68. rocznica śmierci mjr. Żubryda

68. rocznica śmierci mjr. Antoniego Żubryda "Zucha"
…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Mjr Antoni Żubryd "Zuch"

68 lat temu, 24 października 1946 r., w lesie w pobliżu Malinówki (pow. brzozowski), agent UB Jerzy Vaulin strzałem w tył głowy podstępnie zamordował mjr. Antoniego Żubryda „Zucha”, dowódcę Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ „Zuch”,
jednego z największych antykomunistycznych oddziałów partyzanckich
działających na terenie ówczesnego województwa rzeszowskiego,
operującego w powiatach sanockim, brzozowskim i krośnieńskim w latach
1945-1946. Wraz z Żubrydem śmierć poniosła również jego żona Janina, będąca w ósmym miesiącu ciąży.

Oddział
„Żubryda” został ostatecznie rozbity przez pracowników Informacji
Wojskowej z 8 Dywizji Piechoty, którzy wprowadzili do oddziału własnych
ludzi. Dzięki nim 23 czerwca 1946 roku grupa ppor. Kazimierza Kocyłowskiego
(dowódca ochrony oddziału Żubryda) została otoczony przez 32. Pułk
Piechoty w rejonie Niebieszczan; do niewoli dostało się wówczas 21
partyzantów. Wcześniej, trzech schwytanych „żubrydowców” zostało na
przełomie maja i czerwca powieszonych w publicznych egzekucjach: dwóch
na stadionie piłkarskim „Wierchy” (Władysław Skwarc, Władysław Kudlik), a trzeci na rynku (Henryk Książek).
29
września 1946 roku Żubrydowi wraz z resztą oddziału udało się jeszcze
rozbić grupę operacyjną wojska, MO i UB z Sanoka – partyzanci ujęli i
rozstrzelali kilku milicjantów oraz aktywistę PPR biorącego udział w
obławie, jednak od tego czasu inicjatywę strategiczną na polu walki
przejęły komunistyczne siły bezpieczeństwa. W tych okolicznościach
Żubryd, zdając sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, postanowił wraz z
żoną Janiną przedrzeć się do Austrii.

Janina Żubryd z d. Praczyńska ps. „Janek”

O zmierzchu 24 października 1946 roku Żubrydowie przybyli do Malinówki. Był wraz z nimi towarzysz broni Jerzy Vaulin ps. „Mar”.
Vaulin, były żołnierz AK, kilka miesięcy wcześniej zwerbowany przez UB
jako tajny współpracownik „Mewa” i skierowany do oddziału Żubryda.
Major
Żubryd pozostawił małżonkę i wraz z Vaulinem poszli sprawdzić dalszą
trasę przemarszu. Kiedy obaj weszli do lasu Vaulin niepostrzeżenie wyjął
z kabury swojego browninga – kal. 7,65 mm i strzałem w tył głowy zabił
Antoniego Żubryda. Chwilę potem podstępem zwabił w to samo miejsce
będącą w ósmym miesiącu ciąży Janinę Żubryd i ją również zamordował.
Następnego dnia UB zabrała ciała małżeństwa Żubrydów. Nigdy nie
odnaleziono miejsca ich pochówku.

Mjr
Antoni Żubryd "Zuch" – pośmiertne zdjęcie wykonane przez
UB.



Zdjęcie
wykonane przez UB. Ciała mjr. Antoniego Żubryda
"Zucha" i jego żony Janiny, zastrzelonych przez agenta UB Jerzego
Vaulina 24 X 1946 r.

GLORIA VICTIS !


Antoni Żubryd

Antoni Żubryd
urodził się 4 września 1918 roku w rodzinie robotniczej w Sanoku jako
syn Michała i Anny z d. Wołoszyn. W Sanoku ukończył Szkołę Męską nr 2
im. Króla Władysława Jagiełły. W 1933 r. rozpoczął naukę w Szkole
Podoficerów Piechoty dla Małoletnich Nr 2 w Śremie, którą ukończył w
1936 r., otrzymując przydział wojskowy do 40. Pułku Piechoty „Dzieci
Lwowskich”. Do 1939 r. dosłużył się stopnia sierżanta zawodowego. W
czasie wojny aresztowany przez Sowietów na granicznym Sanie, zgodził się
na współpracę z wywiadem sowieckim. Później aresztowany przez gestapo,
skazany na karę śmierci, zbiegł z miejsca egzekucji i powrócił do
Sanoka, gdzie ukrywał się aż do lata 1944 r., gdy po wejściu Sowietów
został zatrudniony w sanockim Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa
Publicznego na stanowisku oficera śledczego. Zajmował się głównie
volksdeutschami, konfidentami gestapo i członkami UPA. Będąc
funkcjonariuszem UB, utrzymywał też kontakty z ukrywającymi się
członkami podziemia antykomunistycznego.

Budynek byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Sanoku.

Zagrożony
dekonspiracją 8 czerwca 1945 r. zdezerterował z sanockiego PUBP i
skontaktował się ze znanymi sobie, ukrywającymi się członkami AK.
Pierwszą akcją, jaką wykonał już po "drugiej stronie barykady", była
likwidacja szefa sanockiego PUBP, Tadeusza Sieradzkiego. Stało się to 15
czerwca 1945 r.
Wykorzystując swoje wojskowe wykształcenie oraz
posiadane zdolności przywódcze, wkrótce podporządkował sobie drobne
grupy zbrojne działające w terenie, tworząc duży oddział zbrojny. W
skład oddziału weszły grupy Edmunda Sawczyna "Mundka", Mariana Skiby
"Ryszarda" i Stanisława Kossakowskiego "Ułana" – dezertera z KW MO w
Rzeszowie. Oddział ten stworzony był również z inspiracji działającego w
konspiracji Stronnictwa Narodowego. Na jednym z jego zebrań, w
obecności przedstawiciela SN z Krakowa, prezes Zarządu Powiatowego SN w
Sanoku Tadeusz Wojtowicz "Wilk" przyjął od dowódców poszczególnych grup
partyzanckich przysięgę. Dowódcą nowo powstałego oddziału został
Stanisław Surowiak "Ursus" (związany z NOW), a jego zastępcą Żubryd,
który faktycznie dowodził oddziałem, ponieważ Surowiak nie cieszył się
zaufaniem ze względu na swoje niejasne kontakty z UB.

W połowie
listopada 1945 r. na leśnej polanie między miejscowościami Raczkowa i
Końskie odbyła się odprawa wszystkich dowódców grup partyzanckich i ich
zastępców podległych Żubrydowi. Odprawę prowadził NN oficer w stopniu
kapitana, który przyjechał z Krakowa. W odprawie oprócz Żubryda brali
udział: Mieczysław Kocyłowski "Czarny", Kazimierz Kocyłowski "Wichura", Marian Skiba "Ryszard", Edmund Sawczyn "Mundek", Władysław Stefkowski "Rura",
NN "Marynarz", NN "Józek", Stanisław Kossakowski "Ułan", NN "Dąb". Na
tej odprawie oddział przyjął nazwę Samodzielny Batalion Operacyjny
Narodowych Sił Zbrojnych. Dowódcą został Żubryd, awansowany do stopnia
kapitana, a jego zastępcą mianowano Mieczysława Kocyłowskiego
"Czarnego", awansując go do stopnia podporucznika.
Wszystkie grupy
podległe Antoniemu Żubrydowi stały się kompaniami batalionu. Dowódcami
kompanii zostali: Kossakowski, Sawczyn i Skiba. Osobną grupą, składającą
się z kilku zaufanych partyzantów, którzy stanowili jednocześnie
ochronę Żubryda, dowodził on sam. Łączność między poszczególnymi
kompaniami zapewniała doskonale zorganizowana sieć łączników.
Poszczególne kompanie batalionu miały dość dużą swobodę działania i
decyzje o przeprowadzeniu akcji były podejmowane samodzielnie przez ich
dowódców, w zależności od sytuacji.

Ppor. Mieczysław Kocyłowski "Czarny", zastępca Żybryda.

Z
powyższego, oraz z relacji samych "żubrydowców", jasno wynika, że
oddział Antoniego Żubryda najprawdopodobniej został podporządkowany NSZ.
Niestety, jak dotychczas, nie natrafiono na żadne inne dokumenty, które
mogłyby to potwierdzić. Być może wynika to z tego, że, jak pisze Leszek
Żebrowski we wstępie do III t. "NSZ – dokumenty, struktury,
personalia": w okresie między lipcem a listopadem 1945 r. NSZ-ONR zostały rozbite aresztowaniami, a dowództwo zostało zdezorganizowane […]
natomiast istniejące oddziały partyzanckie posługujące się nazwą NSZ, w
znacznej mierze podlegały już NZW lub działały samodzielnie bez
łączności z dowództwem NSZ-ONR
i właśnie do tych ostatnich, jak
wszystko na to wskazuje, mógł należeć Samodzielny Batalion Operacyjny
NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda. Niewątpliwie oddział Żubryda
wpisywał się w nurt narodowego podziemia zbrojnego. Aresztowani
członkowie oddziału wymieniali następujące cele, o które walczyli:

  • Ażeby nie było w Polsce komunistów i wyniszczyć członków partii PPR.
  • Walczyć za Polskę demokratyczną, a nie żydowską i komunistyczną.
  • Walczyć za Polskę katolicką.
  • Walczyć z Bezpieczeństwem, bo tam są sami komuniści.
  • Walczyć o granice do roku 1939, za Lwów i Wilno.

Szacunkowo
liczebność oddziału można określić na 120-150 partyzantów. Miał on duże
wsparcie wśród miejscowej ludności, ponieważ bronił polskie wioski
przed napadami bojówek UPA. Oddział zwalczał przede wszystkim
funkcjonariuszy UB, likwidował gorliwych działaczy PPR oraz konfidentów
UB. Natomiast, wbrew temu, co przez lata twierdzono, między żołnierzami
"ludowego" Wojska Polskiego a "żubrydowcami" często dochodziło do
współpracy. Z wojska docierała do oddziału amunicja, w wojskowej
rusznikarni remontowano partyzancką broń, a oficerowie z 34. Pułku
Piechoty, który stacjonował w Sanoku, wielokrotnie spotykali się
towarzysko z "żubrydowcami". Doszło nawet do tego, że partyzanci
pomagali wojsku wysiedlać Morochów w kwietniu 1946 r.

Janina Żubryd z d.
Praczyńska, żona Antoniego Żubryda. Po zwolnieniu z aresztu UB stale
przebywała w oddziale męża. Zastrzelona wraz z mjr. Żubrydem przez
agenta UB Jerzego Vaulina 24 października 1946 w okolicach wsi Malinówka.

Najbardziej spektakularną akcję przeprowadzono 16 grudnia 1945 r., kiedy cały batalion pod dowództwem Żubryda zajął na przeszło pół dnia Korczynę,
obsadzając wszystkie ważniejsze urzędy. Z rąk "żubrydowców" zginęło
wielu funkcjonariuszy UB, a także dwóch wysokiej rangi oficerów
sowieckich służących w "ludowym" Wojsku Polskim: szef sztabu 8. Dywizji
Piechoty ppłk Teodor Rajewski oraz zastępca szefa wydziału wydziału
polityczno-wychowawczego wspomnianej dywizji, "enkawudzista", kpt.
Abraham Preminger.
Rozbicie
oddziału Żubryda stało się jednym z głównych zadań dla funkcjonariuszy
miejscowej "bezpieki". Starano się też zastraszyć miejscową ludność
poprzez zorganizowanie publicznych egzekucji ujętych partyzantów
Żubryda. 24 maja 1946 r. na stadionie miejskim w Sanoku, w obecności
młodzieży szkolnej, powieszono Władysława Kudlika i Władysława Skwarca, a 4 czerwca na sanockim rynku w ten sam sposób stracono chor. Henryka Książka.

Władysław
Skwarc "Krzew", żołnierz oddziału mjr. Żubryda. Powieszony wraz z
Władysławem Kudlikiem w publicznej egzekucji 24 maja 1946 r. na
stadionie miejskim w Sanoku.

Do samego oddziału udało
się też wprowadzić trzech agentów Informacji Wojskowej, m.in. "Zucha" i
"Bystrego", którzy przyczynili się do śmierci czterech "żubrydowców" i
rozbicia oddziału. Jednak Żubryd z grupą ok. 30 ludzi działał dalej na
terenie pow. Brzozów i Krosno.

Urodzony
8 IX 1941 r. syn Janiny i Antoniego Żubrydów – Janusz, w wieku 4 lat
aresztowany przez UB; spędził ponad 6 miesięcy w rzeszowskim więzieniu. O
koszmarze zgotowanym dziecku przez komunistów czytaj więcej:
Januszek Żubryd, lat 4 – najmłodszy więzień UB>

We
wrześniu 1946 r. w jego najbliższe otoczenie przeniknął agent UB Jerzy
Vaulin "Warszawiak". Vaulin był akowcem o pięknej konspiracyjnej karcie,
który dał się zwerbować UB i podjął się zlikwidowania Antoniego
Żubryda. Dokonał tego 24 października 1946 r. w lesie w pobliżu
Malinówki. Wraz z Żubrydem zginęła jego żona, Janina. Zamordowani
zostali strzałami w tył głowy. Vaulin do dziś uważa, że zamordowanie
Żubrydów było jego największym bojowym wyczynem. W 1999 r. sprawca
podwójnego morderstwa stanął przed sądem, jednak sprawa została
umorzona. Żołnierze Żubryda znajdowali się w kręgu zainteresowań UB, a
później SB aż do końca lat 80. i niewielu z nich dożyło czasów, kiedy
prawda o ich działalności powoli przestaje być "białą plamą" w naszej
najnowszej historii.

Pomnik w miejscu śmierci Antoniego i Janiny Żubrydów odsłonięty 28 X 2012 r. [zobacz relację i zdjęcia>]


Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda ps. "Zuch" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

51. rocznica śmierci sierż. "Lalka"

51. rocznica śmierci sierż. Józefa Franczaka "Lalka" – ostatniego żołnierza niepodległej Polski

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Józef Franczak "Lalek" (1918-1963)

51 lat temu, 21 października 1963 roku, w obławie funkcjonariuszy SB (Służba Bezpieczeństwa) i ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej) we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz niepodległej II Rzeczypospolitej. Jego siostry, dopiero 20 lat później mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.

Siostra
Józefa Franczaka – Celina Mazur i jego syn Marek Franczak przy grobowcu
"Lalka" na cmentarzu w Piaskach (fot. Mariusz Kamiński, 2008).

Przez
lata utrzymywała się wersja, że "Lalka" zadenuncjował sąsiad – Wacław
Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Tak myślała rodzina i
okoliczna ludność. To oskarżenie powielił i utrwalił na wiele lat Henryk
Pająk, m.in. w książce "Uskok kontra UB". Tymczasem obciążony został
niewinny człowiek!
Jak wynika z akt znajdujących się w IPN SB wydał
bezpiece TW "Michał" – Stanisław Mazur – stryjeczny brat Danuty Mazur
(narzeczonej "Lalka" i matki jego syna). Pozostawał poza podejrzeniami
właśnie dzięki opinii mieszkańców podlubelskich miejscowości, dla
których zdrajcą był Wacław Beć. Nie zmienił tego fakt, że 12 czerwca
1964 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Becia na 5 lat więzienia za
współpracę z "Lalkiem".
Z bezpieką Stanisław Mazur współpracował
jeszcze długo po śmierci "Lalka". Trwała ona od przełomu 1962/63 r. do
11 maja 1967 r. TW "Michał" przekazywał m.in. informacje o nastrojach
ludności wsi, w których wcześniej ukrywał się Franczak i rozpracowywał
jego najbliższych współpracowników. To prawdopodobnie na podstawie
donosów Mazura aresztowano i osądzono Wacława Becia. Za kapowanie dostał
w sumie 12.050 zł, z tego prawie połowę – ok. 5000 zł za ustalenie
miejsca pobytu "Lalka"
w 1963 roku.

Odnowiony nagrobek sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek" na cmentarzu w Piaskach.

1963…
to był niesamowity rok. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina
Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę
imperialistom – The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w
Polsce…? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew
Pietrzykowski
po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman
Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i
wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na
odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w
Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka
bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew
Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.

No
i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie
podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były
AK-owiec. Ten ostatni polski partyzant z bronią w ręku przeciwstawiał
się komunistycznemu zniewoleniu dokładnie 24 lata.


Sierż. Józef Franczak "Laluś", "Lalek" był ostatnim partyzantem polskiego podziemia
niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia
Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan
Kozic Górnych
. Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do
Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w
Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu
się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji
niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie
plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego
przez komunistów "ludowego" WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd
Polowy II Armii WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy
AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował.
Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.


"Laluś" jako żołnierz żandarmerii Wojska Polskiego. Zdjęcie z czerwca 1939 r.

Rozpoznany,
powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w
obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu
uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech
funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów
zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka".
Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z
pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od
czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów
lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące
aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na
temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych
funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność
zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do
zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz
wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach
komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je
grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku
jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a
dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł
jedynie "Laluś". W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W
czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch.
Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego,
ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze
ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych.
Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB,
niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.


1947
rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor",
kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty
Waśkowicz "Strzała".

"Lalek"
nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez
wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak
szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła
około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za
udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok
więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z
uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego
życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć,
że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat
więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z
jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że
za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego
więzienia.

W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w
najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi
wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia
powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia
1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania
swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża,
obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze
UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano
konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i
środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W
domach członków najbliższej rodziny "Lalusia" oraz jego najbliższych
współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach
sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w
których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w
oczekiwaniu na pojawienie się "Lalusia". Bezskutecznie.

Na
początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie
udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia
lub likwidacji "Lalusia". Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty
Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie "materiałów
kompromitujących" oficerom  SB udało się go zwerbować jako tajnego
współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące
dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie
współpracownikami "Lalusia". Jako bliski krewny darzony był przez nich
zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z "Lalusiem". Przez
następne trzy miesiące SB przy pomocy TW "Michała" coraz bardziej
osaczała "Lalusia". 20 października 1963 roku agent wyposażony w
aparaturę podsłuchową spotkał się z Józefem Franczakiem. W okolicy oczekiwała
grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60
funkcjonariuszy ZOMO.
Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii
środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych
oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW "Michał"
przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu
się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym "Laluś"
został przywieziony na spotkanie.

21 października 1963 roku
zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35
funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych.
O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla –
zostały okrążone. "Laluś" zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował –
udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do
zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął
uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po
kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w
Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie
złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie.
Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce
pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy do
rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.

21
października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane
przez SB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.


Wykonane przez SB pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka ps. "Lalek". Jak widać, ciało jeszcze w całości…

11
maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru
Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek".


Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".

21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.

17 marca 2008 r. Prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z
Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi
wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek"
.
Józef Franczak
odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej
Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek
Franczak.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

61. rocznica śmierci kpt. "Huzara"

61. rocznica zamordowania kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar".

61 lat temu, 11 października 1953 r., w białostockim więzieniu komunistyczni bandyci zamordowali ostatniego dowódcę 6. Brygady
Wileńskiej AK, legendarnego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara".

Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" w wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN – został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany.
W
końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach i Ciechanowcu
kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” i jego pięciu żołnierzy skazano na
karę śmierci. Rada Państwa odmówiła skorzystania z prawa łaski.
Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem najbardziej
brutalnej komunistycznej propagandy – żołnierzy Armii Krajowej oskarżano
w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich pobudek, itp. Te
propagandowe kłamstwa powtarzali później, niemal do czasów nam
współczesnych, sprzedajni historycy, literaci i publicyści.  Oprócz kpt.
"Huzara", w dniach 22 IX i 11 X 1953 r., zamordowano również pięciu
jego żołnierzy. Byli to:

  • Mieczysław Grodzki  "Żubryd",
  • Wacław Zalewski "Zbyszek",
  • Kazimierz Parzonko "Zygmunt",
  • Kazimierz Radziszewski "Marynarz",
  • Józef Mościcki "Pantera".

Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane…

GLORIA VICTIS !


Od lewej: ppor. Witold Buczak "Ponury", kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar", N.N.

Patrol oddziału "Huzara". Od lewej: Mieczysław Grodzki "Żubryd", Eugeniusz Tymiński "Ryś", Tadeusz Kryński "Rokita", Stanisław Gontarczuk "Rekin". Zdjęcie z 1950 r.

Podlasie,
prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego
"Huzara", stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus", 22 sierpnia
1952 otoczony przez GO UB-KBW popełnił samobójstwo, Józef Brzozowski
"Zbir", "Hanka", zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski "Zbyszek", zamordowany 11 X 1953 r. w więzieniu w Białymstoku,
ppor. Witold Buczak "Ponury", zginął w walce z KBW 28 maja 1952 r.,  NN
"Jurek", Eugeniusz Welfel "Orzełek", zginął w walce z KBW 30 IX 1950 r.


Podlasie 1951 r., kadra oddziału "Huzara". Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak "Tygrys" († 10 V 1952), Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Wacław Zalewski "Zbyszek" († 11 X 1953), Józef Mościcki "Pantera" († 22 IX 1953), siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952).

Żołnierze kpt. "Huzara". Chwila odpoczynku przy muzyce, od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953), Kazimierz Radziszewski „Marynarz” († 22 IX 1953) i NN.

Pierwszy z lewej: agent MBP wprowadzony w początkowej fazie rozgrywki z "Huzarem" – Janusz Terlikowski, były akowiec z Obwodu AK Bielsk Podlaski, a w 1952 r. TW "Rytel", "Ryglewski".

Marian Strużyński vel Reniak.
Zdrajca i agent UB wprowadzony do oddziału kpt. "Huzara", sprawca
aresztowań i śmierci wielu wybitnych żołnierzy Niepodległościowego
Podziemia, m.in. w 1949 r. oddziału "Wiarusy", skupiającego byłych żołnierzy mjr. Józefa Kurasia "Ognia", działający na Podhalu.



Kpt. Kazimierz Kamieński „Gryf", „Huzar",
ur. 8 I 1919 r. we wsi Markowo Wólka gm. Piekuty pow. Wysokie
Mazowieckie, w rodzinie pochodzenia drobnoszlacheckiego (jego ojciec
posiadał duże gospodarstwo i jednocześnie pełnił funkcję wójta tej
wioski). Ukończył Gimnazjum Handlowe w Wysokiem Mazowieckiem. Następnie
jako prymus ukończył 10-miesięczną szkołę podchorążych rezerwy
kawalerii, po czym skierowany został do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w
Grudziądzu. Szkolenie zakończył uzyskując stopień kaprala podchorążego
rez. kawalerii. Otrzymał przydział do 9 psk (Dywizjon Osowiec). W
szeregach tej jednostki wziął udział w wojnie obronnej 1939 r.,
przechodząc jej cały szlak bojowy. Brał udział m.in. w walkach na
pograniczu z Prusami Wschodnimi, oraz w dalszych działaniach odwrotowych
– aż po Lubelszczyznę. Po dołączeniu do Grupy Operacyjnej "Polesie"
uczestniczył w ostatnich bitwach Września w rejonie Kocka jako konny
łącznik pomiędzy dowódcą 9 psk i dowódcą GO "Polesie" (podczas tej
służby zabito pod nim cztery konie, on sam odniósł tylko lekkie
kontuzje). Dostał się do niewoli niemieckiej, z której od razu zbiegł,
jeszcze w październiku 1939 r., i powrócił w rodzinne strony, na teren
okupacji sowieckiej. W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940
r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw.
Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez
NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić
dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji
niemieckiej pełnił pod pseudonimem "Gryf" różne funkcje dowódcze w
Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu
terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do
lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas
przez ppor. Romana Ostrowskiego "Wichra". Uczestniczył w akcjach
zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod
Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie
(likwidacja bandy komunistyczno – rabunkowej) i w akcji "Burza" w lipcu
1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK-AKO-WiN Obwodu
Wysokie Mazowieckie.

Działalność "po wyzwoleniu" rozpoczął późną
jesienią 1944 r. z przydzielonym przez Komendanta Obwodu czteroosobowym
patrolem. Po kilku miesiącach miał już spory oddział partyzancki w sile
plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe grupy dyspozycyjne i partyzanckie).
Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw UBP, KBW, NKWD i ich agenturze.
Awansowany do stopnia podporucznika (2 XI 1943 r.), porucznika (1 VI
1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na kapitana (30 IV 1946 r.). Za
męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem Walecznych. W okresie
amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego oddział został
rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam nadal ukrywał
się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych żołnierzy AK – WiN
ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co pozwoliło na
odbudowę oddziału partyzanckiego. W maju 1947 r. podporządkował się
por./kpt. "Młotowi", zaś dowodzona przez niego grupa weszła na zasadach
autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej AK. Po śmierci "Młota" w
czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu patrolami 6.
Brygady Wileńskiej AK.

O poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców
Podlasia świadczy fakt, że utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r. W
wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP – związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN
– został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r.
aresztowany. 26 III 1953 r. skazany na karę śmierci przez WSR w
Warszawie w procesie pokazowym na sesji wyjazdowej w Łapach i 11 X 1953
stracony w więzieniu w Białymstoku (miejsce pochówku nieznane).

11
listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt.
Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia
Polski "Polonia Restituta".

18 listopada 2007 roku, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika
upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy
z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6.
Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.

Pomnik Fundacji "Pamiętamy" w Wysokiem Mazowieckiem upamiętniający kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy.

Zainteresowanych
historią walki kpt. "Huzara" i jego żołnierzy  zapraszam również do
pobrania i lektury publikacji  wydanej przez Fundację "Pamiętamy" – Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” – ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę]>

Czytaj również:

Strona główna>
Prawa autorskie>

Kolejni bohaterowie zidentyfikowani !

Ośmiu bohaterów odzyskało nazwiska – Warszawa, 28 września 2014 r.

Miniaturka

Na uroczystości w Pałacu Prezydenckim z udziałem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego rodziny ośmiu ofiar terroru komunistycznego odebrały noty identyfikacyjne swoich krewnych, których szczątki ekshumowano w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na warszawskich Powązkach. Zidentyfikowani to: Julian Czerwiakowski, Bolesław Częśćik, Stefan Głowacki, Bolesław Kontrym, Dionizy Sosnowski, Zygmunt Szymanowski, Ludwik Świder i Aleksander Tomaszewski.

Do tej pory w kwaterze „Ł" wydobyto szczątki ok. 200 osób. Już wcześniej zidentyfikowano 28 z nich. Byli to: Stanisław Abramowski, Władysław Borowiec, Henryk Borowy-Borowski, Bolesław Budelewski, Edmund Z. Bukowski, Jan Czeredys, Hieronim Dekutowski, Adam Gajdek, Roman Groński, Stanisław Kasznica, Aleksander Adam Kita, Zygfryd Kuliński, Stanisław Łukasik, Józef Łukaszewicz, Jerzy Miatkowski, Stanisław Mieszkowski, Antoni Olechnowicz, Marian Orlik, Henryk Pawłowski, Tadeusz Pelak, Zbigniew Przybyszewski, Karol Rakoczy, Eugeniusz Smoliński, Zygmunt Szendzielarz, Edmund Tudruj, Wacław Walicki, Arkadiusz Wasilewski i Ryszard Widelski.

W latach 1944–1956 wskutek terroru komunistycznego w Polsce śmierć poniosło około pięćdziesięciu tysięcy osób, straconych na mocy wyroków sądowych, zamordowanych i zmarłych w siedzibach Urzędów Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej, więzieniach i obozach, zabitych w walce lub w trakcie działań pacyfikacyjnych. Znaczną część ofiar stanowili członkowie antykomunistycznego ruchu oporu, kontynuujący walkę zbrojną do początku lat pięćdziesiątych.

Ciała ekshumowane w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego to zamordowani w więzieniu mokotowskim w Warszawie żołnierze podziemia niepodległościowego oraz inne ofiary komunizmu z okresu stalinowskiego.

Prace ekshumacyjno-identyfikacyjne prowadzi interdyscyplinarny zespół naukowy, tworzony przez antropologów, archeologów, genetyków, historyków i medyków sądowych pod kierownictwem dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka, naczelnika Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN i Pełnomocnika Prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego (badania genetyczne koordynuje dr Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego). Zespół grupuje specjalistów z Instytutu Pamięci Narodowej, Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa, Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów oraz Zakładów Medycyny Sądowej ze Szczecina i Wrocławia

Ogólnopolski projekt badawczy „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944–1956" jest efektem współdziałania wielu instytucji państwowych, przede wszystkim IPN, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ich współpraca ma na celu ustalenie lokalizacji grobów straconych i zamordowanych w latach stalinizmu, ekshumację i identyfikację odnajdywanych szczątków. Działania te są finansowane z budżetu państwa, częściowo, np. w wypadku Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, także wspierane przez instytucje i osoby prywatne.

Więcej o programie poszukiwań: http://poszukiwania.ipn.gov.pl


Julian Czerwiakowski
Julian Czerwiakowski (1911-1953) ps. „Jurek, „Jerzy Tarnowski", żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, organizacji „Nie" i „Wolność i Niezawisłość".
Urodził się 12 lutego 1911 r. w Żurominie, pow. Sierpc, syn Ksawerego i Władysławy z d. Szelążek. W 1932 r. został powołany do służby wojskowej, którą pełnił w Batalionie Mostowym w Kazuniu k. Modlina.
Od 1942 r. był związany z Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Podlegał Zygmuntowi Ojrzyńskiemu pseud. „Ostaszewski" – szefowi wywiadu Okręgu Warszawa NSZ. Jako kierownik wywiadu NSZ na obwód Warszawa – Śródmieście zorganizował komórkę obserwacyjno – wywiadowczą. W drugiej połowie 1943 r. (sierpień lub wrzesień) za pośrednictwem Ojrzyńskiego rozpoczął działalność w organizacji „Start" – Ekspozyturze Urzędu Śledczego m.st. Warszawy Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, gdzie objął funkcję kierownika Placówki Śródmieście.
Od kwietnia do października 1945 r. działał w organizacji „NIE" oraz Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość".
Aresztowany przez UB 21 grudnia 1948 r. w swoim warszawskim mieszkaniu. Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy pod przewodnictwem sędziego Mariana Stępczyńskiego z 22 kwietnia 1952 r. został skazany na karę śmierci. Rada Państwa decyzją z dnia 27 grudnia 1952 r. nie skorzystała z prawa łaski.
Wyrok wykonano 5 stycznia 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
Szczątki Juliana Czerwiakowskiego odnaleziono 24 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Bolesław Częścik
Bolesław Częścik (1924-1951) ps. „Orlik", żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Urodził się 1 czerwca 1924 r. w m. Wola – Józefowo, gm. Krasnosielc, pow. Maków Mazowiecki, syn Józefa i Feliksy z d. Tomaszewskiej. W okresie okupacji wstąpił do Narodowych Sił Zbrojnych.
Po wejściu wojsk sowieckich służył w oddziale pod dowództwem Romana Dziemieszkiewicza „Adama", „Pogody". Brał udział w wielu akcjach zbrojnych na terenie powiatów: ciechanowskiego, makowskiego, ostrołęckiego i pułtuskiego (m.in. rozbicia aresztu PUBP w Krasnosielcu na początku maja 1945 r. skąd uwolniono kilkudziesięciu żołnierzy AK i NSZ).
Po rozbiciu oddziału R. Dziemieszkiewicza działał od 1946 r. w oddziale Pogotowia Akcji Specjalnej XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Józefa Kozłowskiego, ps. „Las". 22 kwietnia 1947 r. ujawnił się w Warszawie przed Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego na m.st. Warszawę.
13 września 1950 r. został aresztowany w Drewnicy (pow. Gdańsk). 7 kwietnia 1951 r. WSR w Warszawie na sesji wyjazdowej w Pułtusku pod przewodnictwem por. Edwarda Hollera skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 3 lipca1951 r. nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok wykonano 10 lipca 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
Szczątki Bolesława Częścika odnaleziono 17 sierpnia 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Stefan Głowacki
Stefan Głowacki (1903-1949), ps. „Smuga", porucznik AK, oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej.
Urodził się 31 marca 1903 r. w Lublinie, syn Stanisława i Katarzyny z d. Stola. W 1924 r. został wcielony do wojska, służył w 8. pp Legionów w Lublinie.
Po zakończeniu służby pozostał w wojsku. W 1934 r. awansował na podporucznika. Przeniesiony do 17. pp w Rzeszowie, w 1938 r. awansował do stopnia porucznika. Wiosną 1939 r. został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza w Augustowie. W c
zasie kampanii wrześniowej brał udział w walkach w okolicach Augustowa i Suwałk. W listopadzie 1939 r. wyjechał do Wilna gdzie od roku 1941 rozpoczął działalność w AK pełniąc funkcję dowódcy podrejonu.
W kwietniu 1945 r. jako repatriant wyjechał z Wilna i przybył do Wrocławia. W marcu 1946 r. nawiązał współpracę z Ośrodkiem Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu AK kierowanym przez ppłk. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego".
7 lipca 1948 r. został aresztowany w zasadzce w Dębowej Łące koło Leszna. 8 marca 1949 r. WSR w Warszawie pod przewodnictwem kpt. Zbigniewa Furtaka skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 3 czerwca 1949 r. nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok wykonano 13 czerwca 1949 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Postanowieniem z 25 października 1990 r. Izby Wojskowej Sądu Najwyższego wyrok WSR w Warszawie w sprawie Stefana Głowackiego został uznany za nieważny.
Szczątki por. Stefana Głowackiego odnaleziono 20 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Bolesław Kontrym
Bolesław Kontrym (1898 – 1953) ps. „Żmudzin", „Biały", „Bielski", „Cichocki", oficer Policji Państwowej w II Rzeczypospolitej, major Wojska Polskiego, cichociemny, oficer Armii Krajowej.
Urodził się 27 sierpnia 1898 r. w majątku Zaturce, pow. Łuck, syn Władysława i Adolfiny z d. Cichockiej. Pochodził z rodziny z tradycjami niepodległościowymi: przodkowie byli uczestnikami powstania listopadowego oraz styczniowego. W 1909 r. został oddany do szkoły kadetów w Kijowie, a następnie w Jarosławiu n. Wołgą.
Po wstąpieniu do armii carskiej w 1915 r. został wysłany na front karpacki gdzie dowodził oddziałem konnych zwiadowców w 127 i 660 pp. Od stycznia 1918 r. służył w 5 pułku ułanów II Korpusu Polskiego na Wschodzie, a po jego rozbrojeniu dostał się do niewoli niemieckiej skąd uciekł i zgłosił się do Komendy Naczelnej 3 POW w Kijowie.
Po przedostaniu się do Archangielska uczestniczył w walkach z bolszewikami. W lipcu 1919 r. został aresztowany i po trzech miesiącach wcielony do Armii Czerwonej. W latach 1919-1920 brał udział w walkach na froncie fińskim. Za męstwo w walkach został trzykrotnie odznaczony i skierowany na studia do Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie. Od lutego 1922 r. wykonywał zlecenia wywiadowcze attaché wojskowego przy Poselstwie RP w Moskwie. Wobec zagrożenia aresztowaniem w grudniu 1922 r. nielegalnie wrócił do Polski.
Po zweryfikowaniu pełnił służbę w Straży Granicznej, a następnie od 1923 r. w Granicznej Policji Państwowej. Do września 1939 r. służył w Policji Państwowej pełniąc funkcję m.in. naczelnika Urzędu Śledczego w Białymstoku i kierownika wydziału śledczego w Wilnie. 19 września został internowany w obozie Kołotowo pod Kownem skąd przez Estonię, Łotwę, Szwecję, Norwegię i Anglię 10 grudnia 1939 r. dotarł do Francji. Brał udział w walkach pod Narwikiem w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Podhalańskich. W roku 1940 przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie od 1941 r. pełnił służbę w 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej. Zgłosił chęć do służby w kraju, został zaprzysiężony na rotę AK i w kwietniu 1942 r. przeszedł szkolenie dywersyjne i spadochronowe w ramach kursu na cichociemnych.
W nocy z 1 na 2 września 1942 r. został zrzucony na placówkę „Rogi" na północny wschód od Grójca. Został przydzielony do „Wachlarza" a od marca 1943 r. został szefem Kedywu Okręgu AK Brześć, następnie szefem Centrali Służby Śledczej Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa. Zorganizował i dowodził oddziałem „Sztafeta-Podkowa" (następnie „Podkowa") wykonującym m.in. egzekucje na konfidentach i agentach gestapo. W Powstaniu Warszawskim był dowódcą 4. kompanii w zgrupowaniu Armii Krajowej mjr. „Bartkiewicza" (Włodzimierz Zawadzki) i równocześnie dowódcą odcinka taktycznego w podobwodzie Śródmieście-Północ: Królewska – Kredytowa – pl. Małachowskiego. Z chwilą utworzenia 20.września 1944 r. Warszawskiego Korpusu AK został dowódcą III batalionu 36. pułku piechoty Legii Akademickiej wchodzącego w skład 28. Dywizji Piechoty Armii Krajowej im. Stefana Okrzei. W czasie powstańczych walk był czterokrotnie ranny (m.in. w dniu 4 sierpnia w czasie szturmu na budynek PAST-y, którym dowodził).
Po powstaniu przebywał w wielu obozach jenieckich, m. in. w obozie w Sandbostel skąd zbiegł w kwietniu 1945 r. i przedostał się do 1 Dywizji Pancernej gen. S. Maczka gdzie został dowódcą kompanii. Po dwóch latach powrócił do kraju i rozpoczął pracę w Centralnym Zarządzie Państwowego Przemysłu Fermentacyjnego w Warszawie.
13 października 1948 został aresztowany. Po czteroletnim śledztwie wyrokiem z dnia 26 czerwca 1952 r. Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy pod przewodnictwem Czesława Kosima został skazany na karę śmierci. Rada Państwa decyzją z dnia 27 grudnia 1952 r. nie skorzystała z prawa łaski.
Wyrok wykonano 2 stycznia 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 3 grudnia 1957 r. został zrehabilitowany.
Szczątki Bolesława Kontryma zostały odnalezione 24 maja 2013 roku w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Dionizy Sosnowski
Dionizy Sosnowski (1929–1953) ps. „Zbyszek", „Józef", absolwent kursu radiotelegrafistów Delegatury Zagranicznej Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", zrzucony na spadochronie do Polski w 1952 r., kapral podchorąży.
Pochodził z Goniądza, szkołę średnią ukończył w Białymstoku. W 1948 r. przyjechał do Warszawy i podjął studia na Akademii Medycznej, jednak wkrótce z powodu zarzutów politycznych musiał je przerwać i zaczął pracę jako wychowawca w ośrodku szkoleniowo-wychowawczym dla młodzieży.
Wiosną 1951 r. został jako niezrzeszony wytypowany przez ZMP na Zlot Młodzieży w Berlinie, co postanowił wykorzystać do ucieczki na Zachód. Gdy wiadomość ta dotarła do Urzędu Bezpieczeństwa, w czerwcu 1951 r. nawiązał z nim kontakt agent Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Sosnowski został wciągnięty do operacji „Cezary", czyli pozorowania przez MBP działalności w kraju Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość" (tzw. V Komenda WiN).
Był nieświadomy prowokacyjnego charakteru organizacji. Jego wyjazd do Berlina został zablokowany, lecz 5/6 stycznia 1952 r. został przerzucony przez zieloną granicę do Niemiec. Trafił na zorganizowany przez Delegaturę Zagraniczną WiN we współpracy z polskimi władzami wojskowymi na uchodźstwie i przy pomocy amerykańskich instruktorów kurs radiotelegrafistów z elementami szkolenia dywersyjnego. Ukończył go w sierpniu 1952 r. W nocy 4/5 listopada 1952 r. został zrzucony na spadochronie na Pomorzu (wraz ze Stefanem Skrzyszowskim vel Januszem Paterą). Po skoku został awansowany przez polskie władze wojskowe na uchodźstwie na stopień kaprala podchorążego rezerwy i odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Przywieziony sprzęt, wyposażenie i pieniądze przejęła „V Komenda WiN".
W ramach likwidacji operacji „Cezary" został aresztowany 6 grudnia 1952 r. Po pokazowej rozprawie 18 lutego 1953 r. WSR w Warszawie pod przewodnictwem ppłk. Mieczysława Widaja skazał go na śmierć. Dionizy Sosnowski został zamordowany w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie 15 maja 1953 r.
18 października 2000 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie na mocy ustawy z 23 lutego 1991 r. uznał za nieważny wyrok WSR i postanowienie NSW wobec Dionizego Sosnowskiego, który padł ofiarą prowokacji MBP, a motywem jego działalności była chęć walki o niepodległy byt Państwa Polskiego.
Szczątki Dionizego Sosnowskiego odnaleziono 14 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Zygmunt SzymanowskiZygmunt Szymanowski (1910-1950) ps. „Jezierza", „Lis", „Bez", „Cis", „61", porucznik AK, oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej.
Urodził się 15 sierpnia 1910 r. w Motulach, gm. Filipów, pow. Suwałki; syn Władysława i Felliksy z d. Ciszewskiej. Szkołę powszechną ukończył w Motulach, naukę kontynuował w szkole średniej w Suwałkach. We wrześniu 1928 r. wyjechał do Lwowa i tam w kwietniu 1931 r. zdał maturę.
W sierpniu 1931 r. powołany do służby wojskowej, został przydzielony do Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty
w Krakowie. Ukończył ją w 1932 r. w stopniu plutonowego podchorążego i został skierowany do 19. Pułku Piechoty we Lwowie.
Czynną służbę wojskową zakończył we wrześniu 1932 r. (w 1935 r. podczas ćwiczeń rezerwy otrzymał stopień ppor., a w styczniu 1939 r. por.). W 1934 r. rozpoczął studia w Akademii Handlu Zagranicznego we Lwowie i na Politechnice Lwowskiej. W czerwcu 1939 r. uzyskał dyplom magistra nauk ekonomiczno-handlowych i absolutorium na Politechnice. We wrześniu 1939 r. jako dowódca kompanii ckm w 19. pp 5. DP, brał udział w walkach pod Włocławkiem, Kutnem, Sochaczewem, Łodzią, Płockiem, bronił Modlina. Został dwukrotnie ranny – pod Płockiem i w Palmirach. Od 20 września 1939 r. przebywał w szpitalu w Modlinie, skąd trafił do obozu jenieckiego w Działdowie, skąd zbiegł do Suwałk, gdzie został ponownie aresztowany. Po kolejnej ucieczce osiadł na Wileńszczyźnie i prawdopodobnie został członkiem ZWZ.
W 1942 r. rozpoczął działalność w AK jako szef komórki wywiadowczej wywiadu kolejowego w Wilnie. Używał ps. „Jezierza", „Lis", posługiwał się także nazwiskami: Antoni Piwowarski, Jan Sadowski. 20 września 1944 został aresztowany przez NKWD i wyniku śledztwa skazany za działalność w AK na 10 lat pozbawienia wolności. 15 marca 1945 r. udało mu się uciec i ukrywał się w Wilnie, skąd 30 kwietnia 1945 r. wyjechał do Suwałk. Od września 1947 r. pod ps. „Lis", „Bez", działał w Ośrodku Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu AK, tworząc siatkę wywiadowczą – zbierał informacje o działalności politycznej, gospodarczej i nastrojach społecznych.
Aresztowany 22 czerwca 1948 r. w Szklarskiej Porębie w ramach Akcji „X" mającej na celu rozbicie struktur Okręgu Wileńskiego AK na początku lipca 1948 r. został osadzony w więzieniu na Mokotowie. 24 stycznia 1950 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem sędziego mjra Mieczysława Widaja, skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 25 maja 1950 r. nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok wykonano 31 maja 1950 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Postanowieniem z 12 maja 1992 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego uznał za nieważny wyrok WSR w Warszawie wydany wobec Zygmunta Szymanowskiego.
Szczątki por. Zygmunta Szymanowskiego odnaleziono 27 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Ludwik Jan Świder
Ludwik Jan Świder (1893-1952) ps. „Johann Puk", major, oficer zawodowy Wojska Polskiego.
W czasie I wojny światowej służył w armii Austro-Węgier. W 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego. Służył w 26 pp. Był dowódcą kompanii, a później także batalionu. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Był ranny w walce. Odznaczony Krzyżem Walecznych. W 1926 r. przeniesiony do 27 pp. w Częstochowie. W 1928 r. odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i awansowany do stopnia majora.
W 1929 r. powierzono mu obowiązki dowódcy batalionu. W 1931 r. przesunięty na stanowisko kwatermistrza. W 1935 r. został komendantem Powiatowej Komendy Uzupełnień w Tarnopolu.
W 1937 r. Wojskowy Sąd Okręgowy nr I w Warszawie skazał go na osiem miesięcy więzienia, zaliczając pobyt w areszcie jako odbycie kary. W 1938 r. przeniesiony w stan spoczynku. W rzeczywistości zatrudniony na stanowisku kierownika agentury w Samodzielnym Referacie Informacyjnym Dowództwa Okręgu Korpusu nr IV w Łodzi, gdzie pracował do wybuchu wojny.
We wrześniu 1939 r. wraz ze swoją jednostką internowany w Rumunii. Od 1941 r. więziony w niemieckich obozach jenieckich dla polskich oficerów. Po wojnie przebywał w obozach dla przesiedleńców (dipisów).
W 1949 r. zaangażowany przez mjr. Franciszka Miszczaka ps. „Stefan Reda" do pracy w ośrodku wywiadowczym w Quackenbrück, który podlegał naczelnym władzom RP na uchodźstwie. W 1950 r., wraz z całą placówką (w tym czasie pod kierownictwem mjr. Stanisława Laurentowskiego ps. „Stanisław Lorenz"), przeniesiony do Barkhausen.
W połowie 1950 r. wyznaczony na kierownika ekspozytury ośrodka w Berlinie, którą ulokowano w siedzibie Towarzystwa Pomocy Polakom. W tym czasie posługiwał się nazwiskiem Johann Puk. Zajmował się przesłuchiwaniem uciekinierów, werbowaniem współpracowników i organizowaniem dróg łączności z krajem.
W dniu 23 lipca 1951 r., w porozumieniu z MBP, aresztowany przez służby sowieckie na terenie Berlina. Dopiero w lutym 1952 r. przekazany do dyspozycji Departamentu Śledczego MBP. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 23 czerwca 1952 r. skazany na karę śmierci. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok wykonano 19 grudnia 1952 r.
Szczątki Ludwika Świdra odnaleziono 23 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.


Aleksander Tomaszewski
Aleksander Tomaszewski (1904-1949) ps. „Al", „Bończa", nazwisko konspiracyjne Tomasz Aleksandrowski, porucznik AK, oficer Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej.
Urodził się 12 grudnia 1904 r. w Wilnie, syn Albina i Marii z d. Romanowskiej. W 1926 r. został powołany do czynnej służby wojskowej w 86. pp w Mołodecznie.
Po ukończeniu szkoły oficerskiej w Bydgoszczy w 1932 r. został przydzielony do pełnienia służby w 5. pp stacjonującym w Wilnie. Był tam dowódcą plutonu w stopniu porucznika.
W czasie okupacji niemieckiej oraz po wkroczeniu Sowietów do Wilna pełnił w strukturach Okręgu Wilno AK funkcję komendanta 1. Rejonu Dzielnicy D oraz komendanta Dzielnicy E Garnizonu Miasta Wilna. Zreorganizował łączność, zabezpieczył archiwa oraz magazyny broni i amunicji. Pod koniec 1945 r. wyjechał do Polski.
Początkowo zamieszkał w Jeleniej Górze, następnie we Wrocławiu. Po nawiązaniu kontaktu z ppłk. Antonim Olechnowiczem zdecydował się pozostać w konspiracji. Działał w Ośrodku Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu AK, gdzie prowadził legalizacje i wywiad wojskowy. Ponadto utrzymywał łączność z grupami młodzieżowymi działający na Dolnym Śląsku, Gdańsku i Łodzi. Od marca 1947 r. należał do ścisłego sztabu Komendy Okręgu Wileńskiego AK. Kierował działalnością wywiadowczą oraz kontrwywiadowczą prowadzoną przez żołnierzy AK. Jego
mieszkanie we Wrocławiu było lokalem kontaktowym i miejscem przechowywania części archiwaliów konspiracji wileńskiej.
Aresztowany 26 czerwca 1948 r. wraz z ppłk. Olechnowiczem przez funkcjonariuszy WUBP w swoim mieszkaniu we Wrocławiu w wyniku ogólnopolskiej operacji MBP o krypt. „Akcja X", skierowanej przeciwko żołnierzom polskiego podziemia niepodległościowego z Wileńszczyzny. Na początku lipca 1948 r. został osadzony w więzieniu na Mokotowie. 20 stycznia 1949 r. wyrokiem WSR w Warszawie pod przewodnictwem mjra Józefa Badeckiego został skazany na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z dnia 3 czerwca 1949 r. nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok wykonano 13 czerwca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Postanowieniem z 13 września 1991 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie uznał za nieważny wyrok WSR w Warszawie skazujący Aleksandra Tomaszewskiego.
Szczątki por. Aleksandra Tomaszewskiego odnaleziono 20 maja 2013 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Strona główna>
Prawa autorskie>

Uroczystość w rocznicę śmierci kpt. "Salwy"

Uroczystość w 67. rocznicę śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" – 28 września 2014 r.


Program uroczystości:

W uroczystościach weźmie udział córka kpt. "Salwy", Maria Dubaniowska – Guzdek oraz jego syn – Jan Dubaniowski.
W Rudzie Kameralnej prelekcję na temat okoliczności śmierci kpt "Salwy", wygłosi mgr Grzegorz Gaweł, autor będącej w przygotowaniu biografii kpt. Jana Dubaniowskiego.


67. rocznica śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Kpt. Jan Dubaniowski "Salwa" (1912-1947)

67 lat temu, 27 września 1947 roku, poległ w walce z obławą UB kpt. Jan Dubaniowski ps. „Salwa”,
dowódca oddziału partyzanckiego „Żandarmeria”, który  w latach
1945–1947 należał do najbardziej  aktywnych jednostek partyzanckich
antykomunistycznego podziemia w Krakowskiem. Faktycznie będąc oddziałem
poakowskim, od 1945 r. konsekwentnie uznawał swą przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych. Po śmierci dowódcy część jego żołnierzy walczyła z komunistami do 1951 roku.


GLORIA VICTIS !!!

Żołnierze oddziału kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy". Dowódca stoi w środku.

Kapitan Jan Dubaniowski "Salwa" jako jeden z nielicznych dowódców
antykomunistycznego podziemia posiada swój grób. Został pochowany na
cmentarzu parafialnym w Zakliczynie (w powiecie tarnowskim, woj. małopolskie).
Jest to miejsce jak najbardziej godne tego dowódcy… spoczywają na nim
m.in. żołnierze z okresu I wojny (235 mogił pojedynczych i 2 zbiorowe),
żołnierze 38 pułku piechoty WP z kampanii wrześniowej 1939 r. oraz
kapitan Kazimierz Bojarski "Kuba" z I pułku piechoty Legionów Polskich z
1914 r. (grób kpt. Dubaniowskiego "Salwy" można odnaleźć idąc wzdłuż
cmentarza wojennego od strony bocznego wejścia po prawej stronie na
skrzyżowaniu alejek. W lewo alejka prowadzi do kaplicy w prawo do grobów
sióstr zakonnych). Mogiłą kpt. "Salwy" opiekuje się Pan Grzegorz Gaweł,
działający w ramach Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin".

Grób kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" na cmentarzu w Zakliczynie.

Prawa autorskie>

Spotkania z autorem książki "Pogrom czy odwet?"

Spotkania z dr. Mariuszem Bechtą, autorem książki "Pogrom czy odwet?" – Parczew – 26 września (piątek), Biała Podlaska – 27 września (sobota).

W piątek, 26 września o godz. 17.00 w sali konferencyjnej Urzędu Miasta w Parczewie odbędzie się promocja książki "Pogrom czy odwet? Akcja zbrojna Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w Parczewie 5 lutego 1946 r." autorstwa dr. Mariusza Bechty.

W sobotę 27 września 2014 r. Bialskie Centrum Kultury w Białej Podlaskiej, przy ul. Warszawskiej 11, zaprasza o godz. 17.00 do sali nr 15 na spotkanie z dr. Mariuszem Bechtą, autorem książki "Pogrom czy odwet? Akcja zbrojna Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w Parczewie 5 lutego 1946 r.".

Mariusz Bechta – historyk, wydawca, doktor nauk
humanistycznych w zakresie historii. Pracownik naukowy Oddziałowego
Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.
Zajmuje się historią polityczną Polski w XX wieku ze szczególnym
uwzględnieniem tożsamości historycznej Podlasia. Autor monografii: Rewolucja, mit, bandytyzm. Komuniści na Podlasiu w latach 1939-1944 (Biała Podlaska 2000), …między Bolszewią a Niemcami. Konspiracja polityczna i wojskowa Polskiego Obozu Narodowego na Podlasiu w latach 1939-1952 (Warszawa 2008, 2009). Redaktor naczelny "Templum Novum".

Strona główna>
Prawa autorskie>

Rajd Wilczym Tropem Wyklętych

Rajd Pieszy Wilczym Tropem Wyklętych, Toruń – Wilcze Kąty, 26-28 września 2014

Fundacja Niezłomni im. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" zaprasza zaprasza wszystkich młodych miłośników historii polskiego podziemia antykomunistycznego na Rajd Pieszy Wilczym Tropem Wyklętych.

Rajd Wilczym tropem Wyklętych, to impreza historyczna kierowana do młodego odbiorcy, mająca na celu przybliżyć uczestnikom problematykę antykomunistycznej partyzantki. Idea rajdu narodziła się wśród środowisk patriotycznych z powiatu toruńskiego w 2013 roku. Rok 2013 był poświęcony Żołnierzom Wyklętych.  Rajdy tego typu cieszą się wielką popularnością i odgrywają ważna rolę w przekazywaniu historii wśród młodego pokolenia. Wychodząc naprzeciw temu trendowi, wspólnie z Fundacją Niezłomni  im. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” podjęto decyzję i wysiłek zorganizowania tego typu imprezy na terenie powiatu toruńskiego.

Rajd ma na celu pokazanie młodemu uczestnikowi, że zabawa w „świetlika”, nauka posługiwania się mapą, alfabet Morsa oraz praca w zespole nie są nudne i nic nie warte, lecz owocują w przyszłości.

Rajd odbędzie się w dniach 26–28 września 2014 roku. Głównym organizatorem jest Fundacja Niezłomni. Rajd ma charakter gry patrolowej, gdzie uczestnicy przemierzają wyznaczą trasę, wcielając się jeden z oddziałów podziemia niepodległościowego. Wyprawę w poszukiwaniu Wilczych Tropów Wyklętych rozpoczynamy w Toruniu. Baza rajdu znajduje się wśród sosnowych lasów borów Bydgoskich, nieopodal królowej Polskich rzek, Wisły, w siedlisku Wilcze Kąty. Każdy partol chcący uczestniczyć w naszym rajdzie winien wypełnić kartę zgłoszeniową patrolu, która dostępna jest pod adresem www.rajdniezlomni.pl i przesłać ją pocztą elektroniczną pod adres [email protected]. O uczestnictwie w rajdzie decyduje kolejność zgłoszeń, liczba miejsc jest ograniczona. W razie pytań można dzwonić pod numer: +48 509 927 917

Na rajdzie czeka wiele atrakcji, które będą przez uczestników zapamiętane i zapewne spotkamy się znów za rok na trasie rajdu.
Ważną informacją jest to, że impreza jest bezpłatna – czyli nie ma wpisowego, a jedyny koszt jaki ponosi uczestnik to przejazd z miejsca koncentracji na trasę rajdu (maksymalnie 7,50 zł.)

W imieniu organizatorów wszystkich chętnych serdecznie zapraszam do wzięcia udziału.

Strona główna>
Prawa autorskie>

61. rocznica śmierci por. "Puszczyka"

61. rocznica śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Por. Wacław Grabowski "Puszczyk" (1916-1953)

61 lat temu, 5 lipca 1953 roku, w walce z 1300-osobową obławą UB-KBW we wsi Niedziałki
zginał dowódca ostatniego patrolu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego
działającego na Mazowszu północnym, por. Wacław Grabowski "Puszczyk".
Wraz z nim, podczas próby przebicia się przez pierścień okrążenia,
poległo sześciu jego żołnierzy.


Żołnierze NZW z patrolu por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" polegli w walce stoczonej 5 lipca 1953 r. z 1300-osobową grupą operacyjną UB-KBW we wsi Niedziałki na Mazowszu.
Od lewej leżą: Henryk Barwiński "August", Kazimierz Żmijewski "Jan",
Lucjan Krępski "Jastrząb", Feliks Gutkowski "Gutek", Piotr Suwiński
"Stanisław", por. Wacław Grabowski "Puszczyk", Antoni Tomczak "Malutki".
Zdjęcie wykonane przez UB.

Wacław Grabowski urodził się 10 grudnia 1916 r. w rodzinie zarządcy majątku Krępa (pow. Mława).
W okresie nauki w szkole średniej działał w harcerstwie. Uczestniczył w
wojnie obronnej 1939 r. W okresie okupacji niemieckiej był żołnierzem
ZWZ-AK w Obwodzie Mława. Służbę w oddziałach partyzanckich rozpoczął już
w 1943 r. Służył w Kedywie (Kierownictwo Dywersji) Armii Krajowej i oddziale partyzanckim ppor. Stefana Rudzińskiego "Wiktora".
Po wejściu Armii Czerwonej działał w strukturze Ruchu Oporu Armii
Krajowej (ROAK) w ramach batalionu "Znicz" dowodzonego przez kpt. Pawła
Nowakowskiego "Łysego" (uczestniczył m.in. w udanej akcji z 2/3 czerwca 1945 r. na PUBP w Mławie, w wyniku której uwolniono 32 więźniów oraz zastrzelono 4 UB-eków).

Ppor. Stefan Rudziński "Wiktor"

Po rozwiązaniu oddziału w 1945 r. (tzw. "akcja rozładowywania lasów"Jana Mazurkiewicza "Radosława") "Puszczyk" zdołał przedostać się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech. Przez pewien czas służył w Polskich Kompaniach Wartowniczych.
Stwierdził jednak, iż jego "miejsce jest w Polsce" i powrócił do kraju.
Ponownie podjął działalność konspiracyjną, organizując nieduży oddział
partyzancki operujący w powiatach Mława, Przasnysz, Działdowo i Ciechanów.

Dowodził samodzielnym oddziałem wchodzącym prawdopodobnie w skład 16 Okręgu NZW. Po jego likwidacji nawiązał kontakt z Mieczysławem Dziemieszkiewiczem "Rojem" (zginął 13 IV 1951 r. we wsi Szyszki).
Jego grupa, działająca w latach 1947–1953, nastawiona była na dotrwanie
do zmiany sytuacji politycznej w Polsce i ograniczała swą aktywność do
niezbędnej samoobrony i akcji aprowizacyjnych. Głośnym  wyczynem
"Puszczyka" było m.in. przebicie się przez zasadzkę bezpieki w
październiku 1952 r. w okolicach Konopek (od jego kul padło dwóch
oficerów MBP i żołnierz KBW). Od jesieni 1951 r. oddział nie prowadził
już żadnych działań dywersyjnych, będąc typową "grupą przetrwania".

Wycinek mapy okolicy, w której ukrywał się "Puszczyk" i jego żołnierze w 1953 r.

Do
jesieni 1952 r. ukrywał się w przygotowanym uprzednio bunkrze w
powiecie działdowskim, a po jego zlokalizowaniu przez resort
bezpieczeństwa przeszedł w okolice Mławy, gdzie do lata 1953 r.
"melinował" w kolonijnych gospodarstwach miejscowości Niedziałki, u
rodzin: Marianny Jeziorskiej, Stanisława Adamczyka i Zygmunta
Klimaszewskiego. Ostatnią bazą "Puszczyka" stała się właśnie wioska
Niedziałki (gm. Turza
Mała), gdzie jego grupa przez wiele miesięcy ukrywała się w
gospodarstwie rodziny Jeziorskich. Miejsce ich stacjonowania wydał
współpracownik UB Wacław Głuszek (za zdradę wypłacono mu 5000 zł).

5 lipca 1953 r. gospodarstwo w Niedziałkach, gdzie stacjonowali partyzanci, otoczyła 1300-osobowa grupa operacyjna UB-KBW.
Dowodzący operacją oficer KBW informował:

[…] O godz. 15.00 przystąpiono do operacji okrążając zabudowania w momencie nawiązywania styków 2/ch kompanii zamykający pierścień […] banda
w sile 7-miu ludzi podjęła ucieczkę w kierunku lasu, gdzie nie widoczna
była obstawa dla niej. W tym czasie została nakryta silnym krzyżowym
ogniem z broni maszynowej i obstawy i banda widząc, że jest okrążona
zajęła stanowiska w życie, przyjmując obronę, jednocześnie wycofując się
w kierunku lasu. W wyniku półtoragodzinnej walki banda została
całkowicie zlikwidowana
[…]".

Pomimo tak wielkiej
dysproporcji sił partyzanci podjęli próbę przebicia się z okrążenia,
ginąc kolejno w krzyżowym ogniu broni maszynowej. Wraz z por. Wacławem
Grabowskim "Puszczykiem", który ostatni nabój przeznaczył dla siebie,
poległo czterech jego żołnierzy: Henryk Barwiński "August", Lucjan
Krępski "Jastrząb", Piotr Suwiński "Stanisław" i Antoni Tomczak
"Malutki". Dwóch ciężko rannych partyzantów – Feliksa Gutowskiego
"Gutka" i Kazimierza Żmijewskiego "Jana" – przewieziono do szpitala w
Mławie, gdzie zmarli.

Obelisk
w miejscu śmierci por. "Puszczyka" i jego żołnierzy, odsłonięty i
poświęcony 8 września 2001 roku. Ufundowali go kombatanci, rodziny
poległych oraz mieszkańcy gmin Lipowiec Kościelny i Kuczbork.

Marianna
Jeziorowska ps. "Grześ", za udzielanie schronienia partyzantom por.
"Puszczyka", została aresztowana i skazana na karę wieloletniego
więzienia, którego murów już nigdy żywa nie opuściła. Zmarła 18 lipca
1955 roku w komunistycznym więzieniu Warszawa-Mokotów.

Obelisk w miejscu śmierci por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" i jego żołnierzy.

Cmentarz w Lipowcu Kościelnym. Metalowy krzyż i tablica pamiątkowa na symbolicznej mogile por. "Puszczyka" i jego żołnierzy.

Tablica na krzyżu na cmentarzu w Lipowcu Kościelnym:
"Pamięci byłych żołnierzy AK-NZW poległych w dniu 5 lipca 1953 r. w
miejscowości Niedziałki w obronie honoru narodu i godności własnej oraz
wolności nie tylko własnej".

Ostatnimi partyzantami
antykomunistycznego podziemia na północnym Mazowszu, którzy zginęli w
walce z komunistami byli Kazimierz Dyksiński "Kruczek" oraz Leon Malicki
"Zygmunt". Po wkroczeniu Sowietów byli żołnierzami ROAK (Ruch Oporu
Armii Krajowej), a następnie 11. Grupy Operacyjnej NSZ. "Kruczek" został
aresztowany 3 stycznia 1947 r. i skazany na karę śmierci. W nocy po
ogłoszeniu
wyroku uciekł z więzienia i dołączył do oddziału por. Franciszka Majewskiego "Słonego".
W październiku 1947 r. wraz z oddziałem wszedł w skład XXIII Okręgu
Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Po rozbiciu struktur NZW ukrywał
się wraz z Leonem Malickim "Zygmuntem". Partyzanci zostali wydani przez
agenta UB "Kaszuba" – człowieka, u którego się ukrywali. 10 czerwca 1954
r., osaczeni przez obławę UB we wsi Będzymin w pow. Sierpc, podjęli swoją ostatnią walkę.
Tak
opisał to wydarzenie w raporcie skierowanym do naczelnika Wydziału I
Departamentu III MBP naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie:

[…] O
godz. 17.30 zabudowania agenta "Kaszuby" oraz przyległe budynki
należące do sąsiadów agenta zostały okrążone. Do środka weszła grupa
szturmowa, która została ostrzelana przez bandytów i obrzucona granatami
[…] Bandyci zostali wyparci z budynków na odkryte pole, nie
orientując się, że są okrążeni przez obstawę, zostali przykryci ogniem i
w tym momencie Malicki Leon ps. "Zygmunt", będąc rannym strzelił sobie w
głowę z własnego pistoletu, natomiast bandyta Dyksiński Kazimierz ps.
"Kruczek" podłożył pod siebie granat, który eksplodował pozbawiając go
życia.
[…].

Do dziś miejsca pochówków ostatnich partyzantów Mazowsza, jak i wielu innych, pozostają nieznane.
GLORIA VICTIS !!!

Strona główna>
Prawa autorskie>

Żelazny Bieg 2 – w hołdzie Wyklętym

ŻELAZNY BIEG 2 – zawody triathlonowe w hołdzie Żołnierzom Wyklętym – 14 czerwca 2014 r.

"Żelazny Bieg" to impreza o charakterze  kulturalno-sportowym, której druga edycja odbędzie się 14 czerwca 2014 roku na trasie OkuninkaOrchówek (pow. Włodawa). Zawody stanowią element promocji powiatu włodawskiego, służą również wydłużeniu sezonu wakacyjnego nad Jeziorem Białym.
Zawody triathlonowe będą również upowszechniały ideę zdrowego trybu życia oraz stanowiły żywą lekcję historii o żołnierzach Polskiego Antykomunistycznego Podziemia.

„Żelazny  Bieg”
realizowany będzie w ramach działania 413 Wdrażanie lokalnych strategii
rozwoju objętego Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata
2007-2013. Organizatorem zawodów jest Starostwo Powiatowe we Włodawie przy wsparciu Gminy Włodawa oraz Polskiego Związku Triatlonowego.

Bieg
będzie organizowany w formie triathlonu o charakterze sprint – 750 m
pływania, 20 km jazdy rowerem oraz 5 km biegu. Planowana trasa zawodów
obejmuje dwie miejscowości Okuninkę i Orchówek.

Szczegółowy program imprezy wraz ze wszelkimi informacjami znajduje się na stronie zelaznybieg.pl i facebook



Ppor. Edward Taraszkiewicz ps. "Żelazny"

Nazwa zawodów wiąże się z osobą ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego".
Był on jednym z najdłużej stawiających zbrojny opór dowódców
antykomunistycznego podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie.
Wsławił się wieloma spektakularnymi akcjami przeciwko ludziom i
instytucjom "władzy ludowej". Od czerwca 1945 r. był zastępcą dowódcy w
oddziale partyzanckim swojego brata Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia",
podległym komendantowi Obwodu WiN Włodawa. Po śmierci "Jastrzębia" w
styczniu 1947 r. przejął komendę nad pozostałymi w konspiracji
żołnierzami, nie ujawnił się podczas amnestii 1947 r. i walczył z
komunistami do 6 października 1951 r., kiedy to poległ
z bronią w ręku wraz ze swoim podkomendnym, podczas próby przebicia się
przez pierścień 600-osobowej obławy UB-KBW  w miejscowości Zbereże nad
Bugiem
.

Czerwiec
1947. Od lewej: Henryk Wybranowski "Tarzan" († 6 XI 1948), Edward
Taraszkiewicz "Żelazny" († 6 X 1951)
, Mieczysław Małecki "Sokół" († 11
XI 1947), Stanisław Pakuła "Krzewina" (skazany na wieloletnie
więzienie).

Ppor.
"Żelazny" (wraz z bratem – "Jastrzębiem") postanowieniem prezydenta RP
Lecha Kaczyńskiego z 20 sierpnia 2009 r. "za wybitne zasługi dla
niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej" został pośmiertnie odznaczony
Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Zawody są
przypomnieniem o tych wszystkich bohaterach Polskiego Podziemia
Antykomunistycznego, którzy "złożyli ofiarę z życia na ołtarzu
wolności".

Więcej na temat ppor. "Żelaznego" i jego brata ppor. "Jastrzębia" czytaj:

Odsłonięcie tablicy w rocznicę komunistycznej zbrodni na żołnierzach NSZ

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy w 68. rocznicę powieszenia partyzantów kpt. Antoniego Żubryda – Sanok, 4 czerwca 2014 r.


W 68. ROCZNICĘ KOMUNISTYCZNEJ ZBRODNI


W tych dniach mija 68. rocznica komunistycznej zbrodni dokonanej w majestacie obowiązującego wówczas prawa – publicznej egzekucji przez powieszenie trzech partyzantów z oddziału kpt. Antoniego Żubryda: Władysława Kudlika, Władysława Skwarca i chor. Henryka Książka. Egzekucji dwóch pierwszych dokonano na płycie sanockiego stadionu w obecności licznie zgromadzonej publiczności, w tym młodzieży szkolnej. Egzekucja ta miała być pokazem siły i bezwzględności władzy ludowej w walce z tzw. reakcyjnym podziemiem. Jednak głównym jej celem miało być zastraszenie społeczeństwa.

Wiosną 1946 r. głównym problemem dla sanockiego UB była działalność oddziału Antoniego Żubryda, do którego napływało coraz więcej ochotników. Wśród nich byli Władysław Kudlik (ur. w 1922 r.) i Władysław Skwarc (ur. w 1926 r.). Pierwszy pochodził z Tarnawy Dolnej, a drugi z Zagórza. Znali się  jeszcze z czasów swojej konspiracyjnej działalności w AK, a po tzw. wyzwoleniu, czując zagrożenie ze strony bojówek UPA, wstąpili do oddziału Żubryda.
Po wstąpieniu do oddziału znaleźli się oni w grupie ppor. Kazimierza  Kocyłowskiego, ps. „Wichura”. Przez cały marzec i pierwsze dni kwietnia oddział kwaterował w Niebieszczanach, robiąc tylko wypady po żywność do okolicznych miejscowości. W tym czasie  działaniem  grupy objęty był rejon wsi Niebieszczany, Poraż, Pielnia, Dudyńce, Wola Dydniańska, Grabówka i Lalin. Z akcji, w których nowoprzybyli brali udział, a  które zyskały szerszy rozgłos trzeba wspomnieć o rozbrojeniu posterunku MO w Niebieszczanach, posterunku Służby Ochrony Kolei w Nowym Zagórzu oraz opanowaniu browaru i spółdzielni w Zarszynie, gdzie zarekwirowano piwo i różne towary. Z Zarszyna grupa Kocyłowskiego udała się w kierunku Dudyniec, staczając po drodze, w okolicach Pielni, potyczkę z bojówką UPA. W Dudyńcach, gdy partyzanci zajęli swoje kwatery, niespodziewanie pojawiło się wojsko (KBW). Większość partyzantów zdążyła się wycofać, niestety Kudlik i Skwarc zostali otoczeni i zmuszeni do poddania się. Natychmiast zostali odstawieni do Rymanowa, a po paru dniach do Sanoka.

Władysław Kudlik

W czasie gdy działy się omawiane wydarzenia, w Polsce zaczynał się już czas terroru, czas obowiązywania pseudoprawa. Jednym z narzędzi wprowadzania go w życie były dwa dekrety z 16 listopada 1945 r.: „Dekret o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa” i „Dekret o postępowaniu doraźnym”. Wszystkie nakazy i postanowienia  w nich zawarte z wielką gorliwością wprowadzały w życie sądy doraźne, które swoimi wyrokami miały zasiać strach i przerażenie wśród ludności. W dużym stopniu to im się udało. W swoim działaniu sądy te nie brały pod uwagę okoliczności łagodzących i opierały się na sporządzonym pospiesznie akcie oskarżenia (już sam fakt aresztowania świadczył o winie). Nie miały one nic wspólnego ze sprawiedliwością, bowiem w myśl zaleceń, sądy doraźne miały zasadniczo stosować kary śmierci i jedynie w przypadkach wyjątkowych, kary pozbawienia wolności. Sąd doraźny tworzyli zwykle sędzia wojskowy i prokurator wojskowy. Urzędowali oni w ubraniach cywilnych, by stworzyć pozory, że jest to sąd powszechny o kompetencjach sądu okręgowego.

W województwie rzeszowskim szczególnie krwawo zapisał się duet w składzie: sędzia – ppor. Norbert Ołyński i prokurator – ppor. Marian Stokłosa. To właśnie oni skazali na śmierć Władysława Skwarca i Władysława Kudlika. Ich rozprawa odbyła się w Sanoku 22 V 1946 r. w gmachu Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” przy ul. Mickiewicza, gdzie miał tymczasową siedzibę „Dom Żołnierza”. Władysław Skwarc był sądzony pod przybranym nazwiskiem Ryniak. Skazani na śmierć wnieśli do prezydenta KRN prośbę o ułaskawienie. Dziś wiemy na pewno, że było to bezcelowe, bowiem, w trybie pilnym, nadeszła z Warszawy odpowiedź, że Prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut nie skorzystał z przysługującego mu prawa łaski. Los skazanych był przesądzony. Aby wyrok odniósł zamierzony, odstraszający skutek powinien zostać wykonany publicznie i tak się miało stać. Ostatnim, który rozmawiał ze skazanymi, był ich spowiednik – ks. Józef Jakieła, wtedy młody wikary w sanockiej Farze. Była to dla niego ciężka misja i, jak wspominał, ze ściśniętym sercem udał się do siedziby sanockiego UB, gdzie zastał już ogolonych i czysto ubranych skazańców, którzy zachowywali się z nienaturalną dla ich wieku powagą. Ksiądz był dla nich nie tylko spowiednikiem, ale ostatnią osobą z „tamtej strony”. Po szybkiej spowiedzi, ponaglany przez „ubowca”, ks. Jakieła musiał ich opuścić, lecz tamto wspomnienie zachował do końca życia. Wyrok przez powieszenie wykonano 24 V 1946 r. na stadionie miejskim w Sanoku. Było to wydarzenie, które wstrząsnęło mieszkańcami miasta i wywołało wielkie oburzenie i niedowierzanie, że mogło dojść do takiej zbrodni w majestacie prawa, na dodatek w obecności przymusowo przyprowadzonej młodzieży szkolnej. Oto jak to wydarzenie zapamiętał jego świadek – sanoczanin, dziś już nieżyjący – Roman Bańkowski, wtedy 14 – letni chłopak:

„Mieszkałem w tym czasie na ul. Królewskiej (obecnie Traugutta). Dowiedziałem się od sąsiadów, że będzie dokonana egzekucja na stadionie przy ul. Królewskie, jak wtedy mówiono, bandytów Żubryda. Jako młody człowiek pobiegłem na stadion i czekałem przy stadionie, przy głównym wjeździe. Zobaczyłem za jakieś 20 min., że wjeżdża gazik, chyba amerykański, bo szeroki. Po obu stronach miał ławki, na ławkach siedzieli umundurowani funkcjonariusze na pewno UB […]. A na pace, na podłodze siedzieli także jacyś dwaj umundurowani osobnicy, w czapkach oczywiście, tych polowych rogatywkach, głowy mieli spuszczone. Zauważyłem, że ręce mieli do tyłu, a na ławkach siedziało od 5 do 10 funkcjonariuszy, nie licząc kierowcy i obok niego, kto wie czy nie prokuratora. Gazik zatoczył półkole, zajechał pod ustawioną szubienicę, która była ustawiona na środku, na osi południe – północ. Funkcjonariusze zeskoczyli z samochodu, wysiadł chyba prokurator, jeszcze jakiś drugi osobnik po cywilnemu no i przemówił kilka słów, lecz trudno mi już powiedzieć co. Potem było odczytanie wyroku z uzasadnieniem, w którym była mowa o bandach, bandytach itp. […]. Za kierownicę gazika wskoczył jakiś cywil, ruszył. Wcześniej skazanych podniesiono z podłogi, postawiono na ławkę, założono im przygotowane pętle na szyję. Ci chłopcy, jak widziałem, byli zbici i zmaltretowani tak, że na nogach się zachwiali, nie mogli ustać na tych ławkach i być może już się zacisnęły pętle na ich szyjach. Po chwili gazik ruszył, zawiśli na szubienicy, okręcając się kilka razy wokół swojej osi. Trwało
to chyba z 20 minut; nie odchodził tam jakiś osobnik w białym fartuchu, kto wie, czy to nie był jakiś lekarz, który musiał stwierdzić zgon. Potem usunęli się ci funkcjonariusze, opustoszało boisko. Po chwili zajechała furmanka magistracka i dwóch furmanów. Jeden z nich stanął na ławkę i podtrzymywał skazanych, a drugi odciął stryczki. Ciała tych dwóch chłopców położono na dnie tej paki no i furmanka ruszyła ul. Granowskiej [obecnie ul. 2 Pułku Strzelców Podhalańskich] w stronę cmentarza przy ul. Matejki. Ja byłem przerażony ale szedłem za furmanką […] furmanka zajechała na cmentarz od strony południowej, gdzie już był wykopany dół i tych dwóch żołnierzy Antoniego, bez trumien, wrzucono do grobu. Wracałem  stamtąd ze ściśniętym gardłem.”

Tyle naoczny świadek. Dziś dla większości z nas coś takiego jest nie do pojęcia, a trzeba dodać, że działo się to w poł. XX w., w kraju tzw. „demokracji ludowej”. Władysława Kudlika i Władysława Skwarca pochowano we wspólnej mogile. Mieli oni być skazani na zapomnienie. Nawet w księgach cmentarnych ich nazwiska nie figurują. Przez wiele lat ich rodziny nie mogły postawić krzyża ani złożyć kwiatów, gdyż były z miejsca wyrzucane. Ale sanoczanie wiedzieli, kto spoczywa w mogile na cmentarzu przy ul. Matejki.

Władysław Skwarc

Egzekucja na stadionie nie była ostatnią, jaką miał oglądać Sanok. Do kolejnej doszło dwa tygodnie później. Tym razem jej miejscem był sanocki Rynek. Gdy większość sanoczan jeszcze nie otrząsnęła się po szoku wywołanym publiczną egzekucją na sanockim stadionie dwóch partyzantów z oddziału Antoniego Żubryda, „władza ludowa” postanowiła po raz kolejny pokazać swoją bezwzględność w rozprawianiu się z „bandytami spod znaku NSZ”. Tym razem miejscem przerażającego spektaklu stał się sanocki Rynek, a widownię w większości stanowili uczniowie starszych klas sanockich szkół. 4 czerwca 1946 r. na sanockim Rynku wykonano publiczną egzekucję przez powieszenie chor. Henryka Książka – „żubrydowca”, a wcześniej oficera w 34. pułku piechoty „ludowego” Wojska Polskiego. Pułk ten, wchodzący w skład 8. dywizji piechoty, przybył do Sanoka latem 1945 r. Został on skierowany na ten teren przede wszystkim z zadaniem walki z UPA i chronienia polskiej ludności przed jej atakami. Ponieważ oddział A. Żubryda pełnił również m.in. funkcję oddziału samoobrony przed UPA, z tego względu często dochodziło do nieformalnych kontaktów niektórych oficerów z 34. pp z „żubrydowcami”. Dzięki takim kontaktom do partyzantów docierała broń i amunicja z wojskowych magazynów, a pułkowa rusznikarnia remontowała partyzancką broń. Ponadto istniała niepisana umowa, że „żubrydowcy” nie walczą z wojskiem (z wyłączeniem KBW), a żołnierze WP nie kwapili się do walki z „żubrydowcami”. Znane są też przypadki wspólnych działań przeciwko Ukraińcom jak np. w trakcie wysiedlania Morochowa. Nie jest też prawdą, że żołnierze WP ramię w ramię z funkcjonariuszami UB walczyli o „utrwalanie władzy ludowej”. Było wręcz odwrotnie – stosunki miedzy tymi formacjami były bardzo napięte, a nawet wrogie. Z czasem szeregi oddziału A. Żubryda zaczęli zasilać dezerterzy z 34 pp., a wśród nich znalazł się chor. Henryk Książek. Niestety niewiele o nim wiadomo. Urodził się 8 października 1923 r. w Kosumce pow. Otwock. 10 września 1944 r. wstąpił do WP i wraz ze swoim 34. pułkiem przeszedł cały szlak bojowy. W pułku pełnił funkcję dowódcy plutonu chemicznego w 1. kompanii 1. batalionu. 21 kwietnia 1946 r. po jednej ze wspólnych akcji przeciw Ukraińcom chor. Książek wraz z ppor. Tadeuszem Puchaczem vel Lipskim, z tego samego batalionu, zdecydowali się na dezercję i wstąpienie do „żubrydowców”. Stało się to w Niebieszczanach. Chor. Henryk Książek już wcześniej znalazł się w kręgu zainteresowania organów Informacji Wojskowej i, wiedząc o tym, zdecydował się na dezercję. Jego partyzancka działalność była krótka, bo trwała zaledwie miesiąc. Mimo tego to właśnie on, wraz z ppor. Puchaczem, zastrzelił kpt. Abrahama Premingera – funkcjonariusza NKWD i równocześnie zastępcę szefa wydziału polityczno-wychowawczego 8. dywizji piechoty. Stało się to 30 kwietnia 1946 r. w okolicach Płowiec. Kpt. Preminger, był członkiem grupy pościgowej wysłanej z Sanoka przeciwko „żubrydowcom”. Wracając z akcji, kpt. Preminger został zatrzymany przez swoich niedawnych „kolegów” i zastrzelony.

Kilka dni później grupa „żubrydowców”, w której znajdował się też chor. Książek, przybyła na „Białą Górę” i tam, obok „królewskiej studni”, jeden z partyzantów – ppor. Puchacz, wygłosił do napotkanych harcerzy pogadankę, w której tłumaczył powody, dla których „żubrydowcy” walczą z „władzą ludową”. Były to już ostatnie dni życia chor. Henryka Książka. 18 maja 1946 r. grupa pod dowództwem Żubryda udała się do Mrzygłodu, gdzie towarzysko spotkała się z żołnierzami WP oraz rozbroiła posterunek MO. W drodze  powrotnej, w okolicach Hłomczy, „żubrydowcy” zarekwirowali samochód ciężarowy, na którym wjechali do Sanoka, gdzie zachowywali się bardzo swobodnie, włącznie z wizytą w restauracji i legitymowaniem oficerów WP. Z Sanoka „żubrydowcy” wyjechali w kierunku Zagórza. W tym czasie funkcjonariusze sanockiego PUBP już wiedzieli o wizycie w mieście „chłopców z lasu”.  W trybie alarmowym z sanockiego PUBP wyjechało 10 funkcjonariuszy i w okolicach wspomnianej fabryki samochód z „ubowcami” natknął się na „żubrydowców”.  Początkowo funkcjonariusze UB wzięli partyzantów za oddział WP. Doszło nawet do rozmów, jednak po wyjaśnieniu nieporozumienia rozpoczęła się walka. Od pierwszych serii padł milicjant Stanisław Karaś. W trakcie wymiany ognia od strony Zagórza nadjechał samochód osobowy, który został również ostrzelany. Okazało się, że w samochodzie jechał szef sztabu 8. dywizji piechoty ppłk Teodor Rajewski oraz przedstawiciel pełnomocnika Komisji Przesiedleńczej st. lejtnant Piwowarow. W wyniku ostrzału na miejscu zginął ppłk. Rajewski oraz żołnierz radziecki, a pozostałych dwóch zostało rannych. Ze strony „żubrydowców” ciężko ranny został Adam Płaza (zmarł w szpitalu) oraz Henryk Książek. Mimo, że zdołał się ukryć, został odnaleziony i aresztowany. Z miejsca przekazano go do dyspozycji Informacji Wojskowej 8. dywizji i umieszczono w areszcie w koszarach przy ul. Mickiewicza.

Chor. Henryk Książek

W archiwach nie zachowały się żadne materiały procesowe chor. Książka, poza jedną informacją, że 4 czerwca 1946 r. został skazany na karę śmierci przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie. Jest wielce prawdopodobne, że był to sąd doraźny i tak jak w przypadku Władysława Kudlika i Władysława Skwarca jego wyjazdowa sesja odbyła się w Sanoku, a chor. Książek został skazany przez sędziego ppor. Norberta Ołyńskiego, a oskarżony przez ppor. Mariana Stokłosę. Rankiem tego samego dnia PUBP w Sanoku polecił Zarządowi Miejskiemu wystawienie szubienicy na rynku. Wobec tego, że nie wykonano tego polecenia, bo wszyscy odmówili, funkcjonariusze UB zmusili przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej, pełniącego obowiązki burmistrza – Michała Hipnera do osobistego nadzorowania wykonania szubienicy. Stosunek funkcjo
nariuszy UB do samorządowych władz Sanoka wywołał szok i oburzenie wśród radnych. W końcu przygotowania do egzekucji dobiegły końca. Oto jak ten dzień zapamiętała sanoczanka Barbara Winiecka – wówczas mimowolny świadek tej egzekucji:

„Był nakaz UB, że młodzież szkół średnich z Sanoka miała wziąć bezwarunkowy udział w tej egzekucji, pod groźbą wyrzucenia z gimnazjum. Ponieważ ta wiadomość została przekazana pod rygorem naszym wychowawcom, więc grono pedagogiczne przekazało nam, że powinniśmy wziąć udział, aby później nie nastąpiły jakieś represje – nie tylko w stosunku do nas, młodych ludzi, ale w stosunku do rodzin, że nie możemy się od tego uchylić. W dniu tej egzekucji, wcześniej, były przygotowania; na rynku sanockim UB montowało… to nie była szubienica, tylko szafot. Tak jak w dawnych czasach to wyglądało – stopnie, podest i szubienica, która została tam wmontowana.[…]. Nas, pod eskortą UB, wyprowadzono z budynku  gimnazjum przy ul. Sobieskiego. Przyprowadzono nas tam, a ponieważ ten plac na ogół był zamknięty więc ustawili nas wzdłuż ulicy w kierunku kościoła Franciszkanów – jest tam taka uliczka boczna, ale ona była pilnowana. Zasadniczo nie było tam jakiegoś zaułku, gdzie by się można ukryć, żeby po prostu nie patrzeć i nie uczestniczyć w tym. Było to straszne przeżycie. W międzyczasie przyjechał samochód i wywlekli chorążego Książka… Noga w gipsie, człowiek zmaltretowany. Wystąpienie „ubeka” z przemówieniem do nas. Pamiętam przede wszystkim ton, jakim to przekazywał. To był ton rygorystyczny, gdyby mógł to by jeszcze chłostał nas tam jakimś batem, żeby nam to bardziej jeszcze upamiętnić. Tylko fragment tego przemówienia pamiętam, bo tam jeden szloch był na tej ulicy. W pamięci zostały mi słowa „ktokolwiek podniesie rękę na władzę ludową, skończy tak, jak skończy ten bandyta”, dokładnie – miano bandyta. Wywlekli go na tą szubienicę, ponieważ tam były te schodki, więc go tam podtrzymywali, popychali, postawili na tym podeście, no i ten przemawiający ubek wydał rozkaz. I teraz nie mogę sobie przypomnieć, czy tam był jakiś stołek, czy to była zapadnia, w każdym razie dokonali egzekucji. Wyglądało to tak, jakby chor. Książek miał czymś zawiązane usta. Był w mundurze, ręce były czynne, natomiast od pasa był całkowicie w gipsie; posługiwał się tylko jedną nogą, pokonując te stopnie. Nie było widać żadnej mimiki twarzy, niczego, tak jakby miał na twarzy jakiś bandaż czy przepaskę. Chodziło o to, żeby nie mógł otworzyć ust. Wojska wtedy absolutnie nie było, wojsko w tym czasie nie brało żadnego udziału w akcjach UB. Wtedy miasto było miastem wymarłym, nikogo ze społeczeństwa starszego nie było widać na ulicy, ulice były puste. Ul. 3 Maja kompletnie wymarła, ul. Kościuszki wymarła, w okolicy kościoła parafialnego zupełnie nie było ludzi. Bezpośrednio po egzekucji nie ściągnięto ciała, tak jak to się stało z powieszonymi na stadionie. Natomiast Książka zostawiono, Książek jeszcze wisiał na tej szubienicy bodajże do końca dnia.  Było to straszne przeżycie[…]. Był to terror, całkowity terror społeczeństwa. I w tych ludziach, Książku, Żubrydzie myśmy mieli obrońców. Dla nas to była jakaś świadomość, że jest odwet za ten straszny terror”.

Publiczna egzekucja na sanockim Rynku była równie wstrząsająca i odrażająca jak ta na stadionie, tym bardziej, że chor. Książek był ciężko ranny podczas swojej ostatniej potyczki z funkcjonariuszami UB na Posadzie. Sanoczanie byli przerażeni. Wśród większości z nich panowało przekonanie, że chor. Książek był patriotą i prawdziwym Polakiem. Pod wpływem tych tragicznych przeżyć – jedna z sanoczanek – krawcowa Maria Michalska – wykonała własnoręcznie ulotki i rozklejała je na murach miasta. W trakcie tej czynności została aresztowana, jednak postępowanie przeciwko niej po paru miesiącach zostało umorzone.
Chorąży Henryk Książek spoczął na cmentarzu przy ul. Matejki obok swoich kolegów z oddziału – Władysława Skwarca i Władysława Kudlika. Również jego mogiła przez dziesiątki lat pozostawała bezimienna.

Dziś, spacerując po odnowionym sanockim Rynku, pamiętajmy o tym, co wydarzyło się tu w czerwcowy poranek 1946 r.
 

Andrzej Romaniak

Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda "Zucha" i jego żołnierzy czytaj:

Strona główna>