapo wielu
polskich niepodległościowców) oraz uczestnicy komunistycznych
„jaczejek”, związanych z wrogą wobec Polski i Polaków partyzantką
sowiecką. Danuta Siedzikówna początkowo pełniła funkcję łączniczki na
terenie swego macierzystego ośrodka. Przeszła ogólne przeszkolenie
wojskowe, a także ukończyła kursy sanitarne. Danuta Siedzikówna „Inka”
do połowy 1945 r. mieszkała w Narewce i pracowała jako urzędniczka w
miejscowym nadleśnictwie.
W lipcu 1944 r. tereny powiatu Bielsk
Podlaski zostały zajęte przez nadciągającą ze wschodu Armię Sowiecką.
Biorące udział w akcji „Burza” oddziały AK atakujące wycofujących się
Niemców, były po ujawnieniu się wobec władz sowieckich rozbrajane, a ich
żołnierze wywożeni do obozów w głębi ZSRR. Pod koniec wojny do
oddziałów partyzanckich przedostali się konfidenci NKWD, których
zadaniem było rozpracowanie armii podziemnej. Na podstawie zebranych
informacji już po rozformowaniu oddziałów nastąpiły aresztowania. 6
czerwca 1945 r. również „Inkę” zatrzymano razem ze wszystkimi
pracownikami nadleśnictwa za współpracę z niepodległościowym podziemiem.
W czasie transportu do siedziby UBP w Białymstoku została wraz z grupą
uwięzionych odbita przez patrol 5 Brygady Wileńskiej AK (podległej w tym
czasie Komendzie Okręgu Białostockiego AK), dowodzony przez Stanisława
Wołoncieja „Konusa”. Pod opieką Wacława Beynara „Orszaka” uwolnieni
dotarli do miejsca postoju Brygady, dowodzonej przez mjr. Zygmunta
Szendzielarza „Łupaszkę” w miejscowości Śpieszyn. W oddziale rozpoczęła
służbę sanitariuszki pod pseudonimem „Inka”. Walczyła w szwadronach por.
Jana Mazura „Piasta”, a następnie por. Mariana Plucińskiego
„Mścisława”. We wrześniu 1945 r., po rozwiązaniu Brygady na okres
zimowy, wyjechała do Olsztyna. Niedługo później UB aresztowało siostrę
„Inki” Wiesławę, która szybko zorientowała się, że chodziło im o Dankę.
Aresztowana miała to szczęście, że trafiła na funkcjonariusza UB,
któremu kiedyś wyświadczyła niecodzienną przysługę. Była świadkiem na
jego tajnym ślubie kościelnym. To uratowało ją przed biciem i
prawdopodobnie przyczyniło się do jej zwolnienia. Jednak po zwolnieniu
Wiesława zauważyła, że jest śledzona, dlatego przekazała Dance
informację, by ta trzymała się jak najdalej od rodziny. Z pomocą
przyszedł przyjaciel ojca i ojciec chrzestny Danki, Stefan Obuchowicz.
Wyrobił jej fałszywe papiery na swoje nazwisko i załatwił pracę
kancelistki w leśnictwie Miłomłyn koło Ostródy. 
4
szwadron 5 Brygady Wileńskiej AK. Ostatni rząd od prawej: Danuta
Siedzikówna "Inka", Jerzy Lejkowski "Szpagat", por. Marian Pluciński
"Mścisław", ppor. Henryk Wieliczko „Lufa”, NN, Jerzy Fijałkowski
"Stylowy", w pierwszym rzędzie od lewej drugi Witold Goldzisz "Radio",
trzeci Zdzisław Badocha "Żelazny".
W styczniu 1946 r., po
wznowieniu działalności Brygady (podporządkowanej w tym okresie
Eksterytorialnemu Okręgowi Wileńskiemu AK), „Inka” podjęła służbę w
szwadronie ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego”,
w którym również pełniła funkcję sanitariuszki. Wykonywała też zadania
łączniczki i kurierki, wyjeżdżając na odległe nieraz punkty kontaktowe.
Na co dzień, jak wszyscy partyzanci, chodziła w mundurze Wojska
Polskiego. Cieszyła się dużym zaufaniem dowódców, a także uznaniem i
przyjaźnią kolegów. Tak wspominał „Inkę” sierż. Olgierd Christa „Leszek”, jeden z jej ówczesnych przełożonych:
bardzo lubiana za swoją skromność, a jednocześnie hart i pogodę ducha.
Znosiła trudy z równą chłopcom, a niekiedy bardziej zadziwiającą
wytrzymałością, szczególnie psychiczną. Raz tylko prosiła w czasie
powrotu znad Wisły, by ktoś przejął jedną z jej ciężkich toreb.
Maszerowaliśmy prawie półbiegiem ze względu na odległe miejsce postoju, a
ją właśnie gnębił brak formy”.
Danusia
uczestniczyła jako sanitariuszka w walkach szwadronu z grupami
operacyjnymi UB, MO i KBW. Warto wspomnieć, że podczas akcji bojowych
udzielała pomocy sanitarnej nie tylko rannym partyzantom, ale również
rannym milicjantom, na co istnieją liczne zeznania i świadkowie. 
Kadra
5 Brygady Wileńskiej AK, rok 1945. Stoją od lewej: ppor.cz.w. Henryk
Wieliczko "Lufa", zamordowany 14 marca 1949 r. na Zamku Llubelskim, por.
Marian Pluciński "Mścisław", zamordowany 28 czerwca 1946 r. w
białostockim więzieniu, mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zamordowany
8 lutego 1951 r. na Mokotowie, wachm. Jerzy Lejkowski "Szpagat", ppor.
Zdzisław Badocha "Żelazny", poległ w walce z UB 26 czerwca 1946 r. w
Czerninie koło Sztumu.
Podczas jednej z potyczek z
funkcjonariuszami UB w czerwcu 1946 roku został ranny ppor. „Żelazny”.
Pozostawiony na konspiracyjnej kwaterze w majątku w Czerninie, poległ 26
czerwca 1946 roku w walce z bronią w ręku, osaczony przez komunistyczną
grupę operacyjną. Sierż. „Leszek”, okresowo dowodzący szwadronem, który
„odskoczył” w Bory Tucholskie, nie wiedząc o śmierci „Żelaznego” wysłał
„Inkę” w dniu 13 lipca 1946 roku do Gdańska, z zadaniem nawiązania
kontaktu z porucznikiem, a także zakupu niezbędnych lekarstw i środków
medycznych. Tak Olgierd Christa wspominał „Inkę” w dniu wyjazdu:
była bardzo skromna dziewczyna. Była bardzo obowiązkowa. Nie pamiętam,
by się kiedykolwiek skarżyła, choć nie brakowało długich, forsownych
marszów. W lipcu wysłałem ją do Gdańska po medykamenty dla oddziału.
Kiedy stanęła przede mną, żeby zameldować gotowość wyjazdu, spojrzałem
zdziwiony, jakbym ujrzał kogoś nieznanego. Była zawsze ubrana w wojskowy
uniform i w wojskowe buty. Teraz stała przede mną smukła, uśmiechnięta,
ładna dziewczyna, w pożyczonej gdzieś na wsi letniej sukience”.
Niestety,
„Leszek” nie wiedział, że zadanie jakim obarcza dziewczynę jest już
nieaktualne, ale nie miał też świadomości, że jedna z łączniczek
cieszących się zaufaniem dowództwa – Regina Żylińska-Mordas pseud.
„Regina”, podjęła współpracę z UB i wydała szereg punktów kontaktowych 5
Brygady Wileńskiej. Gdy „Inka” nocą 19/20 lipca 1946 r. zjawiła się w
mieszkaniu sióstr Mikołajewskich przy ul. Wróblewskiego we Wrzeszczu,
stanowiącym jeden z takich punktów, prawdopodobnie była już śledzona
przez UB. Następnego dnia o świcie do mieszkania wpadli funkcjonariusze
UB i aresztowali osoby tam przebywające.
Żołnierze
4 Szwadronu 5 Brygady Wileńskiej AK, w górnym rzędzie od lewej: por.
Marian Pluciński "Mścisław", plut. Henryk Wieliczko "Lufa", NN, plut.
Zdzisław Badocha "Żelazny", środkowy rząd: plut. Jerzy Lejkowski
"Szpagat", kpr. Zbigniew Fijałkowski "Pędzel", NN, na dole: Danuta
Siedzikówna "Inka", NN "Beduin", Leonard Mikulski "Sęp", NN;
Białostocczyzna 1945 r.
Danuta Siedzikówna „Inka” przeszła
przez bardzo ciężkie i brutalne śledztwo prowadzone w Wojewódzkim
Urzędzie Bezpieczeństwa w Gdańsku. Krzysztof Wójcik w artykule
poświęconym „Ince” pisał:
nie wiadomo, jak dziewczyna była traktowana podczas śledztwa. Do dziś
zachowały się tylko relacje pośrednie. Strażniczka o imieniu Sabina
mówiła, że „Inka” była bita i poniżana podczas śledztwa […]. Potem
miał się odbyć pokazowy proces. Jeszcze przed wydaniem wyroku
wiedzieliśmy, że będzie rozstrzelana – mówi były pracownik więzienia
przy Kurkowej. – Władza ludowa nie miała pobłażania dla bandytów od
„Łupaszki”.”
31 lipca 1946 r., w dniu najdłuższego
przesłuchania „Inki”, prokurator podpisał skierowanie jej sprawy do
Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku, gdzie została rozpatrzona w trybie
doraźnym. Akt oskarżenia podpisał oficer śledczy UB z Gdańska Andrzej
Stawicki. Rozprawa odbyła się 3 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu
przy ul. Nowe Ogrody. Najważniejszymi zarzutami postawionymi „Ince”
były: udział w akcji w Starej Kiszewie
oraz walkach koło Podjazdów i w Tulicach. W tym ostatnim przypadku
zarzucano jej wydanie rozkazu rozstrzelania dwóch wziętych do niewoli
funkcjonariuszy UB. Były to kompletnie absurdalne zarzuty, gdyż
sanitariuszka po prostu nie mogła wydać takiego polecenia żołnierzom;
nawiasem mówiąc zajęta była udzielaniem w tym czasie pomocy rannym.
Niestety, obciążyli ją fałszywymi zeznaniami milicjanci i ubecy, ludzie,
którym partyzanci darowali życie. Niezgodne z prawdą zeznania złożyli:
pracownik UB ze Sztumu Eugeniusz Adamski i milicjant Franciszek Babicki.
Z kolei Longin Ratajczyk, milicjant uczestniczący w potyczce koło wsi
Podjazdy twierdził, że „Inka” strzelała do niego z pistoletu, co również
było nieprawdą. Można jedynie domyślać się, że milicjanci kłamali na
polecenie UB. Jedynie ranny pod Tulicami funkcjonariusz MO Mieczysław
Mazur zeznał, iż sanitariuszka „Inka” dała mu opatrunek i nie
potwierdził kłamstw swoich kolegów. Ni emiało to jednak żadnego
znaczenia. Sąd skazał dziewczynę na karę śmierci. Sędziowie wydający ów
wyrok, mieli pełną świadomość, że orzekają taką karę wobec osoby
niepełnoletniej, bowiem informacja, iż „Inka” nie miała jeszcze
skończonych 18 lat, odnotowana została w uzasadnieniu wyroku.
Danuta
Siedzikówna nie uległa namowom obrońcy z urzędu i nie podpisała się pod
pismem do Bieruta o ułaskawienie. Pismo zredagowane w pierwszej osobie
(„Ja, Danuta Siedzikówna…”) podpisał jej obrońca podkreślając, iż
„Inka” jest sierotą, matka zginęła z rąk Niemców, zaś ojciec zaginął
wywieziony na wschód. Skład sędziowski zaopiniował prośbę negatywnie.
Nie miała ona i tak żadnego znaczenia, nikt nie zmierzał traktować jej
poważnie – wyrok bowiem wykonano, nim do Gdańska dotarła odmowna
odpowiedź Bieruta. Okoliczność, że w dniu wydania wyroku śmierci, jak i w
dniu jego wykonania „Inka” nie miała skończonych 18 lat w ogóle nie
została wzięta pod uwagę. W przesłanym siostrom Halinie i Jadwidze
Mikołajewskim z Gdańska grypsie z więzienia Danka napisała:
Zdanie
to należy tłumaczyć nie tylko odmową podpisania prośby o ułaskawienie,
lecz także przebiegiem śledztwa, podczas którego poza pseudonimami
kolegów niczego nie ujawniła, a ubowcom nie udało się nawet wydobyć od
niej informacji, na jakiej stacji kolejowej zaplanowano spotkanie z
kurierem, który miał ją z powrotem doprowadzić do oddziału.
Protokół wykonania wyroku śmierci na Danucie Siedzikównej "Ince".
Danuta
Siedzikówna „Inka” została rozstrzelana rankiem 28 sierpnia 1946 r., o
godz. 6.15, wraz ze skazanym na śmierć oficerem 5 Brygady Wileńskiej AK
– ppor. Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem”,
dowódcą pięcioosobowego samodzielnego patrolu bojowo-dywersyjnego na
okręg gdańsko-olsztyński, który zdobywał środki na działalność
organizacyjną. Dwójka skazańców do końca zachowała postawę godną
żołnierzy Armii Krajowej. Przed śmiercią wykrzyknęli „Niech żyje
Polska!”. Dziesięciu żołnierzy ze specjalnej jednostki KBW w Gdańsku
oddało niecelne strzały. „Inka” i ppor. „Zagończyk” zostali zamordowani
strzałami w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka
Sawickiego.
Ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, zdjęcie wykonane przez UB w Gdańsku.
Przebieg
egzekucji znany jest ze szczegółowych relacji złożonych w gdańskim
oddziale IPN przez dwóch świadków: ks. Mariana Prusaka, który spowiadał
oboje skazańców i był przy nich do końca oraz ówczesnego zastępcy
naczelnika więzienia w Gdańsku Alojzego Nowickiego, który zeznał, że „do
„Inki” strzelało 10 żołnierzy, każdy miał 10 sztuk amunicji w bębnie
pepeszy. Wobec niepowodzenia egzekucji, choć wystrzelono 100 kul z
odległości kilku kroków, do słaniającej się dziewczyny podszedł oficer
UB i z bliska strzelił jej w głowę. Zanim to zrobił, „Inka” zdążyła
jeszcze krzyknąć: „Niech żyje „Łupaszko!”.”
Miejsce
pochówku „Inki” zostało przez UB utajnione. Jednak nawet po śmierci
niewinna sanitariuszka stanowiła duże zagrożenie dla komunistów. Jeszcze
w 1969 roku ukazała się książka Jana Babczenki, byłego szefa UB w
Kościerzynie i dziennikarza Rajmunda Bolduana „Front bez okopów”, w
której autorzy napisali, że sanitariuszka „Łupaszki”, mordowała
funkcjonariuszy UB. Dla większego efektu „Inkę” przedstawiono, jako
„kruczoczarną” i „krępą” kobietę ze „szramą na twarzy”, biegającą z
pistoletem błyszczącym złowrogo „oksydowaną stalą”, strzelającą z
„sadystycznym uśmiechem” do funkcjonariuszy UB. 
Kłamliwa książka Jana Babczenki, byłego szefa UB w Kościerzynie i dziennikarza Rajmunda Bolduana „Front bez okopów”.
W
rzeczywistości siedemnastoletnia Danusia Siedzikówna była szczupłą
szatynką i do nikogo podczas partyzanckich akcji nigdy nie strzelała.
Dzięki takim propagandowym paszkwilom do dziś w niektórych kręgach
polskiego społeczeństwa funkcjonują fałszywe wyobrażenia o polskich
partyzantach z okresu drugiej konspiracji.
Po latach Sąd
niepodległej Rzeczypospolitej uznał wyrok komunistów z 1946 roku za
zbrodnię sądową. 10 czerwca 1991 roku wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku
Danuta Siedzikówna została zrehabilitowana, Sąd uznał, że poniosła
śmierć za działalność na rzecz niepodległego państwa polskiego.
Symboliczne groby "Inki" i ppor. "Zagończyka" na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku.
11
listopada 2006 r. „Inka” została pośmiertnie odznaczona przez
Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia
Polski Polonia Restituta. Danuta Siedzikówna „Inka” ma symboliczny grób
na cmentarzu garnizonowym przy ul. Giełguda w Gdańsku, a także pomnik w
Narewce, ufundowany w 2007 r. staraniem Fundacji „Pamiętamy”. Ma również
tablicę pamiątkową w bazylice NMP w Gdańsku oraz kamienny obelisk w
Sopocie, w parku jej imienia.
Pomnik w hołdzie Danucie Siedzikównej "Ince", przy ulicy Armii Krajowej w Sopocie, w parku jej imienia.
Gdyby nie została zamordowana przez komunistycznych oprawców, miałaby dziś 84 lata. Mogła być jeszcze wśród nas…
GLORIA VICTIS !
Więcej na temat "Inki" czytaj:
- Egzekucja "Inki" i "Zagończyka" – część 1>
- Egzekucja "Inki" i "Zagończyka" – część 2>
- Grzegorz Makus, Danuta Siedzikówna „Inka”. Zachowałam się, jak trzeba… [Gazeta Polska]>
- WARTO PRZECZYTAĆ… (21) – Piotr Szubarczyk, Danuta Siedzikówna "Inka">
- „INKA” i „ZAGOŃCZYK”>
- "INKA 1946" – spektakl Sceny Fakty TVP>
- Spektakl "Inka 1946" na Youtube>
- The Execution of "Inka" And "Zagonczyk" (anglojęzyczna wersja na stornie www.doomedsoldiers.com)>
- Danuta Siedzikówna – wspomnienie>
- BRYGADY ”ŁUPASZKI” i ”MŁOTA”>
Pierwsza szkoła im. Żołnierzy WiN

2 marca 2013 r. w Brwinowie odbędzie się uroczyste nadanie miejscowemu Gimnazjum nr 1 imienia Żołnierzy Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Szkoła będzie pierwszą placówką w Polsce noszącą takie imię. Uroczystość została zaplanowana dzień po obchodzonym od niedawna 1 marca Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
W liście nadesłanym na adres redakcji wpolityce.pl władze gminy zaznaczają, że nadanie imienia gimnazjum "będzie wielką uroczystością dla ich gminy".
Gmina Brwinów ma tradycje związane z żołnierzami WiN, którzy osiedlali się tu po wojnie. W Brwinowie mieszkał (i został pochowany) płk Franciszek Niepokólczycki, żołnierz AK, a od listopada 1945 prezes Zarządu Głównego WiN. Długoletnim mieszkańcem Kań, miejscowości leżącej w gminie Brwinów, był także gen. Antoni Heda "Szary", legendarny przywódca partyzantów z Gór Świętokrzyskich, którego 5. rocznicę śmierci będziemy upamiętniać niedzielnymi uroczystościami w Otrębusach – czytamy w liście urzędu gminy.
Uroczystość odbędzie się 2 marca o godzinie 10:00 w Zespole Szkół nr 1 w Brwinowie przy ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 11. Na uroczystość zaprasza prezes Zrzeszenia "WiN" mjr Waldemar Kruszyński, p.o. dyrektor Zespołu Szkół Anna Kurman oraz burmistrz gminy Arkadiusz Kosiński. Patronat honorowy nad uroczystościami sprawuje Jan Stanisław Ciechanowski kierujący Urzędem ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Z wnioskiem do rady miejskiej o nadanie imienia Gimnazjum nr 1 zwróciła się rada rodziców, pedagodzy oraz samorząd uczniowski. Podczas ostatniej, poniedziałkowej sesji dyrektor placówki Anna Kurman zwróciła uwagę, że prowadzona przez nią szkoła jest jedyną w gminie, która nie posiada patrona. Wybór imienia Zrzeszenia Żołnierzy "Wolność i Niezawisłość" nie był przypadkowy.
– Dokonaliśmy analizy dotychczasowych działań wychowawczych szkoły, kładąc nacisk na takie wydarzenia z jej życia, które wyróżniają ją od pozostałych placówek – uzasadniała Anna Kurman.
– Okazało się, że uczniowie, rodzice i nauczyciele najchętniej angażują się w organizowanie i udział w różnych inicjatywach patriotyczno-historycznych, takich jak festyny rodzinne, upamiętniające wydarzenia z historii Polski w powiązaniu z historią Brwinowa.
Dyrektor podkreśliła, że od wielu lat w szkole działa Towarzystwo Przyjaciół Armii Krajowej, a jego członkowie biorą udział w każdych obchodach świąt lokalnych i państwowych. W 2008 roku nauczyciele historii nawiązali kontakt ze środowiskiem kombatantów Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" Obwód Warszawa.
– Stała, systematyczna i bogata w wydarzenia z udziałem uczniów współpraca z prezesem Zrzeszenia, majorem Waldemarem Kruszyńskim i kombatantami, wyróżnia nasze gimnazjum z pośród innych – dodała Anna Kurman.
Uroczyste przekazanie sztandaru Zrzeszenia "WiN" nastąpi w powiązaniu z obchodami święta państwowego – Dnia Pamięci Narodowej "Żołnierzy Wyklętych", ustanowionego 1 marca.
Nadaniu imienia szkole towarzyszyć będzie przyznanie honorowego obywatelstwa Waldemarowi Kruszyńskiemu. Uchwałę w tej sprawie rada miejska podjęła w listopadzie. W głosowaniu nad uchwaleniem imienia dla Gimnazjum nr 1 radni byli jednomyślni.
– Działalność pana Kruszyńskiego i społeczności szkolnej jest właściwym kierunkiem do kształtowania postaw patriotycznych i obywatelskich – powiedział radny Krzysztof Falkowski. – Budzi to mój podziw.

Żołnierze Wyklęci na Ziemi Chełmskiej
W imieniu organizatorów zapraszam na konferencję naukową pt. Żołnierze Wyklęci – Oni ginąc myśleli o Tobie – Ty żyjąc pamiętaj o nich!, która odbędzie się w sobotę 23 lutego 2013 r. o godzinie 15.00 w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 3 w Chełmie przy ul. Rejowieckiej 76.
Wśród prelegentów będą m.in. Marek Franczak (syn sierż. Józefa Franczaka "Lalka" – ostatniego żołnierza podziemia antykomunistycznego), miejscowy historyk – Jerzy Masłowski oraz jeden z ostatnich żyjących w Chełmie żołnierzy oddziału por. Henryka Lewczuka "Młota" – Wacław Prystupa "Piskorz".
W ramach spotkania odbędzie się pokaz slajdów z opisami zdjęć na których uwiecznieni zostali "Żołnierze Wyklęci".
Program:
- Działalność organizacji podziemia antykomunistycznego na terenach Ziemi Chełmskiej – historyk Jerzy Masłowski,
- Życie i działalność sierż. Józefa Franczaka "Lalka" – ostatni z niezłomnych – syn Marek Franczak,
- O oddziale i swojej walce w zgrupowaniu por. Henryka Lewczuka "Młota" – Wacław Prystupa "Piskorz".
Źródło: Narodowa Łęczna>
Strona główna>






[kliknij w plakat aby powiększyć]









