65. rocznica śmierci st. sierż. "Roja"

65. rocznica śmierci st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój"  na czele oddziału, 1948 r.

65 lat temu, 13 kwietnia 1951 r., zdradzony i okrążony, poległ w walce st.
sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój"
, dowódca jednego z
najdłużej walczących z komunistami na Mazowszu oddziałów Narodowego
Zjednoczenia Wojskowego
. Przebywał wówczas wraz z Bronisławem
Gniazdowskim "Mazurem" w gospodarstwie Burkackich we wsi Szyszki (gm.
Kozłowo, pow. pułtuski), gdzie został otoczony przez 270 żołnierzy z I
Brygady KBW i nieustaloną liczbę funkcjonariuszy UBP i MO.

W 1951 roku resort bezpieczeństwa nie dawał ciągle za wygraną i działania operacyjne
mające doprowadzić do likwidacji "Roja" i jego ludzi zataczały coraz
szersze kręgi. Liczbę agentów i informatorów skierowanych przez UBP do
rozpracowania pozostałości jego oddziału można obliczać na kilkaset
osób. Większość z nich była zmuszana do współpracy groźbą i szantażem.
Zwerbowano tą drogą m.in. agentkę „Magdę”, córkę państwa Burkackich ze
wsi Szyszki, u których "Rój" często bywał. „Magda” utrzymywała stały
kontakt z „Rojem”, darzącym ją szczególnym zaufaniem i uczuciem –
kilkakrotnie prosił ją o rękę. Funkcjonariusze UBP pisali w raporcie, że
agentka „Magda”

[…] zdecydowała się oddać „Roja”, mając ku temu szerokie
możliwości, ponieważ „Rój” darzy ją kompletnym zaufaniem, co świadczy o
tym, że stawiał jej kilkakrotnie propozycję wyjścia za mąż i wstąpienia
do bandy.

Jej rodzice zostali aresztowani przez UB i skazani na karę
6 i 8 lat więzienia. 13 kwietnia 1951 roku wróciła ona z Warszawy, być
może była w UB. Według powszechnej opinii pracownicy UBP za wydanie
„Roja” obiecali jej zwolnienie rodziców z więzienia, skazanych za
współpracę z partyzantami. Wracając ze stacji kolejowej do domu wstąpiła
do sąsiadów. Tutaj przyszedł także jej brat, powiedział, że „Rój” z
„Mazurem” są u nich w domu i wyszedł. Po krótkim czasie także i ona
wyszła. Nie wiadomo tylko czy widziała się z „Rojem” czy nie. Pewne
jest, że poszła do nauczycielki i wzięła od niej rower. Pojechała do
miejscowości Gzy, około 8 km od Szyszek i tam zameldowała o miejscu
kwaterowania „Roja”.

Gospodarstwo
Burkackich w kolonii Szyszki, ostatnie miejsce schronienia Mieczysława
Dziemieszkiewicza "Roja" i Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".

Szopa, w której znajdowała się kryjówka "Roja" i "Mazura".

W
wyniku tego donosu 13 kwietnia 1951 r. „Rój”, który przebywał wówczas
wraz z Bronisławem Gniazdowskim „Mazurem” w gospodarstwie Burkackich we
wsi Szyszki (gm. Kozłowo, pow. pułtuski) został otoczony. W akcji brało
udział 270 żołnierzy z I Brygady KBW i nieustalona liczba
funkcjonariuszy UBP i MO. Gospodarstwo zostało otoczone potrójnym
pierścieniem tyraliery. Akcję grupy operacyjnej wspierał samolot
zrzucający flary oświetlające teren. Po kilku godzinach od rozpoczęcia
akcji obaj wyszli z ukrycia i podjęli próbę przedarcia się przez kordon
przeciwnika. Padli w krzyżowym ogniu broni maszynowej.
 
Z raportu
dowództwa I Brygady KBW z likwidacji st. sierż. Mieczysława
Dziemieszkiewicza „Roja” i st. strz. Bronisława Gniazdowskiego „Mazura” w
dn. 13 kwietnia 1951 r., wnioskować można, że jeden z partyzantów,
ciężko ranny, w momencie zbliżania się do niego grupy ope
racyjnej
popełnił samobójstwo.

[…] O godzinie 23.00 w
zabudowaniu, w którym przebywała banda, zaobserwowano podejrzane ruchy,
po czym zauważono szybko zbliżających się dwóch bandytów w kierunku
prawego skrzydła północno-zachodniej części obstawy. Na odległość 40-50 m
strz. Mrożek Zdzisław i strz. Lorec Bronisław, zauważywszy zbliżających
się bandytów, z pm-ów otworzyli seryjny ogień, po strzałach tych
usłyszano jęki bandytów. Ta część obstawy, która w tym czasie zauważyła
bandę, otworzyła po nich ogień. Na rozkaz d[owód]cy baonu ogień
przerwany, który trwał od trzech do czterech minut. W dalszym ciągu
teren oświetlono rakietami w celu zorientowania się w sytuacji, w tym
czasie zauważono w odległości około 45 metrów ustawiony na nóżkach rkm i
skierowany lufą w kierunku obstawy oraz leżących obok niego dwóch
bandytów.
Słysząc jęki, dowódca batalionu kpt. Goraj zdecydował:
wysłać grupę w sile trzech ludzi + pies służbowy (ppor. Światłowski) w
celu ujęcia jeszcze żywego bandyty. W czasie zbliżania się grupy do
rannego usłyszano z ich strony pistoletowy strzał, dowódca baonu, licząc
się ze stratami, na linię obstawy wycofał grupę w celu powtórnego
użycia grupy i psa służbowego na dłuższej lince. Po wyruszeniu grupy
oraz oświetleniu terenu rakietami zbliżająca się grupa zauważyła, że
obaj bandyci są zabici (godz. 23.20). Nie ściągając przez całą noc
obstawy, około godz. 6.00 dokładnie przeszukano melinę, gdzie wykryto
bunkier, w którym to ukrywała się banda.
Działania zakończono o godz.
7.00 […].

Źródło: CAW, 1580/75/1466, k. 39-42, oryginał, mps.


Bronisław
Gniazdowski "Mazur" i Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój", polegli 13 IV
1951 r. w kolonii Szyszki – zdjęcie wykonane przez UB.


Zdjęcie pośmiertne Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja".

Zdjęcie pośmiertne Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".


Upozowane
przez funkcjonariuszy UBP zdjęcie Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" z
elementami umundurowania, którego nigdy nie używał (beret z milicyjnym
orzełkiem i trupią główką, trupia główka na kołnierzu bluzy).

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" należał do
najwybitniejszych, najbardziej energicznych i zdeterminowanych dowódców
polowych XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Cieszył się
poparciem ludności, dzięki któremu mógł tak długo działać i utrudniać
komunistom utrwalanie swej władzy. Poległ w walce o wolną i niepodległą
Polskę.
GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat st. sierż. "Roja" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

CONTRA MUNDUM – "W WIERSZU I BOJU. 1914-1949"

Premiera nowego albumu CONTRA MUNDUM – "W WIERSZU I BOJU. 1914-1949" – 11 kwietnia jako bezpłatny dodatek  tygodnika "wSIECI"

Jest mi niezmiernie miło poinformować, że już 11 kwietnia 2016 r. (poniedziałek) w tygodniku "wSIECI" ukaże się, jako bezpłatny dodatek, druga płyta rewelacyjnego zespołu CONTRA MUNDUM pt. "W WIERSZU I BOJU. 1914 – 1949".

Nowy album "W WIERSZU I BOJU. 1914 – 1949", to poetycko – dźwiękowa wyprawa pomiędzy wersy wybitnej polskiej poezji poetów-żołnierzy, których los rzucił w wir wojny, okupacji, Powstania Warszawskiego czy zmagań z komunistycznym zniewoleniem. Rockowe aranżacje zespołu CONTRA MUNDUM w zestawieniu z wierszami żołnierzy-poetów, ze szturmowo – bitewnymi tekstami powstałymi gdzieś na barykadach i w leśnych obozowiskach. Przemarsz od poezji legionowej aż do niepokornych, pełnych dumy pieśni podziemia antykomunistycznego.

HONOROWY PATRONAT:

Koncept albumu "W WIERSZU I BOJU. 1914-1949" oraz wybór tekstów:

Mecenas projektu:


Jako zapowiedź nowego albumu posłuchaj utworu do wiersza Edwarda Słońskiego – "Polska".

Edward Słoński na początku 1915 roku wstąpił do Legionów Polskich, brał
udział w wojnie z bolszewikami. Do 1921 roku służył w Wojsku Polskim.
Podczas I wojny światowej tworzył poezję patriotyczną związaną właśnie z
Legionami.

Contra Mundum – "Polska"
sł. Edward Słoński
muz. Norbert "Smoła" Smoliński / Paweł Gawlik / Adam "Malczas" Malczewski

Pilotowy utwór z nowego albumu "W WIERSZU I BOJU. 1914 – 1949", pt. "Bij bolszewika".

Piosenka śpiewana przez partyzantów walczących na terenie Grodzieńszczyzny i Nowogródczyzny po 1944 roku, w czasach drugiej okupacji sowieckiej. Ostatni z nich ginęli jeszcze na początku lat 50-tych. Wytrwali do końca na straconych posterunkach, płacąc za wierność Polsce najwyższą cenę. Część ich pamięci.

Contra Mundum – "Bij bolszewika"
sł. autor nieznany
muz. Norbert "Smoła" Smoliński / Paweł Gawlik / Adam "Malczas" Malczewski


produkcja: Norbert "Smoła" Smoliński
realizacja dźwięku i miks: Paweł Gawlik
orkiestracje, programowanie: Paweł Gawlik
nagrań dokonano: 10.2015 – 01.2016 w SOUND FACTORY STUDIO
mastering: Grzegorz Piwkowski High-End Audio
projekt okładki: Wojciech Korkuć KOREKSTUDIO

Obejrzyj i posłuchaj w całości multimedialnego koncertu zespołu Contra Mundum, pt. "Cześć i Chwała Bohaterom. W wierszu i boju", który odbył się w związku z obchodami Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" w 2016 roku.

Kontakt z zespołem CONTRA MUNDUM:

Więcej na temat zespołu CONTRA MUNDUM czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

66. rocznica zamordowania ppor. "Rekina"

66. rocznica zamordowania ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", Białostocczyzna 1945 r.

66 lat temu, 1 kwietnia 1950 roku, komunistyczni oprawcy zamordowali w białostockim więzieniu ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina", żołnierza 3 Brygady Wileńskiej AK kpt. Gracjana Fróga "Szczerbca", 5 Brygady Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i zastępcę dowódcy 3 Wileńskiej Brygady Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", 1947 r.

Kazimierz Chmielowski "Rekin" urodził się 23 sierpnia 1925 r. w Żabińcach w woj. tarnopolskim, jako syn Maksymiliana i Zofii z domu Fahrenholz. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w gimnazjum w Łucku. W związku z przeprowadzką rodziców do Wilna w 1937, kontynuował naukę w Gimnazjum im. Zygmunta Augusta, a następnie – po zajęciu Wilna przez ZSRR w 8 Państwowym Gimnazjum i Liceum. W konspiracji zaczął działać już od 14 sierpnia 1940 r. W latach 1942-1943 uczęszczał na tajne komplety. Pracował m.in. jako kelner w restauracji Zacisze, następnie w Pitejciszkach jako fornal. Od 1942 roku pełnił w AK służbę jako łącznik ps. "Smutny".

Białostocczyzna, lato 1945 r. 5 Brygada Wileńska AK mjr. "Łupaszki", na zdjęciu od lewej por. Marian Pluciński "Mścisław", sierż. Kazimierz Chmielowski "Rekin", plut. Leon Smoleński "Zeus", ppor. Lucjan Minkiewicz "Wiktor", sierż. Witold Goldzisz "Radio", NN, wachm. Henryk Wieliczko "Lufa", kpr. Tadeusz Urbanowicz "Moskito".

22 października 1943 r. dołączył do działającej w okolicach Wilna grupy por. Gracjana Fróga "Szczerbca" (od marca 1944 r. występowała jako 3. Brygada Wileńska AK), gdzie początkowo objął funkcję amunicyjnego. W oddziale ukończył szkołę podchorążych. Odznaczał się wyjątkowa odwagą. Był czterokrotnie ranny w czasie walk na Wileńszczyźnie – wziął udział w większości akcji bojowych 3 Brygady. W bitwie oddziału pod Mikuliszkami 8 stycznia 1944 r., atakując z kolegą tyły niemieckiej obławy, otworzył ogień i wprowadzając tym zamieszanie wśród zaskoczonych Niemców, unieszkodliwił załogę erkaemu, jednak został wówczas ranny w ręce i nogi. Za wykazane w tej walce męstwo otrzymał Krzyżem Walecznych.

Białostocczyzna, lato 1945 r. Od lewej ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", por. Romuald Rajs "Bury", ppor. Mikołaj Kuroczkin "Leśny" – zastępca
"Burego" w 2 plutonie 5 Brygady Wileńskiej AK, żołnierz wyznania
prawosławnego, zamordowany przez komunistów 18 lutego 1947 r. w
więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.


W czasie akcji na Nowe Troki 9 marca 1944 r. zgłosił się na ochotnika do trzyosobowego patrolu, którego zadaniem było wysadzenie bramy koszar, co miało być sygnałem do ataku dla żołnierzy 3 Brygady. 23 kwietnia 1944 r. został ranny w czasie nieudanej akcji na niemiecki garnizon w Jaszunach. Po raz kolejny został ranny 4 maja 1944 r. w Pawłowie, w czasie walki z 310. kompanią litewskiego korpusu gen. Plechaviciusa, podporządkowanego niemieckim władzom okupacyjnym. Jako jeden z pierwszych żołnierzy, idąc na pomoc okrążonym we wsi kilku kolegom zaatakował od tyłu Litwinów i zmusił ich do ucieczki. W czasie pościgu wziął do niewoli 4 żołnierzy litewskich w tym dowódcę kompani. Za męstwo wykazane w czasie bitwy pod Murowaną Oszmianką 13 maja 1944 r. został awansowany do stopnia plutonowego. W okresie przygotowań do operacji "Ostra Brama" mianowany został dowódcą pierwszego plutonu w szwadronie kawalerii, jednocześnie był zastępcą dowódcy 1 kompanii 3 Brygady AK. W czasie walk o Wilno 6-7 lipca 1944 r. został po raz czwarty ranny (w nogę).

Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin", żołnierz 3 Wileńskiej Brygady AK "Szczerbca", 5. Wileńskiej Brygady AK
"Łupaszki", potem zastępca dowódcy 3 Wileńskiej Brygady NZW. Został
zamordowany 1 kwietnia 1950 r. w białostockim więzieniu. Miejsce
pochówku nieznane.

Po rozbiciu oddziałów AK przez władze sowieckie został aresztowany przez NKWD w szpitalu w Wilnie i wywieziony do obozu w Miednikach Królewskich, potem do Kaługi pod Moskwą, gdzie pracował w niewolniczych warunkach przy wyrębie lasu. Na przełomie kwietnia i maja 1945 r. uciekł z obozu, zabijając sowieckiego sierżanta. Nałożył następnie jego mundur i w tym przebraniu dotarł do Wilna, a następnie do Białegostoku. 8 maja 1945 r. spotkał na ulicy byłego dowódcę 1 kompanii szturmowej 3 Brygady ppor. Romualda Rajsa "Burego", a dwa dni później wszedł w skład 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”, jako podoficer szkoleniowy a następnie dowódca plutonu w 2 szwadronie. Kilkakrotnie brał udział w starciach z patrolami Armii Czerwonej, w tym w akcji na Strablę pow. Bielsk Podlaski. We wrześniu 1945 r. protestując przeciwko warunkom demobilizacji żołnierzy 2 szwadronu usiłował popełnić samobójstwo w czym przeszkodził mu jego kolega z Wileńszczyzny – Włodzimierz Jurasow "Wiarus".

Po przejściu 2 szwadronu do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego we wrześniu 1945 r. podporządkował się rozkazowi „Burego” i został w oddziale, który niebawem został przez Komendę Okręgu NZW Białystok czasowo rozwiązany. 1 października 1945 r. został mianowany przez komendanta Okręgu NZW dowódcą okręgowego patrolu Pogotowia Akacji Specjalnej. W listopadzie 1945 r. po powrocie z urlopu, który spędził u rodziny w Wydminach zorganizował ok. 90-osobowy oddział, znany jako 3 Wileńska Brygada NZW. 1 grudnia 1945 r. mianowany został p.o. szefa PAS Komendy Okręgu NZW. Działalność bojową jego oddział rozpoczął 30 grudnia 1945 r., kiedy to zaatakował posterunek MO w Sokołach pow. Wysokie Mazowieckie i zdobył go bez strat. Po rozbrojeniu załogi wypuścił na wolność funkcjonariuszy MO i żołnierzy. 15 stycznia 1946 r.  zorganizował zasadzkę na drodze pod Goniądzem w której zdobył kilka aut. Następnego dnia rozbroił pod Hermanami pow. Wysokie Mazowieckie grupę kontyngentową z 9 baonu KBW.

Białostocczyzna, 1945 rok. Odprawa przed akcją; od lewej: ppor. cz. w. Leon Smoleński "Zeus", ppor. Mikołaj Kuroczkin "Leśny", czwarty: ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin".

Po  przejęciu dowodzenia oddziałem przez "Burego" wziął udział w rajdzie 3 Brygady do Puszczy Białowieskiej i akcji na Hajnówkę 28 stycznia 1946 r. 14 lutego 1946 r. "Rekin" ze swoimi ludźmi wkroczył do Wydmin (gdzie po wojnie przenieśli się jego rodzice), wystawił posterunki, opanował ratusz, a na rynku wywiesił biało-czerwoną flagę. Tego dnia Wydminy były w Wolnej Polsce – wspominali potem przez lata mieszkańcy.
Dwa dni później, 16 lutego 1946 r., podczas postoju na kwaterach we wsi Gajrowskie główne siły, liczącej 120 żołnierzy 3 Brygady NZW, pod dowództwem kpt. Romualda Rajsa "Burego" zostały zaskoczone przez obławę, w której brało udział 1,5 tys. funkcjonariuszy NKWD, UB i MO. W wyniku tej bitwy 3 Brygada została rozproszona i musiała wycofać się w dwóch oddziałach na Podlasie. W walce zginęło 23 żołnierzy podziemia, w tym dwaj oficerowie – por. Jan Boguszewski "Bitny" i por. Włodzimierz Jurasow "Wiarus". Straty partyzantów byłyby większe gdyby nie działania plutonu rozpoznawczego dowodzonego przez ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina", który pod wsią Jelonek powstrzymał część nadchodzącej obławy. Ppor. "Rekin" ze swoim wysuniętym plutonem rozbił szykującą się do zamknięcia okrążenia jednostkę "ludowego" WP mjr. Wojciechowskiego, dzięki czemu główne siły 3 Brygady NZW mogły wyrwać się z niedomkniętego okrążenia i ukryć w Puszczy Boreckiej. Bitwa ta zakończyła trwający ponad tydzień rajd 3 Brygady NZW po terenie dawnych Prus Wschodnich.

Ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin"

Kazimierz Chmielowski "Rekin" zebrał większość rozproszonego oddziału, który pomimo pościgu bez dalszych strat doprowadził bezpiecznie w końcu lutego w Białostockie. Do połowy kwietnia 1946 r. prowadził wspólne z 6 Brygadą WIleńską AK ppor. Lucjana Minkiewicza "Wiktora" działania na Lubelszczyźnie i Podlasiu. 28 kwietnia 1946 r. 3 Brygada NZW kpt. Burego" wspólnie z 6 Brygadą ppor. "Wiktora" stoczyła w rejonie wsi Brzozowo-Muzyły walkę z 65-osobową grupą operacyjną MO, KBW i UB w wyniku czego komuniści zostali rozbci; wzięto do niewoli 40 żołnierzy KBW a 17 funkcjonariusz UB i MO rozstrzelano. O zwycięstwie zadecydowała przede wszystkim szarża plutonu kawalerii NZW pod dowództwem ppor. "Rekina", który prowadząc swój oddział do ataku na grupę KBW i UB został ciężko ranny. Nieprzytomny, został wywieziony z pola bitwy i pozostawał pod opieka oddziału ppor. "Wiktora", który uchodząc przed pościgiem wycofał się w okolice Warszawy.

Wzięci do niewoli członkowie grupy operacyjnej MO, KBW i UB, rozbitej przez 3 Brygadę Wileńską NZW kpt. Romualda Rajsa "Burego" i 6 Brygadę Wileńską AK ppor. Lucjana Minkiewicza "Wiktora", 28 kwietnia 1946 r. w rejonie wsi Brzozowo-Muzyły na Podlasiu.

W dniu 30 kwietnia 1946 r. w rejonie wsi Czochnie-Góra i Śliwowo doszło do walki z wydzielonymi pododdziałami trzech batalionów KBW, w następstwie której zginęło 25 członków oddziałów partyzanckich 3 Brygady NZW i 6 Wileńskiej Brygady AK, a 12 dostało się do niewoli. Wśród rozpoznanych zabitych był drużynowy z plutonu "Bitnego" o pseudonimie "Ładunek" (prawdop. kpr./plut. Dernowski Władysław [Stanisław] vel Stanisław Krzyżanowski), który poległ wraz z całą swoja drużyną.
Po powrocie d
o zdrowia ppor. "Rekin" objął ponownie dowodzenie oddziałem. W końcu lipca rozbroił posterunek MO w Wierzbowie, 27 lipca 1946 r. został zaatakowany w Hilarowie pow. Węgrów przez grupę operacyjna UB, KBW i MO. Jego oddział został częściowo rozproszony. 9 sierpnia 1946 r. wraz z grupą kilku żołnierzy udał się na patrol w kierunku Mazur, gdzie zostali zaatakowani przez patrol MO  koło Różyńska Wielkiego (powiat Ełk). W starciu zginęli dowódca plutonu "Leszek" i dowódca drużyny "Paw".
We wrześniu 1946 r. 3 Wileńska Brygada NZW została zdemobilizowana. Kazimierz Chmielowski  wyjechał do Chorzowa, gdzie rozpoczął pracę w hucie Kościuszko a następnie, w październiku 1946 r., studia na Wydziale Budowy Maszyn Politechniki Śląskiej w Gliwicach. 10 marca 1947 r. ujawnił się w WUBP w Katowicach podając się za szer. Kazimierza Chmielowskiego "Smutnego" z AK Wilno, zdemobilizowanego z 36 zapasowego pp w Kałudze, który repatriował 12 stycznia 1946 r. do Polski.

Kazimierz Chmielowski; zdjęcie z legitymacji studenta I roku Wydziału Budowy Maszyn Politechniki Śląskiej w Gliwicach, 1947 rok.

Zdjęcie
sygnalityczne ppor. Kazimierza Chmielowskiego "Rekina" wykonane przez
funkcjonariuszy MBP w Warszawie 4 grudnia 1948 r., dzień po
aresztowaniu.

Zidentyfikowany przez UB jako żołnierz 3 Brygady NZW został aresztowany w dniu 3 grudnia 1948 r. Przeszedł bardzo ciężkie śledztwo (jego ojciec zmarł w białostockim więzieniu w grudniu  1946 r.). Sądzony wraz ze swoim dowódcą kpt. Romualdem Rajsem "Burym" w pokazowym procesie odbywającym się w sali białostockiego kina "Ton" w dniach 19-27 września 1949 r. został skazany wyrokiem z dnia 1 października 1949 r. na karę dożywotniego więzienia. W wyniku rewizji procesu wniesionej przez prokuratora był ponownie sądzony 11 stycznia 1950 r. przez WSR w Białymstoku i skazany w dniu 14 stycznia 1950 r. na karę śmierci. Decyzją z 27 marca 1950 r. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski i ppor. Kazimierz Chmielowski "Rekin" został zamordowany strzałem w tył głowy 1 kwietnia 1950 r. o godz. 21.00 w więzieniu w Białymstoku. Wyrok wykonał tzw. dowódca plutonu egzekucyjnego – Jan Sierakowski z WUBP Białystok. Miejsce ukrycia ciała ppor. "Rekina" pozostaje nieznane.

Protokół wykonania kary śmierci 1 kwietnia 1950 r. na ppor. Kazimierzu Chmielowskim "Rekinie". Strzał w tył głowy oddał tzw. dowódca plutonu egzekucyjnego – Jan Sierakowski z WUBP Białystok.

W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na sesji w Olsztynie uznał wyrok śmierci wydany na por. "Rekina" za nieważny.
W dniu 1 marca 2014 roku w Wydminach, na placu przed kościołem, nastąpiło odsłonięcie pomnika  i tablicy pamiątkowej w hołdzie ppor. Kazimierzowi Chmielowskiemu „Rekinowi” i jego żołnierzom z 3 Wileńskiej Brygady NZW.

Odsłonięty 1 marca 2014 r. w Wydminach pomnik w hołdzie ppor. Kazimierzowi Chmielowskiemu "Rekinowi" i jego żołnierzom z 3 Wileńskiej Brygady NZW.


GLORIA VICTIS !!!

Wniosek ZŻ NSZ do IPN o ekshumację w Wierzchowinach !

Wniosek Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych do IPN o przeprowadzenie ekshumacji w Wierzchowinach !

Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wystąpił do Instytut Pamięci Narodowej z wnioskiem o przeprowadzenie ekshumacji szczątków z masowych grobów we wsi Wierzchowiny.

Maj 1945 r. Żołnierze PAS NSZ Okręgu Lubelskiego z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

Historycy i badacze tematu podejrzewają, że rzekome ofiary akcji na Wierzchowiny w czerwcu 1945, pochowane w masowych grobach, to w znacznej części żołnierze NSZ polegli w walkach z NKWD i UB, oraz cywilne ofiary zbrodni NKWD i UB.
Spośród ok 190 rzekomych ofiar akcji antykomunistycznej, jedynie ok 42 zginęło w wyniku działań zbrojnych oddziału NSZ (w tym 19 lub 30 osób, na które wydano wyrok śmierci za kolaborację z NKWD i sowietami), a reszta została zamordowana przez NKWD lub wywieziona na Sybir.


Wszyscy, którzy posiadają jakiekolwiek informacje na temat wydarzeń w Wierzchowinach i Hucie proszeni są o kontakt z dr. Mariuszem Bechtą


Zenon Baranowski
Poszukają żołnierzy NSZ
"Nasz Dziennik", Czwartek, 3 marca 2016, Nr 52 (5500)


W mogiłach ofiar pacyfikacji Wierzchowin mogą znajdować się także żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych – wskazuje Związek Żołnierzy NSZ. Apeluje do IPN o przeprowadzenie ekshumacji.

Związek skierował do prezesa IPN wniosek, aby ten wystąpił do wojewody lubelskiego o ekshumację "szczątków i zwłok ofiar zdarzenia mającego miejsce w Wierzchowinach w dniu 6 czerwca 1945 r.", ponieważ w dołach, gdzie mają spoczywać ofiary pacyfikacji, mogą znajdować się także żołnierze podziemia niepodległościowego.

Chodzi nam o uzyskanie źródeł materialnych, żeby ten opis wydarzeń w Wierzchowinach był najbliższy prawdzie – mówi nam Karol Wołek, wiceprezes Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.

Jednak IPN, który umorzył w 2011 r. śledztwo prowadzone w tej sprawie, nie widzi podstaw do jego reaktywacji. Jak wskazuje naczelnik lubelskiego pionu śledczego IPN Jacek Nowakowski, od tego czasu "nie ujawniono" nowych faktów i okoliczności "uzasadniających podjęcie na nowo prawomocnie umorzonego postępowania przygotowawczego". Zaznacza, że w śledztwie tym "nie rozważano kwestii dotyczących ekshumacji".

Maj 1945. Żołnierze PAS NSZ
Okręgu Lubelskiego z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"
[siedzi w środkowym rzędzie, nad żołnierzem z MP-40]. W górnym rzędzie,
drugi od lewej, stoi Stanisław Kuchciewicz ps. "Wiktor"
(zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

Wierzchowiny to dla środowisk lewicowych symbol zbrodni, jakich mieli się dopuszczać żołnierze NSZ, zwłaszcza wobec mniejszości narodowych. Według dominującej wersji, wskutek pacyfikacji tej wioski zamieszkałej przez Ukraińców miało zginąć blisko 200 osób, nie wyłączając kobiet i dzieci. Ale wielu historyków kwestionuje te ustalenia z okresu PRL.

– Jest więcej pytań niż odpowiedzi, a to, co do tej pory napisano, nawet w opracowaniach prof. Motyki, prof. Wnuka, dr. Zajączkowskiego, moim zdaniem trzeba poddać rewizji – mówi dr Mariusz Bechta, historyk z warszawskiego oddziału IPN.


Maj 1945. Żołnierze z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"
(stoi trzeci od prawej), czwarty od prawej stoi z-ca kpt. "Szarego",
por. Antoni Błaszyk "Bystry" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

Od kilku miesięcy bada on sprawę pacyfikacji Wierzchowin. Historyk wskazuje, że oddział NSZ miał wykonać wyrok państwa podziemnego na 19 osobach z tej wsi. W akcji miały także wziąć udział jednostki AK. Wierzchowiny były spenetrowane przez komunistów, ale – jak się okazuje – istniały tam też struktury UPA. Nie była ona bynajmniej bezbronna, bo było tam stanowisko ciężkiego karabinu maszynowego.

– Jest problem, jak przebiegała ta akcja likwidacyjna, jest przekaz, że wyłapywano wyłącznie osoby z tej listy, ale części nie było we wsi – mówi Bechta.

Zaznacza, że nie jest wiarygodny raport oficera NSZ przyznającego się do winy, który został wykorzystany w pokazowym komunistycznym procesie w 1946 r. Historyk podkreśla, iż po wyjściu żołnierzy NSZ, do wsi wjechała "grupa pościgowa bezpieczniacko-milicyjno-wojskowa". Na miejscu operował też pułk NKWD.

– Dopuszcza się w tej chwili wszystkie wersje, akcję podziemia, udział bandy pozorowanej, bo takowe istniały w tamtych stronach, a trzecia to samosądy między wioskami, wymierzenie sprawiedliwości przez Polaków z wiosek wcześniej terroryzowanych przez Ukraińców – uważa historyk.


Maj 1945. Żołnierze z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"

(siedzi czwarty od prawej), piąty od prawej siedzi z-ca kpt. "Szarego",
por. Antoni Błaszyk "Bystry" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).


Poza tym lista ofiar, których miało być 196, powstała w latach 70. i nigdy nie została zweryfikowana, a krążą opowieści, że żywe widziano osoby, które miały zostać zabite. Według innych wersji, NSZ miały rozstrzelać 42 osoby, a za resztę ofiar odpowiadają NKWD-UB.

– Są przekazy ze śledztwa IPN, że do tego dołu były też wrzucane osoby spoza Wierzchowin, które ginęły po akcji we wsi. Mamy podejrzenie, że tam także leżą żołnierze NSZ, którzy zginęli w starciu z NKWD pod Kasiłanem – mówi Bechta.
– Wielu rzeczy na pewno nie uda się rozstrzygnąć przez zbadanie samych dokumentów. Potrzebna jest ekshumacja na miejscu, żeby potwierdzić którąś z wersji, a także ilość osób – zaznacza Wołek.


Żołnierze PAS NSZ  kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego" 
Drugi od lewej stoi z-ca kpt. "Szarego", por. Antoni Błaszyk "Bystry", drugi od prawej stoi
Stanisław Kuchciewicz ps. "Wiktor" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

W śledztwie prowadzonym od 2007 r. IPN przyjmował trzy wersje "przebiegu zdarzenia", związane z osobami sprawców zabójstw ludności wsi Wierzchowiny w dniu 6 czerwca 1945 r.

Zgodnie z jedną z nich sprawcami zabójstw byli żołnierze oddziału NSZ. Druga zaś zakładała, że oddział ten wykonał wyroki śmierci na kilkunastu współpracownikach Urzędów Bezpieczeństwa, a zabójstw pozostałych ofiar dokonał tzw. oddział pozorowany, zorganizowany przez ówczesnych funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Ostatnia z weryfikowanych wersji wskazywała na możliwość, że sprawcami mordu ludności wsi Wierzchowiny byli mieszkańcy okolicznych wiosek – stwierdza prok. Nowakowski.

Ale prokurator nie dokonał "jednoznacznych ustaleń" w tej sprawie, co pozwoliłoby na "wyeliminowanie lub potwierdzenie którejkolwiek z założonych wersji przebiegu wydarzeń". Uznano, że doszło w Wierzchowinach do zwykłego zabójstwa, które się już przedawniło, a brak tu jest "znamion ustawowych zbrodni przeciwko ludzkości".

Strona główna>
Prawa autorskie>

67. rocznica śmierci mjr. "Zapory"

67. rocznica śmierci mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Amnestia jest dla bandytów, a my jesteśmy Wojsko Polskie!
mjr Hieronim Dekutowski "Zapora"


Ppor. Hieronim Dekutowski "Zapora", lipiec 1944 r.

67 lat temu, 7 marca 1949 r.,
komunistyczni oprawcy zamordowali w więzieniu MBP na warszawskim
Mokotowie mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" – cichociemnego,
legendarnego dowódcę oddziałów partyzanckich Armii Krajowej, a później
Zrzeszenia WiN na Lubelszczyźnie. Skazany na karę śmierci przez WSG w
Warszawie, został zamordowany wraz z grupą sześciu swoich oficerów.

Z rąk komunistycznych morderców zginęli: mjr Hieronim Dekutowski "Zapora", kpt. Stanisław Łukasik "Ryś", ppor. Roman Groński "Żbik", por. Jerzy Miatkowski "Zawada", por. Tadeusz Pelak "Junak", por. Edmund Tudruj "Mundek", por. Arkadiusz Wasilewski "Biały".

Jeszcze do niedawna miejsca pochówku majora "Zapory" i jego oficerów
znajdowało się w sferze domysłów, a jedynymi, którzy je znali byli sami
oprawcy. Dopiero od lipca 2012 roku, kiedy to na Cmentarzu Wojskowym na
warszawskich Powązkach zespół kierowany przez dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN rozpoczął ekshumacje ofiar terroru komunistycznego
wiadomo już, że to właśnie na powązkowskiej "Łączce", wśród wielu
innych ofiar,  komuniści pogrzebali również Hieronima Dekutowskiego i
jego podkomendnych zamordowanych 7 marca 1949 r.

Jak
dotąd podczas prac wykopaliskowych wydobyto łącznie szczątki ok. 200
osób, z których do marca 2014 r. udało się na podstawie badań
genetycznych zidentyfikować 28 osób
, w tym także samego mjr.
Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" oraz wszystkich sześciu jego oficerów,
zamordowanych wraz z nim 66 lat temu przez komunistów.

MIEJSCA POCHÓWKU ZNANE !


27 września 2015 r., w Dniu Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, na warszawskich Powązkach odbyła się uroczystość pogrzebowa, podczas której pochowano szczątki 35 Bohaterów walczących o wolną Polskę i zamordowanych przez komunistycznych oprawców w więzieniu na Mokotowie. Spoczęli w wybudowanym specjalnie na tę okazję Panteonie-Mauzoleum.

Wśród nich spoczął tam również
major Hieronim Dekutowski "Zapora"








Roman
Groński (1926–1949), ps. „Żbik", porucznik Zrzeszenia „Wolność i
Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".

Od
najmłodszych lat związany z Lubelszczyzną, pochodził z Kraśnika. Od
listopada 1943 r. ukrywał się, aby uniknąć wywiezienia na roboty
przymusowe do Niemiec. Od marca 1944 r. w oddziale Kedyw por. Hieronima
Dekutowskiego „Zapory". Brał udział we wszystkich akcjach zbrojnych
oddziału do lipca 1944 r. Walczył w czasie akcji „Burza". Rozbrojony
przez Sowietów. Od października 1944 r. ponownie w szeregach oddziału
„Zapory", przeszedł cały szlak bojowy do lata 1945 r. Ujawniony w
sierpniu 1945 r. Nie zaniechał działalności. Po powrocie „Zapory" z
Czechosłowacji ponownie w szeregach oddziału. Od czerwca 1946 r. dowódca
patrolu żandarmerii, zwalczał pospolity bandytyzm. Po śmierci por.
Michała Szeremickiego „Misia" objął dowództwo nad jego plutonem. Nie
ujawnił się. 16 września 1947 r. w Nysie został zatrzymany przez UB w
trakcie próby przedostania się na Zachód wraz z mjr. Hieronimem
Dekutowskim „Zaporą". Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z
15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca
1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Romana Grońskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.



Stanisław Łukasik (1918–1949)
, ps. „Ryś”, kapitan Armii Krajowej / Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”,
oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora"

Ur.
w Lublinie, syn robotnika kolejowego. Ukończył Szkołę Podoficerską dla
Małoletnich w Koninie, a następnie służył w 23. pułku piechoty we
Włodzimierzu Wołyńskim, otrzymał stopień plutonowego służby stałej. Z
rodzimą jednostką walczył w wojnie 1939 r., w składzie armii „Pomorze”.
Uniknął niewoli i powrócił do rodzinnego domu w Motyczu k. Lublina. W
konspiracji od listopada 1939 r., początkowo w Związku Czynu Zbrojnego, a
po połączeniu organizacji w Polskiej Organizacji Zbrojnej. Po scaleniu w
1942 r., w AK. W latach 1940–1943 dowódca placówki i rejonu Konopnica.
Od stycznia 1944 r. dowódca oddziału lotnego Kedywu w Obwodzie AK
Lublin-Powiat. W czasie akcji „Burza” liczył on ok. 120 partyzantów. W
dniu 21 lipca 1944 r. rozbrojony wraz z całym oddziałem przez wojska
sowieckie. Aresztowany przez Sowietów w sierpniu 1944 r., zbiegł z
aresztu NKWD przy ul. Chopina 18 w Lublinie, ukrywał się. Od marca 1945
r. ponownie dowódca oddziału partyzanckiego Delegatury Sił Zbrojnych na
Kraj i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Inspektoratu Lublin. Od czerwca
1945 r. w składzie zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Ujawniony na mocy amnestii z sierpnia 1945 r. Wyjechał na Ziemie Zachodnie, skąd powrócił na Lubelszczyznę. Wiosną 1946 r. odtworzył oddział, który podporządkował mjr. „Zaporze”.
Zatrzymany w wyniku prowokacji UB 16 września 1947 r. w Nysie, podczas
próby przekroczenia granicy wraz z grupą żołnierzy mjr. Hieronima
Dekutowskiego „Zapory”. Aresztowany pod fałszywym nazwiskiem Stanisław
Nowakowski. Przeszedł okrutne śledztwo. 15
listopada 1948 r. skazany przez WSR w Warszawie na karę śmierci.
Stracony w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r. wraz z mjr. „Zaporą” i
pięcioma innymi współtowarzyszami.
Odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych.
Szczątki Stanisława Łukasika odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł” Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.



Jerzy
Miatkowski (1923–1949), ps. „Zawada", żołnierz Armii Krajowej,
podporucznik Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr.
Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".

Pochodził z
Jabłonny k. Warszawy. Od 1943 r. żołnierz AK, uczestnik Powstania
Warszawskiego, po upadku którego dostał się do niewoli niemieckiej.
Uwolniony przez wojska amerykańskie. Po powrocie do Polski, w styczniu
1946 r. wstąpił w szeregi oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego
„Zapory". Służył w patrolu por. Jana Szaliłowa „Renka". Niespełna pól
roku później awansował do stopnia podporucznika, objął funkcję adiutanta
mjr. „Zapory". Odznaczony Krzyżem Walecznych. Wiosną 1947 r. ujawnił
się w związku z ogłoszoną przez władze komunistyczne amnestią i powrócił
do stolicy. W obawie przed aresztowaniem przez funkcjonariuszy
komunistycznego aparatu bezpieczeństwa zdecydował się na opuszczenie
kraju wraz ze swym niedawnym dowódcą. Zatrzymany 15 września 1947 r. w
Nysie wraz z mjr. Dekutowskim i jego najbliższymi współpracownikami.
Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r.
skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu przy
ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki ppor. Jerzego Miatkowskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.



Tadeusz Pelak (1922-1949), ps. „Junak”, porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”,
oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".

W
konspiracji ZWZ/AK od 1941 r. W okresie okupacji niemieckiej służył w
oddziale dyspozycyjnym Kedywu pod dowództwem: cichociemnych ppor. Jana
Poznańskiego „Ewy”, ppor. Stanisława Jagielskiego „Sipaka”, ppor.
Czesława Piaseckiego „Agawy” i mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. W
lipcu 1944 r., zgodnie z rozkazem mjr „Zapory” zaniechał konspiracyjnej
działalności po wkroczeniu wojsk sowieckich na teren Lubelszczyzny.
Prowadził restaurację w Halinówce, w której znajdował się punkt
kontaktowy wszystkich pododdziałów zgrupowania. Niespełna rok później w
maju 1945 r. wraz z grupą Tadeusza Orłowskiego „Szatana” wziął udział w
akcji na posterunek MO w Nałęczowie. Wkrótce dołączył do odtworzonego
zgrupowania mjr Dekutowskiego. Jesienią 1945 r. i w lutym 1947 r.
skorzystał z amnestii ogłoszonych przez komunistyczną władzę. Latem 1947
r. mjr „Zapora” kwaterował w domu jego rodziców. W tym czasie został
wyznaczony do pierwszej grupy, która miała opuścić Polskę, wraz z mjr.
„Zaporą”, kpt. Stanisławem Łukasikiem „Rysiem”, por. Romanem Grońskim
„Żbikiem”, por. Arkadiuszem Wasilewskim „Białym”, ppor. Edmundem
Tudrujem „Mundkiem” i ppor. Jerzym Miatkowskim „Zawadą”. Wszyscy zostali
zatrzymani 16 września 1947 r. przez funkcjonariuszy UB w Nysie. Przez
ponad rok przechodził brutalne śledztwo połączone z torturami. Wyrokiem
Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r.  skazany
na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r.  w więzieniu przy ul.
Rakowieckiej w Warszawie.



Edmund
Tudruj (1923–1949), ps. „Mundek", porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia
„Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps.
„Zapora".

Od najmłodszych lat związany z Lubelszczyzną,
pochodził z okolic Lublina. W szeregach AK od 1943 r. Ukończył
konspiracyjną Szkołę Podchorążych, a od 1944 r. służył w oddziale sierż.
Stanisława Łukasika „Rysia". W czasie akcji „Burza" rozbrojony wraz z
oddziałem przez Sowietów pod Polanówką. Odznaczony Krzyżem Walecznych.
Powrócił w rodzinne strony, gdzie w październiku 1944 r. został
zatrzymany przez funkcjonariuszy NKWD. Wywieziony w głąb Związku
Sowieckiego, do obozu w Borowiczach, skąd powrócił w marcu 1946 r.
Początkowo podjął pracę i kontynuował naukę. Od maja 1946 r. ponownie w
szeregach oddziału kpt. „Rysia". Początkowo był prowiantowym oddziału, a
następnie zastępcą dowódcy jednego z patroli oddziału. Nie ujawnił się,
w maju 1947 r. wyjechał na zachód Polski. Poszukiwany przez
funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji, często zmieniał
miejsce zamieszkania. Ostatecznie zdecydował się na opuszczenie kraju
wraz z mjr. „Zaporą" i kpt. „Rysiem", podczas którego 16 września 1947
r. został aresztowany w Nysie przez funkcjonariuszy UB. 15 listopada
1948 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na karę śmierci.
Stracony w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r. wraz z mjr. „Zaporą" i
pięcioma innymi współtowarzyszami.
Szczątki Edmunda Tudruja odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.



Arkadiusz
Wasilewski (1925–1949), ps. „Biały", porucznik Armii Krajowej /
Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima
Dekutowskiego, ps. „Zapora".

Pochodził ze Sterdyni na
Podlasiu. Do AK wstąpił w 1943 r. po ucieczce z robót przymusowych, na
które został skierowany po niemieckiej agresji na Polskę w 1939 r.
Ukrywał w domu kobietę pochodzenia żydowskiego, której życie zagrożone
było w wyniku polityki narodowościowej niemieckiego okupanta. Od 1943 r.
żołnierz oddziału partyzanckiego w Obwodzie Sokołów Podlaski AK, a
następnie kpt. Stanisława Łokuciewskiego „Małego" na Lubelszczyźnie. Po
wkroczeniu Armii Czerwonej na teren Polski zgłosił się do wojska.
Skierowany do Wojsk Wewnętrznych – formacji stworzonej do likwidacji
antykomunistycznego podziemia zbrojnego, ukończył kurs w Centrum
Wyszkolenia WW. W maju 1945 r. zdezerterował i wstąpił w szeregi
zgrupowania „Zapory" na terenie Lubelszczyzny. W sierpniu 1945 r.
skorzystał z amnestii ogłoszonej przez władze komunistyczne i ujawnił
się. W grudniu został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu
Bezpieczeństwa pod zarzutem współpracy z podziemiem. Brutalnie
przesłuchiwany na Zamku Lubelskim, nie przyznał się do winy. Po
zwolnieniu z więzienia w październiku 1946 r., powrócił w szeregi
zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Służył w patrolu por.
Jana Szaliłowa „Renka" do sierpnia 1947 r. W 1947 podjął nieudana próbę
przedostania się na Zachód. Aresztowany w punkcie kontaktowym w Nysie
wraz ze współtowarzyszami walki. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w
Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Stracony 7
marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Arkadiusza Wasilewskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Podczas
niejawnej rozprawy 3 listopada 1948 r. w Wojskowym Sądzie Rejonowym w
Warszawie, zasiadło ich siedmiu, oraz ich polityczny przełożony
Władysław Siła-Nowicki. Oskarżeni dla ich poniżenia przebrani byli w
mundury Wehrmachtu. W ostatnim słowie mjr "Zapora" nie prosił o
najniższy wymiar kary, ale z godnością oświadczył, że decyzję pozostawia
sądowi. 15 listopada 1948 r. skład orzekający pod przewodnictwem
sędziego Józefa Badeckiego, który wcześniej skazał na śmierć m.in. rtm. Witolda Pileckiego,
skazał go na 7-krotną karę śmierci, pozostali otrzymali podobne wyroki.
Prośby o łaskę napisane do Prezydenta Bolesława Bieruta przez matkę i
najstarszą siostrę Zofię Śliwę (czyniła też próby wydostania brata drogą
dyplomatyczną poprzez Prezydenta Republiki Francuskiej; od końca lat
20. mieszkała we Francji i była odznaczona Legią Honorową za udział we
francuskim ruchu oporu) zostały jednak odrzucone.

Pluton
ppor. Hieronima Dekutowskiego "Zapory" (siedzi w dolnym rzędzie, w
rogatywce) podczas akcji "Burza". Lubelszczyzna, lipiec 1944
r.                                      
Zgrupowanie mjr. "Zapory", lato 1946 r.

"Zapora"
wraz z podwładnymi trafił do celi dla "kaesowców", gdzie siedziało
wówczas ponad 100 osób. Na przełomie stycznia i lutego 1949 r. podjęli
oni próbę ucieczki – postanowili wywiercić dziurę w suficie i przez
strych dostać się na dach jednopiętrowych zabudowań gospodarczych, a
stamtąd zjechać na powiązanych prześcieradłach i zeskoczyć na chodnik
przy ulicy Rakowieckiej. Kiedy do zrealizowania planu zostało ledwie
kilkanaście dni, jeden z więźniów kryminalnych uznał, że akcja jest zbyt
ryzykowna i wsypał uciekinierów, licząc na złagodzenie wyroku. Hieronim
Dekutowski i Władysław Siła-Nowicki trafili na kilka dni do karceru,
gdzie siedzieli nago, skuci w kajdany.
                                                                              

Żołnierze
ze zgrupowania mjr "Zapory". Od lewej stoją: NN, Stanisław Łukasik
"Ryś", Aleksander Sochalski "Duch", Hieronim Dekutowski "Zapora",
Zbigniew Sochacki "Zbyszek", Jerzy Korcz "Bohun".

Wyroki
śmierci na mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" i sześciu żołnierzy z
jego zgrupowania zapadły w listopadzie 1948 r. Wykonano je 7 marca 1949
r. w piwnicy mokotowskiego więzienia. Według protokołów wykonania
wyroku, egzekucję zaczęto o godz. 19.00 od mjr. "Zapory".  Po nim
kolejno w odstępach 5-minutowych od strzałów w tył głowy ginęli:
Stanisław Łukasik "Ryś", Roman Groński "Żbik", Edmund Tudruj "Mundek",
Tadeusz Pelak "Junak", Arkadiusz Wasilewski "Biały", Jerzy Miatkowski
"Zawada".

"Zapora" był tak
znienawidzony przez komunistów, że – jak głosi jedna z wersji jego
śmierci – oprawcy powiesili go w worku pod sufitem, podziurawili kulami i
z satysfakcją patrzyli na kapiącą krew. Czy tak było? Nie wiadomo.
Natomiast faktem jest, że komendant lubelskiego zgrupowania WiN szedł na
śmierć zmasakrowany, z powybijanymi zębami, połamanymi rękami,
zerwanymi paznokciami i siwymi włosami – choć miał zaledwie 31 lat.


Mjr cc Hieronim Dekutowski "Zapora"

23
maja 1994 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie zrehabilitował mjr cc.
Hieronima Dekutowskiego "Zaporę", uznając, że wraz ze swoimi
podkomendnymi prowadził działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa
Polskiego.

Odznaczenia mjr. "Zapory": w roku 1946 Medalem Wojska
(czterokrotnie), w 1988 r. odznaką pułkową 8 pp. Legionów, Krzyżem
Walecznych, Krzyżem Za Wolność i Niepodległość, Krzyżem Srebrnym Orderu
Wojennego Virtuti Militari, w 1989 r. Krzyżem Zrzeszenia "Wolność i
Niezawisłość", a w 1990 r. Krzyżem Armii Krajowej.

W roku 1996
Rada Miasta Tarnobrzega nadała Hieronimowi Dekutowskiemu "Order Sigillum
Civis Virtuti", czyniąc go tym samym Pierwszym Kawalerem tego
odznaczenia.

26
października 2003 r. odsłonięto w Lublinie na Placu Zamkowym, z
inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", pomnik PAMIĘCI ŻOŁNIERZY AK–WIN ZE
ZGRUPOWANIA MJR HIERONIMA DEKUTOWSKIEGO "ZAPORY" POLEGŁYCH W WALCE Z
HITLEROWSKIM I KOMUNISTYCZNYM ZNIEWOLENIEM W LATACH 1943–1955.

15
listopada 2007 roku Prezydent RP Lech Kaczyński, za zasługi dla
niepodległości Rzeczypospolitej Polski, odznaczył Krzyżem Wielkim Orderu
Odrodzenia Polski mjr Hieronima Dekutowskiego
,
a jego sześciu podkomendnych :
kpt. Stanisława Łukasika – Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski,
poruczników: Romana Grońskiego i Edmunda Tudruja – Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski,
poruczników: Jerzego Miatkowskiego, Tadeusza Pelaka i Arkadiusza Wasilewskiego – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Podczas
tej uroczystości, za wybitne zasługi dla niepodległości
Rzeczypospolitej Polskiej, odznaczony został również pośmiertnie inny
zasłużony żołnierz Zgrupowania mjr. "Zapory", ostatni dowódca oddziałów
partyzanckich Okręgu Lubelskiego WiN:
Kapitan Zdzisław Broński "Uskok"Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Od lewej: mjr Hieronim Dekutowski "Zapora" i kpt. Zdzisław Broński "Uskok".

GLORIA VICTIS !!!


Odsłonięty 26 października 2003 r. w Lublinie na Placu Zamkowym, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", pomnik pamięci żołnierzy AK-WiN ze Zgrupowania mjr. "Zapory".


Zobacz pełną listę nazwisk osób upamiętnionych na pomniku "Zaporczyków" w Lublinie>


Więcej na temat majora "Zapory" czytaj tutaj:

Linki zewnętrzne:

Strona główna>
Prawa autorskie>

Ppor. "Ryba" – Ostatni Partyzant Białostocczyzny († 1957)

59. rocznica śmierci ppor. Stanisława Marchewki "Ryby"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba"

59 lat temu, nocą z 3 na 4 marca 1957 r., otoczony  przez grupę operacyjną SB–KBW w schronie ulokowanym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku (pow. Łomża), zginął z bronią w ręku ostatni partyzant Białostocczyzny, ppor. Stanisław Marchewka "Ryba".

Zabudowania gospodarcze Apolinarego Grabowskiego. W głębi stodoła, z lewej widoczny dach chlewu, pod  którym znajdował się schron ppor. "Ryby".

Zabudowania gospodarcze Apolinarego Grabowskiego. Z lewej chlew, pod którym znajdował się schron ppor. "Ryby".

Funkcjonariusze komunistycznej bezpieki znaleźli możliwość dotarcia do dwóch
żołnierzy mjr. Jana Tabortowskiego "Bruzdy",
którzy po śmierci dowódcy w 1954 roku, współdziałali z "Rybą" –
Tadeusza Wysockiego "Zegara" i Wacława Dąbrowskiego "Tygrysa". Obaj
zgodzili się wyjść z podziemia i skorzystać z amnestii, ale nie chcieli
ujawnić miejsca, gdzie ukrywał się "Ryba". Przełom nastąpił pod koniec
lutego 1957 roku. Poprzez "Zdzisławę" – tajnego współpracownik SB –
udało się w przybliżeniu ustalić miejsce pobytu grupy, a Tadeusz Wysocki
"Zegar"
dokonał reszty, wskazując funkcjonariuszom SB (kpt.
Szkudelskiemu i kpt. Czaplejewiczowi) lokalizację schronu. Zdecydował
się też na udzielenie pomocy przy likwidacji "Ryby".

Grupa operacyjna SB–KBW przed wyjazdem na akcję. Na pierwszym planie (od lewej) ppłk Stanisław Wałach oraz ppłk Edmund Krzemiński.*

Ppłk Edmund Krzemiński, w 1957 r. dowódca 2. Brygady KBW
(Archiwum IPN)

Funkcjonariusz SB por. Włodzimierz Stefański pozujący po zakończeniu akcji w miejscu skąd otworzył ogień do ppor. Stanisława Marchewki "Ryby".*

Członkowie grupy operacyjnej SB–KBW po zakończeniu akcji. Od lewej stoją m.in.: 5 – ppłk Edmund Krzemiński, 6 – kpt. Aleksy Jarocki, 7 – por. Włodzimierz Stefański, 8 – ppłk Stanisław Wałach, 10 – kpt. Józef Szkudelski, 11 – kpt. Feliks Czaplejewicz.*
* Powyższe zdjęcia pochodzą z książki Stanisława Wałacha pt. "Świadectwo tamtym dniom…". Oryginalne odbitki, pierwotnie znajdujące się w archiwum Wydziału „C” (SB) KWMO/WUSW w Białymstoku, nie trafiły jednak do Archiwum IPN w Białymstoku. Wszystkie fotografie publikuję dzięki uprzejmości Piotra Łapińskiego z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

3
marca 1957 r., pod pozorem choroby żony, Wacław Dąbrowski "Tygrys"
dostał prawo opuszczenia schronu. Zabudowania Grabowskiego zostały
otoczone przez 2. kompanię 2. batalionu KBW z Grajewa. Tadeusz Wysocki "Zegar"
wyszedł z kryjówki i zameldował SB, że w schronie został tylko ppor.
"Ryba". W pobliże schronu przedostali się SB-ecy. Zorientowawszy się w
sytuacji, "Ryba" zaczął strzelać do funkcjonariuszy bezpieki. Zginął w
godzinach porannych 4 marca 1957 r., zastrzelony przez funkcjonariusza
SB por. Włodzimierza Stefańskiego.

Zabójca ppor. Stanisława Marchewki "Ryby", funkcjonariusz SB por. Włodzimierz Stefański (zdjęcie z lat późniejszych).

W aktach IPN zachowała się notatka oficera SB
mówiąca o tym, że bunkier "bandyty" udekorowany był obrazem Matki
Boskiej Częstochowskiej.


Pośmiertne zdjęcie ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" wykonane przez funkcjonariuszy SB.

Uzbrojenie ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" znalezione w bunkrze znajdującym się w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku k. Łomży. Zdjęcia wykonane przez funkcjonariuszy SB po zabiciu ppor. "Ryby", 3/4 marca 1957 r. (Archiwum IPN)

Wnętrze i wyposażenie bunkra, w którym ukrywał się ppor. Stanisław Marchewka "Ryba", znajdującego się w gospodarstwie Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku k. Łomży. Zdjęcia wykonane przez funkcjonariuszy SB po zabiciu ppor. "Ryby", 3/4 marca 1957 r. (Archiwum IPN)




Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba" (1908-1957)

Urodził
się 16 listopada 1908 r. w Jeziorku (gm. Drozdowo, pow. Łomża), w
rodzinie chłopskiej, s. Antoniego i Marianny z d. Jankowskiej.

Ukończył
3 klasy szkoły powszechnej. W latach 1929–1931 odbył służbę wojskową w
18. pułku artylerii lekkiej w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie ukończył
szkołę podoficerską. Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r. Walczył w
szeregach 18. pal 18. Dywizji Piechoty (Samodzielna Grupa Operacyjna „Narew”)
jako dowódca plutonu artylerii. Dostał się do niewoli niemieckiej, z
której zbiegł podczas transportu do obozu jenieckiego. W 1940 r.
nawiązał kontakt z lokalnymi strukturami ZWZ, jednak ze względu na
konieczność ukrywania się przed NKWD utracił łączność z organizacją.

Zaprzysiężony
do ZWZ w czerwcu 1941 r., po ataku niemieckim na ZSRR. W działalności
konspiracyjnej posługiwał się pseudonimem „Ryba”. Był żołnierzem Obwodu
ZWZ-AK Łomża, początkowo placówki nr 8 (Piątnica–Jeziorko), następnie od
września 1943 r. – dowódcą plutonu terenowego w Jeziorku, wchodzącego w
skład 8. kompanii (gm. Drozdowo). Latem 1944 r., w okresie
poprzedzającym oraz podczas trwania akcji „Burza”, był dowódcą plutonu w
III/33 pp AK. Dowodził akcjami zaopatrzeniowymi na majątki
administrowane przez władze okupacyjne, likwidował patrole niemieckie
oraz brał udział w walkach z wycofującymi się oddziałami Wehrmachtu.
Według opinii przełożonych:

"Wzorowy żołnierz i dobry dowódca, dokonał wielu aktów sabotażowo-dywersyjnych".

Po
zatrzymaniu i rozbrojeniu pozostałości oddziału przez jednostki Armii
Czerwonej został skierowany do formującego się w Dojlidach k.
Białegostoku 6. samodzielnego/zapasowego batalionu piechoty LWP.
Zdezerterował wiosną 1945 r. i kontynuował działalność niepodległościową
w szeregach AKO na terenie Rejonu „D” (d. Inspektoratu Łomżyńskiego).
Pełnił odtąd funkcję przewodnika walki czynnej/samoobrony (d. Kedywu)
Rejonu, adiutanta przewodnika Rejonu (d. inspektora) mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy” oraz dowódcy jego osobistej ochrony.

W
maju 1945 r. przestał pełnić funkcję adiutanta i objął dowództwo
rejonowego oddziału partyzanckiego. Oddział operował w nadnarwiańskiej
części powiatu, głównie na terenie gmin Drozdowo i Bożejewo, w okresie
od maja do lipca 1945 r., i liczył wówczas około 40 partyzantów. Stojąc
na czele wspomnianych struktur brał bezpośredni udział w akcjach
zbrojnych, był wyróżniającym się żołnierzem. 20 kwietnia 1945 r.
uczestniczył w odbiciu ze szpitala garnizonowego w Białymstoku
łączniczki Franciszki Ramotowskiej „Iskry”. W nocy 8/9 maja 1945 r. podczas akcji opanowania Grajewa
dowodził atakiem na gmach PUBP, po zdobyciu którego uwolniono około 60
aresztowanych. 11 maja 1945 r. brał udział w rozbiciu grupy operacyjnej
UBP-MO pod Wyrzykami (pow. Łomża). Uczestniczył również w działaniach
represyjnych wymierzonych w miejscowe struktury NSZ, będących rezultatem
wzajemnych konfliktów. Po rozwiązaniu oddziału „Ryba” zachował
stanowiska szefa samoobrony rejonu oraz dowódcy osobistej ochrony mjr.
„Bruzdy”, kontynuując następnie działalność w szeregach Zrzeszenia WiN.

W
styczniu 1946 r. zaprzestał działalności konspiracyjnej i wyjechał do
Łodzi, gdzie zajął się handlem. W kwietniu 1947 r. ujawnił się w PUBP w
Łomży, po czym powrócił do Łodzi. Początkowo nie znajdował się w polu
zainteresowania miejscowego UBP, jednak w listopadzie 1952 r., w
porozumieniu z WUBP w Białymstoku, doszło do jego zatrzymania. 15
listopada 1952 r. został zwerbowany do współpracy z UBP (pod krypt.
„Rak”), najprawdopodobniej na podstawie tzw. materiałów
kompromitujących. Według materiałów UBP: „Otrzymał on zadanie nawiązania
kontaktu z bandą „Bruzdy” oraz przygotowanie warunków do jej
likwidacji”. Pod koniec 1952 r. i w pierwszej połowie 1953 r.
kilkakrotnie przyjeżdżał w łomżyńskie poszukując kontaktu z „Bruzdą”.
Pod koniec lipca 1953 r., po nawiązaniu kontaktu, zerwał współpracę z
UBP i ujawnił plany bezpieki. Dołączył do powinowskiego oddziału
partyzanckiego mjr. „Bruzdy”, w którym pełnił funkcję zastępcy dowódcy.
Wspomniany oddział operował na pograniczu powiatów łomżyńskiego i
grajewskiego, głównie na terenie gmin Bożejewo, Jedwabne, Przytuły,
Radziłów i liczył wówczas pięć osób, była to typowa grupa przetrwania.
23 sierpnia 1954 r., po śmierci „Bruzdy” w Przytułach (pow. Łomża),
przejął dowództwo nad oddziałem.

Wydany przez zwerbowanego do współpracy z UBP–SB członka oddziału Tadeusza Wysockiego „Zegara”. Otoczony w nocy z 3 na 4 marca 1957 r. przez grupę operacyjną SB–KBW w Jeziorku (pow. Łomża), w schronie ukrytym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego. Zginął z bronią w ręku w godzinach porannych 4 marca 1957 r., zastrzelony przez funkcjonariusza SB por. Włodzimierza Stefańskiego. Ppor. "Ryba" został pochowany na cmentarzu
parafialnym w Piątnicy k. Łomży.
Szkalowany po
śmierci przez rozmaitych pisarzy i publicystów, szczególnie przez
Stanisława Wałacha, b. oficera UBP–SB oraz Feliksa Sikorskiego, b.
oficera KBW. Echa oszczerczej kampanii propagandowej pobrzmiewają do
chwili obecnej.


Śmierć
ppor. "Ryby" jest symboliczną datą końca partyzantki niepodległościowej
na Białostocczyźnie.
Odznaczony został Orderem Virtuti Militari V klasy
(1945 r.) i Krzyżem Walecznych (1944 r.).
Żona Agnieszka, mieli synów: Kazimierza, Stanisława, Lucjana i Piotra. Awanse: kapral (1930 r.), plutonowy (1943 r.), podporucznik (1945 r.).

Piotr Łapiński

4
marca 2007 r. w Jeziorku, gdzie do końca swoich dni ukrywał się ppor.
Marchewka, nastąpiło uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej.


Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba", postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, z 20 sierpnia 2009 r. "za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej" został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

69. rocznica śmierci mjr. "Ognia"

69. rocznica śmierci mjr. Józefa Kurasia  "Ognia"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Major Józef Kuraś "Ogień"

69 lat temu, 21 lutego 1947 r., w wyniku zdrady Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanii Kruk, w Ostrowsku na Podhalu został otoczony przez obławę UB-KBW mjr Józef Kuraś "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica".
Nie widząc szansy wyrwania się z okrążenia, ostatnią kulę przeznaczył
dla siebie. W wyniku postrzału zmarł
dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku.
 
W
lecie 1946 r. jego rozkazom podlegało kilkanaście oddziałów,
skupiających w sumie ok. 600 partyzantów, zaś liczba współpracowników
przekraczała 2 tysiące ludzi. Oddziały podporządkowane „Ogniowi”
niepodzielnie panowały na terenie Podhala i powiatu tatrzańskiego, 
zbrojnie
przeciwstawiając się nowej okupacji.

Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor
Tekst ulotki mjr. Józefa Kurasia "Ognia" z 1945 r.

 […] Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku «Tak mi dopomóż Bóg». Zdrajcą nie byłem i nie będę. […] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy.
Fragment listu mjr. "Ognia" do UB


Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (przyjmuje meldunek). Lato 1946 r.

Mjr. Józef Kuraś "Ogień" z żoną Czesławą z d. Polaczyk (lato 1946 r., Gorce).

Komuniści
przez kilkadziesiąt lat kreowali opinie o „Ogniu”. Zafałszowana
propaganda miała zastąpić fakty skrywane w archiwach. W tysiącach
egzemplarzy wielokrotnie wznawiano preparowane przez komunistycznego
literata Władysława Machejka rzekome „dzienniki” „Ognia”. Do dziś wielu
uważa je za autentyczny „dokument”…

Najgroźniejsze było to, że banda «Ognia» miała oparcie w tamtejszym społeczeństwie.

I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Nowym Targu Jan Półchłopek

Miejscowa ludność miała uzasadnioną wątpliwość czy władza ludowa w ogóle istnieje, wszak na tym terenie faktycznie nie liczyła się, nie była odczuwalna, na każdym kroku dawało o sobie znać […] reakcyjne podziemie. Górale nie wywiązywali się z obowiązków wobec Państwa […], np. do odbycia służby wojskowej zgłosiło się zaledwie 5 proc. poborowych.

Eugeniusz Wojnar – instruktor propagandy PPR w Nowym Targu


Grupa sztabowa zgrupowania „Ognia” nad Przełączą Borek w Gorcach latem 1946 r. „Ogień” z żoną stoi po lewej stronie.

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (zaznaczony „×”). Gorce, lato 1946 r.

Józef Kuraś „Ogień” wśród podkomendnych (w środku grupy w białej koszuli), pierwszy z lewej Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek "Ognia", osaczony wraz nim poległ 21 II 1947 r.), drugi z prawej Jan Kolasa „Powicher”.

Major został zdradzony przez  Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanię Kruk.
Wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami. To dzięki
m.in. Stefanii Krukowej – łączniczce i matce złapanego i maltretowanego
przez bezpiekę jednego z „ogniowców” – Urzędowi Bezpieczeństwa udało się
zasadzić na mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w 1947 r. w Ostrowsku.
Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r.
Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych,
wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do
Ostrowska.

Dom w Ostrowsku, w którym 21 lutego 1947 r. osaczono Józefa Kurasia „Ognia”.

Atak
na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok.
godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie
trzech dróg. W trakcie strzelaniny Jan Kolasa „Powicher” wraz z
rannym Stanisławem Ludzią „Harnaś”
zdołali się przebić i uciec. Zginęli Stanisław Sral „Zimny”,
Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek „Ognia”). Franciszkowi Dróżdżowi 
„Szpakowi” udało się ukryć.

Stanisław Ludzia ps. "Harnaś", dowódca postogniowego oddziału "Wiarusy",
walczącego na Podhalu do końca lat 40-tych. W wyniku prowokacji ujęty
przez UB i zamordowany 12 stycznia 1950 roku. Zdjęcie z aresztu WUBP w
Krakowie, wykonane w drugiej połowie 1949 r.

Partyzanci
najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała
Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z Ireną Olszewską ps.
„Hanka” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk –
Pachowej. Tam otoczony, został wezwany do poddania się. Odmówił,
polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku
„Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował
jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został
pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili
nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni
wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka
cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW
udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala,
który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.

Ostrowsko, 21 lutego 1947 r. Ubecka
fotografia rannego mjr. Józefa Kurasia „Ognia”. Po śmierci jego ciało zostało pogrzebane przez komunistów w nieznanym miejscu. W
sprawie ukrycia zwłok „Ognia” ówczesny kierownik Sekcji ds. Walki z
Bandytyzmem PUBP w Nowym Targu, Kazimierz Jaworski, wyraził się jasno:
„Nie chcieliśmy pochować go na ziemi nowotarskiej, aby jego grób nie
stał się miejscem manifestacji, składania kwiatów itp.”.

Próby
uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień”
zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało
zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według
niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi
Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.

Ufundowany przez Fundację "Pamiętamy" i odsłonięty w Zakopanem, 13
sierpnia 2006 r. przez ŚP. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pomnik w
hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom jest niewielkim, symbolicznym
zadośćuczynieniem za ogrom kłamstw, krzywd i zbrodni, których
doświadczyli Ci ludzie z rąk komunistycznych oprawców.

Major
Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło
miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem, choć wiele
wskazuje na to, że po śmierci legendarnego partyzanta jego szczątki
spoczęły na Rakowicach w Krakowie, w kwaterach gdzie grzebano
partyzantów, którzy zginęli z rąk komunistycznego aparatu
bezpieczeństwa.
W walce z komunistami zginęło lub zostało
zamordowanych ponad
dziewięćdziesięciu podkomendnych "Ognia". Grobów zdecydowanej większości
z Nich także do dzisiaj nie udało się odnaleźć. Być może w przyszłości
dane będzie Majorowi i jego żołnierzom spocząć w poświęconej ziemi…

12 sierpnia 2012 r. przy szlaku na Turbacz, nieco poniżej najwyższego wierzchołka Gorców, odsłonięto kolejny (23) pomnik ufundowany przez Fundację "Pamiętamy", poświęcony partyzantom walczących w Gorcach z niemieckim i komunistycznym zniewoleniem.

Pomnik w kształcie brzozowego krzyża nakrytego partyzancką czapką upamiętnia żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Ludowej Straży Bezpieczeństwa, Zgrupowania "Błyskawica" Józefa Kurasia "Ognia" oraz partyzantów postogniowego oddziału "Wiarusy".


GLORIA VICTIS !!!


Więcej na temat mjr. Józefa Kurasia "Ognia", Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i oddziału "Wiarusy" czytaj:

Zainteresowanych
historią mjr. "Ognia" i jego Zgrupowania odsyłam do "Biuletynu IPN" nr 1-2/2010 [pobierz PDF>], poświęconemu w całości Podhalu. Oprócz
wielu ciekawych artykułów na ten temat, „Biuletyn IPN” zawiera również
bezpłatny dodatek – płytę DVD z programem „Siła bezsilnych – »Ogień«” i filmem dokumentalnym „My, Ogniowe dzieci”.

W
podwójnym numerze „Biuletynu IPN” przedstawiono najnowsze dzieje
Podhala – od dwudziestolecia międzywojennego aż po czasy „Solidarności” i
stanu wojennego. W numerze zarysowano plany niemieckiego okupanta wobec
regionu, kolaborację i mocną odpowiedź struktur Polskiego Państwa
Podziemnego. Na szczególną uwagę zasługują teksty o oporze wobec
wszelkich prób komunizowania Podhala. Stron 208.

69. rocznica śmierci mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca"

69. rocznica śmierci mjr. Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" i kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zb
igniew Herbert

Mjr. Franciszek Jaskulski "Zagończyk" i kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc".

W
dniu dzisiejszym, 19 lutego 2016 roku, przypada
69. rocznica
zamordowania przez komunistycznych oprawców dwóch wybitnych oficerów
podziemia antykomunistycznego w Polsce: mjr. Franciszka Jaskulskiego
"Zagończyka" i kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca”.

19
lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w
dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. "Zagończyka" (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. "Warszyca"
(w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i
powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej
bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze
postacie antykomunistycznego oporu przeciwko sowietyzacji Polski.

Protokół wykonania wyroku śmierci na mjr. Franciszku Jaskulskim "Zagończyku"

GLORIA VICTIS !

Więcej na temat mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

65. rocznica śmierci por. "Burty"

65. rocznica śmierci por. Jana Leonowicza "Burty"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Por. Jan Leonowicz "Burta" (15 I 1912 – 9 II 1951)

65 lat temu, 9 lutego 1951 r., w zasadzce zorganizowanej we wsi Nowiny przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki,   zginął por. Jan Leonowicz ps. "Burta",
żołnierz Armii Krajowej, dowódca jednego z najdłużej walczących z
komunistami oddziałów partyzanckich samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów
Lubelski.

Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa Lub., gdzie przez dwa tygodnie
wystawione były na widok publiczny przed budynkiem PUBP. Do dzisiaj nie
wiadomo gdzie zostało pogrzebane ciało  por. "Burty". Zakopano je
najprawdopodobniej na nowym
cmentarzu przy drodze do Zamościa.

Zwłoki Jana Leonowicza "Burty" na dziedzińcu tomaszowskiego PUBP, luty 1951 r. Zdjęcie wykonane przez bandytów z UB.

GLORIA VICTIS !!!

Jan Bogusław Ziemowit Leonowicz, ps. "Burta" (ur. 15 stycznia 1912 r. w majątku Żabcze, gm. Poturzyn, pow. Tomaszów Lubelski, zm. 9 lutego 1951 r. we wsi Nowiny, pow. Tomaszów Lubelski) – członek SZP-ZWZ-AK, działacz WiN, dowódca oddziału partyzanckiego na Lubelszczyźnie.

Jan Leonowicz z żoną Ludwiką z Lancmańskich, 1939 r.

Pochodził
z rodziny ziemiańskiej Mariana i Anastazji z d. Jurczak, był jednym z
dziesięciorga rodzeństwa. Ojciec był leśniczym, dziadek powstańcem
styczniowym. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w
gimnazjum. Służbę wojskową odbywał w 2. psk w Hrubieszowie.

We
wrześniu 1939 walczył w szeregach macierzystej jednostki, ranny,
powrócił z frontu w październiku 1939.
Jesienią 1939 r. wstąpił do Służby Zwycięstwu
Polski (SZP). 25 grudnia 1939 wziął udział w rozbiciu posterunku policji
granatowej w okolicach Łaszczowa. W 1940 został aresztowany przez
policję ukraińską w Poturzynie, zwolniony dzięki staraniom ojca.
Prawdopodobnie od 1942 dowódca sekcji szturmowej "Poturzyn" (jednej z
dziewięciu grup bojowych) odcinka "Wschód" Obwodu AK Tomaszów Lubelski. 1
marca 1943 wziął udział w akcji na posterunek policji ukraińskiej w
Poturzynie, w trakcie której placówkę tę rozbito, zabijając 6 Ukraińców
(w tym dwóch komendantów posterunków w Telatynie i Poturzynie) oraz
komisarycznego wójta gminy Poturzyn. Na przełomie 1943/1944 przebywał w
sztabie obwodu znajdującym się na skraju Puszczy Solskiej, w pobliżu
leśniczówki Rebizanty nad Tanwią. W 1944 żołnierz "Kompanii Leśnej"
ppor. rez. Witolda Kopcia, a także dowódca jednego z patroli plutonu
lotnego żandarmerii polowej sierż. rez. Wacława Kaszuckiego. W ostatnich
dniach lutego w Poturzynie oraz 5 i 9 kwietnia 1944 na odcinku
Podlodów-Żerniki-Rokitno, w rejonie Steniatyna i Posadowa, brał udział w
walkach przeciwko Ukraińskiej Narodowej Samoobronie i UPA. Od wiosny
1944 służył najprawdopodobniej jako zwiadowca w dowodzonej przez sierż.
Andrzeja Dżygałę "Kompanii Żelaznej". Podczas akcji "Sturmwind II" razem
z kilkoma partyzantami przebił się przez trzy pierścienie niemieckiej
obławy. W ramach akcji "Burza" znalazł się w szeregach odtwarzanego
przez Inspektorat Zamość 9. pp AK.


Por. Jan Leonowicz "Burta"

Po wkroczeniu Sowietów nie
złożył broni. Od grudnia 1944 służył jako podchorąży, następnie (na
przełomie maja i czerwca 1945) został awansowany do stopnia chorążego.
Działał jako oficer broni w strukturach Obwodu Tomaszów Lubelski,
Inspektorat Zamość AK-DSZ-WiN. Wiosną 1945 zorganizował grupę lotną w
sile ok. 20-30 żołnierzy, która operowała w północnej części powiatu
Tomaszów. Oddział przetrwał do końca czerwca 1945. Latem, po ogłoszeniu
tzw. małej amnestii część żołnierzy ujawniła się, natomiast ci, którzy
tego nie uczynili, ukryli się. Przy Leonowiczu pozostało jedynie dwóch
ludzi. Ich głównym celem było w tym czasie rozbrajanie funkcjonariuszy
MO i ORMO orz rozpędzanie zebrań agitacyjnych organizowanych przez PPR.
Od początku 1946 zaczął ponownie rozbudowywać swoją grupę, która
wsławiła się m.in. wykonaniem 31 maja 1946 wyroku śmierci na
wiceprzewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej Wincentym Umerze
(Humerze), ojcu stalinowskiego zbrodniarza Adama Humera (czytaj również TUTAJ).
Powiększanie oddziału trwało do początku 1947. W okresie przedwyborczym
Leonowicz zaniechał wszelkich akcji zbrojnych, ograniczając się jedynie
do przeciwdziałania wyborczej propagandzie i agitacji. Po ogłoszeniu 22
lutego 1947 amnestii niemal wszyscy członkowie oddziału się ujawnili.

W kwietniu lub maju 1947 Leonowicz nawiązał kontakt z komendantem oddziałów leśnych Inspektoratu Lublin mjr. Hieronimem Dekutowskim  "Zaporą"
i postanowił pozostać w konspiracji. 1947-1951 działał w strukturach
samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski. W tym czasie komendantem
Obwodu był por. Stefan Kobos (ps. "Wrzos"), który nie podporządkował się
strukturom tzw. drugiego Inspektoratu AK Zamość,
dowodzonego przez kpt. Mariana Pilarskiego. Leonowicz w stopniu
porucznika pełnił funkcję dowódcy patrolu leśnego, który 1947-1949
liczył 3-7 ludzi, a w końcu 1949 rozrósł się do rozmiarów kompanii
szkieletowej (ok. 30-40 żołnierzy). Jednocześnie rozbudowywała się
siatka terenowa, wg informacji UB liczyła ona ok. 200 współpracowników i
obejmowała 5 powiatów: Biłgoraj, Hrubieszów, Lubaczów, Tomaszów i
Zamość. Do lata 1948 Leonowicz utrzymywał kontakty z grupą OUN dowodzoną
przez Jana Niewiadomskiego ps. "Jurko".


Por. Jan Leonowicz "Burta". Zima 1950/1951

Oddział
"Burty" rozbrajał milicjantów i ormowców, wykonywał egzekucje na
agentach UB, działaczach PPR i PZPR, aktywnych współpracownikach "nowej
władzy", a także na pospolitych bandytach, m.in. na działaczu PPR w
Maziłach, Józefie Petrynie (13 września 1947), komendancie posterunku
MO w Rachaniach, Zygmuncie Bielaku (11 lipca 1948), mordercy i
konfidencie, byłym żołnierzu oddziału, Adamie Fornucu (lato 1948),
członku PZPR, wójcie gminy Telatyn, Władysławie Ślęzaku (30 kwietnia
1949), agencie UB Władysławie Adamie Adamcu (18 maja 1949 – egzekucję
wykonał osobiście Leonowicz), członku PZPR, wójcie gminy Majdan Sopocki,
Andrzeju Wrębiaku (12 lipca 1949). Ponadto grupa przeprowadziła wiele
akcji bojowo-dywersyjnych, m.in. na stację kolejową, pocztę i
spółdzielnię w Suścu (23 października 1948) oraz na posterunki ORMO w
Dyniskach (kwiecień 1949) i Tarnawatce (29 września 1950). Oddział
stoczył również wiele potyczek z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW.

Jan Leonowicz
zginął 9 lutego 1951 w zasadzce zorganizowanej przez grupę operacyjną
UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki, w zabudowaniach swojej
przyjaciółki, nauczycielki Władysławy Płoszajówny we wsi Nowiny. Jego
zwłoki przewieziono do Tomaszowa, gdzie przez dwa tygodnie wystawione
były przed budynkiem PUBP na widok publiczny. Ciało pogrzebano
najprawdopodobniej na nowym cmentarzu przy drodze
do Zamościa.


Dom w Nowinach, przy którym 9 lutego 1951 roku, w zasadzce zorganizowanej przez UB, poległ Jan Leonowicz "Burta" (fot. narodowytomaszow.blogspot.com)

Pomnik w miejscu śmierci Jana Leonowicza „Burty” w Nowinach (fot. narodowytomaszow.blogspot.com)

Po śmierci „Burty" dowództwo nad pozostałościami oddziału przejął Jan Turzyniecki „Mogiłka", którego jako jednego z ostatnich „burtowców" ujęto 10 października 1953 r.

Jan Leonowicz "Burta" był żonaty z Ludwiką z d. Lancmańską, z którą miał córkę Barbarę.

Zobacz również film Z archiwum IPN: "Mogiłka", o Janie Turzynieckim ps. "Mogiłka",
zastępcy por. "Burty". W początkach 1948 r. nawiązał on kontakt z Janem
Leonowiczem "Burtą" i został przyjęty do jego oddziału. Został dowódcą
jednego z patroli i jednocześnie zastępcą dowódcy oddziału. Kres
działalności tego oddziału nastąpił dopiero we wrześniu 1959 r. Samego
"Mogiłkę" ujęto natomiast w maju 1953 r. Po trwającym 11 miesięcy
brutalnym śledztwie Turzynieckiego osądzono i skazano na wielokrotną
karę śmierci. Sąd Wojskowy zamienił ten wyrok w 1955 r. na 12 lat
pozbawienia wolności. "Mogiłka" wyszedł na wolność w czerwcu 1964 r.
jako wrak człowieka. Nie nacieszył się wolnością, gdyż już w osiem
miesięcy od wyjścia z więzienia zmarł. Pochowano go na cmentarzu w
Tomaszowie Lubelskim.


Jan Turzyniecki "Mogiłka", dowódca oddziału po śmierci "Burty".

O por. Janie Leonowiczu "Burcie" czytaj więcej:

Strona główna>
Prawa autorskie>

65. rocznica śmierci mjr. "Łupaszki"

65. rocznica zamordowania mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"

…Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" (12 III 1910 r. – 8 II 1951 r.)

65 lat temu, 8 lutego 1951 roku,  komunistyczni oprawcy zamordowali mjr. Zygmunta Szendzielarza  ps. "Łupaszka", jednego z najwybitniejszych oficerów Wojska Polskiego i Armii Krajowej, dowódcę 5. Brygady Wileńskiej AK, dwukrotnego kawalera  orderu Virtuti Militari.

Major
"Łupaszka"
został aresztowany przez UB 30 czerwca 1948 r. w Osielcu na Podhalu i po ciężkim
śledztwie, 2 listopada 1950 r. skazany przez Wojskowy Sąd
Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem sędziego Mieczysława Widaja [czyt.: Stalinowski sędzia…, Zmarły, nieosądzony] na 18-krotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego
1951 r. w więzieniu na Rakowieckiej – strzałem w tył głowy.

Wraz z nim zamordowano trzech innych oficerów wileńskiej Armii Krajowej: ppłk Antoniego Olechnowicza ps. "Pohorecki", ppor. Lucjana Minkiewicza ps. "Wiktor" i kpt. Henryka Borowego – Borowskiego ps. "Trzmiel".

Ich ciała posypano wapnem i wdeptano w ziemię w nieznanym do niedawna miejscu na warszawskich Powązkach.

W
czwartek, 8 lutego 1951 r. kat wywołał z celi majora "Łupaszkę". Za
chwilę miał się znaleźć na schodach krwawej mokotowskiej piwnicy.
Wszystkie piwnice są do siebie podobne, więc mokotowska pewnie nie
różniła się zbytnio od tej w Twerze, w siedzibie NKWD przy ul.
Sowieckiej 5, gdzie w kwietniu i w maju 1940 r. na polskich majorów
czekał w gumowym fartuchu i z naganem w łapie major NKWD Błochin. Jak
się nazywał morderca z Mokotowa, który tego dnia "pełnił służbę" i
przyłożył majorowi "Łupaszce" nagana do karku? Nie wiemy, są tylko
przypuszczenia, ale to nie ważne, bo i on, i Błochin to dzieci tego
samego diabła. A propos dzieci: pewnie je dobrze wykształcił, bo miały
dużo dodatkowych punktów na egzaminach wstępnych. Może te dzieci i ich
dzieci są teraz sędziami albo prokuratorami? Pewnie ojciec miał w tej
branży znajomości. Major powiedziałby na to wszystko tak, jak zwykł
mawiać w podobnych okolicznościach: "Kat z nimi !". Zanim wyszedł ze
zbiorowej celi, stanął przez chwilę nieruchomo, popatrzył po raz ostatni
na swoich towarzyszy niedoli i – jak relacjonował potem najmłodszy
więzień z celi, o pseudonimie "Młodzik" – powiedział głośno: "Czołem,
Panowie !"

Czołem, Panie Majorze! Polacy pamiętają!*
Zygmunt Szendzielarz
urodził się 12 marca 1910 r. w Stryju (woj. stanisławowskie), w
wielodzietnej rodzinie urzędnika kolejowego Karola i Eufrozyny z domu
Osieckiej. Miał dwie siostry i trzech braci. Zygmunt uczył się we Lwowie
i Stryju, gdzie w 1929 r. ukończył gimnazjum, a następnie wstąpił do
szkoły podchorążych zawodowych w Różanie, którą ukończył w 1931 r.
Następnie trafił do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, po
którego ukończeniu w stopniu podporucznika został przydzielony do 4
pułku ułanów zaniemeńskich w Wilnie. W połowie 1936 r. otrzymał
stanowisko dowódcy 2 szwadronu.

W szeregach 4 pułku ułanów brał
udział w wojnie obronnej 1939 r. w składzie Wileńskiej Brygady Kawalerii
WP. W końcowym okresie walk dołączył ze swym szwadronem do Grupy
Operacyjnej Kawalerii dowodzonej przez gen. Andersa. 27 września 1939 r.
dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł po kilku dniach i
przedostał się do Lwowa. W listopadzie 1939 r. powrócił do Wilna, gdzie
ukrywał się przed aresztowaniem pod fałszywym nazwiskiem Władysław
Chawling i uczestniczył w działalności konspiracyjnej. W sierpniu 1943
r. na mocy rozkazu Komendanta Wileńskiego Okręgu AK ppłk.
Krzyżanowskiego „Wilka” został skierowany na stanowisko dowódcy oddziału
partyzanckiego AK ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Dotarł w
rejon jego bazy nad Jeziorem Narocz już po rozbiciu tej jednostki przez
sowiecką brygadę Fiodora Markowa (zamordowano wówczas „Kmicica” i około
80 żołnierzy AK). Z niedobitków zorganizował nowy oddział partyzancki,
od listopada 1943 r. noszący nazwę 5 Brygady Wileńskiej AK, na czele
której wykonał kilkadziesiąt udanych akcji przeciwko Niemcom,
kolaborującym Litwinom, a przede wszystkim partyzantce sowieckiej.

Dowodzona przez niego brygada, po uzgodnieniu tego z komendantem „Wilkiem”, nie wzięła udziału w operacji „Ostra Brama”,
lecz atakując oddziały niemieckie wycofała się na zachód. 23 lipca 1944
r. część żołnierzy „Łupaszki” została rozbrojona przez Armię Czerwoną w
Puszczy Grodzieńskiej, reszta w niewielkich grupach przedzierała się
dalej na zachód, z zamiarem ponownego połączenia się w Puszczy
Augustowskiej. W sierpniu 1944 r. część partyzantów wileńskich zebrała
się  ponownie pod rozkazami „Łupaszki” na terenie powiatu bielskiego,
gdzie podporządkowali się Komendzie Białostockiego Okręgu AK, która
awansowała Zygmunta Szendzielarza na stopień majora i „dowódcę
partyzantki okręgu”. Odtworzona przez mjr. „Łupaszkę” 5. Brygada
Wileńska AK ponownie wyszła w pole 5 kwietnia 1945 r. Oddział, którego
liczebność początkowo wahała się w granicach 20-30 partyzantów, w
szczytowym okresie rozwoju, latem 1945 r. osiągnął stan ok. 250
żołnierzy i był jedną z najsilniejszych, a z pewnością najlepszą
jednostką partyzancką w Okręgu AKO Białystok. Podobnie jak na
Wileńszczyźnie „Łupaszka” zastosował w prowadzeniu działań dywersyjnych
taktykę operowania jednocześnie kilkoma pododdziałami spotykającymi się
co kilka tygodni na wyznaczanych z góry koncentracjach. Działania jego
podkomendnych cechowały dyscyplina, karność i wojskowy dryl,
konsekwentnie egzekwowany przez dowódcę, lecz także zdecydowanie i
radykalizm w walce z sowieckim okupantem i jego komunistycznymi
poplecznikami. Funkcjonariusze UB – uznawani za członków organizacji
zbrodniczej, podobnie jak wcześniej gestapo – byli przez nich
likwidowani, tak samo jak i funkcjonariusze NKWD. W sumie dowodzona
przez „Łupaszkę” 5. Brygada Wileńska, działając od kwietnia do września
1945 r., przeprowadziła na Białostocczyźnie około 80 akcji przeciw NKWD
oraz UBP i ich agenturze, a także przeciw MO i KBW. W początkach
września 1945 r. na rozkaz Komendy Okręgu Białostockiego AKO wydany w
związku z zarządzoną przez Delegaturą Sił Zbrojnych akcją
„rozładowywania lasów” „Łupaszka” polecił rozformować Brygadę. W polu
pozostał jedynie niewielki pododdział dowodzony przez ppor. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, na bazie którego powstała wkrótce 6. Brygada Wileńska AK, nad którą dowodzenie objął kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”.

Zygmunt
Szendzielarz wyjechał jesienią 1945 r. na Pomorze, gdzie podporządkował
się komendantowi eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK, ppłk.
Antoniemu Olechnowiczowi „Pohoreckiemu” i w 1946 r. wznowił działalność
bojową. Początkowo na jego rozkaz zorganizowano cztery patrole
dywersyjne, a w kwietniu 1946 r. ponownie wyszedł w pole w Borach
Tucholskich zawiązek odtworzonej 5. Brygady Wileńskiej, nad którą objął
osobiste dowództwo. Jednostka ta liczyła początkowo dwa, a od czerwca
1946 r. trzy kadrowe pododdziały zwane szwadronami (ok. 70 ludzi).  W
ciągu zaledwie 7 miesięcy działalności na Pomorzu wykonały one 170
akcji, w tym rozbiły 27 posterunków milicji i placówek NKWD.

Jesienią
1946 r. mjr Szendzielarz na czele  4. szwadronu dowodzonego przez ppor.
Henryka Wieliczkę „Lufę” przeszedł na teren woj. białostockiego, gdzie
dołączył do 6. Brygady Wileńskiej. Jeszcze zimą 1947 r. „Łupaszka”
osobiście dowodził niektórymi akcjami, jednak po koncentracji 6. Brygady
w końcu marca 1947 r. opuścił oddział. Początkowo przebywał w
Warszawie, następnie w okolicach Głubczyc, wreszcie w Osielcu na Podhalu, gdzie został  aresztowany przez funkcjonariuszy MBP 30 czerwca 1948 r.

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.

Kpt. Henryk Borowy-Borowski "Trzmiel", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.

Po
długotrwałym śledztwie 2 listopada 1950 r. został skazany przez
Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego
Mieczysława Widaja na 18-krotną karę śmierci. Podczas śledztwa zachował
godną postawę, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za działania
podległych mu oddziałów. Został zamordowany strzałem w tył głowy w
podziemiach więzienia MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w dniu 8
lutego 1951 r. Jego ciało pogrzebano w bezimiennej mogile na
warszawskich Powązkach.

W wyniku prac ekshumacyjnych,
prowadzonych od lata 2012 roku w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na
Powązkach w Warszawie, w ramach projektu naukowo-badawczego
"Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z
lat 1944-1956" realizowanego przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę
Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwo Sprawiedliwości we
współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa, w 2013 r. odnaleziono i
zidentyfikowano szczątki mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i kpt. Henryka Borowego-Borowskiego "Trzmiela".


Konferencja IPN w sprawie identyfikacji szczątków mjr. "Łupaszki" i innych zamordowanych przez komunistów (kliknij w zdjęcie i obejrzyj zapis konferencji na youtube).

Więcej na temat ekshumacji ofiar terroru komunistycznego czytaj:

Wbrew
kilkudziesięcioletnim zabiegom komunistów, którzy starali się wszelkimi
sposobami zohydzić jego postać, mjr Zygmunt Szendzielarz przeszedł do
historii jako jeden z najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich.
Jak napisali znawcy historii Brygad Wileńskich, dr Kazimierz Krajewski i dr Tomasz Łabuszewski:

[…] mjr „Łupaszka” był patriotą konsekwentnym, bez względu
na zmieniające się teatry działań bojowych, na piętrzące się
przeciwności losu, był nim wbrew kalkulacjom politycznym, wbrew
znikomym, a później już żadnym szansom na zwycięstwo. Z potrzeby dawania
świadectwa, wierności złożonej kiedyś przysiędze
.

GLORIA VICTIS !!!

Na temat mjr. "Łupaszki" i jego żołnierzy czytaj:


* Fragment tekstu pochodzi z artykułu Piotra Szubarczyka Czołem, Panie Majorze!, który ukazał się w Nr 1/2010 (#47) Niezależnej Gazety Polskiej – Nowe Państwo.

Strona główna>
Prawa autorskie>